Reklama

Chińskie media o porozumieniu Watykan-Pekin

2018-09-24 13:22

KAI

Pixabay.com

Porozumienie między Watykanem i rządem w Pekinie w sprawie nominacji biskupów jest komentowane w mediach chińskich z 23 września. Anglojęzyczny „China Daily” poświęcił tej sprawie krótką notkę opierając się na oficjalnym stanowisku chińskiego MSZ. Według tej informacji, po podpisaniu odpowiedniego dokumentu obie strony nadal pozostaną w kontakcie, aby poprawiać wzajemne stosunki.

Nieco dłuższą informację zamieszcza bulwarowy dziennik „Global Times”. Gazeta cytuje słowa wiceprzewodniczącego Konferencji Biskupów uznawanej przez władze chińskie, bp. Fang Jianpinga, który chwali „wielkie starania” i w podpisanym porozumieniu widzi początek nowego rozdziału w stosunkach między Chinami i Watykanem. Hierarcha nie krytykuje porozumienia i uważa, że okazało się ono konieczne z powodów praktycznych.

Poza tym krytycy stanowią "głośną mniejszość", podkreśla gazeta, przywołując słowa Wielkiego Kanclerza Papieskiej Akademii Nauk, bp. Marcelo Sancheza Sorondo. Bardziej obszernie o porozumieniu Watykan-Pekin pisze ukazujący się w Hongkongu „South China Morning Post”. M.in. określany jako ekspert w sprawach kościelnych Wang Maixiu pisze o „epokowym” porozumieniu, w oparciu o które będą mogły zostać znormalizowane stosunki między Stolicą Apostolską a Chinami.

Ponadto gazeta przypomina – uchodzącą w Chinach kontynentalnych za tabu – problematykę Tajwanu.Choć wyspa uważa się za niezależną, jednak przez komunistów w Pekinie traktowana jest jako zbuntowana prowincja.

Reklama

Jako jeden z nielicznych krajów świata Watykan uznał Tajwan jako samodzielne państwo. Odkąd Pekin i papież dyskutują o zbliżeniu, w Tajpej istnieją poważne obawy, że Watykan wycofa swoje stosunki dyplomatyczne na korzyść Pekinu. Gazeta cytuje fragment oświadczenia tajwańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z soboty 22 września stwierdzające, że porozumienie watykańsko-chińskie nie zaszkodzi stosunkom między Tajwanem i Watykanem.

Ponadto należy mieć nadzieję, że to porozumienie przyczyni się do zwiększenia wolności religijnej w Chinach, uważa tajwańskie MSZ.

Tagi:
Chiny

Reklama

Bp Sánchez: stosunki dyplomatyczne kolejnym krokiem w relacjach z Chinami

2019-12-10 15:49

pb (KAI/prensa-latina.cu) / Kunming

Dynamika wzrastającego zaufania, jakie okazują sobie Chiny i Stolica Apostolska doprowadzi do kolejnego kroku, jakim będzie nawiązanie stosunków dyplomatycznych. Te słowa bp. Marcelo Sancheza Sorondo, kanclerza Papieskiej Akademii Nauk Społecznych cytuje chiński dziennik „Global Times”.

Włodzimierz Rędzioch

Ta sama logika - według 77-letniego hierarchy - doprowadzi we właściwym momencie do wizyty papieża Franciszka w Chinach i do goszczenia chińskich przywódców w Watykanie. Bp Sánchez zapewnił, że takie jest życzenie Ojca Świętego.

Pochodzący z Argentyny hierarcha uczestniczył w międzynarodowej konferencji na temat dawstwa narządów, jaka odbyła się w dniach 6-8 grudnia w południowochińskim mieście Kunming. Jego obecność jest uważana za kolejny krok w procesie zbliżenia między Pekinem i Watykanem, obejmującym także obszar akademicki i kulturalny.

W sierpniu odbyły się święcenia dwóch pierwszych biskupów mianowanych na mocy Tymczasowego Porozumienia między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową, podpisanego w Pekinie 22 września 2018 r. Jego treść pozostaje poufna, wiadomo jednak, że choć w procesie nominacji biorą udział chińskie władze, to ostateczna decyzja należy do papieża. Porozumienie doprowadziło też do uznania przez papieża biskupów wyświęconych wcześniej z nominacji władz, bez zgody papieskiej. Dzięki temu po raz pierwszy od 60 lat cały episkopat Chin pozostaje w łączności ze Stolicą Apostolską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwyczaje ważniejsze od Boga

2019-11-19 12:16

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 20

Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga

Agnieszka Bugała
To Bóg wymyślił małżeństwo i tylko On może je naprawić

Mamy dużo kościelnych zwyczajów. Największe rzesze przychodzą do kościoła wtedy, gdy coś się dzieje, i to takiego, z czym wzrastaliśmy niemal od dziecka. Jeszcze lepiej, kiedy to pobożne wydarzenie przedłużone jest biesiadowaniem. Bo jak tu nie iść do kościoła w Wielką Sobotę, kiedy święcą pokarmy? Jak nie pojawić się na Pasterce, kiedy tak nostalgicznie brzmią kolędy, i jak nie podzielić się opłatkiem, bez którego trudno sobie wyobrazić Wigilię? Lubimy, kiedy na Mszy św. sypią popiół na głowę, święcą palmy albo przykładają dwie świece do szyi, żeby leczyć choroby gardła. Podobnie jest z I Komunią św., chrztem czy sakramentem małżeństwa. Pierwszeństwo w przygotowaniu do tych najważniejszych spotkań z Bogiem mają rzeczy, które... z Bogiem niewiele mają wspólnego. Chyba każdy duszpasterz marzy dziś o tym, żeby zamiast o sukienkach i garniturach móc poważnie i wyczerpująco porozmawiać z rodzicami i dziećmi o prawdziwej obecności Boga w Eucharystii; żeby zamiast ustalać kwestię dekoracji kościoła móc z młodymi szczerze porozmawiać o małżeństwie i o tym, jak żyć, żeby działanie tego sakramentu nie skończyło się po kilku miesiącach. Nawet nie zauważyliśmy, jak zaczęło nam być wszystko jedno, czy mówimy o chrzcie czy o chrzcinach – a może nawet to drugie stało się ważniejsze niż sam sakrament? I pomyśleć, że wszystkie te zwyczaje powstały dzięki Bogu, dla Boga i ze względu na Niego. W Bogu są ich moc, skuteczność działania i całe piękno. Bóg był potrzebny, żeby zaistniały i nabrały rangi – a teraz można już Panu Bogu podziękować, bo my postanowiliśmy je sobie przywłaszczyć i zorganizować po swojemu. Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga.

W pewnej parafii podczas całodziennego wystawienia Najświętszego Sakramentu ktoś wykradł monstrancję z Panem Jezusem. Kiedy proboszcz z ogromnym bólem w sercu i ze łzami w oczach wzywał swoich parafian do modlitwy przebłagalnej za tę profanację, usłyszał dziwne pocieszenie jednej z parafianek: „Niech ksiądz tak nie rozpacza, wprawdzie monstrancja była ładna i bardzo droga, ale szybko złożymy się na nową!”. Zwyczaje stają się ważniejsze od samego Boga, a przecież one mają znaczenie tylko wtedy, kiedy dzięki nim spotykamy się z żywym Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież przesłał kondolencje po wypadku chilijskiego samolotu wojskowego

2019-12-11 17:37

kg (KAI/Vaticannews) / Watykan/Santiago

Na wieść o katastrofie samolotu wojskowego w Chile papież Franciszek przekazał ordynariuszowi wojskowemu Chile bp. Santiago Jaime Silva Retamalesowi wyrazy swej bliskości duchowej z narodem tego kraju i ze wszystkim rodzinami. W depeszy, podpisanej przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina, Ojciec Święty "modli się do Pana, aby zapewnił nadzieję w tej chwilipapież Franciszek pewności oraz aby wspierał prace poszukiwawcze i tych, którzy je prowadzą".

Grzegorz Gałązka

Na pokładzie samolotu C-130, należącego do chilijskich sił zbrojnych i lecącego na południe, w kierunku Antarktydy, znajdowało się 38 pasażerów, w tym 35 wojskowych i 3 osoby cywilne. Maszyna zniknęła z radarów wkrótce po wystartowaniu z lotniska w Punta Arenas na południowym skraju Chile, jej punktem docelowym miała być chilijska baza antarktyczna im. Prezydenta Eduardo Freia Montalva. Start odbył się w dobrych warunkach meteorologicznych, ale już po kilku minutach samolot zaczął zbaczać z trasy lotu, który miał trwać 4-5 godzin, ale był przygotowany na 8 godzin przebywania w powietrzu.

Gdy tylko zaczęły pojawiać się problemy z lotem, władze lotnictwa wojskowego oznajmiły, że doszło do "wypadku" i poprosiły o pomoc kraje, leżące najbliżej zdarzenia. Obecnie w poszukiwaniach, obejmujących rozległy obszar wokół Antarktydy, uczestniczy wiele państw.

Na konferencji prasowej rzecznik lotnictwa wojskowego Chile Claudio Alcázar ujawnił nazwiska wszystkich osób znajdujących się na pokładzie samolotu. Oznajmił też, że w poszukiwaniach biorą udział dwa statki handlowe, dwa okręty marynarki wojennej oraz 11 samolotów z Chile, Urugwaju i Argentyny, jak również wykorzystywane są zdjęcia z trzech satelitów (dwóch amerykańskich i jednego chilijskiego).

Chilijski minister obrony Alberto Espina przyznał, że nadzieje na znalezienie kogokolwiek żywego są bardzo małe. "Stosujemy wszelkie możliwe środki, ale panują złe warunki atmosferyczne" – oświadczył minister.

Z drugiej strony gen. Eduardo Mosqueira zauważył, że istnieje "odrobina nadziei na znalezienie żywych ludzi", gdyż samolot mógł wodować i miał na wyposażeniu dwa pontony, z których mogliby skorzystać pasażerowie. C-130 rozporządza ponadto systemem Elt, wskazującym stale na jego położenie satelitarne, który jednak, jak się wydaje, przestał działać. Jednocześnie generał wskazał, że w tym rejonie szaleją "wysokie fale dochodzące do sześciu metrów, uniemożliwiające działania okrętów, operujących w tej strefie".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem