Reklama

Kościół

Pani Anielska, uciekamy się pod Twoją obronę!

- Nad figurą Pani Anielskiej, czczonej w waszej świątyni unosi się Duch Święty - Duch Prawdy, Duch Mocy, Duch Mądrości, Duch, który niesie pocieszenie. Ona była pierwszą, która otworzyła się na działanie Ducha Świętego. To dzięki Niemu stała się matką Bożego Syna. To Ona stała się, jako wierna Służebnica Pańska, Matką Kościoła. - mówił abp Marek Jędraszewski, w niedzielę Zesłania Ducha Świętego, podczas Mszy św. w 50. rocznicę koronacji figury NMP Anielskiej w sanktuarium w Dąbrowie Górniczej.

[ TEMATY ]

Matka Boża

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Matka Boża Anielska w Dąbrowie Górniczej

Matka Boża Anielska w Dąbrowie Górniczej

Arcybiskup rozpoczął homilię od rozważania słów dzisiejszej Ewangelii. Przypomniał Chrystusową zapowiedź z Wieczernika, w której Zbawiciel obiecał zesłanie Pocieszyciela - Ducha Prawdy. Konsekwencją tego wydarzenia było poznanie całej prawdy przez apostołów i świadczenie o Chrystusie. Uczniowie, wraz z Maryją, z nadzieją oczekiwali spełnienia obietnicy, trwając jednomyślnie na modlitwie. Obecność Ducha Świętego otworzyła apostołów na nową Chrystusową antropologię, która stoi w sprzeczności z myśleniem i postępowaniem tego świata.

- Apostołowie mówili o Chrystusie Synu Bożym, zdradzonym przez arcykapłanów i przywódców, odrzuconym przez naród, ukrzyżowanym, ale zmartwychwstałym i tym, który zasiadł po prawicy Ojca i zesłał Ducha Świętego. Sprawił On, że niewykształceni i prości apostołowie mogli z wielką mocą głosić niezmierzone tajemnice zbawienia. Tego, jak Bóg umiłowała świat - wydając za świat i dla tego świata - swojego Jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego uwierzył, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Uroczystość 50-lecia koronacji Matki Bożej Anielskia w Dąbrowie Górniczej

Uroczystość 50-lecia koronacji Matki Bożej Anielskia w Dąbrowie Górniczej

Reklama

Arcybiskup podkreślił treściową jedność nauczania Kościoła i fakt, że pomimo wielości języków, głosi on tę samą prawdę. Poświadcza ją przykład postępowania pierwszych chrześcijan i ich gotowość do złożenia w ofierze swojego życia.

- Było to nauczanie jednoznaczne. Jeżeli w dzień zesłania Ducha Świętego dokonał się cud, polegający na tym, że apostołowie mówili po aramejsku, a przybysze z całego świata słyszeli ich we własnych językach, to potem Kościół głosił, w różnych językach, ciągłe tę samą prawdę „w porę i nie w porę", stając się znakiem sprzeciwu dla tego świata, ale jednocześnie znakiem nadziei na zmianę świata.

Hierarcha zwrócił uwagę na liczne prześladowania, jakie były udziałem Kościoła w pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa. Wierzący w Chrystusa zaskakiwali pogan swoją miłością i stylem życia. Arcybiskup odwołał się do fragmentu apologii „List do Diogneta", w którym chrześcijanie porównani zostali do duszy świata.

Reklama

- Dusza w ciele daje temu ciału życie. Tak temu światu życie dają chrześcijanie przez swoją wiarę w Boga w Trójcy Świętej Jedynego i przez swoje życie, dla którego wzorem najwyższym jest Chrystusowa Ewangelia.

Dodał, że już pierwsi chrześcijanie otaczali niezwykłą czcią Maryję. Była Ona obecna pod krzyżem, w chwili, kiedy rodził się Kościół, a także w Wieczerniku podczas zesłania Ducha Świętego, stając się tym samym Matką Kościoła, do której uciekali się wszyscy wierzący od początku chrześcijaństwa.

Metropolita przypomniał historię dąbrowskiej bazyliki. W 1897 roku proboszcz parafii, ks. Grzegorz Augustynik, otrzymał kopię obrazu Matki Bożej Włoszczowskiej, którą w uroczystej procesji wniesiono do kościoła. Na jej podstawie wykonano rzeźbę i umieszczono ją w głównym ołtarzu.

- Po raz kolejny wpatrujemy się w Jej postać - Niewiasty z Apokalipsy, bo jest otoczona kręgiem aniołów, a nad Jej głową jaśnieje wieniec z dwunastu gwiazd. Trzyma na ręku swoje Dzieciątko - Pana wszechświata i Pana dziejów, co wyraźnie podkreślone jest przez berło Pani i Królowej, które dzierży w drugiej ręce. Jej obecność - Niewiasty z Apokalipsy, Pani Anielskiej, wskazuje na ciągłe zmaganie się ze złem tego świata, co symbolicznie ukazuje jej stopa, depcząca głowę starodawnego węża.

Podkreślił, że dzięki wysiłkom ks. Augustynika i darom robotników udało się wybudować, pomimo licznych przeszkód ze strony komunistycznej administracji, dąbrowską świątynię, w której prężnie działały liczne instytucje charytatywne i duszpasterskie.

- Ten Kościół stał się ośrodkiem tylu wspaniałych rzeczy, mówiących o ludzkiej solidarności i wzajemnym zatroskaniu. Rzeczy te wynikają z najgłębszego przesłania Ewangelii i przykazania miłości bliźniego.

Arcybiskup wyraził swoje zaniepokojenie procesami laicyzacji, jakie zaszły w Europie począwszy od końca lat 60. ubiegłego wieku. Miała wtedy miejsce, wyrosła z marksistowskich korzeni, rewolucja, która odrzucała założenia Dekalogu i chrześcijańską wizję człowieka. Jej skutki widać także dzisiaj. Mówił o nich także Jan Paweł II, który w adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Europa" przestrzegał przed utratą pamięci i chrześcijańskiego dziedzictwa.

Koncząc homilię, metropolita zastanawiał się, w jaki sposób, pomimo moralnego relatywizmu i hedonizmu współczesnego świata, żyć w sposób piękny, godny i szlachetny. Odpowiedzią na to ważne i fundamentalne pytanie jest ucieczka pod opiekę Najświętszej Maryi Panny Anielskiej.

- Pod Jej obronę, nieustanną, czułą, macierzyńską, wymagającą, a jednocześnie niosącą tyle pociechy i zrozumienia, trzeba nam się zawsze uciekać, by nas uczyła jak otwierać się na Ducha Świętego, jak żyć Jego natchnieniami i nosić w sobie nadzieję, że idąc z Chrystusem i za Chrystusem, dojdziemy do królestwa prawdy, sprawiedliwości i szczęścia bez granic. Trzeba nam ciągle wpatrywać się w Nią - Niewiastę Apokalipsy, by ponawiać w sobie moc ducha pierwszych chrześcijan.

Arcybiskupa przywitał proboszcz i kustosz sanktuarium - ks. kanonik Andrzej Stasiak, który przedstawił bogatą historię świątyni. Kościół Matki Bożej Anielskiej jest jedną z największych neogotyckich budowli w Polsce. Budowę rozpoczęto w 1875 roku. W 1901 roku świątyni nadano rangę bazyliki, a trzy lata później, w ołtarzu głównym umieszczono figurę Matki Bożej Anielskiej. 2 sierpnia 1957 kard. Stefan Wyszyński ogłosił NMP Anielską patronką Dąbrowy Górniczej i Matką Zagłębia.

W 1968, pomimo oporu ze strony komunistycznego systemu, metropolita krakowski - Karol Wojtyła i prymas Polski - Stefan Wyszyński koronowali figurę Matki Bożej Anielskiej w dąbrowskim sanktuarium, nakładając na skronie Jezusa i Maryi papieskie korony.

Głos zabrał również Grzegorz Kaszak - biskup diecezji sosnowieckiej, który podziękował wiernym za przybycie i modlitwę.

- Osoba księdza arcybiskupa Marka, który przybywa do nas z Krakowa ma dla nas szczególne znaczenie, ponieważ przywodzi na myśl osobę wybitnego patrioty - Jana Pawła II, który przybył tutaj jako Karol Wojtyła, aby wspólnie z Prymasem Tysiąclecia - kardynałem Wyszyńskim, ukoronować naszą Matkę.

2018-05-21 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyjątkowy obraz

2020-09-16 11:29

Niedziela łódzka 38/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Matka Boża

Maryja

Archiwum parafii

Wizerunek Matki Bożej

Wizerunek Matki Bożej

W parafii w Srebrnej (Konstantynów Łódzki) znajduje się wizerunek Maryi, którego udokumentowane dzieje liczą 500 lat.

Według znawców sztuki sakralnej to dzieło jest stylistycznie spowinowacone z prastarym obrazem Maryi znajdującym się w Rzymie w najstarszym kościele maryjnym Europy Zachodniej (Santa Maria Maggiore), który słynie z niezliczonych cudów. Skoro wiek cudownego wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej oblicza się na ponad 600 lat, a wyobrażenie Maryi z Ostrej Bramy na lat 400, to pięćsetletnia obecność konstantynowskiego obrazu na ziemiach polskich powinna stać się poważnym wyzwaniem do badań nad jego powstaniem i historią.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Spotkanie patriotyczne

2020-09-25 23:23

archiwum parafii

W najbliższą niedzielę 27 września w parafii pw. św. Bartłomieja w Morawicy odbędą się uroczystości wpisujące się w upamiętnienie 100- lecia Bitwy Warszawskiej.

Wydarzenie rozpocznie się o godz. 15. 00 Mszą św. w intencji obrońców Ojczyzny oraz za Prezydenta RP. Z kolei o 16. 00 nastąpi odsłonięcie pamiątkowych tablic na pomniku „Niezłomnym – Ojczyna” połączone ze złożeniem kwiatów. Na 16. 15 jest zaplanowane spotkanie z prof. Andrzejem Nowakiem, który w parafialnej sali gimnastycznej wygłosi wykład „Bitwa Warszawska a współczesna sytuacja geopolityczna.

Do Morawicy, na patriotyczne wydarzenie, które zakończy się spotkaniem przy kawie i ciastku, w imieniu wspólnoty parafialnej zaprasza proboszcz – ks. Władysław Palmowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję