Reklama

Nie żyje Piotr Pawłowski, prezes i założyciel Fundacji Integracja

2018-10-08 19:00

pra / Kraków (KAI)

niepelnosprawni.pl
Piotr Pawłowski

Piotr Pawłowski, założyciel i prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji oraz Fundacji Integracja zmarł 8 października. Miał 52 lata.

„Odszedł Piotr Pawłowski – Prezes Fundacji Integracja, Opoka w dziele przełamywania barier i czynienia świata dostępnym. Panie Prezesie, dziękujemy! Obiecujemy wędrować dalej wytyczonym przez Pana szlakiem wyrównywania szans. Cześć Jego Pamięci!” – napisał w poniedziałek prezydent Andrzej Duda na Twitterze.

„Choć po niefortunnym skoku do wody od 36 lat poruszał się na wózku, był wulkanem energii, którą dosłownie zarażał innych. Pomysłów zawsze było więcej niż czasu na ich realizowanie” - napisali o zmarłym dziś Piotrze Pawłowskim jego współpracownicy z Integracji podkreślając, że przez ćwierć wieku działalności na rzecz osób z niepełnosprawnością, pozostawił po sobie ogromny dorobek.

Piotr Pawłowski urodził się 1966 r. w Legionowie. Jako 16-latek, podczas wakacji, niefortunnie skoczył do wody i złamał kręgosłup; od tamtej pory był osobą całkowicie sparaliżowaną, poruszającą się na wózku. Był absolwentem Instytutu Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Stefana Kardynała Wyszyńskiego i Podyplomowego Studium Etyki i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, a także doktorantem Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.

Reklama

W 1994 roku założył magazyn „Integracja” dla osób z niepełnosprawnością, ich rodzin i przyjaciół. Jest to największe i ukazujące się nieprzerwanie czasopismo o tej tematyce w Polsce. Rok później z grupą kilkunastu osób powołał do życia Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, a następnie założył Fundację Integracja, aby wspierać działania Stowarzyszenia.

W 2003 roku założył portal Niepelnosprawni.pl poruszający tematykę niepełnosprawności, który ma ponad 300 tysięcy unikalnych użytkowników, 25 tysięcy podstron i publikuje ponad 300 informacji miesięcznie. Był także autorem programu telewizyjnego „Misja Integracja” w całości poświęconego niepełnosprawności - przez 19 lat zrealizowano blisko 650 odcinków.

„Od 25 lat był aktywnym dziennikarzem, działaczem społecznym, pracującym na rzecz likwidacji barier mentalnych społeczeństwa, architektonicznych, cyfrowych i prawnych. Był ambasadorem przemian społecznych w naszym kraju” - czytamy na stronie integracja.org.

Piotr Pawłowski działał na rzecz aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnością poprzez unikatowy serwis rekrutacyjny Sprawniwpracy.com, który zrekrutował już ponad 3 tys. pracowników z różnymi niepełnosprawnościami. Był twórcą sieci Centrów Integracja, w których wsparcie otrzymuje ok. 8 tys. osób rocznie.

Stworzył program „Polska bez barier”, w ramach którego powstały liczne konferencje, publikacje, a także wzrosła dostępność architektoniczna wielu polskich miast. Dostępne obiekty i serwisy internetowe otrzymują od lat certyfikaty „Obiekt bez barier”, „Serwis bez barier” i „Obsługa bez barier”.

Wymyślił i organizował konkursy, m.in.: „Człowiek bez barier” i „Lider Dostępności”, oraz wydarzenia, jak Wielka Gala Integracji – najszersze w Polsce spotkanie osób z niepełnosprawnością podsumowujące rok działań na ich rzecz.

Zainicjował liczne, wielokrotnie nagradzane kampanie społeczne, m.in.: „Płytka wyobraźnia to kalectwo”, „Czy naprawdę chciałbyś być na naszym miejscu?”, „Dlaczego traktujesz nas inaczej?”, „Nie chcę być strażakiem”. Tworzył projekty edukacyjne, m.in. „Wrażliwość na niepełnosprawność”, „Architektura bez barier”, „Razem w naszej szkole”.

Piotr Pawłowski był także wiceprezesem Koalicji na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością; członkiem Kapituły Nagrody „Dla Dobra Wspólnego” przy Prezydencie RP; członkiem Kapituły ds. Dostępności w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa; przewodniczącym Rady Ekspertów ds. osób o ograniczonej możliwości poruszania się przy Prezesie Urzędu Transportu Kolejowego; członkiem Międzyresortowego Zespołu ds. Opracowania Systemu Orzekania o Niepełnosprawności oraz Niezdolności do Pracy; doradcą Rzecznika Praw Dziecka; stypendystą Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami.

Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in.: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski; Nagrodę im. Andrzeja Bączkowskiego; Nagrodę Totus; Medal Rzecznika Praw Obywatelskich; Medal Rzecznika Praw Dziecka; Medal Komisji Edukacji Narodowej; Medal Polskiej Akademii Nauk; Medal Kopernika Związku Banków Polskich; Wektor 2015 – Nagroda Pracodawców RP; tytuł „Społecznika Roku 2015”; był Honorowym Obywatelem Miasta Gdyni.

Tagi:
śmierć

Nie żyje Andrzej Trzos-Rastawiecki

2019-04-03 12:30

Grzegorz Gadacz

2 kwietnia zmarł Andrzej Trzos-Rastawiecki - wybitny polski reżyser filmów fabularnych i dokumentalnych.

Niedziela TV
Andrzej Trzos-Rastawiecki

Jednym z najważniejszych filmów jaki zrealizował był „Pielgrzym” - wyjątkowy dokument, będący kroniką pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 r. Był to pierwszy niezależny w PRL film kręcony na zlecenie Kościoła.

Zobacz także: Rozmowa z Andrzejem Trzos-Rastawieckim

W 30. rocznicę tych wydarzeń, w 2009 r., ekipa Studia TV Niedzieli przeprowadziła wywiad z reżyserem.

Podzielił się z nami wspomnieniami o trudnościach w realizacji filmu i wzruszeniach, jakich doświadczał on i cała ekipa filmowa w trakcie pielgrzymki Polskiego Papieża do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bł. ks. Michał Sopoćko
Wierzę, że on do mnie mówi

2019-04-10 10:24

Z aktorem Maciejem Małysą rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 20-21

Mogę powiedzieć, że błogosławiony, którego zagrałem, w pewnym sensie stanął na mojej drodze życia i od tego czasu go poznaję – mówi „Niedzieli” Maciej Małysa aktor filmowy i teatralny – odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki w filmie „Miłość i Miłosierdzie”

Kadr z filmu „Miłość i Miłosierdzie”
Maciej Małys, Janusz Chabior i Kamila Kamińska – odtwórcy postaci ks. Michała Sopoćki, malarza Eugeniusza Kazimirowskiego i s. Faustyny Kowalskiej

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Proszę powiedzieć, w jaki sposób został Pan zaangażowany do roli ks. Sopoćki w filmie „Miłość i Miłosierdzie”?

MACIEJ MAŁYSA: – Mojego bohatera miał zagrać inny aktor, ale z jakiegoś powodu zrezygnował. Okazało się, że trzeba dosyć szybko znaleźć odtwórcę ks. Sopoćki. To zadanie otrzymała moja koleżanka, która zastanawiała się, kogo do tej roli polecić. Przyznała, że szukała aktora, jak to nazwała, z wnętrzem. I jakoś tak się stało, że pomyślała o mnie. Późnym wieczorem napisała na messengerze, że ma dla mnie propozycję. Oddzwoniłem. Gdy przeczytałem scenariusz, stwierdziłem, że jestem zainteresowany rolą. Pojechałem na spotkanie z reżyserem. To był dzień imienin Michała – a więc i ks. Sopoćki, i reżysera Michała Kondrata. A na dodatek w tym dniu mijała 10. rocznica ogłoszenia spowiednika s. Faustyny błogosławionym...

– Znał Pan wcześniej historię jego życia?

– Na początku wiedziałem, że był spowiednikiem s. Faustyny. Zresztą odnoszę wrażenie, że większość osób wie na temat ks. Sopoćki niewiele. Znają św. Faustynę, św. Jana Pawła II, ale o bł. ks. Michale Sopoćce wiedzą mniej. Tymczasem to postać niesamowita. Dużo tracimy, nie znając jego życia, w które zostało wpisanych wiele niezwykłych, wręcz cudownych wydarzeń...

– Z Pana słów i gestów łatwo odczytać, że teraz może Pan długo i barwnie mówić o swym bohaterze. Jak się Pan przygotowywał do zagrania tej roli?

– Gdy już wiedziałem, że zagram spowiednika s. Faustyny, to kupiłem „Dziennik” ks. Michała Sopoćki. Zresztą nadal do niego wracam. Tam są takie myśli, których nie sposób przeczytać na raz. Sięgnąłem także po „Dzienniczek” św. Faustyny. Oczywiście, wcześniej o nim wiedziałem, ale znałem tylko fragmenty, zwłaszcza te zasłyszane przy różnych okazjach. W „Dzienniczku” odszukałem wszystkie zapiski odnoszące się do ks. Sopoćki. Poznałem, co pisała o nim św. Faustyna i co mówił jej na temat spowiednika Pan Jezus. Czytałem to wszystko z wypiekami na twarzy. Myślałem: – To o mnie! (śmiech). Wracałem do tych fragmentów i krok po kroku poznawałem niezwykłego człowieka. I powoli budowałem rolę. Pomogły także rozmowy z reżyserem, ale też z moim bratem, dla którego bł. ks. Sopoćko jest osobą bliską. Dziś mogę powiedzieć, że błogosławiony, którego zagrałem, w pewnym sensie stanął na mojej drodze życia i od tego czasu go poznaję.

– Jaki obraz człowieka, kapłana wyłania się z „Dziennika” ks. Sopoćki?

– To poważny kapłan – chociaż osoba pracująca przy filmie przekonywała mnie, że był człowiekiem pogodnym, radosnym. Z moich spostrzeżeń wynika, że miał dystans do siebie, że dużo od siebie wymagał. Przykładem mogą być uwagi zapisane, gdy skończył 79 lat i stwierdził: „...drżę na myśl, że mogę stanąć przed sądem Bożym z pustymi rękami...”. A przecież tyle zrobił! Proszę zobaczyć, jaka pokora. My z reguły jesteśmy surowi, ale dla innych, a sobie raczej pobłażamy. U niego było na odwrót – siebie widział w bardzo krytycznym świetle. Poza tym, aby zrealizować zamierzenie, nie ustawał w działaniu. Był niezwykle pracowity. Z notatek wynika, że bardzo mu zależało na ludziach. W tym, co robił, był bardzo uczciwy. Nigdy nie stwarzał wokół siebie jakiejś otoczki niezwykłości, jakiegoś szczególnego powołania. Wiemy np., że s. Faustyna pisała „Dzienniczek” na polecenie ks. Sopoćki. Już po jej śmierci ks. Michał przyznał, że polecił jej robić notatki, ponieważ był bardzo zajęty i nie zawsze miał czas, aby jej słuchać. Łatwiej mu było w wolnej chwili czytać to, co napisała. Ale ks. Sopoćko nigdy nie przypisał sobie szczególnej roli w powstaniu „Dzienniczka”. Warto przypomnieć, że wiedział, iż kult nie od razu zostanie wprowadzony, ale konsekwentnie realizował powierzone mu dzieło. Nie zrażał się przeciwnościami. Miał świadomość, że im jest trudniej, tym bardziej jego misja ma sens. Myślę, że mieć zaprzyjaźnionego takiego świętego – to supersprawa. Zresztą Jan Paweł II mówił, że warto się przyjaźnić ze świętymi, bo to jest przyjaźń na zawsze. Dlatego cieszę się, że się zaprzyjaźniłem z bł. Michałem Sopoćką. Wierzę, że on do mnie mówi.

– Jak?

– Dam przykład. Ks. Sopoćko pyta Faustynę o pewną sprawę i ona zapewnia go, że zapyta o to Pana Jezusa. Ale podczas Eucharystii, którą ks. Sopoćko odprawia, przychodzi odpowiedź. Jednak ks. Michał nie odbiera tego jako słów Jezusa, wraca do tematu w rozmowie z Faustyną, która stwierdza, że przecież Pan Jezus już mu na to pytanie odpowiedział... I stąd refleksja, że my jesteśmy tak blisko Pana Jezusa, przyjmujemy Go w czasie Eucharystii, a wciąż o Nim zapominamy. On jest, a my Go nie widzimy, nie uświadamiamy sobie Jego obecności.

– Uczestniczył Pan w watykańskiej premierze filmu. Jakie wrażenia?

– Była ekscytacja. W Watykanie widziałem film po raz pierwszy. To była wersja angielska z włoskimi napisami. Pokaz zorganizowano w sali kinowej Filmoteki Watykańskiej w Palazzo San Carlo za Spiżową Bramą. Myślałem, że to będzie większa sala, ale siedzący obok mnie dziennikarz wyjaśnił, iż od pewnego czasu premiery odbywają się właśnie w tym miejscu, które jest bardziej kameralne. Zauważyłem tam wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej i od razu pomyślałem, że to zapewne ślad po Janie Pawle II. A w premierze uczestniczyli m.in. dostojnicy Kurii Rzymskiej, a także wikariusz generalny Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny Joseph G. Roesch i były arcybiskup Palermo kard. Salvatore De Giorgi, który bardzo starannie przygotował wprowadzenie do filmu – widać było, że włożył w to wystąpienie wiele energii. Niesamowite było to, że watykańska premiera filmu odbyła się w przeddzień 60. rocznicy wprowadzenia przez Stolicę Apostolską zakazu szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia według wizji s. Faustyny. Był to więc symboliczny moment, takie domknięcie tematu. W każdym razie dla nas, twórców filmu, ta premiera to wielkie szczęście i radość, że odbyła się właśnie w Watykanie. Bardzo chciałem tam być.

– A reakcje?

– Było dużo emocji. Zapamiętałem m.in. reakcję siedzącego obok mnie dziennikarza, który zaśmiał się głośno, gdy zobaczył, jak malarz reaguje na ciągłe uwagi Faustyny na temat powstającego obrazu. Dla mnie to było potwierdzenie, że film pokazuje w sposób naturalny to, co się wydarzyło, że nie ma w nim patosu, że wyeksponowano w nim ludzką naturę.

– Komu poleciłby Pan prawdziwą historię Miłości i Miłosierdzia?

– Jako pierwsze przychodzą mi do głowy osoby, które tej historii nie znają. Marzeniem by było, żeby ten film stał się przyczynkiem do nawrócenia. By Miłosierdzie „zadziałało” w taki sposób, że po obejrzeniu filmu jego poruszony odbiorca zaczyna na własną rękę szukać kolejnych informacji o Miłosierdziu i jego apostołach. Kolejną grupę mogą stanowić osoby, o których wspominaliśmy na początku rozmowy. To ludzie, którzy wiedzą, że ks. Sopoćko był spowiednikiem Faustyny. Być może po obejrzeniu filmu tacy widzowie zechcą bliżej poznać ks. Michała. Myślę, że na pewno ich ubogaci, jeśli wejdą w duchowość błogosławionego kapłana. Film ukazuje wiele wątków, wydarzeń, faktów, które warto poznać. Przykładem może być historia powstania pierwszego obrazu, jego niezwykłe losy. Ale warto pamiętać, co Pan Jezus powiedział na ten temat Faustynie: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej” (Dz. 313). Myślę, że o tym trzeba pamiętać, kiedy modlimy się przed obrazem Jezusa Miłosiernego czy to w Wilnie, czy w Łagiewnikach, czy w wielu innych zakątkach świata. Upowszechnieniu tej prawdy o Bożej łasce służy ten film.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm przyjął ustawę maturalną!

2019-04-25 18:34

wpolityce.pl

Sejm przyjął rządowy projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe. Projekt poparło 235 posłów, przeciw było 168. Zmiany mają pozwolić na spokojne przeprowadzenie matur.

Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem