Reklama

Jasna Góra

Jasnogórskie obchody 25-lecia Human Life International w Polsce

Human Life International w Polsce – Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia – obchodzi 25-lecie swojej działalności. Główna celebracja tego jubileuszu odbędzie się na Jasnej Górze w Kaplicy Cudownego Obrazu podczas Mszy św. w dniu 27 października (sobota) o godz. 11. W uroczystości uczestniczyć będą przewodniczący ruchów obrony życia, należący do rodziny Human Life International z 15 krajów z Europy, Kazachstanu i USA.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Human Life International

Piotr Drzewiecki

Podczas tej uroczystej Mszy św. zostanie poświęcona kolejna ikonograficzna kopia Wizerunku Jasnogórskiego – siostrzana do peregrynującej przez świat „Od Oceanu do Oceanu”. Jest przeznaczona dla katolickiej archidiecezji w Astanie. Od stycznia ma ona rozpocząć peregrynację w intencji ochrony ludzkiego życia po parafiach w Kazachstanie.

Reklama

Na zakończenie uroczystości zostanie odnowiony „Akt Powierzenia Ochrony Cywilizacji Życia i Miłości w Ręce Najświętszej Maryi Panny” w języku polskim i angielskim.

Swoją obecność zapowiedzieli abp Tomasz Peta z Kazachstanu, abp Wacław Depo, bp Jan Wątroba oraz prezydent HLI z USA ks. Shenan Boquet.

Możliwość uzyskania wywiadu lub bliższych informacji istnieje zaraz po uroczystości lub po umówieniu się telefonicznym.

2018-10-24 11:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Mariusz Frukacz: Musimy zawalczyć o miejsce życia wiecznego w naszym myśleniu

2020-11-21 11:44

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Klub Inteligencji Katolickiej

ks. Mariusz Frukacz

O. Michał Bortnik/Jasna Góra/Twitter

– Musimy zawalczyć o miejsce życia wiecznego w naszym myśleniu i przywrócić mu zmartwychwstanie – powiedział ks. Mariusz Frukacz, redaktor Tygodnika Katolickiego „Niedziela” i kapelan Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie, który 21 listopada w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze przewodniczył Mszy św. podczas 40. pielgrzymki Klubów Inteligencji Katolickiej i z okazji 40. rocznicy powstania KIK-u w Częstochowie.

Z uwagi na obostrzenia sanitarne do sanktuarium pielgrzymowali tylko nieliczni przedstawiciele KIK-ów. Pozostali łączyli się w modlitwie duchowo i dzięki transmisji internetowej.

O. Michał Bortnik/Jasna Góra/Twitter

W homilii ks. Frukacz przywołał słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, który w „Kalendarzyku łaski” napisał, że „Księga Apokalipsy jest pocałunkiem dla Księgi Rodzaju”. To stwierdzenie odniósł również do pierwszego czytania z Księgi Apokalipsy o dwóch świadkach, uczestnikach męki i chwały ich Pana. – Są zaatakowani przez Bestię i po ludzku patrząc, przegrywają, ale oni uwiarygodnili swoje świadectwo, bo weszli w przestrzeń życia wiecznego przez tajemnicę śmierci i powrócili do Boga – zauważył.

Kapelan częstochowskiego KIK-u zwrócił uwagę, że ci „świadkowie zapowiadają drogę samego Chrystusa, który doświadczył niezwykłego ataku Bestii w tajemnicy krzyża”. – Doświadczył bólu, męki i śmierci, ale na końcu przyszło zmartwychwstanie, bo Bóg jest Bogiem żywych – podkreślił.

– Dzisiejsze czytania to wielkie wołanie o świadectwo o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym, o tym, że Bóg jest i że jest Bogiem żywych. To jest podstawowe świadectwo, które my, ludzie wiary, musimy dać współczesnemu światu. Musimy zawalczyć o miejsce życia wiecznego w naszym myśleniu i przywrócić mu zmartwychwstanie – wzywał ks. Frukacz.

Słowa pierwszego czytania uznał również za obraz współczesnej rzeczywistości. – Na naszych ulicach pojawia się słowo „piekło”, a przecież piekło to największa samotność, bo człowiek stawia się wtedy poza Bogiem, który jest Panem życia. Na naszych ulicach pojawia się śmierć, ale w zbrutalizowanej formie. Wydawać by się mogło, że Bestia jest mocna i że zwycięża, ale to, co daje nam wiarę i moc, to prawda o życiu wiecznym – kontynuował duszpasterz.

Zwracając się do członków KIK-ów, pytał, świadkami jakiej mądrości powinni być. – Czy tylko tej ludzkiej, która z myślenia wyrzuca tajemnicę śmierci i wieczności? Czy nie powinniśmy być świadkami mądrości Bożej, która mówi, że Bóg zawsze zwycięża, że jest Bogiem żywych i Bogiem życia?

W nawiązaniu do fragmentu z Ewangelii według św. Łukasza o uduchowionym życiu zmartwychwstałych, kapłan zaznaczył, „że ludzkie wspólnoty i więzi są na chwilę”. – Żyjemy po to, żeby nasza więź trwała po wieczność. W niebie wszystko będzie w Bogu i tylko w Nim – podkreślił ks. Frukacz.

– Współczesny człowiek tak bardzo boi się tajemnicy wieczności i jednego z ostatecznych momentów, którym jest śmierć, bo jest to moment samotności. Człowiek przechodzi przez bramę sam. Zostają tylko on i Bóg – stwierdził.

Celebrans przywołał również słowa kard. Josepha Ratzingera, który napisał, że człowiek ma pragnienie wieczności, a to dlatego, że wszelka inna nadzieja jest zbyt krótka. – Paradoksalnie to wieczność dopiero dodaje nam czasu – powiedział za kardynałem. – Jako późniejszy papież Benedykt XVI dopowie, że tylko wieczność może połączyć to, co teraźniejsze, z tym, co przyszłe – dodał ks. Frukacz.

– Dzisiejszy świat woła od nas, członków KIK-ów, prawdy o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym. Nie dajmy sobie jej wyrwać z serca i naszego myślenia – wzywał.

Duszpasterz przypomniał też wspomnienia św. Augustyna o swojej matce, św Monice. W „Wyznaniach” napisał, że przez jej ciało ujrzał światło dzienne, ale przez jej serce i wiarę zrodził się do wiecznego światła. – To jest tajemnica życia każdego z nas. Tak naprawdę rodzimy się ku wieczności. Tego potrzebuje dzisiejszy świat. Może dlatego tak bardzo boi się tajemnicy życia i jego świętości, bo boi się zmartwychwstania – powiedział kapelan częstochowskiego KIK-u.

Ks. Frukacz odniósł się również do przeżywanego wspomnienia ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. – Maryja została ofiarowana i poświęcona Bogu. To ofiarowanie dokonało się także w Jej duszy. Później potwierdzi to w Nazarecie i powie: chcę być Twoją służebnicą, więcej: Twoją niewolnicą, do końca. W Sercu Maryi jest prawda o tym, że Bóg jest, że jest Bogiem żywych i że jest życie wieczne. Ona doświadczy tajemnicy męki i zmartwychwstania swojego Syna. Jako pierwsza będzie ofiarować Mu wszystko, a później stanie się Jego uczennicą, żeby mówić światu, że Bóg zwycięża wszelkie zło i śmierć. Jako KIK bądźmy świadkami tej prawdy o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym – zachęcał kapłan.

Mówiąc o tęsknocie człowieka za szczęśliwym, pięknym i doskonałym życiem, przypomniał, że „to tajemnica wieczności sprawia, że życie na Ziemi jest bogatsze”.

– Jeśli człowiek ma wiarę w Boga żywego, w życie wieczne i zmartwychwstanie, to nawet życie pełne cierpienia, samotności, niezrozumienia i trudu czasem staje się piękniejsze przez perspektywę, że mogę być zawsze z Bogiem i w Bogu. Jakże samotni są ludzie, którzy odrzucają Boga. Jakże samotni są ci, którzy na ulicach krzyczą: „piekło”. Oni oddali siebie tajemnicy śmierci i stawiają się poza Bogiem. My oddajemy się Bogu, bo chcemy żyć – kontynuował ks. Frukacz.

Zaznaczył również, że Jasna Góra jest szczególnym miejscem, gdzie „króluje prawda o życiu”. – W dziejach naszego narodu Maryja pomagała nam wielokrotnie zwyciężać. Będąc Królową Polski, jest Matką życia. Wskazuje na Jezusa, który jest drogą, prawdą i życiem. Mówi nam: nie bój się, ale wszystko ofiaruj Bogu. Wtedy twoje życie będzie miało sens – powiedział.

Kapelan częstochowskiego KIK-u nie ukrywał, że „Bestia jeszcze nie raz będzie atakować nasze serca i sumienia i że będzie chciała osłabić naszą wiarę”. – Ale jeśli wytrwamy przy Bogu jak świadkowie z Apokalipsy, będziemy mieć w sobie moc słowa prawdy i mądrości, będziemy prawdziwymi świadkami. Może się wydawać, że przegramy, ale jesteśmy w rękach Boga i tylko ku Niemu zmierzamy. Dlatego zwyciężymy – zakończył ks. Frukacz.

Przed błogosławieństwem końcowym kapłan podkreślił, że „jeżeli ofiarujemy się Bogu, będziemy mogli pójść do człowieka” oraz że „jeżeli będziemy głosić życie wieczne i zmartwychwstanie, nadamy sens naszemu życiu”. Na zakończenie zawierzył Maryi posługę i dzieło KIK-ów.

Klub Inteligencji Katolickiej w Częstochowie został powołany w 1980 r. Inicjatorem jego powstania był ks. Ireneusz Skubiś, ówczesny duszpasterz akademicki, późniejszy wieloletni redaktor naczelny „Niedzieli”. Inicjatywę poparł bp Stefan Bareła. Zebranie założycielskie, w którym wzięło udział 20 osób, odbyło się w listopadzie 1980 r. Podczas niego zredagowano pismo do Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o rejestrację, a w grudniu wybrano tymczasowe władze z prezes Ireną Makowicz. W lutym UW odmówił rejestracji, tłumacząc, że istnieje już Polski Związek Katolicko-Społeczny o podobnych celach. Sugerowano, żeby się do niego przyłączyć. Od tej decyzji klub odwołał się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które 8 marca 1981 r. wydało ostatecznie zgodę na rejestrację klubu.

W stanie wojennym klub został zawieszony, a następnie rozwiązany. Członkowie zaangażowali się wówczas w działalność na rzecz osób internowanych i represjonowanych, początkowo w budynku częstochowskiej kurii, a później w siedzibie klubu w parafii Świętej Rodziny. Diecezjalny Komitet Pomocy Bliźniemu, bo tak nazywała się ta instytucja, działał do 1987 r.

Dopiero w maju 1988 r. ponownie wpisano KIK do rejestru stowarzyszeń. Prezesem klubu została wybrana Zofia Monikowska, a nowa siedziba mieściła się w parafii św. Zygmunta, gdzie klub funkcjonował przez dwa lata. W kolejnych latach prezesami KIK-u byli: Adam Banaszkiewicz, Kazimierz Świtalski i obecnie Maria Banaszkiewicz. Kapelanami klubu byli ks. inf. Ireneusz Skubiś i ks. prał. Ludwik Warzybok. Obecnie jest nim ks. Mariusz Frukacz.

Częstochowski KIK podczas swoich spotkań formacyjnych, które odbywają się w każdą trzecią środę miesiąca, pogłębia nauczanie Kościoła. Ich tematyka koncentruje się wokół Dekalogu, wielkich encyklik społecznych Kościoła, od „Rerum novarum” Leona XIII do „Caritas in veritate” Benedykta XVI, Ojców Kościoła i Pustyni, dziejów katolicyzmu społecznego i społecznych wymiarów wiary.

CZYTAJ DALEJ

Czy rzeczywiście kryzys Kościoła? Co w takiej sytuacji powiedziałby nam kardynał Wyszyński?

2020-11-24 10:13

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Co w takiej sytuacji powiedziałby nam kardynał Wyszyński, który kochał Kościół i służył mu całym swoim życiem – pyta Anna Rastawicka, jedna z najbliższych współpracowniczek Prymasa Tysiąclecia. - Zapewne zaprosiłby nas, abyśmy spojrzeli na Kościół głębiej, jako na wspólnotę Bożo-ludzką – dodaje.

A oto pełen tekst artykułu:

Jesteśmy świadkami bolesnych wydarzeń w życiu Kościoła. Oskarżany jest on o to, że miesza się do polityki bo strzeże Bożego prawa – Nie zabijaj, a przecież jest to prawo naturalne, ogólnoludzkie. Z powodu zgorszenia grzechami kapłanów wielu ludzi ma pokusę zwątpienia i odejścia od Kościoła czy wręcz apostazji.

CHRYSTUS ŻYCIEM KOŚCIOŁA

Kościół to nie tylko instytucja, nie tylko hierarchia i kapłani, to wspólnota, którą ożywia i przenika sam Chrystus. W jednej z konferencji po Soborze Watykańskim II prymas Wyszyński mówił: „Gdy uczyłem się katechizmu w moim rodzinnym miasteczku (Andrzejewie), największą dla mnie udręką było nauczyć się definicji Kościoła. Pamiętam ją do dziś dnia. Alenie powiedziano mi, że w Kościele jest przede wszystkim Chrystus. A Konstytucja o Kościele mówi nam przede wszystkim o tym, że Kościół to Chrystus żyjący, przebijający się przez strukturę Kościoła do dusz ludzkich. Wydobycie Chrystusa z definicji Kościoła i ustawienie Go na czele ma rewelacyjne znaczenie” („Dzieła zebrane”, t. XIII, s. 483).

W życiu Kościoła raz po raz przychodzą poważne kryzysy. Tak było po Soborze Watykańskim II, gdy zbyt radykalne, indywidualistyczne pragnienie „odnowy” zachwiało łodzią Kościoła w świecie i doprowadziło do odejścia wielu kapłanów. Mówiono wtedy o „kryzysie Kościoła”. Prymas Wyszyński prostował to określenie, tłumacząc, że można mówić raczej o „kryzysie ludzi w Kościele”, bo w swojej istocie Kościół jako ciało Chrystusa nie podlega kryzysowi: „Kościół znajdujący się w drodze jest Kościołem nieustannego przełomu, który dokonuje się w dzieciach Bożych. To przełom z niewiary ku wierze, z grzechu ku łasce, z ignorancji ku wiedzy. Bywa niestety i na odwrót. Bojowaniem jest życie człowieka. Trzeba więc niemało namęczyć się i nacierpieć, aby dojść do wyznaczonego celu. Różne są losy Kościoła. Jak Chrystus, ma on swój Tabor i Kalwarię. Jednak tylko Kościół ma gwarancję, że Chrystus będzie z nim po wszystkie dni, aż do skończenia świata i że bramy piekielne nie zwyciężą go.

Można więc mówić o religijnym kryzysie poszczególnych ludzi, nie jest to jednak kryzys Kościoła. Kościół jest zawsze Nauczycielem Dobrym, który naucza w prawdzie, przebijając się przez świat, przez wszystkie jego kłopoty, trudności i męki. Przebija się niekiedy boleśnie, ale zawsze żywotnie.”

Żadne trudności nie zmieniają istoty Kościoła i prawdy, że my wszyscy stanowimy tę wspólnotę. Kardynał Wyszyński mówił: „Ty jesteś Ciałem Chrystusowym i współczłonkiem, więc Ty jesteś Kościołem Bożym. Jest to tak odważnie powiedziane! Ale dlaczego mam być Kościołem? Dlatego, że w Tobie jest Trójca Święta – tak jak w Kościele. Dlatego, że w Tobie jest Słowo Wcielone, żyjący Chrystus historyczny – tak jak w Kościele. W Tobie jest nieustannie Duch Święty, który jest Duchem Ojca i Syna, i nieustannie mówi w Tobie. Ciebie ogarnia najlepsze serce Krewniaczki Trójcy Świętej, Matki Boga Wcielonego, Maryi. Na Tobie jest wszystko, co Kościół wziął z krzyża Chrystusowego i ma dla Ciebie. Po Tobie spłynęła woda chrztu świętego i jesteś ochrzczonym człowiekiem” („Dzieła zebrane”, t. V. s. 350).

Takie przeżywanie Kościoła owocuje miłością do niego. Mówił: „Taki jest mój Kościół i ja jestem w tej chwili ogarnięty moim Kościołem. Ja go noszę w sobie. Cały mój Kościół – „Ecclesia” jest we mnie. A zarazem jestem z Kościołem i w Kościele. Nieraz przyglądam się swemu ciału, troszczę się o nie, czynię różne konieczne zabiegi, daję mu odpoczynek, pokarm, lekarstwo. Znam swoje ciało. A mój Kościół też jest moim Ciałem. I on też potrzebuje tych detalicznych moich zabiegów, aby całe Ciało było zdrowe. Może teraz zrozumiemy, co powiedział Chrystus: (…) Ten, który słucha słowa Bożego i strzeże go, ten matką moją jest. Słucham Kościoła – ja! Strzegę Kościoła – ja! Matką jestem – ja! Matką tego wielkiego Chrystusa – Kościoła!” („ Dzieła zebrane”, t. V. s. 354).

Dzisiaj stajemy wobec wielkiej próby. Musimy być czujni, aby nie dać się zwieść.

KOŚCIÓŁ NA STRAŻY ŻYCIA

Fakt, że Kościół stoi na straży życia nie jest wtrącaniem się w kompetencje władzy świeckiej. W 1956 roku, po przegłosowaniu w Sejmie ustawy o przerywaniu ciąży na życzenie, posłowie katoliccy powiedzieli Księdzu Prymasowi Wyszyńskiemu, że głosowali przeciwko, ponieważ są katolikami. Odpowiedział: „Wystarczyło powiedzieć ponieważ jestem człowiekiem głosuję przeciwko Ustawie” (8 VI 1962).

Maleńki człowiek pod sercem matki jest odrębnym bytem, chcianym przez Boga: „Wartość życia ludzkiego jest suwerenną domeną Boga, bo Bóg unosi się nad życiem ludzkim i jego przeznaczeniem. (…) a więc ani rodzina, ani społeczeństwo nie mają prawa przekreślać życia, czy pozwalać komukolwiek na przekreślanie go, bo prawo do życia jest wyższego rzędu. Stąd wnioski: życie człowieka nienarodzonego jest zawsze nietykalne i prawnik nie ma tytułów, aby tym życiem wprost dysponować.

Każde tak zwane prawo, które daje komukolwiek możność dysponowania i przesądzania o życiu ludzkim, jest bezprawiem. Każdy czyn, który zmierza wprost do zniszczenia i przekreślenia prawa człowieka do życia jest zwykłą zbrodnią. Władza publiczna nie ma więc takiego prawa! Gdyby ktokolwiek i komukolwiek dał takie prawo, nie wolno z takiego «prawa» korzystać. Korzystanie z takiego prawa byłoby zamachem na podstawowe prawo człowieka i i bezpieczeństwo społeczne” (2 XII 1956).

KOŚCIÓŁ SIŁĄ MORALNĄ NARODU

Kościół od tysiąca lat wszczepiony jest w życie naszego narodu i ubogaca nas wartościami, których nie zastąpi żadna ideologia. Żądanie oddzielenia Kościoła od państwa jest bezzasadne, ponieważ ten rozdział istnieje.

„Kościół, budząc w Narodzie odpowiedzialność, poruszając sumienia obywateli, służy narodowej racji stanu. (…) Kościół jest sprzymierzeńcem Narodu i głosi zasady Ewangelii oraz zdrowej moralności chrześcijańskiej, gdy budzi miłość ku Bogu i miłość społeczną, gdy nieustannie podtrzymuje wrażliwość moralną, obudzając poczucie obowiązku społecznego, zawodowego, kulturalnego, naukowego; gdy sam nieustannie wszystkim nam przypomina, iż życie Narodu i jego rozwój nie są możliwe bez ducha ofiary i braterskiej służby”.

Prymas Wyszyński z przenikliwością męża stanu ostrzegał: „Wrogowie wiedzą, co Narodowi służy, a co mu szkodzi. I jeśli chcą mu szkodzić, niszczą to, co mu pomaga. Dlatego też najeźdźcy zawsze niszczyli Kościół i chcieli zatrzeć ślady moralności chrześcijańskiej w życiu Narodu. Dlatego starali się Naród upodlić i rozpić. Są to lekcje z niedawnej przeszłości. Obyśmy ich szybko nie zapomnieli, mogą się nam bowiem przydać!

Wrogów naszego Narodu poznajemy po tym, jak się odnoszą do Boga i do moralności chrześcijańskiej. Umieją oni ocenić sens tej moralności dla nas, wiedzą, że jest ona siłą i mocą Narodu, że najlepiej służy jego bytowi, całości i jedności. I dlatego chcąc zniszczyć Naród, niszczą jego wiarę i moralność chrześcijańską.

Uczmy się, Najmilsi, od wrogów doceniania tego, co najlepiej służy wolności i trwałości Narodu. Stosunek nieprzyjaciół Ojczyzny do moralności chrześcijańskiej to dla nas wskazanie, jak my mamy umacniać za wszelką cenę te kamienie węgielne wszelkiego budowania w rodzinach naszych. Dla Narodu najważniejszą siłą i bastionem jest rodzina. Kto jest przyjacielem Narodu – umacnia rodzinę, kto jest wrogiem Narodu – niszczy rodzinę” (Warka, 7 V 1961).

NASZ KOŚCIÓŁ GRZESZNIKÓW

Współczesne wyzwania wymagają od nas umiejętności rozeznawania kiedy chodzi o rzeczywiste dobro Kościoła i narodu, a kiedy pod pozorem dobra kryją się inne intencje.

W świecie odchodzącym od Bożych praw, kwestionującym najbardziej podstawowe zasady moralne, pozytywnym zjawiskiem jest oczekiwanie nieskazitelnej moralności i prawdy szczególnie od biskupów i kapłanów. Mamy prawo tego oczekiwać! Nie możemy jednak zapominać, że księża nie „spadają” z nieba. Wywodzą się z naszych rodzin uwikłanych w różne dramaty i słabości! Może warto nie tylko oceniać ich, ale otoczyć modlitwą, życzliwością i troską.

Prymas Wyszyński nazywał Kościół wielkim „stadionem”, na którym biegną święci i grzesznicy.

„Jednak na «Bożym stadionie» nie da się tak rozdzielić. Byli tacy, którzy proponowali Chrystusowi, aby wyrwać kąkol. On jednak odpowiedział: zostawcie to wszystko aż do żniwa, bo bieg jest wspólny. Kościół jest jeden – grzech i łaska w nim, pszenica i kąkol. Wszystko to rośnie razem, aż do żniwa. Jeden biegnie, inny się przewraca i leży. Jeden o drugiego się potyka. Tu wszystko jest zmieszane. Lekarz jedzie do trędowatych, zdrowi chorych pielęgnują. Nic się tu nie da oddzielić, od niczego nie można się odżegnać.

Nie może być w Kościele jakiejś «uregulowanej jezdni» dla wybrańców, bo jedna jest droga dla wszystkich! On sam jest tą Drogą. Tak siebie nazwał i tego musimy się trzymać” („Miłość na co dzień”, s. 137-138).

Dla oczyszczenia Kościoła potrzeba mocy Chrystusa i Jego łaski. Nie wystarczą komisje do „zbadania” domniemanych przestępstw i nadużyć. To, co jest faktyczną krzywdą ludzi musi być przez Kościół rozpoznane i ukarane. Ale nawet prawdę Chrystus kazał czynić w miłości. Kiedy przyprowadzono Mu kobietę pochwyconą na cudzołóstwie, nie potępił jej. Przeszedł ponad starotestamentalnym prawem, które nakazywało skazać ją na ukamienowanie i zastosował inne prawo – miłosierdzia. A wcześniej zaprosił oskarżycieli: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem”. Coś im Jezus przypomniał, pisząc na ziemi (J 7,7) i zaczęli po kolei odchodzić. Pamięć o tej scenie ewangelicznej nie oznacza bezkarności, ale prawdziwe oczyszczenie: „Idź a od tej chwili już nie grzesz ”.

Aby zbawić i ocalić człowieka Chrystus oddał własne życie na krzyżu. A my tak często mamy pokusę innych ukrzyżować. To nie jest droga oczyszczenia Kościoła.

ZWYCIĘSTWO PRZEZ KRZYŻ I PRZEBACZENIE

Zaciętą walką o prawość Kościoła można niszczyć Kościół, podważać wiarę i krzywdzić tysiące prawych kapłanów, którzy z poświęceniem służą Chrystusowi i ludziom. Dla prawych i wiernych Bogu księży upokorzenia przez które przechodzą, są udziałem w krzyżu Chrystusa.

„Wspaniałe jest kapłaństwo, ale nie można być dobrym kapłanem bez męki, trudu i bólu. I Wy, rodząc w bólu Bogu dzieci duchowne, wiecie, że smutek wasz a radość się obraca. W waszym kapłańskim życiu potrzeba wiele męki. Nie chciejcie być od niej wolni, nie chciejcie, by wasze życie i praca kapłańska łatwo Wam upływały. Jeżeli Wy, Najmilsi, jesteście powołani do tego, by każdego dnia z radością ofiarować Ojcu Ciało i Krew Jego Syna, to do tej Ofiary musicie dołączyć wasze ciało, waszą krew i mękę. Dopiero z krzyża ofiary kapłańskiej będzie się w pełni radował lud Boży. My jesteśmy nie dla naszej radości, lecz dla radości ludu Bożego. Gdy nie ma innej drogi, aby usłużyć ludowi Bożemu, wypadnie nam nieraz oddać własne życie, ciało i krew, aby mógł się radować lud Boży”.

Trzeba rozumieć ludzi, którzy doznali krzywdy moralnej w Kościele. Czy wystarczy samo ujawnienie prawdy i napiętnowanie winnych? Sprawiedliwość jest konieczna. Jednak wewnętrzną wolność przynosi dopiero przebaczenie. Ono jest kluczem do własnej celi więziennej – mówił prymas Wyszyński. Sam doznał wielu krzywd, a mimo to wyznał: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, żebym ich nienawidził”.

Każda krwawiąca rana Kościoła woła do nas o modlitwę i jeszcze większą mobilizację w czynieniu dobra. Przezwyciężając doświadczenie zgorszenia stajemy razem z Matką Chrystusa pod Jego krzyżem. Pragnienie świętości Kościoła jest dla nas zaproszeniem, abyśmy nie oglądając się na innych wiernie szli drogą przykazań, chociaż ta droga prowadzi przez krzyż.

Mądry Pasterz, kardynał Wyszyński mówił: „Nie ma na tej ziemi radości bez krzyża, bez męki, bez trudu! Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale ta wierność bardzo rychło nagrodzona jest wielką radością. Krzyż zamienia zachowane przykazania w radość, ale pogwałcone przykazanie – mnoży krzyże i mękę”.

Szalejąca dzisiaj burza przeminie, łódź Kościoła przebrnie przez wszystkie trudności.

„Niejeden raz Kościół był ukrzyżowany i niejeden raz zapowiadano jego koniec. Spotykamy się nieraz z oceną, że Kościół znajduje się dziś w sytuacji trudniejszej niż po reformacji Lutra, a to, co się dzisiaj dzieje, jest groźniejsze od modernizmu z czasów świętego Piusa X.A jednak tamto minęło i Kościół pozostał… Wszystko przeminęło i wiele jeszcze przeminie… Bo tylko on ma słowa Żywota. Tylko on może uratować wszystkich, nie wyłączając tych, którzy tak strasznie boją się o jego losy. Obowiązuje nas zwykła, prosta, dziecięca wiara i spokój dzieci Bożych. «Dokąd pójdziemy?... Słowa Żywota Ty masz…» (J 6,68). «Nie lękaj się, maleńka trzódko…» – zapewniał Chrystus, widząc lęk w oczach Apostołów – «albowiem Ojcu spodobało się dać wam królestwo» (Łk 12,32). W chwilach zamętu trzeba umieć zachować spokój, który czerpiemy z wiary”.

W czasach największych doświadczeń zawsze w naszych dziejach była Matka Chrystusowa. I dzisiaj cała nadzieja w Niej. Maryja nie odeszła do historii, jest obecna pod krzyżem swojego Syna żyjącego w Kościele, w każdej duszy ludzkiej. Prymas Wyszyński, który w trudnych czasach komunizmu miał być zniszczony, zaufał Maryi i nie zawiódł się. Mówił: „Jest wolą Boga, jest wolą Kościoła świętego, by to najwspanialsze dzieło Trójcy Świętej – Maryja, żyła w pracy Kościoła. Skoro stanęła na Kalwarii po prawicy Zbawcy, skoro zasiadła po prawicy Króla – Zwycięzcy śmierci, musi i w pracy Kościoła stanąć na progu każdej duszy”.

***

Anna Ractawicka - członkini Instytutu Prmasowskiego, propagatorka nauczania Prymasa Tysiąclecia, przez lata należąca do grona osób z jego najbliższego otoczenia. Urodziła się 9 czerwca 1944 roku w Warszawie. W latach 1969–1981, pracując w Sekretariacie Prymasa Polski, była świadkiem życia Sługi Bożego. Od 1981 roku, pracując w Instytucie Prymasowskim, Anna Rastawicka działała na rzecz utrwalenia duchowego dziedzictwa, nauczania i zachowania pamięci o kard. Stefanie Wyszyńskim. Wśród prac opublikowanych przez Instytut Prymasowski, m.in. dzięki pracy redakcyjnej Anny Rastawickiej, szczególne miejsce zajmuje wielotomowe wydawnictwo „Dzieła zebrane” kard. Wyszyńskiego. Anna Rastawicka to także autorka licznych artykułów na temat życia i nauczania Prymasa Tysiąclecia, m.in. na łamach „Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego” i „Naszego Dziennika”. Współpracuje jako konsultant merytoryczny z Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Tomaszów Mazowiecki wypowie Kartę Rodziny?

2020-11-24 17:32

[ TEMATY ]

rodzina

karta

Tomaszów Mazowiecki

tomaszow-maz.pl

Wszystko wskazuje na to, że współrządzony przez Prawo i Sprawiedliwość Tomaszów Mazowiecki wypowie Samorządową Kartę Praw Rodziny. W zamian proponowany jest enigmatyczna uchwała nt. rodziny, tolerancji i mniejszości.

Samorządowa Karta Praw Rodziny nie jest dokumentem przeciwko komukolwiek, a jedynie zobowiązuje samorząd do wspierania rodziny. "Przyjmuje się Samorządową Kartę Praw Rodzin stanowiącą załącznik do niniejszej uchwały, jako wyraz ochrony wartości poświadczonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w tym ochrony rodziny, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodzicielstwa i macierzyństwa, prawa do ochrony życia rodzinnego, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawa dziecka do ochrony przed demoralizacją" - czytamy w uchwale przyjętej w październiku 2019 r. przez Radę Miasta Tomaszowa Mazowieckiego.

Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko jest członkiem PiS i byłym posłem tej partii. Co ciekawe, rok temu to właśnie radni KWW Marcin Witko sami zgłosili na sesji postulat uchwalenia Karty Praw Rodziny. Teraz prezydent Tomaszowa zmienił zdanie proponując odwołanie uchwały sprzed roku, a zamiast niej ma zostać przyjęty dokument nt. równego traktowania. Projekt nowej uchwały ma zobowiązywać władze miasta m. in. do "prowadzenia działań na rzecz podnoszenia świadomości na temat równego traktowania, tolerancji oraz promowanie idei poszanowania wszystkich grup społecznych", a także "dążenie do integracji mniejszości etnicznych i narodowych ze środowiskiem lokalnym".

Projekt ma być głosowany we czwartek 24 listopada i jeśli prezydentowi Witko uda się namówić do jego przegłosowania większość radnych ze swojego komitetu, to bez problemów znajdzie większość wspólnie z opozycyjną Koalicją Obywatelską. Prezydent Witko zmianę zdania ws. Karty Praw Rodziny tłumaczy zamieszaniem medialnym i chęcią pozyskania Funduszy Norweskich. - Jestem to winny mieszkańcom naszego miasta. Szanuję zdanie radnych i absolutnie wiem jak ważne jest wsparcie rodziny. Dlatego proponuję nową, kierunkową uchwałę, w oparciu o którą zostaną przygotowane konkretne już zadania – będziemy je oczywiście konsultować z radnymi. Chodzi o to, by zapisy o wspieraniu rodzin nie zostawiały pola do nadinterpretacji - tłumaczy Marcin Witko na portalu nasztomaszow.pl.

Oczywiście prezydent Tomaszowa obiecuje, że będzie wspierał rodzinę, ale chce wypowiedzieć uchwałę, bo ta dzięki manipulacji może nie spodobać Norwegom.

- To jest absurdalna sytuacja. Zupełnie tak jakby w Tomaszowie Mazowieckim nie rządzili Polacy, a Norwegowie - mówi "Niedzieli Robert Telus, poseł PiS z okręgu Tomaszowskiego. - W Karcie Praw Rodziny nie ma ani słowa o dyskryminacji kogokolwiek, a są jedynie podkreślone konstytucje prawa rodziny. Nie ma żadnego powodu, by głosować za uchyleniem tego dokumentu - dodaje Telus.

Na czwartkowej sesji miasta radni PiS będą głosować przeciwko propozycji prezydenta Tomaszowa. Także część radnych KWW Andrzej Witko opowiadała się przeciwko tej propozycji. - Rok temu składałem wniosek za przyjęciem Karty Praw Rodziny i jestem wszystkim radnym wdzięczny za jej poparcie. Nie widzę żadnych podstaw, by w tak krótkim czasie osąd radnych uległ zmianie w zakresie jej zasadności jak i jej brzemienia. Rozumiem, że na fali lewicowych protestów może to mieć jakiś populistyczny wydźwięk, ale nie ma żadnych merytorycznych argumentów - mówił na październikowej sesji Jarosław Batorski, radny z KWW Andrzej Witko.

Prezydent Witko startował z własnego komitetu, ale miał poparcie Zjednoczonej Prawicy. Politycy partii rządzącej są mocno zaskoczeni zapowiadaną woltą samorządowca.

- Karta Praw Rodziny ma na celu wspieranie prorodzinnej polityki w samorządzie. Odwoływanie tej karty jest dla mnie całkowicie niepojęte i stwarza bardzo niebezpieczny precedens w skali kraju. Mam nadzieję, że do czwartku prezydent sprawę przemyśli i się wycofa z tego złego pomysłu - podkreśla poseł Telus.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję