Reklama

Abp Głódź: Polska nie zginęła, bo trwa siłą nieulękłej wiary

2018-05-31 18:29

kk / Gdańsk (KAI)

Jarosław Roland Kruk / Wikipedia

Jakże się natrudzili wrogowie naszej ojczyzny, aby zniszczyć polską tożsamość, zniweczyć polską tradycję, zgasić historyczną pamięć, zrusyfikować, zgermanizować, skomunizować. Próżny trud. Próżne starania. Nie zginęła. Trwała Siłą nieulękłej wiary. Tradycji. Przywiązania do tego, co Polskę stanowi. Oryginalnej kultury - mówił abp Sławoj Leszek Głódź podczas Mszy św. celebrowanej w uroczystość Bożego Ciała. Publikujemy pełny tekst homilii.

Homilia Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia wygłoszona w uroczystość Bożego Ciała w Gdańsku 31 V 2018

Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy (Wj 24,3)

Ekscelencje Czcigodni Księża Biskupi! Umiłowani Bracia i Siostry, Gdańska wspólnoto wiary, która dziś oddajesz część i uwielbienie Chrystusowi w Hostii utajonemu! Bracia kapłani, działający w osobie Jezusa Chrystusa – in persona Christi! Siostry Zakonne! Osoby życia konsekrowanego! Drogie dzieci, które po raz pierwszy przyjęłyście Ciało Chrystusowe – Pierwszą Komunię Świętą! Drogie Rodziny – Bogiem i miłością silne! Weterani pracy i służby! Ludzie starsi, chorzy, utrudzeni! Umiłowani Bracia i Siostry wszystkich godności, stanów, zawodów! Mieszkańcy królewskiego Gdańska i Pomorza Gdańskiego!

Reklama

Dziś doniosła stacja roku liturgicznego. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Wielkie święto Kościoła. Manifestacja naszej wiary w Chrystusa Obecnego w Najświętszym Sakramencie. Jedynego Syna Bożego, który zstąpił z nieba, abyśmy poznali w ten sposób miłość Bożą. To On ofiaruje nam to samo Ciało, które zawisło na Krzyżu zbawienia. Tą samą Krew, którą wtedy, przelał za wielu (Mt 26,28).

Podczas Komunii świętej wstępuje do tabernakulum naszych serc. Aby tam rozpłomieniać ognisko miłości, wiary, nadziei. Inicjator dobrych czynów. Przewodnik na chrześcijańskiej drodze naszego życia.

Ciało i Krew Chrystusowa stanowią fundament życia chrześcijańskiego. Także Kościoła, w którym uobecnia się misterium Chrystusa „Bierzcie, to jest Ciało moje! To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” – mówi dziś do nas Jezus słowami utrwalonymi w Ewangelii św. Marka. A ten: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, choćby i umarł, żyć będzie” (J 6,51).

I. Zróbcie Mu miejsce Witaj Jezu Synu Maryi! Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostii! W uroczystej procesji wiary, kiedy wraz z Nim – Żywym Słowem Boga, Mądrością Przedwieczną, przemierzamy ulice Gdańska rozbrzmiewa ta pieśń wiary, czci, uwielbienia, wdzięczności.

Procesja ta symbolizuje zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem. Także uświadamia – mówi o tym św. Paweł w czytanym dziś Liście do Hebrajczyków – wagę i wartość odkupieńczej ofiary złożonej przez Bożego Syna na drzewie Krzyża. Ofiary nieskalanej, która „oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście mogli służyć Bogu żywemu” (Hbr 9, 14). My wszyscy, wspólnota katolickiej wiary. „Lud kapłański, lud królewski, zgromadzenie święte”!

Procesja ta to także świadectwo naszej czci i uwielbienia należnego Chrystusowi. Ścielą Mu drogę płatki kwiatów, sypane przez bielanki. Bo to On, zwycięski Chrystus, przez swoje święte zmartwychpowstanie, rozkwita na nowo. Przed tymi, którzy Mu zawierzyli, otwiera nowy czas – łaski i nadziei. Swoistą wiosnę ich życia. „Twoja chwała, nasz wieczny Panie, po wieczny czas niech nie ustanie”. Procesja, w której idziemy, jest też manifestem naszej wiary. Zrodziła się w trzynastym wieku. Pojawił się wówczas w dyskusjach teologicznych nurt, który począł negować wiarę w Chrystusa Obecnego w Hostii. Odpowiedzią na to stała się uroczysta procesja ze świętą Hostią przemierzająca ulice miast, wiejskie drogi, przestrzeń ludzkiego życia. Aby je rozświetlić blaskiem Chrystusa. Obdzielić Jego błogosławieństwem. A przez jej uczestników okazać cześć Jezusowi. Który pozostał z nami. Objawia się w znaku pszenicznego chleba. Król wieków. Pan stworzenia. „Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z Nieba/ pod przymiotami ukryty chleba/ zagrody nasze widzieć przychodzi/i jak się Jego dzieciom powodzi”. Ileż pokoleń szło z tą pieśnią w procesyjnym szyku przez polską ziemię! W procesji uwielbienia Jego Świętego Ciała! Procesji uwielbienia Jego Przenajświętszej Krwi – Krwi Odkupienia.

„Witaj Jezu, Synu Maryi, Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostyi”.

Na procesyjnym szlaku naszego wyznania wiary w Jezusa Obecnego zatrzymaliśmy się przy stacjach czterech ołtarzy. Stacjach Słowa Bożego, modlitwy, błagalnych suplikacji – o wybawienie od powietrza, głodu, ognia i wojny.

II. Spójrzcie w serce Ojczyzny Teraz na końcowej stacji dorocznej gdańskiej procesji przekażemy Jezusowi Obecnemu nasze intencje, prośby, czasem błagania płynące z głębi zranionych serc. Z nadzieją, ze nas wysłucha. Umocni. Pobłogosławi.

Składamy nasze dobre czyny, uczynki, rozrządzenia, jakie miały miejsce w naszym życiu, rodzinach, wspólnotach nauki, służby, pracy. Plon dobra, duchowej harmonii, ładu serc naszych otwartych ku Chrystusowi.

Niejeden z was, Bracia i Siostry, odnieść może wrażenie – odbierając przekaz medialny – że ojczyzna nasza cierpi na niedosyt dobra. Szczególnie w życiu politycznym, społecznym, obywatelskim. Więcej, przeradza się w znerwicowane, hałaśliwe targowisko zwady, zarzutów, oskarżeń. Zamiast szlachetnego sporu – wilcze kąsanie. W miejsce argumentów racji – jednostronne argumenty negacji. Zamiast radości z sukcesu, który przynosi dobro narodowi – satysfakcja i radość z niepowodzeń, wspieranie tych, którzy na ich rzecz działają.

Można mnożyć te przeciwieństwa! Ukazywać jątrzące rany na tkance polskiego życia. Dociekać przyczyn takiego stanu rzeczy. Ale czy to jest pełny, miarodajny obraz?

Spójrzcie, Braci i Siostry, w serce Ojczyzny! Przedrzyjcie się przez tę skorupę znikczemnienia, duchowej małości, regresu wartości, która – zda się – wychodzi na pierwszą linię. Spójrzcie głębiej. Dojrzycie obraz rzeczywistości, która nie jest kreowana, manipulowana, przystrzygana na różne okazje, a niekiedy lukrowana.

Dojrzycie tam, jakże liczne, znaki dobra, odpowiedzialności, szacunku. Pośród nich mocny, trwały niezmienny nurt miłości do naszej polskiej Ojczyzny. Tego wielkiego wiana przeszłości otrzymanej od ojców – na trwanie, na pomnażanie.

Płynie ten strumień dobra przez rodziny. Bogiem i miłością silne. Rodziny które wychowują, formują, kształtują, przekazują pokoleniową pamięć. Także dyscyplinują, kiedy zdarza się przypadek zboczenia z kursu. Skutecznie i konsekwentnie odrzucają to wszystko, co chciałoby ten model polskiej, chrześcijańskiej rodziny zniszczyć, podważyć, osłabić, czasem przekreślić. Zastąpić wynaturzeniem. Tworem nieokiełznanej religijnymi i społecznymi normami pychy i moralnej samowoli. Negacją odwiecznego porządku, którego twórcą jest Bóg: „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (Rdz 1,27).

Odnajdziemy ten nurt w polskiej szkole, w rozwiązaniach i projektach dydaktycznych, które pragną młodej generacji uświadomić wartość Ojczyzny, narodowej tradycji i symboliki. Przekazać szerszy, niż to miało miejsce wcześniej, zasób wiedzy o narodowej historii. Bo przecież głos przeszłości stanowi istotny czynnik narodowotwórczy. Naród jest duchowo silny, jeśli jest świadom skąd przychodzi, co sobą reprezentuje, jakie wartości przeszłości niesie. Jeśli tego mu brak, staje się ewangelicznym domem budowanym na piasku. Ruchomym punktem – bez imienia, bez przyszłości, bez właściwości. Miotają nim do woli wichry politycznych koniunktur i uzależnień.

Odnajdziemy ten nurt pośród ludzi młodych, którzy tu, w ojczyźnie, pragną budować dom swej przyszłości rodzinnej i zawodowej. Nie zawsze najważniejsza jest dla nich ekonomia. Także zasada, że tam ojczyzna, gdzie jest dobrze – Ibi patria, ubi bene.

Odnajdziemy ten nurt w wielkim środowisko polskiej pracy, ceniącym jej godność, wartość, skuteczność, a także jej zbawienne wyzwolenie – jakie przyszło – od ideologicznych uzależnień i dyktatów.

Odnajdziemy ten nurt pośród ludzi służby publicznej – państwowej i samorządowej. Nurt entuzjazmu dla sprawy polskiej, szacunku dla tych, którzy ich wybrali i powołali – do służby, której adresatem są wspólnoty lokalne i wspólnota Ojczyzny. Oby takich ludzi było jak najwięcej, kiedy się rozstrzygną jesienne wybory. Polska – często wracamy do słów Jan Pawła II wypowiedzianych w 1995 roku w Skoczowie – „woła o ludzi sumienia”. Bo tylko ludzie ukształtowanego sumienia, szczególnie ci, którzy trzymają ster nawy państwowej, dają gwarancję, że ich decyzje, często dotyczące całej wspólnoty narodu, nie będą naruszały ładu moralnego, który „jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa” (Jan Paweł II) .

Umiłowani Braci i Siostry! Chrystusowi Obecnemu składamy tegoroczne wiano naszego Kościoła lokalnego – Archidiecezji gdańskiej. Wiano modlitwy, życia sakramentalnego, parafialnych wspólnot, jednania ludzkich serc, także pomocy skierowanej ku potrzebującym, przybyszom spoza naszego kraju. Wiano codziennej kapłańskiej służby. Służby Bogu, Kościołowi i Wam, Bracia i Siostry. Wraz z Kościołem idziemy drogami roku liturgicznego, któremu patronuje Duch Święty. Ten „porywczy wiatr Boga”, który zmienia świat. Każdy z nas, Polaków, dobrze pamięta, jak przyzywał go w czasie Pierwszej Pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku św. Jan Paweł II, aby Jego tchnienie, zmieniło oblicze polskie ziemi. I tak się stało. Nasza Archidiecezja stała się szczególnym narzędziem tej przemiany. Wichru Ducha – wichru od morza. Który nie umilkł. Który trwa.

Jego tchnienie ku dalekiej Panamie, miejscu przyszłorocznych Światowych Dni Młodzieży, przeniesie jacht Dar Młodzieży, który w niedzielę 20 maja z gdyńskiego wybrzeża wypłynął w swój wielki, kilkumiesięczny rejs, dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania Niepodległości. Błogosławiłem go na dobrą drogę. Żegnałem wraz z Panem Premierem.

Dziś, tu, przed Chrystusem Obecnym, składam wiano mej dziesięcioletniej posługi pasterskiej w gdańskiej Archidiecezji. Proszę was, Drodzy Diecezjanie, o modlitwę, która mnie umacnia, wspomaga ducha.

Otoczcie swą modlitwą także moich współbraci w posłudze pasterskiej, księży Biskupów: Wiesława i Zbigniewa, wspólnotę kapłańską, a szczególnie Neoprezbiterów, którzy przez sakrament święceń zostali włączeni do kapłańskiej wspólnoty i posłani na pierwsze placówki do Chrystusowej winnicy Kościoła Gdańskiego.

Naszą radością jest pierwszy ważny krok uczyniony w Rzeczypospolitej, ku przywróceniu świętości niedzieli. Zabiegamy o to od lat. Aby zlikwidować tą, obcą naszej tradycji chrześcijańskiej sytuację, która stawia na jednym poziomie sprawy Boże z porządkiem codziennego życia. Niedzielną radość spotkania ze zmartwychwstałym Panem, z Eucharystią, stawi na jednej linii z zakupami czy pracą. To droga rozpoczęta. Niech trwa. Niech niedziela znowu jak to było przez wieki stanie się dniem Pana – Jemu ofiarowanym, Jemu poświęconym.

III. Wolność wsparta o Chrystusa Umiłowani! Nasza tegoroczna procesja ma także swój ojczysty, narodowy wymiar. Rok Pański 2018 to rok stulecia odzyskania przez nasz Naród Niepodległości po 123 latach niewoli. To rok zwycięstwa Ducha. Zrzucenia pęt niewoli. Powstania Polski do Niepodległego bytu.

Jeszcze Polska nie umarła/, Kiedy my żyjemy/ Co nam obca moc wydarła/, Szablą odbijemy. Drodze polskich pokoleń przez czas niewoli narodowej towarzyszy ta dumna, wzniosła pieśń Legionów Polskich we Włoszech – pieśń nieujarzmionej żadną klęską nadziei.

Jej autor, Józef Wybicki, to syn naszej pomorskiej ziemi, z kaszubskiej okolicy, z Będomina. Od świątyni pod wezwaniem Świętego Ignacego na gdańskich Szkotach, Józef Wybicki, uczeń sławnego kolegium jezuickiego – bastionu katolicyzmu i polskości, patrzył młodzieńczym spojrzeniem, na rozległą równinę, co od podnóża wzgórz gdańskich biegnie ku morzu. Jeszcze nieświadom, że pieśń, której słowa napisze, żołnierz Legionów gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, stanie się najsławniejszą pieśnią Ojczyzny, a po latach hymnem Polski Niepodległej.

Wydałem dla uczczenia stulecia Niepodległej, Pamiętnik Józefa Wybickiego, opowieść o ciekawych drogach jego żywota, napisany ku pokrzepieniu polskich serc. Zachęcam do jego lektury.

Kierujemy w tym roku nasze myśli ku Ojczyźnie. Która jest ziemią Chrystusa, Jego Matki – obwołanej przez króla Jana Kazimierza Królową Polskiej Korony. To jej drogami polskie pokolenia, włączone przez chrzest w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, podążają ku niebieskiej ojczyźnie, ku Królestwu, któremu nie będzie końca.

To w jej gruncie nasi praojcowie osadzili Chrystusowy krzyż – znak Polski. Zwycięski znak. Jakże się natrudzili wrogowie naszej ojczyzny, aby zniszczyć polską tożsamość, zniweczyć polską tradycję, zgasić historyczną pamięć, zrusyfikować, zgermanizować, skomunizować. Próżny trud. Próżne starania. Nie zginęła. Trwała Siłą nieulękłej wiary. Tradycji. Przywiązania do tego, co Polskę stanowi. Oryginalnej kultury. Ofiarności pokoleń – kamieni rzucanych na szańce wolności. Objawiającej się pod polskim niebem świętości ludzi, co zawierzyli Bogu i służyli Ojczyźnie.

Nie zginęła dzięki wsłuchaniu się w mowę przeszłości, która pozwoliła i wciąż pozwala na zachowanie wolności ducha. Także nie uleganiu temu, co zwykło się określać pedagogiką wstydu – tak rozpowszechniona w liberalnych, kosmopolitycznych kręgach. To fragment tej wielkiej ofensywy, która pragnie wartości chrześcijańskie usunąć z przestrzenni życia, także wspólnotowego. Zgasić światło Chrystusowej Ewangelii, która przez wieki rozświetlała drogę polskich pokoleń. Nie czas, aby o tym szerzej mówić.

W ubiegłym tygodniu w toruńskim kościele NMP Gwiazdy Nowej ewangelizacji święciłem tablicę upamiętniającą dziejową rolę Polski: antemurale christianitatis – przedmurza chrześcijaństwa. Tarczy Europy. O jej kresowe twierdze rozbijały się fale agresywnego islamu. Polska Wiktorii Wiedeńskiej. I tej sprzed niespełna stu lat: Wiktorii na podwarszawskiej równinie, która zatrzymała pochód komunizmu ku Europie.

Niech wciąż pozostanie bastionem wiary. Ziemia nadziei. Ziemia Chrystusa i Jego Matki. Ziemia błogosławieństw. Módlmy się o to dziś, tu w Gdańsku, skąd powiał wiatr Ducha, wicher solidarności, który wyrwał zęby krat, rozpoczął drogę ku wolności dla krajów Europy Wschodniej. Niech to będzie wolność oparta o Chrystusa. O wiano polskich wieków.

W pierwszym czytaniu dzisiejszej Mszy św., usłyszeliśmy deklarację ludu, któremu Mojżesz po powrocie z góry Synaj obwieścił wszystkie słowa Pana: „Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy” (Wj 24, 3).

Niech to będzie deklaracja naszych gdańskich serc złożona Chrystusowi Obecnemu w Najświętszym Sakramencie, który dziś w procesji wiary, czci i uwielbienia, przeszedł ulicami naszego miasta. „Jezu w Hostii utajony, daj mi serce swoje daj”. Amen! Amen!

Tagi:
abp Głódź

M. Przeciszewski: Skrajnie nierzetelny materiał o abp. Głodziu w TVN24

2019-10-25 18:16

Marcin Przeciszewski / Gdańsk (KAI)

Jako skrajnie nierzetelny oceniam materiał o abp Sławoju Leszku Głodziu jaki został wyemitowany wczoraj wieczorem w programie „Czarno na Białym” w TVN24. Szczególną manipulacją jest sposób potraktowania spraw finansowych czy rzekomych posiadłości Arcybiskupa.

BP KEP
Abp Sławoj Leszek Głódź

Mając kontakty z abp. Głodziem od ponad 20 lat, kiedy był jeszcze biskupem polowym w Warszawie, nigdy nie doznałem żadnych oznak poniżania, ani jakichkolwiek wulgaryzmów z jego strony. Jest on typowym Podlasiakiem, człowiekiem ciepłym, nadzwyczaj towarzyskim, serdecznym i pełnym poczucia humoru. Wszystkich zaprasza do siebie i lubi ich gościć. A kiedy się do niego przyjeżdża, to zawsze obdarowuje upominkami, sam nigdy nie oczekując żadnych prezentów.

Faktem jest, że abp Głódź lubi pewien dryl wojskowy, wyniesiony zapewne z Ordynariatu Polowego. Czasami podwładnych stawia nieco „na baczność”, można tego nie lubić, ale trudno nazywać mobbingiem czy poniżaniem. Ceni lojalność, ale pozostaje także lojalnym ze swej strony, kimś kto gotów jest do pomocy, jeśli się o nią poprosi.

Dziwię się, że księża z archidiecezji gdańskiej, stawiając zarzuty swemu pasterzowi, nie odważyli się pokazać swych twarzy oraz żądali zmiany głosu. Jest to absolutnie niezrozumiałe w sytuacji, kiedy wiadomo, że za kilka miesięcy abp Głódź osiągnie wiek emerytalny, i nie jest już w stanie nikogo na dłużej ukarać. Ukrywanie swej twarzy w takiej sytuacji stawia pewien znak zapytania nad wiarygodnością wypowiedzi.

Kompletną manipulacją należy nazwać potraktowanie spraw finansowych czy informacji o posiadłościach Arcybiskupa. Wiadomo przecież, że kiedy w 2008 r. abp Głódź obejmował rządy w archidiecezji gdańskiej stała ona na skraju bankructwa i musiała spłacać olbrzymie długi, jakie zaistniały na skutek afery w wydawnictwie „Stella Maris” za czasów jego poprzednika, abp. Tadeusza Gocłowskiego. Nowy rządca musiał w takiej sytuacji dokonać sprzedaży niektórych nieruchomości jakie posiadała archidiecezja oraz nałożyć specjalne, niemałe podatki na duchowieństwo, aby móc dokonywać stopniowej spłaty długów, porozstawianych przez poprzednika. Nic dziwnego, że działania takie zawsze rodzić będą opór wśród podwładnych, ale były one niezbędne dla dobra diecezji. Dzięki temu olbrzymie długi archidiecezji gdańskiej zostały już spłacone. Szkoda, że dziennikarze TVN nie wspomnieli ani słowem o tej wyjątkowej sytuacji, a wyemitowany przez nich materiał sprawia wrażenie, jakoby daniny te abp Głódź ściągał dla siebie.

Podobnie należy potraktować informacje o rzekomych „pałacach” budowanych dla siebie przez abp. Głodzia. Przed niemal rokiem miałem okazję być w rodzinnej Bobrówce Księdza Arcybiskupa na pogrzebie jego brata. Pokazywany na filmie rzekomy „pałac arcybiskupa Głodzia” jest tymczasem ufundowanym przezeń ośrodkiem dla niepełnosprawnych, będącym we władaniu i prowadzonym przez Caritas archidiecezji białostockiej. Codziennie przywożonych jest tam ok. 30 niepełnosprawnych nawet z dalszej okolicy, którzy mają tam zajęcie terapeutyczne oraz rehabilitacyjne. Sam arcybiskup tam nigdy nie mieszka. Abp Głodź wspomógł także budowę kościoła w swej rodzinnej wiosce, gdyż wcześniej jej mieszkańcy musieli chodzić do odległego o kilka kilometrów kościoła parafialnego. Wszyscy mieszkańcy Bobrówki jakich spotkałem, mają za to olbrzymią wdzięczność do Arcybiskupa.

Faktycznie, w odległości 2 kilometrów, na kawałku pola, jakie odziedziczył po rodzicach, abp Głódź postawił „daczę”, w której przebywa latem, pomagając przy tym w pracach polowych swoim kuzynom. Ale nie jest to żaden pałac, ani ranczo gdzie hodowane są konie, tylko zwykły piętrowy murowany dom z ogrodem, bardzo podobny do tych, jakie w sąsiedztwie stawiają urzędnicy czy profesorowie z Białegostoku, chcąc tam wypoczywać. Letnia rezydencja abp. Głodzia nie wyróżnia się niczym szczególnym, ani nie sprawia wrażenia wyższego standardu w porównaniu z sąsiadującymi „daczami”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert z okazji 35-lecie męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:32

Marian Florek

Z okazji 35 lecia męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki 16 listopada br. pod stropami jasnogórskiej bazyliki wybrzmiały przenikliwe dźwięki instrumentów i ludzkich głosów, w ramach kompozytorskiego koncertu Grzegorza Majki.

Marek Kępiński Biuro Jasna Góra

Urszula Borzęcka (sopran), Stanisław Duda (baryton), akordeonowy duet DUO ACCOSPHERE w składzie Alena Budziňáková-Palus i Grzegorz Palus oraz sam kompozytor przekazali licznie zgromadzonej widowni głębokie treści zawarte w poetyckich strofach zmarłego w tym roku Tadeusza Szymy, a będące hołdem poety wobec kapłana ludzkiej wolności ks. Jerzego Popiełuszki.

Jako pierwszy wybrzmiał utwór utwór do tekstu Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej pt. „Czarny portret” na sopran i akordeon; swoista kontemplacja oblicza Madonny. Całość wydarzenia muzycznego zwieńczyło prawykonanie „Testamentu ran”, dzieła w formie poematu wokalnego na sopran, baryton, dwa akordeony i realizatora-sonorystę.

Warstwa tekstowa złożona z 5 wierszy Tadusza Szymy, osnuta wokół postaci bł. Jerzego Popiełuszki, jego działalności, męczeństwa, wstawiennictwa, współczesnej czci, stała się nie tyle pretekstem do zbudowania muzycznej formy, ale tę formę wypełniła i dodała do warstwy dźwiękowej swoistą autonomię słowa, fundowaną na artystycznej i etycznej uczciwości poety. Choć poszczególne wiersze łączy wspólny temat, to odróżnia je od siebie perspektywa podmiotu lirycznego.

Raz jest on bacznym obserwatorem bieżących wydarzeń, relacjonującym je w czasie rzeczywistym i rzucającym na nie poetyckie światło osobistego przeżycia, a innym razem (po upływie mniej więcej 35. lat) jest autorem modlitewnych refleksji. Te wymienione i pozostale utwory, składające się na koncert, zmusiły słuchaczy do „uważności”. Do tej uważności do jakiej nawoływał zamordowany ks. Popiełuszko, aby nie zagubić się w trudnych czasach. Świadkami artystycznego wydarzenia, zorganizowanego pod patronatem „Niedzieli” przez Stowarzyszenie Wspólnota „Gaude Mater” byli m.in. przedstawiciele województwa śląskiego i śląskiego samorządu, znakomity kompozytor - prof. Juliusz Łuciuk, Lidia Dudkiewicz, członek Rady Programowej TVP i inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem