Reklama

Posługa liturgiczna młodych

Światło znaków

Piątkowa, wieczorna Msza św. w parafii. Do Mszy św. służy sześciu lektorów i czterech ministrantów. Śpiewa schola. Niesione są dary, przygotowana jest modlitwa powszechna. Po Mszy św. w salkach parafialnych odbywa się spotkanie oazowe. Od lat Ruch Światło-Życie w naszej, i nie tylko, diecezji ożywia wspólnotę parafialną, uaktywnia zaangażowanie świeckich podczas celebracji liturgicznych.

Odnowa liturgii

Celem Ruchu Światło-Życie jest, by każdy uczestnik po ewangelizacji, prowadzącej do przyjęcia Jezusa Chrystusa jako swego Pana i Zbawiciela, uczestniczył w formacji w grupie uczniów Jezusa, a następnie we wspólnocie diakonijnej podjął konkretną służbę w Kościele i świecie.
Ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło-Życie i kandydat na ołtarze, pisał: „Spojrzenie na liturgię w świetle tajemnicy Chrystusa Sługi pozwoli nam głębiej zrozumieć sens liturgii w ogóle i jej odnowy w posoborowym Kościele. Liturgia nie jest niczym innym, jak nieustannym uobecnianiem i stawaniem w obliczu Kościoła w każdym czasie, w każdym miejscu”. Ks. Blachnicki był prekursorem posoborowej odnowy liturgii w polskim Kościele, ale zawsze pamiętał - i przed tym przestrzegał innych - by w liturgii niczego samemu dowolnie nie zmieniać. „Formę liturgii, jej treść, sposób sprawowania, nawet w najdrobniejszych szczegółach, określa Kościół, a wszyscy w Kościele są zobowiązani do sprawowania liturgii w duchu posłuszeństwa” - pisał.
Takiemu liturgicznemu wychowaniu podporządkowana jest formacja oazowa, a w niej w sposób szczególny Kurs Oazowy dla Animatorów Liturgii (KODAL). Zadaniem oazowych rekolekcji specjalistycznych jest odpowiednie przygotowanie animatorów do podjęcia różnorakich posług w Kościele i w samym ruchu oazowym. Są one skierowane do osób, które pragną włączyć się w posługę wybranej przez siebie diakonii (posługi) specjalistycznej. Warto zaznaczyć, że mówiąc o zaangażowaniu młodych w celebrację liturgiczną, zawsze podkreśla się słowo: „posługa”. Liturgia gromadzi wspólnotę parafialną, a wspólnota powstaje tam, gdzie wszyscy, zgodnie ze swoim charyzmatem, podejmują służbę dla jej budowania. Ważne jest zatem, by podejmowana aktywność i zaangażowanie w czasie trwania celebracji było podporządkowanie dobru całej wspólnoty i jej służyło. Marek ze Strzelec Krajeńskich mówi, że został ministrantem, aby służyć i być bliżej Chrystusa w czasie Jego „bezkrwawej ofiary”. „W momencie przeistoczenia przywołuję w sobie obraz z życia i działalności Jezusa, szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania” - mówi o swoim przeżywaniu Eucharystii. W parafii nie tylko służy przy ołtarzu, ale także czyta czytanie mszalne, zbiera ofiary, posługuje przy chrztach.

Zrozumienie i zaangażowanie

Kurs Oazowy Dla Animatorów Liturgii to rekolekcje przygotowujące do posługi w diakonii liturgicznej oraz do podjęcia odpowiedzialności za liturgię. Pierwszy KODAL w naszej diecezji odbył się w dniach 23 stycznia - 1 lutego 1993 r. w Zielonej Górze. Każdego dnia rekolekcji, obok Eucharystii i wspólnych modlitw brewiarzowych, odbywają się ćwiczenia praktyczne z liturgii, synteza biblijna i synteza liturgiczna oraz namiot spotkania, czyli medytacja. Taki układ rekolekcji pozwala zaszczepić w młodych nie tylko znajomość liturgii, ale także szacunek dla jej zasad i zrozumienie jej głębi. Jak pisał ks. Blachnicki: „Liturgia uobecnia posłuszeństwo Chrystusa i nie można sprawować liturgii godnie i we właściwym duchu, jeżeli się jest poza posłuszeństwem. Nic tak bardzo nie sprzeciwia się istocie liturgii, jak brak posłuszeństwa, jak pewna subiektywna dowolność, stawianie swego «widzimisię», własnego odczuwania ponad Tradycję, ponad wolę Kościoła, tak wyraźnie określoną w dokumentach, w przepisach liturgicznych”. Paweł z Lubska, tegoroczny uczestnik KODAL-u, mówi, że stara się uczestniczyć w Eucharystii ze spokojem, godnością i szacunkiem, choć - jak sam przyznaje - „nie zawsze mi to wychodzi”. Problem ze skupieniem na istocie tego, co podczas Eucharystii się dokonuje, mają także dziewczęta zaangażowane w przygotowanie darów, modlitwy powszechnej czy komentarzy. W ramach KODAL-u utworzono więc grupę dla dziewcząt, by i one mogły uczyć się takiego posługiwania w czasie Mszy św., które nie przesłania istoty tego, co dokonuje się na ołtarzu. Dla Natalii z Czerwieńska każda posługa jest czymś ważnym, „wiem, że powinnam służyć na chwałę Panu, ale nie zawsze tak to u mnie wygląda” - przyznaje.
W formacji liturgicznej zachęca się, by formę liturgii przyjmować jako światło, jako coś, co przekazuje treści, które są prawdą i które objawiają prawdę Bożą. Życie musi być podporządkowane światłu, a światło musi być wcielane w nasze życie. „I stąd - pisze ks. Blachnicki - to dążenie, żeby najpierw głęboko wniknąć w treść liturgicznego znaku i symbolu i postawić pytanie: Co Bóg chce nam przekazać przez Kościół, przez dany obrzęd, znak liturgiczny? Dlatego liturgia zakłada zawsze najpierw zrozumienie”. Pochylanie się podczas rekolekcji nad tajemnicą Eucharystii wymaga najpierw wysiłku rozumu, żeby światło przekazane w jej znakach, w symbolach, zajaśniało najpierw w umysłach tych, którzy podejmują konkretne posługi na Mszy św. - czytają czytania, śpiewają psalm, prowadzą śpiew, posługują przy ołtarzu, niosą dary, przygotowują modlitwę powszechną. Potem trzeba się tym treściom podporządkować, trzeba chcieć całego siebie zaangażować w posługiwanie na liturgii. Inaczej - zamiast współprzeżywania - będzie stres, bujanie w obłokach, znudzenie, brak skupienia.

Reklama

Liturgia życia

W całej formacji liturgicznej w Ruchu Światło-Życie u podstaw leży zasada zawarta w nazwie ruchu - „światło-życie”. Ona obowiązuje we wszystkim, ale w sposób szczególny właśnie w liturgii. „To nie tylko słowo Boże jest światłem, które musi stawać się życiem, ale liturgia musi w tym znaczeniu stawać się liturgią życia - liturgią żywą, której towarzyszy zaangażowanie osoby” - pisze Założyciel. Grzegorz z Sulechowa w swojej parafii jest lektorem i mówi, że stara się wykonywać tę posługę tak, jak przystoi lektorowi. Żadna osoba nie może angażować się w rzeczy, których nie rozumie, których nie stara się poznać. Lektor, który nie wie, co to znaczy być lektorem, nie tworzy z dokonującą się celebracją liturgiczną harmonijnej całości. W oazie pielęgnuje się mystagogię, czyli wprowadzanie w misterium, a nie - jak mówi ks. Blachnicki - „tresurę liturgiczną”, choć i na ćwiczenia ceremonii liturgicznych jest miejsce. Każdy uczestnik Eucharystii, a tym bardziej ktoś, kto podejmuje w czasie Mszy św. konkretną posługę, musi wejść poprzez rozum i poprzez wolną akceptację w świat znaków liturgicznych, zwłaszcza sakramentalnych, gdyż to jest właśnie misterium zbawienia. Mariusz z Głogowa jest wdzięczny Panu Bogu za dar posługiwania na Mszy św.: „Bez Pana Boga bym tego nie osiągnął, więc wiem, że wszystko nam od Niego” - przyznaje.
„Liturgia jest szkołą życia chrześcijańskiego. Liturgia jest również szkołą wolności osoby ludzkiej. Dlatego ciągle na nowo trzeba podejmować wysiłek, aby liturgia zajmowała należyte miejsce w życiu naszego ruchu, w całej pracy formacyjnej, żebyśmy byli dla innych znakiem, jak przez właściwe podejście do liturgii, przez uczestnictwo w niej wzrastać w życiu chrześcijańskim, dochodzić do dojrzałej wiary i do wzrostu nowego człowieka, i jak budować przez to nową wspólnotę i nową kulturę - pisze w Charyzmacie Ruchu Światło-Życie ks. Blachnicki. Niech te słowa stają się coraz częściej codziennością jak największej liczby młodych ludzi w naszych parafiach.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To jest CUD!

2020-07-07 10:03

[ TEMATY ]

Radio Maryja

Maryja

Tak skwitowała urzędniczka SANEPID-u wyniki testu na koronawirusa ojców franciszkanów z Niepokalanowa. 107 testów i wszystkie ujemne.

To nie możliwe, aby w tak dużej społeczności nikt nie miał pozytywnego wyniku. Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi. Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni, to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest między innymi fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory po wykryciu korona wirusa został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60 %. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny. Kiedy w sobotę 27 czerwca dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżym nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiono nam wymazy. Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok. Dzięki Bogu z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez internat modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie „Oddaj się Maryi”: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.

Wszystko jak co miesiąc ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów. Pomimo pustki w bazylice czuło się obecność ludzi, że są tu z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na „wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego różańca odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. Cóż to może być, czy nie daj Boże coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem, ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wchodzi do kaplicy św. Maksymiliana gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: To jest CUD !!!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce, a być może i na świecie, aby nikt, z tak dużej grupy mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony. Zanim gwardian ogłosił wyniki wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100 % zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi, które już za miesiąc odbędzie się po raz Czwarty, Sztafeta Różańcowa i wiele innych. Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która zapali nasz naród nową miłością do Boga i ludzi i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy abyście doznali, jak dobra i czuła jest nasza MATKA.

Franciszkanie z Niepokalanowa

Ogłoszenie o. Grzegorza Szymanika - gwardiana Niepokalanowa o wynikach badań.

"Zawierz się Maryi, nasza Mama nigdy Ciebie nie zawiedzie."

CZYTAJ DALEJ

77. rocznica pacyfikacji Łukowej

2020-07-08 21:33

Lucyna Paluch (GOK w Łukowej)

Złożenie kwiatów i upamiętnienie ofiar pacyfikacji

Tradycyjnie, jak co roku w pierwszą niedzielę lipca, mieszkańcy Łukowej zgromadzili się (05.07) na uroczystościach poświęconych obchodom 77. rocznicy pacyfikacji tej miejscowości.

Podczas wydarzenia wspominane jest wysiedlenie i tragedia z 1943 roku, mieszkańcy modlą się również za pomordowanych w niemieckich obozach zagłady, czy na robotach przymusowych. Świadków tamtych, tragicznych wydarzeń z czasów wojny jest coraz mniej i są to głównie osoby, które w tamtym czasie miały po kilka lub kilkanaście lat. Tegoroczne uroczystości zgromadziły w kościele parafialnym licznie przybyłych wiernych, kombatantów oraz poczty sztandarowe i młodzież.

Mszę św. za wysiedlonych przez Niemców mieszkańców odprawił wikariusz ks. Marcin Dańków, natomiast pełne patriotyzmu kazanie wygłosił ks. prałat Władysław Kowalik, który jako pięcioletnie dziecko, 3 lipca 1943 roku doświadczył pacyfikacji. Podzielił się on swoim świadectwem wiary i patriotyzmu oraz wspomnieniami sprzed siedemdziesięciu siedmiu lat: – Pamiętam jako dziecko, że gdy rozpoczęła się wywózka, spędzili nas pod kościół, załadowali na samochody ciężarowe i ruszyliśmy. Pamiętam straszny, wielki jęk, jeden płacz, wszyscy płakali. Dziś widzę, jak bardzo inaczej postrzega taką rzeczywistość dziecko, bo mi się chciało śmiać, gdyż pierwszy raz jechałem samochodem. Małemu dziecku zupełnie inaczej się to wszystko przedstawiło, ale gdy popatrzyłem na wszystkich wokoło to zobaczyłem strach, płacz i łzy mojej mamy i zaczęło mi być strasznie smutno. Pamiętam mamę, jak siedziała przy burcie samochodu i trzymała na kolanach moją siostrę. I tak dojechaliśmy na Majdanek – wspominał.

Kapłan dał również swoje świadectwo wiary i patriotyzmu: – Jak to dobrze, że w naszej wspólnocie jeszcze pamięć trwa, że są ludzie zaangażowani i patrzą na naszą Ojczyznę przez pryzmat patriotyzmu, chcąc by Polska się rozwijała. A w naszej historii mamy wiele przykładów wspaniałych ludzi, żołnierzy wyklętych, których my dziś nazywamy bohaterami. Oni na zawsze pozostali wierni wolnej i niepodległej Polsce. Żyjmy dalej na ich wzór, jako katolicy, jako ludzie sumienia i niech każda gmina i każda parafia kultywuje ich pamięć i wciąż mówi o ich odwadze, wyciągajmy na światło dzienne to, co mamy najcenniejszego. Aby to nowe, młode pokolenie mogło się do ich męstwa, odwagi i ofiarności odwoływać – podkreślał.

Po Eucharystii przy pomniku upamiętniającym miejsce wywózki mieszkańców zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. Chór ‘Łukowianie’, w którego skład wchodzą Dzieci Zamojszczyzny, zaśpiewał okolicznościową pieśń obrazującą moment wypędzania z domów, pobyt w obozach i w Niemczech na przymusowych robotach. Słowa utworu odzwierciedlały bolesne przeżycia znane chórzystom z autopsji.

Po uroczystościach można było zaopatrzyć się w najnowsze wydawnictwa GOK w Łukowej: ‘Partyzancką Drogę Krzyżową kard. Wyszyńskiego’, ‘Zeszyt Osuchowski’ nr 17 i ‘Goniec Łukowej’ nr 116, a także wspomóc swoim datkiem Siostry Bernardynki z Łodzi, wśród których pracują cztery siostry pochodzące z Łukowej.

W czasie pacyfikacji Gminy Łukowa tj. od drugiego do piętnastego lipca 1943r. zabitych zostało czterdziestu czterech mężczyzn, czterdzieści osiem kobiet i czterdzieścioro dziewięcioro dzieci. Do obozów i na przymusowe roboty do Niemiec wywieziono tysiąc trzystu pięćdziesięciu dziewięciu mężczyzn, tysiąc pięćset sześćdziesiąt trzy kobiety i tysiąc dwieście pięćdziesięcioro dwoje dzieci. Spalono dwadzieścia sześć budynków mieszkalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję