Reklama

IV Sesja Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”

2018-10-18 07:10

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa i Tomasz Kamińscy

Katolicki Uniwersytet Lubelski był 17 października 2018 r. miejscem IV Sesji „Prawo a wartości w Europie” II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”. Ks. dr hab. Mirosław Sitarz z KUL, witając znamienitych prelegentów oraz licznie zgromadzonych uczestników z Polski i zagranicy, przypomniał słowa św. Jana Pawła II, który na KUL mówił, że budowanie Europy na wartościach zakorzenionych w tradycji chrześcijańskiej jest korzystne dla wszystkich.

Prorektor, ks. dr hab. Andrzej Kiciński zauważył, że współczesną Europę trudno jest określić Europą wartości. Dlatego trzeba wrócić do myśli ojców założycieli Wspólnoty Europejskiej, którzy opierali swoje idee na wartościach chrześcijańskich.

Wojewoda Lubelski dr hab. Przemysław Czarnek zwrócił uwagę, że prawo naturalne w Europie choć jest fundamentem jej tożsamości, to jednak jest zapominane, a nawet zwalczane. Demokracja stała się dyktaturą skrajnie nietolerancyjnej mniejszości, a niezauważane są prawa większości. Stawanie przy prawdzie, która istnieje obiektywnie, bez względu na to, czy jest mniejszość, która tego nie akceptuje, jest w stanie uratować chrześcijańską Europę.

Zobacz zdjęcia: IV Sesja Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”

Ks. Infułat Ireneusz Skubiś, twórca Ruchu „Europa Christi” zauważył, że bez Chrystusa prawo nie byłoby prawem. Dlatego stale trzeba szukać opcji prawnych, zgodnych z katolicką nauką społeczną.

Reklama

Bp Artur Miziński, sekretarz Generalny KEP, prowadzący pierwszy panel, przypomniał słowa św. Jana Pawła II, by Polska wniosła duchowy wkład we wspólnotę europejską.

O duchowym dziele, jakim jest kult maryjny, mówił abp Tomasz Peta z Kazachstanu, który dotarł do Polski rano po dwóch dniach podróży. Arcybiskup przypomniał dzieje polskich zesłańców w Oziornoje, gdzie w momencie największego głodu w 1941 r. pojawiło się jezioro z ogromną ilością ryb. Potraktowano to jako cud za sprawą Maryi. Obecnie znajduje się tam Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju i światowe centrum modlitwy o pokój. – Adoracja i różaniec mogą uratować chrześcijańską Europę – powiedział abp Peta.

Ks. dr hab. Mirosław Sitarz (KUL) podkreślił, że dla św. Jana Pawła II elementem określającym tożsamość Europy jest Kościół, a chrześcijaństwo jest czynnikiem decydującym w historii Europy. Porządek prawny powinien uznawać i chronić te wartości, które stanowią najcenniejsze dziedzictwo humanizmu europejskiego.

Arturo Mari, fotograf 6 papieży, wspominał że Prymas Stefan Wyszyński przedstawił go kardynałowi Karolowi Wojtyle. Od tamtego momentu zaczęła się ich przyjaźń. Przez cały czas uważał go za ojca, a papież traktował go jak syna. Arturo Mari opowiedział kilka historii, które ukazywały św. Jana Pawła II jako człowieka bezpośredniego, pełnego humoru, świetnie nawiązującego kontakt z ludźmi, a jednocześnie wrażliwego na biedę i gotowego do wsparcia.

Panel drugi prowadził bp Ryszard Karpiński. „Osoba ludzka zasadą formowania ładu społecznego”, to temat wystąpienia ks. prof. dr. hab. Andrzeja Maryniarczyka SDB. Zwrócił on uwagę, że błędne rozumienie człowieka stoi u błędnych podstaw życia społecznego i nieprawidłowego definiowania osoby ludzkiej. Tylko chrześcijaństwo traktuje człowieka jako osobę, a osobę jako byt. Człowiek posiada swoją godność, jest podmiotem prawa i jednocześnie jego celem. Wszystkie zaś ludzkie wspólnoty pełnią funkcje pomocniczą i mają ułatwić rozwój człowieka.

Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina mówiła o trudnościach, jakie napotyka w Polsce obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Do tej pory polski Sejm nie uchwalił prawa zakazującego zabijania dzieci poczętych, ulegając naciskom nielicznej grupki aborcjonistów wbrew woli większości obywateli. Podkreśliła, że katolicy powinni wymuszać na politykach działania na rzecz obrony życia.

Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz w swoim wystąpieniu podkreślił, że chrześcijańska koncepcja gospodarki traktuje człowieka jako współpracownika Boga. Dlatego praca stoi przed kapitałem, który ma służyć człowiekowi. Jednak ideologia neomarksizmu globalnego, poprzez odcięcie się od Boga, jako kreatora wszechświata, a od człowieka, jako obrazu Stwórcy, doprowadziła do kryzysu w Europie. Kluczem tych ideologii jest destrukcja i szatańskie dążenie do unicestwienia porządku świata. W katolickim zaś porządku, każdym czynem twórczym, służącym człowiekowi i chwalącym Boga, ludzie budują sobie wieczność.

O problemach wolności sumienia w Europie mówił ks. dr Jarosław Krzewicki (SWEiZ w Łodzi). Wolność sumienia jest gwarantowana w Karcie Praw Podstawowych, ale w rzeczywistości, podejmowana jest walka z chrześcijaństwem właśnie w odniesieniu do wolności sumienia. – Nie chodzi nam o chrześcijańską Europę, ale o Europę Chrystusa, gdzie zagwarantowany będzie dostęp nie tyle do tradycji, ale podkreślony zostanie centralny punkt związku z historią, dziedzictwem i człowieczeństwem, jakim jest Jezus Chrystus – powiedział ks. Krzewicki.

Trzeci panel prowadził bp Antoni Dziemianko z diecezji pińskiej na Białorusi. Ks. prof. dr hab. Józef Krukowski (PAN) podjął temat: „Wartości chrześcijańskie a wartości Unii Europejskiej”. Zauważył, że wartości chrześcijańskie stanowią podstawę kultury narodów europejskich. To szacunek i braterska miłość oraz uniwersalne wartości etyczne. Powinny być respektowane w każdym demokratycznym państwie. Liberałowie i socjaliści po przejęciu wpływów w Unii postawili sobie za cel całkowite wykorzenienie wartości chrześcijańskich z porządku prawnego. Wskazał, że chrześcijanie powinni działać tak, jak mówił św. Jan Paweł II, by wszyscy europejczycy czuli się jak we własnym domu i tworzyli rodzinę narodów, która mogłaby być natchnieniem dla innych regionów świata.

Prof. dr hab. Mirosław Piotrowski przedstawił symbolikę chrześcijańską w przestrzeni Unii Europejskiej. Mówił, że symbolika ta jest obecna przede wszystkim dzięki kościołom, które świadczą o chrześcijańskim kodzie genetycznym naszego kontynentu. Krzyż znajduje się na wielu flagach państw europejskich i nie można oddzielić dziejów Europy od chrześcijaństwa. Jednak nasiliła się walka z chrześcijaństwem i jego symbolami. Nawet politycy chrześcijańscy popierają eliminowanie symboli chrześcijańskich. – Czy trzeba oderwać od unijnego decyzyjnego stołu chrześcijańskich demokratów, by przywrócić poszanowanie chrześcijańskich korzeni cywilizacji europejskiej i jej symboli? – pytał prof. Piotrowski.

Red. Mariusz Książek (Tygodnik Niedziela) mówił o wyzwaniach medialnych Ruchu „Europa Christi”. Przypomniał św. o. Maksymiliana Kolbe, który w pracy ewangelizacyjnej wykorzystywał najnowocześniejsze środki medialne, wydając w dużym nakładzie Rycerza Niepokalanej i Małego Rycerzyka Niepokalanej . Przywołał jego słowa, że jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, to kościoły będą puste. Dlatego Ruch „Europa Christi” wydaje co miesiąc pismo – wraz z Tygodnikiem Niedziela. Red. Książek zapowiedział, powstanie przedsięwzięcia w dziedzinie filmów chrześcijańskich.

IV panel prowadził dr hab. Krzysztof Wiak, prof. KUL. Dr Bogusław Rogalski z Parlamentu Europejskiego wygłosił konferencję: „Udział chrześcijan w życiu publicznym według Noty Doktrynalnej Stolicy Apostolskiej”. Według niej udział katolików w życiu publicznym i politycznym jest niezwykle ważny, by Europa wróciła do swoich korzeni. Dr Rogalski podkreślił, że do obrony chrześcijaństwa potrzebni są odważni rycerze Chrystusa, a o to stara się właśnie Ruch „Europa Christi”.

Jan Michał Małek udowadniał, że obecna Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie służy dobrze gospodarce, gdyż w tej dziedzinie zawiera wiele zapisów, które są ze sobą sprzeczne.

Prof. dr hab. Dariusz Dudek (KUL), mówiąc o aksjologii Konstytucji RP, stwierdził, że konstytucja stanowi prawny wyraz wartości zasługujących na ochronę. Podkreślił wielką wartość preambuły Konstytucji 3 maja. Wspomniał o propozycji Prezydenta RP dotyczących referendum konstytucyjnego. Zwrócił uwagę na pytanie o wyrażeniu wdzięczności przodkom za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie narodu.

Na zakończenie sesji ks. Ireneusz Skubiś przypomniał, że Jan Paweł II jest ojcem Europy, gdyż nikt tak dogłębnie nie ukazał misji kontynentu europejskiego. Redaktor Honorowy wręczył na ręce ks. prof. Mirosława Sitarza płaskorzeźbę Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest znakiem powstających Klubów Europa Christi. Dodał, że opracowywany jest projekt Arcybractwa Europa Christi i Rycerzy Europy Christi, by bronić Europy i aby Chrystus Zmartwychwstały miał „paszport” uprawniający do przebywania w Europie.

Tagi:
Europa Christi

Reklama

Przesłanie z Ołomuńca

2019-04-30 09:13

Rozmawia ks. Ireneusz Skubiś – moderator Ruchu „Europa Christi”
Niedziela Ogólnopolska 18/2019, str. 38-39

Europa wprawdzie uznaje tradycję chrześcijańską, jednak traktuje ją raczej jak muzealny eksponat niż jako sposób myślenia i postępowania

B. M. Sztajner/Niedziela
Jan Graubner

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – 14 lutego 2019 r. obchodziliśmy 1150. rocznicę śmierci jednego z patronów Europy – św. Cyryla, który głosił Dobrą Nowinę narodom słowiańskim. Jak Ksiądz Arcybiskup postrzega aktualność przesłania świętych Cyryla i Metodego we współczesnych Europie i świecie?

ABP JAN GRAUBNER: – Ewangelizacja nadal jest aktualna, a we współczesnej Europie jest nawet bardziej potrzebna niż dawniej. Im bardziej postępuje sekularyzacja, tym bardziej potrzebne jest głoszenie świadectwa o Chrystusie. Europa wprawdzie uznaje tradycję chrześcijańską, jednak traktuje ją raczej jak muzealny eksponat niż jako sposób myślenia i postępowania. Kultura chrześcijańska powstaje przez włączanie Ewangelii do codziennego życia. Bez tego jest martwa, a w przyszłości będzie miała znaczenie jedynie dla badań naukowych – podobne do tego, jakie egipskie mumie mają dla współczesnych archeologów. Ewangelizacja nie jest kwestią przeszłości, lecz kwestią nadziei. Brak szczerze przeżywanej Ewangelii odbiera chrześcijańskiej Europie przyszłość.
Rozgościliśmy się w chrześcijaństwie jak w wygodnym domu. Pan Jezus jednak nakazał swoim uczniom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). My wprawdzie chrzcimy i nauczamy, ale nie idziemy i nie zdobywamy. Siedzimy w domu, w kościele albo na plebanii, ale nie wychodzimy do świata, aby mu przynieść Boga. Nie mam na myśli agitacji, lecz raczej życie jako świadectwo, a nawet coś więcej. Jeśli bowiem pokazujemy konkretne uczynki miłości i bezinteresownie szukamy dobra w bliźnim, działa w nas sam Bóg, który jest miłością. Następnie nie tylko mówimy o Bogu, ale też prawdziwie Go przynosimy i dajemy ludziom szansę spotkania z Nim przez nas samych. Jeśli ludziom spodoba się nasze przebywanie w obecności kochającego Boga, być może zaczną interesować się naszym stylem życia, zaczną poszukiwać naszej tajemnicy i będą zadawać pytania. Wtedy nie będziemy nauczać niezainteresowanych, lecz oni będą od nas czerpać i nie dadzą nam spokoju, dopóki nie odnajdą własnej radości z Boga.
Myślę o tym często, gdy wspominam dziedzictwo Cyryla i Metodego. Oni opuścili swoją ojczyznę i wyruszyli do naszego świata, aby zdobyć naszych przodków dla Chrystusa. W tym powinniśmy ich dzisiaj naśladować.

– Jaką rolę w życiu Kościoła w Czechach i na Morawach odgrywała i dalej odgrywa tradycja cyrylo-metodiańska?

– Jeśli sięgniemy wstecz, do historii, zauważymy, że w szczególności okres odrodzenia religijnego czy narodowego był od zawsze związany z czcią świętych Cyryla i Metodego. Budowano kościoły i kaplice im poświęcone, w wielu kościołach pojawiły się przedstawiające ich rzeźby, a ludzie odbywali pielgrzymki. Fakt, że w naszym kraju oraz na Słowacji ich święto obchodzone jest nie 14 lutego, lecz 5 lipca, też świadczy o tym, że konieczne było jego przełożenie na miesiąc letni ze względu na dużą liczbę pielgrzymów, którzy nie mogliby pielgrzymować do nich w zimie. Ich święto zostało przeniesione podczas cyrylo-metodiańskiego milenijnego jubileuszu w 1863 r.

– Czy mógłby Ksiądz Arcybiskup przybliżyć czytelnikom „Niedzieli” największe postaci tradycji velehradzkiej i myśli cyrylo-metodiańskej – abp. Antonina Cyryla Stojana i kard. Tomáša Špidlíka?

– Abp. Stojan był poruszony milenijnym jubileuszem Apostołów Słowian, a ich wielkie dzieło miało na niego, jako młodego kapłana, ogromny wpływ. Zwykł mówić, że ma dwie życiowe miłości: Kościół i naród. Odegrał istotną rolę w przywróceniu Velehradowi roli miejsca pielgrzymek, podobnie jak sanktuarium maryjnemu na Świętym Hostynie. Uczył ludzi pielgrzymowania i wynoszenia z pielgrzymek duchowych korzyści dla praktycznego życia chrześcijańskiego w świecie. Jako pierwszy rozwinął u nas dzieło rekolekcji. Zaczął od nauczycieli oddalających się w tamtym czasie od Kościoła, ponieważ widział w nich istotne narzędzia wychowywania kolejnych pokoleń. Intensywnie pracował nad zjednoczeniem chrześcijan w wierze, zwłaszcza narodów słowiańskich. Velehrad stał się centrum międzynarodowych kongresów unionistycznych. Początkowo austriackie urzędy obawiały się, że wiąże się to z politycznym panslawizmem, w którym dopatrywano się ryzyka wpływu ze strony Rosji, lecz ostatecznie okazało się, że Stojanowi nie chodzi o politykę.
Kard. Tomáš Špidlík zaczynał w Velehradzie jako młody jezuita. To tam należy doszukiwać się korzeni jego wielkiego zamiłowania do duchowości chrześcijańskiego Wschodu. Dzięki temu, że został wysłany na zagraniczne studia jeszcze przed nastaniem komunizmu, mógł spędzić większą część swojego życia w Rzymie, gdzie jako profesor na Uniwersytecie Gregoriańskim, a przez pewien czas również rektor Instytutu Wschodniego oraz kierownik duchowy Czeskiego Papieskiego Kolegium Nepomucenum stał się światowym ekspertem w dziedzinie teologii wschodniej, a zwłaszcza duchowości. Do grona jego uczniów należeli m.in. prawosławni duchowni, z których niektórzy stali się znaczącymi przedstawicielami prawosławia, w tym nawet kilku patriarchów. Niektóre z jego wielu książek zyskały status oficjalnych podręczników teologii na prawosławnych akademiach kilku narodów. Był przyjacielem i doradcą Ojca Świętego Jana Pawła II. Jednym z jego uczniów i współpracowników był również prof. Marko Ivan Rupnik, którego mozaiki znane są wielu ludziom w Polsce, np. z nowego sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Ojciec Święty za zasługi o. prof. Špidlíka mianował go kardynałem, mimo że nigdy nie został on wyświęcony na biskupa. Został pochowany za ołtarzem głównym bazyliki w Velehradzie.

– Które myśli oraz inicjatywy tych wybitnych postaci są poniekąd odpowiedzią na znaki naszych czasów i należy je rozwijać dla dobra Kościoła, być może także w ramach Ruchu „Europa Christi”?

– Obaj żyli w pełni dla Boga. Byli więc wyraźnie ukierunkowani i nie tracili czasu na sprawy zbędne. U obydwu interesujące jest połączenie wierności z dialogiem. Można nawet powiedzieć, że Sobór Watykański II za podstawę dialogu ekumenicznego uznał zasady opracowane podczas zjazdów unionistycznych w Velehradzie. Kard. Špidlíka znałem osobiście i mogę potwierdzić, że wyróżniał się on nie tylko świetnym wykształceniem i mądrością, ale także skromnością i poczuciem humoru. Dzięki temu zjednał sobie mnóstwo ludzi, którzy następnie chętnie go słuchali i wiele od niego przyjmowali. Czasami wydaje nam się, że w dialogu najważniejsze są silne argumenty, on natomiast zdołał przekonać i zjednać sobie słuchaczy swoją życzliwością. Potrafił słuchać bliźnich. Zbliżał się do nich, nie uciekał od prawdy. W tym dopatruję się wzoru godnego naśladowania dla naszej służby światu, który należy znów poprowadzić do Chrystusa.

– W jubileuszowym 1985 r. zabroniono św. Janowi Pawłowi II przybyć do Velehradu – odwiedził go dopiero w 1990 r., w czasie pierwszej wizyty duszpasterskiej w ówczesnej Czechosłowacji. W niedzielę 22 kwietnia na placu przy bazylice odprawił Mszę św. koncelebrowaną i po jej zakończeniu przed maryjną modlitwą południową wygłosił przemówienie oraz pozdrowienia w wielu językach europejskich. Pielgrzymka św. Jana Pawła II do Velehradu była traktowana jako dopełnienie jubileuszu 1985 r. – uroczystość miała wymiar ogólnoeuropejski. Jakie było jej główne przesłanie? Jakie znaczenie miał Velehrad dla św. Jana Pawła II?

– Św. Jan Paweł II miał wielki szacunek do świętych Cyryla i Metodego i dostrzegał ich znaczenie dla narodów słowiańskich, dla jedności Europy, której dużą część stanowią właśnie narody słowiańskie. Dlatego też ogłosił ich patronami Europy, obok św. Benedykta, i często podkreślał, że Europa musi oddychać obydwoma płucami, że Słowianie nie muszą czuć się wobec krajów zachodnich jak biedni krewni, że również mają co zaoferować społeczeństwu europejskiemu, zwłaszcza gdy będą potrafili patrzeć sercem, gdy będą widzieć w bliźnim istotę ludzką, z którą zbudują osobistą relację, gdy będą otwarcie przeżywać swoją wiarę i się nią dzielić.
Po upadku komunizmu Jan Paweł II chciał jak najszybciej odwiedzić Velehrad, aby podziękować tym patronom Europy za przyczynienie się do wyzwolenia sporej części kontynentu spod dyktatury. W Velehradzie ogłosił synod dla Europy.

– Ruch „Europa Christi” – nawiązując do programu odnowy moralnej Europy nakreślonego przez św. Jana Pawła II i propagując go – dąży do tego, aby Papież Słowianin został ogłoszony patronem Europy i doktorem Kościoła.

– Ten wielki Papież bez wątpienia zasługuje na obydwa tytuły. Uważam jednak, że nie wystarczy, abyśmy się tylko tego domagali, lecz musimy jawić się jako jego współpracownicy i naśladowcy jego wielkiego dzieła dla nowej ewangelizacji Europy.

– W czym upatruje Ksiądz Arcybiskup największe niebezpieczeństwo dla Europy i jakie proponuje rozwiązania?

– Największy problem stanowi skupianie się człowieka na sobie, stawianie się w roli Boga. To prowadzi do śmierci. Musimy widzieć w sobie prawdziwe sługi Boga, Jego dzieci. Pozwolić Mu się prowadzić i budować Jego królestwo prawdy, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Musimy oddać się Bogu do dyspozycji jako Jego słudzy. Potem On sam będzie w nas działał i pogłębi nadzieję w nas i w całej Europie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zagłodzony w imię prawa: rozpoczęła się eutanazja Vincenta Lamberta

2019-05-20 15:35

vaticannews.va / Reims (KAI)

Dziś rano francuscy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

Wczoraj przed kliniką w Reims, gdzie przebywa mężczyzna manifestowało kilkaset osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o jego zagłodzeniu. Z podobnym apelem jego rodzice wystąpili do prezydenta Francji, ten jednak nawet nie odpowiedział na ich list. Także francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że „wytacza to drogę do legalizacji eutanazji”. W tej sprawie głos zabrał także Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by „każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia”. Na Twitterze apelował dziś: „Módlmy się za tych, którzy są ciężko chorzy. Strzeżmy zawsze życia, daru Boga, od początku do naturalnego kresu. Nie ulegajmy kulturze odrzucenia”.

– Rano Vincenta odłączono od sondy żywieniowej i kroplówek, zaczęto podawać mu leki uśmierzające. Skandalem jest to, że rodzicom nie pozwolono dziś pożegnać się z synem – mówi Jean Paillot, adwokat rodziców Lamberta. Wskazuje, że na oczach świata dokonuje się właśnie pierwsza legalna eutanazja w historii Francji. Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta „nie płacz, jestem przy tobie, jest też tato” i głaszcze syna na pożegnanie, bo zakazano jej go przytulić.

Z kolei arcybiskup Reims przypomina, że mimo usilnych próśb rodziców nie zgodzono się na przeniesienie pacjenta do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach. W podobnym stanie w całej Francji jest obecnie ok. 1500 pacjentów. „Gra toczy się o honor ludzkości, która nie może pozwolić na to, by jeden z jej członków umarł z głodu i pragnienia – mówi abp Eric de Moulins-Beaufort. - Przyzwolenie na jego śmierć, ponieważ terapia zbyt dużo kosztuje czy też jego życie ma mniejszą wartość, oznacza koniec naszej cywilizacji”.

Vincent Sanchez, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu terapii Lamberta poinformował, że nie wiadomo, jak długo mężczyzna będzie konał. Organizacje pro-life biją na alarm, że coraz mocniej przepycha się mentalność eutanazyjną i śmierć głodowa Lamberta staje się kolejnym alarmującym znakiem dla konieczności obrony życia. Przed 14 laty w Stanach Zjednoczonych w podobny sposób została zagłodzona Terry Schiavo. Po odłączeniu od sondy żywieniowej kobieta umierała przez 13 dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powódź grozi południowej Polsce. Kraków częściowo pod wodą

2019-05-23 21:46

red.

Paweł Bugira
Gwałtowne rośnie poziom rzek na południu kraju. W Krakowie i Tarnowie ogłoszono pogotowie powodziowe, z żywiołem walczą też mieszkańcy Podkarpacia i Śląska. Ulewy i woda spływająca z gór spowodowały gwałtowny przyrost poziomu rzek. Stany ostrzegawcze i alarmowe przekroczyła m. in. Wisła i jej dopływy, łącznie 10 rzek. Pod wodą znalazła się część Krakowa, m.in. ścieżka rowerowa wzdłuż Wisły przy Wawelu. Fala kulminacyjna dotrze w sobotę. Ma mieć ok. 7 metrów. Prezydent miasta ogłosił pogotowie przeciwpowodziowe na obszarze Krakowa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem