Reklama

Henryk Piotr Kossowski (1828-1903) biskup pomocniczy diecezji płockiej i kujawsko-kaliskiej

Ks. Józef Dębiński
Edycja płocka 52/2004

Bp Henryk Piotr Kosssowski, h. Dołęga, urodził się 21 stycznia 1828 r. w Warszawie jako syn Maurycego i Pelagii z Ciszewskich, był spokrewniony z rodzinami: Łubieńskich, Korwin-Szymanowskich i Nakwaskich. Jego ojciec pełnił funkcję wicereferendarza w Radzie Stanu.
Po dość wczesnej śmierci rodziców jego wychowaniem zajął się hr. Józef Łubieński. Do szkoły średniej uczęszczał początkowo we Wrocławiu, a potem w Lesznie, gdzie uzyskał w 1846 r. świadectwo dojrzałości. Po uzyskaniu matury zapisał się na wydział prawa uniwersytetu berlińskiego, gdzie ważną rolę wówczas wśród studentów odgrywała filozofia Hegla.
Po skończeniu studiów uniwersyteckich przeniósł się na Podole i przez pewien czas zarządzał cukrownią w dobrach księcia Sanguszki. Tam też poznał bliżej dziś nieznanego kapłana, pod którego wpływem w 1852 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kamieńcu Podolskim. Po roku przeniósł się do Akademii Duchownej w Petersburgu, gdzie rektorem był ks. Aleksander Bereśniewicz.
Ks. H. Kossowski był człowiekiem pracowitym. Miał umysł bardziej ścisły niż twórczy. Zdołał opanować aż 6 języków. Po ukończeniu Akademii i uzyskaniu stopnia magistra cum exima laude przyjął 23 marca 1857 r. święcenia kapłańskie, a następnie został wykładowcą w Seminarium Duchownym w Mińsku, gdzie uczył łaciny i był spowiednikiem kleryków. W 1860 r. został zwolniony ze stanowiska wykładowcy seminarium i mianowany duszpasterzem akademickim oraz proboszczem w Dorpacie (dzisiaj Tartu - Estonia).
Należy zaznaczyć, że był to ośrodek akademicki, który skupiał wprawdzie wielu Polaków, ale był też silnym ośrodkiem protestanckim. Ks. H. Kossowski, będąc duszpasterzem akademickim, głosił kazania w językach: polskim, francuskim i niemieckim. W tym też czasie założył w tym mieście szkołę katolicką, ochronkę dla dzieci i rozpoczął budowę kościoła. Był także członkiem Estońskiego Towarzystwa Naukowego.
Powołany przez abp. Felińskiego w 1863 r., po ks. Wincentym Chościak-Popielu, który został biskupem płockim, na stanowisko rektora warszawskiej Akademii Duchownej, opuścił Dorpat i 9 listopada 1863 r. rozpoczął urzędowanie. Sprawując urząd rektora, prowadził także wykłady z teologii pastoralnej i egzegezy Pisma Świętego Starego Testamentu.
Po zniesieniu w 1867 r. przez rząd carski uczelni, pozbawiony stanowiska, odbył w towarzystwie przyjaciela ks. Borzewskiego podróż do Ziemi Świętej. 18 października 1871 r. został proboszczem parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na Lesznie w Warszawie, gdzie wikariuszem był ks. Stanisław Zdzitowiecki. Funkcję tę sprawował przez 13 lat (w kościele pokarmelickim istnieje tablica poświęcona biskupowi H. Kossowskiemu). Na terenie tej parafii mieszkał znany już wówczas ks. prof. Michał Nowodworski. Razem z nim stworzył grono wybitnych księży, do którego należeli m.in.: księża Chodyńscy, ks. Wł. Knapiński, bp K. Ruszkiewicz, bp A. K. Sotkiewicz, ks. A. J. Nowowiejski i ks. Majewski.
Papież Leon XIII, doceniając pracę duszpasterską ks. H. Kossowskiego prekonizował go 24 marca 1884 r. na biskupa tytularnego syrreńskiego oraz sufragana płockiego. Sakrę biskupią przyjął w Petersburgu 13 lipca 1884 r. Do Płocka przybył jednak dopiero w 1885 r., po śmierci bp. Kaspra Borowskiego. Jako wikariusz kapitulny przez 5 lat rządził diecezją, aż do wyznaczenia nowego biskupa płockiego - Michała Nowodworskiego. W tym czasie starał się przede wszystkim o podniesienie poziomu moralnego diecezjan, przeprowadzając m.in. bardzo gorliwie wizytacje duszpasterskie. Szczególną rolę przywiązywał do wychowania i wykształcenia seminaryjnego, dlatego często brał udział w egzaminowaniu kleryków. Podczas wakacji urządzał rekolekcje dla kapłanów, którym przynajmniej częściowo przewodniczył. Skupiał też przy sobie takich kapłanów, jak: ks. Brykczyński, ks. Zaremba, czy ks. Nowowiejski. W tym czasie Płock uważany był za „Ateny duchowne polskie”.
W 1890 r. bp Kossowski został przeniesiony do Włocławka na stanowisko sufragana diecezji kujawsko-kaliskiej, którą to funkcję pełnił do końca życia, mimo iż po śmierci bp. Nowodworskiego w 1896 r. ponownie został wybrany na wikariusza kapitulnego diecezji płockiej, ale nie dane mu było objąć tego urzędu.
Będąc sufraganem kujawsko-kaliskim, rozwinął na szerszą skalę działalność literacką. Był jednym ze współpracowników bp. Nowodworskiego w tworzeniu Encyklopedii katolickiej, autorem kazań i licznych artykułów. Pisał artykuły do Przeglądu Katolickiego. Dokonał przekładu znaczących dzieł religijnych, m.in. Pism św. Teresy Wielkiej. W uznaniu zasług na polu naukowym Uniwersytet Jagielloński w 1900 r. nadał mu tytuł doktora honoris causa.
Zmarł w Warszawie 2 maja 1903 r. po kilkudniowej chorobie.
Uroczysty pogrzeb we Włocławku z udziałem biskupa płockiego Jerzego Szembeka oraz biskupa kujawsko-kaliskiego Stanisława Zdzitowieckiego odbył się w katedrze włocławskiej 5 maja 1903 r. Tam też w podziemiach katedry złożono jego doczesne szczątki.

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitwa o rychłą beatyfikacje Sługi Bożego ks. Wincentego Granata

2019-12-12 19:54

ks. Wojciech Kania

W kościele seminaryjnym świętego Michała Archanioła odbyła się Msza św. w 40. rocznicę śmierci Sługi Bożego Wincentego Granata, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz.

ks. Wojciech Kania

Czas mija nieuchronnie, ktoś powiedział, że bezszelestnie, zacierając ślady po ludziach, instytucjach, cywilizacjach. Żyje dalej tylko to, co przez Boże działanie stało się ponadczasowe i wieczne. Myśli i czyny Księdza Wincentego Granata – owoc jego głębokiej relacji z Bogiem, przetrwały próbę 40. lat, jakie minęły od śmierci Sługi Bożego. Proces kanonizacyjny na poziomie diecezjalnym, którego ważność stwierdziła Stolica Apostolska, uwidocznił jeszcze bardziej piękno tej postaci, jakże ważnej dla Kościoła w Polsce. Dzisiaj rano, Ojciec św. Franciszek, na prośbę postulatora ks. kan. Krzysztofa Ciska, pobłogosławił wszystkim, którzy są zaangażowani w starania o wyniesienie na ołtarze ks. Granata oraz ks. Stanisława Sudoła. Niech obaj dalej nas inspirują, wypraszając u Boga potrzebne łaski – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz rozpoczynając Msze św. z okazji 40. rocznicy śmierci Sługi Bożego ks. prof. Wincentego Granata. Eucharystię koncelebrowali: bp pomocniczy senior Edward Frankowski, księża pracujący w kurii diecezjalnej i profesorowie seminarium. We wspólnej modlitwie udział wzięły siostry zakonne oraz wierni z Ćmielowa, miejsca urodzenia Sługi Bożego.

Homilię wygłosił ks. dr Adam Kopeć. – Chrystus nazywa Jana największym pośród narodzonych z niewiasty. Możemy się zapytać, jakie kryterium tak wysokiej oceny przyjął Pan Jezus? Co takiego sprawiło, że Jan był wielki? To stopień otwarcia na łaskę Bożą. Nie liczył na własne możliwości i siły. Wszystko podporządkował Jezusowi i Jego dziełu. Wielkość człowieka, to stopień otwarcia się na łaskę. To Bóg w nas i przez nas dokonuje rzeczy niezwykłych. To Bóg dokonał rzeczy niezwykłych w życiu ks. Granata. To Sługa Boży pozwolił Mu działać w swoim życiu. Oddał Mu swój czas, intelekt i możliwości – mówił kaznodzieja. Na zakończenie Mszy św. modlono się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego.

Po Eucharystii w auli seminaryjnej wszyscy przybyli mogli wysłuchać referatu s. dr Haliny Ireny Szumił pt. „Oddany Ojczyźnie”.

Siostra w swoim referacie ukazała postać Sługi Bożego ks. Wincentego Granata jako osobę bezgranicznie oddaną Ojczyźnie. Przywołała wiele świadectw i przykładów takiej postawy, jak choćby dwukrotną odmowę przyjęcia odznaczeń państwowych. – Miłość do Ojczyzny przejawiała się u Sługi Bożego w pracy charytatywnej w okresie radomskim. W pracy apostolstwa trzeźwości. Umiłowanie Ojczyzny w okresie okupacji przejawiało się w udziale w tajnym nauczaniu oraz w przynależności do Narodowej Służby Wojskowej. Jak mówiła dalej s. Szumił, w trudnych czasach komunizmu miłość do Ojczyzny przejawiała się w wieloraki sposób w trakcie pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Najpierw jako profesora, a później jako Rektora Uniwersytetu. – Warto zauważyć, że państwo ks. prof. Wincentemu Granatowi przyznawało odznaczenie i dwa razy je nie przyjął – zaznaczyła siostra prelegent.

Ks. prof. Wincenty Granat zmarł 11 grudnia 1979 r.  w Sandomierzu. Był wybitnym polskim teologiem i rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym został uroczyście zamknięty pod koniec października 2018 r. Obecnie wszystkie dokumenty są w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego ks. Wincentego Granata
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem