Reklama

Promień nad domem św. Faustyny

2018-04-12 08:50

Pani Magda z Torunia podzieliła się z nami zdjęciem, które zrobiła w Głogowcu w święto Miłosierdzia Bożego przy domu rodzinnym św. Siostry Faustyny Kowalskiej

Magda z Torunia
Dom rodzinny św. Siostry Faustyny Kowalskiej w Głogowcu
Tagi:
św. Faustyna

Reklama

Warszawskie drogi świętej

2019-04-24 09:01

Witold Dudziński
Edycja warszawska 17/2019, str. 1, 5

Warszawa była ważna dla Heleny Kowalskiej, bo choć spędziła tu nieco ponad trzy lata, był to kluczowy czas: tu przeszła formację, tu rozpoczęła życie zakonne

Artur Stelmasiak
Do tego domu zakonnego przy ul. Żytniej trafiła św. Siostra Faustyna 1 sierpnia 1925 r.

O swoim wyjeździe do Warszawy dowiedziała się w Łodzi. Był lipiec 1924 r. W parku „Wenecja” – dziś to park Juliusza Słowackiego, ujrzała Jezusa. Umęczonego, obnażonego z szat, okrytego ranami. „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd Mnie zwodzić będziesz?” – usłyszała. Gdy poszła do najbliższego kościoła – do katedry św. Stanisława Kostki – prosiła Pana, by jej powiedział, co ma czynić dalej. „Jedź natychmiast do Warszawy, tam wstąpisz do klasztoru” – usłyszała w odpowiedzi.

Pierwszym miejscem w Warszawie, który ujrzała był dworzec Warszawa Główna. Było już późne popołudnie, nie wiedziała dokąd ma iść. Wewnętrzny głos kazał jej wyjechać poza miasto, gdzie znajdzie bezpieczny nocleg. Tak też się stało. Gdy wróciła następnego dnia rano, weszła do pierwszego kościoła, jaki spotkała czyli św. Jakuba Apostoła na Ochocie. – Gdy weszła do środka zwróciła się do proboszcza, ks. Jakuba Dąbrowskiego. Powiedziała mu o swoich zamiarach z jakimi przyjechała do stolicy – że ma szukać klasztoru– relacjonuje s. Elżbieta Siepak ZMBM, autorka wielu prac o św. Faustynie. – Ks. Dąbrowski skierował ją do znajomej rodziny, państwa Lipszyców z podwarszawskiego Ostrówka.

Ks. Roman Trzciński, który od lat kieruje duszpasterstwem akademickim w parafii mówi, że do tego kościoła przy pl. Narutowicza wiele osób zagląda przypadkowo i bardzo często okazuje się, że... nieprzypadkowo. – Wielu młodych ludzi szuka tak jak kiedyś Faustyna, swojej drogi życia. I wielu ją znajduje – mówi ks. Trzciński.

Helena Kowalska trafiła do tymczasowej kaplicy stojącej tuż obok budującego się kościoła, bo właśnie w 1924 r. stawiano charakterystyczną wieżę świątyni o podstawie kwadratu. – Tak się składa, że w miejscu kaplicy stoi dziś sala św. Faustyny – mówi obecny proboszcz ks. Henryk Bartuszek. Święta jest obecna w świątyni. Co piątek przed obrazem „Jezu, ufam Tobie” modlitwę organizuje parafialna Wspólnota Bożego Miłosierdzia. Trwają również starania o sprowadzenie relikwii świętej.

Z Ochoty na Smolną

Jeszcze niedawno byliśmy pewni, że Helena Kowalska z Ochoty trafiła do Ostrówka. Teraz pewniejsza jest inna wersja. – Właśnie urodziło się kolejne dziecko w rodzinie Lipszyców, a jak się rodziły, to nie w Ostrówku, lecz w Warszawie, gdzie mieszkała siostra pani Lipszycowej, a ona u niej się zatrzymywała – mówi s. Elżbieta Siepak. – Ks. Dąbrowski odesłał młodą Helenę do Lipszyców, ale do Warszawy, na ulicę Smolną.

Lipszycowie mieszkali przy ul. Smolnej 30, gdzie przed wojną mieściło się gimnazjum. Dziś jest tam liceum im. Zamoyskiego, ale ostatniego piętra, gdzie było mieszkanie, po wojnie nie odbudowano. Helena Kowalska znalazła tam pracę jako służąca. I właśnie stąd, z mieszkania przy ul. Smolnej wychodziła szukać klasztoru, który by ją przyjął. – To by się zgadzało, bo wszystkie dzieci były chrzczone w kościele św. Jakuba. Także to urodzone w 1924 r. jest w księgach parafialnych w Warszawie – mówi s. Elżbieta Siepak.

Gdy po roku pracy u Lipszyców Helena Kowalska zebrała na skromna wyprawkę, mogła przekroczyć próg klasztornej klauzury. 1 sierpnia 1925 r. trafiła do domu przy ul. Żytniej 3/9, który był kolebką Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W tym klasztorze spędziła część postulatu, junioratu, III probację. Także tu zatrzymywała się, gdy zmieniała miejsca pobytu czy przyjeżdżała na rozmowy z przełożoną generalną.

Czas postulatu – czas próby, gdy okazuje się czy postulantka ma rzeczywiście powołanie do życia zakonnego – był dla Heleny Kowalskiej szczególnie ciężki. Po kilku tygodniach doszła do wniosku, że powinna przenieść się do zakonu o ściślejszej regule, gdzie życie modlitewne jest bardziej bogate. „Wyrządzisz mi boleść, jeśli wystąpisz z tego zakonu” – miał powiedzieć jej Chrystus w czasie wizji. Uznała, że wolą Bożą jest jej pozostanie w tym zgromadzeniu.

Zastępstwo na Grochowie

Dom, do którego wchodzi się, wstępując do zgromadzenia zapamiętuje się na całe życie – przyznaje s. Elżbieta Siepak, ale są też dwa wydarzenia w życiu s. Faustyny związane z klasztorem na ul. Żytniej, pochodzące z innego wymiaru. Pierwsze to złożenie ofiary ze swojego życia za grzeszników – o co prosił Jezus i na co pozytywnie odpowiedziała.

Drugie, to objawienie Matki Bożej z marca 1936 r.: „Ja dałam Zbawiciela światu, a ty masz... przygotować świat na powtórne przyjście Jego”. Słowa Matki Bożej potwierdzały wcześniejsze słowa Jezusa: „Przygotujesz świat na powtórne przyjście moje”.

Klasztor przy ul. Żytniej wygląda inaczej niż przed II wojna światową. Został spalony w czasie Powstania Warszawskiego. Został odbudowany i jest dużo wyższy, niż kiedyś. Kaplica, dziś sanktuarium św. Faustyny, też jest inne niż przed laty.

W 1929 r. skierowano siostrę Faustynę do powstającego drugiego domu Zgromadzenia w Warszawie przy ul. Hetmańskiej 44. Postawiono tam baraczek, a potem urządzono ogród i cieplarnię. Siostra Faustyna wówczas skończyła zastępstwo w kuchni w domu Zgromadzenia w Wilnie, ale nie pozostała tu długo. W lipcu została wysłana na zastępstwo do domu Zgromadzenia w Kiekrzu.

Wielka liczba dusz

Było to w końcu 1932 r., gdy do Warszawy przyjechała na III probację przed ślubami wieczystymi. Od ponad roku Jezus w objawieniach przekazywał jej misję Miłosierdzia: polecił namalowanie obrazu i ustanowienie w Kościele święta Miłosierdzia. – Otrzymała tam ważne przesłanie od Jezusa: „Jeżeli zaniedbasz sprawę malowania obrazu i całego dzieła Miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbę dusz w dzień sądu. – mówi s. Siepak.

Pierwszym kapłanem, który potwierdził, że to doświadczenie pochodzi od Boga, był ks. Edmund Elter, jezuita, który spowiadał ją w Walendowie w końcu 1932 r. Tam Zgromadzenie ma placówkę do dziś, prowadzi dom dziecka. Po raz ostatni Faustyna była w Warszawie krótko, zaledwie kilka dni w marcu 1936 r., tuż po opuszczeniu Wilna.

Szybko przeniesiono ją jednak do domu w Walendowie, a po kilku tygodniach do pobliskich Derd, gdzie na kilka tygodni powierzono jej obowiązek gotowania posiłków. Pobyt tam uważała za wypoczynek, dwie godziny po południu leżakowała, co było wówczas metodą leczenia gruźlicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskupi do wiernych: nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom

2019-05-22 16:40

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom” – napisali biskupi do wiernych w liście przeznaczonym do odczytania w kościołach w niedzielę 26 maja. List zatytułowany "Wrażliwość i wierność" napisali hierarchowie zebrani dziś w Warszawie na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski.

KEP

Publikujemy treść listu:

WRAŻLIWOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Słowo biskupów do wiernych
Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych,
którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej
kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mk 9, 42)

Drogie Siostry i drodzy Bracia!
W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych. Przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia osób pokrzywdzonych. Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny.

Cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych. Przestępstwa te „przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 19.03.2010).

Głęboko tkwią w nas wykrzyczane słowa świadectwa osoby pokrzywdzonej, iż Chrystus nie krzywdził dzieci. „To [co ksiądz zrobił] naprawdę odcisnęło bardzo duże piętno na moim dorosłym życiu. Ja do tej pory mam koszmary. Cały czas jest to we mnie” – tak powiedziała w filmie w czasie konfrontacji z oprawcą 39-letnia Anna, przed laty 9-letnia uczennica. I drugie świadectwo, przekazane w artykule napisanym przez dorosłego dziś mężczyznę: „Nie mam żalu do Kościoła. Wiem, że skrzywdził mnie nie [cały] Kościół, lecz konkretna osoba. Nie wiem, czy ktokolwiek z przełożonych cokolwiek o tym wiedział. Ale martwi mnie, że tacy jak ja, pozostają poza kościelną sferą uwagi”. Obydwa wyznania są wstrząsające – to nigdy nie powinno się było wydarzyć.

1. Świadectwo cierpienia

Wielu z nas obejrzało film „Tylko nie mów nikomu”. Ten dokument, to przede wszystkim wstrząsające relacje dorosłych dziś osób, wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych. Zawiera on także przykłady braku wrażliwości, grzechu zaniedbania i niedowierzania osobom skrzywdzonym, co w konsekwencji chroniło sprawców. Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia. Każdy, kto jest wrażliwy, poznając losy osób pokrzywdzonych, odczuwa ból, wzruszenie i smutek wobec ich cierpienia. Dziękujemy wszystkim, którzy mieli odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne słowo nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali.

Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom.

Dla wielu wiernych, szczególnie dla młodych szczerze szukających Boga, skandale seksualne z udziałem duchownych stają się ciężką próbą wiary i powodem do wielkiego zgorszenia. Rozczarowanie i oburzenie jest tym większe i boleśniejsze, że dzieci zamiast troskliwej miłości i towarzyszenia w szukaniu bliskości Jezusa doświadczyły przemocy i brutalnego odarcia z godności dziecka. Od początku swego istnienia wspólnota kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech; według słów Chrystusa „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mk 9,42). „Biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7).

2. Wrażliwość

Wszyscy, zarówno duchowni, jak i świeccy, jako społeczność, musimy stworzyć właściwą przestrzeń do przywrócenia pokrzywdzonym jak najbardziej normalnego życia, a także do odbudowania zaufania wobec duszpasterzy i biskupów.

Wyznania pokrzywdzonych przynaglają nas, biskupów, ale i wszystkich ludzi dobrej woli do większego wyczulenia na zagrożenia; do większej wrażliwości na pomoc pokrzywdzonym. Zarówno niebezpieczeństwa, jak i konieczność wsparcia dotyczą każdego środowiska, nie tylko kościelnego, ale i rodzin, szkół, klubów sportowych i wielu innych grup. Sytuacje życiowe pokrzywdzonych skłaniają do szybszego i skuteczniejszego pomagania im. Oni potrzebują wielkiej wrażliwości i wsparcia, by odnaleźć równowagę życia.

Prosimy osoby pokrzywdzone przez duchownych, aby zgłaszały doznaną krzywdę do przełożonych kościelnych oraz do odpowiednich organów państwowych. W każdej diecezji i w wielu prowincjach zakonnych został wyznaczony delegat upoważniony do przyjmowania zgłoszeń o wykorzystaniu seksualnym małoletnich przez osobę duchowną. Ma on też pomóc w otrzymaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i duszpasterskiego. Chcemy wspierać pokrzywdzonych od początku tej drogi w podjęciu kroków potrzebnych do przezwyciężania skutków doznanej krzywdy.

Przyjmujemy z wdzięcznością nowe motu proprio papieża Franciszka, w którym Ojciec Święty nakazuje zgłaszanie takich przestępstw i przewiduje poważne kary dla przełożonych, którzy zaniedbywali swoje obowiązki chronienia owczarni Chrystusowej. Pamiętamy też o tym, że według zawartych w tym dokumencie nowych norm prawa kościelnego nikogo przy zgłaszaniu przestępstwa nie wolno zobowiązywać do milczenia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby te zgłoszenia w instytucjach kościelnych przebiegały ze współczuciem i z jak największą wrażliwością oraz w poczuciu bezpieczeństwa dla każdej osoby i jej dramatu. Będziemy też nadal zgłaszać przestępstwa państwowym organom ścigania.

Wielu duchownych i świeckich pracuje z osobami, które odważyły się powiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach. Nie rozgłaszamy tego, ponieważ szanujemy ich prawo do prywatności. Być może sami zdecydują się o tym głośno mówić. Reakcja najbliższego otoczenia rzadko niestety opiera się na życzliwości i wrażliwości. Często jest okrutna, bezmyślna i bezlitosna, czasem pełna wyrzutów, przez co nam wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności, by osoby poszkodowane w dzieciństwie lub młodości w delikatnej sferze seksualności były chronione i wspierane.

3. Odpowiedzialność

Zwracamy coraz większą uwagę na wychowanie w seminariach i kształtowanie osobowości przyszłych księży. Nie chcemy dopuścić, aby w szeregach duchowieństwa znalazły się osoby niedojrzałe, niezdolne do wierności złożonym ślubom i przyrzeczeniom. Ponadto, od sześciu lat koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży powołany przez Konferencję Episkopatu Polski organizuje wraz z zespołem współpracowników Centrum Ochrony Dziecka liczne szkolenia dla duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego. Przygotowujemy w diecezjach i w zgromadzeniach zakonnych także system zapobiegania; ma on pomóc ochronić dzieci i młodzież przed potencjalnym wykorzystaniem seksualnym. Chcemy, by ich bezpieczeństwo stało się priorytetem we wszystkich środowiskach.

W tym kontekście w szczególny sposób doceniamy pracę zdecydowanej większości kapłanów, którzy wierni Ewangelii gorliwie i ofiarnie służą Bogu i ludziom. Nie pozwólmy, by dobro, które dokonuje się w Kościele przez ich posługę, przesłoniły nam grzechy konkretnych osób. Na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej nie przenośmy też win konkretnych osób w sutannach na wszystkich księży. Tych czynów dopuścili się konkretni ludzie i oni powinni zostać ukarani za swoje czyny. Wesprzyjmy w tych trudnych chwilach kapłanów pracujących z poświęceniem, by nie utracili zapału i otrzymali umocnienie ze strony wiernych świeckich.

Wspólnie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli jednoczymy wysiłki w rozpoznawaniu i eliminowaniu czynników sprzyjających przestępstwom. Prosimy o wsparcie wychowawców i opiekunów dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach oraz w zakładach opiekuńczo-wychowawczych. Prosimy o pomoc w zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by wszystkie placówki prowadzone przez Kościół stały się domami bezpiecznymi, wyznaczającymi najlepsze standardy ochrony dzieci. Taki sam apel kierujemy do odpowiedzialnych za ruchy katolickie i organizacje młodzieżowe. Bądźmy wszyscy bardziej wrażliwi wobec dzieci i młodzieży, a także wobec osób pokrzywdzonych.

Zakończenie

Nasze słowo do wszystkich ludzi dobrej woli kończymy modlitwą do Ducha Świętego:
Oto jesteśmy, Panie, Duchu Święty.
Jesteśmy – wprawdzie obciążeni grzechem,
lecz zgromadzeni w imię Twoje.
Przyjdź do nas i bądź z nami,
Racz obmyć nasze serca
i naucz nas, co mamy czynić,
dokąd mamy zmierzać,
Powiedz, co mamy podjąć,
abyśmy wsparci Twoją mocą
Tobie zdołali podobać się we wszystkim. (św. Augustyn)

Przyzywając mocy Ducha Świętego i wstawiennictwa Maryi, Matki Kościoła,
Jej powierzając osoby skrzywdzone, rodziny, dzieci i młodzież oraz wspólnoty kościelne,
upraszamy w modlitwie ducha pokory i odwagi,
aby nie dać się zwyciężyć złu i ogarnąć troską wszystkich.

Podpisali:
Biskupi zebrani na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 22 maja 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powódź grozi południowej Polsce. Kraków częściowo pod wodą

2019-05-23 21:46

red.

Paweł Bugira
Gwałtowne rośnie poziom rzek na południu kraju. W Krakowie i Tarnowie ogłoszono pogotowie powodziowe, z żywiołem walczą też mieszkańcy Podkarpacia i Śląska. Ulewy i woda spływająca z gór spowodowały gwałtowny przyrost poziomu rzek. Stany ostrzegawcze i alarmowe przekroczyła m. in. Wisła i jej dopływy, łącznie 10 rzek. Pod wodą znalazła się część Krakowa, m.in. ścieżka rowerowa wzdłuż Wisły przy Wawelu. Fala kulminacyjna dotrze w sobotę. Ma mieć ok. 7 metrów. Prezydent miasta ogłosił pogotowie przeciwpowodziowe na obszarze Krakowa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem