Reklama

Częstochowa: Msza Cecyliańska podczas XX Święta Muzyki

2018-11-24 20:58

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jeśli posługa muzyków kościelnych ma mieć sens, to musi to być posługa miłości, musi być ofiarna” – mówił w homilii ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Mszy św. Cecyliańskiej podczas XX Święta Muzyki wieczorem 24 listopada w kościele pw. Św. Ap. Piotra i Pawła w Częstochowie przewodniczył ks. dr Włodzimierz Cyran, wykładowca Biblii i moderator Wspólnoty Przymierza Rodzin Mamre.

Mszę św. koncelebrowali również: ks. Artur Fura z diecezji radomskiej, ks. Wojciech Woźniak, sercanin posługujący w Bełchatowie i ks. Janusz Wojtyla, proboszcz parafii pw. św. Ap. Piotra i Pawła w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W homilii ks. Mikołaj Węgrzyn podkreślił prawdę, że Bóg króluje - Czy w moim sercu króluje Chrystus? – pytał ks. Węgrzyn i dodał : „Święci są tymi, w których życiu Bóg zakrólował”.

Ks. Węgrzyn wskazując na życie i męczeństwo św. Cecylii przypomniał jak ważny jest dar czystej miłości – Ten dar jest darem Boga dla mnie – mówił ks. Węgrzyn.

Reklama

- Św. Cecylia ukazuje nam także dar ofiarności i pięknej modlitwy – kontynuował kaznodzieja.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Duchowny przypomniał, że „posługa muzyków kościelnych, to musi to być posługa miłości, musi być ofiarna”.

- To ma być posługa sprawowana w czystości serca. Jest wtedy oddawaniem chwały Bożej – podkreślił ks. Węgrzyn i dodał: „Cały Kościół jest wezwany do tego, aby śpiewać Panu pieśń nową”.

Podczas Mszy św. zabrzmiała Missa de Angelis oraz utwory: „Nieście chwałę mocarze” Mikołaja Gomułki, „Panis Angelicus”. „Skosztujcie i zobaczcie” i „Laudate Dominum” w wykonaniu chórów częstochowskich: Chóru z parafii św. Faustyny w Częstochowie, pod dyrekcją Zygmunta Nitkiewicza,

Chóru „Dwie Korony” z parafii św. Maksymiliana Kolbe w Częstochowie, pod dyrekcją Marii Kloś, Scholi „Domine Jesu”, pod dyrekcją ks. Mateusza Ociepki oraz Chóru „Cantate Deo” z parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Częstochowie, pod dyrekcją Włodzimierza Krawczyńskiego.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Również dzisiaj w bazylice jasnogórskiej odbył się Koncert Magnificat. W programie znalazły się utwory ze zbiorów jasnogórskich: Magnificat i Rorate Caeli Marcina Józefa Żebrowskiego oraz sakralna muzyka chóralna.

Jubileuszowe 20. Święto Muzyki w Częstochowie zakończy 25 listopada koncert zespołu 77fm – „W TOBIE MOC” w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. Koncert będzie promocją debiutanckiej płyty zespołu wydanej przez Edycję Św. Pawła pod patronatem naszego Radia „FIAT”

Patronat honorowy nad Świętem Muzyki objął abp Wacław Depo metropolita częstochowski. Głównym organizatorem tego wydarzenia jest Ośrodek Muzyki Liturgicznej przy Wyższym Instytucie Teologicznym im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie.

Święto Muzyki w Częstochowie zostało zainicjowane przed 20 laty przez Krzysztofa Pośpiecha (1944- 2011) wybitnego muzyka, pedagoga, wychowawcę wielu pokoleń młodzieży, animatora kultury w Częstochowie i ziemi częstochowskiej, wielkiego społecznika, inicjatora festiwali „Ars Chori” i Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej „Gaude Mater”. Krzysztof Pospiech uczynił również bardzo dużo dla przypomnienia znakomitych XIX-wiecznych śpiewaków: Edwarda Jana i Józefiny Reszków.

Od początku Święto Muzyki związane jest z dniem patronki muzyków św. Cecylii.

Tagi:
Msza św. św. Cecylia

Reklama

Warszawa: Msza św. w 76. rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu

2019-07-11 13:30

kos / Warszawa (KAI)

Ks. ppłk Mirosław Biernacki, kapelan środowisk 27 Dywizji Piechoty AK, przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji ofiar rzezi wołyńskiej. Dziś obchodzimy 76. rocznicę tzw. „krwawej niedzieli”, ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na polskich mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej. Po Mszy św. pod tablicą upamiętniającą ofiary rzezi wołyńskiej złożone zostały kwiaty. Od 2016 r. dzień 11 lipca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela
Łukasz Krzysztofka/Niedziela

W homilii ks. ppłk Mirosław Biernacki, wskazując na patrona dnia, św. Benedykta z Nursji przypomniał, że z jego reguły czerpało inspirację dla swoich praw wiele powstających we wczesnym średniowieczu zakonów i bractw. Dodał, że wiele z zapisanych przez patrona Europy praw, dotyczy nie tylko zakonników, ale także zwykłych ludzi, jak jest ze znaną benedyktyńską dewizą ora et labora (módl się i pracuj). – Kiedy zabraknie modlitwy, kiedy zabraknie odniesienia do Boga, wówczas wydarzać się mogą rzeczy podłe, do których nie chcielibyśmy przykładać ręki – mówił kapelan.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Ks. Biernacki zaapelował o pamięć o ofiarach zbrodni dokonanej przed 76 laty i przestrzegł przed wszystkimi, którzy z rzezi wołyńskiej chcieliby uczynić oręż do bieżącej walki i siania nienawiści. – Jesteśmy ludźmi wiary. Ora et labora zobowiązuje. Jeśli działamy, to tylko wtedy kiedy nasza wiara podpowiada nam, jak należy działać. A modlitwa i wiara nasza mówią o przebaczeniu, miłości, pomimo pozostających krwawych ran. Zapomnieć się nie da. Pragniemy pamiętać, ale wychodząc z perspektywy wiary, wierzymy, że to co się stało nie może się powtórzyć – powiedział. Ks. Biernacki dodał, że trzeba chronić kolejne pokolenia i nie wolno przekazywać im nienawiści.

W uroczystości wzięli udział m.in. Jan Józef Kasprzyk, Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Małgorzata Gosiewska, wicemarszałek Sejmu, gen. dyw. Krzysztof Król, zastępca szefa Sztabu Generalnego, Andriej Deszczycia, ambasador Ukrainy w Polsce, poczty sztandarowe m.in. sztandar 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, kresowianie, kombatanci i mieszkańcy Warszawy.

Eucharystię koncelebrowali księża związani ze środowiskami kresowymi i wołyniakami m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który zaapelował do obecnych przedstawicieli władz, aby wsparli działania środowisk wołyńskich o przeprowadzenie ekshumacji i godny pochówek ofiar ludobójstwa. Podkreślił, że od kilku lat na Ukrainie obowiązuje „barbarzyński zakaz ekshumacji” poległych i pomordowanych. Zwrócił uwagę, że jest to jedyny kraj w Europie, w którym taki zakaz obowiązuje. Dodał, że pełne pojednanie bez ekshumacji i pochowania ofiar nie będzie możliwe.

– Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, do Europy, aby wstawili się za nami w sprawie pochówków ofiar (…) Modlimy się dzisiaj o prawdziwe pojednanie, nie o puste deklaracje i słowa – powiedział. Dodał, że godny pochówek to obowiązek moralny. – Dość mówienia, dość deklaracji, przejdźmy do czynów, to jest nasz obowiązek moralny, aby w godny sposób upamiętnić ofiary i na tej pamięci i prawdzie budować wspólne relacje polsko-ukraińskie – zachęcał ks. Isakowicz-Zaleski.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Po błogosławieństwie i odśpiewaniu pieśni „Boże, coś Polskę…”, minister Jan Józef Kasprzyk złożył kwiaty pod odsłoniętą i poświęconą w zeszłym roku tablicą upamiętniającą ofiary rzezi wołyńskiej.

W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana posterunku honorowego, a o godz. 14 na Skwerze Wołyńskim odbędą się centralne uroczystości upamiętniające rzeź wołyńską.

11 lipca 1943 roku, w tzw. „krwawą niedzielę”, sotnie UPA i OUN przy udziale chłopów ukraińskich uzbrojonych w siekiery, widły, noże, w sposób skoordynowany zaatakowały ok. 100 polskich wsi, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Polacy zgromadzeni w kościołach w czasie Mszy świętych byli otaczani i w bestialski sposób mordowani przez swoich sąsiadów. Zbrodnie na ludności polskiej trwały wiele dni. Nie był to pierwszy atak, jednak to właśnie w lipcu nastąpiło ich nasilenie. W tym czasie zamordowano ok. 10 tys. Polaków.

W latach 1942–1945 w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Kolejne kilkaset tysięcy zostało zmuszonych do wyjazdu. W akcjach odwetowych zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców.

22 lipca 2016 Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm oddał w niej hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Romuald Lipko prosi o modlitwę

2019-07-11 08:31

Romuald Lipko, jeden z najważniejszych twórców Polskiej muzyki rozrywkowej ostatniego półwiecza, kreator drogi muzycznej Budki Suflera, nasz przyjaciel, walczy z chorobą nowotworową - brzmi treść oświadczenia na profilu zespołu.

Archiwum Zespołu

Kilka tygodni temu postawiono wstępną diagnozę. Następnie Romek przebywał w warszawskim szpitalu przy Banacha, a ostatnie dwa tygodnie w klinice w Magdeburgu. To jedyne miejsce na świecie, gdzie podejmuje się walkę z tego typu nowotworami. W Lublinie, Kazimierzu, Warszawie i Magdeburgu byliśmy z nim w stałym kontakcie. Przedwczoraj wróciliśmy z niemieckiej kliniki. Nie nam muzykom relacjonować działania medycyny na najwyższym poziomie, ale zrozumieliśmy jedno. Jest realna szansa zwycięstwa w tej jakże trudnej walce, a stan ducha naszego kolegi jest czynnikiem niezwykle ważnym.

Jeśli Jego rozmowa z kimś z nas była lub jest możliwa, to Romek najchętniej mówi o nowych piosenkach, jesiennych koncertach i nowoczesnych aranżacjach. Mając świadomość swojej dolegliwości planuje i marzy…

Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którym piosenki Romka sprawiły kiedykolwiek radość o choćby malutki, ale szczery gest wsparcia, o króciutką, życzliwą myśl, o pełne uśmiechu wspomnienie samego siebie słuchającego Jego muzyki… - proszą przyjaciele z zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem