Reklama

Kto ocalił Solidarność?

2018-05-22 14:58

Archiwum Białego Domu
Prezydent Ronald Reagan i jego doradca Richard Pipes

O postawę Ronalda Reagana wobec stanu wojennego stoczona została w Białym Domu batalia, której cichym bohaterem był nasz dzisiejszy rozmówca, o ktorym w Waszyngtonie mówią, że, ktory uratował „Solidarność”. Większość gabinetu z sekretarzem stanu Alexandrem Haigiem na czele, nie zgadzała się na zdecydowane działania przeciwko polskiemu reżimowi. Sprzeciwiali się europejscy partnerzy USA. Przeciwniczką była nawet... Nancy Reagan.

Z prof. dr. Richardem Pipesem z Harvard University, b. dyrektorem d/s Europy Środkowowschodniej i ZSRR w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA rozmawia Waldemar Piasecki

- Panie Profesorze, mija właśnie kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Upływ czasu sprzyja rozmowie o kulisach decyzji podejmowanych w Białym Domu, w których Pan bezpośrednio uczestniczył. Stany Zjednoczone starały się adekwatnie zareagować na bieg wypadków w Polsce, ale wypracowanie decyzji nie było oczywiste. Był Pan wtedy bardzo blisko prezydenta Reagana i miał duży wpływ na kształtowanie jego opinii. Jak do doszło?

- Moja obecność w bliskim otoczeniu prezydenta wynikała z pełnionej w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego funkcji. Wcześniej zaś z udziału w tzw. transition team, ekipie przejmującej Departament Stanu od ekipy Cartera po wyborczym zwycięstwie Reagan. Jeszcze wcześniej, z mego udziału w jego sztabie wyborczym. Merytorycznie, naturalnie wiązało się to także z moją specjalizacją naukową, jaką były od początku mojej kariery akademickiej, sprawy rosyjskie, sowieckie czy ogólniej - związane z całym blokiem komunistycznym. W jakimś stopniu do tego zbliżenia dopomógł fakt, że urlopowany był mój bezpośredni przełożony doradca d/s bezpieczeństwa narodowego Dick Allen, który praktycznie rozstał się z Białym Domem od Dnia Dziękczynienia, czyli od końca listopada 1981 roku. Droga do moich kontaktów z prezydentem, wraz odejściem Allena,uległa radykalnemu skróceniu, a zatem także bliższemu poznaniu.

Archiwum
Richard Pipes z okresu pracy w Białym Domu

- Czy miał też znaczenie fakt, że pochodzi Pan z Polski, czyli miejsca akcji ówczesnych dramatycznych wydarzen?

-Tak! To był to niewątpliwie poważny atut. Prezydent uważał mnie za człowieka kompetentnego.

- Podobno wprowadzenie stanu wojennego było dla was zaskoczeniem, mimo że w USA już przebywał pułkownik Ryszard Kukliński?

- Tak było! Sprawę Kuklińskiego CIA chowała. Nawet sekretarz stanu Haig podobno nie wiedział, że ktoś taki istnieje. To jest dla mnie niesamowite! Najprawdopodobniej oni tam, w CIA, doszli do wniosku, że jest niemożliwe, aby Jaruzelski otrzymał od Rosjan wolną rękę w rozwiązywaniu sytuacji w Polsce, czyli m.in. we wprowadzaniu stanu wojennego. Uznając, że informacje Kuklińskiego nie mają znaczenia, nie informowali Rady Bezpieczeństwa Narodowego. To jest niewiarygodnie, ale tak było!

- Co się w takim razie działo w Białym Domu 13 grudnia?

- Już dwunastego, proszę pamiętać o różnicy czasu. Wieczorem zadzwonił telefon i dostałem polecenie jak najszybszego zgłoszenia się w Białym Domu. Poniewaz sprawę określono, jako pilną, pojechałem własnym samochodem nie czekając aż po mnie przyjadą. Od razu udałem się do "situation room". Był tam już m.in. wiceprezydent George Bush, i sztab Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydenta Ronalda Reagana nie było, bo wyjechał na weekend do Camp David. Bush, przy nas, telefonicznie poinformował go o sytuacji w Polsce.

- Co mu powiedział?

- Informacje z natury rzeczy nie mogły być pełne. Przypuszczaliśmy wtedy, że jest to jakaś akcja lokalna, która szybko się zakończy. Dlatego prezydent pozostał w swojej rezydencji do końca weekendu. Sytuacja nie uzasadniała, jego powrotu do Białego Domu.

- Następne dni pokazały jednak, coś innego. Operacja prowadzona była w skali całej Polski...

- Kiedy okazało się, że jest to akcja na dużo większą skalę, prezydent był oburzony i wściekły. Dostałem od niego polecenie napisania mowy, którą następnie wygłosił 17 grudnia 1981 roku. Mieliśmy nadzieję, że po tym stanowczym sygnale z Waszyngtonu, Jaruzelski się wycofa. Po następnych czterech dniach, 21 grudnia odbyło się posiedzenie gabinetu. Reagan wystąpił z bardzo emocjonalnym przemówieniem w którym porównał akcję w Polsce, do akcji Hitlera w Czechosłowacji w 1938 roku. Mówił, że coś trzeba natychmiast zrobić. Okazało się jednak, że prezydent wcale nie ma jednoznacznego poparcia i jest wielu oponentów.

- Oponentów? Dobrze słyszę?

- Tak. Większość gabinetu nie zgadzała się na jakieś zdecydowane działania przeciwko reżimowi polskiemu, w obawie o skutki globalne. Groźne i trudne do przewidzenia.

- O kim mowa?

- Przede wszystkim był to sekretarz stanu Alexander Haig, który wyrażał poglądy naszych europejskich aliantów. Poglądy zaś były takie, że oczywiście szkoda Polski, szkoda "Solidarności", ale nie można przecież ryzykować trzeciej wojny światowej. Coś jakby nawiązanie do "nie będziemy ginąć za Gdańsk" w 1939 roku. Podobne poglądy prezentowała większość gabinetu. Również Nancy Reagan grała w tym swoją rolę.

Tagi:
USA Solidarność

Reklama

Dzwony katedr Europy odezwały się o godz. 12

2019-04-16 12:31

ts (KAI) / Wiedeń

Na znak głębokiego smutku z powodu szkód, jakie spowodował pożar zabytkowej katedry Notre-Dame w Paryżu, o godz. 12.00 odezwały się dzwony wielu katedr i bazylik w Europie.

Gryffindor / pl.wikipedia.org
Najsławniejszym dzwonem jest Dzwon Marii Panny bardziej znany jako Pummerin. Znajduje się w katedrze św. Szczepana w Wiedniu

W sposób szczególnie bolesny przeżywają to wydarzenie Austriacy, bowiem dokładnie przed 74 laty, 11 kwietnia 1945, pożar strawił znaczne części wiedeńskiej katedry św. Szczepana. O godz. 12.00 runął największy dzwon katedry "Pummerin", który odzywa się tylko z okazji największych wydarzeń. "Dzwon uderzy dziś w południe" - zapowiedział mediom wikariusz generalny archidiecezji wiedeńskiej, ks. kanonik Nikolaus Krasa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Program podróży Franciszka do Rumunii

2019-04-24 16:29

pb, st (KAI) / Watykan

W dniach 31 maja - 2 czerwca papież Franciszek przebywać będzie w Rumunii. Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej opublikowało dziś zaktualizowany program tej podróży apostolskiej.

elpapacol/instagram

Piątek, 31 maja

8.10 odlot z lotniska Fiumicino w Rzymie

11.30 (10.30 w Polsce) przylot na lotnisko Otopeni w Bukareszcie,

12.05 (11.05) uroczystość powitania przy wejściu do kompleksu pałacu prezydenckiego Cotroceni

12.20 (11.20) Wizy kurtuazyjna wizyta u prezydenta Rumunii

12.50 (11.50) spotkanie z premierem w pałacu prezydenckim Cotroceni

13.00 (12.00) spotkanie z władzami, społeczeństwem obywatelskim i korpusem dyplomatycznym w pałacu prezydenckim

15.45 (14.45) prywatne spotkanie z prawosławnym patriarchą rumuńskim w pałacu patriarszym,

16.15 (15.15) Spotkanie ze Synodem Stałym Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego w pałacu patriarszym

17.00 (16.00) Modlitwa „Ojcze nasz” w nowej katedrze prawosławnej

18.10 (17.10) Msza św. w katolickiej katedrze św. Józefa

Sobota, 1 czerwca

9.30 (8.30) odlot do Bacău

10.10 (9.30) przylot na lotnisko w Bacău i przelot helikopterem na stadion w Miercurea-Ciuc

Msza św. w sanktuarium w Șumuleu Ciuc

16. 10 (15.10) Przelot helikopterem na lotnisko w Jassach

17.25 (16.25) Wizyta w katedrze Matki Bożej Królowej w Jassach

17. 45 (16.45) Maryjne spotkanie z młodzieżą i rodzinami na placu przed Pałacem Kultury

19.00 (18.00) odlot samolotem do Bukaresztu

20.00 (19.00) przylot na lotnisko Otopeni

Niedziela, 2 czerwca

9.00 (8.00) odlot do Sybinu

9.40 (8.40) przylot na lotnisko w Sybinie i przelot helikopterem do Blaj

11.00 (10.00) Boska Liturgia połączona z beatyfikacją siedmiu greckokatolickich biskupów-męczenników na Polu Wolności w Blaj oraz modlitwa „Regina Caeli”

13.20 (12.20) obiad z orszakiem papieskim

15.45 (14.45) Spotkanie ze wspólnotą Romów

16.35 (15.35) Przejazd samochodem na stadion miejski, przelot helikopterem ma lotnisko w Sybinie,

17.20 (16.20) Ceremonia pożegnalna

17.30 (16.30) odlot do Rzymu

18.45 przylot na lotnisko Ciampino

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielawa: „Paczka dla Aleppo”

2019-04-25 12:48

ako / Bielawa / KAI

W Bielawie zakończyła się zbiórka pieniędzy na pomoc najbardziej potrzebującym w dotkniętej wojną Syrii. Po raz pierwszy oddział Caritas przy parafii Wniebowzięcia NMP włączył się w akcję Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie -„Paczka dla Aleppo”. Zebrano 5 tys. złotych.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Chrześcijanie powinni pomagać chrześcijanom – wskazał ks. dr Daniel Marcinkiewicz, opiekun bielawskiego Caritas: - Wraz z wolontariuszami wpadliśmy na pomysł, żeby w Wielką Sobotę zebrać fundusze na Aleppo, na rodziny chrześcijańskie, które bardzo potrzebują naszej pomocy. Jesteśmy świadomi, że chrześcijanie powinni pomagać chrześcijanom – mówił ks. Daniel Marcinkiewicz.

„Paczka dla Aleppo” to akcja Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Ma na celu zbiórkę pieniędzy na najpotrzebniejsze produkty w Syrii.

Podczas akcji zebrano 5 tys. zł. Poprzez Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pieniądze zostaną przekazane na zakup potrzebnych produktów w Syrii. - Chcemy zaprosić ks. prof. Waldemara Cisło i przekazać symboliczny czek, dla tych najbardziej potrzebujących – powiedział ks. Marcinkiewicz.

Również w Wielką Sobotę wolontariusze Oddziału Caritas działającego przy parafii Wniebowzięcia NMP w Bielawie wydali blisko 200 paczek żywnościowych najbardziej potrzebującym.

Parafialny Oddział Caritas w Bielawie od 20 lat prowadzi działalność charytatywną. Organizuje liczne akcje, a zebrane fundusze przeznacza na pomoc osobom najbardziej potrzebującym z terenu całego miasta. Opiekunem lokalnego Caritas jest ks. dr Daniel Marcinkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem