Reklama

„Franciszkańskie” rekolekcje polskich biskupów

2018-11-20 13:51

it / Jasna Góra (KAI)

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

- To czas zadbania o własną duchowość, czas kiedy siadamy w ławkach i stajemy się słuchaczami Słowa, to najlepszy czas w roku, bo spędzony w Domu Matki a tym razem także ze św. Franciszkiem – m.in. tak o dniach skupieniach mówią polscy biskupi. Poranną Mszą św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej rozpoczął się kolejny dzień rekolekcji Episkopatu Polski. Nauki głosi franciszkanin, o. Ernest Siekierka, wykładowca duchowości i kierownictwa duchowego. Lekturą duchową jest książka „Kapłan nie należy do siebie” sługi Bożego abp. Fultona J. Sheena, amerykańskiego kaznodziei i ewangelizatora.

- Czekaliśmy na ten czas. To jest zawsze miła perspektywa, kiedy wśród codzienności, licznych obowiązków, mamy czas wyciszenia, wspólnotowej modlitwy i troski o swoją duchowość – mówi abp Wiktor Skworc. Metropolita katowicki dodaje, że „jesteśmy osobami duchownymi i troska o duchowość jest bardzo ważna, bo chcemy naszą duchowością posługiwać i dlatego trzeba o nią zadbać a rekolekcje to bardzo dobry czas”.

Z kolei abp Stanisław Gądecki zauważa, że „każda materia się starzeje i człowiek też podlega temu procesowi i na tyle, na ile jest w stanie odnowić się, otworzyć na Ducha Świętego, na tyle potem działa nie tylko mocą własnych energii, ale energią samego Ducha”.

Abp Stanisław Budzik twierdzi, że dla niego „to najlepszy czas w roku, bo w zabieganiu, zatroskaniu o różne sprawy, potrzeba oddechu i dystansu”. - Tu stajemy się słuchaczami słowa Bożego, przeważnie je głosimy, to bardzo potrzebne, bo św. Augustyn przestrzega, że nie można być dobrym głosicielem słowa, jeżeli nie jest się najpierw słuchaczem, więc my się przestawiamy, siadamy w ławce - mówi metropolita lubelski. Dodaje, że to bardzo cenny czas, który umacnia na niełatwej drodze i który dodaje odwagi. - Przede wszystkim stawia nam krytyczne pytania: co w moim życiu, przepowiadaniu, co w moim posługiwaniu, w organizacji życia w diecezji wymaga korekty – podkreśla abp Budzik. - Chcemy w mocy Ducha Świętego żyć więc otwieramy się na Jego dary - zauważa.

Reklama

Metropolita lubelski podkreśla, że dla niego bardzo ważne jest miejsce, gdzie rekolekcje się odbywają. - Mamy Jasną Górę, ona jest sercem polskiej wiary, polskiej tradycji, tu zawsze byliśmy wolni, tu jesteśmy w Domu i czujemy się jak w Domu Matki – twierdzi. Dodaje, że zazwyczaj biskupi są tutaj podczas dużych i głośnych uroczystości, a teraz mogą w ciszy i spokoju sprawować Eucharystię przed Cudownym Obrazem Matki Bożej, uczestniczyć w Apelu, odetchnąć.

Tegoroczne rekolekcje biskupów są bardzo „franciszkańskie”. Odbywają się pod hasłem: „Przed ukrzyżowanym Panem ze św. Franciszkiem z Asyżu”. Rozważania o. Ernest Siekierka OFM oparł na wybranych tekstach z pism św. Franciszka z Asyżu. W centrum rozważań jest krzyż z kościoła w San Damiano i modlitwa, która otworzyła duchową drogę św. Franciszka. Pochodzą z niej słowa tematu rekolekcji: „Rozjaśnij ciemności mego serca (…) abym wypełniał Twoje święte i prawdziwe posłannictwo”.

W ciągu czterech dni biskupi usłyszą osiem konferencji. Wysłuchali już nauki wprowadzającej, "z Franciszkiem u Maryi i przed krzyżem z San Damiano". Podczas kolejnych konferencji wraz z Franciszkiem popatrzą na ciemności serca i będą prosić o dar mądrości. W czwartej nauce wysłuchają słów wybranych z Franciszkowego Testamentu, a w następnej słowa o szacunku do kapłaństwa. W szóstej nauce rekolekcjonista zaproponuje wsłuchanie się w piąty punkt „Napomnień” św. Franciszka: „nikt nie powinien unosić się pychą, lecz niech chlubi się w Krzyżu Pańskim”. W siódmej natomiast wraz z obecnymi na rekolekcjach, będzie rozważać słowa o radości i radości doskonałej. Tematem przewodnim ostatniej z nauk będą chwalące Boga słowa „Pieśni Słonecznej”.

Przewodniczący KEP podkreśla, że spojrzenie na Biedaczynę z Asyżu jest niezwykle ważne. Jego osobę na nowo przybliżył wszystkim papież, który obrał imię Franciszek. - To przypomnienie drogi ubóstwa, pokory i posłuszeństwa, a to jest zawsze pożyteczne - przyznaje abp Gądecki.

Abp Skworc dodaje, że franciszkańskie hasło: „pokój i dobro” powinno być mottem postępowania. Uważa, że spojrzenie na św. Franciszka mobilizuje do jeszcze większej modlitwy za papieża Franciszka, który ciągle wskazuje nowe obszary i daje nowe impulsy do działań duszpasterskich, jak choćby Dzień Ubogich.

Abp Budzik zauważa, że „głos św. Franciszka przywoływany przez papieża przypomina o radykalizmie ewangelicznym, który i wtedy i dziś przyciąga wielu wiernych”. - Te gesty, które czyni papież Franciszek, są bardzo ważne dla całego świata i dla nas. To okazja do rachunku sumienia – wyznaje metropolita lubelski.

Biskupi zgromadzeni na rekolekcjach proszą o modlitwę w ich intencji, by „się nawrócili, byli bardziej ewangeliczni i dążyli do świętości”.

Rekolekcje Episkopatu Polski na Jasnej Górze zakończą się w czwartek.

Pierwsze rekolekcje biskupów miały miejsce w Częstochowie w 1946 r. W kolejnych latach odbywały się nieregularnie. Pierwszą systematyczność można stwierdzić od 1950 r., kiedy prymasem Polski był kard. Stefan Wyszyński, wielki czciciel Matki Bożej Jasnogórskiej.

Tagi:
rekolekcje Jasna Góra episkopat

Łagoszów Wielki: Rekolekcje Maryjne

2019-05-14 23:04

Radosław Grzesiński

W wigilię dnia objawień Maryi Fatimskim pastuszkom, w parafii Św. Michała Archanioła w Łagoszowie Wielkim rozpoczęły się rekolekcje Maryjne pod hasłem "Ja i moja rodzina z Maryją idziemy do Jezusa".

Radosław Grzesiński
Po wieczornej mszy świętej sprawowanej w Radwanicach odbyła się procesja z figurą Matki Bożej do kościoła parafialnego w Łagoszowie Wielkim

Nauki rekolekcyjne prowadzi ks. Andrzej Dębski ze Zgromadzenia Księży Palotynów. Po wieczornej mszy świętej sprawowanej w Radwanicach odbyła się procesja z figurą Matki Bożej do kościoła parafialnego w Łagoszowie Wielkim. Procesji towarzyszył śpiew litanii loretańskiej oraz pieśni maryjnych. Feretron Maryjny nieśli na swoich ramionach strażacy, górnicy oraz ojcowie rodzin. W kościele parafialnym uroczyście poświęciliśmy wszystkie rodziny naszej parafii Niepokalanemu Sercu Maryi. Podczas mszy w Radwanicach ksiądz proboszcz Jan Szulim odczytał list ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego metropolity Lwowskiego obrządku łacińskiego z błogosławieństwem na czas rekolekcji parafialnych wraz z zaproszeniem do Lwowa. Uwieńczeniem rekolekcji będzie parafialna pielgrzymka na Kresy z nawiedzeniem katedry Lwowskiej i modlitwa przy łaskami słynącym obrazie Matki Bożej Łaskawej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niesamowita święta Rita

2019-05-15 08:05

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 20/2019, str. 26-27

22 maja 1628 r. jest dniem wyjątkowo gorącym. W niewielkim kościele wypełnionym pielgrzymami robi się duszno, wręcz nie do wytrzymania, właśnie w chwili, gdy odczytywany jest dekret papieski gloryfikujący świętą. Ciżba napiera na siebie z coraz większą wrzawą i jest tylko krok od bójki. Niespodziewanie zmarła otwiera oczy i kieruje je w stronę wiernych... Zapada absolutna cisza

Graziako
Św. Rita wzywana jest jako patronka w sprawach – po ludzku sądząc – beznadziejnych

Umbryjska Cascia od wieków przyjmuje rzesze pielgrzymów i jest świadkiem licznych cudów dokonywanych za wstawiennictwem tej, dla której nie ma spraw beznadziejnych. Św. Rita nieustannie wygrywa w rankingach świętych – we Włoszech ustępuje jedynie św. Antoniemu – a wszystko dzięki skuteczności w największych nawet problemach. Do niej zwracają się o pomoc ludzie dotknięci ciężkimi doświadczeniami, problemami małżeńskimi, matki – także te oczekujące potomstwa czy mające problem z poczęciem dziecka, ale również osoby poniżane, samotne, chore na raka i ranne. Dzięki Ricie wiele małżeństw wybaczyło sobie zdradę małżeńską, wielu podjęło terapię antyalkoholową, a kobiety, które przez lata roniły, urodziły zdrowe dzieci.

To będzie dziewczynka

Amata z d. Mancini i Antonio Lotti są małżeństwem od 12 lat. Cieszą się szacunkiem mieszkańców Rocca Porena, często są mediatorami w sąsiedzkich kłótniach. Żyją zgodnie, obdarzają się wzajemnie szacunkiem i miłością. Jeśli coś zakłóca spokój ich serc, to jedynie brak dziecka. – Widocznie taka wola Boża – pomału godzą się z myślą, że pozostaną już sami. I nagle radosna nowina: Amata spodziewa się dziecka. Antonio marzy o synu, Pan Bóg ma jednak inne plany. Żona Antonia wychodzi do ogrodu zrobić ostatnie jesienne porządki. Nagle na ogołoconych już klombach spostrzega kwiaty, w tym ukochane przez siebie róże, i czuje powiew wiatru. Słyszy tajemniczy głos: – Nie bój się, Amato. Urodzisz dziewczynkę, lecz oboje z Antoniem ją pokochacie, jednak Bóg ukocha ją jeszcze bardziej! Amata jest prostą kobietą, ale ma pewność, że takie słowa mógł wypowiedzieć jedynie anioł Pański. W niedługim czasie ponownie słyszy głos anioła: – Nazwiesz dziewczynkę imieniem Rita – na cześć św. Margerity. Jej zdrobniałe imię stanie się wielkim imieniem.

Początek cudów

Wyczekiwane dziecko Amaty i Antonia przychodzi na świat w Rocca Porena w maju 1381 r. Na chrzcie w kościele św. Marii de la Plebe w Cascii, ku zdziwieniu wielu, otrzymuje imię Rita.

To spokojne i pogodne, ale trochę dziwne dziecko – myślą sąsiedzi. Kilkumiesięczna Rita śpi w kolebce w pobliżu pracujących w polu rodziców. Otwiera oczy w chwili, kiedy obok przechodzi żniwiarz z sąsiedniego pola. Z jego zranionej kosą ręki spływa krew, kiedy jednak zauważa rój pszczół krążący nad głową dziewczynki, zapomina o sobie i usiłuje pokaleczoną dłonią odgonić owady. Te wlatują nawet w uchylone usta dziecka, ale ku zdziwieniu żniwiarza nie czynią mu krzywdy, a i sama Rita jest zupełnie spokojna. Mężczyzna dochodzi do wniosku, że jego interwencja nie jest potrzebna, a z jeszcze większym zdumieniem spostrzega, że rana na jego ręce zniknęła. Biegnie do wioski, by podzielić się z innymi przedziwną wiadomością.

Trudna miłość

Rita rośnie i staje się pracowitą i pełną troski o rodziców dziewczynką. Każdą wolną chwilę poświęca na modlitwę. Marzy o poświęceniu się Bogu i wstąpieniu do zakonu. Jednak rodzice z troski o jej los postanawiają wydać ją za mąż za Paola de Ferdinand. Mąż okazuje się człowiekiem trudnym, o gwałtownym charakterze. Rita niesie swój krzyż z cierpliwością i łagodnością, nie żywi do męża urazy. Modli się w intencji jego nawrócenia i liczy, że kiedy urodzą się dzieci, Paolo się zmieni. Na świecie pojawiają się bliźniacy Jakub Antoni i Paweł Maria i rzeczywiście pod wpływem tego wydarzenia i modlitw żony Paolo łagodnieje. W domu Rity pojawiają się spokój i szczęście, chłopcy rosną. Niestety, w 18. roku małżeństwa Paolo ginie z rąk oprawcy, najprawdopodobniej pada ofiarą wendety. Mimo że przed śmiercią, jak twierdzi świadek, wybacza mordercy, jego synowie postanawiają pomścić śmierć ojca. Rita na próżno przekonuje ich do zaniechania zemsty, na modlitwie prosi więc Boga, by raczej zabrał ich z tego świata, aniżeli mieliby się stać zabójcami. Wkrótce Jakub i Paweł umierają z powodu zarazy. Desperacka modlitwa matki zostaje wysłuchana, jej serce pęka jednak z bólu.

Interwencja świętych

Po śmierci synów Rita powraca do myśli o wstąpieniu do zakonu – czyni starania o przyjęcie jej do klasztoru Augustianek św. Marii Magdaleny w Cascii. Prawdopodobnie jednak z powodu lęku sióstr przed ciążącą nad nią wendetą Rita słyszy odmowę. Każdy powrót spod bramy klasztoru do rodzinnego domu napełnia jej serce bólem. Nie traci jednak wiary. Jak głosi legenda, pewnej nocy słyszy głos wypowiadający jej imię. Kiedy otwiera drzwi domu, widzi mężczyznę i ze zdumieniem rozpoznaje w nim św. Jana Chrzciciela. Pełna ufności, jak w transie, idzie za nim ścieżką wśród skał. Po chwili dołączają do nich św. Augustyn i św. Michał z Tolentino. Kiedy Rita odzyskuje pełną świadomość, spostrzega, że znajduje się w kaplicy klasztoru św. Marii Magdaleny. Zdumienie sióstr schodzących się na modlitwę jest bezgraniczne. Przełożona robi wymówki siostrze odźwiernej, że ta nie zamknęła wszystkich furt prowadzących do klasztoru. Rita – pewna, że to Bóg objawił jej swoją wolę – nie posiada się z radości.

Naznaczona przez Boga

W klasztorze Rita spędzi 40 lat. Opuści go tylko raz, gdy uda się z pielgrzymką do Rzymu w Roku Świętym 1450. W zakonie poddawana jest próbom posłuszeństwa i zaufania Bogu. Z polecenia matki przełożonej miesiącami podlewa suchy patyk wetknięty w ziemię klasztornego ogrodu. Towarzyszą temu pogardliwe spojrzenia współsióstr. Pewnego dnia dwie z nich zawstydzone pobiegną do innych z nowiną, że ów patyk zamienił się cudownie w winną latorośl. Następnego dnia mówi o tym już cała Cascia. Wielkim szacunkiem obdarzają Ritę potrzebujący, którym z uśmiechem niesie pomoc.

Sama Rita prowadzi surowe życie pokutne. Nieustannie rozważa mękę Pańską. W Wielki Piątek 1443 r., natchniona naukami rekolekcyjnymi, modli się w swojej celi, by choć jeden z kolców cierniowej korony Chrystusa zranił także jej czoło, aby w ten sposób mogła uczestniczyć w Jego męce. W odpowiedzi na jej prośbę z wizerunku Chrystusa, przed którym modli się Rita, odrywa się jeden z gipsowych kolców korony cierniowej i wbija się z dużą mocą w czoło zakonnicy. Znak ten Rita nosić będzie do końca swojego życia. Rana się jątrzy, wydobywająca się z niej ropa jest źródłem odoru, który odstrasza inne siostry i staje się powodem odosobnienia s. Rity. Ta poświęca swój czas na rozważanie męki Pańskiej i modlitwę wstawienniczą, o którą proszą ją w swoich sprawach liczni mieszkańcy Cascii.

Róże i figi

Ostatnie lata Rita spędza w łóżku złożona ciężką chorobą. Według pobożnego przekazu, zanim odejdzie z tego świata, za jej przyczyną będą miały miejsce jeszcze dwa cudowne wydarzenia. Otóż w środku zimy Rita ma prosić swą kuzynkę, by przyniosła jej różę z ukochanego ogrodu rodzinnego domu. Czuwający przy niej są pewni, że Rita majaczy. Jednak gdy kuzynka wraca do domu, ze zdumieniem spostrzega, że w przysypanym śniegiem ogrodzie Rity kwitnie przepiękna róża. Natychmiast wraca z nią do klasztoru. Dwa tygodnie później, kiedy ziemię spowija jeszcze zimno, na prośbę Rity kuzynka przynosi jej dwie dojrzałe figi. Na pamiątkę tzw. cudu róży w Cascii i w innych miejscach kultu świętej utrzymuje się tradycja święcenia w dniu 22 maja „róż św. Rity”. Gdy Rita umiera 22 maja 1457 r., jej ciało zaczyna wydzielać słodkawy zapach, a w całej Cascii same zaczynają bić dzwony – mieszkańcy miasta mają pewność, że odeszła osoba święta.

Przesłanie przebaczenia

Już pierwszego dnia po śmierci Rity mają miejsce cuda za jej wstawiennictwem. W 1627 r. beatyfikuje ją papież Urban VIII – Maffeo Barberini, w którego rodowym herbie znajdują się – cóż za zbieg okoliczności! – trzy pszczoły. Kanonizuje bł. Ritę w 1900 r. Leon XIII. Nazwie ją „drogocenną perłą Umbrii”. Kult świętej szerzy się w całym świecie – od Włoch po Filipiny i Amerykę Południową. Obecny jest również w Polsce, m.in. w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej i klasztorze Sióstr Augustianek w Krakowie, gdzie znajduje się najstarszy w naszym kraju, XVIII-wieczny obraz św. Rity, w kościele Dzieciątka Jezus na Żoliborzu w Warszawie ze słynącym łaskami wizerunkiem świętej oraz w sanktuarium św. Rity w Nowym Sączu.

Za przyczyną świętej rozwiązują się sprawy beznadziejne i, po ludzku sądząc, nie do rozwiązania, a współcześni ludzie uczą się od niej życia w cierpieniu i pokorze, miłosierdzia i przebaczenia. Miłosierdzie i przebaczenie bowiem były charakterystycznymi przymiotami świętej z Cascii. Nic dziwnego zatem, że tamtejsza wspólnota sióstr augustianek przyznaje Nagrodę św. Rity kobietom, które w swym życiu – tak jak ona – dały swą postawą świadectwo przebaczającej miłości. Otrzymały ją m.in. Polki – Marianna Popiełuszko (1990 r.) i Eleni (1999 r.).

Dla dzisiejszych, podobnie jak i dla współczesnych sobie czcicieli Rita jest najprawdziwszym człowiekiem i prawdziwą świętą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prośba o modlitwę o zdrowie bp. Kazimierza Romaniuka

2019-05-22 12:28

Biuro Prasowe DW-P, maj / Warszawa (KAI)

Bp Romuald Kamiński i bp Marek Solarczyk proszą wiernych diecezji warszawsko - praskiej o modlitwę w intencji biskupa seniora diecezji i jej pierwszego pasterza - bp. Kazimierza Romaniuka. We wtorek 21 maja, trafił on do szpitala.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Publikujemy list biskupów diecezji warszawsko - praskiej:

Drodzy Diecezjanie,

Ksiądz Biskup Kazimierz Romaniuk, Biskup Senior naszego Kościoła lokalnego i jego pierwszy Pasterz, od wtorku, 21 maja, przebywa w szpitalu.

Prosimy wszystkich o otoczenie go serdeczną modlitwą – o jak najszybszy powrót do pełni sił i zdrowia oraz do posługi, którą Ksiądz Biskup Kazimierz nieustannie podejmuje. Pamiętajmy w modlitwie o troszczących się o zdrowie Księdza Biskupa lekarzach i personelu medycznym.

Łączymy się z Wami w tej wspólnocie modlitwy za Pierwszego Biskupa Warszawsko-Praskiego

+ Romuald Kamiński Biskup Warszawsko-Praski

+ Marek Solarczyk Biskup Pomocniczy Warszawsko-Praski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem