Reklama

Służył Bogu i Ojczyźnie

„W słoneczny dzień 27 lipca 1978 r. ulice Jeleniej Góry zapełniły się uczestnikami żałobnej uroczystości pogrzebowej. Na czele konduktu kroczył biskup pomocniczy z Wrocławia Wincenty Urban z delegacją diecezjalnego duchowieństwa, dziekan generalny Wojska Polskiego ks. dr płk Julian Humeński, ks. Alfons Kupka, przełożony polskiej Prowincji Oblatów, dawni druhowie z partyzanckich ścieżek i pól bitewnych, delegatki słynnego oddziału Emilii Plater, tzw. „Platerówki”, spore grupki żołnierzy z obu miejscowych garnizonów oraz jeleniogórska orkiestra kolejowa. Pochód podążał w kierunku miejscowego cmentarza komunalnego, który miał zostać miejscem wiecznego spoczynku legendarnego kapelana I Armii Wojska Polskiego, kapelana i proboszcza tutejszej świątyni garnizonowej ks. płk. Wilhelma Kubsza”.

Rodzinne strony

Ten syn ziemi śląskiej pochodził z rodziny o bogatych tradycjach narodowych. Ojciec Karol był wnukiem powstańca wielkopolskiego z okresu Wiosny Ludów z roku 1848. Za swoje polskie przekonania był wielokrotnie szykanowany przez władze pruskie. Początkowo Kubszowie mieszkali w Katowicach, a potem w Pyskowicach. Na krótko Karol Kubsz osiedlił się z rodziną w Gliwicach, by w 1914 r. na stałe zamieszkać w Wodzisławiu Śląskim. Kubszowie wychowywali swoje dzieci w atmosferze umiłowania wszystkiego, co polskie. Wilhelm przyszedł na świat w Gliwicach 29 marca 1911 r., jako szóste dziecko. Na chrzcie otrzymał imiona: Wilhelm i Franciszek. Dziecięce lata przyszło mu spędzać w atmosferze walki zbrojnej podczas trzech powstań śląskich. Czynny w nich udział wziął jego ojciec - Karol. Po latach upokorzeń, goryczy i lęku do rodzinnego miasta Wodzisławia Śląskiego wkroczyło Wojsko Polskie. W 1924 r. ukończył miejscową szkołę podstawową. Jego marzeniem była posługa duszpasterska. Chciał zostać księdzem. Znaczny wpływ na przyszłe religijne plany młodego Wilhelma miał jego wuj - ks. Jan Kulawy i brat wuja Wojciech ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Najświętszej Maryi Panny. Wilhelm był zafascynowany osobowością, energią i przeżyciami duchowymi wuja. Postanowił iść w ślady swego krewnego. Od września 1924 r. rozpoczął naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Lublińcu i przeniósł się do klasztoru na stałe. Jak napisał w swojej autobiografii: „dobrze posługiwałem się językiem niemieckim, nie sprawiała mi żadnej trudności nauka łaciny, języka francuskiego i zawiłości kierunków filozoficznych”. Po zdobyciu dyplomu maturalnego w 1930 r. został wpisany na listę nowicjuszy. Po roku ćwiczeń duchowych został przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Krobi. Po odbyciu dwuletnich studiów filozoficznych został skierowany na studia teologiczne w Obrze k. Wolsztyna. Po zdaniu niezbędnych egzaminów i po odbyciu kilkuletniej formacji zakonnej otrzymał 21 czerwca 1936 r. święcenia kapłańskie z rąk biskupa pomocniczego z Poznania Walentego Dymka.

Lata pracy kapłańskiej

Decyzją ówczesnych władz zakonnych objął stanowisko ekonoma w klasztorze w Obrze. Piastował ten urząd do połowy sierpnia 1939 r. Następnie władze zakonne skierowały młodego kapłana do parafii w Łuninie. Na nowej placówce duszpasterskiej młody wikary dał się poznać jako gorliwy kapłan, niosący pomoc potrzebującym. W 1941 r. Niemcy napadły na ZSRR. Stosowany na wielką skalę terror wojsk niemieckich wobec miejscowej ludności na Polesiu spowodował, że tereny leśne tego regionu zaroiły się od partyzantów. Młody kapłan włączył się w szeregi ruchu oporu. Władze okupacyjne podjęły wobec niego intensywną inwigilację. Wobec odmowy kolaboracji z okupantem, został aresztowany 10 maja 1942 r. Władze okupacyjne zarzucały mu, że namawia ludzi do odmowy wyjazdu do Niemiec na przymusowe roboty, kolportuje nielegalne druki ośmieszające wojska niemieckie, udziela pomocy materialnej i duchowej partyzantom. Siedząc w więzieniu w Baranowiczach oczekiwał na transport do jednego z obozów koncentracyjnych na terenie III Rzeszy. W więzieniu dzielił los skazańca z byłym dziekanem z Łunina - ks. Poczobutem Odlanickim i ks. Tadeuszem Grzesiakiem. Obaj księża zostali później rozstrzelani. Za sumę 20 marek, którą ks. Kubsz wręczył austriackiemu strażnikowi, udało mu się szczęśliwie zbiec z więzienia. Udało mu się dotrzeć do swej ostatniej parafii w Puziczach k. Łunina. Ostrzeżony przez zaprzyjaźnionych parafian o planowanym aresztowaniu, potajemnie opuścił swą parafię. Miejscem jego schronienia od tej pory stały się lasy w rejonie Łunina. Szybko nawiązał kontakt z dowódcą najbliższego zgrupowania partyzanckiego płk. Wasiliewem, nazywanym popularnie „Diadia Wasia”. Będąc w oddziale Wasiliewa, nie tylko udzielał pomocy medycznej partyzantom, ale także prowadził wśród okolicznej ludności i członków ruchu oporu posługę duszpasterską. Spokojne usposobienie, bezpośredniość i wrażliwość na ludzką krzywdę i biedę zjednały mu szybko przychylność partyzantów i okolicznej ludności. W kwietniu 1943 r. powstała I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod dowództwem płk. Zygmunta Berlinga. Pozytywna opinia władz radzieckich o kontaktach ks. Kubsza z partyzantami była wystarczającą rekomendacją do przydzielenia go do tworzącej się armii.

Reklama

Kapelan Wojska Polskiego

W maju 1943 r. ks. Kubsz otrzymał rozkaz stawienia się w sztabie armii. Po przebyciu przeszło 200 km, 4 czerwca 1943 r. dotarł do Sielec nad Oką. Po powitaniu przez szefa sztabu poinformowano go o czekających obowiązkach kapelana wojskowego. Sielce powitały go narodowymi emblematami: biało-czerwonymi flagami z białym orłem i grającym w samo południe hejnałem mariackim. W miejscowości tej przebywało wówczas wielu naszych rodaków przybyłych z odległych regionów ZSRR celem wcielenia się w szeregi tworzącej się I Armii Wojska Polskiego. Młody oblat stał się wkrótce najpopularniejszą osobą wśród przybyłych do Sielc rodaków. Staraniem dowództwa tworzących się polskich sił zbrojnych powstała kaplica polowa. W jej centralnej części umieszczono ołtarz z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. W Sielcach zakonnik spotkał także dawnych swoich parafian. Ważnym wydarzeniem dla tworzącej się I Armii Wojska Polskiego, a szczególnie patriotycznie nastawionego jej kapelana, był dzień przysięgi żołnierskiej. Odbyła się ona 15 lipca 1943 r. Po odprawieniu Mszy św. o godz. 9.30, kapelan ubrany w komżę, stułę i z brewiarzem w ręku odebrał przysięgę wojskową od dowódcy dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Podczas walk pod Smoleńskiem nie opuszczał swoich żołnierzy. Wykazał w tych ciężkich godzinach bitwy wielką odwagę. Swą postawą zachęcał do walki, opatrywał rannych, koił cierpienia umierających, udzielał ostatniego rozgrzeszenia. Za swoją postawę w bitwie pod Lenino otrzymał 11 listopada Krzyż Walecznych. W marcu 1944 r. objął stanowisko dziekana I Armii Wojska Polskiego na terenie ZSRR. Przeszedł historyczny szlak zwycięstwa z żołnierzami I Armii Wojska Polskiego. Po przekroczeniu z nimi rzeki Bug, dotarł do Chełma i do Lublina. Na mocy dekretu Krajowej Rady Narodowej z dnia 21 lipca 1944 r. został awansowany do stopnia podpułkownika, a jednocześnie mianowany generalnym dziekanem Wojska Polskiego. Jego kariera jako kapelana wojskowego miała się w krótkim czasie zakończyć. W wyniku bliżej nieznanego ostrego konfliktu z naczelnym dowódcą Wojska Polskiego gen. „Rolą”-Żymierskim został zwolniony z funkcji generalnego dziekana Wojska Polskiego.

Powojenne losy

Od lutego 1945 r. do września 1947 r. przebywał w oblackim klasztorze na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich. Udał się następnie do Gdańska, gdzie przebywał do końca 1954 r. Następnie objął niewielką parafię w Pawłowie na terenie diecezji pelplińskiej. Po trzech latach wrócił do wspólnoty zakonnej w Laskowicach Pomorskich i Nowych Kremplowicach na Pomorzu Gdańskim. Pracując w duszpasterstwie diecezjalnym i zakonnym prowadził ożywioną korespondencję z Ministrem Obrony Narodowej w sprawie powrotu do duszpasterstwa wojskowego. Po kilkunastu latach, w roku 1964, otrzymał nominację na kapelana kościoła garnizonowego pw. św. Elżbiety we Wrocławiu. Pełnił ją do roku 1969. W 1970 r. został odznaczony Krzyżem Partyzanckim i przeniesiony na stanowisko kapelana kościoła garnizonowego w Katowicach. Na wyraźna prośbę ówczesnego arcybiskupa wrocławskiego Bolesława Kominka, zaprzyjaźnionego z rodziną Kubszów, objął urząd kapelana i proboszcza kościoła garnizonowego w Jeleniej Górze w 1972 r. Trudne zadania czekały nowego włodarza w zarządzaniu parafią. W swej codziennej posłudze religijnej nie tylko dbał o rozwój duchowy swych parafian, ale także interesował się potrzebami materialnymi miejscowej świątyni. Nieremontowany od zakończenia II wojny światowej obiekt wymagał natychmiastowego remontu. Dzięki staraniom kapelana dach w całości pokryty został blachą miedzianą. Jego zasługą było przeprowadzenie gruntowego remontu w domu parafialnym. Budynek ten został podpiwniczony, a jego fundamenty osuszone.
W roku 1977, po 29 latach i 11 miesiącach, legendarny kapelan zakończył oficjalnie służbę wojskową. Czas planowanego odpoczynku po trudach wojennej tułaczki zakłóciła śmierć ukochanej matki w roku 1977. Zmarła w wieku 96 lat. Stojąc nad jej mogiłą, nie przypuszczał zapewne, że dni jego żywota są również policzone. Przeżył jej śmierć zaledwie o kilka miesięcy. Coraz bardziej dawała znać o sobie groźna choroba kręgosłupa - „pamiątka” trudnych czasów partyzanckich. Ostatnie chwile ks. Kubsza relacjonował jego siostrzeniec i współbrat zakonny Antoni Kurek. Ostatnie tygodnie życia spędził w szpitalu wojskowym we Wrocławiu. Dzielnie znosił trudy choroby. Na własną prośbę został odwieziony na plebanię garnizonową do Jeleniej Góry. Zmarł 24 lipca 1978 r. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się trzy dni później w miejscowej świątyni garnizonowej. Przewodniczył im biskup Wincenty Urban. W mowie pożegnalnej kaznodzieja podał nie tylko najważniejsze wydarzenia z życia zmarłego, ale także mocno podkreślił jego zasługi dla polskiego Kościoła i Ojczyzny. Ceremonię zakończyły saluty wojskowe.
Ks. Wilhelm Kubsz, mimo swego krótkiego pobytu w jeleniogórskiej świątyni garnizonowej, zdołał sobie zaskarbić życzliwość i uznanie parafian. Dzięki staraniom miejscowej wspólnoty parafialnej i zabiegom obecnego jej włodarza ks. dr. płk. Andrzeja Bokieja Rada Miejska Jeleniej Góry 18 lutego 1993 r. zdecydowała nadać jednej z ulic nazwę bohaterskiego kapelana. O żywej pamięci parafian o swym duszpasterzu świadczą również świeże kwiaty i płonące znicze na jego mogile.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Białoruś: Abp Kondrusiewicz wezwał do wstrzymania przemocy i podjęcia negocjacji

2020-08-11 17:53

[ TEMATY ]

Białoruś

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz zaapelował we wtorek do protestujących i struktur siłowych na Białorusi o wstrzymanie przemocy i zaproponował zwołanie "pilnego okrągłego stołu", aby to przy nim, a "nie na barykadach", decydować o dalszym losie kraju.

"W minionych dniach staliśmy się świadkami napięcia, jakiego do tej pory nie było widać w naszej miłującej pokój i tolerancyjnej ojczyźnie" - napisał zwierzchnik Kościoła katolickiego na Białorusi w apelu na portalu Catholic.by.

Zauważył, że doszło do starć między obywatelami i funkcjonariuszami struktur siłowych i że przelała się już pierwsza krew. "Po raz pierwszy na współczesnej Białorusi brat podniósł rękę na brata" - podkreślił hierarcha. W kraju powtarza się "historia Kaina, który zabił swego brata Abla" - dodał.

Wezwał wszystkie strony konfliktu do wstrzymania przemocy i zaapelował o to, by "ręce stworzone do pokojowej pracy i bratniego powitania nie podnosiły ani oręża, ani kamieni".

"Niech argument siły zostanie zastąpiony siłą argumentu, opartą na dialogu w prawdzie i wzajemnej miłości" - zaapelował.

"Proponuję niezwłoczne zwołanie nadzwyczajnego okrągłego stołu, aby to przy nim, a nie na barykadach, decydować o dalszym losie naszej Ojczyzny" - napisał zwierzchnik Kościoła katolickiego na Białorusi.

Anna Wróbel (PAP)

awl/ mal/

CZYTAJ DALEJ

Kalisz: bp Buzun pielgrzymuje rowerem na Jasną Górę

2020-08-11 20:55

[ TEMATY ]

pielgrzymka

bp Buzun Łukasz

facebook.com/RadioRodzinaDiecezjiKaliskiej

45 rowerzystów wyruszyło dzisiaj z Kalisza w dwóch grupach w 19. Diecezjalnej Pielgrzymce Rowerowej na Jasną Górę, gdzie dotrą 13 sierpnia wraz z pielgrzymami 383. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 29. Diecezji Kaliskiej. Wśród pielgrzymów jest biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

W związku ze stanem epidemii w tym roku pielgrzymka jest mniej liczna.

Pomysłodawcą pielgrzymki rowerowej jest Ireneusz Reder z Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej. – Wcześniej organizowałem wyjazdy rowerowe po Polsce, a w 2000 r. pojechaliśmy do Rzymu. Potem pojawił się pomysł, aby pielgrzymować rowerami na Jasną Górę. Wtedy uzyskaliśmy aprobatę ówczesnego kierownika pielgrzymki ks. Krzysztofa Ordziniaka i tak to się zaczęło. Grupa rozrosła się i obecnie są dwie: kalisko-pleszewska i jarocińska, w których pielgrzymują rowerzyści z całej diecezji, a nawet spoza – powiedział w rozmowie z KAI Ireneusz Reder, który przewodzi grupie kalisko-pleszewskiej pod patronatem Akcji Katolickiej. Po raz drugi do grupy dołączył biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

– Od dzieciństwa jeżdżę na rowerze. Bardzo to lubię. Pielgrzymowałem już kiedyś rowerem z diecezji białostockiej, z której pochodzę – mówi dla KAI biskup pomocniczy diecezji kaliskiej.

Duchowny dodaje, że pielgrzymka to przede wszystkim czas modlitwy. – Pielgrzymując wstępujemy do kościołów i zatrzymujemy się, aby pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Pierwszy taki postój mamy w kościele pocysterskim w Ołoboku. Odmawiamy też Koronkę do Miłosierdzia Bożego i modlitwę brewiarzową. Dzień kończymy Apelem Jasnogórskim, a na różańcu modlimy się indywidualnie w czasie jazdy. Oczywiście, każdego dnia będziemy uczestniczyć we Mszy św. – podkreśla bp Buzun.

Koordynatorem grupy jarocińskiej jest ks. kan. Andrzej Piłat, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Jarocinie. Wśród pielgrzymów jest także ks. Tomasz Kubiak, proboszcz parafii św. Barbary w Magnuszewicach.

- Modlitwa na trasie wygląda inaczej niż w pielgrzymce pieszej. Pielgrzymowanie rozpoczęliśmy w kościele w Jarocinie modlitwą i błogosławieństwem i wyruszyliśmy do św. Józefa w Kaliszu, aby tutaj uczestniczyć wspólnie z drugą grupą we Mszy św. i dalej pielgrzymować na Jasną Górę. W drodze indywidualnie modlimy się i wspólnie na postojach. Nawiedzamy też cmentarz, aby pomodlić się przy grobie ks. Marka Kulawinka, który z nami też jeździł na Jasną Górę – mówi ks. kan. Andrzej Piłat.

Rowerzyści rozpoczęli pielgrzymkę od Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, której przewodniczył bp Łukasz Buzun.

W pielgrzymce rowerowej po raz siódmy uczestniczy pani Urszula. – Ta pielgrzymka będzie znamienna i na pewno zapisze się w naszej pamięci. Będziemy ją przeżywać inaczej ze względu na panującą sytuację związaną z epidemią koronawirusa. Zabieram ze sobą dużo intencji. Modlę się za wszystkie osoby, które zostają w Kaliszu, za całe miasto, a przede wszystkim za diecezję kaliską, która znalazła się w trudnej sytuacji. Będziemy to wszystko omadlać i wypraszać łaski u Matki Najświętszej – zaznaczyła rowerzystka z Kalisza.

Pani Grażyna co roku czuje potrzebę serca, aby pielgrzymować do Matki Bożej. – W tym roku jadę już ósmy raz. Jest to potrzeba serca, aby z podziękowaniami i prośbami ruszyć do naszej Matki. Moja mama jest bardzo chora i jadę prosić Matkę Bożą o zdrowie dla niej i błogosławieństwo dla całej mojej rodziny – powiedziała uczestniczka pielgrzymki z Jarocina.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę 13 sierpnia wspólnie z pątnikami 383. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 29. Diecezji Kaliskiej. Pielgrzymów w Częstochowie powita bp Łukasz Buzun.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję