Reklama

Franciszek: prośmy Maryję, abyśmy jak Ona umieli odpowiadać Bogu: oto jestem

2018-12-08 13:30

tłum. st (KAI) / Watykan

Vatican Media

Do wypełniania w naszym życiu woli Bożej, naśladując postawę Maryi mówiącej: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) zachęcił papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” w Watykanie w dzisiejszą uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry i dobrego święta!

Słowo Boże przedstawia nam dzisiaj pewną alternatywę. W pierwszym czytaniu znajdujemy człowieka, który u początku dziejów mówi Bogu „nie”. W Ewangelii mamy Maryję, która podczas Zwiastowania powiedziała Bogu „tak”. W obydwu czytaniach jest Bóg poszukujący człowieka. Ale w pierwszym przypadku idzie do Adama i pyta go po jego grzechu: „Gdzie jesteś?” (Rdz 3,9), a on odpowiada: „ukryłem się” (w. 10). Natomiast w drugim przypadku udaje się do wolnej od grzechu Maryi, która odpowiada: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38). Oto jestem to przeciwieństwo słów „ukryłem się”. „Oto jestem” otwiera na Boga, podczas gdy grzech zamyka, izoluje, sprawia, że pozostajemy sami ze sobą.

Reklama

Oto jestem to kluczowe słowo życia. Wyznacza przejście z życia horyzontalnego, skoncentrowanego na sobie i na własnych potrzebach, do życia wertykalnego, wzbijającego się ku Bogu. „Oto jestem” oznacza dyspozycyjność dla Boga. Jest lekarstwem na samolubstwo, antidotum na życie niespełnione, któremu zawsze czegoś brakuje. „Oto jestem” stanowi lekarstwo przeciwko procesowi starzenia się grzechu, jest to terapia, aby pozostać młodym wewnętrznie. „Oto jestem” to wiara, że Bóg liczy się bardziej niż moje „ja”. To postanowienie, by postawić na Pana, będąc gotowymi uczyć się w Jego niespodziankach. Zatem powiedzenie Jemu „Oto jestem” jest najwspanialszym uwielbieniem, jakie możemy Jemu złożyć. Dlaczego nie zaczynać w ten sposób naszych dni? Pięknie byłoby powiedzieć każdego ranka: „Oto jestem, Panie, niech się dziś spełni we mnie wola Twoja”. Powiemy to w modlitwie „Anioł Pański”, ale możemy to powtórzyć już teraz, razem: „Oto jestem, Panie, niech się dziś spełni we mnie wola Twoja”.

Maryja dodaje: „niech Mi się stanie według twego słowa”. Nie mówi: „niech się stanie według mnie”, ale „według Ciebie”. Nie stawia Bogu granic. Nie myśli: „trochę się Jemu poświęcę, uczynię to szybko, a potem zrobię, na co mam ochotę”. Nie, Maryja nie kocha Pana jedynie kiedy to jej pasuje, sporadycznie. Żyje ufając Bogu we wszystkim i pod każdym względem. Oto tajemnica życia. Wszystko może ten, kto ufa Bogu we wszystkim. Ale Pan, drodzy bracia i siostry, cierpi, gdy odpowiadamy mu jak Adami: „przestraszyłem się … i ukryłem się”. Bóg jest Ojcem, najczulszym z ojców i pragnie ufności swych dzieci. Ile razy jesteśmy wobec Niego podejrzliwi, jesteśmy podejrzliwi wobec Boga, myślimy, że może nam zesłać jakieś doświadczenia, pozbawić nas wolności, opuścić nas. Ale to jest wielkie oszustwo, pokusa początku dziejów, pokusa diabelska: sugerowanie nieufności wobec Boga. Maryja przezwycięża tę pierwszą pokusę słowami „Oto Ja służebnica Pańska”. A dzisiaj patrzymy na piękno Matki Bożej, zrodzonej i żyjącej bez grzechu, zawsze posłusznej i przejrzystej dla Boga.

Nie znaczy to, że życie było dla niej łatwe. Przebywanie z Bogiem nie rozwiązuje magicznie problemów. Przypomina o tym konkluzja dzisiejszej Ewangelii: „Odszedł od Niej anioł” (w. 38). Odszedł: to mocne słowo. Anioł pozostawił Dziewicę samą w trudnej sytuacji. Wiedziała, w jak bardzo szczególny sposób stanie się Matką Boga. Anioł jej to wyjaśnił, ale nie wyjaśnił tego innym, a tylko jej. A problemy zaczęły od razu: pomyślmy o nieuregulowanej sytuacji według prawa, o udręce świętego Józefa, zniweczonych planach życiowych, co powiedzieliby ludzie ... Ale Maryja w obliczu problemów pokłada ufność w Bogu. Jest opuszczona przez anioła, ale wierzy, że pozostał z nią, w niej, Bóg. I ufa. Jest pewna, że z Panem, nawet w sposób nieoczekiwany, wszystko pójdzie dobrze. Oto mądra postawa: nie żyć w uzależnieniu od problemów, bo kiedy skończy się jeden, pojawi się inny! - ale ufając Bogu i powierzając się Jemu każdego dnia: oto jestem! Oto jestem! - brzmi to słowo, oto jestem! – brzmi modlitwa. Prośmy Niepokalaną o łaskę, aby tak żyć.

Tagi:
Maryja

Trzeba „trzymać” z Maryją

2019-10-05 16:16

Agnieszka Bugała

Wszystko było dobrze, kiedy żyła moja mama. Ona była ostatnią deską ratunku: pogłaskała, przytuliła. Kiedy umarła - nie było gdzie uciec. Wtedy dotarło do mnie, że Chrystus dał mi drugą Matkę - swoją - do której mogę tak samo, jak do rodzonej matki, pójść i Ona też pogłaszcze, też przytuli. Maryja jest konkretną osobą, tak jak konkretny jest Pan Jezus. I zawsze do Niego przyprowadza.

Agnieszka Bugała

Jeśli popatrzymy dokładniej na częstochowski Wizerunek, zauważymy, że Maryja nie mówi: Patrzcie na mnie. Ona pokazuje kogoś ważniejszego: małego Jezusa. To jest Jej skarb. Trzymając Go na lewym ręku, prawą ręką wskazuje na Niego, bo On jest najważniejszy! Nie może więc być wątpliwości, do kogo Maryja nas prowadzi: do swojego Syna. Wyraźnie mówi: Słuchaj Go, to dobrze na tym wyjdziesz. O tym uczył św. Jan Paweł II, o tym uczył Prymas Stefan Wyszyński, który wszystko na Nią postawił i nie przegrał.

Warto, abyśmy zwłaszcza teraz, w tym różańcowym miesiącu odnowili swoje przywiązanie do Maryi. Abyśmy sobie przypomnieli, że kto się trzyma ręki Matki Bożej, nie ma w sobie lęku, nie nosi w sobie niepokojów tego świata. Kto się trzyma Jej ręki, ten dobrze owocuje. Przecież każdemu z nas zależy na tym, żeby życie nasze jakoś dobrze owocowało - w rozmaity sposób. Dobre owoce naszego życia są wielokształtne i wielorakie. Dzieci, ale i studia - to też jest owoc pracy. Na szczęście nie wszyscy kupują studia i przechodzą przez nie nieuczciwością i matactwem. To trzeba widzieć jako bardzo konkretny owoc!

Warto w październiku potrzymać Maryję trochę dłużej za rękę, trochę częściej z Nią pobyć. Odkurzyć różańce, poszukać w zagraconych szufladach i sięgnąć po ten sznurek, po którym można wyleźć z piekła. Kto jest przy Maryi i z Nią trzyma, to z Nią też owocuje w ten najlepszy sposób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert z okazji 35-lecie męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:32

Marian Florek

Z okazji 35 lecia męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki 16 listopada br. pod stropami jasnogórskiej bazyliki wybrzmiały przenikliwe dźwięki instrumentów i ludzkich głosów, w ramach kompozytorskiego koncertu Grzegorza Majki.

Marek Kępiński Biuro Jasna Góra

Urszula Borzęcka (sopran), Stanisław Duda (baryton), akordeonowy duet DUO ACCOSPHERE w składzie Alena Budziňáková-Palus i Grzegorz Palus oraz sam kompozytor przekazali licznie zgromadzonej widowni głębokie treści zawarte w poetyckich strofach zmarłego w tym roku Tadeusza Szymy, a będące hołdem poety wobec kapłana ludzkiej wolności ks. Jerzego Popiełuszki.

Jako pierwszy wybrzmiał utwór utwór do tekstu Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej pt. „Czarny portret” na sopran i akordeon; swoista kontemplacja oblicza Madonny. Całość wydarzenia muzycznego zwieńczyło prawykonanie „Testamentu ran”, dzieła w formie poematu wokalnego na sopran, baryton, dwa akordeony i realizatora-sonorystę.

Warstwa tekstowa złożona z 5 wierszy Tadusza Szymy, osnuta wokół postaci bł. Jerzego Popiełuszki, jego działalności, męczeństwa, wstawiennictwa, współczesnej czci, stała się nie tyle pretekstem do zbudowania muzycznej formy, ale tę formę wypełniła i dodała do warstwy dźwiękowej swoistą autonomię słowa, fundowaną na artystycznej i etycznej uczciwości poety. Choć poszczególne wiersze łączy wspólny temat, to odróżnia je od siebie perspektywa podmiotu lirycznego.

Raz jest on bacznym obserwatorem bieżących wydarzeń, relacjonującym je w czasie rzeczywistym i rzucającym na nie poetyckie światło osobistego przeżycia, a innym razem (po upływie mniej więcej 35. lat) jest autorem modlitewnych refleksji. Te wymienione i pozostale utwory, składające się na koncert, zmusiły słuchaczy do „uważności”. Do tej uważności do jakiej nawoływał zamordowany ks. Popiełuszko, aby nie zagubić się w trudnych czasach. Świadkami artystycznego wydarzenia, zorganizowanego pod patronatem „Niedzieli” przez Stowarzyszenie Wspólnota „Gaude Mater” byli m.in. przedstawiciele województwa śląskiego i śląskiego samorządu, znakomity kompozytor - prof. Juliusz Łuciuk, Lidia Dudkiewicz, członek Rady Programowej TVP i inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem