Reklama

Tam, gdzie skarby zakopane w ziemi

Niedziela kielecka 8/2005

Próżno by szukać samorodków złota w Złotej Pińczowskiej, jednak, jak twierdzą jej mieszkańcy, w ich miejscowości jest złoto. Prawdziwym skarbem jest bowiem niesamowicie żyzna ziemia, która daje bogate plony.
W przeszłości na okolicznych polach szumiały złote łany pszenicy - stąd nazwa miejscowości. Dziś częściej można zobaczyć tu warzywa, których Złota jest prawdziwym zagłębiem.
Pierwsi osadnicy pojawili się tutaj przed tysiącami lat. Bogate ziemie zachęcały do hodowli bydła i rolnictwa. Archeolodzy twierdzą, że już w epoce brązu powstawały na tych ziemiach liczne osady. Prawdziwy rozkwit osadnictwa nastąpił w średniowieczu, kiedy to powstawały kolejne miejscowości istniejące do dnia dzisiejszego. Jako że na okolicznych ziemiach uprawiano przede wszystkim pszenicę, w Złotej znajdował się piękny drewniany spichlerz, który obecnie można podziwiać w podkieleckim skansenie w Tokarni. Wcześniej spichlerz ten znajdował się w Rogowie, skąd w połowie XIX w. został przeniesiony do Złotej. W miejscu, w którym stał, obecnie wznosi się nowy kościół.
Mieszkańcy Złotej oraz okolicznych miejscowości w przeszłości należeli do parafii Pełczyska. Jednak odległości do kościoła były dosyć duże, i dotarcie do świątyni było uciążliwe. Dlatego też zrodził się pomysł, by w Złotej wybudować kościół. W lipcu 1987 r. Złotą obiegła wiadomość, że w garażu Stanisława Dzieniowskiego odprawiona zostanie Msza św. Eucharystię sprawował ks. Stefan Łasoń. Zadaniem ks. Łasonia było czynienie starań, aby wybudować kaplicę. Nowy ksiądz nie miał gdzie mieszkać, więc pod swój dach przyjęli go bardzo mu życzliwi państwo Ptakowie.
Jednak jego starania nie zostały zakończone sukcesem. Nie wszyscy mieszkańcy Złotej chcieli nowego kościoła, siła przyzwyczajenia do parafii w Pełczyskach była mocna; również przedstawiciele ówczesnych władz niezbyt życzliwym okiem patrzyli na plany budowy kościoła.
Wkrótce ks. Łasoń odszedł ze Złotej, a zastąpił go niezwykle energiczny ks. Jan Ciszek, który - jak wspominają mieszkańcy - „już pierwszego dnia zakasał rękawy i zaczął starania o plac pod budowę plebanii”. Zamieszkał w domu należącym do rodziny Podsiadłych. Dom stał na końcu wsi i był bez jakichkolwiek wygód: bez wody i łazienki, a mieszkał tam przez trzy lata.
6 listopada 1987 r. biskup kielecki Stanisław Szymecki wydał dekret o utworzeniu w Złotej rektoratu, z obowiązkiem prowadzenia ksiąg metrykalnych. Rektorem ośrodka dla Złotej i Niegosławic mianowany został właśnie ks. Jan Ciszek.
Dzięki jego zabiegom plac pod kościół został nabyty i już na początku 1989 r. można było rozpocząć budowę plebanii, obok której stanęła mała kapliczka, gdzie były odprawiane Msze św. W tej właśnie kapliczce chrzczone były dzieci, a uczniowie klas II przystępowali do Pierwszej Komunii Świętej.
6 sierpnia 1991 r. bp Szymecki wydał dekret erygujący parafię św. Urszuli Ledóchowskiej. Kilka dni później wspólnota parafialna rozpoczęła budowę nowego kościoła według projektu M. Głowackiej i D. Jasińskiej z Kielc. Początkowo świątynne mury wznosili górale z Nowego Targu, później zaś murarze z Oleśnicy.
27 czerwca 1999 r. bp Kazimierz Ryczan uroczyście wmurował kamień węgielny, poświęcony przez Jana Pawła II w Sandomierzu.
17 lutego 2003 r. nowym proboszczem został ks. Jerzy Korona. Mimo iż od czasu jego przybycia do parafii minęły tylko dwa lata, parafianie z dumą podkreślają, ile nowy proboszcz dokonał. Zostały więc wybudowane duże schody do świątyni - praca, która wymagała zwiezienia kilkudziesięciu ton piachu i kamieni. Świątynia wewnątrz została wytynkowana, wykonano schody w prezbiterium.
Ksiądz Proboszcz podkreśla, że to wszystko zostało osiągnięte dzięki wytrwałej pracy i ofiarności parafian, którzy do ciężkiej pracy są przyzwyczajeni.
W tej żyznej ziemi jest ukryty skarb, lecz aby go zdobyć, trzeba ją uprawiać i pracować od świtu do zmierzchu. Często Ksiądz Proboszcz widzi całe rodziny, które z pola wracają, gdy panuje już zmrok. Ziemia - bogactwo tej parafii - jest tak urodzajna, „że grzechem byłoby ją zostawić odłogiem”. Jednak - jak dodaje - Złota Pińczowska w przeszłości była „złota”, kiedy warzywa można było łatwo sprzedać. Dziś rolnicy muszą ciężko pracować, aby zdobyć przysłowiowe grosze. Ceny w punktach skupu są tak niskie, że często nie opłaca się najmować robotników do zbioru cebuli czy innych warzyw.
„Parafianie znają wartość pracy i wiedzą, że jej owocami trzeba się dzielić z potrzebującymi” - podkreśla ks. Korona. Dlatego są też ofiarni. Ze Złotej, co roku kilka ton cebuli, kapusty i innych warzyw trafia do Seminarium w Kielcach.
W ciągu dwóch lat Ksiądz Proboszcz zżył się z parafianami. Zawsze może liczyć na ich pomoc i ofiarność. Szczególnie pomaga mu Jan Parandowski, który doradza oraz pomaga Księdzu w remontach prowadzonych na terenie plebanii czy kościoła.
Mimo wytężonej pracy znaczna część parafian nie zapomina o niedzielnej Mszy św. Mieszkańcy parafii wiedzą, komu dziękować za obfite plony i dobrą pogodę. Szczególną atencją cieszy się coroczne poświęcenie pól, które odbywa się we wszystkich miejscowościach wchodzących w skład parafii. Trzeba również wspomnieć o dożynkach parafialnych - zwyczaj ten wprowadził obecny Ksiądz Proboszcz. Mieszkańcy poszczególnych miejscowości przygotowują wieńce dożynkowe oraz bochny chleba, który podczas uroczystości jest dzielony i rozdawany wszystkim uczestnikom.
Na pytanie, jakie inwestycje czekają w najbliższym czasie Księdza Proboszcza i parafian, ks. Korona uśmiecha się i mówi: „Potrzeb jest wiele. Trzeba wykonać marmurową posadzkę, upiększyć wnętrze świątyni, ogrodzić plac kościelny; w przyszłości zakupić dzwony na wieżę... Pracy w najbliższym czasie nam nie zabraknie”.
W przyszłość patrzy z uśmiechem, ponieważ - jak twierdzi - do tej pory parafianie go nie zawiedli i ma nadzieję, że wspólnymi siłami dokończą budowy kościoła. „Może rzadko to mówię parafianom, ale mieszkać wśród takich życzliwych ludzi, to prawdziwy skarb” - mówi na zakończenie.

W skład parafii wchodzą trzy miejscowości: Złota, Złota Graby oraz Niegosławice. Parafia liczy 1200 wiernych. Odpust parafialny przypada 25 maja.
Msze św. w niedziele - godz.: 8. 00, 10.00, 12.00.
W dni powszednie - godz. 7. 30 (w okresie zimowym), 18.00 (latem).
W środy o godz. 16.00 odprawiane jest nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
W 1988 r. zmarło w parafii 20 osób, a w 2003 r. - 29.
W 1988 r. ochrzczonych zostało 14 dzieci, a w 2003 r. - tylko 6.

Reklama

* Za wsią Złota na małym wzniesieniu stoi zabytkowa kapliczka, która liczy przeszło 100 lat. Legenda mówi, że zbudował ją niejaki Dąbrowski, gdyż w tych okolicach znalazł w ziemi złoto. Budując ją, chciał odwdzięczyć się Bogu za to szczęście. Legenda głosi, że matką chrzestną tej kapliczki była hrabina z Jurkowa.

* W Niegosławicach urodził się Adolf Dygasiński, piewca Ponidzia.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Karmelici z Solca wydali oświadczenie ws. Komunii św. dla Szymona Hołowni

2020-01-16 13:55

[ TEMATY ]

Komunia

karmelici

komunia święta

Andrzej Niedźwiecki

W związku z zamieszaniem powstałym podczas udzielania Komunii Świętej panu Szymonowi Hołowni pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nie powinna ona mieć miejsca – podkreśla o. Piotr Ziewiec OCD, administrator parafii na warszawskim Solcu, w opublikowanym dzisiaj oświadczeniu.

Publikujemy treść oświadczenia:

W związku z zamieszaniem powstałym podczas udzielania Komunii Świętej panu Szymonowi Hołowni pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nie powinna ona mieć miejsca. Odpowiedzialny za zamieszanie został upomniany i pouczony o zasadach udzielania Komunii w Kościele katolickim.

O. Piotr Ziewiec OCD

Administrator parafii Trójcy Świętej

Oświadczenie odnosi się do sytuacji opisanej w mediach społecznościach przez Szymona Hołownię. „Wieczorna Msza w kościele karmelitów bosych na warszawskim Solcu, przychodzę tu często. Gdy w kolejce innych wiernych podchodzę do komunii, celebrans odwraca się do mnie bokiem i udziela komunii innym. (...) Nie odpuszczam, stoję. Minutę, dwie, trzy. Ksiądz (a w zasadzie ojciec, bo karmelita) grozi mi publicznie palcem, po czym wzdycha i udziela komunii kręcąc głową, po czym znów grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku – napisał dziennikarz i publicysta, który ogłosił start w wyborach prezydenckich.

Karmelita, zapytany o powód takiego zachowania, według Hołowni, stwierdził, że „nie pozwala mu na to sumienie, przez względu na poglądy, które głosi”. Jak podkreślił dziennikarz, całe zajście obserwowali zgromadzeni w kościele wierni.

CZYTAJ DALEJ

Już w weekend zawody Pucharu Świata w Zakopanem

2020-01-24 10:37

[ TEMATY ]

skoki narciarskie

youtube.com

W sobotę czeka nas drużynowy konkurs skoków w Zakopanem. Wiadomo, że trener Michal Doležal puści do boju Dawida Kubackiego, Kamila Stocha i Piotra Żyłę. Ale kto będzie czwarty? Przedstawiamy prognozy potalu wpolityce.pl

Poza Kubackim, Stochem i Żyłą pozostali nasi skoczkowie spisują się fatalnie. A w konkursie drużynowym musi wystąpić czterech. Trener Doležal ma twardy orzech do zgryzienia. Oprócz naszych asów w piątkowych kwalifikacjach oprócz nich wystąpią: Stefan Hula, Maciej Kot, Aleksander Zniszczoł, Wolny, Andrzej Stękała i Adam Niżnik.

Niżnik pierwszy raz będzie miał okazję wystąpić w zawodach o Puchar Świata w Zakopanem. W sezonie zdobył sześć punktów w zawodach o Puchar Interkontynentalny. Na niego trener raczej się nie zdecyduje.

Szansa występu w drużynie 1 proc.

Stękała błysnął formą w zawodach o Puchar Interkontynentalny, bo zajął piąte miejsce. dzień później w Zakopanem był… 30. Dotychczas tylko raz wystąpił w zawodach o Puchar Świata.

Szansa występu w drużynie 1 proc.

Kot skacze coraz gorzej. W miniony weekend w Titisee-Neustadt skakał fatalnie. W niedzielnym konkursie był przedostatni. W sezonie tylko sześć razy zakwalifikował się do drugiej serii. W większości na jego początku.

Szansa występu w drużynie 2 proc.

Zniszczoł dostał szansę występu w zawodach o Puchar Świata kosztem Wolnego. Zaprezentował się lepiej od Huli i Kota, ale również nie awansował do drugiej serii. Pamiętajmy też, że to członek kadry B.

Szansa występu w drużynie 2 proc.

Hula jest najstarszym i najbardziej doświadczonym skoczkiem naszej kadry. Gwarantuje skoki na poziomie miejsc 20-40. Tylko czy to wystarczy do podium?

Szansa występu w drużynie 14 proc.

Wolny nie po to został odesłany do ostrych treningów, żeby trener nie miał w tym ukrytego celu. Wiadomo, że słabo skakał, dużo gorzej niż w poprzednim sezonie, ale w konkursach drużynowych w Wiśle i szczególnie w Klingenthal spisał się na miarę oczekiwań.

Szansa występu w drużynie 80 proc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję