Reklama

Abp Głódź modlił się na Westerplatte za uczestników II wojny światowej

2018-09-01 12:24

ks.kk / Gdańsk (KAI)

Bożena Sztajner

W sobotę 1 września o godz. 4.45 odbyły się na gdańskim Westerplatte obchody 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej. W uroczystościach pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża wzięli udział: arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, premier Mateusz Morawiecki, marszałkowie Sejmu i Senatu: Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński oraz prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź rozpoczął swoje wystąpienie od nawiązania do symboliki tego szczególnego miejsca. - W zmierzającej do swego kresu pierwszej wrześniowej nocy przyszliśmy tu, na Westerplatte, aby zaciągnąć wartę narodowej pamięci. Nazwę tego gdańskiego półwyspu zna każdy, kto jest Polakiem. Zna ją także świat. Tu padły strzały, które rozpoczęły II wojnę światową. Tu polską, żołnierską krwią, zapisana została pierwsza karta kolejnego rozdziału zmagań o Niepodległą. Wtedy, w wrześniu 1939 roku – w jej obronie. Później: o jej odzyskanie. Obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte utrwaliła się w pamięci narodu. Stanowi symbol bohaterstwa i wiernej żołnierskiej służby Ojczyźnie, godnej wiekuistej nagrody. „Prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte” – pisał poeta [Konstanty Ildefons Gałczyński] - mówił.

Następnie metropolita gdański nawiązał do słów papieża Polaka. - „Trzeba, aby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych ludzi i coraz nowych pokoleń Polaków” – to słowa św. Jana Pawła II, który 12 czerwca 1987 roku był tutaj. Przypomina o tym upamiętnienie z 1991 roku ufundowane przez Ordynariat Polowy Wojska Polskiego, także pamiątkowa tablica powstała z inicjatyw gdańskiego Stowarzyszenia „Godność”, którą poświęciłem w 2015 roku - dodał.

- Ojciec Święty mówił wtedy do polskiej młodzieży, że każdy znajduje „w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba „utrzymać” i „obronić” (…) w sobie i wokół siebie” – przypomniał hierarcha.

Reklama

- Jesteśmy kolejnym polskim pokoleniem, które ma obowiązek „utrzymać” i „obronić” prawdę o Westerplatte, więcej: o tamtej strasznej wojnie, o tamtych zmaganiach o polskie „być albo nie być” – apelował arcybiskup Głódź.

Następnie wskazał, że obowiązkiem Kościoła i narodu jest pamięć o męczennikach. - Są tacy, którzy uważają, że jest to zamknięta, złożona w zaciszu archiwum, księga polskich dziejów. Nie obciąża pamięci, nie stanowi kłopotliwego balastu w relacjach z potomkami winowajców, usprawiedliwia puszczenie w niepamięć nierozliczonych rachunków krzywd. Jest przecież inaczej. To jest wciąż niezakrzepła rana. Trzeba ją opatrywać, przyglądać się jej, rozpoznawać jej stan. Chrześcijańska powinność przebaczania nie wymusza atrofii pamięci. Przebaczający Kościół nie strąca w niepamięć swoich męczenników. Przeciwnie, czci ich ofiarę, choćby miała miejsce przed wiekami. Obowiązek pamięci, to także powinność państw i narodów. Miernik ich autentyzmu i godności.

- Pamiętamy i pamiętać będziemy, tu, w Gdańsku o żołnierzach z Westerplatte, o obrońcach Poczty Polskiej, o Piaśnicy pod Wejherowem, miejsc zagłady tysięcy Polaków, o obozie koncentracyjnym w Stuthoffie, także o ofiarach narzuconego Polsce komunistycznego systemu: żołnierzach Niepodległej – pośród nich Ince i Zagończyku – mordowanych w więzieniu przy Kurkowej, o poległych w grudniu 1970 w Gdańsku i Gdyni. Wybrzeże pamięta i Polska pamięta o bohaterach z Westerplatte – podkreślił.

- I Wojsko Polskie pamięta. Swoją doroczną obecnością manifestujecie tu, Bracia Żołnierze, swoją wierność najpiękniejszym tradycjom Wojska Polskiego. Westerplatte to posterunek waszej nieustannej duchowej obecności – dodał arcybiskup.

Następnie metropolita gdański przewodniczył modlitwie. - Z Westerplatte, z posterunku wiernej żołnierskiej służby, w 79. rocznicę rozpoczęcia II wojny świtowej, zanosimy do Ciebie, Boże Ojcze Wszechmogący, Królu Wieków, naszą ufną modlitwę. Prosimy, abyś żołnierzom z Westerplatte, tym, którzy polegli w sprawiedliwym boju o wolność Ojczyzny i zmarli w następnych latach ofiarował wieniec wiecznej chwały, za ich wierną służbę w obronie polskiej wolności. Okaż swoje miłosierdzie wszystkim polskim żołnierzom, którzy na wielu frontach II wojny światowej, w kraju i poza jego granicami, szli drogami nadziei i żołnierskiego trudu ku Niepodległej. Także tym, którzy drogę ku wolności kontynuowali w latach komunistycznego zniewolenia: żołnierzom niepodległościowych formacji, bohaterom Grudnia 1970, ludziom Solidarności.

- Ogarniamy modlitewną pamięcią kapelanów Wojska Polskiego, którzy przynosili żołnierzom Chrystusa Eucharystycznego, a żołnierską służbę rozświetlali światłem Ewangelii. W naszą modlitwę włączamy olbrzymią rzeszę ofiar martyrologium naszego narodu. Ty jeden, Boże Wszechmogący, znasz ich imiona i bezmiar cierpień, jakie ponieśli dlatego, że byli dziećmi naszego narodu skazanego na zagładę. Miłosiernemu Sercu Twego Syna polecamy tych wszystkich, którzy uczyli, wychowywali, kolejne polskie pokolenia w duchu wiary katolickiej, tradycji narodowych, odwiecznej chrześcijańskiej tożsamości – kontynuował arcybiskup Głódź.

W kolejnej części modlitwa hierarcha prosił w intencji ojczyzny. - Dziś, 1 września Roku Pańskiego 2018 roku, z tego miejsca opromienionego żołnierską chwałą, które nawiedził także św. Jan Paweł II, świadek nadziei i apostoł Chrystusa w XX wieku, prosimy Cię Boże, Ojcze nasz. Błogosław Ojczyźnie naszej. Dodaj nam mocy i łask, abyśmy ją modlitwą i pracą wspierali. Byli zdolni do wszelakich dla niej poświeceń. Powierzamy Ci rządzących naszym krajem. Obdarzaj ich duchem prawdziwej służby i miłości, oświecaj światłem prawdy i mądrości. Błogosław Wojsku Polskiemu i Jego Zwierzchnikowi, Panu Prezydentowi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Wszystkim, co w jego szeregach służą daj serca mężne i prawe, rozpal w nich autentyczną miłość ojczyzny, której bezpieczeństwu i ochronie mają służyć. Błogosław harcerzom, którzy śpiewają w swym harcerskim hymnie, „Wszak Ciebie i Ojczyznę, miłując, chcemy żyć”. I młodym polskim pokoleniom – modlił się hierarcha.

W modlitwę została też wpisana prośba o wstawiennictwo Świętych.- Kierujemy także nasza wstawienniczą modlitwę ku Matce Chrystusowej, naszej Matce i Królowej Polski! Ogarnij nas swym macierzyńskim sercem. Dodawaj nam odwagi i siły ducha. Miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały. Prowadź go drogą prawdy, sprawiedliwości, społecznej miłości. W tajemnicy świętych obcowania przyzywamy błogosławionych męczenników gdańskich, księży Góreckiego, Komorowskiego, Rogaczewskiego, ofiary Stutthofu, prześladowanych za wierność Chrystusowi i Polsce, błogosławioną Alicje Kotowską, męczennice Piaśnicy, błogosławionego ks. komandora ppor. Władysława Miegonia, kapelana marynarzy, męczennika Dachau. Prosząc, aby wspomagali nasze gdańskie, pomorskie drogi – wierności Bogu i Polsce" - mówił abp Głódź.

- Dziś stąd, z Westerplatte, z miejsca wpisanego na wieki wieków w pamięć i serce ojczyny i polskiego narodu, zanosimy do Bożego tronu nasze ufne wołanie: Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie – zakończył metropolita gadański.

Tagi:
abp Głódź

M. Przeciszewski: Skrajnie nierzetelny materiał o abp. Głodziu w TVN24

2019-10-25 18:16

Marcin Przeciszewski / Gdańsk (KAI)

Jako skrajnie nierzetelny oceniam materiał o abp Sławoju Leszku Głodziu jaki został wyemitowany wczoraj wieczorem w programie „Czarno na Białym” w TVN24. Szczególną manipulacją jest sposób potraktowania spraw finansowych czy rzekomych posiadłości Arcybiskupa.

BP KEP
Abp Sławoj Leszek Głódź

Mając kontakty z abp. Głodziem od ponad 20 lat, kiedy był jeszcze biskupem polowym w Warszawie, nigdy nie doznałem żadnych oznak poniżania, ani jakichkolwiek wulgaryzmów z jego strony. Jest on typowym Podlasiakiem, człowiekiem ciepłym, nadzwyczaj towarzyskim, serdecznym i pełnym poczucia humoru. Wszystkich zaprasza do siebie i lubi ich gościć. A kiedy się do niego przyjeżdża, to zawsze obdarowuje upominkami, sam nigdy nie oczekując żadnych prezentów.

Faktem jest, że abp Głódź lubi pewien dryl wojskowy, wyniesiony zapewne z Ordynariatu Polowego. Czasami podwładnych stawia nieco „na baczność”, można tego nie lubić, ale trudno nazywać mobbingiem czy poniżaniem. Ceni lojalność, ale pozostaje także lojalnym ze swej strony, kimś kto gotów jest do pomocy, jeśli się o nią poprosi.

Dziwię się, że księża z archidiecezji gdańskiej, stawiając zarzuty swemu pasterzowi, nie odważyli się pokazać swych twarzy oraz żądali zmiany głosu. Jest to absolutnie niezrozumiałe w sytuacji, kiedy wiadomo, że za kilka miesięcy abp Głódź osiągnie wiek emerytalny, i nie jest już w stanie nikogo na dłużej ukarać. Ukrywanie swej twarzy w takiej sytuacji stawia pewien znak zapytania nad wiarygodnością wypowiedzi.

Kompletną manipulacją należy nazwać potraktowanie spraw finansowych czy informacji o posiadłościach Arcybiskupa. Wiadomo przecież, że kiedy w 2008 r. abp Głódź obejmował rządy w archidiecezji gdańskiej stała ona na skraju bankructwa i musiała spłacać olbrzymie długi, jakie zaistniały na skutek afery w wydawnictwie „Stella Maris” za czasów jego poprzednika, abp. Tadeusza Gocłowskiego. Nowy rządca musiał w takiej sytuacji dokonać sprzedaży niektórych nieruchomości jakie posiadała archidiecezja oraz nałożyć specjalne, niemałe podatki na duchowieństwo, aby móc dokonywać stopniowej spłaty długów, porozstawianych przez poprzednika. Nic dziwnego, że działania takie zawsze rodzić będą opór wśród podwładnych, ale były one niezbędne dla dobra diecezji. Dzięki temu olbrzymie długi archidiecezji gdańskiej zostały już spłacone. Szkoda, że dziennikarze TVN nie wspomnieli ani słowem o tej wyjątkowej sytuacji, a wyemitowany przez nich materiał sprawia wrażenie, jakoby daniny te abp Głódź ściągał dla siebie.

Podobnie należy potraktować informacje o rzekomych „pałacach” budowanych dla siebie przez abp. Głodzia. Przed niemal rokiem miałem okazję być w rodzinnej Bobrówce Księdza Arcybiskupa na pogrzebie jego brata. Pokazywany na filmie rzekomy „pałac arcybiskupa Głodzia” jest tymczasem ufundowanym przezeń ośrodkiem dla niepełnosprawnych, będącym we władaniu i prowadzonym przez Caritas archidiecezji białostockiej. Codziennie przywożonych jest tam ok. 30 niepełnosprawnych nawet z dalszej okolicy, którzy mają tam zajęcie terapeutyczne oraz rehabilitacyjne. Sam arcybiskup tam nigdy nie mieszka. Abp Głodź wspomógł także budowę kościoła w swej rodzinnej wiosce, gdyż wcześniej jej mieszkańcy musieli chodzić do odległego o kilka kilometrów kościoła parafialnego. Wszyscy mieszkańcy Bobrówki jakich spotkałem, mają za to olbrzymią wdzięczność do Arcybiskupa.

Faktycznie, w odległości 2 kilometrów, na kawałku pola, jakie odziedziczył po rodzicach, abp Głódź postawił „daczę”, w której przebywa latem, pomagając przy tym w pracach polowych swoim kuzynom. Ale nie jest to żaden pałac, ani ranczo gdzie hodowane są konie, tylko zwykły piętrowy murowany dom z ogrodem, bardzo podobny do tych, jakie w sąsiedztwie stawiają urzędnicy czy profesorowie z Białegostoku, chcąc tam wypoczywać. Letnia rezydencja abp. Głodzia nie wyróżnia się niczym szczególnym, ani nie sprawia wrażenia wyższego standardu w porównaniu z sąsiadującymi „daczami”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inżynieria świętości – św. Rafał Kalinowski

O. Marian Zawada OCD
Niedziela Ogólnopolska 46/2007, str. 12-13

Archiwum

Spowiadaj się często, a spowiadaj się dobrze. Chcesz sercem wspaniałomyślnym wykonywać twe obowiązki, nieraz zbyt uciążliwe i twemu usposobieniu przeciwne? Chcesz posiadać męstwo, aby nie upadać na duchu, gdy cię jaka boleść dosięgnie? Spowiadaj się często, ale spowiadaj się dobrze! Czy chcesz na koniec zostać świętym i na pewno iść drogą do nieba - spowiadaj się często, lecz spowiadaj się dobrze!
Św. Rafał Kalinowski OCD

Jego osoba i życie jednoznacznie wskazują, jak bardzo na drogi duchowe ma wpływ historia, szczególnie ta trudna: w upokorzonym narodzie bez państwa. Ale dzięki temu sylwetka św. Rafała jawi się czysta, jej zarys klarowniejszy. Kalinowski miał wiele twarzy, które uświęcił: przeżył wiele czasów łączonych w jedno życie.

Twarz w Nią wpatrzona

Pochodził z Wilna, dano mu imię Józef i można powiedzieć, że jego życie jest przepasane obecnością Maryi - Tej z Ostrej Bramy. Urodził się w 1835 r., niemal pod Jej okiem, by ostatecznie wstąpić do zakonu Jej poświęconego - Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To pierwsza, ważna lekcja jego życiorysu - opasać się obecnością Maryi, Tej, która wpatrzona jest z miłością w Chrystusa.

Twarz relacji poszukująca

Po ukończeniu gimnazjum (1850) wybrał Mikołajewską Akademię Inżynierii Wojennej w Petersburgu. Po jej ukończeniu (1857) budował arterie kolejowe i mosty na trasie Odessa - Kursk. To ważny trop. Budował mosty, a zatem to, co łączy. W sensie duchowym można stwierdzić, że budował to, co łączy ludzi, co im pozwala się spotkać, zmierzać ku sobie, wymieniać dobra. W rzeczywistości każdy powinien być takim inżynierem ducha. Z głębi stepów, które Józef pokonywał i wiązał nicią żelazną, płynie pytanie o naszą inżynierię duchową, o zdolność i wytrwałość w budowaniu pomostów, tych zwykłych, codziennych, i tych niezwykłych - modlitewnych. A modlitwa jest najważniejszym spoiwem ludzkiego losu.
Józef, kończąc Akademię Petersburską, jednocześnie został żołnierzem. Wojsko to przede wszystkim dyscyplina i męstwo. Tę dyscyplinę możemy rozciągnąć na dyscyplinę naszego czasu i dyscyplinę słów czy wreszcie dyscyplinę miłości. Ale możemy się w tym doszukać jeszcze więcej - starego ideału rycerskiego, w którym wierność (fidelitas) i męstwo (virtus) odgrywają zasadniczą rolę. Tym wartościom zepsuty świat przeciwstawia swą dyscyplinę znieprawienia, rozkładu, odciągania od Boga. To na pewno w Józefie się spierało, zmagało, bo w Petersburgu wpadł w straszny kryzys wiary, który trwał wiele lat.

Twarz prawdę odnajdująca

W życiu Józefa Kalinowskiego bardzo ważny był wątek ojczyźniany. Powstanie styczniowe, do którego przyłączył się w czerwcu 1863 r., przejmując jako naczelnik powstania dowództwo na Litwie, zadecydowało o jego życiu. Przyłączenie się do upadającego i niemal dogorywającego powstania przejawia jego heroizm patriotyczny, umiejętność podejmowania odpowiedzialności za trudne sprawy. Narażał się na bezwzględne represje, pochwycony, został skazany na śmierć, którą za interwencją rodziny zamieniono na dziesięć lat katorgi. Można to przełożyć na współczesną sytuację ojczyźnianą, kiedy nie tylko totalitaryzm komunistyczny gnębił i pozbawiał praw środowiska narodowe i katolickie, ale obserwujemy też, jak ludzie, którzy nie mają twarzy, chcą, by wszystko było bez wyrazu, bez kształtu... Po powrocie z zesłania Józef odnalazł dla siebie prawdę: nie krwi, ale potu ojczyźnie potrzeba, i podjął później moralny i duchowy wysiłek odnowy społeczeństwa - jako kapłan i zakonnik w Karmelu.

Twarz piękno kontemplująca

Kolejnym ważnym „epizodem” w jego życiu było wychowanie. Po powrocie do Ojczyzny (1874) przyjął ofertę rodziny Czartoryskich, by sprawować opiekę nad młodym Augustem. Trafił do słynnego Hotelu Lambert w Paryżu. W licznych podróżach, związanych ze słabym zdrowiem Gucia, przebywał w Mentonie na pograniczu Francji i Włoch, w szwajcarskich Alpach i polskiej Sieniawie. Przy okazji odwiedzin w Krakowie ciotki Augusta, karmelitanki bosej Ksawery Czartoryskiej, doszło do ważnego dla niego spotkania. W połowie 1877 r. Kalinowski zdecydował się wstąpić do zakonu. Legenda polskiego stycznia ukryła się za klauzurą. Przybrał imię Rafał, tzn. Bóg uzdrawia. Szybko doprowadził do odnowienia polskich karmelitów bosych, budował klasztory i niższe seminarium, co pomogło wzmocnić liczebną obecność w Galicji. Umarł w 1907 r. w Wadowicach.

Twarz świętością tryskająca

Co można „uzdrowić”, wpatrując się w historię tego dzielnego człowieka o imieniu „Bóg uzdrawia”? Na pewno naszą nadzieję, nasze męstwo, bo dzięki niemu widzimy, że nawet najtrudniejszy i najdramatyczniejszy czas nie zwalnia człowieka z moralnych wyborów i po części służy jego wielkości. Dostrzegamy też, że to, co robimy, trzeba robić solidnie. Jeżeli Rafał budował mosty, one stoją i służą do dziś; jeżeli wychowywał, spod jego „ręki” wychodzili święci; a gdy sam stanął w szranki ze świętością, tchnął nowego ducha w wymierającą społeczność i doczekał się chwały ołtarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bangkok żyje swym rytmem, nie widać oznak papieskiej wizyty

2019-11-20 16:58

Beata Zajączkowska/vaticannews.va / Bangkog (KAI)

Na trasie przejazdu z lotniska do nuncjatury Franciszka witały dzieci z katolickich szkół, w większości buddyjskie. Jednak w samym Bangkoku praktycznie nie widać oznak papieskiej wizyty.

wikipedia.org

W mieście wprowadzono surowe kontrole bezpieczeństwa oraz ograniczenia w ruchu. Dla ochrony Papieża oddelegowano ponad 6,5 tys. policjantów. „Miasto żyje swoim rytmem, katolików jest niewielu więc wtapiają się w tłum” – mówi Radiu Watykańskiemu Albert Nowak, mieszkający od 32 lat w Tajlandii.

"Miasto jest dużo mniej oflagowane niż przy okazji wizyt innych delegacji państwowych. Watykańskie flagi widać jedynie przy katolickim szpitalu, który Franciszek jutro odwiedzi, leżącym obok kościele i nuncjaturze, która jest papieską rezydencją na czas pielgrzymki. Wypatrzyłem transparent z napisem: «Niech Miłość będzie mostem». To praktycznie wszystko jeśli chodzi o oznaki wizyty w mieście. Bardzo duże zainteresowanie jest jutrzejszą Mszą z Ojcem Świętym. Odbędzie się ona na stadionie narodowym, który może pomieścić 20 tys. osób. Więcej miejsca jest wokół stadionu i tam będą ustawione telebimy, na których papieską liturgię będzie śledzić 40 tys. osób. To jest naprawdę bardzo dużo ludzi, jak na Bangkok, który jest wyjątkowo ciasnym miastem. Dlatego też władze tajskie apelowały do katolików z sąsiednich krajów, żeby za dużo ich nie przyjechało bo nie będą w stanie logistycznie opanować tego przedsięwzięcia ” - powiedział papieskiej rozgłośni Albert Nowak.

W wielu parafiach Bangkoku organizowane są w czasie pielgrzymki spotkania dla tych, którzy nie dostali wejściówek na spotkania z Franciszkiem. Zaplanowano m.in. wspólne oglądanie transmisji z podróży i modlitwę, a towarzyszyć temu będzie wspólnotowy posiłek, co ma zacieśniać więzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem