Reklama

Płock: otwarte podwoje Kaplicy Królewskiej w katedrze

2018-07-28 17:54

eg / Płock (KAI)

wikipedia.org.pl

Zabytkową i niedawno odnowioną Kaplicę Królewską w bazylice katedralnej w Płocku, będącą największą nekropolią Piastów w Polsce, można zwiedzać przez cały okres wakacji. Wejście do kaplicy jest bezpłatne, grupy muszą wcześniej zgłosić chęć jej zwiedzenia.

Kaplica Królewska stanowi „serce” katedry płockiej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Płocku (zbudowanej w 1144 r. przez bp. Aleksandra z Malonne). W 1972 r. podczas remontu kaplicy pod kryptą znaleziono resztki szkieletów 17 zmarłych w różnym wieku i czasie osób. Zostały one poddane licznym gruntownym badaniom. Udało się zweryfikować i zidentyfikować kości obu władców Polski - Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego oraz 15 książąt.

W 1975 r. pochowano w drewnianej trumnie, w krypcie pod posadzką, szczątki 15 książąt mazowieckich (w tym jednej kobiety, księżniczki litewskiej Gaudemundy - Zofii, żony Bolesława III). Natomiast kości monarchów: Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego złożono do sarkofagu w Kaplicy Królewskiej w dwóch trumnach z oksydowanego brązu, oznaczonych imionami władców oraz ozdobionymi emblematami królewskimi.

Remont i renowacja Kaplicy Królewskiej, które zakończyły się kilka miesięcy temu, kosztowały około 1 mln zł. Można ją teraz zwiedzać codziennie, bezpłatnie, w godzinach 10.00-16.00. Wejście do niej jest możliwe także w niedziele, ale tylko po zakończeniu Mszy św.. Grupy muszą wcześniej zgłosić chęć wejścia do kaplicy.

Reklama

Dla zwiedzających kaplicę przygotowano przewodnik audio. Głosem aktora Wiktora Zborowskiego przewodnik opowiada o historii zabytkowej kaplicy, jej wystroju, wyjaśnia symbolikę malowideł ściennych oraz napisy łacińskie, znajdujące się m.in. na książęcym sarkofagu księcia Władysława Hermana i jego syna króla Bolesława Krzywoustego. Prezentacja trwa 12 minut, a podczas niej elementy wnętrza są oświetlane, odpowiednio do kolejnych etapów zwiedzania.

Audio przewodnik upowszechnia wiedzę o historycznym miejscu pochówku średniowiecznych władców Polski i książąt mazowieckich. Przypomina, że Płock w czasach panowania Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego, a więc na przełomie XI i XII wieku, był siedzibą biskupa, ale też stolicą kraju.

Tagi:
Płock

Reklama

Płock: rozpoczęły się Dni Historii Płocka

2019-06-22 13:07

eg / Płock (KAI)

Zwiedzanie bazyliki katedralnej i Muzeum Diecezjalnego, spektakl o świętych i koncerty muzyki dawnej oraz Turniej Kuszniczy o Miecz Bolesława Krzywoustego, znajdą się w programie tegorocznych Dni Historii Płocka (22-23 czerwca). Wiele imprez zaplanowano na Wzgórzu Tumskim wokół zabytkowego Opactwa Pobenedyktyńskiego – historycznego centrum Płocka. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.

wikipedia.org.pl

Podczas Dni Historii Płocka na mieszkańców miasta i gości czeka wiele historycznych atrakcji. Pomyślano o ciekawych imprezach dla tych, którzy lubią zwiedzać miasto czynnie oraz dla tych, którzy wolą pokazy m.in. w ramach 3. Płockiej Triady Nordic Walking odbędzie się marsz Szlakiem Gotyku Ceglanego, a terenie którego leży Płock. Ponadto zaplanowano zwiedzanie z przewodnikiem bazyliki katedralnej i Muzeum Diecezjalnego, w ramach działania Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej „Odkryj z nami Płock”.

Za bazyliką katedralną rozpostrze się Miasteczko Rycerskie. Będą pokazy i warsztaty średniowiecznego rękodzieła, połączone z prezentacjami starożytnych technik rzemieślniczych. W zależności od ilości drużyn wojów, w ciągu dnia odbędzie się kilka pokazów walk w pełnym rynsztunku bojowym. Na scenie, usytuowanej w centralnym punkcie miasteczka, odbywać się będą koncerty muzyki dawnej.

Będzie można także oglądać średniowieczny warsztat mennicy, również na Wzgórzu Tumskim, z pokazami dawnych technik menniczych. Uczestnicy będą mogli stać się właścicielami replik najbardziej znaczących, historycznych monet polskich m.in. grosza Kazimierza Wielkiego, którego egzemplarze zostały wykorzystane w serialu „Korona królów”, pierwszej polskiej złotej monety - dukata Władysława Łokietka czy denara Bolesława Krzywoustego. Uczestnictwo w pokazach będzie potwierdzane imiennym, kaligrafowanym certyfikatem opatrzonym pieczęcią św. Eligiusza - patrona mincerzy.

Zaplanowano też Mistrzostwa Rzeczypospolitej w Kuszy Historycznej oraz Turniej Kuszniczy o Miecz Bolesława Krzywoustego na tzw. Rybakach nad Wisłą. W trakcie turnieju w okolicach nabrzeża wiślanego można będzie zobaczyć walki rycerzy na miecze, wybić własnoręcznie monetę na replice średniowiecznej mennicy oraz zobaczyć i usłyszeć strzały na wiwat z replik broni średniowiecznej.

W sobotę 22 czerwca organizatorzy zapraszają na „Wianki” na terenie amfiteatru. Płocczanie poznają zwycięzcę plebiscytu na Płocczanina Roku 2018 oraz laureatów nagród w dziedzinie kultury. Galę uświetni występ Zespołu Pieśni i Tańca „Wisła” oraz „Ziemia Żywiecka”. Nie zabraknie też wspólnego puszczania wianków na Wisłę.

Wielbicieli teatru Stowarzyszenie Człowiek Kultura zaprasza w niedzielę 23 czerwca na spektakl „Arka wszystkich Świętych” przy Wieży Szlacheckiej Opactwa Pobenedyktyńskiego (w godz. 13.00-18.00). Teatr Form Wielu zaprezentuje tam „Arkę wszystkich świętych”, czyli zabawną historię o świętych i towarzyszących im zwierzętach.

Zwieńczeniem Dni Historii Płocka będzie Noc Świętojańska w niedzielę 23 czerwca w godz. 18.00-22.00, w parku za katedrą. Będą wojowie, rzemieślnicy i muzyka folkowa. Zagrają Shaman Jungle (Białoruś) i Percival (Polska). Percival, to grupa powstała w wyniku fascynacji historią i kulturą dawnych Słowian. Znana jest miłośnikom muzyki dawnej muzyki, wydała pięć albumów, koncertuje na świecie. Twórcy ci skomponowali muzykę do gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Zespół współtworzył także muzykę do „Równonocy” - projektu, który połączył słowiańskie dźwięki z hip-hopem, za co zdobył Diamentową Płytę.

Dni Historii Płocka, to wydarzenie poświęcone bogatej historii Płocka, ważna impreza historyczno-edukacyjna, gromadzącą każdego roku wiele tysięcy osób, zarówno płocczan jak i turystów. Przypomina lokację miasta w 1237 roku przez biskupa Piotra oraz najważniejsze wydarzenia z historii grodu nad Wisłą - historycznej stolicy Polski, w której znajdują się groby piastowskich książąt: Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodzenie do kościoła wydłuża życie

2016-06-15 21:52

Artur Stelmasiak

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Małgorzata Młynarska
Uroczystości jubileuszowe w jarosławskiej świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses' Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

- Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wynika badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczące w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

- Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. - Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedoceniana przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” - piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zamiast muzycznej kariery, wybrał kapłaństwo

2019-06-26 18:39

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

"Jestem przekonany, że spełniam wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica" - mówi diakon Maciej Czaczyk, który wraz z dwójką innych kandydatów przyjmie święcenia prezbiteratu w szczecińskiej katedrze. W 2011 roku 17-letni wówczas licealista z Gryfina wygrał telewizyjne "Must be the music". Potem jednak wybrał inną drogę życiową.

Maciej Czaczyk: - Nie żałuję. To po prostu mega duża przygoda, potężna otwierająca życie. Szczęśliwe życie. Także nie sposób żałować.

KAI: Pamiętam moment, kiedy ogłosiłeś, że wstępujesz do seminarium. W mediach była duża konsternacja. Czy docierały do Ciebie komentarze w stylu "Co ty robisz człowieku?"

- Nie czytałem tych komentarzy, ale przyznam, że w prywatnych wiadomościach docierały do mnie głosy niezrozumienia. Niektórzy krytykowali bardzo mocno i czuli się zawiedzeni. Poniekąd ja sam byłem zaskoczony tą decyzją.

- W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „realizacja pasji dla pasji jest pusta”. Co to oznacza?

- Myślę, że na każdym etapie trochę inaczej to rozumiałem. Dziś myślę po prostu, że sam dla siebie nie jestem celem. Moje realizowanie siebie, choć jest piękne i potrzebne, żeby się rozwijać i realizować swoje pasje, jest bardzo potrzebne, ale to nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Bo człowiek jest kimś więcej i potrzebuje relacji do drugiego człowieka i miłości do drugiej osoby, żeby dawać z siebie. A nie tylko dziś każdy bardziej realizuje siebie, dla siebie, do siebie. Żeby jednak odbić w drugą stronę. Nie w stronę pasji i realizacji siebie, ale bardziej w stronę bycia dla innych. Jeśli pasja jest tak rozwijana, to jak najbardziej, ale ona wtedy nie staje się celem.

- Mówiłeś też, że jako dziecko chciałeś być księdzem, a więc u Ciebie to chyba nie był taki strzał, że nagle po sukcesie medialnym w konkursie telewizyjnym zdecydowałeś się zostać księdzem, tylko to w Tobie dojrzewało.

- Tak i to od malucha. Nim poszedłem do I Komunii Świętej i bliżej podszedłem do ołtarza, to już były zabawy w księdza. Bawiłem się w moim życiu i to pragnienie było. Tak jak dzieci bawią się w różne zawody. To była jedna z takich zabaw, ale okazuje się, że potem coraz bardziej chciałem iść w tę stronę.

- W tych zabawach bardziej skupiałeś się na głoszeniu kazań, czy to już były pierwsze próby grania na gitarze?

- Nie. Grania na gitarze wtedy nie było. Nie pamiętam czy wygłaszałem wtedy kazania. Pamiętam, że było „przeistoczenie”. Była taka śnieżnobiała cieniutka gąbeczka, materiał okrągły pod różańcem, który miałem. To był taki różaniec z Częstochowy. Spod różańca wyciągnąłem to i to pięknie wyglądało jak hostia. Było takie śnieżnobiałe i wyglądało jak hostia. Pamiętam podnosiłem się to do góry w tej zabawie.

- Wygrywasz konkurs, nagrywasz płytę. Czym dla Ciebie było wtedy szczęście, a czym jest teraz?

- Czułem wtedy na pewno radość. Było wiele emocji, stresu, a szczęście to nie emocje, bo te emocje później opadły, zaczęła się kariera i okazuje się, że to było jakieś puste głębiej. To opierało się tylko na doznaniach, emocjach, które ulatywały. Żyłem od fajerwerków do fajerwerków, od wywiadu do wywiadu, od koncertu do koncertu, żeby zapewnić sobie kolejne radochy życia, od imprezy do imprezy, a szczęście było cały czas niedostępne, nieosiągalne. No i zacząłem szukać.

- Powiedziałeś, że była w pewnym momencie doświadczyłeś pustki. Nie żałujesz więc tego doświadczenia na scenie. Czy ono było potrzebne w twoim życiu?

- Bardzo potrzebne i jestem wdzięczny najpierw Panu Bogu, a potem tym innym, których spotkałem. Wiele mnie nauczyli i to było bardzo cenne. Dziękuję im, że mogłem tego doświadczyć. To było wspaniałe doświadczenie.

- Czy to może być wskazówką dla tych młodych, którzy dziś poszukują swojej drogi i chcieliby jeszcze czegoś spróbować zanim podejmą ostateczną decyzję?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że warto rozwijać swoje pasje, talenty i też iść za tym, co w jakiś sposób odkrywamy w swoim życiu i czego pragniemy. Pan Bóg też często w tym jest. Często podsuwa takie pragnienia. Jeśli to są rzeczy, które nas prowadzą do dobrego, to trzeba za tym iść. Na pewno trzeba rozwijać talent i szukać szczęścia, ale polecam to robić z Panem Bogiem.

- Masz poczucie, że spełniasz Wolę Bożą na co dzień?

- Jestem przekonany, że spełniam Wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica. Mimo różnych uczuć każdego dnia, bo przecież uczucia się zmieniają, mam szczęście i pokój, że bez względu na to, co będzie się działo na morzu, jaka burza przyjdzie, to ta kotwica jest zakotwiczona. To jest mega ważne w momencie wybierania swojej drogi życiowej, żeby zakotwiczyć i wybrać drogę swojego powołania.

- Jak się Ciebie słucha, można stwierdzić, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Skoro się tak spełniasz, to nigdy nie było kryzysów?

- Szczęście to też kryzysy. Uczucia są różne. Miałem kryzysy. Myślę, że będę miał jeszcze nie jeden i nie dwa w swoim życiu, ale w seminarium, jak miałem kryzysy, to po nich siłą rzeczy stawałem bardziej w prawdzie o rzeczywistości o mnie i stawałem w realnym świecie, stawałem się mocniejszy. Szczęście nie wyklucza się z kryzysem.

- Czasem grasz na gitarze i pojawiasz się na scenie. Czy jest coś w diakonie Macieju Czaczyku z tego Maćka, który wygrywał „Must be the music”?

- Na pewno jest sporo rzeczy w tym Maćku Czaczyku, bo to tak naprawdę ten sam Maciek Czaczyk, chociaż niedługo kompletnie duchowo zmieni się moje życie, bo Chrystus przejmie stery oficjalnie, ale moje cechy charakteru, moje życie i patrzenie na wiele spraw ciągle wymaga nawrócenia, ale też cennych rzeczy nie zabrał mi Pan Bóg, a myślę, że jeszcze je pomnożył i rozwinął. Takie mam przeświadczenie.

- Jakie, Twoim zdaniem, są dziś motywacje kandydatów na księży?

- Wydaje mi się, że mogą być bardzo różne. Ale po to jest seminarium, aby rozeznać. Seminarium to nie jest „szkoła na księdza” ale czas rozeznawania. Niektórzy stwierdzają, że to nie jest ta droga i odchodzą. I o to chodzi. Lepiej być dobrym mężem i ojcem niż złym księdzem.

- Jak postrzegani są dziś kapłani w obliczu prób dyskredytowania Kościoła i tworzenia wizerunku Kościoła będącego w kryzysie?

- To nie jest raczej pytanie do mnie ale do jakichś sondażowni. Ja wiem, kim powinien być kapłan i jakim chcę być kapłanem. Każdy z nas ma być alter Christus, drugim Chrystusem. Można powiedzieć, że kryzys wizerunkowy był w Kościele od początku. O Jezusie współcześni też źle mówili, że żarłok i pijak, że siada przy stole z celnikami i grzesznikami. Patrząc na historię Kościoła można rzec, że gdy nas za bardzo chwalą to nie jest dobrze, bo to znak, że ulegamy panu tego świata. Kościół ma nie tyle dbać o wizerunek, ale o świętość swoich członków. A wszelki grzech widzimy jako ranę na ciele Chrystusa i nie możemy obok niej przechodzić obojętnie.

- Widzisz młodych ludzi na co dzień, którzy szukają swojej drogi życiowej. Czy są zagubieni, boją się odkryć swoją drogę? Jak patrzysz na nich?

- Patrzę na nich trochę jak na swoich młodszych kolegów i koleżanki. Widzę w nich też siebie. Wydaje mi się, że świetnie ich rozumiem. Szczególnym darem dla mnie była rodzina i rodzice. Dziś to często jest źródłem problemu, że rodziny się sypią. W tych relacjach. I ciężko to potem czymkolwiek uzupełnić. Coś, co jest fundamentalnym brakiem. Widzę, że są zagubieni. Widzę, że szukają szczęścia i nadziei w życiu. Szukają miłości. Myślę, że to się nigdy nie wyczerpie. Każdy szuka tego samego. Ktokolwiek będzie chciał spotkać się ze mną i rozmawiać na ten temat, to będę dzielił się swoim życiem. Jeżeli komuś to pomoże, to chwała Bogu.

- Co Maciej Czaczyk powie komuś, kto coś usłyszy w swoim sercu, ale boi się pójść za tym głosem dalej?

- Co ja mogę powiedzieć? Nie bój się. Mogę nawet zaśpiewać. (tu Maciej Czaczyk śpiewa) Nie bój się, chodźmy tam. To mój pierwszy singiel i jest blisko ze mną. Moja pioseneczka. Nie bój się, że ktoś ci powie, że coś, że ktoś będzie o tobie gadał. To zawsze będzie. Po prostu rób to, co Pan Bóg w sercu ci podsuwa i do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem