Reklama

Zofia Kossak-Szczucka jako więźniarka niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau

2018-07-05 08:48

rk / Oświęcim (KAI)

ARCHIWUM
Zofia Kossak-Szczucka

Zofia Kossak-Szczucka, wybitna powieściopisarka, publicystka i działaczka katolicka, przebywała na terenie niemieckiego obozu Birkenau około 7 miesięcy. Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, pracownika Centrum Naukowego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, doświadczenie obozowe, które zmarła 50 lat temu pisarka opisała w książce-wspomnieniu „Z otchłani”, pozwala lepiej zrozumieć straszną rzeczywistość obozową, z jaką stykały się więźniarki deportowane do KL.

53-lenia wówczas Zofia Kossak-Szczucka przebywała w Birkenau od 5 października 1943 prawdopodobnie do kwietnia 1944, czyli około 7 miesięcy. Przywieziono ją w grupie 244 więźniarek, skierowanych prze Sipo u. SD (policja i urząd bezpieczeństwa III Rzeszy) z więzienia na warszawskim Pawiaku. Trafiła do obozu pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska i oznaczona została numerem 64491. Miała wówczas 53 lata.

Jak przypomniała Teresa Wontor-Cichy w referacie poświęconym doświadczeniu obozowemu autorki „Pożogi”, Kossak przebywała w Birkenau na odcinku kobiecym tzw. Frauenlager, gdzie wybudowane były baraki murowane oraz drewniane. Pisarce wytatuowano numer obozowy na lewym przedramieniu. Otrzymała go podczas procedury związanej z przyjęciem do obozu, przed tzw. kwarantanną wstępną – okresu 2-3 tygodni, podczas których nowo przyjęte więźniarki wypędzano na tzw. łąkę (niem. Wiese), bez źdźbła trawy, pokrytą po deszczach błotem, a w dni upalne kurzem.

„Pozostawały na niej od rana do apelu wieczornego bez jakiegokolwiek posiłku i bez kropli wody do picia. Nierzadko dręczono je bezcelową pracą polegająca np. na noszeniu cegieł tam i z powrotem, czy kopaniu rowów, a następnie ich zasypywaniu. Niektóre więźniarki były zatrudnione przy porządkowaniu terenu wokół baraków, usuwaniu zanieczyszczeń, wynoszeniu zwłok do kostnicy, tłuczeniu cegieł i noszeniu żwiru, którymi potem wyrównywano i utwardzano drogi obozowe, oraz przy dorywczych robotach” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak szczegółowo opisała warunki mieszkalne i sanitarne panujące w obozie. W barakach murowanych, w sześciu trzypoziomowych przegrodach miało się pomieścić, zgodnie z wytycznymi SS, około 700 więźniarek, jednak w okresach wzmożonego napływu transportów przebywało w nich nawet ok. tysiąca kobiet.

Reklama

Kossak-Szczucka pisząc o warunkach sanitarnych obozu, zwróciła uwagę na udrękę, jaką był brak wody i wynikające z tego warunki higieniczne, stale odczuwany głód.„Nie było studni, łaźni, zamiast ustępów - zwykły rów cuchnący. Przede wszystkim nie było wody. Latem 1942 roku kobiety w lagrze nie myły się po sześć, siedem tygodni; twarze ich pokrywała skorupa potu i kurzu. Odór niemytych ciał stanowił w ciasnych kojach dodatkową mękę. Kolumny pracujące w polu rzucały się na każdą napotkaną wodę - w rowie przydrożnym, w strudze, chłeptały błoto wprost z kałuży, nabawiając się śmiertelnej biegunki” – pisała w swej książce-wspomnieniu.

Opisała też szczegółowo także bezwzględnych i pozbawionych współczucia nadzorców obozowych: kierownika obozu kobiecego SS- Hauptsturmführer Franza Hösslera, oficera raportowego SS – Unterscharführer Antona Taube i nadzorczynie Margot Drexler.

poza esesmanami i nadzorczyniami w obozie dużą rolę pełnił tzw. samorząd więźniarski, opanowany przez więźniarki kryminalne i aspołeczne, głównie Niemki. „W miarę napływu kolejnych transportów funkcje przejmowały również więźniarki innych narodowości, wśród nich Żydówki (głównie słowackie) i Polki” – mówi Wontor-Cichy. Do stałych elementów codziennego życia w obozie należały: poranne i wieczorne apele – przed wymarszem do pracy i po powrocie, apele generalne, związane z selekcją na śmierć w komorach gazowych więźniarek uznanych za chore i słabe.

Kossak, dzięki m.in. temu, że została otoczona opieką przez współwięźniarki, pracowała jako „nachtwacha” w bloku więźniarskim, co dawało jej gwarancję względnego bezpieczeństwa. Do jej obowiązków należało pilnowanie porządku wewnątrz bloku i na zewnątrz oraz wynoszenie kubła z nieczystościami.

Jednak, jak zauważa Wontor-Cichy, najważniejszym zadaniem nachtwachy było nie dopuścić do zabrudzenia bloku nieczystościami, „co było arcytrudne wobec powszechnie panującej w obozie biegunki”. „Sama autorka opowiada o wycieńczonych chorobą Żydówkach greckich, które nazywa ‘Salonikami’. Więźniarki te nie były w stanie kontrolować potrzeb fizjologicznych, i nawet stojący w bloku kubeł to dla nich zbyt duża odległość by ją pokonać. Brudzą podłogę i nie są w stanie jej posprzątać, błagają tylko o litość, bo ich konanie jest długie i bolesne. Wyposażona w łopatę likwidowała ślady ich obecności” – zaznaczyła pracownik Muzeum.

Obecność Kossak, już wówczas bardzo znanej osoby, nie uszła uwadze licznych więźniarek. Zasłużona publicystka była w pewien sposób chroniona przez towarzyszki niedoli. Pisarka brała udział w konspiracyjnych spotkaniach, na których czytano wiersze, wygłaszano referaty o historii i literaturze”.

„Pamiętam te piękne dni, kiedy Kossak-Szczucka opowiadała nam przepiękne bajki góralskie, a my wtedy tęsknym wzrokiem spoglądałyśmy na góry, które z Birkenau było dokładnie widać” – wspomina była więźniarka Jadwiga Budzyńska-Magnuszewska.

Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, autorka „Krzyżowców” spotkała albo słyszała o obecności przebywającej w obozie Martyny Puzyny, asystentki profesora Czekanowskiego, wybitnego antropologa, który był dużym autorytetem dla Niemców. „Martyna Puzyna w porozumieniu z obozową konspiracją sporządziła potajemnie odpisy badań antropometrycznych 295 więźniarek Żydówek i 117 bliźniąt obojga płci, na których lekarz SS Josef Mengele przeprowadzał doświadczenia” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak wspomina wiele innych więźniarek z bloku oraz szpitala obozowego, które z narażeniem życia starały się pomóc więźniom, ale także włączyły się w działalność zorganizowanego ruchu oporu.

Kossak, która założyła razem z Wandą Krahelską-Filipowicz Radę Pomocy Żydom („Żegota”), była w czasie pobytu w obozie świadkiem okrutnego losu deportowanych do Birkenau Żydów mordowanych w komorach gazowych. „Ofiary zwożone były z całej Europy. Znalazły śmierć w Birkenau Żydówki holenderskie, belgijskie, francuskie, włoskie, greckie, niemieckie, austriackie, węgierskie, polskie, rosyjskie, rumuńskie, bułgarskie, norweskie… Mord odbywał się cynicznie nieomal na oczach häftlingów. Cały lagier mógł widzieć pociągi wjeżdżające za druty i ciężarówki przewożące skazanych z rampy do komory” – opisywała w – napisanej zaraz po wojnie – książce. Zauważyła zarazem, że Żydówki, którym udało się uciec od śmierci w komorze gazowej, zostawały często w blokach funkcyjnymi.

W książce-wspomnieniu z obozu Kossak wielokrotnie porusza temat wiary, pisząc, że „najtrudniejszą do zorganizowania rzeczą w bloku jest modlitwa”. „Łatwiej o brylanty lub złoto. To nie rzecz przypadku, ale celowa robota. Powiedzenie lagrowe, obiegające wszystkie niemieckie obozy : ‘Tu wolno się modlić tylko do diabła’ jest znane w Birkenau i nieraz cytowane przez władze. Nie znoszą widoku modlitwy, znaku krzyża. Medalik, przemycony w paczce i zauważony, zostaje natychmiast wrzucony do szajsy, a modlące się pognane kopniakiem do pracy” – napisała, poruszona przypadkami więźniarek, które utraciły wiarę na skutek tego, co doświadczyły w obozie.

„Była świadkiem zażartych dyskusji o zemście, o sprawiedliwości, o przebaczeniu, o walce, o konspiracji. Poglądy więźniarek były tak różne” – podsumowała Wontor-Cichy.

Kossak była nazywana przez współwięźniarki „Ciocią Zofią” i wielu świadków podkreśliło, że podtrzymywała na duchu inne kobiety. „W 1943 roku urządziła gwiazdkę w obozie, w której uczestniczyło około 80 osób. Przemawiała do nas pięknie, śpiewałyśmy kolędy” – wspomniała Stanisława Rachwał, bohaterka ruchu oporu na terenie obozu, wywiadowca Związku Walki Zbrojnej, Delegatury Sił Zbrojnych Na Kraj i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

Z końcem kwietnia 1944 roku przeniesiono Zofię Kossak na tzw. kwarantannę wyjściową. „Zachowany, jedyny dokument, potwierdzający jej pobyt w obozie, to skierowanie na badanie krwi w kierunku obecności tyfusu. Dokument pochodzi z 12 kwietnia 1944 i czytamy w nim, że więźniarka nr 64491 przebywała wówczas na odcinku kwarantanny” – opisuje Wontor-Cichy, nadmieniając, że przed wywiezieniem z obozu Kossak została zobowiązana do podpisania stosownego formularza, w którym kazano jej wyrazić wdzięczność za pobyt w obozie. Kossak ponownie trafiła na Pawiak. Skazano ją na śmierć, ale dzięki staraniom Delegatury Rządu została zwolniona.

„Więźniem obozu Auschwitz był także najstarszy syn Zofii Kossak, Tadeusz, aresztowany w Warszawie. Zginął w Auschwitz 17 marca 1943 roku –poinformowała pracownik Muzeum i wyjaśniła, że Tadeusz ukończył Gimnazjum Koedukacyjne im. ks. St. Konarskiego w Oświęcimiu. „Jego nazwisko figuruje w wykazie absolwentów tego gimnazjum w roku szkolnym 1936/37. O jego śmierci Zofia dowiedziała się dopiero w latach sześćdziesiątych. Cały czas w głębi duszy, wierzyła, że jej syn żyje” – dodała.

Zofia Kossak-Szczucka była córką Tadeusza Kossaka (bliźniaka malarza Wojciecha). Urodziła się 8 sierpnia 1889 roku w Kośminie k. Lublina. Studiowała malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie i rysunek w Ecole des Beaux Arts w Genewie.

W czasie II wojny światowej była współzałożycielką społeczno-katolickiej organizacji Front Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom („Żegota”).Jeszcze przed założeniem „Żegoty”, wystosowała publiczny apel przeciwko prześladowaniom Żydów pod tytułem „Protest”. Wyrażał on zdecydowaną niezgodę polskich środowisk katolickich wobec holocaustu odbywającego się na terenie okupowanej Polski. Protest ten wydano w konspiracyjnym nakładzie 5 tys. sztuk w Warszawie.

Organizacja zajmowała się pomocą dla gett w postaci żywności, lekarstw oraz ubrań, organizowaniem z nich ucieczek, a także wyszukiwaniem kryjówek dla uciekinierów w postaci mieszkań oraz lokowanie ich w innych bezpiecznych miejscach. Ważną działalnością organizacji było wystawianie Żydom ok. 50 tys. dokumentów mających potwierdzać chrześcijańskie pochodzenie oraz świadectw chrztu. W pomoc zaangażowali się także Władysław Bartoszewski, a kierowniczką referatu dziecięcego był Irena Sendler. „Żegota” prowadziła także szereg akcji zwalczających tzw. szmalcownictwo, czyli wydawanie Żydów Niemcom i czerpanie korzyści majątkowych.

Po wojnie Kossak zmuszono do opuszczenia Polski. Przez 12 lat gospodarowała na farmie w Kornwalii. W Polsce jej dzieła objęte zostały całkowitym „zapisem” cenzorskim i wycofane z bibliotek. Po powrocie do kraju (1957) zamieszkała w Górkach Wielkich. Zmarła 9 kwietnia w 1968 roku w Bielsku-Białej.

W 1985 izraelski Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie pośmiertnie odznaczył Zofię Kossak medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata".

Zofia Kossak napisała kilkadziesiąt powieści i opowiadań. Największą popularność zyskały takie tytuły, jak "Krzyżowcy", "Błogosławiona wina", "Suknia Dejaniry", "Gość oczekiwany". Jej największym osiągnięciem literackim jest tetralogia "Krzyżowcy" z 1936 roku. Była laureatką Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury (1936), damą Krzyża Oficerskiego OOP (1937) oraz Wielkiego Krzyża Zasługi Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy.

Tagi:
Zofia Kossak

Zofia Kossak komiksowo

2019-05-17 07:19

Jolanta Kobojek

Zofia Kossak zmarła przed 51 laty. Dla współczesnych dzieci jest to czas tak samo odległy, jak czasy napoleońskie. To jednak nie przeszkadza im, by odkrywać twórczość tej wybitnej autorki. Inspiruje ona także do przekładania na współczesne formy dotarcia do czytelnika coraz młodsze pokolenia. W czwartek 16 maja w budynku Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie zorganizowano spotkanie z twórczością Zofii Kossak. W programie znalazło się m.in. rozstrzygnięcie konkursu literacko-plastycznego „Zofia Kossak na nowo – komiksowo” oraz spektakl teatralny na podstawie baśni Zofii Kossak w wykonaniu Teatru Gry i Ludzie z Katowic pt. „Kłopoty Kacperka Góreckiego Skrzata”. Spotkaniu towarzyszyła także wystawa prac laureatów konkursu.

Grzegorz Gadacz/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Zofia Kossak komiksowo

Z inicjatywą zapoznania najmłodszych z twórczością pisarki związanej z Częstochową wyszedł senator, Artur Warzocha. „Jest potrzeba, żeby zachęcić dzieci do czytania tej literatury, ponieważ jest pewna wyrwa pokoleniowa, jeżeli chodzi o jej znajomość. Przez pewien czas jej dzieła znajdowały się w spisie lektur, ale później z nich zrezygnowano” – tłumaczy senator, który był także pomysłodawcą zeszłorocznej konferencji poświęconej życiu i twórczości Zofii Kossak zorganizowanej w Senacie RP i na częstochowskiej uczelni.

Władze Uniwersytetu nie trudno było namówić do podjęcia kolejnej inicjatywy związanej z jedną z najwybitniejszych poetek XX w. „Cieszy to, że możemy nagrodzić tych, co zainteresowani literaturą, opracowali ją w formie komiksowej. Jest to jest dowód na to, że uczelnia może inspirować pewne działania wokół szerzej rozumianej nauki” - powiedziała rektor, Anna Wypych-Gawrońska. Na uroczystą galę laureatów zaproszona była m. in. Anna Fenby Taylor, wnuczka Zofii Kossak. „Młodzi są najważniejsi, bo są naszą przyszłością. A całe życie mojej babci związane było z wychowaniem młodych ludzi. Cieszę się, że jej twórczość wciąż może w tym pomagać” - mówiła z radością Taylor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obchody 35. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

2019-10-18 12:22

pk / Warszawa (KAI)

35 lat temu ksiądz Jerzy Popiełuszko, kapelan Solidarności, przygotowywał się do wyruszenia w podróż do Bydgoszczy. Tam, w duszpasterstwie ludzi pracy, miał wygłosić słowa dotyczące sprawiedliwości, prawdy i męstwa a także zaniechania nienawiści i przemocy. Z podróży tej, jak pokazała historia, nigdy nie powrócił. Zakatowane przez funkcjonariuszy komunistycznej służby bezpieczeństwa ciało kapłana odnaleziono w wodach Wisły. Nieprzypadkowo data 19 października przez parlament i prezydenta RP wybrana została na doroczne Święto Duchownych Niezłomnych.

Graziako/Niedziela
Ks. Jerzy Popiełuszko”, Teresa Chromy (1984 r.)

Od 18 do 20 października w Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki przy parafii Świętego Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu odbędą się uroczystości upamiętniające 35. rocznicę dramatycznej śmierci kapłana. Już w piątek 18 października wieniec przed grobem księdza Jerzego około 18:30, w obecności świadków życia kapłana złoży prezydent Andrzej Duda. Tego samego dnia o godzinie 19:00 odbędzie się Wieczór Świadków podczas którego pięć osób związanych z księdzem Jerzym Popiełuszką opowie o jego drodze życia oraz dojrzewaniu do świętości.

19 października o godzinie 18:00 będą miały miejsce centralne uroczystości. W ich trakcie kardynał Kazimierz Nycz, przewodniczący liturgii, dokona poświęcenia kaplicy w której w specjalnej gablocie wystawione zostaną relikwie sutanny jaka miał na sobie męczennik w momencie śmierci. Uroczystą liturgię zakończy modlitwa o kanonizację kapłana oraz złożenie wieńców przy jego grobie przez członków rządu, przedstawicieli służb mundurowych, Solidarności oraz licznych instytucji. W uroczystościach weźmie udział rodzina księdza Jerzego, jego bliscy, przedstawiciele rządu i samorządów. Cały dzień honorową wartę przy grobie pełnić będzie blisko sto pocztów sztandarowych Solidarności.

20 października zaś, Muzeum księdza Jerzego Popiełuszki znajdujące się na terenie parafii Świętego Stanisława Kostki, zaprasza do uczestnictwa w grze miejskiej. Jej uczestnicy poznają miejsca związane z działalnością kapelana Solidarności na terenie stolicy. Jednym z miejsc będzie Huta Warszawa, gdzie emerytowani członkowie Solidarności z 1980 opowiedzą uczestnikom o burzliwych latach 80tych, o walce o wolność i o zaangażowaniu w nią księdza Jerzego Popiełuszki.

„Osoba księdza Jerzego Popiełuszki nie należy jedynie do historii… ideały, które wskazał ksiądz Jerzy są uniwersalne i wskazują nam jak żyć dziś i jak myśleć o przyszłości” – powiedział kustosz sanktuarium księdza Jerzego Popiełuszki, ks. Marcin Brzeziński.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, urodzony w 1947 roku w Okopach na Białostocczyźnie, po zdaniu matury wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach, gdzie wobec komunistycznej indoktrynacji dał się poznać jako niezłomny obrońca wiary i wartości. Po święceniach kapłańskich otrzymanych w 1972 roku pełnił posługę w kilku parafiach Archidiecezji Warszawskiej, zajmując się m.in. duszpasterstwem młodzieży i służby zdrowia. W ostatnich latach życia posługiwał w parafii Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu gdzie związał się z Solidarnością oraz celebrował comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę gromadzące wokół świątyni wielotysięczne tłumy.

W czasie Stanu Wojennego ksiądz Jerzy występował w obronie internowanych wskutek czego stał się obiektem nękania i prowokacji ze strony służb komunistycznego reżimu. Swoją ostatnią duszpasterską podróż odbył 19 października 1984 roku do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników do Bydgoszczy. Podczas podróży powrotnej został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, jego umęczone ciało wrzucono do Wisły na wysokości tamy we Włocławku. Pogrzeb Księdza Jerzego, który miał miejsce 3 listopada 1984 roku zgromadził blisko milionową rzeszę ludzi. Od 1984 roku grób męczennika odwiedziły blisko 23 miliony wiernych, w tym liczni kardynałowie, biskupi, prezydenci i przedstawiciele świata kultury. Papież Benedykt XVI 6 czerwca 2010 roku zaliczył księdza Jerzego Popiełuszkę do grona błogosławionych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Popiełuszko. Wolność jest w nas.

2019-10-19 23:30

Agata Pieszko

Dziś wspominamy błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, męczennika wolności. Z tej okazji pragniemy przytoczyć kilka słów Adama Woronowicza, odtwórcy postaci ks. Jerzego w filmie "Popiełuszko. Wolność jest w nas".

Adam Woronowicz w kadrze z filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas"

Kilka lat temu postakademicka wspólnota "Wawrzyny Plus" starym zwyczajem pielgrzymowała po górach, kiedy niespodziewanie szlak przeciął im Adam Woronowicz. Aktor niebojący się ról w produkcjach trudnych, obnażających ludzkie potyczki ("Pod mocnym aniołem"), zabawnych i nietuzinkowych ("Baby są jakieś inne"), czy wreszcie pomnikowych, mających monumentalne znaczenie dla polskiej historii ("Popiełuszko. Wolność jest w nas"). Efektem tego spotkania była wizyta aktora we wrocławskim kościele św. Wawrzyńca na ul. Bujwida. Wszedł wtedy na ambonę z przesłaniem: nie bagatelizuj wolności, miej codziennie niepodległe serce.

Wolność – dziękuj za nią codziennie

– Nie czuję się kimś lepszym i ważniejszym od was. Nie przyszedłem tu pouczać. Łączy nas przecież jedna droga do domu Ojca – mówił wtedy Adam Woronowicz. Faktycznie, nie było grożenia palcem i strofowania. Białostocki aktor zachęcał tylko do codziennego doceniania wolności, zwracając uwagę na to, że nie mamy tego w zwyczaju. Dlaczego? Bo nie staliśmy w październikowe popołudnie 1984 roku na boisku przy płocie, kiedy zwłoki księdza Jerzego Popiełuszki były wkładane do szarej Nyski...

Nie bądź niewolnikiem

– Jesteśmy trudnym narodem z podziałami. Sami oddaliśmy wolność, nikt nam jej nie zabrał – mówił Adam Woronowicz. Sam Chrystus woła dziś do nas, że "Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi." (Mt. 12,25) Trzeba nam pamiętać, że wolność jest w nas, w naszych postawach i decyzjach, i że wszelkie podziały są jej pogwałceniem.

Pasterze są męczennikami

W myśl filmowego księdza, nasi pasterze są niejako współczesnymi męczennikami, którzy za każdym razem, gdy odprawiają mszę, wychodzą na Golgotę. Modlą się wtedy za swój lud i składają siebie w ofierze. Każda Eucharystia jest bowiem walką o wolność. Wolność grzesznych dusz. Niezwykły orator zauważył także, że nasza ziemia wydała wielu świętych i błogosławionych, oraz że przykład ks. Jerzego stanie się rolą, na której wykiełkują nowe pokolenia świętych, w myśl łacińskiego teologa Tertuliana: "Krew męczenników posiewem chrześcijan". Adam Woronowicz podzielił się również świadectwem, że nigdy nie spotkał kogoś, kto by przegrał, idąc z Chrystusem. Ojciec jest zawsze, chyba, że sami puścimy Jego rękę. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem