Reklama

Boży Żniwiarz odszedł do Pana

Agnieszka Raczyńska-Lorek
Edycja częstochowska 13/2005


Śp. ks. prał. Piotr Miklasiński

Centralna i największa wspólnota parafialna Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu od samego początku miała szczęście do niezwykłych duszpasterzy, kapłanów o silnych osobowościach, których posługa owocowała przez kolejne dziesięciolecia. Ks. Franciszek Zientara (1925-38) - budowniczy parafialnej świątyni, ks. Bolesław Wajzler (1938-40), który, choć posługiwał tutaj krótko, pozostawił po sobie dobrą pamięć, ks. Wacław Bogucki (1941-80), który doprowadził zawierciańską świątynię do historycznego dnia konsekracji i wreszcie ks. prał. Piotr Daniel Miklasiński (1980-2004) - kapłan ze wszech miar niezwykły w swoich dokonaniach na niwie duszpasterskiej, którego posługa złotymi zgłoskami zapisze się w dziejach prastarej wspólnoty, całego miasta i archidiecezji. Do samego końca palił się w nim jasny płomień dla Bożej sprawy, dla ludzi, dla świata. Dziś nie ma go już pośród nas... Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Tymczasem Księdza Prałata po prostu nie da się zastąpić.
Redakcja Niedzieli zawsze towarzyszyła wieloletniemu duszpasterzowi zawierciańskiej wspólnoty, prepozytowi Kapituły zawierciańsko-żareckiej, kanonikowi honorowemu Kapituły częstochowskiej - ks. prał. Piotrowi Danielowi Miklasińskiemu w ważnych dla niego chwilach. Ostatnio - podczas uroczystości 50. rocznicy kapłaństwa, którą Czcigodny Jubilat obchodził 6 stycznia 2004 r. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ks. Piotrowi pozostał nieco ponad rok życia... Kilka miesięcy po jubileuszu przeszedł na zasłużoną emeryturę, a następnie, po krótkiej chorobie, zakończył swój ziemski żywot w środę 2 marca w Szpitalu Miejskim w Zawierciu. Miał 77 lat.

Płonął w nim ogień...

W piątek, 4 marca, ok. godz. 10.00 trumna z ciałem śp. ks. Piotra Miklasińskiego została przewieziona do kaplicy Wieczystej Adoracji w Domu Parafialnym. Ciało śp. Księdza Prałata wystawione było tego dnia do godz. 18.00. W tym czasie wierni mieli możliwość modlitwy i pożegnania zmarłego Proboszcza. Uroczysta eksportacja ciała śp. Księdza Prałata do parafialnej świątyni odbyła się o godz. 19.00. Uroczystościom przewodniczył bp Jan Wątroba, a w koncelebrze uczestniczyli: redaktor naczelny Tygodnika Niedziela ks. inf. Ireneusz Skubiś, dziekan dekanatu zawierciańskiego ks. kan. Kazimierz Bednarski oraz ponad 60 kapłanów. W słowie Bożym bp Wątroba przypomniał bogaty życiorys ks. Miklasińskiego. Wskazał na jego wielką i ważną rolę, jaką spełnił podczas 51-letniej posługi w Kościele. „Miałem tę radość niejeden raz obcować z Księdzem Prałatem. Zawsze tryskał Bożym ogniem i energią, był pełen troski o chwałę Bożą. Na pierwszy rzut oka mógł nawet dziwić i zrażać, ale po dłuższym przebywaniu z nim można się było przekonać, że jak św. Franciszek z Asyżu był zakochany w Panu Bogu. W swych relacjach z innymi, w swoich dokonaniach na niwie duchowej i materialnej był niepowtarzalny. Miał niezwykły talent organizacyjny, a ogniem, który nieustannie w nim płonął, zapalał innych. Obdarzony pięknym tenorem, ubogacał liturgie i spotkania duszpasterskie. Wszyscy doskonale pamiętają jego słynne zawołanie sursum corda oraz spontaniczne modlitwy, które wznosił do Stwórcy w «łączności z Ojcem Świętym».
Ksiądz Prałat jest już w innym życiu. Poszedł tam dobrze przygotowany. Trzy godziny przed śmiercią jeden z kapłanów zaopatrzył go Wiatykiem. Na pewno pozostanie po nim wielka pustka, ale i nadzieja, że przecież spotkamy się z nim w niebie” - zakończył Ksiądz Biskup.
Przed błogosławieństwem kończącym Mszę św., słowa podziękowania swojemu zacnemu Poprzednikowi złożył obecny proboszcz zawierciańskiej wspólnoty, ks. Zenon Gajda. „Dziękuję, Księże Prałacie, za ostatnie 9 miesięcy, które dane nam było spędzić we wspólnocie; za radość, dobry humor, za przykład kapłańskiego życia oraz za ewangeliczne rady. Wraz z pracującym wikariuszami i wiernymi parafianami przyrzekamy modlitwę i wdzięczną pamięć, którą zachowamy na zawsze. Niech Bóg nagrodzi Cię przed swoim tronem”.
Po Eucharystii drzwi kościoła pozostały otwarte dla wiernych, którzy czuwali przy trumnie swojego Proboszcza do późnych godzin nocnych.

Pożegnany królewskim pogrzebem

W sobotę, 5 marca, odbyły się uroczystości pogrzebowe. Już od godzin rannych wierni, oficjalne delegacje, władze samorządowe miasta Zawiercia, starostwa i województwa śląskiego, delegacje szkół, mieszkańcy okolicznych miejscowości, przedstawiciele ZHP i OSP ze swoimi pocztami sztandarowymi, rodziny zakonne oraz pogrążona w żałobie rodzina - gromadzili się w kolegiacie. Tego dnia niezwykle znacząca okazała się pomoc Komendy Powiatowej Policji oraz Straży Miejskiej, których przedstawiciele kierowali ruchem. „Tak liczna obecność wiernych w pogrzebie to dowód prawdziwej przyjaźni wobec Księdza Prałata, której potrzebował jak powszedniego chleba” - znaczył ks. kan. Kazimierz Bednarski. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył metropolita częstochowski, abp Stanisław Nowak, w asyście pasterza Kościoła sosnowieckiego bp. Adama Śmigielskiego SDB oraz biskupów pomocniczych - bp. Jana Wątroby z Częstochowy oraz bp. Adama Odzimka z Radomia. Świadectwo ewangelicznej jedności dało także ponad 100 kapłanów z diecezji częstochowskiej, kaliskiej, kieleckiej oraz sosnowieckiej.
„Śmierć naszego Brata w kapłaństwie przypada w wyjątkowym czasie, dokładnie w połowie Wielkiego Postu, kiedy przygotowujemy się do największych świąt chrześcijaństwa - świąt Wielkiej Nocy, podczas których rozpatrywać będziemy ogromną Tajemnicę zwycięstwa życia nad śmiercią - mówił w słowie wstępnym abp Nowak. - W tym duchu spoglądajmy też na odejście Księdza Piotra.(...) Ksiądz Prałat to wierny syn Kościoła, wielki czciciel Matki Bożej, niestrudzony pielgrzym. Ileż to razy był na kalwaryjskich dróżkach, a ile u tronu Jasnogórskiej Pani? Zaskakiwała jego otwartość na drugiego człowieka, któremu nieustannie pomagał. Wiele widocznych dzieł miłosierdzia po sobie pozostawił, ale jedynie Bóg raczy wiedzieć, ilu ludziom i dziełom dyskretnie pomagał, wspierał ich groszem, dobrą radą, swoim patronatem. Dzisiaj szczerze pomódlmy się za jego duszę”.
„Ksiądz Piotr to człowiek-legenda, kapłan ogromnie świadomy swej odpowiedzialności za Kościół, kapłan o szerokich horyzontach myślenia i działania, który większość swojego życia spędził wśród ludu Zawiercia - podkreślał bp Śmigielski w Słowie Bożym podczas Mszy św. pogrzebowej. - Szafarz Eucharystii, Chrystusowy Szaleniec, Boży Żniwiarz, wielki Patriota, Pielgrzym jasnogórski i kalwaryjski - to Ksiądz Piotr, jakiego na zawsze zapamiętamy. Wierny harcerskim ideałom, bez reszty oddany Kościołowi i Ojcu Świętemu, za którego modlił się przy każdej okazji. Znakami, które przetrwają czas, są krzyże, które budował na trasach szybkiego ruchu, rozstajach dróg i wzgórzach. Jest ich 37”.

Reklama

Z Piotrową odwagą

Na zakończenie Eucharystii pogrzebowej nie zabrakło okruchów wspomnień ze strony przyjaciół, parafian oraz krewnych ks. Miklasińskiego. Wicewojewoda śląski Konrad Imielski ciepło i serdecznie wspominał zmarłego Kapłana - swojego przyjaciela, z którym był umówiony na spotkanie w środę, 2 marca, na godz. 18.00. „Nie doszło do niego. Ksiądz Prałat zmarł tego dnia o godz 19.00” - mówił Wicewojewoda. Prezydent Zawiercia Ryszard Mach zaznaczył, iż postaci ks. Miklasińskiego nie można było nigdy włączyć do popularnego kanonu osobowości. „Łamał stereotypy, a czynił to z radosnym uniesieniem prawdziwego humanisty - stwierdził Prezydent. - Gdziekolwiek się pojawi, wiadomo było, że przemówi i zaśpiewa. Osobowość ze wszech miar ciekawa, nietuzinkowa, niespotykana, o nieomylnej intuicji; człowiek wielkiej charyzmy. Nikt nie jest w stanie go zastąpić, nikt nie jest w stanie wypełnić pustki, która po nim pozostała”.
„On z Piotrową odwagą, twardą ręką, żelazną wolą, ale też z miękkim i dobrym sercem realizował swoje powołanie. Jego słynne zawołanie sursum corda i harcerska pasja, w różnych sytuacjach umacniały nas duchowo” - ze wzruszeniem w imieniu parafian żegnała wieloletniego Duszpasterza lek. med. Zofia Mikulska. Z kolei bratanek Księdza Prałata lek. med. Daniel Miklasiński dziękował wszystkim osobom i instytucjom, na których pomoc i opiekę lub też duchowe wsparcie zawsze mógł liczyć jego Stryj.
Ogólnie wiadomo, iż Ksiądz Prałat był wielkim miłośnikiem śpiewu. Nie mogło więc na uroczystości pogrzebowej zabraknąć śpiewów. Liturgię przepięknym śpiewem ubogacał chór parafialny, chór młodzieżowy oraz tutejsza orkiestra dęta. Po Mszy św. uformował się orszak żałobny. Trumnę z ciałem śp. ks. Miklasińskiego z zawierciańskiej Kolegiaty na swoich barkach wynieśli bracia w kapłaństwie, po czym przewieziono ją na cmentarz grzebalny. Ciało Księdza Prałata spoczęło w prywatnym grobie, usłanym żywymi kwiatami, obok kaplicy Holenderskich. „Grobowiec Miklasińskich znajduje się w naszym rodzinnym Sosnowcu, jednak życzeniem Stryja było spocząć na ziemi, w którą wrósł przez ponad połowę swojego kapłańskiego życia, wśród swoich” - wyjaśnił Bratanek Zmarłego. W ostatniej drodze Księdza Piotra uczestniczyły tysiące wiernych z całej archidiecezji i spoza jej granic.

Polski Don Camillo

Jeszcze nie tak dawno, bo w dniu odpustu parafialnego, 29 czerwca 2004 r. parafianie dziękowali swojemu wieloletniemu Proboszczowi, odchodzącemu na zasłużoną emeryturę, za wszystkie lata duszpasterskiej posługi. Cieszyli się jednak, że zostaje z nimi - że będą go widzieć posługującego w konfesjonale, przy ołtarzu, że nadal będzie służył dobrym słowem i radą, że będą mogli słyszeć jego dźwięczny, donośny głos i piękny śpiew, którym zapełniał kościół.... I tak było do samego końca. Do końca pozostał aktywny, energiczny, promieniujący Bożym entuzjazmem. Dlatego jego śmierć była dla wszystkich wielkim zaskoczeniem.
„Trudno pogodzić się ze śmiercią i nieobecnością Księdza Piotra wśród nas - w tym kościele, którego był wspaniałym gospodarzem, w tym mieście, dla którego wielce się zasłużył, w archidiecezji, którą żył, uczestnicząc w jej wielkich i małych wydarzeniach - wspominają parafianie. - Teraz trudno sobie wyobrazić tę świątynię bez niego. Przyzwyczailiśmy się do pewnych sytuacji, do oryginalnych wystąpień naszego Proboszcza, do jego refleksji na różne tematy, do tego, że mówił nam wprost o tym, co mu leżało na sercu, co go bolało, co mu się nie podobało. Punktował nas, podkreślał rzeczy znaczące, nie bał się mówić prawdy prosto w oczy i za to go właśnie ceniliśmy. Za szybko zabrała go śmierć... Być może zabrakło obowiązków, tego dynamicznego życia, jakim żył przed pójściem na emeryturę, a które go umacniało i podtrzymywało” - snują refleksje parafianie. „Był naszym, zawierciańskim Don Camillo, bo wiele jego działań, życiowych sytuacji, pełnych fantazji i osobistego uroku, można byłoby spisać, jak Don Camilla” - mówią młodzi przedstawiciele zawierciańskiej wspólnoty.

Geografia zbawienia

Ks. prof. Janusz Pasierb mówił, że każdy człowiek, każdy kraj ma nie tylko swoją historię, ale i swoją geografię zbawienia. „Każdy z nas ma swoje Betlejem, swoje Nazaret, Górę Tabor, Dolinę Jordanu. Kalwarię, Jerozolimę, a w niej Wieczernik, Ogród Oliwny, Golgotę i Górę Oliwną. Każdy ma swoją historię i geografię”. Te etapy ma już za sobą ks. Piotr Miklasiński, rodem z Sosnowca-Klimontowa, który przyszedł na świat 25 września 1928 r. Kolejne etapy nauki i wreszcie formacja na kapłana, zwieńczona przyjęciem kapłańskich święceń 6 stycznia 1954 r. Jako młody wikariusz, ks. Piotr z zapałem i głową pełną pomysłów wyruszył na pierwszą placówkę do parafii Świętej Rodziny w Pankach. Potem pracował w Kurii Biskupiej w Częstochowie i w parafii katedralnej. Był wikarym w Rędzinach, a następnie administratorem i proboszczem w parafii św. Józefa Oblubieńca w Porębie. Do dzisiaj jego osoba i działalność pozostają w pamięci parafian, wśród których przyszło mu pracować - często w niezwykle trudnych warunkach. Blisko połowę swego kapłańskiego życia spędził wśród ludu Zawiercia. Od lipca 1980 r. do czerwca 2004 r. przewodniczył wspólnocie Świętych Apostołów Piotra i Pawła.
Przez ponad 51 lat z pełną świadomością i odpowiedzialnością realizował kapłaństwo Chrystusowe przed Bogiem i ludźmi. Wielkie dokonania materialne Księdza Prałata szły w parze z ogromną troską o życie duchowe człowieka. Ksiądz Piotr urządził kaplicę Wieczystej Adoracji, do której wstępował po niezliczonych duszpasterskich obowiązkach i zapraszał do tego świętego miejsca swoich gości, bo pragnął z całego serca oddać hołd Temu, z którym mieszkał pod jednym dachem - Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Z wielką energią i zapałem podejmował też działania zmierzające do odnowy i ubogacenia parafialnej świątyni zarówno w jej wnętrzu, jak i na placu przykościelnym. Zawsze z ogromną dumą podkreślał, że urodził się w miesiącu, w którym czczony jest Chrystyusowy krzyż. Tak bardzo zależało mu, aby Chrystusowy krzyż był widoczny. Na rozstajach dróg, przy trasach szybkiego ruchu, na wzgórzach wznosił krzyże - znaki naszej wiary. „Robię to po to, aby wszyscy - wierzący i niewierzący - uświadamiali sobie niezgłębioną Miłość Jezusa Chrystusa do każdego człowieka” - powiedział w jednym z wywiadów. Ksiądz Prałat znany był także jako niestrudzony pielgrzym do sanktuariów polskich i zagranicznych. Miał wielkie serce dla ludzi biednych, głodnych, potrzebujących pomocy, stąd przed laty podjął się wielkiego trudu prowadzenia Kuchni św. Antoniego, która wydawała 100 posiłków dziennie. Jedną z sal katechetycznych przeznaczył dla dzieci z rodzin patologicznych, które w spokoju i pod opieką spędzały tutaj czas. „To Kapłan o Chrystusowym obliczu, promieniujący szczerą, ludzką życzliwością i dobrocią” - podkreślił abp Nowak.
Ks. Miklasiński znany był także z autentycznej miłości, jaką darzył Ojca Świętego, widząc w nim Namiestnika Chrystusowego. Szczycił się z faktu, że był jego studentem (ostatnia ocena w indeksie Księdza Prałata z 1954 r. została wpisana ręką przyszłego Papieża). Kilka lat temu na przepięknie zagospodarowanym placu kościelnym, z inicjatywy Księdza Piotra został wzniesiony pomnik Papieża - Nauczyciela świata.

Testament ks. Piotra

Opatrzność Boża powołała go do zawierciańskiej parafii, do częstochowskiej archidiecezji. Był tu bardzo potrzebny i odcisnął na niej trwały ślad. Nikt nie jest w stanie wyliczyć dobrych uczynków, których dokonywał w ciągu swojego życia i owoców, jakie z nich płynąć będą jeszcze długo. Godnie spełnił swą kapłańską posługę. Co możemy dać mu w zamian? Może nigdy nieogłoszony, nigdzie niezapisany, lecz warty do spełnienia testament Księdza Piotra - żyć godnie, miłować bliźniego, pamiętać o najbiedniejszych, zakochać się w Chrystusowym krzyżu i oddać w macierzyńską niewolę Matce Najświętszej, pamiętać o nauczaniu Papieża Polaka.
Miejmy nadzieję, że Boży Żniwiarz - ks. prał. Piotr Miklasiński dokonał zasiewu, który przyniesie owoc stokrotny...

Sudan Południowy - przemilczane masakry i cierpienie

2019-11-10 13:58

BPJG

„Przyjechałem po to, żeby przywieźć łzy, cierpienie i krzyk ludzi z Południowego Sudanu do ludzi w Polsce. Ludzie w Południowym Sudanie cierpią, i wygląda na to, że są zapomniani przez resztę świata. Jako biskup jestem głosem tych, którzy głosu nie mają i którzy cierpią” – powiedział bp Stephen Nyodho Ador Majwok z diecezji Malakal w Sudanie Południowym. Ks. biskup przyjechał na Jasną Górę w sobotę, 9 listopada, i modlił się na Apelu Jasnogórskim.

Dzisiaj, 10 listopada, Kościół w Polsce obchodzi 11. Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Jego tematem jest aktualna sytuacja chrześcijan w Sudanie Południowym, a hasło Dnia brzmi: „Przemilczane cierpienie”. Mieszkańcy Sudanu Południowego cierpią głód, żyją w skrajnej biedzie spowodowanej najpierw przez kilkuletnią wojnę domową, a teraz przez powódź, która – jak to określił ks. biskup – spowodowała narodową tragedię. „Przywożę bardzo pilną potrzebę od ludzi, którzy śpią w wodzie” – mówił na Jasnej Górze bp Majwok.

Najbardziej dotknięta przez wojnę, a następnie przez powodzie, jest diecezja Malakal, w której posługuje bp Majwok, a w której żyje 4 mln ludzi, z czego ponad 60% stanowią katolicy. Szkoły, kościoły, domy zostały w tej diecezji doszczętnie zniszczone. Sam biskup Majwok mieszka w baraku wojskowym.

Sudan to państwo położone w północno-wschodniej części Afryki nad Nilem i Morzem Czerwonym, ze stolicą w Dżubie. 60,5% mieszkańców Sudanu Płd. to chrześcijanie, z czego niemal 40% to katolicy. To najmłodsze państwo świata, które 9 lipca 2019 r. obchodziło osiem lat istnienia. Wg najnowszego raportu ONZ, ponad połowa mieszkańców tego kraju (7 mln ludzi) głoduje. Nieprzerwanie w Sudanie Płd. trwa katastrofa humanitarna.

„Jestem bardzo wdzięczny braciom i siostrom w Polsce za to, że troszczą się o nas, że jest ten duch solidarności. Jako biskup jestem głosem ok. 5 mln ludzi w mojej diecezji. Kiedy do nich przychodzę – to co mam im ofiarować? Dlatego tutaj przyjechałem, żeby prosić o pomoc. Jako biskup jestem głosem tych, którzy głosu nie mają i którzy cierpią” – mówił na Jasnej Górze afrykański biskup.

Hierarcha gości w Polsce na zaproszenie organizatorów Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym - sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Konferencji Episkopatu Polski. Wśród miejsc, które odwiedzi w czasie swojego pobytu w Polsce, znalazła się Jasna Góra. W sanktuarium wraz z biskupem obecni byli: ks. Mariusz Boguszewski ze Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie i ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy Episkopatu, który tłumaczył rozmowę z ks. biskupem.

„To jest dla mnie bardzo ważne, i jednocześnie jest to przywilej, że mogę tutaj być, żeby przynieść do naszej Matki Maryi łzy ludzi z Południowego Sudanu. Nigdy nie myślałem, że tutaj będę, ale Matka Boża przyprowadziła mnie tutaj” – mówił bp Majwok.

Modlitwę Apelu Jasnogórskiego, w której wziął udział biskup z Sudanu, prowadził wczoraj o. Sebastian Matecki, prodziekan Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy (na Jasnej Górze trwa dwudniowa pielgrzymka Rycerstwa). O. Matecki podkreślił, że w Sudanie „Kościół nie jest prześladowany tak, jak w wielu innych krajach, ale przeżywa ciężkie chwile związane z ogólnym ubóstwem mieszkańców, ze zniszczeniami spowodowanymi kilkuletnią wojną domową”.

Bp Stephen Nyodho Ador Majwok, zanim udzielił zebranym apelowego błogosławieństwa, zwrócił się do nich słowami: „Jestem bardzo wdzięczny, że mogę tutaj być razem z wami, że możemy razem się modlić, dzielić się modlitwą. Bardzo wam dziękuję za modlitwę w intencji ludzi z Południowego Sudanu. Dziękuję bardzo wszystkim ludziom w Polsce za to, że troszczą się o ludzi w Południowym Sudanie, że jesteście z nami, że dzielicie nasze cierpienia i trudności. To są wasi bracia i siostry, i jesteśmy bardzo wdzięczni za tę solidarność z nimi”.

Głównym organizatorem Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym jest sekcja polska Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, przy wsparciu Konferencji Episkopatu Polski. Celem Stowarzyszenia jest szeroko pojęta pomoc prześladowanemu Kościołowi w świecie, wspieranie nowej ewangelizacji i udzielanie duchowej siły kościołom lokalnym w ugruntowywaniu wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Służymy Niepodległej

2019-11-11 19:10

ks. Wojciech Kania

ks. Wojciech Kania

Podobnie jak w 34 miastach w całej Polsce w Sandomierzu odbył się piknik „Służymy Niepodległej”.

Przez kilka godzin na terenie jednostki 3 Sandomierskiego Batalionu Radiotechnicznego na odwiedzających czekały liczne atrakcję. Można było obejrzeć wystawę stateczną sprzętu wojskowego, nie tylko ten którym dysponuje jednostka w Sandomierzu, ale również z Kielc i Niska. Na placu apelowym przygotowane zostały stoiska informacyjne m.in. Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych z Kielc, Żandarmeria Wojskowa, 3. Batalion Inżynieryjny z Niska oraz 10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. - Mimo padającego deszczu wielu chętnych odwiedziło jednostkę wojskową w Sandomierzu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się samochody wojskowe. Niektórzy pokonali wiele kilometrów, aby wziąć udział w pikniku. – Mimo deszczu dopisali pasjonaci wojskowości. Mamy występny artystyczne młodzieży z Sandomierza i Kielc. Można oglądać sprzęt wojskowy. Począwszy od stacji radiolokacyjnej, przygotowaną przez 3 Sandomierski Batalion Radiotechniczny. Mamy broń strzelecką, pojazdy transportowe, inżynieryjne. Przygotowany został także symulator strzelań, gdzie każdy może spróbować swoich sił – mówił kapitan Tomasz Wermiński.

O godzinie 15 została odśpiewana pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego. Jak mówi kapitan Tomasz Wermiński: - Pieśń Wojska Polskiego powstała na bazie marszu Pierwszej Brygady. Od roku 2007 została uznana za pieśń reprezentacyjną Wojska Polskiego. Śpiewana jest podczas uroczystości wojskowych, patriotycznych oraz apeli i zbiórek.

Na terenie jednostki wojskowej nie zabrakło również przedstawicieli Straży Pożarnej czy Ratowników Medycznych. Na pikniku do wstąpienia w swoje szeregi zapraszali żołnierze 102.batalionu lekkiej piechoty 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na swoim stoisku prezentowali broń, quada, a dzieci miały możliwość wykonania kamuflażu. Zainteresowani mogli zabrać materiały informacyjne dotyczące rekrutacji do WOT.

- Jest o nas takie ładne określenie: wiedza w głowie, broń w ręku, patriotyzm w sercu. Myślę, że ten patriotyzm jest w sercu każdego Polaka, zwłaszcza teraz, gdy świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości - powiedziała szeregowy Marta Korzynek ze 102. Batalionu ŚBOT.

Po godzinie 17 rozpoczął się uroczysty capstrzyk dla Niepodległej, który rozpoczął uroczysty przemarsz na cmentarz pod pomnik 2 Pułku Piechoty Legionów i 4 Pułku Saperów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem