Reklama

Bp Florczyk o synodzie: jak zorganizować duszpasterstwo młodzieży?

2018-10-20 12:24

pb (KAI Rzym) / Rzym

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

W tym tygodniu na synodzie mówimy o tym, jak Kościół ma zorganizować swoje duszpasterstwo, żeby dotrzeć do młodzieży – powiedział KAI bp Marian Florczyk. Uczestniczy on w trwającym w Watykanie zgromadzeniu Synodu Biskupów nt. młodzieży.

Zaznaczył, że „w Polsce mamy dużo dobrej, przykładnej młodzieży, która mogłaby zachwycić świat, szczególnie te kraje, gdzie młodzi ludzie odeszli od Kościoła”. - Dlaczego odeszli? Z wystąpień na synodzie wynika, że z różnych powodów. Niektórzy z powodów osobistych, bo różnie układa się życie młodego człowieka. Ale przyczyną są też pewne mody, a także rewolucja technologiczna i informatyczna. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w tym środowisku. Nie każdy z młodych potrafi znaleźć wartości i nie każdy ma czas, żeby się zastanawiać nad sensem życia. A sens i motywację życiu nadaje religia. Ona z jednostek tworzy wspólnotę, opartą na relacjach i tradycjach, ma więc znaczenie dla całego społeczeństwa.

- Z dyskusji na synodzie wynika, że trzeba trochę przestawić duszpasterstwo. Nie chodzi o to, żeby akceptować wszystko, co młodzież robi. Nie. Chodzi o to, żeby mówić młodym o Jezusie jako Tym, który nadaje sens życiu. Że tylko w Nim każdy młody człowiek może siebie zrozumieć, może zrozumieć czym jest szczęście, może zrozumieć wartość miłości i przyjaźni. Nie ma lepszego wzoru, nie ma lepszego mistrza życia jak Jezus Chrystus! – przekonywał kielecki biskup pomocniczy.

Reklama

Według niego „trzeba wrócić do Jezusa Chrystusa, do wiary w Niego i ukazywać to, co ukazywał Kościół pierwotny, który też się rozwijał w trudnych warunkach”. - Sięgnijmy chociażby do powieści Henryka Sienkiewicza „Quo vadis?” i do pierwszej miłości Winicjusza. Dlaczego nie mógł on zrozumieć swojej ukochanej Lygii? Dlatego, że ona mu przedstawiała inną miłość, aniżeli ta, do której był przyzwyczajony – zauważył hierarcha.

- Trzeba wyjść do młodego człowieka z taką propozycją: żyjesz, masz wszystko, przynajmniej tu, w Europie (nie mówię teraz o młodzieży w Afryce, bo oni nie mają wszystkiego), tylko zapytaj się o szczęście. Tak jak młody człowiek z Ewangelii, który pytał Jezusa: „Co mam zrobić, żeby być szczęśliwym?”. Dopiero bazując na tym, co jest egzystencjalne, codzienne, życiowe, można ukazywać Jezusa jako odpowiedź na wszystkie nasze pytania i pragnienia. Tylko Jego! – podkreślił polski uczestnik obrad synodalnych.

Tagi:
Synod o młodzieży

Sport i religia idą w parze

2018-11-28 11:04

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 48/2018, str. IV

Archiwum bp. Mariana Florczyka
Bp Marian Florczyk i Ojciec Święty Franciszek

W Watykanie od 3 do 28 października miało miejsce XV Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów. Tematem obrad 268 biskupów z całego świata była: „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

Synod rozpoczął się Mszą św. o godz. 10 na placu przed Bazyliką św. Piotra. W Eucharystii wzięli udział m.in. reprezentanci Konferencji Episkopatu Polski na Synod: abp Stanisław Gądecki – arcybiskup metropolita poznański, przewodniczący KEP, abp Grzegorz Ryś – arcybiskup metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji oraz bp. Marek Solarczyk – biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, przewodniczący ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Do ojców synodalnych dołączył zgodnie z wyborem Ojca Świętego bp Marian Florczyk, członek Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży oraz Rady ds. Społecznych a także Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców.

– Cechą synodu, w odróżnieniu od soboru jest to, że biskupi dyskutują na jeden temat. Synod zwołany przez papieża Franciszka rozpatrywał problemy młodzieży, szanse, zagrożenia we współczesnym świecie, dyskutowano na temat wiary i rozeznania powołania – mówi bp Marian Florczyk. Przed synodem do ojców synodu – biskupów wyznaczonych przez Papieża Franciszka oraz poszczególne episkopaty – został rozesłany 52-stronicowy dokument „Instrumentum laboris”, sformułowany według zasad chrześcijańskiego rozeznawania, z refleksjami nt. współczesnej młodzieży. Nad tym właśnie dokumentem biskupi pracowali podczas synodu.

Rozwijać ciało i ducha

Zaraz po przyjeździe do Rzymu bp Marian Florczyk zgłosił chęć zabrania głosu już na pierwszym posiedzeniu synodu. W czwartek zaprezentował swoje przemyślenia dotyczące sportu i młodzieży. Biskup mówił o faktach, które większość osób zna, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak ważny w życiu młodych ludzi i nie tylko jest sport. Jak to określił – jest to „sektor zapomniany”, albo też pomijany przez wielu. – Bardzo często sportowcom nie towarzyszą duszpasterze – mówi biskup, a Kościół powinien tych młodych ludzi otoczyć swoją opieką. – Okazuje się, że „społeczności sportowe” to bardzo duży odsetek ludzi. Młodzież uprawia sport, nie tylko zawodowo, ale przede wszystkim jako formę rekreacji – zauważa biskup Marian. Według dostępnych danych, w Polsce w 2015r. 44% społeczeństwa uprawiało sport – podkreśla. Z roku na rok rośnie liczba osób, które ćwiczą. W ubiegłym roku liczba osób uprawiających sport wzrosła o kolejne kilka procent. W krajach zachodnich ten odsetek jest jeszcze wyższy. Jak się okazało, bp Marian Florczyk jako jedyny z grona ojców synodalnych poruszył problem „Młodzież sportowa a Kościół”, czyli obecności duszpasterzy wśród osób uprawiających sport. – Chciałem podkreślić – mówi biskup – że sport i nauka Kościoła, religia to są „dwie przyjaciółki”. To nie są dziedziny przeciwstawne, tak samo jak nieprzeciwstawne do siebie są wiara i rozum. To wszystko idzie w parze i powinno iść w parze – mówi.

Czego uczy nas sport

– Sport ukierunkowany jest na człowieka, a religia kim jest zainteresowana? – pyta retorycznie biskup. – Jeżeli te dwie dziedziny: religia chrześcijańska i sport pójdą w parze, może się to przyczynić i przyczynia się do kształtowania pięknego człowieka od strony duchowej. Biskup przypominał, że w sporcie również głęboko zakorzenione są wartości, dlatego też mówimy o grze fair play, o zasadach fair play. A kto wnosi wartości? Oczywiście religia. – Dlatego też podkreślałem jak bardzo ważną rolę ma sport i religia w kształtowaniu młodego człowieka, a młodość przecież jest kształtowaniem człowieka, jest kształtowaniem ciała, jego osobowości, jego wnętrza i dlatego też, jeżeli przyjdziemy z pomocą młodemu człowiekowi, to przy naszej pomocy możemy ukształtować pięknego człowieka – mówi bp Florczyk dodając, że sport potrzebuje religii, a religia potrzebuje człowieka o duchu sportowym.

Dostrzec młodego człowieka

Na każdym zebraniu plenarnym synodu był obecny Ojciec Święty, wsłuchiwał się w prelekcje i dyskusje. Przez kolejne cztery tygodnie kontynuowane były wystąpienia ojców soborowych. – Mam satysfakcję, że tezy zawarte w moim wystąpieniu zostały zawarte w dokumencie końcowym synodu – mówi bp Florczyk, dodając że do zebranych na synodzie biskupów apelował jeszcze, aby zająć się duszpasterstwem, młodzieży niepełnosprawnej. – Chciałem uwrażliwić wszystkich i wskazać na to, że obok nas są niepełnosprawni, często młodzi ludzie, oni nie mogą być zapomniani – mówi biskup, dlatego mi też bardzo zależało, aby właśnie ten wątek znalazł się w tezach posoborowych, że my duszpasterze powinniśmy być z tymi, którzy wkładają wielki wysiłek w kształtowanie swojego ciała, chociaż są tak ograniczeni fizycznie, więc nie sposób ich nie dostrzec.

Wołanie młodych ludzi

Oprócz ojców synodalnych, do dyskusji zostali zaproszeni również młodzi ludzie. Wprawdzie nie mieli prawa udziału w głosowaniach, ale mogli podpowiadać, zwracać uwagę na problemy, z którymi się we współczesnym świecie spotykają. – Utkwiła mi w pamięci wypowiedź jednego z nich, młodego człowieka z Zachodu – wspomina biskup Marian. – Mówił, że jest dobrze sytuowany, że nie brakuje mu nic, ale ma oczekiwania, ma prośbę, brakuje mu świadków wiary. Do jego głosu przyłączyli się i inni młodzi ludzie. Oni rozumieją, że Kościół jest też grzeszny, że jego członkowie są grzesznikami, ale im bardzo brakuje doświadczenia świadków wiary. Oni chcą zobaczyć świadków wiary w Jezusa Chrystusa. Wręcz domagali się, żeby nie zostawać na słownych deklaracjach, ale zmienić to w czyn. Mówili tak o kapłanach, ale też o sobie, o młodych ludziach, którzy powinni być dumni z wiary w Jezusa Chrystusa. – Warto się nad tym głęboko zastanowić, czy nie jest tak, że tym, którzy w Polsce odeszli od Kościoła nie zabrakło właśnie tego świadectwa – pyta biskup Marian.

Młodzi męczennicy

Podczas synodu dyskutowano nie tylko nad stanem duchowym młodych ludzi, ale biskupi mogli poznać realia ich życia w różnych krajach świata. Niektóre relacje biskupów z krajów azjatyckich i afrykańskich były przygnębiające, wręcz wstrząsające. Np. świadectwa biskupów z Pakistanu, gdzie ginie wielu wyznawców Chrystusa. Przykładem nienawiści do chrześcijan jest proces Asi Bibi – skazanej praktycznie tylko za to, że jest chrześcijanką. Wprawdzie ostatnio została ułaskawiona, ale jej los nadal w tym kraju jest niepewny. – To jest obraz młodego człowieka, który tam żyje, któremu nie wolno wymówić nawet słowa Chrystus, bo to może doprowadzić go do skazania na śmierć – mówi biskup. Dyskutowano o młodych ludziach w kontekście ich prawa do edukacji, normalnego rozwoju. Ojcowie dawali przykłady olbrzymiej biedy młodych ludzi, mówili o prześladowaniach, o gwałtach i morderstwach, które są popełniane na młodych, i nie tylko, wyznawcach Jezusa. Dość powiedzieć, że na świecie co pięć minut ginie chrześcijanin.

Polska młodzież

Jaka jest polska młodzież? Biskup Florczyk starał się ją przedstawić jako wzór do naśladowania. – Mamy w Polsce młodzież, która odeszła od Chrystusa, taką która Go szuka, ale mamy też, i jest to duża grupa, świadków prawdziwej wiary. Mamy, czym się przed światem pochwalić – zauważa biskup – polska młodzież może być naszą wizytówką. Wspomnia, że kiedy po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie leciał do Rzymu, w samolocie spotkał grupę młodych Włochów, którzy byli zachwyceni naszym krajem oraz młodzieżą, z którą się spotkali. Twierdzili, że czuli się w naszej ojczyźnie wspaniale. – Mamy wiele przykładów młodych ludzi, którzy się modlą i są świadectwem również dla osób starszych, to nasza przyszłość – mówi biskup.

Jan Paweł II i młodzież

W pierwszej wersji dokumentu posynodalnego zabrakło wspomnienia o św. Janie Pawle II, który kochał młodzież i wiele dla niej zrobił. – Dzięki naszym zabiegom, wystąpieniom poszczególnych ojców synodalnych rola Jana Pawła II, jako papieża, którego pontyfikat był szczególnie związany z młodzieżą została wpisana w ten dokument. Przywołaliśmy jego rolę w kształtowaniu postaw młodych ludzi i Jego osoba i nauczanie zostały zawarte w dokumencie podsumowującym synod – mówi bp Marian. Cenne były świadectwa niektórych biskupów. Jeden z nich pochodzący z Europy Zachodniej, dał świadectwo o tym, jak to właśnie dzięki postawie Jana Pawła II został uformowany. Jako młody człowiek jeździł na Światowe Spotkania Młodzieży, które zapoczątkował Papież Polak i dzięki temu, dzięki przykładowi żywej wiary Jana Pawła II zrodziło się w nim powołanie do kapłaństwa.

Być sercem z młodymi

– Posynodalny dokument końcowy wskazuje proste środki, zresztą jest to zbieżne z tym, o czym mówiłem w swoim wystąpieniu, że z ludźmi młodymi wystarczy być i ta obecność jest bardzo ważna. Być z nimi sercem i być duchem, z duchowością Jezusową. Młodym ludziom niekoniecznie trzeba na każdym kroku przypominać słowem o wierze i Jezusie, ale dawać świadectwo obecnością, swoim przykładem. Być z nimi i kierunkować ich na piękno świata, na piękno życia, które jest odsłonięte i zrealizowane przez Jezusa – mówi biskup Marian.

– Mam prośbę do osób starszych, do wszystkich, żeby każdy z nas zainteresował się młodym człowiekiem, nie omijał go, abyśmy wzięli odpowiedzialność za młodego człowieka. – Dzisiaj młodymi ludźmi muszą się zainteresować wszyscy: politycy, trenerzy sportowi, działacze, aktorzy, dziennikarze, wykładowcy na uniwersytecie, ponieważ takie będzie nasze jutro, jakie jest młode pokolenie. Dopóki wszyscy sobie nie uświadomimy, jak wielka na nas spoczywa odpowiedzialność za wychowanie dzieci i młodzieży do piękna, nasza przyszłość, przyszłość świata będzie zagrożona – podsumowuje biskup Florczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: ambona miejscem głoszenia Ewangelii

2019-08-23 17:36

BPKEP / Warszawa (KAI)

Zgodnie z prawem kościelnym ambona jest miejscem głoszenia Ewangelii i przekazywania nauczania Kościoła katolickiego. Wykorzystywanie jej do innych celów jest nadużyciem – przypomina rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

„Zarówno Msza święta, jak i nabożeństwa oraz liturgie, to czas modlitwy. Świątynie są miejscami spotkania człowieka z Bogiem, bez żadnych wyjątków i taka jest ich rola. Kościelne ambony są przeznaczone do głoszenia Ewangelii, pocieszania strapionych, napominania, przypominania prawd wiary i magisterium Kościoła katolickiego” – zaznacza rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodaje, że przypadki, w których ambony są wykorzystywane do innych celów są sprzeczne z prawem Kościoła katolickiego i nie powinny mieć miejsca. „Świątynia nie jest odmianą Areopagu, gdzie każdy może przyjść i wygłaszać swoje poglądy. W kościele człowiek otrzymuje sakramenty, doświadcza bliskości Boga, słyszy ewangeliczne prawdy. Wszelkie inne formy działalności, które wykraczają poza prawo kościelne są nadużyciami” – zaznacza rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem