Reklama

Kraków: biskupi o wolności, której źródłem jest Eucharystia

2018-05-31 13:25

md / Kraków (KAI)

Flickr/Archidiecezja Krakowska

Dziękczynienie za odzyskaną wolność i apel o zachowanie duchowego dziedzictwa narodu - to główne tematy nauczania krakowskich biskupów podczas centralnej procesji Bożego Ciała, która przeszła z Wawelu traktem królewskim do bazyliki Mariackiej na Rynku Głównym. „Nasze polskie „dziś” i „jutro” winno być przeniknięte tajemnicą Eucharystii, z której rodzi się miłość, międzyludzka solidarność i społeczeństwo zjednoczone wokół dobra wspólnego” – mówił przy pierwszym ołtarzu bp Damian Muskus OFM. Abp Jędraszewski wezwał do modlitwy za Polskę, o wolność wewnętrzną i wolność narodu. Kard. Dziwisz podkreślał, że jako uczniowie Jezusa "mamy być w środowiskach pracy, nauki i kultury świadkami niepojętej miłości Boga do człowieka".

Centralna procesja Bożego Ciała w Krakowie rozpoczęła się poranną Mszą św. na dziedzińcu przed katedrą na Wawelu, po której wierni przeszli pod pierwszy ołtarz, ustawiony pod kościołem św. Idziego. Umieszczono na nim napis „Chleb dający życie”, a kazanie wygłosił przy nim bp Damian Muskus OFM. Podkreślał on, że „polskiego ducha, polską myśl, kulturę i historię od samego początku ukształtował głód Boga”.

„Od wieków całe pokolenia naszych rodaków wzmacniały się eucharystycznym Chlebem i dzięki temu mogły stawiać czoła niełatwym wyzwaniom czasów. Z Eucharystii czerpali siłę nasi ojcowie, budując polski dom mimo przeciwności losu, niesprzyjających układów politycznych, często za cenę przelanej krwi” – przypomniał biskup.

Dodał, że ci, którzy uwierzyli, że to Jezus jest Dawcą życia i Źródłem prawdziwej wolności, „ocalili siebie i naród, przekazując kolejnym pokoleniom Polaków bezcenny dar wiary i nadziei”. „My wszyscy jesteśmy spadkobiercami tego dziedzictwa i wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za jego trwałość” – zaznaczył hierarcha.

Reklama

„Nasze polskie „dziś” i „jutro” winno być przeniknięte tajemnicą Eucharystii, z której rodzi się miłość, międzyludzka solidarność i społeczeństwo zjednoczone wokół dobra wspólnego” – mówił bp Muskus. Jego zdaniem, ludzie Eucharystii potrafią wznieść się ponad własne interesy, by budować więzi, chronić najsłabszych, troszczyć się o poszanowanie godności człowieka. Są też wierni i odpowiedzialni, a ojczyzna jest dla nich „przestrzenią budowania dobra i pokoju”. „Potrzeba dziś takich ludzi, którzy żyjąc Eucharystią, przemieniają świat” – zauważył.

Drugi ołtarz, wzniesiony przy kościele św. św. Piotra i Pawła na ul. Grodzkiej, nosił hasło „Chleb rodzący wolność”. Kazanie wygłosił przy nim bp Jan Zając, który zwrócił uwagę, że walka o wolność toczyła się zawsze na dwóch frontach: wewnętrznym i zewnętrznym. Według niego, linia pierwszego z nich przebiega w każdym ludzkim sercu. „Po jednej stronie stoi potężna siła potrójnej pożądliwości, uzależniająca człowieka od pieniądza, różnorakich przyjemności, chęci panowania i innych słabości. Po drugiej stronie jeszcze potężniejsza moc, ofiarowana człowiekowi przez Boga, uzdalniająca go do prawdziwej miłości, do oddania się Bogu i ludziom bez reszty” – mówił kaznodzieja.

Podkreślił, że wewnętrzną wolność daje człowiekowi tylko Jezus. „Błądzą ci, którzy zadawalają się namiastką wolności lub jej wypaczeniem. Nie wierzą, że prawdziwa i pełna wolność wewnętrzna jest darem Chrystusa, że jesteśmy prawdziwie wolni dopiero wtedy, gdy On nas wyzwoli. Oddalając się od Niego zawsze wpadamy w jakąś niewolę” - nauczał.

Przy trzecim ołtarzu, usytuowanym na Rynku Głównym przy kościele św. Wojciecha, kazanie wygłosił bp Jan Szkodoń. Jego refleksja osnuta była wokół hasła „Chleb niosący świętość”. Mówił o powołaniu do małżeństwa i rodziny, które jest drogą do świętości. Podkreślał, że Duch Święty uobecnia w nas życie Chrystusa, a także jest Źródłem miłości i prawdy.

„Jaka jest prawda o małżeństwie, której współczesne pokolenie nie chce przyjąć?” - pytał hierarcha, zaznaczając, że małżeństwo jest sakramentem miłości i powołaniem, które tworzy rodzinę – domowy Kościół. „O miłość trzeba się ciągle troszczyć” - nauczał, przywołując historie małżeństw, które rozpadały się przy pierwszych trudnościach. „Nie ma miłości bez przebaczenia i przeproszenia” - dodał.

Abp Jędraszewski przy czwartym ołtarzu, umiejscowionym pod bazyliką Mariacką, nawiązał do 50. rocznicy koronacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, znajdującego się w tej świątyni. Przypomniał wypowiedziane wówczas słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Były w dziejach naszego narodu czasy bolesne i trudne, gdy ratowaliśmy naszą wolność właśnie przez wszczepianie wiary w Zmartwychwstanie Pańskie w nadzieję na zmartwychwstanie narodu. To, co było kiedyś wielką siłą, niech dziś będzie uczczone w naszej przeszłości, by było łaską daną narodowi na bolesne czasy drogi krzyżowej i wiary w zmartwychwstanie”.

Jak podkreślił, w słowach tych zawarte jest, wciąż aktualne, upomnienie się o „prawo, aby siłą pamięci historycznej i ciągle żywej tradycji Kościół mógł dalej prowadzić naród w bolesnych czasach drogi krzyżowej i wiary w zmartwychwstanie”. Wezwał też do modlitwy za Polskę, do modlitwy o wolność wewnętrzną i wolność narodu. Podkreślał ponadto konieczność „dokonywanego w świetle wspólnego dobra, którym jest nasza Ojczyzna, w prawdzie i w pokorze, namysłu” nad stuleciem, jakie minęło od odzyskania przez Polskę niepodległości.

Procesja zakończyła się Mszą św., której na ołtarzu przed bazyliką Mariacką przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Krakowski metropolita senior mówił we wprowadzeniu do Eucharystii, że Jezus pragnie być obecny nie tylko w naszym życiu osobistym, ale także społecznym. „Dlatego Jego obecność, raz w roku, na naszych ulicach i placach jest wymownym symbolem i jednocześnie zobowiązaniem. To my – Jego uczniowie – mamy być w środowiskach pracy, nauki i kultury świadkami niepojętej miłości Boga do człowieka” – dodał.

Centralna procesja Bożego Ciała w Krakowie była także okazją do dziękczynienia za 40. rocznicę wyboru krakowskiego kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową oraz za beatyfikację bł. Hanny Chrzanowskiej. Ponadto wierni i duchowieństwo oddali cześć wizerunkowi Matki Bożej, czczonemu od 400 lat w bazylice Mariackiej jako Pani Krakowa i koronowanemu pół wieku temu.

Tagi:
Boże Ciało

Zakończenie Oktawy Bożego Ciała u sióstr Bernardynek

2019-06-28 13:29

Zofia Białas/Niedziela

W czwartek, 27 czerwca, wierni wszystkich parafii przeżywali uroczystości kończące oktawę Bożego Ciała. W Wieluniu, uroczyste zakończenie Oktawy Bożego Ciała połączone z procesją eucharystyczną do czterech ołtarzy odbyło się tradycyjnie w kościele p.w. św. Mikołaja u sióstr Bernardynek. Tegorocznym uroczystościom przewodniczył ks. Wojciech Drobiec, proboszcz z parafii św. Jana Chrzciciela w Łaszewie.

Zofia Białas/Niedziela

Procesję poprzedziła uroczysta Msza święta odprawiona przez ks. Wojciecha i ks. seniora Mariana Stochniałka oraz nabożeństwo ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Homilię wygłosił ks. Wojciech. Zwracając sie do uczestników Eucharystii mówił o wierze, która ich przywiodła do kościoła na zakończenie Oktawy Bożego Ciała by uwielbić Chrystusa Eucharystycznego. Jesteśmy wspólnotą świętych grzeszników, wspólnotą, która wierzy, że Chrystus, który zamieszkał w tabernakulum w postaci białej hostii jest ciągle z nami. Smutno, mówił kaznodzieja, że tak wielu ludzi odrzuca dziś Chrystusa i hołduje innym „bogom”…

Procesja do czterech ołtarzy to przypomnienie czterech Ewangelii związanych z Eucharystią, to także wyśpiewane suplikacje i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Każdą Ewangelię czytał inny kapłan.

Uroczystości zakończyły się uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy”, błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem i poświęceniem bukietów kwiatów, ziół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uzdrowieni z beznadziei

2019-10-29 12:47

Damian Krawczykowski
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 12-13

Śmierć człowieka to wielkie cierpienie, szczególnie dla jego bliskich, którzy bardzo często nie potrafią się pogodzić z odejściem ukochanej osoby. Każda śmierć boli, ale ta samobójcza chyba najbardziej. Najgorsze w beznadziei i pustce jest bycie samemu, perspektywa, że cierpiąca wewnętrznie osoba nie ma na kogo liczyć. Czy osoby w kryzysach mogą liczyć w Kościele na pomocną dłoń?

Archiwum autora
Podopieczni ośrodka Leczenia Uzależnień od Środków Psychoaktywnych „San Damiano” w Chęcinach

Niestety, wskaźnik osób, które podejmują próby samobójcze, z roku na rok rośnie. Polska znajduje się w czołówce krajów, w których odnotowuje się najwyższy odsetek samobójstw wśród młodych osób. Według policyjnych statystyk, w zeszłym roku próbowało targnąć się na swoje życie 746 osób w wieku 13-18 lat oraz 1143 osoby w wieku 19-24 lat. W Polsce z powodu samobójstw ginie obecnie więcej ludzi niż w wypadkach drogowych; w ubiegłym roku było to ponad 5,2 tys. osób, z czego 80 proc. stanowili mężczyźni.

Rozpoznanie problemu

Jaka przyczyna leży u podstaw tak drastycznych decyzji? Według socjologów, przyczyną samobójstw jest zawsze splot wielu czynników. Samobójstwo bardzo często decydują się popełnić osoby uzależnione – od alkoholu, narkotyków, środków psychoaktywnych. Często uzależnienia są objawem i zewnętrznym znakiem zranień i bólu noszonego w sercu. Socjologowie jednomyślnie stwierdzają, że najważniejszą rolę w zapobieganiu tragediom samobójczym odgrywa wsparcie udzielone osobie w kryzysie. Profesor Brunon Hołyst zwraca uwagę, że powinno się interesować ludźmi, którzy są w potrzebie. Nie do przecenienia są nasze słowa wsparcia. „Słowo leczy, ale też zabija. Wybierzmy tę pozytywną wersję” – zachęca prof. Łukasz Święcicki.

Czy Kościół pozostawia ludzi obarczonych kryzysami samym sobie? Czy osoby w życiowych „dołkach” mogą w Kościele odnaleźć miejsca, w których ktoś się nimi zainteresuje? Sprawdziliśmy to, odwiedzając Chęciny k. Kielc. Niewielkie miasto z pięknymi ruinami zamku królewskiego w tle. W centrum – klasztor Franciszkanów. Gdy przekroczyliśmy progi klasztornych murów, obok urokliwego kościoła rzucił nam się w oczy przylegający do niego niski ceglany budynek z tabliczką przy wejściu: Ośrodek Rehabilitacyjny dla Uzależnionych od Substancji Psychoaktywnych „San Damiano”. Gdy otwiera się drzwi, odnosi się wrażenie, że w tym miejscu dzieje się coś niezwykłego...

Potrzeba akceptacji

Kasia przebywała we franciszkańskim centrum terapii ponad dwa lata. Mówi: – Gdy tutaj przyjechałam, nie miałam pojęcia, na czym polega leczenie, jakich ludzi spotkam i o jakie wartości się otrę. Tak naprawdę chciałam tylko uciec od konsekwencji i spojrzeń ludzi z mojego starego życia. Moja terapia trwała siedem miesięcy, ukończyłam jej program i właściwie dzięki temu żyję.

Ojciec Tomasz Trawiński, duchowy opiekun „San Damiano”, podkreśla: – Źródła uzależnień i problemów młodych ludzi, którzy są naszymi pacjentami, są różne: atmosfera, w jakiej wzrastali w domach rodzinnych, samotność i próba zaistnienia w grupie rówieśników, pustka egzystencjalna, traumy, brak wiary... Zapewne ilu jest pacjentów, tyle historii.

– Potrzeba akceptacji i zrozumienia jest jednym z podstawowych motorów napędzających ludzkie życie. Większość ludzi wiele zrobi, żeby zyskać akceptację, zrozumienie, uznanie. Dotyczy to również naszych pacjentów; im większe odrzucenie społeczne, tym większa potrzeba akceptacji i tęsknota za zrozumieniem – mówi „Niedzieli” Arleta Kempka, kierownik ośrodka.

Franciszkańska placówka pomaga pogubionym ludziom stanąć na nogi i zacząć wszystko od początku. Pozwala uwierzyć, że nigdy nie jest za późno i że słowa z Pisma Świętego mówiące o tym, iż „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), nie są pustym sloganem. Placówka powstała 1 kwietnia 2004 r. z inicjatywy Zakonu Franciszkanów oraz osób duchownych i świeckich zaangażowanych w pomoc ludziom uzależnionym.

Duchowość w terapii

Umiejscowienie ośrodka przy klasztorze Franciszkanów umożliwia wykorzystanie sfery duchowej w terapii uzależnień. – Wszyscy pacjenci mają obowiązek uczestnictwa w cotygodniowej niedzielnej Mszy św., podczas której śpiewają w scholi, odczytują czytania i zbierają „tace” na potrzeby ośrodka – relacjonuje o. Trawiński. – W tygodniu mają zajęcia z duchowości i Biblii, a raz w miesiącu uczestniczą we Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie oraz w nabożeństwie uwielbieniowym. Praktycznie w każdy dzień mają możliwość porozmawiania z ojcem duchownym ośrodka, z czego chętnie korzystają i co przynosi owoce. Wiele osób, choć nie musi, codziennie chodzi na Eucharystię. Pytają, szukają Boga w swoim życiu. Przez lata trwania ośrodka wiele razy słuchałem, jak pacjenci dzielili się doświadczeniem tego, że wiara jest ich najgłębszą motywacją do zmiany swojego życia i trwania w trzeźwości. Świadczy o tym m.in. liczba spowiedzi, które odbywają, szczególnie te z całego życia. Zamykają tym samym stary etap egzystencji.

„San Damiano” nie pozostawia także samym sobie rodzin swoich podopiecznych. – Organizujemy comiesięczne zjazdy rodzin pacjentów, podczas których odbywają się spotkania grupy wsparcia, prowadzone przez terapeutę, rozmowy indywidualne itp. Na głębszym poziomie pracujemy z rodzinami w naszej poradni uzależnień i współuzależnień – wyjaśnia Arleta Kempka.

Miejsce prawdziwych cudów

Ośrodek staje się miejscem, w którym osoby z problemami zostają docenione i zauważone – miejscem, w którym odbudowuje się ich poczucie własnej wartości, tak często zagubione w bólu i nałogach. Wspomniana wcześniej Kasia zwierza się: – W tym momencie mam pracę, mam przyjaciół, mam swoje zainteresowania, jestem bezpieczna i gotowa do walki z nałogiem. Wiem, że walczyć będę musiała do końca życia, że zawsze muszę być czujna, ale dzięki tym ludziom i temu miejscu w Chęcinach wiem, że jest to realne, i mam na to siły. Dzieją się tutaj wielkie rzeczy, nie tylko ze mną, ale też z moimi przyjaciółmi z ośrodka. Ludzie przyjeżdżają tu tak naprawdę jako wraki, pełni bólu i cierpienia, które zgotowali sobie i innym ludziom, upodleni, bez żadnych perspektyw – a wyjeżdżają przemienieni.

Chociaż Jezus może cudownie uzdrowić daną osobę w jednej chwili i czyni to także w dzisiejszych czasach, to jednak podstawowym sposobem Bożego uzdrowienia jest proces, w którym poznaje się mechanizmy działania danej choroby, zranienia konkretnej osoby. – Modlimy się o uzdrowienie, szczególnie to wewnętrzne, ale mamy też potwierdzone medycznie świadectwa uzdrowień ze skutków brania narkotyków i innych używek, np. z wirusowego zapalenia wątroby typu C, z wirusa HIV, z marskości wątroby – zaświadcza o. Tomasz.

Ojciec Paweł Chmura, dyrektor Franciszkańskiego Centrum Profilaktyki i Leczenia Uzależnień w Chęcinach, podkreśla, jak ważne są relacja i wsparcie osób borykających się z różnorakimi problemami, uzależnieniami i wewnętrzną pustką, które często prowadzą właśnie do samobójstw: – Pomoc zaczyna się od relacji z nimi. Gdy widzimy, że coś niedobrego dzieje się w ich życiu, to nasze zainteresowanie może być impulsem do zmiany.

24-letni Łukasz, który rok temu zakończył terapię, mówi: – Dziękuję wszystkim, którzy służą w tym ośrodku. Jest to niesamowite miejsce, w którym widać, że ludzie zaczynają mieć wiarę w to, iż mogą żyć godnie w społeczeństwie, zgodnie z jego normami, a nie muszą być na jego marginesie, owładnięci uzależnieniami. To miejsce, w którym dzieją się prawdziwe cuda.

Dane o liczbach samobójstw pochodzą ze statystyk Komendy Głównej Policji.

Więcej informacji: http://terapia.franciszkanie.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o seksualności: jest to niezwykły dar

2019-11-15 10:47

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Seksualność jest ogromnym darem i niezwykłym wyniesieniem człowieka spośród wszystkich innych istot tej ziemi, a z drugiej strony należy mieć poczucie kruchości, że tak wiele zostało nam dane, tak łatwo to zniszczyć, skrzywdzić drugą osobę, a także siebie - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas listopadowych „Dialogów” w Kolegiacie Świętej Anny. Tym razem arcybiskup odpowiadał na pytania wiernych, związane z tematem „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”.

Adam Bujak

W ankiecie ulicznej respondenci zgodnie twierdzili, że seksualność ludzka może być piękna, jest darem od Boga, dlatego należy właściwie ją rozwijać i dobrze z niej korzystać.

Podczas katechezy wprowadzającej metropolita przypomniał, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Są oni od siebie różni, ale posiadają taką samą godność. Odbiciem Bożego podobieństwa jest płodność, ponieważ ludzie mogą współdziałać ze Stwórcą w dziele przekazywania życia. – To jest coś niezwykle wielkiego, co wskazuje na godność człowieka i jego wyjątkowość pośród wszystkich innych istot zamieszkujących tę ziemię – powiedział arcybiskup. Zauważył, że Jezus kładł nacisk na to, by wspólnota małżeńska była trwała. Każdy człowiek jest świątynią Bożą, o którą upomni się sam Pan, należy zatem żyć w czystości serca i otwierać się na łaski Ducha Świętego.

Metropolita przypomniał, że te sprawy wyjątkowo leżały na sercu Karolowi Wojtyle, autorowi dzieł „Miłość i odpowiedzialność” oraz „Przed sklepem jubilera”, mówiących z różnych perspektyw o miłości. W „Miłości i odpowiedzialności” wspominał, że kapłan poznaje głęboko tę sferę życia ludzi dzięki sakramentowi spowiedzi i ma obowiązek dzielić się swymi doświadczeniami dla dobra innych. Arcybiskup zauważył, że słowa przysięgi małżeńskiej wybiegają w przyszłość, która wykracza poza ziemską wędrówkę. Problematyka życia intymnego oraz wspólnotowego w małżeństwie wraca w jednym z największych dzieł Karola Wojtyły „Osoba i czyn”, w którym ukazał transcendencję osoby ludzkiej. Człowiek stanowi sam o sobie i potrafi nad sobą panować, jest istotą cielesną i duchową, a dynamizmy, które tkwią w jego cielesności muszą być podporządkowane sferze ducha. Popędy: samozachowawczy, seksualny i rozrodczy powinny służyć rozwojowi jednostki, by mogła stać się darem dla drugiej osoby. Panowanie nad sobą prowadzi do czystości serca i sprawia, że człowiek kształtuje siebie w męstwie. – Wszystko po to, by stawać się darem dla drugiej osoby w życiu małżeńskim i darem dla dzieci, które z tego małżeństwa się rodzą. To jest właściwa perspektywa patrzenia na seksualność człowieka, która jest ogromnym darem i niezwykłym wyniesieniem człowieka pośród wszystkich innych istot tej ziemi, a z drugiej strony należy mieć poczucie kruchości, że tak wiele zostało nam dane, tak łatwo to zniszczyć, skrzywdzić drugą osobę, (…) a także siebie samego – powiedział.

W odpowiedzi na pierwsze pytanie arcybiskup stwierdził, że Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę, dlatego Kościół pochwala seksualność piękną i szlachetną, która zachowuje czystość serca. Człowiek nie może podążać tylko za tym do czego pchają go popędy, ponieważ staje się wtedy ofiarą sił, nad którymi nie potrafi zapanować. Prowadzi to do przekreślenia jego godności i popadania w niewolę. To czystość pozwala pięknie kochać i otwierać się na drugiego.

Drugie pytanie związane było z tym, w jaki sposób katolik powinien odnosić się do osób odmiennej orientacji seksualnej. Metropolita wskazał, że należy kochać i szanować każdego człowieka, ale nie można zgadzać się na niewłaściwe postępowanie drugiej osoby. – To jest zasadnicza prawda głoszona nieustannie przez Kościół: oddzielać osobę od jej czynu. Jeśli czyn jest z punktu widzenia moralnego niedobry, nie możemy tego pochwalać, natomiast to nie znaczy, że potępiamy tę osobę – wskazał. Przyznał, że spotkał się ze świadectwem homoseksualisty, który chce żyć w czystości serca i ceni Kościół za wymagania, które formułuje. Metropolita wskazał miejsce osób odmiennej orientacji w Kościele: każdy ochrzczony jest jego częścią, a to jakie miejsce w nim zajmuje jest zależne od tego, czy podąża Chrystusową drogą. Powiedział, że Bóg nie karze ludzi odmienną orientacją seksualną, powtórzył, że człowiek może i powinien dzięki swej duchowości zapanować nad swoimi popędami.

Odpowiadając na kolejne pytanie zauważył, że już Paweł VI stwierdził, że antykoncepcja z punktu widzenia moralnego jest czymś złym, ponieważ wyklucza jeden z dwóch celów jaki przyświeca aktowi małżeńskiemu: jest on nie tylko wyrazem jedności i miłości, ale także otwartością na potomstwo. Oznajmił, że ruch deprawacji ducha zaczął się od 1968 r. i odrzucenia encykliki Pawła VI.

Na pytanie dotyczące działań Kościoła, wspierających osoby o odmiennej orientacji seksualnej arcybiskup powiedział, że duszpasterze czekają w sakramencie spowiedzi świętej, prowadzone są także poradnie, które okazują pomoc i wsparcie. – Oczywiście jest otwartym pytanie jak te możliwości duszpasterskie bardziej rozwinąć, aby (…) pomoc była dobra i odczuwalna – powiedział. Przyznał, że dostał listy od osób homoseksualnych, które żyją w Kościele i swój problem chcą rozwiązywać z Bożą pomocą.

Kolejna osoba pytała, czy homoseksualista żyjący w czystości może być zbawiony. Metropolita podkreślił, że Chrystus jednoznacznie wskazywał: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Zauważył, że każdy człowiek jest wezwany do tego, by zachować swe czyste serce.

W odpowiedzi na pytanie związane z karą za aborcję arcybiskup przywołał przykład głównej bohaterki filmu „Nieplanowane”, która stała się działaczką pro-life. Zauważył, że należy kształtować świadomość społeczną wobec form nacisku, które zmieniają spojrzenie na to, czym jest ludzie życie. Na rozprzestrzeniającą się cywilizację śmierci należy odpowiadać cywilizacją miłości, która odnosi się również do małżeństwa i rodziny. – Najpiękniejszym i najbardziej głębokim przejawem naszego podobieństwa do Boga jest miłość. Zastanówmy się, co zrobić, by pokazywać ludziom piękno miłości, przejawiającej się także w małżeństwie, w rodzinie. Trzeba jak najwięcej piękna pokazywać młodym i starać się ich tym zafascynować – powiedział, dodając że to jest odpowiedź na rozprzestrzeniającą się cywilizację śmierci.

Jedna z osób stwierdziła, że na jednej z uczelni ma powstać nowy wydział, związany z studiami o gender. Arcybiskup zauważył, że naukowe spojrzenie na to zagadnienie wiele pomoże, ale promocja tej ideologii jest szkodliwa. Odpowiadając na kolejne pytanie metropolita przypomniał, że do niedawna homoseksualizm uważano za chorobę lecz jest to bardzo dyskusyjna teza. Powiedział, że wskazuje się na twierdzenie, że homoseksualizm jest uwarunkowany kulturowo, a nie genetycznie. Odwołał się do teorii jednego z ojców rewolucji 1968 r. mówiącej, że stopień seksualizacji społeczeństwa stanowi o jego rozwoju. Zwrócił uwagę na to, że Stwórca jednoznacznie wskazał co jest dobre i złe, a wszelkie wątpliwości, które rodzą się z nauki powinno się rozwiewać, wsłuchując się w naukę Boga.

Na zakończenie metropolita wskazał, że wobec wszelkich wątpliwości należy wracać do źródeł – do wiary, a na drugiego człowieka trzeba patrzeć przede wszystkim czystymi oczami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem