Reklama

Prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”: te pieniądze się nie marnują!

2018-10-13 09:25

rozmawiała Maria Czerska / Warszawa (KAI)

dzielo.org.pl
Ks. Dariusz Kowalczyk

- Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić: pieniądze przeznaczane na wsparcie Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” się nie marnują. Młodzi ludzie, którym pomagamy i pomogliśmy to wielkie bogactwo naszego kraju a oni sami podkreślają, że bez nas byłoby im dużo trudniej – mówi ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. 14 października obchodzony będzie Dzień Papieski, podczas którego odbędzie się zbiórka na przyznawane przez Fundację stypendia dla uzdolnionej młodzieży z ubogich rodzin.

KAI: Czym zajmuje się Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”?

Ks. Dariusz Kowalczyk: Jednym z najważniejszych obszarów działania Fundacji jest program stypendialny. Oferujemy stypendia dla uboższej, uzdolnionej młodzieży. Naszym programem obejmujemy rocznie ok. 2 tys. młodych. Wspieramy ich od 7 klasy szkoły podstawowej aż do ukończenia studiów, czyli przez ok. 10 lat. Rocznie na stypendia wydajemy ok. 12 mln. zł. Działamy już 19 lat. W tym roku kwota środków przeznaczonych przez nas dla młodych przekroczy 200 mln. zł. Opieką objęliśmy w sumie już ponad 5 tys. osób.

- Skąd ten pomysł?

- Nasi stypendyści to „żywy pomnik Jana Pawła II”. Fundacja powołana została w 2000 r. przez Konferencję Episkopatu Polski jako wyraz wdzięczności za posługę Ojca Świętego i w celu upamiętnienia jego pontyfikatu. Temu też służą nasze inne działania jak np. organizacja Dnia Papieskiego, podczas którego przywoływane jest nauczanie Jana Pawła II.
Program stypendialny to próba wcielenia w życie wezwania Jana Pawła II do rozwijania „wyobraźni miłosierdzia”. To mocne przesłanie które zostawił nam już podczas pielgrzymki w 1999 r. Wybrzmiało ono jeszcze pełniej w roku 2002.
Fundacja powstawała w bardzo specyficznym momencie historii Polski. Rok 2000 to było gigantyczne bezrobocie. Wielkie obszary upadłych PGR-ów, gdzie panowała strukturalna bieda. Byli pracownicy tych gospodarstw mieli dzieci, często zdolne, chcące się uczyć ale z uwagi na brak środków - bez większych perspektyw. Nie było szans na jakąś lepszą szkołę, liceum. Nie wiem, czy dziś młodzi ludzie są w stanie to sobie wyobrazić. W niektórych miejscowościach bezrobocie sięgnęło 42 proc. Dzisiaj praca czeka na człowieka. Wtedy ludzie robili dosłownie wszystko, żeby dostać jakąkolwiek pracę., bodaj dorywczą, bodaj na najgorszych z możliwych ale jednak jakichś warunkach.
Chodziło też o odległości. W wielu diecezjach , jak ktoś musiał dojeżdżać do szkoły 30 km to mówił – „mam blisko, koleżanka ma 70 km”. I jeszcze trzeba było jeździć po tamtych drogach…
Na początku oferowaliśmy stypendia w trzech pakietach: naukowym, socjalnym i rzeczowym. Nasi pierwsi stypendyści, którzy są już dawno po studiach, wspominają, że to była ogromna pomoc: szansa na skończenie dobrego liceum, wyjazd 300, czy 500 km do dużego miasta, podjęcie studiów na wymarzonym kierunku.

- Jak rozwijał się program stypendialny?

- Pierwsze stypendia przyznano na jesieni 2000 r. Zaczynaliśmy z grupą 500 osób. Już dwa, trzy lata później było ich 1200. Po 2005 r., po śmierci papieża Jana Pawła II przekroczyliśmy liczbę 2 tys. stypendystów. Ta liczba się utrzymuje. Każdego roku ok 200-250 z nich kończy studia więc przyjmujemy podobną grupę 7-klasistów (wcześniej gimnazjalistów). Staramy się, by było ich jak najwięcej, nie magazynujemy środków, co tylko możemy przeznaczamy dla młodych.

- Jeśli chodzi o stypendia, uprościliśmy schemat: są socjalne i naukowe. Pomoc rzeczowa została zamieniona na comiesięczna wypłatę. Stypendysta uczeń do matury otrzymuje łącznie 400 zł miesięcznie przez 10 miesięcy. W wakacje jedzie na darmowy dwutygodniowy obóz. Student dostaje miesięcznie ponad 500 zł. Najwięcej na pierwszym roku – to jest najtrudniejszy moment. Studenci na 4 czy 5 roku w większości są już w stanie podjąć pracę.

- Kolejna sprawa to obozy wakacyjne. Na pierwsze pojechali gimnazjaliści, którzy po kilku latach byli już kadrą wychowawczą dla swoich młodszych kolegów. W 2006 r. zorganizowaliśmy pierwszy obóz dla studentów – potrzebny był dla nich osobny program. W 2007 r. doszedł kolejny obóz, wrześniowy, dla absolwentów szkół średnich.

- Kto może zostać stypendystą Fundacji?

- Warunki są stałe: wysoka średnia ocen lub potwierdzone osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, pochodzenie z miejscowości do 20 tys. mieszkańców i niski dochód na jednego członka w rodzinie. To ostatnie kryterium uaktualniane jest raz na kwartał, obecnie wynosi 1470 zł na członka rodziny. Warto podkreślić, że nasi stypendyści mają z reguły dużo niższe dochody.
Wyłaniani są na bardzo różne sposoby. Mogą np. zgłosić do koordynatorów programu w diecezjach. W większości z nich jest specjalny zespół formacyjny, który zajmuje się zarówno przyjmowaniem wniosków, jak i opieką nad stypendystami – duchową poprzez np. rekolekcje ale też integracją, organizowaniem różnych spotkań itp.
Niektóre diecezje organizują konkurs, podczas którego wyłaniani są stypendyści; niektóre wysyłają informacje o programie do wybranych szkół, tam, gdzie są największe potrzeby materialne.
Połowa naszej młodzieży pochodzi z rodzin wielodzietnych. Mamy swoich rekordzistów – jedna stypendystka ma 9 sióstr i 5 braci; jest uczeń, który ma szesnaścioro rodzeństwa. Dziś działa program 500 +, on takim rodzinom bardzo ulżył ale przez całe lata było naprawdę bardzo ciężko. Ci młodzi od dziecka umieli pomagać rodzicom, pracować, dorabiać.
Nasi stypendyści są tacy jak społeczeństwo – część jest z pięknych rodzin, którym duchowo niczego nie brakuje, część ma rodziny niepełne z różnych względów, są też młodzi w pieczy zastępczej czy wychowankowie domów dziecka.

- Czy pieniądze przekazywane są stypendystom czy ich rodzicom?

- W przypadku osób niepełnoletnich istnieje tu pewna trudność prawna ale rozwiązaniem są oferowane przez banki konta „junior”. Tam są przelewane pieniądze. Rodzice nadzorują swoje dzieci, także w sprawach materialnych. Zależy nam na tym, aby środki zostały wydane na cele edukacyjne, dlatego uczniowie składają sprawozdanie z wydatkowania pieniędzy pochodzących ze stypendium.
Można z nich finansować kursy językowe, dodatkowe pomoce, książki, itp. Słowem tylko to, co służy rozwojowi i edukacji.

- W jaki sposób pozyskiwane są środki?

- Wydajemy na stypendia i program formacyjny ok 12 mln zł. rocznie. W zeszłym roku podczas przykościelnej i publicznej zbiórki w Dniu Papieskim udało się zgromadzić prawie 8 mln. zł. (Warto przypomnieć, że organizowana przez fundację rokrocznie po 2000 r. zbiórka publiczna to pierwsza taka zbiórka kościelna od czasów wojny). Tak więc zbiórki pokrywają 2/3 środków. Pozostałą 1/3 udaje nam się pozyskać od darczyńców.
Nie mamy innych pieniędzy. Nie mamy żadnych pieniędzy państwowych, poza środkami z 1 proc. podatku dochodowego. To w naszym przypadku kwota ok. 450 tys. zł. Sporo ale niewiele w stosunku do naszych potrzeb.
Nasi darczyńcy to najczęściej pojedyncze osoby, czasem firmy. Niekiedy ktoś przekaże nam spadek, środki ze zlikwidowanej polisy; zdarzało się, że ktoś ofiarował mieszkanie, które mogliśmy potem sprzedać. Kontakty z darczyńcami bywają bardzo wzruszające. Raz otrzymaliśmy kwotę pokrywającą 3 roczne stypendia od powstańca warszawskiego. Opowiadał, jak przez lata cierpieli z żoną biedę, nie mogąc ze względu na swoja AK-owską przeszłość znaleźć żadnej pracy. – Teraz mamy pieniądze ale nie są nam tak potrzebne – mówił. Niedawno przyszła do nas starsza, ponad 80 –letnia pani, rodowita warszawianka, lekarka, która 40 lat pracowała w szpitalach. Wspominała, jak jej matka „wypruwała sobie żyły”, by w powojennej rzeczywistości dzieci mogły zdobyć wykształcenie. – Ja wiem, jak to jest trudno, gdy ma się ambicje i intelektualne możliwości a brakuje pieniędzy – opowiadała. Też zamierza nam coś przekazać.
Jest pewna grupa, ok 6 tys. osób, które stale nas wspierają. Bardzo to sobie cenimy. Zdarza się, że ktoś przez 10 lat daje nam co miesiąc 20 zł. Musi to oznaczać, że naprawdę utożsamia się z tym dziełem, z papieżem, z ideą budowania chrześcijańskich elit poprzez wspieranie młodych.

- Czy Fundacja to faktycznie „kuźnia elit”?

- Myślę, że tak. Nasi podopieczni wybierają wszystkie możliwe uczelnie i kierunki studiów. Jeżdżą na stypendia zagraniczne, uczestniczą w programach naukowych. Już jako absolwenci docierają do najróżniejszych firm i instytucji. Są artystami, aktorami, malarzami, bardzo mocno angażują się w trzeci sektor, są liderami społecznymi, liderami np. „Szlachetnej Paczki”, zajmują się hospicjami, chodzą do więzień, działają na polu ochrony zwierząt. Są w najrozmaitszych środowiskach medialnych, w instytucjach takich jak ministerstwa, kancelaria sejmu, senatu. Angażują się w politykę samorządową. Posła jeszcze nie mamy – chyba na to za wcześnie ale niewykluczone, że i na to przyjdzie czas.
Chcę jednak podkreślić, że nam zależy na integralnym wychowaniu człowieka. Wychowanie Kościoła bazuje na realizmie, nie na fantazji czy improwizacji. Różne wymiary człowieczeństwa muszą być zintegrowane. Co z tego, że ktoś ma świetnie „umeblowana głowę”, jak nie ma co do garnka włożyć. I odwrotnie. Albo jest wykształcony i materialnie niczego mu nie brakuje – ale jest samotny. Poczucie wspólnoty - to też jest bardzo ważne.

- Czy Fundacja stanowi wspólnotę?

- Bardzo nam na tym zależy. Temu służą spotkania, w których stypendyści uczestniczą w ciągu roku czy obozy letnie – poznają się tam, zaprzyjaźniają, wzajemnie inspirują, motywują. To są fantastyczni młodzi ludzie! Nasza praca to wysiłek i odpowiedzialność ale też ogromna przyjemność współpracy z nimi! Wystarczy przyjechać na jeden dzień na taki obóz, pobyć chwilę i porozmawiać, przeżyć wspólną Eucharystię czy dzień sportu - żeby się o tym przekonać.
W czasie wakacji organizujemy 3 obozy. W każdym uczestniczy 800 – 1000 młodych. Trzeba wszystko zorganizować: miejsce, noclegi, wyżywienie, bezpieczeństwo, dwutygodniowy bogaty i różnorodny program - dzień w dzień co do minuty, sale, kościoły, logistykę, przyjazdy, wyjazdy, koszulki, liczną kadrę wychowawczą i kierowniczą, kadrę medyczną, odpowiednie publikacje i materiały, itp. To jest rok pracy lub nawet trochę więcej. My do tego mamy tylko jedno stanowisko biurowe. Wszystkim zajmują się wolontariusze, w większości stypendyści. Sami się dopytują, kiedy już będą mogli pomagać, być opiekunami dla swoich młodszych kolegów. Zależy im, chcą się angażować.
Z punktu widzenia budowania wspólnoty bardzo ważny jest obóz wrześniowy dla absolwentów. To moment newralgiczny. Ci młodzi ludzie z małych miejscowości mają już indeksy w kieszeni i przeprowadzają się właśnie do dużego miasta. Na obozie poznają kolegów, przyjaciół i są wprowadzani do wspólnoty akademickiej, która może być dla nich oparciem we wszystkich sprawach – bytowych, uczelnianych i towarzyskich. Takie wspólnoty mamy w 18 dużych miastach. W Warszawie liczy ona 200 osób, w Krakowie 180. Trzymają się razem, mają spotkania co 2 tygodnie przez cały rok.

- A po studiach?

- To są dziesiątki małżeństw. Co roku dostaję po kilkanaście zaproszeń na śluby ludzi, którzy poznali się właśnie w ramach Fundacji.
Mamy zresztą też ok. 20 wyświęconych księży, kilkunastu alumnów i siostry zakonne, pierwsza z nich w przyszłym roku złoży śluby wieczyste.
Część absolwentów 5 lat temu założyła swoje stowarzyszenie – dla tych, którzy chcą kontynuować przygodę z Fundacją, z tymi wartościami. Mają swój własny zarząd, radę, sekcje.
Zdarza się oczywiście, że pewne osoby się „wykruszają”. Są z nami kilka lat a potem odchodzą. Bardzo mi zawsze jest przykro ale jestem przekonany, że ta formacja i ta grupa to wartość, która zaprocentuje, nawet po jakimś czasie.
Przekonuję się zresztą, że w absolwentach, którzy rozluźnili już swoje związki z Fundacją – co przecież jest naturalnym procesem – pamięć o tym wspólnym czasie jest nadal bardzo żywa. Podczas wielu obozów, gdy organizujemy np. koncert czy spotkanie, przychodzą do mnie byli stypendyści, żeby się przywitać, przedstawiają swoje żony, mężów, dzieci. Opowiadają, co u nich słychać. Zwierzają się, że przyjechali nawet 50, 60, 70 km, żeby się spotkać, gdy dowiedzieli się, że tu, w tym mieście odbywa się obóz. Takie spotkania bardzo budują.

- Jak można wesprzeć Fundację?

- Dobrym słowem, modlitwą, cierpieniem ofiarowanym w intencji tego dzieła. Można w najróżniejszy sposób angażować się w działania w ramach Dnia Papieskiego, w promocję nauczania i osoby Jana Pawła II. Można wreszcie wesprzeć nas ofiarą materialną. Te pieniądze się nie marnują!

Tagi:
Dzieło Nowego Tysiąclecia

Reklama

Z ducha św. Jana Pawła II

2019-10-08 14:19

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 41/2019, str. 3

Natalia Kasperek
Stypendystki Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”

Małe plakaty z sylwetką św. Jana Pawła II informujące o Dniu Papieskim z trudem przebijają się przez gęstwinę wyborczych bilbordów. Najbardziej widoczni są młodzi ludzie z żółtymi chustami i niebieskim napisem: „Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Wyborcza niedziela jest w tym roku dniem zbiórki na stypendia dla zdolnej młodzieży pochodzącej z niezamożnych rodzin w małych miejscowościach.

Wojtyła w Lublinie

Przez prawie ćwierć wieku od 1954 r. ks. Karol Wojtyła wysiadał z nocnego pociągu z Krakowa i pieszo szedł w kierunku KUL, gdzie prowadził wykłady z etyki i seminarium doktoranckie. Szlak upamiętniający obecność Wojtyły w Lublinie prowadzi przez archikatedrę i bazylikę Dominikanów, gdzie często odprawiał Eucharystię. Homagium Prymasa Wyszyńskiego złożone św. Janowi Pawłowi II jest jednym z najstarszych i najbardziej udanych pomników papieża w Polsce; stoi na dziedzińcu KUL. Zaraz po monumencie uniwersytet powołał (w 1982 r.) instytut naukowy Jana Pawła II, skupiający się na jego nauczaniu. Kilka dni po śmierci papieża KUL przyjął nazwę Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.

Po jedynej wizycie papieża w Lublinie (1987 r.) pozostał wielki krzyż przy kościele Świętej Rodziny na Czubach. Z inicjatywy dyrektor Marianny Olszańskiej w największej szkole podstawowej nr 51 im. św. Jana Pawła II realizowany jest program wychowawczy odwołujący się do nauczania papieskiego. Na Wrotkowie funkcjonuje parafia pod wezwaniem Papieża Polaka. Od 25 lat w Lublinie działa też Fundacja Jana Pawła II, której celem jest wspieranie studentów pochodzących z polskich rodzin z terenów dawnego Związku Radzieckiego.

Żywy pomnik Papieża

Po ósmej pielgrzymce św. Jana Pawła II w Episkopacie Polski powstał pomysł wdzięczności papieżowi w postaci żywego pomnika; tak narodziła się w 2000 r. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Ta inicjatywa wspiera edukację ambitnej młodzieży pochodzącej z terenów słabiej rozwiniętych. Przez program stypendialny przeszło już kilkanaście tysięcy osób, aktualnie pomocą objętych jest blisko 2 tys. uczniów i studentów. Duży wkład w początkowy rozwój fundacji wnieśli Lucyna Borek i Andrzej Goliszek, wcześniej uczestnicy duszpasterstwa młodzieży w Lublinie.

– Jestem stypendystką fundacji już od 8 lat – mówi Natalia Kasperek z parafii Borzechów. – Pod skrzydła „Dzieła Nowego Tysiąclecia” dostałam się w gimnazjum, obecnie studiuję na KUL na trzecim roku. Oprócz wsparcia materialnego, fundacja dała mi możliwość spotkania z ludźmi wyznającymi te same wartości. Rozwijam się również dzięki obozom, w tym roku przeżywaliśmy wspaniałe chwile w diecezji legnickiej – dzieli się studentka. Natalia jest także wychowawczynią na obozach dla młodszych stypendystów i koordynuje działania wolontariuszy w czasie zbiórki w naszej archidiecezji. Razem z innymi stypendystami przygotowała na Dzień Papieski festyn rodzinny na pl. Litewskim oraz specjalne zajęcia dla małych pacjentów w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym.

Obecnie „Dzieło Nowego Tysiąclecia” wspiera 55 studentów oraz 28 młodszych osób z naszej archidiecezji, co plasuje nas w krajowej czołówce. Ciągle należymy do regionów niezamożnych materialnie, co przekłada się też na słabszą możliwość dobrej edukacji młodzieży.

Idee zamienione w czyny

Myśl i dzieło polskiego papieża dobrze widoczne są w działaniach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży; ks. Karol Wojtyła był asystentem oddziału w Niegowici. Stowarzyszenie odwdzięcza się mu w swoich programach formacyjnych. Papieska idea budowania cywilizacji miłości leży u podstaw zaangażowania członków Centrum Wolontariatu, realizującego piękne dzieła miłosierdzia dla chorych dzieci, więźniów, bezdomnych i uchodźców. Wezwanie do międzynarodowej solidarności podejmuje skutecznie lubelskie Stowarzyszenie Solidarności Globalnej, prowadząc działania na kilku kontynentach. Do przesłania encykliki „Dives in Misericordia” odwołuje się Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”, od prawie 30 lat obejmujące troską osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Mapę inspiracji papieskich w Lublinie uzupełnia Centrum Jana Pawła II kierowane przez ks. prał. Tadeusza Pajurka. Podobne centra świetnie funkcjonują przy dużym wsparciu władz samorządowych w Warszawie i Krakowie. Lubelski ośrodek na taką pomoc oczekuje od 2006 r. Pomimo tego centrum funduje kilkadziesiąt stypendiów dla dzieci i młodzieży w naszej archidiecezji oraz organizuje Marsze dla Życia i Rodziny. To dobry przykład wcielania w życie przesłania św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł śp. Arcybiskup senior Juliusz Paetz

2019-11-15 11:04

dg / Poznań (KAI)

Dnia 15 listopada 2019 r. zmarł śp. abp Juliusz Paetz, arcybiskup metropolita poznański w latach 1996-2002. Pogrzeb śp. abp. Juliusza Paetza odbędzie się w formie ściśle prywatnej w katedrze poznańskiej. Podajemy treść komunikatu Archidiecezji Poznańskiej:

wikipedia.org

Dnia 15 listopada 2019 r. zmarł śp. abp Juliusz Paetz, arcybiskup metropolita poznański w latach 1996-2002.

Pogrzeb śp. abp. Juliusza Paetza odbędzie się w formie ściśle prywatnej w katedrze poznańskiej.

Miejsce pochówku, jak również forma pogrzebu, zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1178, kan. 1242), zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz Rodziną Zmarłego.

Requiem aeternam dona ei Domine et lux perpetua luceat ei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki dziękuje za reakcję Netflixowi

2019-11-15 16:55

wpolityce.pl

Błędy nie zawsze powstają ze złej woli; dziękuję Netflixowi oraz mojemu zespołowi, że tym razem udało się tak szybko wyjaśnić sytuację i rozwiązać problem - napisał w piątek na Facebooku premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do nieścisłości historycznych w jednym z seriali tego serwisu.

KPRM

W poniedziałek premier Morawiecki przekazał list do szefa Netflixa w związku z nieścisłościami historycznymi w serialu „Iwan Groźny z Treblinki”. Podkreślił, że ukazana w nim mapa Polski z zaznaczonymi obozami zagłady wprowadza w błąd i jest pisaniem historii na nowo. Zaznaczył, że liczy na poprawę błędu lub poinformowanie o nim widzów.

W czwartek Netflix opublikował oświadczenie, w którym zapowiedział, że w serialu zostaną dodane teksty wyjaśniające, że obozy zagłady zbudował niemiecki reżim nazistowski.

Wspieramy twórców serialu +The Devil Next Door+ (Iwan Groźny z Treblinki), którzy wykonali istotną pracę oraz badania. Chcąc zapewnić naszym użytkownikom więcej informacji na ważne tematy przedstawione w tym serialu dokumentalnym i uniknąć nieporozumień, w ciągu najbliższych dni dodamy teksty do niektórych przedstawionych w nim map — głosi oświadczenie opublikowane na Twitterze firmy.

Pomoże to wyjaśnić, że obozy zagłady i obozy koncentracyjne zostały zbudowane i były prowadzone przez niemiecki reżim nazistowski, który napadł na Polskę i okupował ją w latach 1939-1945 —dodano.

Podziękowania za reakcję Netflixa złożył już w czwartek resort spraw zagranicznych. W piątek za pośrednictwem Facebooka zrobił to premier.

Błędy nie zawsze powstają ze złej woli, dlatego warto konstruktywnie rozmawiać o ich korekcie. Dziękuję Netflix oraz mojemu Zespołowi, że tym razem udało się tak szybko wyjaśnić sytuację i rozwiązać problem —czytamy we wpisie.

Miniserial dokumentalny „Iwan Groźny z Treblinki” (oryginalny tytuł: „The Devil Next Door”) opowiada o Iwanie Demianiuku, ukraińskim zbrodniarzu wojennym, strażniku obozu zagłady w Treblince podczas II wojny światowej. W pierwszym odcinku serialu pokazano mapę Polski w dzisiejszych granicach z zaznaczonymi obozami zagłady, m.in. Auschwitz, Sobiborem, Treblinką i Płaszowem. Na amerykańską produkcję zareagował m.in. polski MSZ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem