Reklama

Papieska audiencja dla wykładowców uniwersytetu Villanova

2018-04-14 15:41

vaticannews / Watykan (KAI)

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Uniwersytet musi się konfrontować z kompleksowymi wyzwaniami etycznymi i kulturowymi, które wypływają z epokowych zmian dokonujących się we współczesnym świecie. Papież Franciszek mówił o tym w czasie audiencji dla rektora, rady administracyjnej oraz wykładowców amerykańskiego uniwersytetu Villanova w Filadelfii.

Ojciec Święty przypomniał, że ta amerykańska uczelnia jest spadkobierczynią ogromnego dziedzictwa św. Augustyna. Wskazał, że ta przebogata tradycja katolicka nadal powinna być przekazywana nowym pokoleniom, które, tak jak młody Augustyn, poszukują prawdziwego sensu życia.

“Pozostając wiernym tej wizji, uniwersytet, jako wspólnota badawcza i naukowa, musi się ponadto konfrontować z kompleksowymi wyzwaniami etycznymi i kulturowymi, które wypływają z epokowych zmian dokonujących się w naszym świecie – mówił Papież. – Mam nadzieję, że w każdym aspekcie swego życia i misji uniwersytet Villanova trwać będzie w wysiłku przekazywania wartości intelektualnych, duchowych i moralnych, które mogą przygotować młodzież do mądrego i odpowiedzialnego uczestnictwa w wielkich debatach, które tworzą przyszłość społeczeństwa”.

Reklama

Franciszek wskazał, że jednym z najważniejszych wyzwań edukacyjnych pozostaje rozwój powszechnej, czyli katolickiej wizji jedności rodziny ludzkiej i faktycznego zaangażowania na rzecz solidarności, by przezwyciężyć głębokie nierówności i niesprawiedliwość, które naznaczają dzisiejszy świat.

Tagi:
audiencja Franciszek

Reklama

Papież o pielgrzymce do Maroka: byłem sługą nadziei

2019-04-03 13:02

st (KAI) / Watykan

„Nade wszystko dziękuję Panu, który pozwolił mi podjąć kolejny krok na drodze dialogu i spotkania z muzułmańskimi braćmi i siostrami, aby być - jak mówiło motto podróży – «sługą nadziei» w dzisiejszym świecie” – powiedział Franciszek podsumowując podczas dzisiejszej audiencji ogólnej swoją pielgrzymkę do Maroka. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 12,5 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Ojciec Święty podziękował królowi Mohammedowi VI oraz władzom Maroka za zaproszenie i gościnę. Zaznaczył, że jego pielgrzymka podążała śladami dwóch świętych: Franciszka z Asyżu i Jana Pawła II.

Następnie papież podkreślił, że służenie nadziei oznacza dzisiaj przede wszystkim budowanie mostów między cywilizacjami. Celowi temu służyło spotkanie z władzami kraju. Podkreślono podczas niego istotną rolę religii w obronie ludzkiej godności i w promowaniu pokoju, sprawiedliwości i troski o środowisko naturalne człowieka. Franciszek i Mohammed VI podpisali także wspólny apel o poszanowanie wyjątkowego charakteru Jerozolimy, aby było zachowane jako dziedzictwo ludzkości i miejsce pokojowego spotkania, zwłaszcza dla wiernych trzech religii monoteistycznych.

Z kolei Ojciec Święty wyjaśnił sens swojego pielgrzymowania do krajów, w których większość ludności wyznaje islam:

"Bóg zechciał na to zezwolić: istnieje wiele religii, niektóre z nich rodzą się z kultury, ale zawsze spoglądają w niebo, ku Bogu. Natomiast to, czego chce Bóg, to braterstwo między nami. A w odniesieniu do tej podróży, w sposób szczególny z naszymi braćmi, podobnie jak my synami Abrahama - muzułmanami. Nie powinniśmy wpadać w przerażenie z powodu różnic. Bóg na to zezwolił. Natomiast rzeczywiście musimy się lękać, jeśli nie podejmujemy dzieł braterstwa, podążania razem przez życie" - powiedział improwizując Franciszek.

Następnie Ojciec Święty przypomniał, że podczas swej pielgrzymki do Maroka zwrócił też uwagę na problem migracji. Spotykając się z imigrantami zaznaczył, że stanowisko Stolicy Apostolskiej wyraża się w czterech czasownikach: przyjęcie, ochrona, promocja i integracja. „Nie chodzi o narzucanie z góry programów pomocy, ale o wspólne podążanie poprzez te cztery działania, aby budować miasta i kraje, które zachowując swoje tożsamości kulturowe i religijne, byłyby otwarte na różnice i umiały je doceniać w imię ludzkiego braterstwa” – powiedział papież.

Z kolei Franciszek zwrócił uwagę na sytuację chrześcijan w Maroku, którzy są powołani w tym kraju solą, światłem i zaczynem, aby byli świadkami Chrystusa, w stylu dialogu i przyjaźni, który należy przeżywać przede wszystkim między mieszkającymi w tym kraju chrześcijanami różnych wyznań. Mówiąc o sprawowanej w niedzielę Eucharystii Ojciec Święty wskazał na znaczenie czytanej tego dnia Ewangelii o Miłosiernym Ojcu i synu marnotrawnym. „Nie przypadkiem tam, gdzie muzułmanie codziennie przyzywają Łaskawego i Miłosiernego, rozbrzmiewała wspaniała przypowieść o miłosierdziu Ojca. Tak to jest: tylko ten, kto się odrodził i żyje w objęciach tego Ojca, tylko ci, którzy czują się braćmi mogą być w świecie sługami nadziei.” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minioną sobotę i niedzielę odbyłem podróż apostolską do Maroka, na zaproszenie Jego Wysokości Króla Mohammeda VI. Ponawiam moją wdzięczność dla niego oraz innych przedstawicieli władz marokańskich za serdeczne przyjęcie i współpracę, a szczególnie królowi – był bardzo braterski, przyjazny, był bardzo bliski.

Nade wszystko dziękuję Panu, który pozwolił mi podjąć kolejny krok na drodze dialogu i spotkania z muzułmańskimi braćmi i siostrami, aby być - jak mówiło motto podróży – „Sługą nadziei” w dzisiejszym świecie. Moja pielgrzymka podążyła śladami dwóch świętych: Franciszka z Asyżu i Jana Pawła II. 800 lat temu św. Franciszek zaniósł orędzie pokoju i braterstwa sułtanowi al-Malikowi al-Kamilowi; w 1985 r. Papież Wojtyła złożył pamiętną wizytę w Maroku, przyjąwszy wcześniej w Watykanie – jako pierwszego z przywódców państw muzułmańskich - króla Hassana II.

Ktoś mógłby zadać pytanie: dlaczego papież jedzie do muzułmanów, a nie wyłącznie do katolików? Dlaczego jest tak wiele religii? Wraz z muzułmanami jesteśmy potomkami tego samego ojca – Abrahama. Dlaczego Bóg pozwala, że jest tak wiele religii? Bóg zechciał na to pozwolić. Teolodzy scholastyczni mawiali: voluntas permissivia Dei [wola Boga dopuszczająca]. Bóg zechciał na to zezwolić: istnieje wiele religii, niektóre z nich rodzą się z kultury, ale zawsze spoglądają w niebo, ku Bogu. Natomiast to, czego chce Bóg, to braterstwo między nami. A w odniesieniu do tej podróży, w sposób szczególny z naszymi braćmi, podobnie jak my synami Abrahama - muzułmanami. Nie powinniśmy wpadać w przerażenie z powodu różnic. Bóg na to zezwolił. Natomiast rzeczywiście musimy się lękać, jeśli nie podejmujemy dzieł braterstwa, podążania razem przez życie.

Służenie nadziei w czasie takim, jak nasz oznacza przede wszystkim budowanie mostów między cywilizacjami. Radością i zaszczytem była dla mnie możliwość uczynienia tego w odniesieniu do szlachetnego Królestwa Maroka, spotykając jego naród i władców. Przypominając kilka ważnych szczytów międzynarodowych, które odbyły się w tym kraju w minionych latach, podkreśliliśmy wraz z królem Mohammedem VI istotną rolę religii w obronie ludzkiej godności i w promowaniu pokoju, sprawiedliwości i troski o stworzenie, nasz wspólny dom. W tej perspektywie podpisaliśmy również wspólnie apel odnośnie do Jerozolimy, aby Święte Miasto mogło być zachowane jako dziedzictwo ludzkości i miejsce pokojowego spotkania, zwłaszcza dla wiernych trzech religii monoteistycznych.

W towarzystwie Jego Wysokości odwiedziłem Mauzoleum Mohammeda V, oddając hołd pamięci o nim i Hassanie II, a także instytut kształcący imamów oraz kaznodziejów i kaznodziejki. Instytut ten promuje islam, który szanuje inne religie i odrzuca przemoc i fundamentalizm, to znaczy podkreśla, że wszyscy jesteśmy braćmi i musimy działać na rzecz braterstwa.

Szczególną uwagę zwróciłem na kwestię migracji, czy to zwracając się do władz, czy zwłaszcza podczas spotkania poświęconego szczególnie migrantom. Niektórzy z nich zaświadczyli, że życie osób emigrujących zmienia się i staje się na powrót ludzkie, gdy znajduje wspólnotę, która przyjmuje ich jako osobę. To ma fundamentalne znaczenie. Właśnie w Marrakeszu, w Maroku, w grudniu ubiegłego roku ratyfikowano „Globalne Porozumienie w sprawie bezpiecznej, uporządkowanej i regularnej migracji”. Jest ono ważnym krokiem w kierunku przyjęcia odpowiedzialności przez wspólnotę międzynarodową. Jako Stolica Apostolska zaoferowaliśmy nasz wkład, który można streścić w czterech czasownikach: przyjęcie, ochrona, promocja i integracja. Nie chodzi o narzucanie z góry programów pomocy, ale o wspólne podążanie poprzez te cztery działania, aby budować miasta i kraje, które zachowując swoje tożsamości kulturowe i religijne, byłyby otwarte na różnice i umiały je doceniać w imię ludzkiego braterstwa. Kościół w Maroku jest bardzo zaangażowany w okazywanie migrantom bliskości. Ale muszę wyznać, że nie lubię mówić: migranci, wolę mówić osoby migrujące, bo migrant to przymiotnik, a osoba to rzeczownik. Popadliśmy w „kulturę przymiotnika”, używamy wielu przymiotników a zapominamy o tym co istotne - rzeczowników. Przymiotnik jest połączony z rzeczownikiem, z osobą. A zatem nie migrant, a osoba migrująca. W ten sposób zachowany jest szacunek i nie popadamy w tę „kulturę przymiotnika”, która jest zbyt płynna, zbyt ulotna. Zatem Kościół w Maroku jest bardzo zaangażowany w okazywanie bliskości osobom migrującym. Dlatego też pragnąłem podziękować i wesprzeć tych, którzy wielkodusznie poświęcają się, by im służyć, wypełniając słowo Chrystusa: „byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25, 35).

Niedziela była poświęcona wspólnocie chrześcijańskiej. Przede wszystkim odwiedziłem Wiejski Ośrodek Pomocy Społecznej, prowadzony przez Siostry Miłosierdzia, te same które prowadzą tutaj poradnię i ambulatorium dla dzieci tutaj u Świętej Marty, a te siostry przy współpracy licznych wolontariuszy oferuje ludności różne usługi.

W katedrze w Rabacie spotkałem się z kapłanami, osobami konsekrowanymi i Ekumeniczną Radą Kościołów. Jest to mała trzódka w Maroku i dlatego przypomniałem ewangeliczne obrazy soli, światła i zaczynu (por. Mt 5, 13-16; 13,33), o których czytaliśmy na początku obecnej audiencji. Liczy się nie ilość, ale to, aby sól miała smak, by światło jaśniało, a zaczyn miał moc, żeby zakwasiło się całe ciasto. A nie pochodzi to od nas, ale od Boga, od Ducha Świętego, który czyni nas świadkami Chrystusa, tam gdzie jesteśmy, w stylu dialogu i przyjaźni, który należy przeżywać przede wszystkim między nami, chrześcijanami, ponieważ, jak mówi Jezus: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35).

Radość komunii kościelnej znalazła swój fundament i pełny wyraz w niedzielnej Eucharystii, celebrowanej w kompleksie sportowym w stolicy. Tysiące ludzi pochodzących z około 60 różnych narodowości! Wyjątkowe objawienie Ludu Bożego w sercu kraju islamskiego. Przypowieść o miłosiernym Ojcu sprawiła, że zajaśniało pośród nas piękno zamysłu Boga, który chce, aby wszystkie jego dzieci uczestniczyły w Jego radości, w święcie przebaczenia i pojednania. Na tę ucztę wchodzą tylko ci, którzy potrafią uznać siebie za potrzebujących miłosierdzia Ojca i umieją się z Nim radować, gdy brat lub siostra powracają do domu. Nie przypadkiem tam, gdzie muzułmanie codziennie przyzywają Łaskawego i Miłosiernego, rozbrzmiewała wspaniała przypowieść o miłosierdziu Ojca. Tak to jest: tylko ten, kto się odrodził i żyje w objęciach tego Ojca, tylko ci, którzy czują się braćmi mogą być w świecie sługami nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: trzeba bronić krzyża za wszelką cenę

2019-06-26 11:20

Archidiecezja Krakowska, jt/ lk / Kraków (KAI)

Trzeba bronić za wszelką cenę krzyża na Giewoncie, krzyża w Waszych sercach oraz wszędzie, gdzie go spotkacie. Bo to znak miłości Boga do człowieka, przebaczenia, zwycięstwa, nadziei dla wszystkich - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas bierzmowania w parafii pw. św. Kazimierza w Kościelisku.

screenshot/www.youtube.com

W homilii abp Jędraszewski zauważył, że młodzi ludzie po wysłuchaniu słów Ewangelii i Dziejów Apostolskich wyrażają wobec wszystkich zebranych chęć przyjęcia Ducha Świętego, aby tak jak apostołowie świadczyć o Chrystusie w świecie, mężnie wyznawać chrześcijańską wiarę i według niej żyć.

– Z jednej strony wpisujecie się w wielką, wspaniałą historię Kościoła, w trwające wiele wieków dzieje wspaniałych świadków Jezusa. Z drugiej strony bierzecie na siebie odpowiedzialność za to, żeby pozostać świadkami Chrystusa, gotowymi nawet na chwile niełatwe: odrzucenia, wyśmiania, narażenia swego zdrowia i życia dla Jezusa – powiedział, zwracając się do młodych.

Przyznał, że współcześnie wszyscy cieszą się swobodą głoszenia Chrystusa i wyznawania swej wiary, ale nie można stwierdzić, co przyniesie przyszłość. Należy jednak patrzeć w nią z nadzieją, że dzięki łasce Ducha Świętego bierzmowani pozostaną zawsze wierni Jezusowi.

Metropolita zwrócił uwagę na krzyże zawieszone na ich piersiach, które poświęcone staną się pamiątką tego wyjątkowego dnia, ale przede wszystkim powinny mówić o wielkiej miłości Boga do człowieka oraz o zwycięstwie Jezusa nad złem. Powinny także przypominać o tym, że należy otaczać czcią i szacunkiem wszystkie napotkane krzyże, a w razie potrzeby – bronić ich.

Abp Jędraszewski porównał je do krzyża na Giewoncie, który króluje nad Polską. Św. Jan Paweł II mówił, że należy przy nim trwać i otaczać szacunkiem wszystkie krzyże od Tatr pod Bałtyk. Metropolita przypomniał, że wciąż są ludzie, którzy nie chcą krzyży w przestrzeni publicznej i próbują zakłamać rzeczywistość. Należy jednak bronić tego znaku nadziei i zwycięstwa bez względu na cenę.

– Kto jest przy krzyżu i z krzyżem Jezusa Chrystusa, ten zwycięża świat, jest uczestnikiem słów Jezusa „Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat”. Wszelkie zło, to co jest niedobre, On zwycięży. Ci, którzy są z Chrystusem także zwyciężają – powiedział hierarcha i podkreślił, że zebrani modlą się, by młodzi ludzie pozostali wiernymi świadkami Jezusa, który do końca umiłował człowieka.

Parafia w Kościelisku została oficjalnie uznana przez Ministerstwo Wyznań religijnych i Oświecenia w Warszawie oraz wojewodę krakowskiego w 1918 r. Kościół w stylu zakopiańskim zaprojektował uczeń Witkiewicza – Eugeniusz Wesołowski, a witraże bratanek Jana Matejki – Stefan Matejko.

Znajdują się w nim dwa wyjątkowe wizerunki Jezusa – Chrystus w pasiaku nieznanego artysty, który został namalowany w Oświęcimiu i przywieziony do Kościeliska przez ks. Adama Ziembę oraz obraz Jezusa Miłosiernego, autorstwa Adama Chyły, który stworzył obraz znajdujący się w Sanktuarium w Krakowie Łagiewnikach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę rozpoczęty

2019-06-26 13:37

mir, Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Wraz z latem rozpoczyna się sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. W czerwcu przybywają przede wszystkim grupy, głównie parafialne, ze Śląska. Największe natężenie pieszego pielgrzymowania do Jasnogórskiej Maryi przypada na lipiec i sierpień. 15 i 26 sierpnia obchodzone są główne uroczystości ku czci Matki Bożej.

Ks. Piotr Nowosielski

Parafia w drodze – tak najkrócej można streścić czas wspólnego podążania na Jasną Górę wiernych ze śląskich wspólnot. Jak przyznają pątnicy rekolekcje w drodze dają „bliskość Boga, podźwignięcie i wsparcie Tej, do Której przyszli”. Wiele grup także wraca pieszo.

Duszpasterską posługę podczas rekolekcji w drodze sprawują kapłani, często poświęcający na pielgrzymowanie swój urlop. - Moim powołaniem jest po prostu być z wiernymi w każdych warunkach - wyjaśnia ks. Maciej Soluch, duszpasterz pieszej pielgrzymki z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

Z kolei ks. Mateusz Pałys z parafii św. Michała Archanioła podkreśla, że decyzję zarówno pieszej wędrówki jak i kwaterowania razem z wiernymi podjął pod wpływem Papieża Franciszka. – Jest na pewno „efekt Franciszka”, jesteśmy tym pokoleniem młodych księży, którzy chcą „robić raban”, służyć z radością. Papież mówił, ze pasterz powinien pachnieć swoimi owcami, to mamy być cały czas z wiernymi”.

Poświęcenie czasu na kilkudniową wędrówkę wymaga często zastępstwa w obowiązkach parafialnych, dlatego aby kapłan mógł służyć na pielgrzymce, potrzeba zaangażowania i współpracy innych prezbiterów. - Wierni przyjmują naszą obecność z wdzięcznością - podsumowują księża.

- Rekolekcje w drodze prowokują do zastanowienia się nad wiarą. To też okazja, aby dać innym świadectwo swojej relacji z Bogiem – podkreśliła Danuta Magiera z Czarnego Lasu, pątniczka z jedenastoletnim stażem.

Jak zauważa ks. Krzysztof Tabath, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie pielgrzymka to także wyznanie wiary. - Byliśmy świadkami wiary dla tych wszystkich, przez których miejscowości przechodziliśmy. Tym bardziej w sytuacji, kiedy coraz więcej ludzi od wiary odchodzi, kiedy tyle jest zgorszenia. My chcemy pokazać, że jedyna droga to droga wierności Chrystusowi, wierności Ewangelii” – podkreślał kapłan.

Cecha charakterystyczną „pielgrzymowania po śląsku” jest liczny udział całych rodzin. Ks. Grzegorz Uszok, proboszcz parafii Ducha Świętego w Wodzisławiu Śląskim przypomniał, że kiedy przed 20 laty rodziła się ta pielgrzymka, „to była myśl, że jest to pielgrzymka parafialna, więc żeby mogły w niej też iść dzieci, całe rodziny, osoby starsze i taki jest przekrój tej pielgrzymki”.

Pielgrzymka piesza, która od 16 lat jako pierwsza staje na mecie to Nocna Pielgrzymka „Na przekór” z Piekar Śląskich, w tym roku dotarła 12 maja na Jasną Górę. 160 osób, 60 kilometrów, 14 godzin i 30 minut oraz niepoliczalna moc modlitwy - tak wyglądała tegoroczna nocna piesza pielgrzymka. Co roku piekarscy pątnicy prosili za współbraci prześladowanych za Chrystusa w różnych zakątkach świata.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła. Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

W XVIII w., w latach panowania pruskiego, król Fryderyk II, zdając sobie sprawę ze znaczenia Częstochowy dla ludu Górnego Śląska, zabronił poddanym urządzania pielgrzymek do Częstochowy. Ludność nie przestrzegała jednak ściśle tych zakazów. W pierwszej połowie XVIII w. zachowały się w „Liber Miraculorum" dowody obecności pielgrzymów z terenu Górnego Śląska. Jednym z cudownie uzdrowionych był Jan Emanuel Slovik z Bytomia, który przybył na Jasną Górę, by podziękować za cudowne wyleczenie z choroby.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy.

Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

Jednak grupy pątnicze ze Śląska przybywające licznie pod koniec czerwca to nie pierwsze pielgrzymki w tym roku na Jasną Górę.

36 godzin wysiłku dla Maryi podjęli z kolei po raz czwarty uczestnicy Pieszej Pielgrzymki „non stop” z parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedle Brzeszcze zorganizowanej przez Grupę JG24 „Jasna Góra bez kompromisów”. Pątnikom w tak krótkim czasie udało się pokonać 126 km. Na trasę wyruszyło 32 uczestników oraz 5 osób obsługi – pilot, ratownik, techniczny – transport, dwóch fizjoterapeutów. Najmłodszy pielgrzym miał 20 lat, najstarszy – 54.

Wierni tradycji pątnicy z Łowicza przybywają na Jasną Górę zawsze w wigilię Zielonych Świątek w tym roku było to 8 czerwca. To jedna z najstarszych i najbarwniejszych pieszych pielgrzymek. Pątnicy łowiccy zawsze wchodzą do sanktuarium w kolorowych, księżackich strojach tzw. pasiakach, tańcząc oberki i polki. Wejściu towarzyszy także kapela, wspomagająca śpiew pątników, którzy witają Jasnogórską Panią starymi, niektórymi jeszcze z XVI w., łowickimi pieśniami.

Tradycyjny „szczyt pielgrzymkowy” przypada jednak na sierpień. Jego kulminacja obejmuje dni poprzedzające uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz uroczystość odpustową Matki Bożej Częstochowskiej (26 sierpnia). Wówczas na Jasną Górę każdego dnia docierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy wiernych. Sezon pieszych wędrówek do Częstochowy kończy się 8 września.

Zdaniem historyków, początki ruchu pielgrzymkowego sięgają początków istnienia klasztoru. Zorganizowane grupy przybywają od XV w. Pierwsza pielgrzymka piesza miała dotrzeć do sanktuarium w 1434 r. Wtedy to, po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Obraz Jasnogórskiej Bogurodzicy z Krakowa do Częstochowy.

Po raz 408. dotrą w tym roku wierni z Żywca. W 1608 r. powstało w Żywcu Bractwo Różańca Świętego. Trzy lata później wspólnota zorganizowała pierwszą pielgrzymkę do Częstochowy. O początkach Pielgrzymki Żywieckiej wspomniano po raz pierwszy w „Dziejopisie Żywieckim” Andrzeja Komonieckiego. Autor dzieła, który od 1686 był kolejno burmistrzem i wójtem Żywca, sam organizował kolejne pielgrzymki na Jasną Górę.

Do najstarszych, udokumentowanych w kronikach, należy też ślubowana pielgrzymka z Gliwic. Mieszkańcy tego miasta wyruszyli na Jasną Górę w 1626 r. Podczas wojny trzydziestoletniej, gdy Gliwice były oblegane przez wojska duńskie, mieszkańcy nie potrafili obronić miasta. Wtedy powierzyli swój los Maryi. Złożyli uroczyste ślubowanie, że odtąd corocznie będą pielgrzymować na Jasną Górę. Miasto nie zostało zdobyte, a śluby z krótkimi przerwami, spowodowanymi historycznymi uwarunkowaniami, wypełniane są do dziś.

Z XVII w. datowana jest także Praska Pielgrzymka Piesza, która po raz pierwszy wyszła w 1657 roku. Ostatnia - w roku 1917, lecz nie dotarła na Jasną Górę z powodu działań wojennych na froncie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. W 1983 r. została wznowiona przez Pomocników Maryi Matki Kościoła.

Od 381 lat nieprzerwanie na Jasną Górę pielgrzymują mieszkańcy Kalisza. Początki tej pielgrzymki związane są z kaliskimi księżmi jezuitami. To właśnie z ich domu wyruszyła na Jasną Górę grupa kleryków. Z czasem w wielu kaliskich parafiach tworzyły się grupy pątnicze, udające się do Częstochowy. Pielgrzymowania kaliskiego nie przerwały nawet lata okupacji hitlerowskiej i stalinowskiego reżimu. Podobnie pielgrzymka warszawska wychodząca z paulińskiego kościoła w Warszawie od 307 lat nieprzerwanie notuje swoje dzieje.

Zainicjował ją w 1711 r. paulin, o. Innocenty Pokorski, który złożył ślub Matce Bożej, że zorganizuje pielgrzymkę ze stolicy, jeśli Maryja wstawi się za Warszawą i panująca wówczas zaraza ustanie. Raz pielgrzymka warszawska nie dotarła do celu - w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic.

Wciąż nie brakuje pątników na najdłuższych trasach, a te wiodą z Pomorza Zachodniego, z Warmii i z Helu – to 500-600 kilometrów.

W pielgrzymce kaszubskiej z Helu uczestnicy mają do pokonania aż 640 km. Podobny dystans podejmują pątnicy pielgrzymki szczecińsko-kamieńskiej, szczególnie ci, którzy wychodzą sprzed krzyża w nadmorskim Pustkowie. Wierni z Łukęcina idą aż 20 dni. Również długą trasę do pokonania ma Piesza Pielgrzymka Diec. Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Grupa z Ustki 600 km pokonuje w 19 dni.

Kaszubską pielgrzymkę wyróżnia nie tylko to, że jest najdłuższą w Polsce, ale również to, że kultywuje regionalne tradycje i dba, aby na flagach czy koszulkach znalazły się motywy z kaszubskim haftem.

Od lat do najliczniejszych grup pielgrzymkowych należą kompanie z Krakowa (8,1 tys.), Tarnowa (7,1 tys.) i Radomia (5 tys. 800) oraz paulińska Warszawska Pielgrzymka Piesza (6 tys.).

Na Jasną Górę prowadzi ponad 55 pieszych szlaków pielgrzymkowych. W sumie liczą one ponad 15 tys. kilometrów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem