Reklama

Częstochowa: rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. dr hab. Arkadiusza Olczyka

2018-10-04 07:45

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

„Wszelkie pielgrzymowanie bez wchodzenia na Golgotę nie ma sensu. Dlatego wchodzimy na szczyt Golgoty, w tajemnicę Eucharystii z tajemnicą życia i posługi zmarłego ks. Arkadiusz Olczyka” – mówił wieczorem 3 października na początku Mszy św. abp Wacław Depo.

Metropolita częstochowski przewodniczył w kościele seminaryjnym pw. Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana uroczystościom pogrzebowym ks. dr hab. Arkadiusza Olczyka, teologa moralisty i bioetyka, ojca duchownego wielu kapłanów i osób świeckich, który zmarł 1 października w domu rodzinnym w Zapolicach.

Zobacz zdjęcia: Msza św. pogrzebowa śp. ks. Arkadiusza Olczyka

W uroczystościach pogrzebowych wzięło udział ponad 200 kapłanów, na czele z abp. seniorem Stanisławem Nowakiem, ks. prof. Tadeuszem Borutką, ks. prof. Janem Orzeszyną z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. W uroczystościach uczestniczyli klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, przedstawiciele Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie, przedstawiciele świata lekarskiego i Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie, osoby życia konsekrowanego oraz rodzina zmarłego kapłana.

Obejrzyj film: Homilia abp. Depo na pogrzebie ks. Olczyka: Jezu, ufam Tobie

W homilii abp Depo podkreślił, że „nie sposób dzisiaj nie powrócić do tych godzin, w których Jezus Chrystus daje swoje życie, abyśmy nie chodzili w ciemności, ale byśmy z Maryją trwali pod krzyżem”.

Reklama

- Sprawujemy eucharystyczną ofiarę, która jest uobecnieniem Jego śmierci i zmartwychwstania. To centralne wydarzenie wiary, które uobecniamy było i jest w Eucharystii zwycięstwem miłości Boga nad złem, cierpieniem i śmiercią – mówił abp Depo i dodał: „Jezus sprawia, że już dzisiaj mamy zadatek życia wiecznego i jaśnieje w nas zwycięstwo Jego łaski, która zwycięża zło i daje życie”.

Arcybiskup wskazując na chrześcijańską nadzieję przypomniał, że św. Bonawentura w jednym z kazań adwentowych porównała chrześcijańską nadzieję, a dokładnie ruch nadziei do lotu ptaka, który chce oderwać się od ziemi i wzbić w powietrze. „Ptak rozpościera skrzydła jak najszerzej i z całych swych sił nimi porusza. A jednocześnie poddaje się całkowicie temu ruchowi. Pragnie frunąć. Nadzieja jest takim właśnie lotem. Nadzieja wymaga od nas pełnego zaangażowania, czyli tego, by wszystkie nasze członki włączyły się w ten ruch. Przezwyciężyć ciążenie ziemi, wznieść się na prawdziwy poziom naszego istnienia ku obietnicom Boga” – cytował św. Bonawenturę abp Depo.

- Oto cel, który tak mocno ukazywał nam śp. ks. Arkadiusz Olczyk – dodał arcybiskup i kontynuował za św. Bonawenturą, który pisał: „Kto wierzy musi unieść swoje czoło, by skierować myśli ku górze, ku szczytom swojej egzystencji, to znaczy ku Bogu. Musi wznieść swoje oczy, by być świadomym wszystkich wymiarów rzeczywistości. Musi wznieść swoje serce przez to, co uczyni się wrażliwym na miłość największą i na wszelkie jej odbicia w świecie. Musi także swoimi rękami włączyć się do pracy”.

Przypominając niektóre aspekty życia i posługi zmarłego kapłana metropolita częstochowski szczególnie zwrócił uwagę na rolę ojca duchownego, którą spełniał zmarły kapłan - To bardzo zobowiązujący tytuł, być ojcem. Jego praca, jego wysiłek pokazuje jak bardzo potrzebny jest kapłan dzisiaj, który ukazuje zarówno wymiar Kościoła w całym bogactwie, a jednocześnie w zadaniach i świadectwie – podkreślił metropolita częstochowski i dodał: „Ks. Arkadiusz

był nie tylko dobrym teologiem, ale świadkiem teologii Kościoła. A cóż powiedzieć o całych wspólnotach osób, które gromadziły się wokół niego do końca jego życia”.

- Cierpiał ofiarując swoje cierpienie i życie na intencje Kościoła, naszych wspólnot, naszej pasterskiej posługi – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie abp Depo zacytował wiersz ks. Janusza Pasierba pt. „Wierzę”:

„Wiem że Twoje Słowo jest mieczem

bo jestem rozcięty na dwoje

Wiem że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew

z buntu mojej krwi i mojego ciała

Wiem że twoje Królestwo jest ziarnem

bo mnie rozdziera gdy rośnie

Wiem że jesteś Światłem

bo nic nie widzę

Wiem że jesteś Drogą

bo wiem dokąd idę

Wiem że jesteś Życiem

bo umieram”

- Te słowa bardzo dobrze oddają charakter posługi i przechodzenia przez śmierć śp. ks. Arkadiusza – podsumował arcybiskup.

Przed błogosławieństwem ks. dr Grzegorz Szumera rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie podkreślił, że „życie kapłana zmierza ku Chrystusowi Kapłanowi” – Życie zmarłego ks. Arkadiusza charakteryzowało się głęboką wiarą. To był człowiek głębokiej troski o Kościół i o innych ludzi. Jego życie kapłańskie było życiem ofiarnym – mówił ks. Szumera.

Natomiast ks. prof. Jan Orzeszyna podkreślił, że „życie ks. Arkadiusza było życie ofiarnym na miarę świadectwa” – To był człowiek pracowity, mądry, kompetentny i o wielkim sercu. Posługę kapłańską i naukową traktował, jako służbę – mówił ks. Orzeszyna.

Za posługę i świadectwo życia kapłańskiego podziękował zmarłemu kapłanowi przedstawiciel środowiska lekarskiego.

Na zakończenie Mszy św. abp Depo przypomniał, że zmarły kapłan w swoim „Testamencie” napisał: „Jezu, ufam Tobie i w ręce Maryi oddaję swoje życie” – Aby śmierć ks. Arkadiusza wzbudziła w sercach młodych ludzi pragnienie pójścia za Chrystusem wbrew czasom, wbrew wyzwaniom, które są i przyjdą – mówił abp Depo.

W kościele seminaryjnym po Mszy św. rozpoczęło się czuwanie modlitewne przy trumnie. Druga część uroczystości pogrzebowych ks. Arkadiusza Olczyka odbędzie się 4 października w Kodrębie. Mszy św. w kościele parafialnym pw. św. Jadwigi Śląskiej o godz. 12.00 będzie przewodniczył bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. Po Mszy św. ciało zmarłego kapłana zostanie złożone w grobie rodzinnym na miejscowym cmentarzu.

Ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk urodził się 13 lipca 1966 r. w Kodrębie (archidiecezja częstochowska), w rodzinie Izabeli z domu Bareła i Ryszarda Olczyków. Uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego nr 1 im. A. Zawadzkiego w Radomsku (matura w 1985 r.). Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Częstochowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie i ukończył je w 1991 uzyskaniem tytułu magistra teologii na podstawie pracy magisterskiej pt. „Celibat kapłański w świetle nauczania Kościoła i teologów po Soborze Watykańskim II. Aspekt teologicznomoralny”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. Jana Kowalskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał 19 maja 1991 r. w katedrze częstochowskiej pw. Świętej Rodziny, z rąk czwartego ordynariusza diecezji częstochowskiej bp. Stanisława Nowaka.

Po święceniach ks. Arkadiusz Olczyk pracował jako wikariusz w parafii p.w. Matki Bożej Pocieszenia w Wieluniu (1991-1993). Następnie z woli abp. Stanisława Nowaka odbył dalsze studia specjalistyczne z teologii moralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 1993-1997. W dniu 7 października 1997 uzyskał stopień doktora teologii moralnej na podstawie dysertacji pt. „Personalistyczny wymiar etosu pracy w nauczaniu Jana Pawła II”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Seweryna Rosika.

Po powrocie ze studiów pełnił m. in. funkcję ojca duchownego katechetów, dyrektora Domu Formacyjnego przy Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej, ojca duchownego w seminarium (1998-2001), duszpasterza służby zdrowia (2003-2008).

Ks. Arkadiusz Olczyk habilitację uzyskał w zakresie teologii moralnej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu 16 czerwca 2014 na podstawie dorobku jednotematycznych publikacji: „Personalistyczna wizja człowieka wobec współczesnych wyzwań społeczno-moralnych”.

Zmarły kapłan był wykładowcą teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej, w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Sosnowieckiej, w Wyższym Instytucie Teologicznym im. Najświętszej Maryi Panny Stolicy Mądrości i w Studium Duchowości w Częstochowie, na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie oraz wykładowcą bioetyki w Studium Życia Rodzinnego w Częstochowie. Był również cenzorem książek i pism religijnych w archidiecezji częstochowskiej oraz członkiem Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie, dyrektorem Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego i Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie (od 2007), cenzorem książek i pism religijnych (od 2012), członkiem Komisji ds. Formacji Kapłańskiej w Archidiecezji Częstochowskiej (od 2013), członkiem Stowarzyszenia Polskich Teologów Moralistów oraz Polskiego Towarzystwa Teologicznego, Oddział w Częstochowie.

Ks. Olczyk był autorem książek z zakresu teologii moralnej, bioetyki, duchowości i historii, m.in.: „Moralność seksu w przestrzeni życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego”, „Nadzieja dla biednych dusz. Niezwykła historia objawień w Heede – «Lourdes Północy»”, „Czy dzieci nienarodzone idą do nieba?”, „Stygmatyczka i mistyczka Greta Ganseforth (1926-1996)”, „Kodrąb – moja mała Ojczyzna. Ocalić od zapomnienia” , „Duchowy GPS sportowca”, "Podstawy teologii moralnej” oraz ponad 250 artykułów naukowych i popularnonaukowych dotyczących zagadnień teologiczno-moralnych. Jego zainteresowania naukowe obejmowały problematykę bioetyczną, zagadnienia związane z wychowaniem moralnym oraz etykę mediosfery.

Zmarły kapłan zaangażowany był również w ewangelizację przez środki społecznego przekazu. Prowadził m. in. programy z zakresu duchowości i teologii moralnej w Archidiecezjalnym Radiu Fiat. Był publicystą tygodnika katolickiego „Niedziela”. Był kanonikiem gremialnym Kolegiackiej Kapituły Radomszczańskiej pod wezwaniem św. Jadwigi Królowej.

Ks. Arkadiusz Olczyk zmarł w domu rodzinnym w Zapolicach 1 października 2018 r., po długiej i ciężkiej chorobie.

Tagi:
pogrzeb

Reklama

Wezwany z drogi

2019-12-04 07:37

Abp Adam Szal
Edycja przemyska 49/2019, str. IV

W listopadowy zmierzch śp. ks. Stanisław Wawrzkowicz szedł torować drogę tym, którzy oczekują na wejście na trakt niebieski w czyśćcu. Na przejściu dla pieszych stanął Jego anioł stróż z orędziem, że pora ruszyć w inną drogę – drogę do Pana. Uroczystościom eksporty przewodniczył bp Stanisław Jamrozek. Następnego dnia odbył się pogrzeb. Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. Homilię wygłosił ks. Józef Lizak

Archiwum parafii
Ks. Stanisław Wawrzkowicz 1938-2019

Jesień to piękny czas, choć bardzo trudny. Piękny dlatego, że jest to moment, kiedy zbieramy plony, owoce pracy ogrodników, sadowników, rolników. Wychodzimy na pole po to, aby zbierać zboże, aby zbierać plony innych roślin, które posłużą na następny zasiew, a także na to, by być pokarmem dla ludzi i dla zwierząt. Jest to trudny czas, bo doświadczamy pewnego przemijania. W naszym polskim klimacie rośliny jakby obumierają po to, aby na wiosnę na nowo rozpocząć życie. Coś podobnego ma miejsce w życiu człowieka. Jest czas, kiedy wzrastamy, dojrzewamy, kształcimy się, a Kohelet mówi, że jest także czas przemijania, kiedy przechodzimy na tamten świat. W perspektywie naszej chrześcijańskiej wiary jest to okres, kiedy niczym ziarno wrzucone w ziemię przygotowujemy się do nowego życia. To przygotowanie się do nowego życia trwa przez całe życie doczesne, które jest tak ważne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Vaněk: Jan Paweł II ważny również dla Czechów

2019-12-12 17:21

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Nie tylko dla Polaków Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w obaleniu komunizmu. Podobnie był on postrzegany również w ówczesnej Czechosłowacji. Wskazuje na to prof. Miroslav Vaněk, który w Czeskiej Akademii Nauk jest dyrektorem instytutu historii współczesnej. Wziął on udział w rzymskiej konferencji z okazji 30-lecia aksamitnej rewolucji.

Vatican News
Prof. Vaněk

Podkreśla on, że coraz częściej Czesi powracają do tego wydarzenia i postrzegają je jako swoisty ideał. Przez ostatnich 30 lat ludzie się w Czechach wzbogacili, wiedzą, że ich kraj się rozwinął, ale nie są dzięki temu bardziej szczęśliwi, zadowoleni z życia. Dlatego chętnie powracają w pamięci do aksamitnej rewolucji, do panującego wówczas braterstwa i jedności. W tamtych wydarzeniach szukają orientacji na przyszłość. Ważne jest również to, że w tamtych chwilach kluczową rolę odgrywał Jan Paweł II.

„Rola Jana Pawła II była ogromna. Jego wpływ wykraczał poza granice Polski, a także Europy Wschodniej i Środkowej. Nie można go oczywiście postrzegać w oderwaniu od innych czynników zarówno w polityce międzynarodowej, jak i na szczeblu lokalnym w Czechosłowacji, NRD czy Polsce. One też odegrały swoja rolę i bez nich wszystko to byłoby niemożliwe. Jednakże znaczenie Jana Pawła II w tych wydarzeniach daleko wykracza ponad to wszystko – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Vaněk. – Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję być w Watykanie. I kiedy przechodziłem obok grobu Jana Pawła II, musiałem się zatrzymać. Miałem takie wewnętrzne poczucie, że powinienem tu za coś podziękować, bo i dla mnie było to bardzo ważne. W ówczesnej Czechosłowacji Jan Paweł II wpłynął na postawę wielu ludzi. Pamiętajmy, że tuż przed aksamitną rewolucją była przecież kanonizacja św. Agnieszki, w czym bezpośrednio przejawiała się papieska działalność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem