Reklama

Masz serce - otwórz do niego drzwi

Anna Wyszyńska
Edycja częstochowska 8/2005

Nazwanie domów dziecka smutną koniecznością przychodzi z trudem, bo przecież większość zatrudnionych tam pedagogów i specjalistów z innych dziedzin pracuje z wielkim oddaniem, zapewniając podopiecznym nie tylko dach nad głową, możliwość kształcenia się i - w przypadku dzieci dysfunkcyjnych - leczenie i rehabilitację, ale pomagając także w usamodzielnieniu się, znalezieniu pracy, mieszkania itp. A jednak... Nie od dziś wiadomo, że tylko dom rodzinny może być dawcą niezbędnej dzieciom do prawidłowego rozwoju witaminy M - „M jak miłość”.
Ta prawda stała się punktem wyjścia przeprowadzonej w ub. roku w Częstochowie akcji pod hasłem: Masz serce - otwórz do niego drzwi. Akcja, pod patronatem prezydenta Tadeusza Wrony, adresowana była do wszystkich, którzy chcieli przyjąć pod swój dach dziecko niemogące pozostać w swojej rodzinie naturalnej. Zachęcające wyniki spowodowały, że w tym roku akcja jest kontynuowana. „41 rodzin ukończyło w ub.r. szkolenie i uzyskało świadectwo kwalifikacyjne, niezbędne do utworzenia rodziny zastępczej. 20 rodzin z tej grupy zostało rodzinami zastępczymi - mówi Elżbieta Różycka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, który koordynuje tę akcję. - Wyłoniliśmy także 2 rodziny, które podjęły się prowadzenia pogotowia rodzinnego w swoich domach. Cała akcja ma na celu uświadomienie społeczeństwu potrzeby otwarcia się na dziecko, które nie ma możliwości trafienia do rodziny adopcyjnej, bo nie została uregulowana sytuacja prawna. Sądzę, że jest o wiele więcej rodzin, które mogłyby otworzyć drzwi swoich domów przed tymi dziećmi”.
Procedura kwalifikacji kandydatów na rodzinę zastępczą trwa kilka miesięcy. „Procedura składa się z 3 elementów - mówi Teresa Satława, dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego. - Jest to przede wszystkim rozmowa z kandydatami, aby poznać, kim są, jakie są ich motywacje i czy warunki domowe i zdrowotne pozwalają na przyjęcie dziecka. Drugim elementem jest diagnoza psychologiczna, natomiast trzecim - szkolenie, niezbędne w kontakcie z dzieckiem, mającym zazwyczaj bagaż negatywnych doświadczeń”.
Zdaniem niektórych, procedura ta jest uciążliwa, jednak rodziny, które zgłosiły się wiosną ub.r., już w lipcu uzyskały dokumenty pozwalające na ustanowienie rodziny zastępczej. Prezydent Tadeusz Wrona z uznaniem mówi o rodzinach, które podjęły tak doniosłą decyzję: „Chcielibyśmy zachęcić jak największą liczbę osób do podjęcia takiej decyzji, dlatego ważna jest promocja tej idei, edukacja społeczeństwa i podniesienie wrażliwości na problem sieroctwa”.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej Dział Pomocy Dziecku i Rodzinie oraz Pomocy Instytucjonalnej
ul. Niepodległości 20/22, Częstochowa,
tel. 363-18-19 wewn. 22, 371-02-82 wewn. 22, pon.-pt. 7.30-15.00

Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy
ul. Jana Pawła II 82, Częstochowa,
tel. 366-49-91, pon.-pt. 10.00-18.00

Reklama

Miejski Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy
ul. Sobieskiego 17b, Częstochowa
tel. 361-49-11, 324-47-55, pon.-pt. 7.30-15.00

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci
ul. Nowowiejskiego 3, Częstochowa
tel. 368-03-39, pon.-czw. 9.00-14.00

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem