Reklama

Najbliższy Dzień Judaizmu odbędzie się w Łodzi pod hasłem „Nie przychodzę, żeby zatracać”

2018-09-12 16:27

tk / Warszawa (KAI)

BOŻENA SZTAJNER

Hasłem 22. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce będą słowa „Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9) a centralne obchody odbędą się 17 stycznia 2019 r. w Łodzi – poinformował bp Grzegorz Markowski. Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem powiedział też KAI, że udział przedstawicieli Kościoła w wydarzeniach upamiętniających pogromy Żydów jest czymś absolutnie niezbędnym.

Podczas dzisiejszych obrad Komitetu zastanawiano się nad ogólnym programem najbliższych obchodów Dnia Judaizmu. Zgodnie ze zwyczajem szczegóły będzie dopracowywał biskup miejsca, na terenie którego odbędą się centralne wydarzenia – w tym metropolita Łodzi. Abp Grzegorz Ryś był jednym z uczestników dzisiejszych obrad.

Wiadomo już, że – zgodnie z tradycja obchodów Dnia Judaizmu – w programie znajdzie się wspólna obecność i modlitwa na cmentarzu żydowskim, wspólna liturgia słowa i konferencja prasowa. Bp Markowski przypomniał, że Łódź ma bogatą tradycję związaną z obecnością tam wspólnoty żydowskiej.

„Żyjemy w świecie tak urozmaiconym, świecie przenikania się różnych kultur, więc niepodjęcie dialogu byłoby zamknięciem swego wnętrza i zamknięciem się przed innym” - ocenia bp Markowski. Jego zdaniem dialog katolicko żydowski był ważny 50 lat temu - po Soborze, który dokonał przełomu w spojrzeniu Kościoła na judaizm – zaś z każdym dziesięcioleciem znaczenie tych kontaktów wrasta.

Reklama

Podczas spotkania bp Markowski odniósł się do burzliwej dyskusji wywołanej nowelizacją ustawy o IPN, w tym także do rozmów z przedstawicielami wspólnoty żydowskiej w Polsce, bowiem nowelizacja ta dotyczyła także ich. W rozmowie z KAI przyznał, że proponowane zmiany tworzyły „niedobrą atmosferę”. Ocenił też, że bardzo potrzebna była z kolei deklaracja premierów Polski i Izraela bowiem uspokoiła atmosferę we wzajemnych relacjach.

Bp Markowski zrelacjonował też udziale przedstawicieli Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem na obchodach kolejnych rocznic pogromów Żydów: w Kielcach oraz w Jedwabnem. Biskup zaznaczył, że nowością było pojawienie się w Jedwabnem zarówno przedstawicieli ONR-u jak i KOD-u.

Hierarcha przyznał, iż ma świadomość, że udział duchownych w uroczystościach upamiętniających antyżydowskie pogromy nie jest odbierane pozytywnie przez część katolików. Jak dodał, łatwo się w tym zorientować, przeglądając choćby komentarze w Internecie. „Czynię to z absolutnie wewnętrznego przekonania, licząc się z tym, że odbiór publiczny będzie bardzo różny” – powiedział KAI przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem.

„Funkcjonując dziś w przestrzeni publicznej, w jakimkolwiek wymiarze, człowiek jest narażony na różnego rodzaju interpretacje, komentarze, nie ukrywam, że również obrażanie, którego doświadczyłem” – powiedział bp Markowski. Dodał, że to nie wpływa na jego wewnętrzne przekonanie.

„Nasza obecność w Jedwabnem, Kielcach i innych miejscach, gdzie dokonała się krzywda jest absolutnie konieczna, jestem o tym przekonany” – podkreślił warszawski biskup pomocniczy. Jak dodał, celem tej obecności jest ogarnianie modlitwą tych, którzy doświadczyli cierpienia oraz modlitwa o to, by uniknąć podobnych wydarzeń w przyszłości.

„Dla mnie słowo przepraszam ma jednoznaczny wydźwięk. Wypowiadanie tego słowa w jakichkolwiek okolicznościach, a tym bardziej tam, gdzie dokonała się krzywda, ból, cierpienie jest czymś jak najbardziej oczywistym – powiedział duchowny. – Mówię to jako człowiek a nie tylko jako kapłan i biskup” – dodał.

Biskup wyraził radość, że można było osiągnąć pewien konsensus na tak wysokim poziomie politycznym, za co, jak dodał że „i jedna i druga strona zapłaciła jakąś cenę”.

Ogólnopolski Dzień Judaizmu został ustanowiony przez Konferencję Episkopatu Polski w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad związkami obu religii.

Polska jest drugim, po Włoszech, europejskim krajem, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później włączyły się w tę inicjatywę m.in. Austria, Holandia i Szwajcaria.

Dzień Judaizmu ma pomóc katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa oraz pogłębianiu świadomości – jak nauczał Jan Paweł II – że religia żydowska nie jest wobec chrześcijaństwa rzeczywistością zewnętrzną, lecz "czymś wewnętrznym, oraz że nasz stosunek do niej jest inny aniżeli do jakiejkolwiek innej religii".

Zgodnie z założeniami Episkopatu, Dzień Judaizmu ma przybliżać nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim na temat Żydów i ich religii oraz ukazywać antysemityzm jako grzech. Jest to też okazja do propagowania posoborowego wyjaśniania tekstów Pisma Świętego, które w przeszłości mogły być interpretowane w sposób antyjudaistyczny i antysemicki.

Co roku centralne obchody Dnia Judaizmu organizuje inna polska diecezja wraz z powołanym w 1996 r. Komitetem ds. Dialogu z Judaizmem.

Po raz pierwszy Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzono w 1998 r. w Warszawie. W międzyczasie odbyły się w największych polskich miastach.

Obecnie do gmin żydowskich w Polsce należy ok. 4 tys. osób, natomiast społeczność Żydów w Polsce szacuje się na ok. 20 tys.

Tagi:
Dzień Judaizmu KEP

Medioznawcy: nie przekazujmy złych treści

2019-09-12 13:43

lk / Warszawa (KAI)

Nie przekazujmy złych treści, gdyż wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ich zawartość. Nie zdobędziemy jako nadawcy instytucjonalni czy indywidualni zaufania odbiorców bez prawdy - mówił Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów podczas czwartkowego spotkania prezentującego papieskie orędzie na 53. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. W Polsce przypadnie on w tym roku w najbliższą niedzielę 15 września.

Magdalena Wojtak

W trakcie spotkania w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów wskazał na trzy główne cechy, jakie powinny charakteryzować zarówno same media, jak i dziennikarzy. Są to odpowiedzialność, prawda i transformacja.

- Nie przekazujmy złych treści, gdyż wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ich zawartość. Nie zdobędziemy zaufania odbiorców jako nadawcy instytucjonalni czy indywidualni bez prawdy. Konieczna jest też transformacja, czyli dążenie do zmiany, sprawianie, abyśmy byli mądrzejszymi i lepszymi ludźmi, ale też aby tacy byli nasi odbiorcy – apelował medioznawca.

Sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Artur Miziński powiedział, że przesłania kolejnych papieskich orędzi od ponad 50 lat mają za zadanie odpowiadać na wyzwania związane z kondycją współczesnych mediów.

Podkreślił, że sytuacja mediów społecznościowych podjęta w tegorocznym papieskim orędziu to temat ważny nie tylko dla samego Kościoła, ale też globalnie, gdyż znaczna większość ludzi na świecie ma dziś dostęp do sieci. Media te powinny służyć dobru człowieka, rzeczywistość pokazuje jednak, że nie zawsze są wykorzystywane właściwie.

„Media mające służyć komunikacji – zwraca na to uwagę Ojciec Święty – czyli spotkaniu człowieka z człowiekiem, czasem są środowiskiem izolacji, a więc zaprzeczeniem komunikowania się. Dzieje się tak wtedy, gdy w wirtualnej sieci zatraca się potrzebę kontaktu bezpośredniego i osobistego. Osłabia to także podstawowe relacje w rodzinie i proces wychowania. A przecież Ojciec Święty mówi, że wspólnoty wirtualne powinny się stawać źródłem wspólnot ludzkich” – mówił bp Miziński.

Jego zdaniem, jeszcze innym ważnym wyzwaniem jest kwestia medialnej kultury, piękna języka wyrażanego w środkach masowego przekazu. – Ta kultura jest dziś osłabiana przez sposób wyrażania treści, popularnie zwany hejtem, który często nie uwzględnia chęci dialogu – stwierdził sekretarz generalny KEP.

Ks. Marek Lis, prezes SIGNIS-Polska przypomniał, że papieskie orędzia od czasów Pawła VI aż do dziś wskazują, że dla Kościoła media nie pełnią tylko roli pomocniczej w pracy duszpasterskiej i rozpowszechnianiu treści religijnych, ale mają znacznie szersze zastosowanie: współtworzą współczesną kulturę, są wsparciem w edukacji, uwrażliwiają na problemy społeczne.

Zdaniem ks. Lisa, w tegorocznym orędziu papież Franciszek niejako podążą tokiem myślenia pionierów wirtualnej sieci, jak np. Tim Berners-Lee, współtwórcy usługi WWW.

„Berners-Lee widział już 30 lat temu widział internet jako narzędzie, które będzie transgraniczne, pozwoli przekroczyć istniejące wtedy bariery polityczne i gospodarcze. Sieć miała być nadzieją, a wpadła w ręce garstki firm technologicznych” – mówił medioznawca.

Jedną z niepokojących konsekwencji złego kierunku rozwoju mediów społecznościowych jest jego zdaniem postępująca utrata prywatności, na którą np. najmłodsze pokolenie użytkowników sieci godzi się już bez sprzeciwu.

Inny niepokój wzbudzać może coraz częstsza tendencja do publikowania informacji niesprawdzonych, sensacyjnych, a zatem zjawisko będące zaprzeczeniem odpowiedzialności mediów w przekazie informacji.

Tymczasem – przekonywał ks. Lis - papież Franciszek metaforycznie nawołuje, by wykorzystać internet do pozytywnych przemian międzyludzkich. - Stać się siecią, stać się społecznością i stać się jednym ciałem, chciałoby się powiedzieć - jedną rodziną. Jak to człowiek zrobi w sytuacji tak skonfliktowanych mediów i społecznej polaryzacji? To jest pytanie o rozwiązanie tych wyzwań – dodał prezes SIGNIS-Polska.

Krzysztof Ziemiec, dziennikarz i prezenter TVP ubolewał, że współczesne media nie poświęcają zbyt wiele uwagi papieskiemu orędziu, kierując się logiką przekazu coraz bardziej sensacyjnego.

Przypomniał, że dziennikarstwo to zawód wymagający wytężonej pracy, podwyższonego ryzyka i często nadwątlonych więzi rodzinnych.

Jego zdaniem, dziennikarze w codziennej pracy odczuwają swego rodzaju wewnętrzne ciśnienie i to z kilku stron: odbiorcy, który już nie potrzebuje wyważonej dyskusji, ale informacyjnej „krwi”; kierownictwa redakcji i młodszych lub bardziej uzdolnionych kolegów, wreszcie rodziny, która często nie godzi się na wyrzeczenia związane z nieobecnością dziennikarza w domu.

Sam przyznał, że na co dzień inspiruje się nauczaniem papieża Jana Pawła II, a wiara jego zdaniem pomaga w zrozumieniu, że pełna wyrzeczeń a dziś także wszechobecnego hejtu praca dziennikarza ma głębszy, ponadczasowy sens. „Gdzie jest duch Boży, tam jest prawda” – dodał Krzysztof Ziemiec.

W orędziu na 53. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu papież Franciszek wskazuje zarówno na dobre, jak i niepokojące zjawiska wynikające z korzystania z sieci internetowej.

Podkreśla, że sieci społecznościowe stanowią niezwykłą możliwość dostępu do wiedzy, ale mogą być też jednym z miejsc najbardziej narażonych na dezinformację oraz świadome i celowe zniekształcenie faktów i relacji międzyosobowych, które często przybierają formę kompromitowania. Nadają się również do manipulacyjnego wykorzystywania danych osobowych, mającego na celu uzyskanie korzyści politycznych lub ekonomicznych.

Franciszek zauważa, że korzystanie z mediów społecznościowych powinno dopełniać spotkanie osobowe, służąc pogłębieniu więzi wspólnotowej w rodzinie czy Kościele, otwierając drogę do dialogu, spotkania, uśmiechu, wyrazów czułości. Chcemy sieci, która nie jest stworzona, by pochwycić w pułapkę, ale aby wyzwalać oraz strzec wspólnoty wolnych osób.

W Polsce Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu obchodzony jest w trzecią niedzielę września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: nieskończona miłość Boga do grzeszników - sercem Ewangelii

2019-09-15 12:17

st, pb (KAI) / Watykan

Sercem Ewangelii jest nieskończona miłość Boga do nas, grzeszników - mówił Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” ma placu św. Piotra w Watykanie.

Grzegorz Gałązka

Przypomniał wspaniałą wieść zawartą w Ewangelii: „Jezus przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. - Właśnie to dzieje się z nami podczas każdej Mszy świętej, w każdym kościele: Jezus cieszy się przyjmując nas przy swoim stole, gdzie ofiarowuje się za nas. To zdanie moglibyśmy napisać na drzwiach naszych kościołów: „Tutaj Jezus przyjmuje grzeszników i zaprasza ich do swego stołu” - zaproponował papież.

Nawiązał do trzech przypowieści Jezusa, „które ukazują Jego szczególną miłość względem tych, którzy czują się od Niego oddaleni”: o zabłąkanej owcy, zagubionej monecie i powrocie syna marnotrawnego. Podkreślił, że Bóg z nas „nie rezygnuje, Jemu zależy właśnie na tobie, który jeszcze nie znasz piękna Jego miłości, tobie, który jeszcze nie przyjąłeś Jezusa w centrum swojego życia, tobie, który nie potrafisz przezwyciężyć swojego grzechu”. - Jesteś cenny w Jego oczach, wyjątkowy. Nikt nie może ciebie zastąpić w sercu Boga - przekonywał Franciszek.

Dodał, że „Bóg na nas czeka, nie przestaje, nie upada na duchu. Ponieważ to my, każdy z nas, jesteśmy tym synem ponownie branym w objęcia, tą odnalezioną monetą, tą owcą pogłaskaną i braną na ramiona. Codziennie czeka, abyśmy zauważyli Jego miłość”. - A ty mówisz: „Ale zbyt wiele nakombinowałem!”. Nie bój się: Bóg ciebie kocha i wie, że tylko Jego miłość może zmienić twe życie - wskazał Ojciec Święty.

Przestrzegł jednocześnie, że „ta nieskończona miłość Boga do nas, grzeszników, będąca centrum sercem Ewangelii, może zostać odrzucona”. Grozi nam „wiara w boga bardziej rygorystycznego niż miłosiernego, boga, który pokonuje zło raczej siłą niż przebaczeniem”. Tymczasem „Bóg zbawia miłością, a nie siłą; proponując siebie, a nie narzucając”.

Komentując postawę starszego syna z przypowieści o synu marnotrawnym, papież wskazał, że uważał się on za sprawiedliwego i wszystko oceniał na podstawie swojej sprawiedliwości. Zaznaczył, że tak jak on „my również się mylimy, gdy uważamy się za sprawiedliwych, gdy uważamy, że to inni są źli”. - Nie uważajmy siebie za dobrych, ponieważ sami, bez pomocy Boga, który jest dobry, nie potrafimy pokonać zła - zachęcił Franciszek.

Odpowiadając na pytanie: „Jak można pokonać zło?”, stwierdził, że „przyjmując Boże przebaczenie”. - Dzieje się tak za każdym razem, kiedy idziemy do spowiedzi: tam otrzymujemy miłość Ojca, który zwycięża nasz grzech: już go nie ma, Bóg o nim zapomina. Przeciwnie niż my, którzy powiedziawszy „nie ma sprawy”, przy pierwszej okazji przypominamy sobie z nawiązką o doznanych krzywdach. Nie, Bóg usuwa zło, czyni nas nowymi wewnętrznie i w ten sposób sprawia, że odradza się w nas radość. Odwagi, z Bogiem żaden grzech nie ma ostatniego słowa - zachęcił Ojciec Święty.

- Niech Matka Boża, która rozwiązuje węzły życiowe, uwolni nas od uważania siebie za rzekomo sprawiedliwych i sprawi, abyśmy odczuwali potrzebę pójścia do Pana, który nas oczekuje, aby nam przebaczyć - zakończył Franciszek.

Treść rozważania:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (Łk 15, 1-32) zaczyna się od pewnych osób krytykujących Jezusa, które widząc Go w towarzystwie celników i grzeszników mówią pogardliwie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi” (w. 2). Zdanie to okazuje się w istocie wspaniałą wieścią. Jezus przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Właśnie to dzieje się z nami podczas każdej Mszy świętej, w każdym kościele: Jezus cieszy się przyjmując nas przy swoim stole, gdzie ofiarowuje się za nas. To zdanie moglibyśmy napisać na drzwiach naszych kościołów: „Tutaj Jezus przyjmuje grzeszników i zaprasza ich do swego stołu”. A Pan, odpowiadając tym, którzy go krytykowali, przytacza trzy cudowne przypowieści, które ukazują Jego szczególną miłość względem tych, którzy czują się od Niego oddaleni.

Wspaniale byłoby dzisiaj, żeby każdy z was wziął Ewangelię, Ewangelię św. Łukasza, rozdział 15 i przeczytał trzy przypowieści. Są cudowne!

W pierwszej przypowieści mówi: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną?” (w. 4) Któż z was? Człowiek rozsądny tego nie czyni: porachuje dwa razy i poświęca jedną, by zachować dziewięćdziesiąt dziewięć. Bóg zaś nie rezygnuje, Jemu zależy właśnie na tobie, który jeszcze nie znasz piękna Jego miłości, tobie, który jeszcze nie przyjąłeś Jezusa w centrum swojego życia, tobie, który nie potrafisz przezwyciężyć swojego grzechu, tobie, który z powodu złych rzeczy, które wydarzyły się w twoim życiu, nie wierzysz w miłość. W drugiej przypowieści jesteś tą drobną monetą, z której utratą Pan się nie godzi i której nieustannie szuka: chce tobie powiedzieć, że jesteś cenny w Jego oczach, wyjątkowy. Nikt nie może ciebie zastąpić w sercu Boga. Masz miejsce, to ty i nikt inny nie może ciebie zastąpić, a także mnie, nikt nie może zastąpić mnie w sercu Boga. Natomiast w trzeciej przypowieści Bóg jest ojcem, który oczekuje powrotu syna marnotrawnego: Bóg zawsze na nas czeka, nie przestaje, nie upada na duchu. Ponieważ to my, każdy z nas, jesteśmy tym synem ponownie branym w objęcia, tą odnalezioną monetą, tą owcą pogłaskaną i braną na ramiona. Codziennie czeka, abyśmy zauważyli Jego miłość. A ty mówisz: „Ale wiele nakombinowałem, zbyt wiele nakombinowałem!”. Nie bój się: Bóg ciebie kocha, miłuje ciebie takim, jakim jesteś i wie, że tylko Jego miłość może zmienić twe życie.

Ale ta nieskończona miłość Boga do nas, grzeszników, będąca centrum sercem Ewangelii, może zostać odrzucona. To właśnie czyni starszy syn z przypowieści. On w tej chwili nie rozumie miłości i ma na myśli bardziej pana niż ojca. Grozi to także i nam: wiara w boga bardziej rygorystycznego niż miłosiernego, boga, który pokonuje zło raczej siłą niż przebaczeniem. Ale tak nie jest, Bóg zbawia miłością, a nie siłą; proponując siebie, a nie narzucając. Ale starszy syn który jest zamknięty, nie akceptuje miłosierdzia swego ojca, popełnia gorszy błąd: uważa się za sprawiedliwego, uważa się za zdradzonego i wszystko ocenia na podstawie swojego wyobrażenia sprawiedliwości. Dlatego rozzłościł się na brata i zarzucił ojcu: „Skoro jednak wrócił ten syn twój, kazałeś zabić utuczone cielę” (por. w. 30). Ten twój syn: nie mówi o nim „mój brat”, ale „twój syn”. Czuje się jedynakiem. My również się mylimy, gdy uważamy się za sprawiedliwych, gdy uważamy, że to inni są źli. Nie uważajmy siebie za dobrych, ponieważ sami, bez pomocy Boga, który jest dobry, nie potrafimy pokonać zła.

Nie zapomnijcie dzisiaj wziąć Ewangelię i przeczytajcie trzy przypowieści św. Łukasza w rozdziale 15. Będzie to dla was korzystne, będzie dla was zbawienne.

Jak można pokonać zło? Przyjmując Boże przebaczenie, przyjmując przebaczenie braci. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy idziemy do spowiedzi: tam otrzymujemy miłość Ojca, który zwycięża nasz grzech: już go nie ma, Bóg o nim zapomina. Bóg przebaczając, traci pamięć, zapomina o naszych grzechach, zapomina. Bóg jest bardzo dobry wobec nas. Przeciwnie niż my, którzy powiedziawszy „nie ma sprawy”, przy pierwszej okazji przypominamy sobie z nawiązką o doznanych krzywdach. Nie, Bóg usuwa zło, czyni nas nowymi wewnętrznie i w ten sposób sprawia, że odradza się w nas radość, a nie smutek, nie mrok w sercu, nie podejrzenie. Radość. Bracia i siostry, odwagi! Z Bogiem żaden grzech nie ma ostatniego słowa.

Niech Matka Boża, która rozwiązuje węzły życiowe, uwolni nas od uważania siebie za rzekomo sprawiedliwych i sprawi, abyśmy odczuwali potrzebę pójścia do Pana, który nas zawsze oczekuje, aby nas wziąć w ramiona, aby nam przebaczyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaatakowano księdza z Najświętszym Sakramentem!

2019-09-15 20:34

Red.

Ksiądz idący do chorego w pierwszy piątek września został zelżony i uderzony – wynika ze słów metropolity częstochowskiego księdza arcybiskupa Wacława Depo. Hierarcha opowiedział o tym fatalnym wydarzeniu w rozmowie z „Niedziela TV”.

Bożena Sztajner/Niedziela

W wywiadzie metropolita częstochowski opisał wydarzenie, do jakiego doszło w pierwszy piątek września. Wtedy też siedzący na ławce pijany mężczyzna zaatakował księdza idącego do chorego z Ciałem Pańskim. Atak najpierw miał wymiar słowny, a następnie fizyczny (uderzenie w twarz). Pierwszy z ciosów napastnika dotarł do duchowego, zaś przed drugim ksiądz zdołał się zasłonić. Następnie na pomoc kapłanowi przyszli przechodnie. W trakcie interwencji policji ksiądz zdecydował, że nie wniesie oskarżenia.

Jednak zdaniem arcybiskupa Wacława Depo zapisanie nazwiska sprawcy byłoby zasadne, gdyż jest on mieszkańcem konkretnej parafii i powinny zostać wobec niego wyciągnięte społeczne konsekwencje. Hierarcha przywołał tutaj przykład papieża Jana Pawła II, który miłosiernie przebaczył Mehmetowi Ali Ağcy, jednak wymiar sprawiedliwości podejmował działania, a terrorysta znalazł się w więzieniu.

„Takie sytuacje kiedyś się nie zdarzały, a teraz w #Częstochowa kapłan idący z Komunią Świętą do chorego został pobity” – napisał na Twitterze dziennikarz tygodnika „Niedziela” Artur Stelmasiak, który opublikował także fragment rozmowy z arcybiskupem Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem