Reklama

Spotkania opłatkowe z osobami niepełnosprawnymi - Legnica

Anna Guzik
Edycja legnicka 8/2005

22 stycznia 2005 r. mieszkańcy Legnicy, Lubina, Polkowic, Ścinawy, Chojnowa i innych miejscowości spotkali się na opłatkowej uroczystości dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Tym razem gościła ich parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Legnicy. Już przed godz. 11.00 w kościele zaczęli gromadzić się uczestnicy uroczystości.

„Pójdźmy wszyscy do stajenki”

Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył biskup legnicki Tadeusz Rybak. W wygłoszonej homilii przypomniał, że podobnie jak pasterze przybyli do Betlejem powitać Dzieciątko, tak i my przychodzimy dziś oddać cześć Jezusowi. Bóg przychodzi na świat i pokazuje, jak ważny jest dla Niego każdy człowiek. Nawet kiedy spotyka nas cierpienie, Jezus łączy je ze swoim i pomaga nam wytrwać. Chrystus pozostał z nami w Kościele, w swoim słowie, a przede wszystkim w sakramencie Eucharystii. Wzywa nas, abyśmy kochali i służyli tym wszystkim, których On ukochał. „Wielu jest dziś ludzi, którzy odpowiadają na to wezwanie i pomagają potrzebującym, chorym, niepełnosprawnym. W ten sposób ukazują Jezusa innym i przypominają o wielkiej miłości Boga do ludzi” - mówił Ksiądz Biskup. Ofiarowanie tych wszystkich, którzy potrzebują Bożej i ludzkiej pomocy, miłosierdziu Bożemu miało miejsce w modlitwie wiernych. Była to szczególna modlitwa - nie tylko odmówiona, ale i ułożona przez niepełnosprawnych. Polecali w niej Bogu naszego kochanego Ojca Świętego, biskupów, kleryków, siostry zakonne, wzywając światła Ducha Świętego dla nich. Pamiętali też o ofiarach wojen i wypadków, modlili się o pokój na świecie. Niezwykła była procesja z darami. Szli w niej nie tylko przedstawiciele środowisk osób niepełnosprawnych, ale i aniołowie, i jak w czasach biblijnych Trzej Królowie, niosąc w darach wino i chleb.

„A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”

Kiedy zakończyła się Eucharystia, opłatkowe świętowanie przeniosło się do sali parafialnej, udekorowanej specjalnie na tę uroczystość balonami, choinkami i przekazaną przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej z Lubina szopką wykonaną na tkaninie. Ta część spotkania rozpoczęła się od połamania się opłatkiem. Biskup Tadeusz wspomniał, że jesteśmy dziećmi jednego Ojca i powinniśmy mieć wobec siebie tę samą życzliwość, jaką mamy wobec najbliższych. Jezus został z nami pod postacią chleba i my mamy być dla siebie nawzajem dobrzy jak chleb - mówił Ksiądz Biskup błogosławiąc opłatki. Wolontariusze sprawnie rozdali opłatki i natychmiast utworzyła się kolejka pragnących złożyć życzenia Pasterzowi diecezji. A potem, jak na święta przystało, był wspólny posiłek. Mimo obaw organizatorów, nie było chyba osoby, dla której zabrakłoby pysznego bigosu, ciasta i owoców. A o to, żeby nikt nie pozostał głodny, zadbali nie tylko wolontariusze, ale też dzieciaki i sami niepełnosprawni, którzy na ochotnika zgłaszali się do pomocy przy podawaniu ciast.

„Wszystko stworzenie śpiewaj Panu swemu”

Po zaspokojeniu głodu obejrzano jasełka przygotowane przez uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Legnicy. A jasełka nie byle jakie, bo misyjne ogarniające cały Boży świat. Ze wszystkich zakątków ziemi przybyli do stajenki betlejemskiej pielgrzymi, by wraz z Maryją i Józefem radować się narodzinami Zbawiciela.

Reklama

„Chwała na wysokości bogu, a pokój na ziemi”

Po przedstawieniu na scenę wkroczyła diakonia muzyczna „Ismael” z Lubina.
Szybko porwali zebranych do wspólnej zabawy. Środek sali prędko wypełnił się wolontariuszami, którzy razem z niepełnosprawnymi utworzyli śpiewającego i klaszczącego „węża”. Nie było mowy o tym, by zmarznąć czy nudzić się. Całe spotkanie zostało przygotowane na chwałę Pana, ku satysfakcji organizatorów i radości zebranych.

„A witając zawołali z wielkiej radości”

Siostra Hilaria ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Śląskich (diecezja katowicka) powiedziała, że nie można tego opisać słowami, takie spotkanie trzeba przeżyć. Trudno było nie zauważyć wśród bawiącego się tłumu osób niesłyszących. Pani Elżbieta z Polskiego Związku Głuchych, spytała obecne na opłatku panie o wrażenia.
Pani Halina zwierzyła się: „Jesteśmy bardzo zadowolone, że w naszej diecezji osoby niesłyszące są tak zauważane. Jesteśmy zapraszani na wszystkie spotkania”. Swojej radości nie ukrywała także Dorotka. Podobała jej się i Msza św. i jasełka. Pani Zofia z Legnicy powiedziała: „Najważniejsze, że spotkanie rozpoczęło się Mszą św., nie spodziewałam się, że będzie tak pięknie, poczęstunek, jasełka, wszystko tak dobrze przygotowane dla niepełnosprawnych. Kiedyś brałam udział w wielobojach osób na wózkach i otrzymałam I nagrodę, którą wręczał mi Ksiądz Biskup. Teraz rozpoznał mnie, kiedy miałam zaszczyt przełamać się z nim opłatkiem”. Dwie Dominiki - wolontariuszki powiedziały, że przyszły, bo lubią pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. „Pomagamy takim samym ludziom jak my. Każdy człowiek, obojętnie, zdrowy czy chory, ma takie same prawa. Nie mamy poczucia, że jakoś szczególnie się poświęcamy. To, co robimy, jest dla nas naturalne i daje nam satysfakcję, że robimy coś dobrego i jesteśmy potrzebne”. Joanna Płotnicka, jedna z organizatorek: „Każde spotkanie jest niezwykłe, jedyne i niepowtarzalne. W tym roku np. na tę niepowtarzalność złożyło się nowe miejsce, które trzeba było zobaczyć, poznać, udekorować, by było pięknie i by pozostało niezatarte wrażenie w sercu. Cudne jest to, że każdego roku jest coraz więcej wolontariuszy, którzy chcą pomagać. Wspólnie z nimi chcemy tworzyć klimat radości, by ludzie wyszli stąd szczęśliwi i mieli siłę żyć dalej. A z drugiej strony zawsze jest takie delikatne kłucie w sercu: „Panie Boże, spraw, by się wszyscy zmieścili. A Pan Bóg chętnie nas wysłuchuje i jak dotąd miejsca i dobrych rzeczy do jedzenia dla wszystkich wystarcza”.

Reklama

Jakub blokuje LGBT

2019-08-21 11:24

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 38-39

Skutkiem ubocznym tzw. marszu równości w Płocku jest duża popularność 15-letniego Jakuba, który próbował zablokować go z krzyżem w ręku. „Niedzieli” opowiada, dlaczego to zrobił

SplashNews.com/EastNews
Jakub z krzyżem w ręku usiłuje powstrzymać marsz równości w Płocku

Zdjęcia i filmiki obiegły internetowe portale. Nastolatek z pokaźnym krzyżem i różańcem stanął na trasie płockiego marszu środowisk homoseksualnych, na który zwieziono autokarami aktywistów z całej Polski. Do konfrontacji nie doszło: Jakub został zatrzymany, zepchnięty i wyniesiony przez eskortujących marsz policjantów.

Dlaczego chciał zablokować marsz, a do tego z krzyżem? – Chciałem przypomnieć gest ks. Ignacego Skorupki z bitwy z bolszewikami – mówi. – Nikt mnie nie namawiał ani nie zmuszał do działania. Mam 15 lat, rozumiem otaczający mnie świat i potrafię świadomie podejmować decyzje. Zrobiłem tylko to, czego nikt inny nie chciał zrobić.

Musimy się bronić

Opinie o takich marszach są przeciwstawne. Ich poplecznicy twierdzą, że to manifestacja równości homoseksualistów itp. oraz innych normalnych ludzi; przeciwnicy mówią o wciskaniu kitu, oswajaniu z nienormalnością i propagowaniu chorych idei i zboczeń. Płocki marsz odbył się pod hasłem: „Płock napędza równość!”.

Jakub, kilkunastolatek z Płocka, ma wyrobioną opinię na temat takich marszów i zachowania ich uczestników: propaganda szerzona w czasie imprez LGBT sprzeciwia się katolickiej nauce i zdrowemu rozsądkowi. – To jest powód – tłumaczy – akcji z krzyżem w ręku.

Chciał też pokazać, że nie ma zgody na profanacje, które na takich marszach się odbywają. – Obrazki Matki Bożej z tęczową aureolą wołają o pomstę do nieba. Katolicy muszą się bronić – mówi twardo. Widział takie bluźniercze podobizny na marszu w Płocku. – To było straszne, łzy stanęły mi w oczach... – wyznaje.

Ma wiele pytań

Jakub niedawno skończył szkołę podstawową i dostał się do katolickiego liceum działającego przy miejscowym seminarium duchownym. List polecający dał mu proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski. Proboszcz i Jakuba, i jego rodzinę dobrze zna, ale ani o nim, ani o ostatnich wydarzeniach nie chce mówić. Twierdzi, że szkodzi to chłopcu.

Płocki duchowny zaświadcza o wiarygodności Jakuba. Chłopak żyje tym, o czym mówi. Jest głęboko wierzącym i przekonanym katolikiem, ma poglądy tradycjonalistyczne. – Interesuje się liturgią trydencką i ma wiele pytań z nią związanych. Jako jeden z niewielu w czasie udzielania Komunii św. przyklęka – mówi kapłan. – Jest inteligentny i elokwentny. Zdał do dobrej, katolickiej szkoły. Ma przed sobą przyszłość. Jeśli chce zostać księdzem, może nim zostać – dodaje. Z zastrzeżeniem: jeśli znajdzie w sobie dość pokory. Na razie w wywiadach po zdarzeniach z marszu równości, m.in. w telewizji wrealu.24.pl, ma z tym kłopot.

Chce być księdzem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski jałmużnik już na Jasnej Górze

2019-08-24 18:26

it / Jasna Góra (KAI)

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle przyszedł na Jasną Górę wraz z Pieszą Pielgrzymką Łódzką. Odkąd jest w Watykanie zawsze niesie też intencje wskazane przez papieża Franciszka. W tym roku było jednak inaczej. - Papież prosił, żeby wziąć jego intencje bez wymieniania i to dlatego chyba tak ciężko się szło - wyznał utrudzony pątnik. Dodał, że choć pogoda wyśmienita, sprzyjająca, to jednak droga trudna. - Idę, ale nie mogę przyśpieszyć – podkreślał.

BPJG

Kardynał zauważył jednak, że „chyba takie zwolnienie jest mu potrzebne”. - Żebym pomyślał, że nie można się ciągle z czymś ścigać. Myśleć- ile zrobiliśmy, ilu osobom pomogliśmy. Po prostu trzeba iść rytmem Ewangelii a tam nie ma wyścigów - powiedział.

Przeczytaj także: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Wytrawny pątnik, bo to kolejna piesza pielgrzymka papieskiego jałmużnika, podkreśla, że „pielgrzymowanie to nie jest przejście iluś kilometrów czy zmaganie się ze swoim ciałem”. - To wreszcie marsz w dobrym kierunku i chwila na zastanowienie czym jest Kościół, jakie jest moje miejsce w Kościele, bo pielgrzymka to wyznanie wiary – dodał kard. Krajewski.

Zapytany o Kościół w Polsce widziany z perspektywy Watykanu odpowiedział: „jakie by nie były burze, to Kościół jest zawsze Chrystusowy i to jest najważniejsze”.

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle wraz z pielgrzymami wkroczył w progi Kaplicy Matki Bożej. Nie uklęknął jednak tuż przed Cudownym Obrazem, w miejscu dla niego przygotowanym, a w przedsionku prezbiterium, tuż przy kracie.

W 94. Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej przyszło ok. 2 tys. osób. Przyjechała też grupa rowerowa. W ciągu czterech dni pątnicy pokonali ponad 120 km. Hasłem rekolekcji było wołanie: „Stworzycielu Duchu przyjdź!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem