Reklama

Boży Żniwiarz odszedł do Pana

Agnieszka Raczyńska-Lorek
Edycja częstochowska 13/2005


Śp. ks. prał. Piotr Miklasiński

Centralna i największa wspólnota parafialna Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu od samego początku miała szczęście do niezwykłych duszpasterzy, kapłanów o silnych osobowościach, których posługa owocowała przez kolejne dziesięciolecia. Ks. Franciszek Zientara (1925-38) - budowniczy parafialnej świątyni, ks. Bolesław Wajzler (1938-40), który, choć posługiwał tutaj krótko, pozostawił po sobie dobrą pamięć, ks. Wacław Bogucki (1941-80), który doprowadził zawierciańską świątynię do historycznego dnia konsekracji i wreszcie ks. prał. Piotr Daniel Miklasiński (1980-2004) - kapłan ze wszech miar niezwykły w swoich dokonaniach na niwie duszpasterskiej, którego posługa złotymi zgłoskami zapisze się w dziejach prastarej wspólnoty, całego miasta i archidiecezji. Do samego końca palił się w nim jasny płomień dla Bożej sprawy, dla ludzi, dla świata. Dziś nie ma go już pośród nas... Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Tymczasem Księdza Prałata po prostu nie da się zastąpić.
Redakcja Niedzieli zawsze towarzyszyła wieloletniemu duszpasterzowi zawierciańskiej wspólnoty, prepozytowi Kapituły zawierciańsko-żareckiej, kanonikowi honorowemu Kapituły częstochowskiej - ks. prał. Piotrowi Danielowi Miklasińskiemu w ważnych dla niego chwilach. Ostatnio - podczas uroczystości 50. rocznicy kapłaństwa, którą Czcigodny Jubilat obchodził 6 stycznia 2004 r. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ks. Piotrowi pozostał nieco ponad rok życia... Kilka miesięcy po jubileuszu przeszedł na zasłużoną emeryturę, a następnie, po krótkiej chorobie, zakończył swój ziemski żywot w środę 2 marca w Szpitalu Miejskim w Zawierciu. Miał 77 lat.

Płonął w nim ogień...

W piątek, 4 marca, ok. godz. 10.00 trumna z ciałem śp. ks. Piotra Miklasińskiego została przewieziona do kaplicy Wieczystej Adoracji w Domu Parafialnym. Ciało śp. Księdza Prałata wystawione było tego dnia do godz. 18.00. W tym czasie wierni mieli możliwość modlitwy i pożegnania zmarłego Proboszcza. Uroczysta eksportacja ciała śp. Księdza Prałata do parafialnej świątyni odbyła się o godz. 19.00. Uroczystościom przewodniczył bp Jan Wątroba, a w koncelebrze uczestniczyli: redaktor naczelny Tygodnika Niedziela ks. inf. Ireneusz Skubiś, dziekan dekanatu zawierciańskiego ks. kan. Kazimierz Bednarski oraz ponad 60 kapłanów. W słowie Bożym bp Wątroba przypomniał bogaty życiorys ks. Miklasińskiego. Wskazał na jego wielką i ważną rolę, jaką spełnił podczas 51-letniej posługi w Kościele. „Miałem tę radość niejeden raz obcować z Księdzem Prałatem. Zawsze tryskał Bożym ogniem i energią, był pełen troski o chwałę Bożą. Na pierwszy rzut oka mógł nawet dziwić i zrażać, ale po dłuższym przebywaniu z nim można się było przekonać, że jak św. Franciszek z Asyżu był zakochany w Panu Bogu. W swych relacjach z innymi, w swoich dokonaniach na niwie duchowej i materialnej był niepowtarzalny. Miał niezwykły talent organizacyjny, a ogniem, który nieustannie w nim płonął, zapalał innych. Obdarzony pięknym tenorem, ubogacał liturgie i spotkania duszpasterskie. Wszyscy doskonale pamiętają jego słynne zawołanie sursum corda oraz spontaniczne modlitwy, które wznosił do Stwórcy w «łączności z Ojcem Świętym».
Ksiądz Prałat jest już w innym życiu. Poszedł tam dobrze przygotowany. Trzy godziny przed śmiercią jeden z kapłanów zaopatrzył go Wiatykiem. Na pewno pozostanie po nim wielka pustka, ale i nadzieja, że przecież spotkamy się z nim w niebie” - zakończył Ksiądz Biskup.
Przed błogosławieństwem kończącym Mszę św., słowa podziękowania swojemu zacnemu Poprzednikowi złożył obecny proboszcz zawierciańskiej wspólnoty, ks. Zenon Gajda. „Dziękuję, Księże Prałacie, za ostatnie 9 miesięcy, które dane nam było spędzić we wspólnocie; za radość, dobry humor, za przykład kapłańskiego życia oraz za ewangeliczne rady. Wraz z pracującym wikariuszami i wiernymi parafianami przyrzekamy modlitwę i wdzięczną pamięć, którą zachowamy na zawsze. Niech Bóg nagrodzi Cię przed swoim tronem”.
Po Eucharystii drzwi kościoła pozostały otwarte dla wiernych, którzy czuwali przy trumnie swojego Proboszcza do późnych godzin nocnych.

Pożegnany królewskim pogrzebem

W sobotę, 5 marca, odbyły się uroczystości pogrzebowe. Już od godzin rannych wierni, oficjalne delegacje, władze samorządowe miasta Zawiercia, starostwa i województwa śląskiego, delegacje szkół, mieszkańcy okolicznych miejscowości, przedstawiciele ZHP i OSP ze swoimi pocztami sztandarowymi, rodziny zakonne oraz pogrążona w żałobie rodzina - gromadzili się w kolegiacie. Tego dnia niezwykle znacząca okazała się pomoc Komendy Powiatowej Policji oraz Straży Miejskiej, których przedstawiciele kierowali ruchem. „Tak liczna obecność wiernych w pogrzebie to dowód prawdziwej przyjaźni wobec Księdza Prałata, której potrzebował jak powszedniego chleba” - znaczył ks. kan. Kazimierz Bednarski. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył metropolita częstochowski, abp Stanisław Nowak, w asyście pasterza Kościoła sosnowieckiego bp. Adama Śmigielskiego SDB oraz biskupów pomocniczych - bp. Jana Wątroby z Częstochowy oraz bp. Adama Odzimka z Radomia. Świadectwo ewangelicznej jedności dało także ponad 100 kapłanów z diecezji częstochowskiej, kaliskiej, kieleckiej oraz sosnowieckiej.
„Śmierć naszego Brata w kapłaństwie przypada w wyjątkowym czasie, dokładnie w połowie Wielkiego Postu, kiedy przygotowujemy się do największych świąt chrześcijaństwa - świąt Wielkiej Nocy, podczas których rozpatrywać będziemy ogromną Tajemnicę zwycięstwa życia nad śmiercią - mówił w słowie wstępnym abp Nowak. - W tym duchu spoglądajmy też na odejście Księdza Piotra.(...) Ksiądz Prałat to wierny syn Kościoła, wielki czciciel Matki Bożej, niestrudzony pielgrzym. Ileż to razy był na kalwaryjskich dróżkach, a ile u tronu Jasnogórskiej Pani? Zaskakiwała jego otwartość na drugiego człowieka, któremu nieustannie pomagał. Wiele widocznych dzieł miłosierdzia po sobie pozostawił, ale jedynie Bóg raczy wiedzieć, ilu ludziom i dziełom dyskretnie pomagał, wspierał ich groszem, dobrą radą, swoim patronatem. Dzisiaj szczerze pomódlmy się za jego duszę”.
„Ksiądz Piotr to człowiek-legenda, kapłan ogromnie świadomy swej odpowiedzialności za Kościół, kapłan o szerokich horyzontach myślenia i działania, który większość swojego życia spędził wśród ludu Zawiercia - podkreślał bp Śmigielski w Słowie Bożym podczas Mszy św. pogrzebowej. - Szafarz Eucharystii, Chrystusowy Szaleniec, Boży Żniwiarz, wielki Patriota, Pielgrzym jasnogórski i kalwaryjski - to Ksiądz Piotr, jakiego na zawsze zapamiętamy. Wierny harcerskim ideałom, bez reszty oddany Kościołowi i Ojcu Świętemu, za którego modlił się przy każdej okazji. Znakami, które przetrwają czas, są krzyże, które budował na trasach szybkiego ruchu, rozstajach dróg i wzgórzach. Jest ich 37”.

Reklama

Z Piotrową odwagą

Na zakończenie Eucharystii pogrzebowej nie zabrakło okruchów wspomnień ze strony przyjaciół, parafian oraz krewnych ks. Miklasińskiego. Wicewojewoda śląski Konrad Imielski ciepło i serdecznie wspominał zmarłego Kapłana - swojego przyjaciela, z którym był umówiony na spotkanie w środę, 2 marca, na godz. 18.00. „Nie doszło do niego. Ksiądz Prałat zmarł tego dnia o godz 19.00” - mówił Wicewojewoda. Prezydent Zawiercia Ryszard Mach zaznaczył, iż postaci ks. Miklasińskiego nie można było nigdy włączyć do popularnego kanonu osobowości. „Łamał stereotypy, a czynił to z radosnym uniesieniem prawdziwego humanisty - stwierdził Prezydent. - Gdziekolwiek się pojawi, wiadomo było, że przemówi i zaśpiewa. Osobowość ze wszech miar ciekawa, nietuzinkowa, niespotykana, o nieomylnej intuicji; człowiek wielkiej charyzmy. Nikt nie jest w stanie go zastąpić, nikt nie jest w stanie wypełnić pustki, która po nim pozostała”.
„On z Piotrową odwagą, twardą ręką, żelazną wolą, ale też z miękkim i dobrym sercem realizował swoje powołanie. Jego słynne zawołanie sursum corda i harcerska pasja, w różnych sytuacjach umacniały nas duchowo” - ze wzruszeniem w imieniu parafian żegnała wieloletniego Duszpasterza lek. med. Zofia Mikulska. Z kolei bratanek Księdza Prałata lek. med. Daniel Miklasiński dziękował wszystkim osobom i instytucjom, na których pomoc i opiekę lub też duchowe wsparcie zawsze mógł liczyć jego Stryj.
Ogólnie wiadomo, iż Ksiądz Prałat był wielkim miłośnikiem śpiewu. Nie mogło więc na uroczystości pogrzebowej zabraknąć śpiewów. Liturgię przepięknym śpiewem ubogacał chór parafialny, chór młodzieżowy oraz tutejsza orkiestra dęta. Po Mszy św. uformował się orszak żałobny. Trumnę z ciałem śp. ks. Miklasińskiego z zawierciańskiej Kolegiaty na swoich barkach wynieśli bracia w kapłaństwie, po czym przewieziono ją na cmentarz grzebalny. Ciało Księdza Prałata spoczęło w prywatnym grobie, usłanym żywymi kwiatami, obok kaplicy Holenderskich. „Grobowiec Miklasińskich znajduje się w naszym rodzinnym Sosnowcu, jednak życzeniem Stryja było spocząć na ziemi, w którą wrósł przez ponad połowę swojego kapłańskiego życia, wśród swoich” - wyjaśnił Bratanek Zmarłego. W ostatniej drodze Księdza Piotra uczestniczyły tysiące wiernych z całej archidiecezji i spoza jej granic.

Polski Don Camillo

Jeszcze nie tak dawno, bo w dniu odpustu parafialnego, 29 czerwca 2004 r. parafianie dziękowali swojemu wieloletniemu Proboszczowi, odchodzącemu na zasłużoną emeryturę, za wszystkie lata duszpasterskiej posługi. Cieszyli się jednak, że zostaje z nimi - że będą go widzieć posługującego w konfesjonale, przy ołtarzu, że nadal będzie służył dobrym słowem i radą, że będą mogli słyszeć jego dźwięczny, donośny głos i piękny śpiew, którym zapełniał kościół.... I tak było do samego końca. Do końca pozostał aktywny, energiczny, promieniujący Bożym entuzjazmem. Dlatego jego śmierć była dla wszystkich wielkim zaskoczeniem.
„Trudno pogodzić się ze śmiercią i nieobecnością Księdza Piotra wśród nas - w tym kościele, którego był wspaniałym gospodarzem, w tym mieście, dla którego wielce się zasłużył, w archidiecezji, którą żył, uczestnicząc w jej wielkich i małych wydarzeniach - wspominają parafianie. - Teraz trudno sobie wyobrazić tę świątynię bez niego. Przyzwyczailiśmy się do pewnych sytuacji, do oryginalnych wystąpień naszego Proboszcza, do jego refleksji na różne tematy, do tego, że mówił nam wprost o tym, co mu leżało na sercu, co go bolało, co mu się nie podobało. Punktował nas, podkreślał rzeczy znaczące, nie bał się mówić prawdy prosto w oczy i za to go właśnie ceniliśmy. Za szybko zabrała go śmierć... Być może zabrakło obowiązków, tego dynamicznego życia, jakim żył przed pójściem na emeryturę, a które go umacniało i podtrzymywało” - snują refleksje parafianie. „Był naszym, zawierciańskim Don Camillo, bo wiele jego działań, życiowych sytuacji, pełnych fantazji i osobistego uroku, można byłoby spisać, jak Don Camilla” - mówią młodzi przedstawiciele zawierciańskiej wspólnoty.

Geografia zbawienia

Ks. prof. Janusz Pasierb mówił, że każdy człowiek, każdy kraj ma nie tylko swoją historię, ale i swoją geografię zbawienia. „Każdy z nas ma swoje Betlejem, swoje Nazaret, Górę Tabor, Dolinę Jordanu. Kalwarię, Jerozolimę, a w niej Wieczernik, Ogród Oliwny, Golgotę i Górę Oliwną. Każdy ma swoją historię i geografię”. Te etapy ma już za sobą ks. Piotr Miklasiński, rodem z Sosnowca-Klimontowa, który przyszedł na świat 25 września 1928 r. Kolejne etapy nauki i wreszcie formacja na kapłana, zwieńczona przyjęciem kapłańskich święceń 6 stycznia 1954 r. Jako młody wikariusz, ks. Piotr z zapałem i głową pełną pomysłów wyruszył na pierwszą placówkę do parafii Świętej Rodziny w Pankach. Potem pracował w Kurii Biskupiej w Częstochowie i w parafii katedralnej. Był wikarym w Rędzinach, a następnie administratorem i proboszczem w parafii św. Józefa Oblubieńca w Porębie. Do dzisiaj jego osoba i działalność pozostają w pamięci parafian, wśród których przyszło mu pracować - często w niezwykle trudnych warunkach. Blisko połowę swego kapłańskiego życia spędził wśród ludu Zawiercia. Od lipca 1980 r. do czerwca 2004 r. przewodniczył wspólnocie Świętych Apostołów Piotra i Pawła.
Przez ponad 51 lat z pełną świadomością i odpowiedzialnością realizował kapłaństwo Chrystusowe przed Bogiem i ludźmi. Wielkie dokonania materialne Księdza Prałata szły w parze z ogromną troską o życie duchowe człowieka. Ksiądz Piotr urządził kaplicę Wieczystej Adoracji, do której wstępował po niezliczonych duszpasterskich obowiązkach i zapraszał do tego świętego miejsca swoich gości, bo pragnął z całego serca oddać hołd Temu, z którym mieszkał pod jednym dachem - Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Z wielką energią i zapałem podejmował też działania zmierzające do odnowy i ubogacenia parafialnej świątyni zarówno w jej wnętrzu, jak i na placu przykościelnym. Zawsze z ogromną dumą podkreślał, że urodził się w miesiącu, w którym czczony jest Chrystyusowy krzyż. Tak bardzo zależało mu, aby Chrystusowy krzyż był widoczny. Na rozstajach dróg, przy trasach szybkiego ruchu, na wzgórzach wznosił krzyże - znaki naszej wiary. „Robię to po to, aby wszyscy - wierzący i niewierzący - uświadamiali sobie niezgłębioną Miłość Jezusa Chrystusa do każdego człowieka” - powiedział w jednym z wywiadów. Ksiądz Prałat znany był także jako niestrudzony pielgrzym do sanktuariów polskich i zagranicznych. Miał wielkie serce dla ludzi biednych, głodnych, potrzebujących pomocy, stąd przed laty podjął się wielkiego trudu prowadzenia Kuchni św. Antoniego, która wydawała 100 posiłków dziennie. Jedną z sal katechetycznych przeznaczył dla dzieci z rodzin patologicznych, które w spokoju i pod opieką spędzały tutaj czas. „To Kapłan o Chrystusowym obliczu, promieniujący szczerą, ludzką życzliwością i dobrocią” - podkreślił abp Nowak.
Ks. Miklasiński znany był także z autentycznej miłości, jaką darzył Ojca Świętego, widząc w nim Namiestnika Chrystusowego. Szczycił się z faktu, że był jego studentem (ostatnia ocena w indeksie Księdza Prałata z 1954 r. została wpisana ręką przyszłego Papieża). Kilka lat temu na przepięknie zagospodarowanym placu kościelnym, z inicjatywy Księdza Piotra został wzniesiony pomnik Papieża - Nauczyciela świata.

Testament ks. Piotra

Opatrzność Boża powołała go do zawierciańskiej parafii, do częstochowskiej archidiecezji. Był tu bardzo potrzebny i odcisnął na niej trwały ślad. Nikt nie jest w stanie wyliczyć dobrych uczynków, których dokonywał w ciągu swojego życia i owoców, jakie z nich płynąć będą jeszcze długo. Godnie spełnił swą kapłańską posługę. Co możemy dać mu w zamian? Może nigdy nieogłoszony, nigdzie niezapisany, lecz warty do spełnienia testament Księdza Piotra - żyć godnie, miłować bliźniego, pamiętać o najbiedniejszych, zakochać się w Chrystusowym krzyżu i oddać w macierzyńską niewolę Matce Najświętszej, pamiętać o nauczaniu Papieża Polaka.
Miejmy nadzieję, że Boży Żniwiarz - ks. prał. Piotr Miklasiński dokonał zasiewu, który przyniesie owoc stokrotny...

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: świat potrzebuje dziś Chrystusa i Jego Ewangelii

2019-07-20 20:23

rr / Rajgród (KAI)

Prośba o zdrowie, pomyślność dla rodziny i boże błogosławieństwo. Z takimi intencjami pielgrzymowały w sobotę 20 lipca matki, żony i młode dziewczęta do Sanktuarium Maryjnego w Rajgrodzie. Tłumy wiernych uczestniczyły tam w Diecezjalnej Pielgrzymce Kobiet Katolickich do Matki Bożej Królowej Rodzin.

www.facebook.com/pg/krolowarodzin

Od czternastu lat, w trzecią sobotę lipcu, w Rajgrodzie odbywa się Pielgrzymka Kobiet. Co roku, w rajgrodzkim sanktuarium gromadzi się od 1 do 2 tysięcy kobiet, aby zawierzyć siebie i swoje rodziny Rajgrodzkiej Pani. W tym roku przybyło ich ok. 1500. Panie przyjechały indywidualnie czy też w grupach zorganizowanych. Pątniczki z sąsiednich parafii do Rajgrodu przybyły pieszo. Z bazyliki w Augustowie kobiety z kapłanami przyjechały rowerami. Udział wzięły także panie m.in. z Białegostoku, Ełku, Suwałk, Rydzewa, Wieliczek, Jamin, Janówki, Wiśniowa Ełckiego, Pisza, Pruskiej i Cimoch. Często towarzyszyły im rodziny.

Spotkanie otworzył kustosz rajgrodzkiego sanktuarium i zarazem Diecezjalny Duszpasterz Kobiet ks. prał. Hieronim Mojżuk, który zaznaczył w swoim słowie, że na gruncie rodziny toczy się walka o utrzymanie chrześcijańskiej tożsamości i jak duża odpowiedzialność za bliskich, spoczywa na kobietach oraz przybliżył historie powstania rajgrodzkiej parafii.

W tym roku tematem przewodnim Pielgrzymki Kobiet były problemy, przed którymi stoi współczesny świat oraz Kościół, a szczególnie rola kobiet zaangażowanych religijnie i społecznie. Na spotkanie kobiet organizatorzy zaprosili ks. dr Pawła Tarasiewicza, wykładowcę WSD w Ełku, który wygłosił prelekcję pt. „Kościół a gender”. Prelegent wyjaśnił istotę ideologii gender i wskazał na zagrożenia z niej płynące. „Celem ataku tej ideologii jest każdy z nas, również wasze dzieci i wnuki. Propagatorzy ideologii gender nie ukrywają, że chodzi im o zniszczenie rodziny, o seksualizację dzieci i młodzieży, o „genderowe” myślenie społeczeństwa” – mówił ks. Tarasiewicz.

Wskazując na Świętą Rodzinę, kaznodzieja zachęcał do refleksji nad naszymi rodzinami, nad sobą, jakie świadectwo dajemy żyjąc w rodzinie. „Rodzina jest naszym zadaniem. Mężczyzną i kobietą stworzył ich Bóg. To rodzina odpowiada za ewangelizację. To w rodzinie jest przekazywana i umacniania wiara. Poprzez życie w miłości pokazujemy dzieciom jak żyć. W rodzinie prawidłowe relacje z matką i z ojcem, poczucie bezpieczeństwa, ułatwia dziecku rozwój własnej tożsamości. Naszym wsparciem jest sam Bóg i jeśli będziemy dbać o rodzinę, o prawidłowe relacje z Nim, nie mamy się czego obawiać” – tłumaczył prelegent.

Centralnym punktem Pielgrzymki Kobiet do Rajgrodu była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Jerzego Mazura, biskupa ełckiego. „Potrzebne jest dzisiaj w rodzinie, społeczeństwie, Kościele, świadectwo kobiety, żony, matki, babci. Dzisiaj świat potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii. Dawajcie świadectwo o przylgnięciu do Boga, o życiu w Duchu Świętym” – mówił bp Mazur podczas liturgii.

Zachęcał, aby kobiety wpatrywały się w Maryję, Która jest wzorem zawierzenia i wierności Bogu: „Zaufajmy jak Maryja. Dzisiaj nie tylko się módlmy, ale zawierzajmy się Maryi. Zawierzyć, to znaczy zaprosić Maryję do naszej codzienności” – mówił hierarcha.

„Niech to dzisiejsze spotkanie pomoże nam, abyśmy w życiu szli drogą Ewangelii. Wsłuchujcie się w głos Ducha Świętego, aby była w was jeszcze większa świadomość jak pełnić misję w rodzinie i niech On umacnia was na drodze niesienia Chrystusa innym, dawania świadectwa prawdzie chrześcijańskiej w rodzinie, parafii, diecezji, a przez to na całej ziemi” – zaznaczył biskup.

Biskup ełcki zachęcał do modlitwy różańcowej, jako jedynego ratunku na uderzające w nas zagrożenia, ideologie i problemy, oraz przypomniał znaczenie pierwszych sobót miesiąca. „Są szczególnie poświęcone Niepokalanemu Sercu Matki Najświętszej. Maryja wzywa nas do modlitwy różańcowej, pokuty nawracania się. Jesteśmy zachęcani by w Niepokalanym Sercu Maryi znaleźć schronienie i drogę do Boga” – mówił hierarcha. W tracie Mszy św. kobiety dokonały aktu zawierzenia rodzin Pani Rajgrodzkiej.

Spotkanie z Najświętszą Maryją Panną Królową Rodzin kobiety rozpoczęły modlitwą różańcową. Tajemnice światła odmawiane były w intencji godności życia. W rozważania wplecione były fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii wg. Św. Marka i Św. Jana. Autorem rozważań był ks. Adrian Sadowski. Bardzo mocno wybrzmiały słowa, w których autor podkreślał, że Kościół w dzisiejszych czasach zmaga się z wieloma przeciwnościami. Jednak dzięki zakorzenieniu w Chrystusie, modlitwie i jedności może się skutecznie im oprzeć.

Po Mszy św. pielgrzymi zostali zaproszeni przez diecezjalnego duszpasterza kobiet i kustosza sanktuarium ks. prał. Hieronima Mojżuka na wspólna agapę. Zakończeniem spotkania było nabożeństwo Drogi Krzyżowej po ścieżkach Kalwarii Rajgrodzkiej.

Sanktuarium Pani Rajgrodzkiej – Królowej Rodzin, gdzie znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej, jest szczególnym miejscem Jej kultu, a parafia od początku zaistnienia nosi tytuł Narodzenia NMP. W 1999 roku, Papież Jan Paweł II, 8 czerwca podczas Mszy św. w Ełku, pobłogosławił korony i w jubileuszowym 2000 roku wizerunek Matki Bożej Rajgrodzkiej Królowej Rodzin został przyozdobiony koronami papieskimi. Obok kościoła na obszarze 2 ha powstała kalwaria z kamienia. Świątynia cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem wśród pielgrzymów.

Rajgród jest położony na Szlaku Papieskim „Tajemnice Światła”, nad malowniczym jeziorem Rajgrodzkim, nad którym kilkakrotnie spędzał wakacje ks. Karol Wojtyła późniejszy papież Jan Paweł II. W roku bieżącym rajgrodzka parafia obchodzi 500 lecie istnienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem