Reklama

Obchody 77. rocznicy śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

2018-08-14 13:41

Bartosz Bartyzel, Muzeum Auschwitz/lk / Oświęcim, Harmęże (KAI)

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

77 lat temu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz został zabity franciszkanin św. o. Maksymilian Maria Kolbe. W rocznicę tego wydarzenia przy bloku 11, w którym mieściło się obozowe więzienie i w którym zamordowano zakonnika, odprawiono uroczystą Mszę świętą. Podczas obchodów odczytano dekret ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

Wzięło w niej udział kilkaset osób, m.in. wicepremier RP Beata Szydło, biskupi, księża i zakonnicy, a także przedstawiciele władz wojewódzkich oraz samorządów lokalnych. Mszy św. przewodniczyli metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, biskupi seniorzy Tadeusz Rakoczy i Kazimierz Górny, oraz abp Ludwik Schick z Niemiec. Gośćmi honorowymi była rodzina Maksymiliana Kolbego oraz byli więźniowie obozu Auschwitz.

Zobacz zdjęcia: Obchody 77. rocznicy śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

Abp Jędraszewski w homilii przypomniał moment, w którym o. Kolbe zgłosił się na śmierć głodową za nieznanego mu współwięźnia. - Ucieczka więźnia, apelowy place, długie godziny czekania i wreszcie wyrok - dziesięciu więźniów z bloku 14 skazanych na głodową śmierć. Wtedy pośród ogromnej ciszy i przerażenia płacz jednego ze współwięźniów. Ma żonę, ma dzieci, chce żyć. Ale przecież za tym płaczem kryło się jeszcze jedno. Jest Polska, dla której trzeba narażać się, przelewać krew i walczyć. Uwięziony został w Poroninie, wtedy, kiedy szykował się do wędrówki przez Tatry na Węgry, by tam dołączyć do polskiej armii na zachodzie. Chciał żyć dla najświętszych wartości. Według Fritscha miał zdychać tutaj jak pies, a tymczasem w tym momencie okazuje się, że pozostał człowiekiem, bo pamiętał o żonie i o dzieciach, tego co najświętsze i najbardziej głębokie w jego sercu nie pozwolił sobie wydrzeć. Stąd jego głośny szloch - mówił metropolita krakowski.

– A potem nieoczekiwane wystąpienie z szeregu więźnia o numerze 16670. Samo wystąpienie z szeregu bez rozkazu równało się wtedy wyrokowi śmierci. Więzień był już tylko numerem, odarty z imienia i nazwiska i z samej swojej tożsamości. Nie wolno mu było myśleć, nie wolno mu było podejmować własnych decyzji. Miał wykonywać rozkazy. A on występuje i prosi o to, aby mógł swoje życie ofiarować za tego współwięźnia szlochającego i ciągle myślącego o swoich najbliższych – dodał arcybiskup.

Reklama

– Ten czas obozowy był dla o. Maksymiliana i zapewne dla wielu innych więźniów czasem szczególnej refleksji nad swoim losem, nad przeznaczeniem, nad najbardziej głębokim sensem ludzkim cierpień. Z tej to refleksji wydobywa się stwierdzenie, którym o. Maksymilian podzielił się ze współwięźniem Józefem Stemlerem kilka tygodni przed śmiercią: „Nienawiść nie jest siłą twórczą, siłą twórczą jest miłość”. Miał na pewno na względzie w jaki sposób trzeba tutaj odpowiadać na tak przerażające zło doświadczane niemal każdej godziny – podkreślił metropolita krakowski.

Podczas obchodów rocznicowych odczytano dekret prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

„Duchowieństwo i wierni Ziemi Oświęcimskiej darzą szczególną czcią św Maksymiliana Marię Kolbego, prezbitera i męczennika, który ustanawiając przykład największej miłości nie zawahał się wspaniałomyślnie poświęcić swojego życia za bliźniego. Dlatego też biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, mając na uwadze liczne prośby oraz przychylność władzy świeckiej, pragnie zaaprobować wybór św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika na patrona Ziemi Oświęcimskiej. On też w piśmie z dnia 12 kwietnia 2018 r. zwrócił się z prośbą, aby ten wybór i decyzja zostały zaakceptowane w świetle przepisów o ustanawianiu patronów. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na mocy praw nadanych jej przez Ojca Świętego Franciszka i po rozważeniu przedstawianej sprawy uznała, że wybór ten i decyzja dokonały się zgodnie z przepisami prawa, przychyliła się do powyższej prośby i potwierdza, że Maksymilian Maria Kolbe, prezbiter i męczennik, jest patronem Ziemi Oświęcimskiej” - przeczytał podczas Mszy o. Jan Cuber.

Kwiaty złożono pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11, a także na obozowym placu apelowym, gdzie 29 lipca 1941 r. Maksymilian Kolbe ofiarował życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Hierarchowie i franciszkanie modlili się również w celi nr 18 w podziemiach bloku 11, w której zamordowano św. Maksymiliana.

Obchody 77. rocznicy śmierci o. Kolbe zainaugurowało rano nabożeństwo „Transitus św. Maksymiliana” we franciszkańskim Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, po której do byłego obozu przeszła franciszkańska pielgrzymka z relikwiami świętego. Pątnicy z diecezji bielsko-żywieckiej wyruszyli też z oświęcimskiego kościoła św. Maksymiliana. Obie pielgrzymki spotkały się przy bramie „Arbeit macht frei”.

Tagi:
św. Maksymilian Kolbe

Rycerz Niepokalanej i jego japońska misja

2019-04-10 10:28

Ewa Biedroń
Edycja małopolska 15/2019, str. IV

Do Hongoczi w Nagasaki, japońskiego Niepokalanowa, trafiła wystawa o św. Maksymilianie. Jej pomysłodawcą jest Jan Hajduga z Dąbrowy Tarnowskiej. Rycerz Niepokalanej był osobiście w Kraju Kwitnącej Wiśni i uczestniczył w wernisażu, który wpisał się w obchody setnej rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Japonią

Archiwum klasztoru Mugenzai no Sono w Nagasaki
Pierwszy od lewej strony Jan Hajduga z Dąbrowy Tarnowskiej, pomysłodawca wystawy

W otwarciu wystawy uczestniczyli m.in.: ambasador Polski Jacek Izydorczyk, zarząd Instytutu Polskiego w Tokio, wiceburmistrz Nagasaki oraz osoby duchowne. – Jestem szczęśliwy, że wystawa została dobrze przyjęta. Padły sugestie, aby można było ją wyświetlać na ekranach. Przygotuję więc prezentacje w językach: polskim, japońskim, angielskim i niemieckim, żeby ekspozycja miała wymiar europejski i światowy – podkreśla Hajduga.

Dzieło życia

Dla 68-letniego mężczyzny była to wyprawa życia. – Sama podróż do Japonii trwała w jedną stronę z przesiadkami 37 godzin – opowiada Jan Hajduga. Podkreśla: – Wystawa to dzieło mojego życia. Myślałem o niej od 2011 roku – od czasu, gdy powstała pierwsza wystawa o św. Maksymilianie w języku polskim, prezentowana w kolejnych parafiach. Drugą ekspozycję zrobiłem w 2015 roku. Wystawę zaprezentowano m.in. w Sejmie RP, świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, sanktuarium Miłosierdzia Bożego i klasztorze franciszkańskim w Krakowie oraz w wielu innych miejscach. Aktualnie od blisko roku można ją oglądać na Pomorzu.

Aby powstała japońska wersja wystawy, pomagało wiele osób świeckich, Ambasada RP i Instytut Polski w Tokio, a zwłaszcza s. Dorota Drozdowska, ks. Tadeusz Soboń i s. Maria Fatima Komine. Jan Hajduga wspomina również właścicielkę biura pielgrzymkowego z Poznania, poznaną kilka lat temu dzięki wystawie. Kobieta, zafascynowana św. Maksymilianem, organizuje pielgrzymki do Japonii. – Odpowiedziała pozytywnie na moją propozycję i zaoferowała mi tłumaczenie oraz przewóz wystawy do Hongoczi w Nagasaki. Losy potoczyły się nieco inaczej, ale wskazówki, które otrzymałem od niej, były dla mnie cenne – mówi Rycerz Niepokalanej.

Największe marzenie

Ekspozycję w japońskim wydaniu można oglądać na przedmieściach Nagasaki w klasztorze, któremu w 1930 r. dał początek św. Maksymilian Maria Kolbe. – Chciałem pokazać zwiedzającym japoński Niepokalanów. Przyjeżdża tam m.in. dużo osób z Korei. Ekspozycja zrobiona jest w nieco inny sposób niż ta w Polsce. Na 20 tablicach pokazaliśmy nie tylko dzieła św. Maksymiliana, ale również te, o które się modlił, a które zaowocowały po jego śmierci – podkreśla Hajduga. Są plany, aby prezentację pokazać także w Tokio. – Moim marzeniem jest, aby jak najwięcej osób zapoznało się z życiem i dziełami św. Maksymiliana. Nie mogę pojechać na misje, ale mogę być misjonarzem Niepokalanej w sposób, jaki jest mi dany dzięki przykładowi tego świętego – mówi pan Jan. Rycerz Niepokalanej uczestniczył także w Mszy św. z udziałem Metropolity Nagasaki. Arcybiskup Joseph Mitsuaki Takami rozmawiał również z Polakiem. – Ze skupieniem i podziwem słuchał o polskiej religijności i zaangażowaniu świeckich. Udzielił także błogosławieństwa dla mojej rodziny, jak również dla dalszej działalności – opowiada Hajduga, który poleciał do Japonii razem z o. Andrzejem Iwanickim, dyrektorem Wydawnictwa Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie. – Klasztor jest piękny. To kompleks budynków ze szkołą prowadzoną przez ojców franciszkanów. Na terenie klasztoru jest w dalszym ciągu drukowany Rycerz Niepokalanej, który wychodzi w nakładzie 10 000 egzemplarzy, a został zapoczątkowany w 1930 r. przez św. Maksymiliana. Znajduje się tam również muzeum z wieloma eksponatami poświęconymi świętemu. To cela, w której mieszkał, maszyny drukarskie, wystawa fotografii. W pobliżu muzeum została otwarta nasza wystawa, która będzie prezentowana przez jakiś okres w Hongochi, a następnie w innych miejscach Nagasaki – wyjaśnia Rycerz Niepokalanej.

Dzięki jego staraniom do Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Nagasaki trafiły relikwie św. Maksymiliana. – Nie przyjechałem do Grodu Maryi w Nagasaki z pustymi rękami. Złożyłem dar wdzięczności w postaci szat liturgicznych oraz kielicha mszalnego – wyznaje. W tym roku obchodzimy 125. rocznicę urodzin św. Maksymiliana Kolbego, a w 2020 r. przypadnie 90. rocznica wyjazdu świętego Maksymiliana na misje do Japonii. Jan Hajduga podkreśla, że w związku z rocznicami, oddział Rycerstwa Niepokalanej w Dąbrowie Tarnowskiej wyszedł z propozycją uczczenia jubileuszy poprzez pokazanie wystawy o św. Maksymilianie w kolejnych miejscowościach tak w Polsce, jak i poza granicami kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ranjith: zamachowcy celowo wybrali Niedzielę Zmartwychwstania

2019-04-22 15:36

vaticannews / Kolombo (KAI)

Dzień zamachów na Sri Lance został doskonale wybrany. Zamachowcy-samobójcy weszli do kościołów w najważniejszym dla chrześcijan dniu, gdy świątynie były wypełnione po brzegi. Tak niedzielne zamachy, w których zginęło co najmniej 290 osób, a 500 zostało rannych komentuje arcybiskup Kolombo. Kard. Malcom Ranjith podkreśla, że w mieście panuje strach. Ludzie nie czują się bezpieczni.

wikipedia.org

Lankijski hierarcha odwiedził stołeczne kościoły, w których dokonano zamachów. Wyznaje, że jest zszokowany tym, co widział. „Ginęły całe rodziny – rodzice razem z małymi dziećmi. Przyszyli przecież wspólnie do kościoła, by świętować Niedzielę Zmartwychwstania i wspólnie się modlić” – podkreśla kard. Ranjith.

"Jesteśmy zaskoczeni zamachami, ponieważ przez ostatnie 10 lat sytuacja w kraju była w miarę spokojna. Zaczęli wracać turyści, ruszyła gospodarka. Były dobre relacje międzyreligijne – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Ranjith. – Wśród ludzi, także wśród katolików panuje duży strach. Mówi się o możliwości kolejnych araków. Jako pierwszy odwiedziłem kościół, w którym zamachowiec-samobójca zabił ponad 50 osób. Ludzie mówili mi o smutku i lęku o przyszłość. W atakach zginęły całe rodziny – rodzice razem z dziećmi. To jest przerażające. Kolejny kościół praktycznie przestał istnieć. Zginęło w nim ponad 120 osób, które przyszły na modlitwę. Policja i służby bezpieczeństwa podjęły zdecydowane działania. Miejmy nadzieję, że prawdziwi sprawcy szybko zostaną zidentyfikowani".

Kard. Ranjith odwiedził również szpitale, w których przebywają ofiary. Ustawiają się przed nimi kolejki ludzi chcących oddać krew. Arcybiskup Kolombo wyznaje, że stan wielu ofiar jest ciężki i ostateczny bilans tragedii może jeszcze ulec zmianie. Hierarcha odwołał wszystkie wielkanocne Msze w dystrykcie Kolombo. Władze poinformowały, że w całym kraju do środy pozostaną zamknięte wszystkie szkoły.

W sumie dokonano ośmiu samobójczych ataków na kościoły i hotele. Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach tego miasta.

Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł. Policja poinformowała o zatrzymaniu 24 osób w związku z zamachami. Wiadomo, że stoją za nimi islamiści, jednak jak dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do ich przeprowadzenia. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przypomina, że od lat Wielkanoc szczególnie naznaczona jest antychrześcijańską przemocą, która przekracza wszelkie granice. W ubiegłym roku doszło do krwawych zamachów w Egipcie, a rok wcześniej w Pakistanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogrzeb śp. Marka Tarnowskiego – zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna

2019-04-25 10:07

mag / Warszawa (KAI)

- Nagła śmierć naszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie do spotkania z Chrystusem – podkreślił kard. Kazimierz Nycz w czasie pogrzebu śp. Marka Tarnowskiego, zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna na stołecznym Muranowie.

Anna Druś/Archidiecezja Warszawska

Uroczystości odbyły się w kościele św. Feliksa z Kantalicjo na stołecznym Marysinie, gdzie zmarły należał do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. Liturgię, której przewodniczył metropolita warszawski koncelebrowało wielu kapłanów związanych ze wspólnotą.

– Nagła śmierć waszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie na spotkanie z Chrystusem – powiedział kard. Kazimierz Nycz. - Ta spowiedź tuż przed śmiercią. Spowiedź na końcu Drogi Neokatechumenalnej, która szedł – to jest nauka dla nas wszystkich, byśmy nie tyle bali się śmierci nagłej, ile bali się śmierci nieprzygotowanej - podkreślił.

Kard. Nycz przestrzegł jednocześnie członków wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej przed sakralizacją zła i grzechu, nawet, gdy patrzymy na to, co się stało z perspektywy Zmartwychwstania. - Zło pozostaje złem. Gdybyśmy tą drogą poszli za daleko, bylibyśmy o krok od powiedzenia, że Pan Bóg tak chciał. A to przecież nie byłoby prawdą Po liturgii ciało zmarłego spoczęło na pobliskim cmentarzu.

W czwartek 11 kwietnia br. na plebanii kościoła pw. św. Augustyna na warszawskiej Woli napastnik zaatakował 64- letniego p. Marka Tarnowskiego, ojca jednego kapłanów archidiecezji warszawskiej, katechistę Drogi Neokatechumenalnej. Mężczyzna wychodził z plebanii, gdzie przystępował do sakramentu pokuty. W jego obronie stanął jeden z dyżurujących kapłanów. On również został zaatakowany przez napastnika.

Ciężko pobity Marek Tarnowski mimo reanimacji nie przeżył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem