Reklama

Pieszycka parafia pw. św. Antoniego z Padwy

Wspólnota pełna inicjatyw

Marek Zygmunt
Edycja dolnośląska 13/2005

Pierwsza wzmianka o Pieszycach pochodzi z 1258 r., kiedy wrocławski biskup Tomasz I dekretem powołał samodzielną parafię przy kaplicy św. Jakuba. Wspólnotę pw. św. Antoniego utworzono w 1946 r., a kościołem parafialnym stał się obiekt poprotestancki, neogotycki, murowany na planie krzyża z lat 1871-1875 r. Dzięki staraniom ks. Leona Izdebskiego władze państwowe przekazały świątynię dla kultu rzymskokatolickiego. Od 1949 r. ołtarz główny świątyni zdobi obraz przedstawiający św. Antoniego z Dzieciątkiem, autorstwa A. Borna z Wambierzyc, którego drugie dzieło - obraz Serca Jezusowego - znalazło sie w ołtarzu bocznym.

Od 1958 r. w kościele prowadzone są właściwie cały czas różnego rodzaju prace remontowe i budowlane. W 1962 r. Pieszyce - co okazało się też niezwykle istotne dla funkcjonowania tej parafii - otrzymały prawa miejskie. W latach 1969-78 wymalowano kościół, położono posadzkę, sprawiono nowy ołtarz posoborowy, lektorium i świecznik pod Paschał. Od 1982 do 1993 r. przeprowadzono kapitalny remont dużej i małej wieży. W 1995 r. rozpoczęto trwający do dzisiaj remont dachu od strony północnej, zmieniając pokrycie na blachę miedzianą. W grudniu 1997 r. założono ufundowane przez Urząd Miejski elektroniczne dzwony i uruchomiono zegar z kurantem na wieży.
- To wszystko jest dziełem moich wspaniałych poprzedników: ks. prał. Franciszka Bieleckiego i ks. kan. Mariana Obratańskiego - podkreśla ks. Dzik.
Swojego obecnego proboszcza - ks. kan. Edwarda Dzika - mieszkańcy Pieszyc poznali w 1997 r., kiedy objął kierowanie parafią pw. św. Antoniego z Padwy.
Dla upamiętnienia posługi duszpasterskiej ks. Bieleckiego jedna z pieszyckich ulic otrzymała w 2000 r. jego imię. Poświęcił ją podczas swojej wizyty ówczesny metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz, który podarował wtedy pieszyckiej świątyni relikwie św. Antoniego z Padwy.
W 2000 r. parafia wspólnie z Urzędem Miejskim ufundowała zewnętrzną iluminację kościoła.
W latach 2001-2003 pokryto południową stronę dachu kościoła blachą miedzianą, częściowo odremontowano ławki, odnowiono kilka witraży, a plac kościelny wyłożono kostką brukową. Po objęciu funkcji proboszcza ks. Dzik musiał także wyremontować budynek plebanii.
Do pieszyckiej parafii należy również filialny kościół z końca XVIII w. pw. św. Aniołów Stróżów w Kamionkach. Ta świątynia także wymagała sporego nakładu pracy: w latach 1967-1972 wyremontowano organy, rozbudowano zakrystię, odnowiono elewację, odmalowano wnętrze świątyni. Po 30 latach od poprzednich remontów wadliwie położona instalacja elektryczna groziła pożarem, więc w 2002 r. wymieniono ją na nową. To jednak spowodowało konieczność kapitalnego remontu kościoła i osuszenie fundamentów poprzez założenie nowego drenażu. Odrestaurowano także ołtarz główny. Finałem tego remontu był położony w 2004 r. nowy dach.
Wszystkie te działania były i są możliwe przede wszystkim dzięki wielkiej pomocy, zaangażowaniu i ofiarności parafian i władz miejskich. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że w Pieszycach panuje duże bezrobocie spowodowane zamknięciem i znacznym ograniczeniem działalności wielu miejscowych zakładów pracy, jak i tych znajdujących się w pobliskim Dzierżoniowie. Wśród prawie 5 tysięcy wiernych na terenie tej parafii mieszka wiele osób chorych, cierpiących i ponad 300 wdów (częściej umierają mężczyźni niż kobiety). Osoby najuboższe otrzymują pomoc od parafialnej Caritas (paczki wielkanocne i bożonarodzeniowe). - Po 1 maja 2004 r. dużo młodzieży w poszukiwaniu lepszych warunków życia wyjechało do pracy za granicę, m.in. do Anglii, Irlandii, Belgii, Holandii i Włoch - ze smutkiem podkreśla ks. Dzik
Mimo takich uwarunkowań proboszcz i parafianie pragną jeszcze w tym roku sfinalizować najtrudniejszy i najdroższy zarazem etap remontu kościelnego dachu oraz rozsypujących się tzw. pinakli kamiennych. Do tego jednak nie wystarczy ich ofiarność, pomoc Urzędu Miejskiego i wielkie oddanie dla tej inwestycji wałbrzyskiego konserwatora zabytków Barbary Obelindy. Niezbędne jest również wsparcie finansowe ze strony Funduszu Kościelnego, Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Kultury. Ksiądz Proboszcz składał już w tych instytucjach wielokrotnie stosowne wizyty, złożył odpowiednie wnioski. Jest przekonany, że te działania przyniosą pozytywne skutki, a biskup świdnicki Ignacy Dec, któremu sprawa remontu pieszyckiej świątyni leży głęboko na sercu, jeszcze w tym roku aktem poświęcenia sfinalizuje kompleksowy remont tego obiektu.
Jednak ks. Edward Dzik podkreśla, że ważniejsze od wszelkich prac w parafii jest duszpasterstwo, troska o Zbawienie parafian. Ważną rolę w parafii wypełniają katecheci (w dwóch szkołach podstawowych i Niepublicznej Szkole Sióstr Salezjanek) - dwie siostry salezjanki, jedna katechetka i wikariusz ks. Robert Begierski. Opieką duszpasterską objęty jest też pieszycki Dom Dziecka. Parafianie angażują się aktywnie w Żywy Różaniec, Straż Honorową, Grupę Modlitewną, Koło Misyjne. Działają tu Współpracownicy Salezjańscy, Salezjańska Organizacja Sportowa, chór, schola, lektorzy, ministranci, Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, zespół Caritas, Podwórkowe Kółka Różańcowe Dzieci, Stowarzyszenie Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum”. W codzienne życie parafii włączają się również siostry salezjanki.
Dobra współpraca pieszyckiej parafii z Urzędem Miejskim widoczna jest tu w każdej inicjatywie. Burmistrz Mirosław Obal podkreśla, że trwa ona od wielu lat na różnych płaszczyznach (m. in. remontowej, charytatywnej i kulturalnej), a ks. Edward Dzik i jego parafianie wprowadzają wiele energii i życia w funkcjonowanie całej gminy. - Cieszyliśmy się bardzo, kiedy Ojciec Święty podjął w ub. r. decyzję o utworzeniu diecezji świdnickiej i ustanowieniu jej pierwszym ordynariuszem tak wspaniałego kapłana i przyjaciela naszego miasta ks. prof. Ignacego Deca - mówi burmistrz Obal. - Dzięki temu do naszego Biskupa mamy teraz tylko kilkanaście kilometrów! Gospodarz miasta cieszy się również i z tego, że Komitet Organizacyjny Polsko-Czeskich Dni Kultury Chrześcijańskiej zaakceptował jego propozycję i inauguracja tegorocznej edycji tej popularnej imprezy odbędzie się we wrześniu właśnie w Pieszycach. Jest także przekonany, że tak jak w roku ubiegłym, również i w tym w Pieszycach zatrzymają się pątnicy II Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę.
Zarówno ks. kan. Edward Dzik, jak i burmistrz Mirosław Obal podkreślają wspaniałą pracę duszpasterską i wiele działań dla dobra mieszkańców w ciągu 22 lat przez zmarłego niedawno proboszcza drugiej pieszyckiej parafii pw. św. Jakuba ks. prał. Krzysztofa Wałeckiego. Obaj są przekonani, że ten piękny dorobek będzie rozwijał jego następca ks. Sławomir Białobrzeski.

Reklama

Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Maria Okońska
Niedziela Ogólnopolska 19/2006, str. 10

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

W bieżącym roku obchodzimy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Jak one powstały i kto je napisał?
Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.
Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski.
Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.
24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.
„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.
Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby!
22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.
W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.
Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.
Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.
Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.
Kończę to szczególne wspomnienie do mojej ukochanej Niedzieli. O, zaprawdę, Matka Boża z Jasnej Góry to największy cud w Narodzie Polskim. Dzięki niech będą Bogu za Nią, za Wielkiego Prymasa Tysiąclecia i za Jasnogórskie Śluby Narodu, które są niejako Magna Charta dla wszystkich Polaków w zwycięskiej pracy nad sobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: szczyt na temat handlu ludźmi

2019-12-14 16:38

Krzysztof Ołdakowski SJ/vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie trwa szczyt na temat handlu ludźmi, który zgromadził sędziów i prokuratorów - kobiety z Afryki zorganizowany przez Papieską Akademię Nauk. Proceder ten jest bardzo rozpowszechniony na Czarnym Lądzie. Chociaż ma on wiele przyczyn, na czoło wysuwa się bieda. Problem najczęściej dotyczy wykorzystywania seksualnego kobiet.

PublicDomainPictures/pixabay.com

Postulat całkowitego wyeliminowania handlu ludźmi znalazł się w Agendzie ONZ 2030. Postuluje ona użycie bezpośrednich i skutecznych środków, aby wyeliminować przymusową pracę, położyć kres współczesnemu niewolnictwu i handlowi ludźmi oraz wprowadzić zakaz i powstrzymać wykorzystywanie młodocianych do najcięższych zajęć, włączając w to rekrutację oraz zaangażowanie dzieci żołnierzy. Wśród poruszanych na szczycie kwestii znajduje się również problem handlu organami.

„Ilość przeszczepów organów na świecie jest bardzo mała. Mniej niż 200 tys. rocznie. Ale zapotrzebowanie stale rośnie. Osoba wpadająca w rozpacz, balansując na granicy życia i śmierci, kiedy posiada wystarczająco dużo pieniędzy, aby zorganizować sobie przeszczep w sposób nielegalny, wykorzystuje ten mechanizm – stwierdziła Gabriella Marino z Papieskiej Akademii Nauk. - Ten obrót organami odbywa się przy udziale skorumpowanych lekarzy. Organ zdobywa się zwykle u osoby, która dotknięta jest skrajną biedą i myśląc, że nie ma innej możliwości proponuje sprzedaż. Oczywiście lekarze sami z siebie posiadają kodeks etyczny, który reguluje te sprawy. Jednak bez interwencji państwa na różnych poziomach nie da się rozwiązać problemu. Rzeczą podstawową pozostaje jednak poinformowanie i zrozumienie jak dochodzi do tego przestępstwa. Tę plagę papież Franciszek określił jako zbrodnię przeciwko ludzkości”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem