Reklama

Wydarzenia z diecezji

Rycerze Floriana - to my!

Romuald Tyniecki
Edycja płocka 13/2005

Członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej są często widziani w strojach galowych w parafialnych świątyniach płockiej diecezji. Zauważani są przez Biskupów podczas wizytacji parafii, którzy dziękując im, podkreślają ich wielką rolę dla wspólnoty, wśród której żyją i pracują. Także podczas Triduum Paschalnego strażacy biorą czynny udział w liturgii, zwłaszcza w Wigilię Paschalną i podczas procesji rezurekcyjnej. To oni pełnią straż przy grobie Pańskim. Parafia zatem i członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej współpracują ze sobą. W parafii pw. św. Aleksego w Płocku OSP miała swoją siedzibę na dzierżawionej ziemi parafialnej. Tak było do roku 2004, gdy parafia przekazała tę ziemię OSP w Płocku-Trzepowie.
Historia ta ma swój początek w sierpniu 1948 r. Wówczas zostały skierowane do Kurii Diecezjalnej Płockiej pisma Ochotniczej Straży Pożarnej w Trzepowie (6 i 10 sierpnia 1948 r.) oraz Rady Parafialnej (10 sierpnia 1948 r.).
Kuria Diecezjalna w Płocku zleciła 8 listopada 1948 r. wicedziekanowi płockiemu ks. Anastazemu Rutkowskiemu rozpatrzenie i wydanie opinii w sprawie wydzierżawienia gruntu kościelnego „na użytek Ochotniczej Straży Pożarnej i innych stowarzyszeń”. Ks. Anastazy Rutkowski odbył 11 marca 1949 r. na plebanii w Trzepowie w imieniu Kurii rozmowę ze stronami zainteresowanymi. Straż Pożarna w Trzepowie wyraziła „pragnienie wydzierżawienia 1 ha gruntu kościelnego w Trzepowie pod budowę Domu Społecznego”. Wynikiem tej rozmowy były następujące ustalenia: „Dom ten będzie własnością tejże Ochotniczej Straży Pożarnej. Będą się w nim mieścić: remiza strażacka, świetlica, sala teatralna. Korzystać z tego domu będą oprócz Straży: miejscowy oddział Polskiego Czerwonego Krzyża i miejscowa Szkoła. Biorąc pod uwagę, że grunt, na którym będzie stał Dom, jest kościelny i byłby on najodpowiedniejszy pod budowę domu katolickiego dla celów parafialnych, Straż Ogniowa jako właściciel tego domu, a jednocześnie jako parafianie, chętnie i bezpłatnie będzie udzielała tego domu na cele przewidziane przez Księdza Proboszcza i radę parafialną w Trzepowie”.
Jednocześnie stwierdzono, że „Straż Ogniowa swych praw i tytułu dzierżawy nie może przekazać komu innemu bez zgody prawego właściciela” oraz, że „czynsz dzierżawny tego gruntu wynosić będzie trzy metry żyta rocznie płatne Księdzu Proboszczowi do 30 września każdego roku. Pierwszy rok płatny rozpoczyna się od 1 stycznia 1949 r.”. Trzeba zauważyć, że przez pewien czas być może czynsz był płacony, ale w ostatnich latach nikt o tym nie pamiętał, a proboszcz o czynsz się nie dopominał.
Wynikiem tej opinii było upoważnienie Księdza Proboszcza wraz z członkami rady parafialnej w Trzepowie do oddania w użytkowanie Ochotniczej Straży Pożarnej działki gruntu plebańskiego.
Od 1949 r. do czasów obecnych Ochotnicza Straż Pożarna w Płocku-Trzepowie korzystała z wydzierżawionego gruntu. Sprawa wróciła ponownie w roku 2000. 25 sierpnia 2000 r. OSP w Płocku-Trzepowie skierowała pismo do proboszcza parafii pw. św. Aleksego z prośbą o wyrażenie opinii dotyczącej „przekazania w wieczyste użytkowanie gruntu”, na którym stoi remizo-świetlica. W piśmie podpisanym w imieniu Zarządu OSP przez naczelnika OSP w Trzepowie stwierdzono: „Mieszkańcy Trzepowa wspólnie ze strażą i parafią organizują różne spotkania rodzinne z udziałem artystów, aktorów, zespołów muzycznych itp. Podkreślamy, że dalsze realizowanie tej działalności jest niemożliwe w tak nadmiernie wyeksploatowanym obiekcie.
W tej sytuacji, chcąc utrzymać tradycje dobrej współpracy z parafią i mieszkańcami parafii, zdaniem strażaków, powinno się jak najszybciej wykorzystać tak duże realne szanse finansowe z Urzędu Miasta Płocka na budowę nowej remizo-świetlicy. (…) Strażacy Trzepowa działają już od 1947 r. Przez ponad 50 lat oddani byli parafii. Uzyskanie zgody na wybudowanie nowego obiektu dla potrzeb OSP w Trzepowie na pewno jeszcze bardziej by uaktywniło strażaków do współpracy z parafią”.
Warto nadmienić, że m.in. parafia wraz z OSP zorganizowała w remizie koncert Danuty Rinn, który prowadził ks. Kazimierz Orzechowski - kapłan i aktor znany z serialu „Złotopolscy”. Spotkanie było w ramach „Wieczorów u św. Aleksego”.
Zasięgając różnych opinii co do możliwości pomocy finansowej przez Radę Miasta OSP Płock-Trzepowo, stwierdzono, iż byłoby dobrze, gdyby Straż posiadała dla dzierżawionej ziemi nie „prawo wieczystego użytkowania”, ale „prawo własności”. 23 listopada 2000 r. rada gospodarcza parafii pw. św. Aleksego w Płocku-Trzepowie stwierdziła, iż „nie ma żadnych zastrzeżeń odnośnie do przekazania ww. gruntów na własność OSP w Płocku-Trzepowie”. Pismem z 28 listopada 2000 r. proboszcz parafii poinformował Kurię Diecezjalną, iż „nie wnosi sprzeciwu do możliwości przekazania użytkowanej dotychczas ziemi na własność Straży Pożarnej w Trzepowie”, załączając jednocześnie stanowisko parafialnej rady gospodarczej. 20 lutego 2003 r. Kuria Diecezjalna Płocka poinformowała proboszcza parafii, że „Biskup Płocki, po wysłuchaniu zdania Rady Ekonomicznej Diecezji Płockiej, wyraził zgodę na nieodpłatne przekazanie części działki ewidencyjnej nr 139 (na której jest pobudowana remiza strażacka), będącej własnością parafii pw. św. Aleksego w Płocku - Ochotniczej Straży Pożarnej w Płocku-Trzepowie”.
Parafia jednak nie posiadała księgi wieczystej. W związku z tym proboszcz podjął starania, aby taką księgę dla parafii założyć. Wszystko wydawało się proste. Po założeniu księgi wieczystej proboszcz przekaże ziemię, o którą proszą strażacy, na ich własność. Niestety, okazało się, iż wtedy zaczęły się manipulacje. „Dobrzy ludzie” z Rady Miasta, wprowadzając w błąd strażaków - parafian trzepowskich ich rękami chcieli zablokować założenie księgi wieczystej przez parafię dla ziemi, na której stoi remiza. Sytuacja stawała się niekorzystna dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Płocku-Trzepowie. Groziło to, iż ziemia, na której stoi remiza nie stanie się ich własnością, a przejdzie na Skarb Państwa. I tu Strażacy OSP Płock-Trzepowo (Sebastian Gładyszewski, Bronisław Witkowski, Grzegorz Sztuczka i Maciej Sporczyk) wykazali się odwagą. Zaufali proboszczowi, że po uzyskaniu prawa własności i założeniu księgi wieczystej przekaże Straży w Trzepowie ziemię, którą dzierżawią od 1949 r. 10 marca 2001 r. została podpisana ugoda pomiędzy parafią rzymskokatolicką pw. św. Aleksego a OSP w Płocku-Trzepowie, w której stwierdzono, że „Ochotnicza Straż Pożarna w Płocku-Trzepowie nie zgłasza jakichkolwiek roszczeń co do części użytkowanego przez nią gruntu (…) i nie zgłasza zastrzeżeń co do potwierdzenia tytułu własności tej działki parafii rzymskokatolickiej pw. św. Aleksego w Płocku-Trzepowie”.
Dzięki temu 15 lutego 2002 r. Wojewoda Mazowiecki wydał decyzję o własności tej ziemi dla parafii pw. św. Aleksego w Płocku-Trzepowie. 22 stycznia 2003 r. została na tę ziemię założona księga wieczysta w Sądzie Rejonowym w Płocku. Po tych formalnościach 12 lutego 2004 r. została podpisana umowa darowizny pomiędzy parafią reprezentowaną przez ks. Zbigniewa Kanieckiego a Ochotniczą Strażą Pożarną w Płocku-Trzepowie, reprezentowaną przez Grzegorza Sztuczkę i Krzysztofa Ferszta, o darowaniu przez parafię ziemi o powierzchni 2525 m2 Ochotniczej Straży Pożarnej w Płocku-Trzepowie.
OSP w Płocku-Trzepowie, uzyskawszy prawo własności i będąc w posiadaniu księgi wieczystej, zwróciło się 18 października 2004 r. do Rady Miasta Płocka o uwzględnienie w projekcie budżetu miasta środków finansowych na wykonanie projektu i budowę strażnicy OSP Płock-Trzepowo. Trzeba tu zaznaczyć, że władze miasta dotąd twierdziły, iż nie mogą wspierać OSP w Płocku-Trzepowie, bowiem jednostka nie posiada prawa własności. „Jeśli będziecie mieli ziemię na własność, środki na budowę strażnicy waszej będą” - stwierdzano, niestety, tylko ustnie. Jakież było zdumienie strażaków, gdy otrzymali od Rady Miasta pismo z 10 grudnia 2004 r., w którym przeczytali, że „w obecnej sytuacji brak jest możliwości prawnej sfinansowania tej inwestycji z budżetu miasta Płocka”.
Co mogą myśleć strażacy trzepowscy i mieszkańcy osiedla „Trzepowo” o władzach miasta, które sugerują, że najlepiej byłoby, aby przekazali swoją ziemię na rzecz miasta”? Co tu mówić o służbie dla ludzi i o ich dobru, gdy jednocześnie strażaków i mieszkańców tej części miasta chce się pozbawić własności, dzięki której mogą służyć wspólnocie trzepowskiej?
Do starań o budowę nowej strażnicy aktywnie włączyła się również Rada Mieszkańców osiedla „Trzepowo” - jak nas poinformowała przewodnicząca rady mieszkańców Bożena Patora, „albowiem nowa strażnica ma pełnić nie tylko funkcję siedziby Straży Pożarnej, ale być ośrodkiem kulturalno-oświatowym dla osiedla; miejscem spotkań dla dzieci, młodzieży, dorosłych (szczególnie seniorów). Planujemy tu zorganizować świetlicę środowiskową dla dzieci oraz bibliotekę”.
Warto wiedzieć, że Ochotnicza Straż Pożarna w Płocku-Trzepowie jest prężną jednostką i ma duże zasługi w zapewnianiu bezpieczeństwa zakładów pracy i mieszkańców Płocka, a także pobliskich gmin. Jest włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Posiada 2 samochody gaśnicze, motopompy i wiele innego sprzętu ratowniczego. W sytuacji zagrożenia jest do dyspozycji na terenie całej Polski. Poza działalnością operacyjną bierze czynny udział w ćwiczeniach i zawodach sportowo-pożarniczych. W szeregach straży jest Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza oraz Kobieca Drużyna Pożarnicza.
Mieszkańcy osiedla „Trzepowo” wraz ze strażakami szukają dobrych ludzi, którzy pomogą im wybudować nowy budynek remizy.

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie przyjął dymisji kard. Ouelleta

2019-07-20 09:20

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty nie przyjął rezygnacji z pełnionych obowiązków przez prefekta Kongregacji ds. Biskupów kard. Marca Ouelleta – informuje portal il sismografo. Kanadyjski purpurat, jeden z najbliższych współpracowników Franciszka 8 czerwca ukończył 75 lat i zgodnie z wymogami prawa złożył swoją rezygnację.

michael_swan / Foter.com / CC BY-ND

Powołując się na bliskiego współpracownika kard. Ouelleta, ks. Massimo Cassolę il sismografo podaje, że papież poprosił prefekta Kongregacji ds. Biskupów, by dalej pełnił swoje obowiązki, aż do chwili, kiedy podejmie inną decyzję. Dykasteria ta zajmuje się kwestią doboru odpowiednich kandydatów na stanowiska biskupów oraz innymi dotyczącymi ich sprawami.

Kard. Marc Ouellet urodził się 8 czerwca 1944 w Lamotte (prowincja Quebec w Kanadzie) jako trzecie z ośmiorga dzieci Pierre’a Ouelleta i Grazielli z domu Michaud. Po studiach teologicznych w wyższym seminarium duchownym w Montrealu (w latach 1964-68) uzyskał kościelny licencjat z teologii na Uniwersytecie w Montrealu. Święcenia kapłańskie w przyjął 25 maja 1968, po czym przez dwa lata pracował duszpastersko. Następnie nauczał filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w stolicy Kolumbii – Bogocie, kierowanym wówczas przez kanadyjską prowincję zgromadzenia księży sulpicjanów, do którego później sam wstąpił.

Następnie studiował w Rzymie, gdzie w 1974 uzyskał licencjat z filozofii na Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum”. Wykładał potem w wyższych seminariach duchownych w Manizales w Kolumbii oraz w Montrealu w Kanadzie. W 1983 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Był profesorem seminariów w Kolumbii i Kanadzie. W latach 1996-97 wykładał na Instytucie Jana Pawła II na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, a następnie został kierownikiem katedry teologii dogmatycznej na tej uczelni.

3 marca 2001 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i biskupem, a 19 marca tegoż roku osobiście udzielił mu sakry. Jako motto swej posługi obrał słowa «Ut unum sint» (Aby byli jedno). Był też konsultorem kilku innych kongregacji, członkiem Międzydykasterialnej Komisji ds. Kościoła w Europie Wschodniej, sekretarzem Komisji ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem i członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

15 listopada 2002 św. Jan Paweł II mianował go arcybiskupem metropolitą Québecu, a 21 września 2003 włączył abp. Ouelleta do Kolegium Kardynalskiego. W październiku 2008 był relatorem generalnym 12. Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów obradującego pod hasłem: „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”. 30 czerwca 2010 Benedykt XVI ponownie ściągnął kanadyjskiego purpurata do Watykanu, powołując go na prefekta Kongregacji ds. Biskupów. Jest on także członkiem kilku innych Kongregacji i rad papieskich. Jest znany przede wszystkim z obrony życia poczętego i ostrych wystąpień przeciw aborcji, dlatego też dla wielu, szczególnie dla liberalnych mediów, jest postacią kontrowersyjną. Jest też weteranem szkoły Communio i uczniem Ursa von Balthasara. Do dziś jest członkiem redakcji tego czasopisma.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem