Reklama

Dylematy blondynki

Kot, czyli pies na całe życie

Danuta Rogacewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 8/2005

Podobno kota nie głaszcze się pod włos. Ale mojego to nawet z włosem nie radzę dotykać, mimo że ma ich rudą furę jak to pers. Nie uznaje żadnych takich kici, kici i radosnego gulgotania, jakie na jego widok wydają z siebie moi znajomi. Horacy przyjmuje tę pieszczotliwą litanię z kocią obojętnością, unosząc dumnie puchaty kłąb ogona i nie pozwalając na żadne spoufalanie. I chociaż zima w pełni - to kolan, niestety, nie wygrzeje. Nie znosi ich niczym diabeł święconej wody (chyba że należą do księdza przychodzącego po kolędzie) i sam ustala terminy bliskich spotkań. Po takiej audiencji mam podrapane dłonie, bo kocisko dokazuje najczęściej wtedy, gdy nie pozwalam na żadne kompromisy. Nocą rudy szubrawiec plądruje wszystkie zakamarki i bezczelnie wyleguje się na stole, niwecząc złośliwie moje pedagogiczne sposoby wychowania.
Trudno zaprzyjaźnić się z kotem, zwłaszcza że posądza się go o fałszywą naturę. Ale gdy nie wchodzimy sobie w drogę, możliwe są chwile wzajemnej tolerancji. Kiedy znikam w fotelu z jakąś książką na niewygrzanych kolanach, Horacy opuszcza swoje legowisko i mości się u moich nóg. Spod oka obserwuję, jak z futrzastej piłki uchodzi powietrze i rudzielec przepoczwarza się w złachmaniony rozłożysty dywanik. Pełnia harmonii.
Co innego pies. Ten to i domu przypilnuje, i z dziećmi się pobawi, pomerda gościom ogonem albo i łapę poda, jak jest dobrze wychowany. Gospodarzowi wiernie w oczy zagląda i nawet z ręki mu je, a nocą to i nogi w łóżku wygrzeje. Nic dziwnego, że zasłużył na miano przyjaciela człowieka. Wielu moich znajomych ma takich przyjaciół. Kiedyś wybrałam się do jednych, co to prosiaka w domu trzymają - taki spasiony z tego dobrobytu i powszechnej miłości, że przypomina raczej kluskę niż przedstawiciela psiego gatunku z porządnym rodowodem. Niestety, na progu nie przywitał mnie wesoły jazgot czworonożnego szczęścia. Co się stało? Chory czy zginął? - pytam zaniepokojona ciszą panującą w mieszkaniu. Okazało się, że psina lokum zmieniła. Z pokojowych piernatów przeniosła się do podwórkowej budy, gdy zaczęła warczeć i odsłaniać zębiska na widok najmłodszej latorośli buszującej w pobliżu miski z jadłem.
No cóż, z przyjaźnią tak czasem bywa. Przekonał się o tym pewien senator z województwa łódzkiego, kiedy zajrzał do swojej teczki leżakującej sobie spokojnie w IPN-ie. Podobno zemdlał, gdy przeczytał, że jego przyjaciel, któremu ufał jak bratu, okazał się ubecką wtyką. Wierny towarzysz lata całe panoszył się w jego życiorysie, dziurawiąc go jak ser szwajcarski, niedostępny zresztą na naszym peerelowskim rynku tak samo jak cygara, które palił namiętnie.
Sprawa teczek spędza sen z powiek wszystkim politykom, ludziom biznesu, dziennikarzom i tym, których nazwiska coś znaczą. Lustrować czy darować? Zaglądać czy żyć w beztroskiej nieświadomości, pozwalając, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw? Leon Kieres, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, uprzedza, że kto tam zajrzy, nie będzie miał spokoju do końca życia i na wszelki wypadek do swojej teczki niech nie zagląda.
Może się okazać, że nie wszyscy, którzy byli na nieustannym celowniku Wielkiego Brata, będą mieli w sobie tyle szlachetnej siły, aby zastosować ewangeliczną zasadę przebaczania siedemdziesiąt siedem razy. Jeśli zdradza przyjaciel, ojciec, mąż lub ksiądz (donosiciele rekrutowali się ze wszystkich inteligenckich warstw), to trudno znaleźć twardy grunt w życiowym - jak się okazuje - szlamie. Z drugiej strony - jeśli się go nie spłucze silnym strumieniem, to ryzyko babrania się w błocie przedłuża się w nieskończoność. Henryk Ibsen, nie mając pojęcia o totalitarnym systemie zniewalania, próbował rozwikłać problem rozrachunku z ciemną przeszłością, ale jego bohaterowie nie udźwignęli brzemienia prawdy.
Zdrada i faryzeizm to nie tylko cechy naszej narodowej historii. Ocieramy się o nie codziennie w polityce, gospodarce i - coraz częściej - w pracy, wśród swoich bliskich. Czyżbyśmy zło mieli zakodowane w genach? Taka przerażająca wizja nie mieści mi się w głowie. Naiwnie - jak to blondynka - sądzę, że istnieje kres niegodziwości i dobro, jak to bywa w bajkach, zwycięży. Jednak, żeby nie być wyśmianą za te dziecinne poglądy, dodam jako człowiek wierzący: dobro nie musi stawać do pojedynku, bo jest niezwyciężone.
Ale na wszelki wypadek mieszkam z kotem. Wolę mieć podrapane ręce niż rozszarpany zadek.

Reklama

Rzecznik KEP: biskupi zobowiązali Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów

2019-09-21 11:39

BPKEP / Warszawa (KAI)

Biskupi obecni na zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych 27 sierpnia br. zobowiązali Komisję Nadzorczą Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów dotyczących kwestii zarządzania Caritas Polska – napisał w przesłanym KAI komunikacie ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Caritas

Caritas Polska jest instytucją charytatywną Konferencji Episkopatu Polski. Caritas Polska koordynuje pracę 44 Caritas diecezjalnych i archidiecezjalnych w Polsce. Udziela pomocy doraźnej i długofalowej, materialnej i finansowej osobom bezrobotnym, bezdomnym, chorym, starszym, a także imigrantom i uchodźcom. Pomaga ofiarom wojen, kataklizmów i nieszczęść naturalnych poza granicami Polski. Dyrektorem Caritas Polska od 2017 r. jest ks. Marcin Iżycki. Przewodniczącym Komisji Nadzorczej jest bp Wiesław Szlachetka.

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Biskupi obecni na zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych 27 sierpnia br. na Jasnej Górze zobowiązali Komisję Nadzorczą Caritas Polska do wyjaśnienia zarzutów dotyczących kwestii zarządzania Caritas Polska.

ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 21 września 2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalisz: bp Janiak poświęcił Centrum Symulacji Medycznych

2019-09-23 15:27

ek / Kalisz (KAI)

Biskup kaliski Edward Janiak poświęcił nowoczesne pomieszczenia Monoprofilowego Centrum Symulacji Medycznych, które powstało w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu. Obiekt jest przeznaczony do kształcenia studentów na kierunku pielęgniarstwo.

©Robert Kneschke - stock.adobe.com

W uroczystości uczestniczył marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski, który zaznaczył, że zawód pielęgniarki staje się coraz bardziej atrakcyjny. - Zależy nam na kształceniu kadr medycznych, aby w polskiej służbie zdrowia było jak najwięcej pielęgniarek. Mamy nadzieję, że kryzys, jeśli chodzi o kadry pielęgniarskie, mamy już za sobą, ale musimy też patrzeć perspektywicznie, na wiele lat do przodu. Należy podkreślić, że obecnie jest coraz ważniejsza pozycja pielęgniarek w systemie opieki zdrowotnej – mówił.

Odniósł się także do starań PWSZ o przekształcenie w Akademię Kaliską. - Myślę, że w przyszłości będzie uniwersytet, a myślę, że jeszcze w dalszej przyszłości będzie wydział lekarski. Będę Kalisz w tym wspierał – zapewniał marszałek Karczewski.

W swoim słowie biskup kaliski dziękował pielęgniarkom za służbę przy chorych. – Kiedy przebywałem w szpitalu to uświadomiłem sobie, że bardzo ważną rolę odgrywają pielęgniarki, które najwięcej czasu poświęcają chorym. Dla mnie jako biskupa to wielka radość, że w Kaliszu powstało takie nowoczesne centrum kształcenia pielęgniarek. Życzę wszystkim pielęgniarkom i pielęgniarzom, żeby mieli dużo osobistej satysfakcji ze służby dla drugiego człowieka – powiedział bp Janiak.

W ramach Monoprofilowego Centrum Symulacji Medycznej utworzono salę opieki pielęgniarskiej – wysokiej wierności, salę symulacji z zakresu ALS (Advanced Life Support – zaawansowane zabiegi resuscytacyjne), salę symulacji z zakresu BLS (Basic Life Support - podstawowe zabiegi resuscytacyjne), salę ćwiczeń umiejętności pielęgniarskich i umiejętności technicznych, salę ćwiczeń z pacjentem niepełnosprawnym.

Nowoczesna baza warta ponad 2,5 mln zł powstała przy wsparciu funduszy unijnych.

W wyniku wprowadzenia tych metod studenci kierunku pielęgniarstwo nabiorą unikalnych umiejętności w zakresie wykonywania czynności medycznych, zostanie im przekazana umiejętność praktycznego zastosowania wiedzy w kontakcie z pacjentem.

- Prowadzenie zajęć metodami symulacji medycznej umożliwi studentom naukę technik samodoskonalenia, co w efekcie przyniesie umiejętność uczenia się przez całe życie. Jest to istotne z uwagi na bardzo szeroki zakres umiejętności potrzebnych w trakcie wykonywania zawodu w różnych obszarach, np. chirurgii, pediatrii, geriatrii – stwierdził Andrzej Wojtyła, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Kaliszu.

W otwarciu nowoczesnego centrum uczestniczyli parlamentarzyści, samorządowcy, władze uczelni i naukowcy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem