Reklama

Laski Warszawskie - przesłanie ewangelizacyjne (cz. I)

Bp Andrzej Franciszek Dziuba
Edycja łowicka 13/2005

W ośnieżonym krajobrazie Puszczy Kampinowskiej, obok wielu innych miejsc, szczególnie uderzają Laski, położone na jej skraju. To niepowtarzalne miejsce, a przede wszystkim niepowtarzalni ludzie - ci z przeszłości, ci z teraźniejszości i miejmy nadzieję - oczekiwani w przyszłości. To wyjątkowe spotkanie znaków wiary, nadziei i miłości, zapoczątkowane - w takiej prostocie - dziesiątki lat temu i tak odważnie trwające nadal, mimo wielu trudności, czasem nawet mimo braku zrozumienia. Cóż, miłość bywa odrzucana i niezrozumiała, może dlatego, że obnaża jej braki w innych, a nawet w nas samych. To zaś dotyka pychy i egoizmu, które zawsze się bronią, zawsze są najznakomitsze w swej arogancji.
Laski to Zakład dla Niewidomych. To Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi - wielkie dzieło, w które wpisani są wielcy słudzy Boży: m. Elżbieta hr. Czacka i ks. Władysław Korniłowicz. Oby jak najszybciej zostali wyniesieni do chwały ołtarzy. To były wielkie postacie polskiego Kościoła poszukiwań i przemian. Obok nich jest rzesza świeckich i sióstr zakonnych, czasem o bardzo skomplikowanych drogach życiowych i różnym pochodzeniu. Jednak wobec wszystkich Bóg ma przecież swoje drogi, które nie muszą być drogami ludzkimi. Każdy z nich zasługuje, tak we wdzięczności jak i wierze, na wskazanie z imienia i nazwiska. Tak powstało Boże dzieło - w posłudze dla Boga i ludzi, dla każdego, kto gotów jest otworzyć się na tę pomoc, w swym znaku braku światła dla serca i dla oczu, światła natury i światła, tak bardzo kochającego każdego człowieka, Boga.
Znak posługi, niesiony przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża wraz z kapłanami i rzeszą świeckich, wpisuje się we współczesne dzieło opcji preferencyjnej na rzecz ubogich. To jest nowa wyobraźnia miłosierdzia, która widzi konkretnego człowieka. Ubóstwo bowiem przybiera wielorakie formy, a dziś zwłaszcza w różnych płaszczyznach, które są jeszcze bardziej dramatyczne, ponieważ dotykają sfer pozaekonomicznych, np. choroba, samotność, bezrobocie, zepchnięcie na margines życia. Ta charyzmatyczna umiejętność pozytywnego dostrzegania drugiego człowieka, wręcz każdego człowieka, stała się fundamentalnym przesłaniem budowania dzieła Lasek. Dzięki temu stały się one otwarte dla każdego i jakby pozwalały wyjść z gęstwiny osobistego lasu, wielu zagmatwanych dróg, na różne życiowe polany, pełne jasności i słońca, czasem tak bardzo oczekiwane i upragnione, zwłaszcza po latach błędów i poszukiwań - nie tylko wiary.
Pokorna wierność duchowi franciszkańskiemu stała się w Zgromadzeniu symbolem, który wyzwalał i nadal wyzwala u wielu ludzi gotowość pomocy i wsparcia dzieła Lasek. To są znaki solidarności, miłosierdzia, bliskości i wzajemnej jedności. Dzięki temu Zakład stał się nowoczesnym i wiodącym w Polsce centrum edukacyjnym dla niewidomych i niedowidzących. Są to internaty i szkoły wszystkich poziomów, ze znakomitą kadrą wychowawców i nauczycieli. Wielu absolwentów podejmuje także dalszą edukację, również uniwersytecką. W wielu płaszczyznach Laski wręcz stały się ośrodkiem badawczym w zakresie rehabilitacji. Jego możliwości, ze względów finansowych, nie zostały jednak jeszcze w pełni wykorzystane. Stąd oczekiwanie na dalszą pomoc, tak z kraju, jak i z zagranicy.
Szczególnie ważnym fenomenem jest charyzmat i duchowość Lasek. Bez tego znaku ducha trudno wręcz mówić o jakichkolwiek innych działaniach czy dziełach zewnętrznych. Ta duchowość ostatecznie pociągała i jednocześnie przyciąga nadal wielu ludzi. Rekrutują się oni z różnych środowisk, mają różne potrzeby, pragnienia i oczekiwania. Jednak tutaj, w Laskach, wystarczy tylko autentycznie i szczerze być, otworzyć oczy i serce, a wówczas bogactwo ducha staje się szczególnie hojne w swym obdarowaniu. Czasem wręcz trudno być zdolnym czy godnym do tak radykalnego daru, który jakby przelewa się w obfitościach, ukazując nieograniczoność dobrego Boga, także w dobroci i znaku świadectwa żyjących, modlących się i pracujących tutaj ludzi.
Laski to nie tylko nazwa miejscowości, ale małe i zarazem wielkie słowo, wypełnione niezwykłą treścią szerokich dzieł miłości bliźniego, pojętej dosłownie, wręcz radykalnie; to znaki miłosierdzia, w jego nowej wyobraźni. Współcześnie istnieje pilna potrzeba, także edukacyjno-społeczna, aby bogactwo to trwało i nadal pełniło swoją wieloraką posługę, niezależnie od zmieniających się okoliczności. Nie można zatracić tego ducha, który powstał w mocach Ducha Świętego, był przez Niego podtrzymywany i winien nadal pełnić swoją misję w duchu nowej ewangelizacji, koordynowanym przez Zgromadzenie. Ostatecznie umiejętność wiernego trwania w charyzmacie Założycieli, choć z modyfikacjami ewangelizacyjnymi, jest zapewne gwarancją trwania i rozwoju.
Patrząc współcześnie na dzieło Lasek, istnieje pilna potrzeba głębokiej modlitwy oraz dzieł na rzecz nowych i świętych powołań do Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, aby dzieło to trwało i rozwijało się. Zawołanie: Caritas Christi urget nos - „Miłość Chrystusa przynagla nas” to zobowiązanie, które siostry niosą wobec wszystkich potrzebujących, a zwłaszcza wobec niewidomych na duszy czy na ciele. To one w swym codziennym pozdrowieniu wskazują, iż „przez krzyż” podąża się „do nieba”. Taka jest faktycznie najpewniejsza, tj. paschalna, droga każdego chrześcijanina, każdego człowieka wiary.
Być w Laskach to zawsze wielkie doświadczenie rozeznawania jakże zwyczajnych i codziennych znaków miłości Boga oraz bliźniego. Skłania ku temu także piękno przyrody, mimo że nadal drzemiącej snem zimy, przysypanej bielą śniegu, ale każdej chwili gotowej do nowego życia. Tutaj, w Laskach, miłość wydaje się tak prosta w swym zobowiązaniu. Ona przynagla, ale niestety droga do jej spełnienia często okazuje się bardzo trudna i daleka. Oby Laski uczyły nas skracania tej drogi ku konkretnym czynom dobra, pokoju, solidarności i miłości zaofiarowywanym konkretnym ludziom. Ludzie na to czekają, na konkretny znak miłości, a my, jako chrześcijanie, jesteśmy do tego zobowiązani z mandatu i w mocach Jezusa Chrystusa.

Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah sprzeciwia się przeciwstawianiu go papieżowi

2019-07-19 21:00

pb (KAI/romereports.com) / Watykan

Jestem wierny papieżowi, choć niektórzy próbują nas sobie przeciwstawić - mówi kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 20 lipca obchodzi 50. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich.

Bożena Sztajner/Niedziela

W rozmowie z portalem Rome Reports pochodzący z Gwinei hierarcha wspomina, że jego powołanie zaczęło się, gdy zobaczył misjonarzy modlących się jeszcze przed świtem.

- Gdy byłem małym chłopcem pytałem sam siebie: „Co ci ludzie robią w ciszy, w ciemnościach?”, bo w mojej wiosce nie było elektryczności. Myślałem: „Na pewno mówią do kogoś, kogo widzą i znają”. A kiedy jeden z nich zapytał mnie: „Czy chcesz pójść do seminarium”, nie wiedziałem, co to jest. Zapytałem: „Co tam robicie?”. Powiedział: „Idziesz tam, żeby stać się taki, jak my”. Zgodziłem się. Chciałem spotkać tę Osobę, którą widzieli w ciszy i ciemnościach kaplicy - opowiada kard. Sarah.

Choć minęło tyle lat, wciąż pamięta oddanie tych misjonarzy, którzy przyjechali do Afryki. - Przyjechali nie po to, żeby coś zyskać, ale żeby nam służyć, żeby nas zbawić, tak jak Chrystus nie przyszedł, żeby zyskać, ale żeby oddać swe życie. Oddali swoje życie, a niektórzy umarli bardzo młodo. Dla mnie bycie księdzem jest naśladowaniem tych misjonarzy, którzy przekazali mi swą wiarę. Chcę być taki, jak oni - podkreśla prefekt watykańskiej kongregacji, zajmującej się kwestiami liturgicznymi.

W Watykanie pracuje on od 2001 r. u boku Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Smutkiem napawa go to, że bywa przedstawiany jako oponent obecnego papieża. - Zachowuję spokój, bo jestem lojalny wobec papieża. Nie mogą zacytować słowa, zdania, gestu, którym sprzeciwiam się papieżowi. To niedorzeczne. Służę Kościołowi, Ojcu Świętemu, Bogu. To wystarczy - zapewnia afrykański purpurat.

Przestrzega, że są ludzie, którzy „piszą takie rzeczy, żeby wykreować opozycję przeciwko Ojcu Świętemu wśród biskupów albo kardynałów”. - Nie możemy wpaść w tę pułapkę - mówi kard. Sarah.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem