Reklama

Rozważania dzisiejszej Drogi Krzyżowej w Koloseum opracowane przez 15 młodych

2018-03-30 11:06

tłum. st / Watykan (KAI)

Bert Kaufmann / Foter.com / CC BY-SA

Widzieć, spotkać, modlić się – to myśl przewodnia rozważań Drogi Krzyżowej, której Ojciec Święty będzie przewodniczył w Wielki Piątek, 30 marca w rzymskim Koloseum. Ich autorami po raz pierwszy jest 15 ludzi młodych.

WPROWADZENIE

Teksty rozważań czternastu stacji Drogi Krzyżowej zostały w tym roku napisane przez piętnaścioro młodych osób w wieku od 16 do 27 lat. Mamy zatem do czynienia z dwoma zasadniczymi nowościami: pierwsza nie ma precedensów w przeszłości, a dotyczy wieku autorów – ludzi młodych (dziewięcioro z nich to uczniowie liceum Pilo Alberrelli w Rzymie); druga polega na wymiarze wspólnotowym tej pracy, będącej symfonią wielu głosów o różnych tonach i barwach brzmienia. Nie ma „młodych ludzi”, ale Valerio, Maria, Margherita, Francesco, Chiara, Greta ...

Z entuzjazmem typowym dla ich wieku przyjęli wyzwanie zaproponowane przez papieża bieżącego roku 2018, poświęconego ogólnie młodemu pokoleniu. Uczynili to przy pomocy szczególnej metody działania. Zebrali się wokół stołu i przeczytali teksty Męki Chrystusa według czterech Ewangelii. Stanęli więc przed sceną Drogi Krzyżowej i ją „zobaczyli”. Po przeczytaniu, zachowując niezbędny czas, każdy z młodych wypowiedział się, mówiąc który szczegół sceny wywarł na nim wrażenie. W ten sposób prościej i naturalniej było przypisać poszczególne stacje.

Rozwój tych tekstów naznaczają trzy słowa kluczowe, trzy czasowniki: po pierwsze, jak już wspomniano, widzieć, następnie spotkać się, a na koniec modlić się.

Reklama

Będąc młodymi chcemy widzieć: widzieć świat, widzieć wszystko. Scena Wielkiego Piątku wywiera wielkie wrażenie, także w swoim okrucieństwie: zobaczenie jej może prowadzić do odrazy lub miłosierdzia, a zatem do wyjścia na spotkanie. Właśnie tak, jak Jezus czyni w Ewangelii, każdego dnia, także tego ostatniego dnia. Spotyka Piłata, Heroda, kapłanów, strażników, swoją Matkę, Szymona z Cyreny, kobiety jerozolimskie, dwóch złoczyńców będących jego ostatnimi towarzyszami. Będąc młodymi każdego dnia mamy okazję kogoś poznać, a każde spotkanie jest nowe, zaskakujące. Starzejemy się wówczas, gdy już nikogo nie chcemy widzieć, kiedy zamykający strach zwycięża nad ufną otwartością: strach przed zmianami, ponieważ spotkanie oznacza zmienianie się, gotowość, by powrócić na drogę z nowymi oczami. Widzenie i spotkanie pobudza wreszcie do modlitwy, ponieważ zobaczenie i spotkanie rodzą miłosierdzie, nawet w świecie, który wydaje się być pozbawiony litości i w dzień taki jak ten, ulegający bezsensownemu gniewowi, tchórzostwu i nieuważnemu lenistwu ludzi.

Ale jeśli podążamy za Jezusem naszym sercem, także tajemniczą Drogę Krzyżową, to mogą się wówczas odrodzić odwaga i zaufanie, gdy zobaczymy i otworzymy się na spotkanie doświadczymy łaski modlitwy, już nie sami, ale razem z innymi.

ROZWAŻANIA I MODLITWY

Zredagowane przez

I Valerio De Felice

II Maria Tagliaferri i Margherita Di Marco

III Caterina Benincasa

IV Agnese Brunetti

V Chiara Mancini

VI Cecilia Nardini

VII Francesco Porceddu

VIII Sofia Russo

IX Chiara Bartolucci

X Greta Giglio

XI Greta Sandri

XII Dante Monda

XIII Flavia De Angelis

XIV Marta Croppo

Koordynator profesor Andrea Monda

Stacja pierwsza: Jezus na śmierć skazany

Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę (Łk 23,22-25).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, przed namiestnikiem, który trzykrotnie próbuje przeciwstawić się woli ludu i w końcu postanawia nie dokonywać wyboru w obliczu tłumu, któremu trzy razy stawiane jest pytanie, a który zawsze podejmuje decyzje przeciwko Tobie. Tłum, czyli wszyscy, to znaczy nikt. Człowiek ukryty w masie zatraca swoją osobowość, jest głosem tysiąca innych głosów. Zanim wyprze się Ciebie, wypiera się siebie samego, rozpraszając swoją odpowiedzialność w tym płynnym tłumie bez oblicza. A jednak jest odpowiedzialny. Oszukany przez wichrzycieli, przez Zło rozprzestrzeniające się w podstępnym i ogłuszającym głosie, to człowiek który Ciebie potępia.

Dzisiaj jesteśmy przerażeni taką niesprawiedliwością i chcielibyśmy od się od niej zdystansować. Ale czyniąc tak, zapominamy o wszystkich tych sytuacjach, kiedy jako pierwsi postanowiliśmy ocalić Barabasza zamiast Ciebie. Kiedy nasze ucho było głuche na wezwanie Dobra, kiedy woleliśmy nie widzieć stojącej przed nami niesprawiedliwości.

Na tym zatłoczonym placu wystarczyłoby, żeby jedno serce zwątpiło, aby jeden jedyny głos podniósł się przeciw tysiącu głosom Zła. Za każdym razem, kiedy życie stawia nas przed wyborem, pamiętajmy o tym placu i tym grzechu. Pozwólmy naszym sercom na zwątpienie i nakażmy naszemu głosowi, by się podniósł.

Modlitwa

Proszę Cię Panie, czuwaj nad naszymi wyborami,

rozjaśniaj je Twoim Światłem,

kultywuj w nas zalążek wątpliwości:

tylko Zło nigdy nie wątpi.

Drzewa, które zapuszczają korzenie w ziemi,

jeśli podlewane są Złym, więdną,

ale Ty umieściłeś nasze korzenie w Niebie

a liście na ziemi, abyśmy Ciebie rozpoznawali i podążali za Tobą.

Stacja druga: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!» (Mk 8, 34).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, cierniem ukoronowanego, przyjmującego swój krzyż. Przyjmujesz go tak, jak zawsze przyjmowałeś wszystko i wszystkich. Wkładają na Ciebie drewno ciężkie, szorstkie, ale nie buntujesz się, nie odrzucasz tego narzędzia niesprawiedliwych i niegodnych tortur. Bierzesz go na siebie i zaczynasz iść, niosąc go na ramionach. Ileż razy buntowałam się i wściekałam na otrzymane zadania, które postrzegałam jako ciężkie lub niesprawiedliwe. Ty tak nie czynisz. Jesteś tylko o kilka lat starszy ode mnie, dzisiaj powiedziano by, że jesteś jeszcze młody, ale jesteś posłuszny i traktujesz poważnie to, co daje Ci życie, każdą okazję, która się nadarza, jakbyś chciał pójść aż do końca ku rzeczy i odkryć, że zawsze jest coś więcej niż to, co się pojawia, znaczenie ukryte i zaskakujące. Dzięki Tobie rozumiem, że jest to krzyż zbawienia i wyzwolenia, krzyż wspierający w potknięciu, jarzmo lekkie, brzemię, które nie ciąży.

Ze zgorszenia śmierci Syna Bożego, śmierci grzesznika, śmierci złoczyńcy rodzi się łaska ponownego odkrycia w bólu -zmartwychwstania, w cierpieniu - Twej chwały, w udręce - Twego zbawienia. Sam krzyż, dla człowieka symbol poniżenia i cierpienia, objawia się teraz, dzięki łasce Twej ofiary, jako obietnica: z każdej śmierci powstanie życie, a w każdej ciemności zajaśnieje światło. I możemy zawołać: „Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo!”.

Modlitwa

Proszę, Panie, spraw abyśmy w świetle krzyża, symbolu naszej wiary,

mogli przyjąć nasze cierpienia i oświeceni Twą miłością,

objąć nasze krzyże, uczynione chwalebnymi przez Twą śmierć i zmartwychwstanie.

Daj nam łaskę spojrzenia na nasze historie

i odkrycia w nich Twej miłości do nas.

Stacja trzecia: Jezus upada po raz pierwszy

On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego (Iz 53, 4).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, cierpiącego, idącego drogą ku Kalwarii, obarczonego naszym grzechem. I widzę, jak upadasz, z rękoma i kolanami na ziemi, w bólu. Z jakąż pokorą upadłeś! Ileż upokorzenia odczuwasz! Twoja natura prawdziwego człowieka jest wyraźnie widoczna w tym fragmencie Twojego życia. Krzyż, który nosisz, jest ciężki; potrzebowałbyś pomocy, ale kiedy upadasz na ziemię nikt Tobie nie pomaga, co więcej ludzie się z Ciebie naśmiewają, śmieją się na widok Boga, który upada. Może są rozczarowani, może mają fałszywe pojęcie o Tobie. Czasami myślimy, że wierzyć w Ciebie oznacza, iż nigdy w życiu nie upadniemy. Wraz z Tobą upadam także ja, i to razem z moimi ideami, jakie miałem o Tobie: jakże były kruche!

Widzę Cię, Jezu, zaciskającego zęby i całkowicie powierzającego się miłości Ojca. Wstajesz i wznawiasz Twoją drogę. Z tymi pierwszymi krokami w kierunku krzyża, tak niezdecydowanymi, Jezu, przypominasz mi dziecko, które stawia pierwsze kroki ku życiu, traci równowagę, upada i płacze, ale potem zaczyna od nowa. Powierza się w ręce rodziców i nie przestaje; boi się, ale idzie naprzód, bo po strachu nadchodzi ufność.

Swoją odwagą uczysz nas, że niepowodzenia i upadki nigdy nie mogą zatrzymywać naszej drogi i że zawsze mamy wybór: poddać się lub wraz z Tobą powstać.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, przebudź w nas ludziach młodych

odwagę, by powstać po każdym upadku,

tak jak Ty uczyniłeś w drodze na Kalwarię.

Proszę, spraw, byśmy zawsze umieli doceniać

wspaniały i cenny dar życia

i aby niepowodzenia i upadki

nigdy nie były powodem, żeby je odrzucić,

będąc świadomi, że jeśli polegamy na Tobie

możemy powstać i znaleźć siłę, by zawsze iść dalej.

Czwarta stacja: Jezus spotyka swoją matkę

Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu» (Łk 2, 34-35).

Rozważanie

Widzę cię, Jezu, gdy spotykasz swą matkę. Maryja jest tam, idąc zatłoczoną drogą. Obok niej jest wielu ludzi. Jedyną rzeczą, która ją odróżnia od innych jest fakt, że jest tam, aby towarzyszyć swemu Synowi. Sytuacja, która ma miejsce codziennie: matki towarzyszą swoim dzieciom do szkoły lub do lekarza lub zabierają je ze sobą do pracy. Ale Maryja wyróżnia się spośród innych matek: towarzyszy swemu Synowi w drodze ku śmierci. Widzieć, jak umiera dziecko, to najgorszy los, jakiego można życzyć komukolwiek, najbardziej nienaturalny. Jeszcze bardziej okrutny jeśli niewinny syn umiera z rąk wymiaru sprawiedliwości. Cóż za nienaturalna i niesprawiedliwa scena przed moimi oczyma! Moja matka wychowała mnie do poczucia sprawiedliwości i pokładania ufności w życie, ale to, co widzą teraz moje oczy nie ma nic z tego, jest bezsensowne i pełne bólu.

Widzę cię, Maryjo, jak patrzysz na swego biednego Syna: ma ślady biczowania na plecach i musi nieść ciężar krzyża. Zapewne wkrótce pod nim upadnie z powodu trudu. A jednak wiedziałaś, że prędzej czy później to się stanie, zapowiedziano to Tobie. Ale teraz, gdy się to stało, wszystko wygląda inaczej. Zawsze tak jest. Zawsze jesteśmy nieprzygotowani wobec życia, jego surowości. Jesteś teraz smutna Maryjo, jak byłaby na Twoim miejscu każda kobieta, ale nie rozpaczasz. Twoje oczy nie są zgaszone, nie patrzą w pustkę, nie idziesz ze spuszczoną głową. Jaśniejesz także w swoim smutku, bo masz nadzieję, wiesz, że droga Twojego Syna nie będzie tylko w jedną stronę i wiesz, czujesz tak, jak to czują tylko matki, że wkrótce zobaczysz Go na nowo.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, pomóż nam,

byśmy zawsze pamiętali o przykładzie Maryi,

która przyjęła śmierć swojego Syna

jako wielką tajemnicę zbawienia.

Pomóż nam działać ze wzrokiem skierowanym ku dobru innych

i umierać w nadziei zmartwychwstania

oraz ze świadomością, że nigdy nie jesteśmy sami,

ani porzuceni przez Boga, ani przez Maryję,

dobrą matkę, która zawsze troszczy się o swoje dzieci.

Piąta stacja: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem (Łk 23,26).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, zmiażdżonego pod ciężarem krzyża. Widzę, że sam nie dasz rady. Właśnie w chwili największego wysiłku zostałeś sam, nie ma tych, którzy nazywali się Twoimi przyjaciółmi: Judasz Ciebie zdradził, Piotr się zaparł, inni opuścili. Ale oto niespodziewane spotkanie, pewien człowiek, zwykły, który może słyszał o Tobie, a jednak nie poszedł za Tobą, jest właśnie teraz tutaj, po Twojej stronie, ramię w ramię, aby mieć udział w Twoim jarzmie. Nazywa się Szymon i jest cudzoziemcem, który przybywa z daleka, z Cyreny. Dla niego, dzisiaj, to wydarzenie niespodziewane okazuje się być spotkaniem.

Codziennie szczególnie my, młodzi mamy niezliczone spotkania i starcia, nieustannie wchodząc w kontakt z nowymi sprawami, nowymi ludźmi. I to właśnie w nieoczekiwanym spotkaniu, w wypadku, w kłopotliwym zaskoczeniu kryje się okazja do rozpoznania tego, co w bliźnim najlepsze, nawet gdy wydaje się nam inny.

Czasami czujemy się, Jezu, tak jak Ty, opuszczeni przez tych, których uważaliśmy za naszych przyjaciół, pod miażdżącym nas ciężarem. Ale nie wolno nam zapominać, że istnieje Szymon Cyrenejczyk, gotów wziąć nasz krzyż. Nie wolno nam zapominać, że nie jesteśmy sami, a z tej świadomości możemy czerpać siłę do wzięcia na siebie krzyża ludzi będących obok nas.

Widzę cię, Jezu: teraz wydaje się, że odczuwasz trochę ulgi, możesz odetchnąć przez chwilę, że nie jesteś już sam. I widzę Szymona: kto wie, czy doświadczył, że jego jarzmo jest lekkie, kto wie, czy zdaje sobie sprawę, co to nieoczekiwane wydarzenie znaczy w jego życiu?

Modlitwa

Panie, proszę Cię, aby każdy z nas

mógł znaleźć odwagę, by być jak Cyrenejczyk,

który bierze krzyż i podąża za Twoimi krokami.

Niech każdy z nas będzie tak pokorny i silny,

by wziąć na siebie krzyż ludzi, których spotykamy.

Spraw, abyśmy, gdy czujemy się sami,

potrafili rozpoznać na naszej drodze Szymona z Cyreny,

który staje i bierze na siebie nasze brzemię.

Daj nam, abyśmy potrafili w każdej osobie szukać dobra,

być otwartymi na każde spotkanie, nawet w różnorodności.

Proszę Cię, aby każdy z nas

potrafił niespodziewanie odkryć siebie u Twego boku.

Szósta stacja: Weronika ociera twarz Jezusowi

Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic (Iz 53, 2-3).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, żałosnego, niemal nie do rozpoznania, traktowanego jak ostatni z ludzi. Ledwo idziesz ku swej śmierci z krwawiącą i oszpeconą twarzą, chociaż jak zawsze łagodny i pokorny, zwrócony ku temu, co wysokie. Jakaś kobieta robi sobie miejsce w tłumie, aby zobaczyć dokładnie tę Twoją twarz, która być może wielokrotnie przemawiała do jej duszy i którą miłowała. Widzi ją cierpiącą i chce jej pomóc. Nie pozwalają jej przejść, jest ich wielu, zbyt liczni i uzbrojeni. Ale dla niej to wszystko nie ma znaczenia, jest zdeterminowana, by do Ciebie dotrzeć i udaje się na chwilę Cię dotknąć, pogłaskać Cię swoją chustą. Ma w sobie siłę czułości. Wasze oczy spotykają się na chwilę, twarz patrzy na drugą twarz.

Ta kobieta, Weronika, o której nic nie wiemy, nie znamy jej historii, zyskuje niebo prostym gestem miłości. Zbliża się do Ciebie, patrzy na Twoją twarz z rozdartym sercem i kocha ją jeszcze bardziej niż przedtem. Weronika nie zatrzymuje się na wyglądzie, dziś tak ważnym w naszym społeczeństwie obrazów, ale kocha bezwarunkowo twarz brzydką, niepielęgnowaną, pozbawioną upiększeń i niedoskonałą. Ta twarz, Twoja twarz, Jezu, właśnie w swojej niedoskonałości ukazuje doskonałość Twojej miłości do nas.

Modlitwa

Proszę Cię Jezu, daj mi siłę,

by zbliżyć się do innych ludzi, do każdej osoby,

młodej lub starej, biednej lub bogatej, drogiej mi, lub nieznanej,

i zobaczyć w tych twarzach Twoją twarz.

Pomóż mi nie zwlekać

z pomocą bliźniemu, w którym przebywasz,

jak Weronika przyszła do Ciebie w drodze na Kalwarię.

Siódma stacja: Jezus upada po raz drugi

Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć [...] Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem (Iz 53, 8.10).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, jak ponownie upadasz na moich oczach. Upadek po raz kolejny udowadnia, że jesteś człowiekiem, prawdziwym człowiekiem. I widzę, jak wstajesz ponownie, bardziej stanowczy, niż wcześniej. Nie powstajesz z pychą. W Twoim spojrzeniu nie ma pychy, jest miłość. A idąc dalej swoją drogą, powstając po każdym upadku, głosisz swoje Zmartwychwstanie, ukazujesz, że jesteś gotowy, by po raz kolejny wziąć na swe zakrwawione ramiona ciężar grzechu człowieka.

Upadając powtórnie, przekazałeś nam wyraźne orędzie pokory, upadłeś na ziemię, na tę glebę, z której zrodziliśmy się my, „istoty ludzkie”. Jesteśmy ziemią, jesteśmy błotem, jesteśmy niczym w wobec Ciebie. Ale chciałeś stać się takim jak my, a teraz ukazujesz nam, że jesteś blisko nas, z takimi samymi trudami, takimi samymi słabościami, z tym samym potem czoła. Teraz także Ty, w ten piątek, jak to przytrafia się nam, upadłeś na twarz z bólu. Ale masz siłę, by iść naprzód, nie boisz się trudności, jakie możesz napotkać, i wiesz, że u kresu trudu jest Raj. Powstajesz, aby iść tam, aby otworzyć nam bramy Twego królestwa. Jesteś dziwnym królem, królem w prochu.

Czuję zawrót głowy: nie jesteśmy godni, by porównywać nasze trudy i nasze upadki z Twoimi. Twoje są ofiarą, największą ofiarą, jaką moje oczy i cała historia mogłyby kiedykolwiek zobaczyć.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, byśmy byli gotowi powstawać ponownie po upadku,

byśmy mogli się czegoś nauczyć z naszych porażek.

Przypominaj, że gdy zdarza się nam popełniać błędy i upaść,

jeśli jesteśmy z Tobą i ściskamy Twą rękę,

to możemy nauczyć się i ponownie wstawać.

Spraw, abyśmy my młodzi mogli nieść wszystkim Twoje orędzie pokory

i by przyszłe pokolenia otworzyły oczy na Ciebie

i potrafiły zrozumieć Twoją miłość.

Naucz nas pomagać temu, kto cierpi i upada obok nas:

otrzeć jego pot i wyciągnąć rękę, by go podnieść.

Stacja ósma: Jezus spotyka niewiasty z Jerozolimy

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» (Łk 23, 27-31).

Rozważanie

Widzę Cię i słucham, Jezu, mówisz do kobiet, które spotykasz na swej drodze ku śmierci. Przez wszystkie swoje dni spotykałeś wielu ludzi, wychodziłeś na spotkanie i rozmawiałeś ze wszystkimi. Teraz rozmawiasz z kobietami z Jerozolimy, które Cię widzą i opłakują. Ja też jestem jedną z tych kobiet. Ale Ty, Jezu, w swoim napomnieniu używasz słów, które mną wstrząsają, są słowami konkretnymi i bezpośrednimi. Na pierwszy rzut oka mogą zdawać się twarde i surowe, bo są szczere. Jesteśmy dzisiaj doprawdy przyzwyczajeni do świata stworzonego z owijania w bawełnę, zimna hipokryzja przykrywa i filtruje to, co naprawdę chcemy powiedzieć. Coraz bardziej unika się przestróg. Lepiej zostawić drugiego jego własnemu losowi, nie zawracając sobie głowy nakłanianiem go dla jego własnego dobra.

Podczas gdy Ty, Jezu, mówisz do kobiet jak ojciec, nawet je napominając, to Twoje słowa są słowami prawdy i docierają natychmiast osiągając swój cel poprawy, a nie osądu. To inny język niż nasz. Ty zawsze mówisz z pokorą i docierasz prosto do serca.

W tym spotkaniu, ostatnim przed krzyżem, po raz kolejny ukazuje się Twoja niezmierzona miłość dla ostatnich i usuniętych na margines. Kobiety bowiem nie były w tym czasie uważane za godne, by się ich pytać, podczas gdy Ty w swojej dobroci jesteś prawdziwie rewolucyjny.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, spraw, abym

razem z kobietami i mężczyznami tego świata,

mógł się stać się coraz bardziej życzliwy

wobec potrzebujących, tak jak Ty czyniłeś.

Daj nam siłę, by iść pod prąd

i nawiązać autentyczny kontakt z innymi,

przerzucając mosty i unikając zamykania się w egoizmie

prowadzącym nas do samotności grzechu.

Stacja dziewiąta: Jezus upada po raz trzeci

On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich (Iz 53, 5-6).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, kiedy upadasz po raz trzeci. Już dwa razy upadłeś i dwa razy powstałeś. Nie ma już ograniczeń dla zmęczenia i bólu, teraz wydajesz się definitywnie pokonany w tym trzecim i ostatnim upadku. Ileż razy w życiu codziennym zdarza się nam upadać? Upadamy tak często, że tracimy rachubę, ale zawsze mamy nadzieję, że każdy upadek będzie ostatnim, bo trzeba odwagi nadziei, aby stawić czoła cierpieniu. Kiedy ktoś upada wiele razy, w końcu siły się załamują, a nadzieje znikają definitywnie.

Wyobrażam sobie, że jestem, Jezu, obok Ciebie, na drodze prowadzącej Cię do śmierci. Trudno pomyśleć, że to Ty właśnie jesteś Synem Bożym. Ktoś już próbował Ci pomóc, ale teraz jesteś wyczerpany, stoisz sparaliżowany i zdaje się, że nie będziesz mógł pójść dalej. Ale oto nieoczekiwanie widzę, że wstajesz, prostujesz nogi i plecy, na ile to tylko możliwe, z krzyżem na ramionach i znowu idziesz. Tak, idziesz na śmierć, ale chcesz tego dokonać aż do końca. To chyba jest miłość. Rozumiem tylko, że niezależnie od tego, ile razy upadniemy, zawsze będzie ostatnia, być może najgorsza, najstraszniejsza próba, w której jesteśmy wezwani, by znaleźć siłę, żeby dojść do końca drogi. Dla Jezusa końcem jest ukrzyżowanie, absurdalność śmierci, ale która objawia głębsze znaczenie, wyższy cel, jakim jest zbawienie nas wszystkich.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, dawaj nam każdego dnia

odwagę, by iść naprzód na naszej drodze.

Spraw, byśmy aż do końca przyjęli

nadzieję i miłość, którą nam dałeś.

Że każdy może stawić czoła wyzwaniom życia

z siłą i wiarą, z jakimi przeżywałeś

ostatnie chwile na swojej drodze

ku śmierci na krzyżu.

Stacja dziesiąta: Jezus z szat obnażony

Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu (J 19, 23).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, nagiego, jakim Cię nigdy przedtem nie widziałem. Pozbawili Cię szat, o Jezu, i grają o nie w kości. W oczach tych ludzi straciłeś jedyny strzęp godności, jaka Ci pozostała, jedyny przedmiot, jaki posiadałeś na swojej drodze cierpienia. Na początku czasów Twój Ojciec sporządził odzienie dla ludzi, aby ich przyodziać godnością. Teraz ludzie Ciebie z niej odzierają. Widzę Cię, Jezu, i widzę młodego imigranta, zniszczone ciało przybywające do krainy zbyt często okrutnej, gotowej odebrać mu szatę, jedyne jego dobro i sprzedać ją, zostawić go tak tylko z jego krzyżem, takim jak Twój, tylko z jego zmaltretowaną skórą, podobną do Twojej, tylko z jego oczami wielkimi bólem, podobnymi do Twoich.

Ale jest coś, o czym ludzie często zapominają odnośnie do godności: jest ona pod twoją skórą, jest częścią ciebie i zawsze będzie z tobą, a tym bardziej w tej chwili, w tej nagości.

Nagość, z jaką się rodzimy jest tą samą, z jaką przyjmuje nas ziemia u kresu życia. Od jednej matki do drugiej. A teraz tutaj, na tym wzgórzu, jest także Twoja matka, która znowu widzi Cię nagiego.

Widzę Cię i rozumiem wspaniałość i blask Twojej godności, godności każdego człowieka, której nikt nigdy nie może przekreślić.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, spraw byśmy wszyscy uznali

godność właściwą naszej naturze,

nawet gdy stajemy nago i samotnie przed innymi.

Spraw, byśmy zawsze mogli dostrzegać godność innych,

szanować ją i strzec.

Prosimy Cię, daj nam niezbędną odwagę,

by zrozumieć samych siebie ponad tym, co nas przyodziewa;

i zaakceptować przynależną nam nagość,

przypominającą nam o naszym ubóstwie,

które umiłowałeś aż po oddanie za nas życia.

Stacja jedenasta: Jezus przybity do krzyża

Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią» (Łk 23, 33-34).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, ogołoconego ze wszystkiego. Chcieli ukarać Ciebie, niewinnego, przybijając Cię do drzewa krzyża. Co ja bym zrobiła na ich miejscu? Czy miałabym odwagę uznać Twoją, moją prawdę? Miałeś siłę dźwigania ciężaru krzyża, tego, że Tobie nie uwierzono, skazania za Twe niewygodne słowa. Dzisiaj nie możemy strawić krytyki, tak jak gdyby każde słowo zostało wypowiedziane, by nas zranić.

Nie ustałeś nawet w obliczu śmierci, głęboko wierzyłeś w swoją misję i ufałeś swojemu Ojcu. Dzisiaj, w świecie Internetu, jesteśmy tak uwarunkowani przez wszystko, co krąży w sieci, że czasami wątpię nawet w moje słowa. Ale Twoje słowa są inne, są silne w Twojej słabości. Przebaczyłeś nam, nie chowałeś urazy, nauczałeś nadstawiania drugiego policzka i posunąłeś się aż do całkowitej ofiary z Twojej osoby.

Rozglądam się wokół i widzę oczy utkwione w ekranie telefonu, angażujące się w sieci społecznościowe, by wyłapać każdy błąd innych, bez możliwości wybaczenia. Ludzie, którzy w ferworze gniewu krzyczą, aby nienawidzić siebie nawzajem z najbardziej bezsensownych powodów.

Patrzę na Twoje rany i jestem świadoma, że teraz nie miałabym Twojej siły. Ale siedzę tu, u Twoich stóp i ogałacam się z wszelkiego wahania, wstaję z ziemi, aby być bliżej Ciebie, nawet o kilka centymetrów.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie, spraw abym wobec dobra

była gotowa je rozpoznać;

spraw, bym w obliczu niesprawiedliwości, mogła mieć

odwagę, by wziąć życie w swoje ręce i działać inaczej;

pozwól mi pozbyć się wszystkich lęków,

które jak gwoździe paraliżują mnie i trzymają z daleka

od życia, jakie oczekiwałeś i przygotowałeś dla nas.

Stacja dwunasta: Jezus umiera na krzyżu

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha. Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: «Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy» (Łk 23, 44-47).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, a tym razem nie chciałbym Cię widzieć. Umierasz. Miło było patrzeć, gdy mówiłeś do tłumu, ale teraz to już koniec. I nie chcę widzieć końca; zbyt często patrzyłem gdzie indziej, prawie się przyzwyczaiłem do ucieczki przed bólem i śmiercią, znieczuliłem się.

Twój krzyk na krzyżu jest silny, rozdzierający serce: nie byliśmy przygotowani na tak wiele udręk, nie jesteśmy, nigdy nie będziemy. Uciekamy instynktownie, spanikowani, w obliczu śmierci i cierpienia, odrzucamy je, wolimy patrzeć gdzie indziej lub zamykamy oczy. Natomiast Ty pozostajesz na krzyżu, czekasz na nas z otwartymi ramionami, otwierając nam oczy.

To wielka tajemnica, Jezu: kochasz nas, umierając, będąc opuszczonym, oddając Twego ducha, wypełniając wolę Ojca, wycofując się. Zostajesz na krzyżu i to wszystko. Nie próbujesz wyjaśniać tajemnicy śmierci, wypełnienia się wszystkiego, czynisz więcej: przechodzisz przez nią całym swoim ciałem i duchem. Wielka tajemnica, która wciąż zadaje nam pytania i niepokoi; rzuca nam wyzwanie, zachęca do otwarcia oczu, byśmy umieli dostrzec Twoją miłość także w śmierci, a wręcz począwszy od śmierci. Właśnie tam nas umiłowałeś: w naszej najprawdziwszej kondycji, niemożliwej do usunięcia i nieuniknionej. Tam właśnie pojmujemy, choć wciąż niedoskonale, Twoją żywą, autentyczną obecność. Tego zawsze będziemy spragnieni: Twojej bliskości, Twojego bycia Bogiem z nami.

Modlitwa

Proszę Panie, otwórz moje oczy,

abym Cię widział także w cierpieniu,

w śmierci, w końcu, który nie jest prawdziwym kresem.

Zakłóć moją obojętność Twoim krzyżem, wstrząśnij moim odrętwieniem.

Zawsze zadawaj mi pytanie Twoją wstrząsającą tajemnicą,

która pokonuje śmierć i daje życie.

Stacja trzynasta: Jezus zdjęty z krzyża

Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania (J 19, 38-40).

Rozważanie

Widzę Cię, Jezu, wciąż tam, na krzyżu. Człowieka z ciałem i krwią, ze swoimi słabościami, ze swoimi lękami. Ile wycierpiałeś! Jest to scena nie do zniesienia, być może dlatego, że przesiąknięta człowieczeństwem: to kluczowe słowo, wartość Twojej drogi, naznaczonej cierpieniem i trudem. Właśnie to człowieczeństwo, o którego uznaniu często zapominamy w Tobie i poszukiwaniu w nas samych oraz w innych, zbyt zajęci życiem, które naciska na gaz, ślepi i głusi w obliczu trudności i bólu innych.

Widzę Cię, Jezu: nie jesteś już teraz na krzyżu. Wróciłeś tam, skąd przyszedłeś, leżąc na łonie ziemi, na łonie twojej matki. Teraz cierpienie minęło, zniknęło. To jest godzina współczucia. W Twoim ciele bez życia rozbrzmiewa siła, z jaką stawiłeś czoła cierpieniu. Sens, jaki jemu nadałeś znajduje odzwierciedlenie w oczach tych, którzy wciąż tam są i pozostali blisko Ciebie oraz zawsze pozostaną u Twego boku w miłości, danej i otrzymanej. Dla Ciebie, dla nas, otwiera się nowe życie, niebiańskie, w duchu tego, co się opiera i nie zostaje złamane przez śmierć: miłości. Jesteś tu z nami, w każdej chwili, na każdym kroku, w każdej niepewności, w każdym cieniu. Gdy cień grobu się wydłuża nad Twoim ciałem leżącym w ramionach Twej matki, widzę Ciebie i lękam się, ale nie rozpaczam, ufam, że światło, Twoje światło, znów zajaśnieje.

Modlitwa

Proszę Cię, Panie,

spraw, aby zawsze była w nas żywa nadzieja,

wiara w Twoją bezwarunkową miłość.

Byśmy mogli zawsze podtrzymywać żywe

spojrzenie ku wiecznemu zbawieniu

i mogli znaleźć ukojenie i pokój na naszej drodze.

Stacja czternasta: złożony Jezus do grobu

A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu (J 19, 41-42).

Rozważanie

Już cię nie widzę, Jezu, teraz jest ciemno. Długie cienie spadają ze wzgórz, a w Jerozolimie roi się od lampionów szabatowych, na zewnątrz domów i pokojów. Walczą z bramami nieba, zamkniętymi i nie do zdobycia: na co taka wielka samotność? Kto w taką noc może spać? Miasto rozbrzmiewa płaczem dzieci, śpiewami matek, patrolami żołnierzy: umiera ten dzień i tylko Ty zasnąłeś. Czy śpisz? I na jakim łóżku? Jaki koc ukrywa Cię przed światem?

Z oddali Józef z Arymatei podążał za Twoimi krokami, a teraz na palcach towarzyszy Ci we śnie, zabiera Cię z oczu rozwścieczonych i złych. Całun otula Twoje zziębnięcie, osusza krew, pot i łzy. Zstąpiłeś z krzyża, ale jakże łatwo, Józef podniesie Cię na ramionach, jakże jesteś lekki: nie nosisz ciężaru śmierci, nienawiści ani urazy. Śpisz, jak wówczas, gdy byłeś owinięty ciepłą słomą, a inny Józef trzymał Cię w ramionach. Podobnie jak wtedy, nie było dla Ciebie miejsca, nie masz gdzie złożyć głowy, ale na Kalwarii, na twardej czaszce świata, rośnie ogród, w którym nikt nigdy nie był pochowany.

Gdzie poszedłeś, Jezu? Gdzie zstąpiłeś, jeśli nie w głębię? Gdzie, jeśli nie w miejsce jeszcze nietknięte, do najciaśniejszej celi? Wpadłeś w nasze więzy, w naszym smutku jesteś uwięziony: jak my chodziłeś po ziemi, a teraz pod ziemią, jak my czynisz miejsce.

Chciałbym biec daleko, ale jesteś w moim wnętrzu; nie muszę wychodzić, by Cię szukać, bo zapukałeś do moich drzwi.

Modlitwa

Proszę, Cię Panie, który nie objawiłeś się w chwale,

lecz w milczeniu ciemnej nocy.

Ty, który nie patrzysz na to, co zewnętrzne, ale widzisz w ukryciu

i wkraczasz do głębi,

z głębokości usłysz nasz głos:

byśmy mogli utrudzeni spocząć w Tobie,

rozpoznać w Tobie naszą naturę,

w miłości Twej śpiącej twarzy zobaczyć

nasze utracone piękno.

Tagi:
Droga Krzyżowa Rzym

Reklama

Portugalia: prezydent zainaugurował w Rzymie wystawę o papieskich wizytach w Fatimie

2019-11-14 17:59

mz (KAI/CM/TVI) / Rzym

Prezydent Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa zainaugurował w Rzymie wystawę fotograficzną dotyczącą papieskich wizyt do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie. Ekspozycja, zaprezentowana w rzymskim kościele pod wezwaniem św. Antoniego Portugalczyków, powstała z inicjatywy mieszkającej we Włoszech wspólnoty obywateli Portugalii. Podczas wydarzenia Rebelo de Sousa przypomniał, że podczas wszystkich sześciu dotychczasowych wizyt papieskich Fatima za każdym razem była głównym punktem podróży głowy Kościoła.

Beto Barata / Wikipedia
Prezycent Portugali Marcelo Rebelo de Sousa

Zawierająca kilkaset fotografii wystawa zawiera wiele zdjęć z trzech podróży Jana Pawła II do Portugalii. Papież Polak po raz pierwszy przybył do tego kraju w 1982 r. Kolejne podróże odbyły się w 1991 r. oraz 2000 r. Podczas swojej ostatniej wizyty w Portugalii św. Jan Paweł II beatyfikował dwójkę małych uczestników objawień maryjnych z 1917 r.: Hiacyntę i Franciszka Marto. Ich kanonizacja odbyła się 13 maja 2017 r. również w Fatimie, a uroczystościom liturgicznym przewodził papież Franciszek.

Dwoma innymi papieżami, którzy odwiedzili Fatimę byli Paweł VI, który dotarł tam w 1967 r., na uroczystości związane z 50-leciem objawień, a także Benedykt XVI. Ten ostatni odwiedził portugalskie sanktuarium w 2010 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł bp Bronisław Dembowski

2019-11-16 10:10

ks. kki / Włocławek (KAI)

Uroczystości pogrzebowe zmarłego dziś biskupa seniora Bronisława Dembowskiego odbędą się w sobotę 23 listopada we Włocławku. Zgodnie z ostatnią wolą, zmarły hierarcha zostanie pochowany w krypcie biskupów we włocławskiej bazylice katedralnej.

wikipedia.org

Uroczystości żałobne rozpoczną się w piątek 22 listopada. Od godz 14.00 odbędzie się modlitewne czuwanie w kurii diecezjalnej we Włocławku. O godz. 14.30 kondukt pogrzebowy wyruszy do katedry, gdzie o godz. 15.00 zostanie odprawiona Msza św. w intencji zmarłego biskupa.

Liturgia pogrzebowa rozpocznie się w sobotę 23 listopada w katedrze włocławskiej o godz. 11.00, gdzie po jej zakończeniu trumna z ciałem zostanie złożona w krypcie biskupów włocławskich.

Wieczorem w piątek 22 listopada we wszystkich kościołach diecezji włocławskiej będzie sprawowana Msza św. w intencji zmarłego biskupa seniora.

Urodził się 2 października 1927 r. w Komorowie, powiat Ostrów Mazowiecka. Miał czworo starszego rodzeństwa. W wieku dziesięciu lat został osierocony przez ojca. W 1942 roku jego matka i jedna z sióstr zostały rozstrzelane w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück.

Należał do Armii Krajowej. Po Powstaniu Warszawskim znalazł się w Mościcach koło Tarnowa, gdzie w 1946 r. uzyskał maturę. W latach 1946–1950 studiował filozofię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Pisał pracę u profesora Tatarkiewicza. Przez rok pracował w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach jako wychowawca chłopców. W 1950 r. wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie otrzymał 23 sierpnia 1953 r. z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był wikariuszem w par. Piastów.

Jesienią 1955 r. rozpoczął studia na Wydziale Filozofii KUL. W 1961 r. uzyskał doktorat w zakresie filozofii teoretycznej. Od końca 1956 r. do marca 1992 r. był rektorem kościoła pw. św. Marcina przy ul. Piwnej w Warszawie i kapelanem mających tam dom zakonny Sióstr Franciszkanek. Od 1957 r. do chwili mianowania biskupem włocławskim był asystentem kościelnym Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Współorganizował ogólnopolskie duszpasterstwo niewidomych i do 1975 r. był duszpasterzem niewidomych w Archidiecezji Warszawskiej.

Od 1962 r. wykładał historię filozofii w ATK. W czerwcu 1969 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego, a w rok później został powołany na stanowisko docenta w ATK. W tym samym roku rozpoczął wykłady z historii filozofii w Warszawskim Seminarium Duchownym.

W 1981 r. został profesorem nadzwyczajnym. Profesorem zwyczajnym jest od 1990 r. Od 1982 r. był dziekanem Akademickiego Studium Teologii Katolickiej, które w 1988 r. stało się Papieskim Wydziałem Teologicznym. Po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981 r. przy współpracy ks. Dembowskiego przy kościele św. Marcina zawiązał się Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności. Od 1984 r. ks. Dembowski był Krajowym Duszpasterzem Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

W 1988 r. ks. Dembowski brał udział w obradach tzw. Okrągłego Stołu. 25 marca 1992 r. została ogłoszona decyzja Ojca Świętego Jana Pawła II o mianowaniu ks. Dembowskiego biskupem włocławskim, święcenia przyjął 20 kwietnia 1992 r. Jako biskup był członkiem Rady Naukowej konferencji Episkopatu Polski (KEP), Rady ds. Ekumenizmu, ds. Apostolstwa Świeckich, ds. Dialogu Religijnego, przewodniczącym Komitetu ds. Dialogu z Niewierzącymi (1996–2004), współprzewodniczącym Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów, był nadal od 1984 r. Krajowym Duszpasterzem Odnowy w Duchu Świętym, był członkiem Międzynarodowej Rady Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej (ICCRS) od 1991 do 2001, asystentem kościelnym Rady Ruchów Katolickich w Polsce.

Jako biskup włocławski utworzył 16 nowych parafii, reerygował kapitułę przy kolegiacie sieradzkiej (1993), dokończył przerwany przez śmierć biskupa Jana Zaręby (1986) II Synod Diecezji Włocławskiej i promulgował jego dekrety (1994), utworzył trzy wikariaty duszpasterskie (1993) i dokonał nowej organizacji dekanatów (1994), erygował Radę Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich (1999).

Bp Dembowski zamknął też proces informacyjny 108 męczenników II Wojny Światowej (1996). 25 marca 2003 r. ogłoszono nominację jego następcy bp. Wiesława Alojzego Meringa.

Od 26 kwietnia 2003 r. biskup Bronisław Dembowski był biskupem seniorem. Pełnił następujące funkcje w KEP: był członkiem Rady ds. Ekumenizmu, współprzewodniczącym Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów, a od 2004 r. Delegatem KEP ds. Odnowy w Duchu Świętym.

Zmarł w nocy w szpitalu we Włocławku. Miał 92 lata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem