Reklama

List Redaktora Naczelnego ks. inf. Ireneusza Skubisia na Wielkanoc 2005


Edycja dolnośląska 13/2005

Drodzy Czytelnicy!
Na Święta Zmartwychwstania Pańskiego chciałbym w sposób szczególny podziękować za życzliwość Ekscelencjom - Księżom Biskupom, jak również Księżom Proboszczom i wszystkim na Waszym terenie, którzy sprzyjają Niedzieli.
Jak Państwo zauważacie, Niedziela jest katolickim pismem ogólnopolskim i stara się przekazywać swoim Czytelnikom treści nauczania Ojca Świętego, księży biskupów oraz wiadomości ważne dla życia duszpasterskiego w diecezji. Obok tego przekazujemy także informacje kulturalne, ważne dla ogólnego posiadania wiedzy społeczności katolickiej w Polsce i na całym świecie. Jesteśmy również związani z wielu misjonarzami i chcemy służyć katolickim misjom, bo dobrze rozumiemy dewizę, że Kościół jest misyjny. Wiadomo też, że żyjemy w Ojczyźnie w konkretnych warunkach, przeżywamy wielorakie problemy i trudności. Niedziela jest obecna w całej tej rzeczywistości. Na pewno zauważacie, Drodzy Czytelnicy, teksty poświęcone problemom, które trapią nasze rodziny, m.in. bezrobociu, biedzie. Rozumiemy ból rodzin, które borykają się z trudnościami. Niekiedy chcemy też rozjaśniać sprawy dotyczące tego, co dzieje się na forum społecznym i politycznym - w miarę naszych możliwości staramy się wychodzić naprzeciw tym problemom. Jest w Niedzieli również rubryka poradnicza - prawna, kulinarna i zdrowotna, jest dodatek telewizyjny dla ułatwienia dokonywania wyborów programów TV. Oczywiście, zawsze jest możliwość podpowiedzi tematycznych czy merytorycznych. Jesteśmy na nie otwarci. Aktualnie szukamy nowej szaty graficznej, myślimy też o wprowadzeniu innowacji - a wszystko to dlatego, żeby wychodzić naprzeciw oczekiwaniom naszych Czytelników.
Wiemy, że niektórym z nas doskwiera bieda i dlatego są nieraz zmuszeni do zaprzestania nabywania naszego tygodnika. Jednocześnie mamy świadomość, że jest wielu znakomitych duszpasterzy, którzy pomagają w zrozumieniu sytuacji pisma katolickiego, chcącego docierać do jak największej liczby Czytelników, lecz nie zawsze może utrzymywać niską cenę, gdy usługi i koszty materiałowe wzrastają. Proszę mi wierzyć, że każde zwiększenie ceny pisma jest zawsze połączone z ogromnym bólem, lecz wynika nie z chęci zysku a z konieczności utrzymania pisma i pracowników.
Dziękuję Wam, Najdrożsi, za zrozumienie, a Duszpasterzom i wszystkim Osobom zaangażowanym w promocję i kolportaż Niedzieli, dziękuję za ich trud i świadomość roli katolickiego pisma w kształtowaniu dojrzałości wiary. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Kapłanom, że w tak trudnej sytuacji bytowej otwierają swoje drzwi dla tego „dodatkowego wikarego”, który na swój sposób pragnie służyć parafianom i całemu Kościołowi.
Niech Chrystus Zmartwychwstały policzy Wam ten trud, będzie Wam nagrodą, a na całą służbę zbawienia człowieka doda sił, żebyśmy umieli przetrwać ten niełatwy czas i otworzyć się na nowe, które, daj Boże, przyjdzie i pozwoli żyć bardziej godnie i bardziej dostatnio.
Na Święta Zmartwychwstania Pańskiego życzę - niech się tak stanie.

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odprowadzeni z miłością

2019-10-15 22:43

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ceremonia pochówku odbyła się dziś na Cmentarzu Osobowickim, poprowadził ją o. Jozafat R. Gohly OFM – najpierw w kaplicy cmentarnej odprawił Mszę św., a później nabożeństwo żałobne przy wspólnym grobowcu dzieci. W homilii dziękował za modlitwę i wzajemne wspieranie się w trudnej próbie jaką jest strata dziecka.

– Macie prawo płakać, macie prawo krzyczeć, macie prawo czuć żal, bunt i złość. Macie prawo nie rozumieć i szukać pociechy – mówił w homilii – macie też prawo przeżyć żałobę, każdy na swój sposób, ponieważ strata dziecka jest największym bólem, jakiego doświadczają rodzice. I nikt, nikt kto tego nie przeżył, nie zrozumie – tłumaczył. Zachęcał też, aby z tym bólem przychodzić do Maryi. – Ona też straciła Dziecko, jedynego Syna, rozumie wasz ból i cierpi razem z wami – mówił franciszkanin.

Zobacz zdjęcia: Urodzeni za wcześnie godnie pochowani


Po Eucharystii karawan zawiózł urnę z prochami dzieci na miejsce pochówku. Rodzice i towarzyszący im bliscy podążali w pogrzebowym kondukcie. Niektórzy nieśli kwiaty, znicze, niewielki figurki aniołów. Każdy niósł białą różę przygotowaną przez Siostry Boromeuszki. Na miejscu urna została umieszczona w białym woreczku i na długich wstążkach opuszczona do grobowca. Błogosławieństwo zakończyło ceremonię.

(Grobowiec w kwaterze 79 przedwcześnie narodzonych wieńczy rzeźba - to „Pomnik Dzieci Nienarodzonych II” wykonany przez słowackiego rzeźbiarza Martina Hudaćka.)

Oprócz rodziców, którzy niedawno przeżyli nagłą stratę dziecka i dziś żegnali się ze swoimi maluchami, byli też i tacy, którzy wcześniej złożyli szczątki swojego dziecka na cmentarzu a teraz każdego roku w Dniu Dziecka Utraconego przychodzą na wspólną modlitwę.

Była też mama, która straciła dziecko 29 lat temu. O wspólnym pochówku przeczytała w internecie i zapragnęła przyjść dziś na cmentarz, aby – w symboliczny sposób – pochować swojego malucha i pożegnać go, wreszcie, po tylu latach.

– Wie pani? Szłam dziś za urną i czułam się tak, jakbym wreszcie brała udział w pogrzebie mojego dziecka, jakby ono też było w tej urnie… Nosiłam tę stratę i ten ból przez 29 lat… Dopiero teraz będę mogła żyć normalnie, będzie miejsce, gdzie mogę przyjść i zapalić znicz. Wtedy, 29 lat temu, nie było takiej pomocy, kobieta poroniła, wracała do domu i miała żyć dalej. A przecież nie da się tak po prostu żyć dalej… – mówiła wzruszona.

Przez długi czas po zakończeniu ceremonii młodzi, obolali rodzice układali kwiaty, palili znicze, siedzieli objęci na pobliskich ławkach. Żegnali tych, na których czekali najbardziej na świecie.

Pochówki dzieci martwo urodzonych odbywają się we Wrocławiu od 2015 r. z inicjatywy Sióstr Boromeuszek. Udało się wypracować procedury, które regulują przechowywanie szczątków dzieci aż do czasu wspólnego złożenia we wspólnej mogile kilka razy do roku. W sytuacji, gdy dziecko umrze na terenie szpitala – w wyniku poronienia, albo zabiegu aborcji – ma szansę zostać skremowane i godnie pochowane na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Dziś złożono w mogile 17 urnę z prochami przedwcześnie narodzonych. Siostry Boromeuszki podają, że w grobowcu spoczywa już ok. 3 tys. dzieci. Wszystkich tych, którzy doświadczyli straty dziecka i potrzebują pomocy, jakiegokolwiek wsparcia zapraszają do Fundacji Evangelium Vitae. Więcej na http://fev.wroclaw.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem