Reklama

Niedziela w Warszawie

Konsekracja Gwiazdy Niepokalanej

W 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej 1 września zapraszamy do Niepokalanowa. Tam zostanie otwarte pierwsze w Europie Centrum Modlitwy o Pokój – „Gwiazda Niepokalanej”

[ TEMATY ]

Niepokalanów

To jedno z tylko 12 międzynarodowych ośrodków modlitwy w intencji pokoju, które powstają na świecie. Każde z nich jest jedną z gwiazd Niepokalanej na wzór opisu wizerunku Matki Bożej z Apokalipsy św. Jana.

- Kaplica Adoracji w Niepokalanowie będzie wyjątkowym miejscem, bo stanie się Centrum Modlitwy o pokój nie tylko na świecie, ale też o pokój w nas samych, w naszych rodzinach, w naszej Ojczyźnie – podkreśla o. Andrzej Sąsiadek, proboszcz parafii w Niepokalanowie.

Niepokalanów wybrano ponieważ jest miejscem naznaczonym obecnością św. Maksymiliana Kolbe, który zawierzył to miejsce Maryi Niepokalanej. Założyciel Niepokalanowa jest też symbolem duchowej walki o pokój na świecie. Przecież to on w czasie II wojny światowej złożył swoje życie w ofierze miłości za drugiego człowieka. Kaplica wieczystej adoracji, która stanie się Gwiazdą Maryi, również jest zgodna z zamysłem św. Maksymiliana. - Po 100 latach okazało się, że projekt naszej kaplicy jest taki sam, o jakim marzył w swoich listach św. Maksymilian. Monstrancją będzie srebrna figura Maryi naturalnej wielkości, w której sercu znajduje się Pan Jezus Eucharystyczny - tłumaczy o. Sąsiadek.

Reklama

Konsekracja kaplicy oznacza rozpoczęcie wieczystej adoracji w intencji pokoju. To piękny prezent z okazji jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Uroczystości patronatem honorowym objął metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, a specjalnym Patronatem Narodowym inicjatywę objął Prezydent RP Andrzej Duda. - Patronat Narodowy jest dla nas dopełnieniem i uhonorowaniem dzieła utworzenia tego niezwykłego miejsca na mapie Polski. Pragniemy, aby poprzez adorację Chrystusa Eucharystycznego, dar pokoju płynął z Niepokalanowa na cały świat. Aby żaden naród nie doświadczył już wojny czy utraty Ojczyzny –mówi o. Sąsiadek.

Pielgrzymi z Polski i z zagranicy, którzy chcą przyjechać do Niepokalanowa i uczestniczyć w inauguracji Światowego Centrum Modlitwy o Pokój, mogą zarejestrować się na stronie www.kaplica.niepokalanow.pl. - Chcemy wiedzieć ile osób przyjedzie, abyśmy mogli jak najlepiej się przygotować - tłumaczy proboszcz Niepokalanowa.

Program Uroczystości

Reklama

1 września 2018

09.00 -10.00 Oratorium o Matce Bożej

10.00-10.45 Konferencja "Pokój owocem zawierzenia Niepokalanej"

10.45-11.30 Różaniec i modlitwa zawierzenia Matce Bożej

12.00-14.00 Msza św. w Bazylice Inaugurująca Światowe Centrum Modlitwy o Pokój Poświęcenie Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu–„Gwiazdy Niepokalanej”

14.00 Otwarcie Kaplicy Adoracji dla wiernych Rozpoczęcie Wieczystej Adoracji w Kaplicy

2018-08-27 13:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sosnowieckie Margaretki

2020-07-29 13:01

[ TEMATY ]

apostolat

Czeladź

Niepokalanów

Dąbrowa Górnicza

odpust porcjunkuli

TZ

Awers sztandaru Apostolatu Margaretka w diecezji sosnowiekciej

Pan Jezus zachęcał: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Mt 9, 37-38). Modlitwa o powołania do kapłaństwa i życia zakonnego to szczególnie ważna sprawa w ostatnim czasie w całym Kościele Katolickim. Także i kapłani pracujący na różnych płaszczyznach i głoszących Królestwo Niebieskie potrzebują modlitwy. Istnieje wiele wspólnot modlących się za kapłanów, a jedną z nich jest Apostolat „Margaretka”. Od roku przy sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Czeladzi działa Centrum Apostolatu Modlitwy za Kapłanów „Margaretka”. Zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski w każdej diecezji powołany został asystent kościelny, którym w naszej diecezji sosnowieckiej jest ks. Tomasz Zmarzły. Opiekunem krajowym Apostolatu „Margaretka” jest ks. Bogusław Nagel.                                                             

Członkowie Apostolatu modlą się za wybranego kapłana, troszczą o jedność kapłanów ze swoim biskupem i między sobą, a także podejmują różnoraką współpracę i wspierają powołania do kapłaństwa i życia zakonnego. Znakiem rozpoznawczym Apostolatu jest margaretka, czyli polny kwiat. Ilustruje on zaangażowanie w modlitwę. Siedem płatków kwiatu reprezentuje siedem osób, które zobowiązały się do modlitwy za konkretnego kapłana do końca jego życia. W centrum kwiatu wpisuje się imię kapłana, natomiast na płatkach imiona siedmiu osób, które składają Bogu przyrzeczenie modlitwy – każda w jednym, wybranym przez siebie dniu tygodnia. W wyborze modlitw istnieje duża dowolność. Ta sama osoba może należeć do kilku „Margaretek”, np. siedmiu kapłanów – każdy na jeden dzień tygodnia. „Margaretka” w naturalny sposób rozpada się wraz ze śmiercią księdza. Według założycielki ruchu Louise Ward podobnie jest jak w przyrodzie, gdy znika serce kwiatu, płatki spadają na ziemię i nie ma już margaretki. Jeśli ktoś pragnie dalej się modlić, to bardzo dobrze, jednak czyni to nie na zasadzie obowiązku, lecz dobrowolności. Jeżeli ktoś umiera wcześniej niż dany kapłan, to nie ma obowiązku zastępowania go inną osobą, bo wierzymy w tajemnicę świętych obcowania.

W sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Czeladzi-Piaskach (ul. Kościuszki 5) z racji I czwartku każdego miesiąca odbywają się czuwania modlitewne. W programie jest Msza św. o świętość kapłanów i nowe powołania kapłańskie, Godzina Święta (adoracja indywidualna), wspólne słuchanie kazań Proboszcza z Ars – św. Jana Marii Vianneya oraz Apel Jasnogórski. „Margaretki” z diecezji sosnowieckiej co roku pielgrzymują do sanktuarium NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej i do sanktuarium św. Jana Pawła II i sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Apostolat bierze także udział w ogólnopolskim spotkaniu Apostolatu „Margaretka” i wspólnot modlących się za kapłanów w Niepokalanowie. Tradycyjnie już wszystkie „Margaretki” zaproszone są na Odpust Porcjunkuli do Dąbrowy Górniczej (2 sierpnia) oraz diecezjalne spotkanie kapłanów w sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Czeladzi (4 sierpnia).

CZYTAJ DALEJ

Psycholog: pracoholik nie jest idealnym pracownikiem - potrzebuje pomocy i wsparcia

2020-08-12 12:41

[ TEMATY ]

psychologia

Adobe.Stock

Pracoholik to nie pracownik idealny, ale osoba potrzebująca pomocy i wsparcia - wskazuje psycholog ze Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach Justyna Soroka. W ocenie ekspertki, obchodzony w środę Dzień Pracoholika może być okazją do zastanowienia nad rolą, jaką w naszym życiu odgrywa praca.

Pracoholizm to zaburzenie równowagi między pracą a innymi sferami życia. Specjaliści wskazują, że granica między profesjonalizmem i zaangażowaniem w pracę a pracoholizmem jest cienka i często niezauważalna dla osoby pochłoniętej swoją pracą.

"Pracoholizm jest uzależnieniem ogólnie akceptowanym w społeczeństwie, ponieważ osoba nim dotknięta początkowo postrzegana jest jako ktoś ambitny i zaangażowany, co przynosi wymierne zyski pracodawcy. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy zapominamy o zachowaniu umiaru - praca staje się wręcz odmianą narkotyku" - tłumaczy Justyna Soroka.

Psycholog z gliwickiego szpitala zauważa, że nie każdy, kto dużo pracuje, jest pracoholikiem. Nie ma też nic niewłaściwego w czerpaniu radości z pracy, która pozwala realizować jedną z ważniejszych potrzeb człowieka – tę dotyczącą samorealizacji. "To często w pracy osiągamy sukcesy, nabywamy wiele umiejętności, co pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie" - mówi ekspertka. Problem zaczyna się, gdy coraz trudniejsze staje się ograniczenie pochłaniających nas zawodowych aktywności i zajęć.

"Może być i tak, że spędzamy w pracy przepisowe osiem godzin, ale po powrocie do domu nasze myśli nieustannie krążą wokół zawodowych spraw, planów na kolejny dzień, ciągle nowych zadań i wyzwań. Tracimy proporcje, nie umiemy zachować dystansu" – wyjaśnia Justyna Soroka.

Pracoholizm może prowadzić do problemów zdrowotnych - poświęcając się pracy mało śpimy, posiłki jemy w pośpiechu, nie poświęcamy czasu rodzinie, rezygnujemy z naszych pasji, odkładamy postanowienia i rezygnujemy z prywatnych planów na rzecz kolejnych zawodowych obowiązków. W efekcie odczuwamy dyskomfort psychiczny i fizyczny - wskazuje psycholog, wśród przyczyn pracoholizmu wymieniając m.in. nadmierną ambicję, brak umiejętności radzenia sobie z problemami czy chęć udowodnienia innym, że jest się „kimś”.

"Jeden z moich pacjentów, chcąc zyskać uznanie szefa, jak również udowodnić swoim współpracownikom, że jest naprawdę dobry w tym, co robi - wpadł w sidła uzależnienia od pracy. Całe swoje życie poświęcił sprawom zawodowym, do domu wracał po wielu godzinach, a po posiłku zasiadał dalej do pracy. Nie zauważył, że odciął się od swoich bliskich i żył w swoim świecie. Nie miał czasu dla swoich dzieci, zaniedbał relacje małżeńskie, co skończyło się rozstaniem. Po tym bolesnym przeżyciu zrozumiał, jak wiele stracił" - podsumowała psycholog, namawiając, by Dzień Pracoholika był okazją do refleksji nad rolą pracy w naszym życiu.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ agt/

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję