Reklama

Płockie Stowarzyszenie Obrony Spółdzielców

Koszty mieszkania a prawo własności spółdzielczej

Tadeusz Borowicki
Edycja płocka 13/2005

Źródło i historia środków finansowych na inwestycje budowy spółdzielczych mieszkań jest znana, ale najmniej inwestorom - spółdzielcom. Świadomość i sposób myślenia prawnych współwłaścicieli majątku spółdzielni jest pochodną skutków minionego systemu. Toteż zarządzający własnością wspólną żerują na tym i trwają przy starym. Jesteśmy jedynym spośród nowych krajów w Unii Europejskiej, w którym spółdzielcy nie mają swojej własności - stwierdził prof. Adam Biela, senator RP. Jest to relikt poprzedniego systemu i mimo istnienia w Polsce od 2000 r. podstaw prawnych do przyznania spółdzielcom ich praw właścicielskich, wciąż tkwią oni w dybach spółdzielczej własności kolektywnej.

Konsekwencją jest nie tylko wstyd za utrwalanie zamierzchłych czasów w polskich spółdzielniach, lecz także narażenie każdego spółdzielcy w świecie prawa wolnego rynku na skutki finansowe, bo współwłaściciel nie jest chroniony przed pokrywaniem długów spółdzielni (niby swoich), o które zawsze łatwo, gdy rynkiem rządzi kapitalistyczne prawo własności. Każdy bank chętnie udzieli kredytu, gdy pod zastaw ofiaruje się zamieszkały blok mieszkalny, natomiast konsekwencje wspólnych długów nie obejmą tych tylko, którzy posiadać będą własność odrębną. Spokojnie więc spać mogą ci, którzy złożyli wnioski uwłaszczeniowe, bo w razie zagrożenia syndyk wyłączy te mieszkania z masy upadłościowej.
Każdy właściciel odpowiada za swoje długi. Zadbanie o oddzielenie swojej własności z całej masy własności kolektywnej i zwolnienie od odpowiedzialności za skutki ekonomiczne długów czyichś wymaga złożenia wniosku uwłaszczeniowego (N1 - dla m. lokatorskich, N4 - dla własnościowych). Sam wniosek rodzi roszczenie o własność odrębną i sugeruję złożyć go niezwłocznie, bo wobec okresu 24 miesięcy, jakie do dyspozycji ma zarząd na uwłaszczenie, od 2007 r. będzie trzeba zapłacić podatek VAT 22% od wartości rynkowej przedmiotu własności (ok. 20 tys. zł więcej). Prawo do uwłaszczenia (mieszkania wraz z własnością gruntu) ustawa gwarantuje każdemu spółdzielcy. Choćby jeden tylko złożony wniosek z bloku oznacza, że spółdzielnia ma obowiązek określić przedmiot odrębnej własności dla wszystkich z bloku i przedstawić uchwałę do wglądu w celu konsultacji, a po miesiącu uchwała się uprawomocnia. Warto ją sprawdzić, jak i zadbać, by zarząd spółdzielni wystąpił z wnioskami do wojewody o środki na podział geodezyjny gruntów oraz do Urzędu Miasta o wykup gruntu, na której stoi tenże blok, a dodam, że w Płocku Rada Miasta uchwaliła dla spółdzielców bonifikatę 99% na grunt.
Dalej spółdzielcy powinni otrzymać od swojego zarządu propozycję treści oraz terminu sporządzenia indywidualnego aktu notarialnego ustanawiającego własność prywatną wyodrębnionej nieruchomości. Każdy spółdzielca ponosi z tego tytułu koszt 1% za współwłasność gruntu oraz koszty w wys. 1/3 najniższego wynagrodzenia za pracę jako koszt umowy notarialnej i tyle samo za założenie i wpis do księgi wieczystej, co powinno wynosić ok. 700 zł łącznie. Wszelkie inne koszty są problematyczne. Od spółdzielców z prawem własnościowym nie żąda się już innych tytułów wpłat (choć zdarzają się czasem spłaty kwot kredytów tytułem remontów - bezpodstawnie, bo wszyscy płacą fundusz remontowy). Jednak problemem jest wyłudzanie przez zarządy od spółdzielców z prawem lokatorskim wpłaty tzw. „różnicy” w rynkowej cenie mieszkania, obejmującej zarówno wartość umorzeń (które wcześniej spłynęły do kasy spółdzielni z budżetu państwa), jak i wartość remontów budynku (mimo wpłat na fundusz remontowy), a nawet tych kosztów, które spółdzielca włożył w mieszkanie na jego urządzenie po otrzymaniu kluczy.

Geneza kosztów mieszkania

Koszt przydzielonego mieszkania poniósł w całości każdy spółdzielca (z pomocą państwa) i nikt za niego nie płacił.
Dla zobrazowania słuszności powyższej tezy podaję sposób rozliczeń środków inwestycyjnych w spółdzielniach (ilustracja1). Są to koszty na przykładzie mieszkania oddanego w latach 80., ale nie odbiega od losów innych, poza tymi z ostatnich lat. Spółdzielca wniósł wkład mieszkaniowy gotówką, spłacił kredyt (wcześniej przekazany do spółdzielni ze środków publicznych) w ratach, a część kredytu państwo mu umorzyło.
Każdy spółdzielca poniósł koszty budowy [(Wm+Kr) - (Ku+D)] i jeszcze koszt Ws. Nadto każdy też płaci na przyszłe remonty do zasobu F - i nie stał się właścicielem. Ma spółdzielcze prawo lokatorskie (obciążone zobowiązaniem Ku), a własnościowe prawo różni się kwestią uregulowania tych zobowiązań. Problem tylko za ile.
Spółdzielnie sprzedawały prawo własnościowe za księgową wartość zobowiązania Ku z bonifikatą. Wobec zwrotu do budżetu państwa kwot nominalnych Kn - w kasie spółdzielni zostawało trochę. Mimo to spółdzielca nadal nie był właścicielem. Prawo to było normą w czasach minionych, dziś - reliktem bronionym przez zarządy. Działania spółdzielni „w białych rękawiczkach” ze szkodą dla spółdzielców ujawniło głównie prawo do uwłaszczenia wniesione ustawą od 24 kwietnia 2001 r. Nastąpiła totalna obrona starego. Krajowe władze spółdzielczości przede wszystkim zaczęły ingerencję w ustawę, a w spółdzielniach zaczęto mataczyć i zniekształcać informacje (nawet głosić nieprawdę), odmawiać i zniechęcać do prawa odrębnego, straszyć cenami gruntów i podatkiem katastralnym, grozić obciążaniem zbiorczymi kosztami tylko wnioskodawców. A szczytem było od spółdzielców z prawem lokatorskim żądać całej różnicy R (bez stosowanej - jak dla prawa własnościowego - bonifikaty), tj. wpłaty „różnicy między wartością rynkową lokalu a zwaloryzowaną wartością wkładu mieszkaniowego”, która to wpłata zawierałaby nie tylko wartość rynkową umorzeń (Ku+D), ale i rynkowe wartości poniesionych już kosztów standardowych Ws na urządzenie mieszkania po otrzymaniu kluczy, a także koszty remontów R lub modernizacji M bloków wykonanych już kosztem funduszu remontowego F.
To nie wszystkie przypadki przekrętów. Żądanie od ludzi opłat za lokale, które spółdzielnie otrzymały bezpłatnie, jest powszechne. Lekceważenie spółdzielców to nie tylko nie wypełnianie obowiązków ustawowych, ale odmowy im nawet statutu. W Płocku poza PSM L-W każda spółdzielnia odmawia wykupu gruntów od gminy, próbując tworzyć uchwały warunkowej zgody sprzecznie z ustawą. Dlaczego warto mieć własność odrębną, a nie pozostawać w dybach do prawa kolektywnego, mogą wyjaśnić rodziny z bloków zakładowych (przekazanych aktem notarialnym w zarząd spółdzielniom), które doświadczają dziś lekceważenia umów, przepadek kaucji itp. Płockie SOS już półtora roku budzi z letargu spółdzielców, którzy na własne życzenie (absencją na zebraniach środowiskowych) wyzbyli się wpływu i którzy teraz szukają możliwości wpływu na sposób zarządzania sobą i swoją własnością. Każdy jest kowalem własnego losu. O tym przekonali się też ci, którzy uwierzyli prezesom i podpisali akt notarialny na własność lokalu bez własności gruntu. Teraz wszyscy z bloku muszą kupować formę użytkowania wieczystego gruntu, wykup własności później będzie wymogiem dla wszystkich, jednocześnie stracą bonifikatę 99% oraz od 2007 r. zapłacą dodatkowo VAT 22% od wartości odrębnej. Nadto będą przez ten czas obciążeni nadal opłatą za wieczyste użytkowanie. SOS monitowało wcześniej ten problem, jednak jest dotąd w Płocku kilka takich bloków w PSM L-W, gdzie choć jeden z mieszkańców z bloku zgodził się na własność lokalu z użytkowaniem gruntu. A właściciel gruntu jest właścicielem naniesień.
Własność odrębna w rozumieniu prywatnej, wg standardów światowych, obejmuje oczywiście mieszkanie wraz z gruntem. Koszt G gruntu dzięki bonifikacie w Płocku wraz z opłatami zamyka się kwotą kilkudziesięciu zł. Wykup gruntu oznacza ponadto, że spółdzielca nie będzie już płacił opłaty za jego wieczyste użytkowanie, która rośnie niewspółmiernie wysoko, licząc w stosunku do podatku od nieruchomości. O domniemanej zmianie podatku na katastralny pisałem wcześniej. Spółdzielca jako prywatny właściciel notarialny nie będzie się już obawiał odpowiedzialności za decyzje podjęte zaocznie bez jego zgody lub za długi zarządu spółdzielni, bo właściciel odpowiada tylko za swoje decyzje i długi. Ta zmiana może być mniej wygodna dla zarządów.

Reklama

Zmiana przepisów ustawy i prawa spółdzielczego

Problem wyłudzania pieniędzy przy przekształceniu prawa lokatorskiego we własność odrębną, poprzez żądanie na ślepo całej „różnicy...” (podanej w art. 12. ustawy, która to wartość była z sensem ograniczona w art. 46. pierwotnej wersji ustawy do 3% ceny rynkowej) wygląda tak, że zarządy zaczęły sobie żądać do 50% wartości rynkowej lokalu. Bezkarność za to działanie na szkodę spółdzielców zapewnił układ nadzoru spółdzielczego w sejmie, który potrafił doprowadzić do skaleczenia ustawy właśnie skreśleniem art. 46. Trybunał Konstytucyjny, orzekając o sprzeczności limitowania cen z istotą wolnego rynku, sprostował szczegół, a spowodował wyłom w prawie spółdzielczym, bo oto zwolnił z limitu 3% zarząd (nie-właściciela), na szkodę narzucania spółdzielcom (właścicielom), np. 50% ceny. Na przykładzie wygląda to tak, że za umorzenia (np. starych 900 000 zł) po denominacji zarząd spłaca do budżetu kwotę 90 zł, zaś żąda 50% wartości rynkowej, tj. ok. 30 000 zł. Oczywiście czekamy na ponowne orzeczenie Trybunału (kilkudziesięciostronicowy wywód dotyczący zaległego zaskarżenia wpłynął już do prezesa Trybunału prof. Marka Safjana). Póki co, zarządy spółdzielni, zastawiając się obecnym stanem, nie zechciały dojrzeć, że część kwot z danej „różnicy...” nie musi być po raz drugi płacona.
To musiało skutkować szerszą reakcją. W kraju powstało wiele stowarzyszeń spółdzielców, by zmienić fikcję zapisanego w prawie spółdzielczym ich statusu właścicieli na rzeczywistość. Przykładem jest Stowarzyszenie Obrony Spółdzielców w Płocku, które również włączyło się z prace komisji sejmowej zmieniającej prawo spółdzielcze i ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych. Na stronie internetowej stowarzyszenia jest informacja oraz artykuł przybliżający ten temat. Sejm właśnie rozpatruje obydwa projekty tych ustaw (o zmianie ustawy - Prawo spółdzielcze i ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych).
Płockie SOS zaprasza mieszkańców na informacyjne spotkania otwarte w temacie spraw spółdzielczych w czwartki o godzinie 17.00. Członków i sympatyków SOS w sprawach indywidualnych zapraszamy we wtorki od godz. 16.00 na dyżury w lokalu (domofon nr 8) przy Jachowicza 40 (b. PKS) Więcej informacji na: www.sosplock.kylos.pl

USA: batalia o tożsamość szkół katolickich

2019-07-21 20:22

vaticannews / Indianapolis (KAI)

Osoba żyjąca w homoseksualnym związku nie może być częścią kadry mającej formować młodzież w katolickich szkołach. Zatrudnianie człowieka postępującego niezgodnie z nauką Kościoła o małżeństwie, godzi w katolicką tożsamość. Stanowisko to wyraziła archidiecezja Indianapolis w Stanach Zjednoczonych, na której czele stoi abp Charles C. Thompson.

ontrastwerkstatt/fotolia.com

Działania ordynariusza archidiecezji spotkały się z krytyką również w środowiskach katolickich. Jak podają ostatnie statystyki Centrum Badawczego Pew, ponad 60 proc. osób uważających się za katolików, popiera tzw. małżeństwa jednopłciowe. „Prawda nie jest determinowana opinią większości” – powiedział abp Thompson. „Kościół od 2 tys. lat naucza, że małżeństwo z natury jest zaplanowane przez Boga jako związek jednej kobiety i jednego mężczyzny” – dodał hierarcha.

Medialnego impetu nabrała natomiast sprawa Laytona Payne-Elliotta, który po 13 latach pracy został zwolniony z katedralnego liceum. Pozwał on archidiecezję za dyskryminację i ingerencję w kontrakt nauczycielski. Z kolei jego partner, z którym wziął cywilny ślub, wbrew woli biskupa, zachował posadę nauczyciela w innej katolickiej szkole. Prowadzona przez jezuitów Brebeuf Preparatory School, według abp Thompsona, utraciła tym samym swój katolicki status. Władze szkoły uważają jednak taki stan rzeczy za nieuprawniony i zerwały formalną współpracę z archidiecezją.

Archidiecezja Indianapolis od dwóch lat wymaga, aby w kontraktach nauczycielskich znajdował się zapis, że osoby podejmujące pracę w placówce katolickiej są zobowiązane do zachowywania nauczania Kościoła. Na terenie archidiecezji jest prawie 70 szkół, w których w zakończonym niedawno roku szkolnym uczyło się 23 tys. uczniów. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stwierdził, że organizacje religijne dla swoich nauczycieli, doradców zawodowych i innych pracowników, mają prawo definiować jakie postępowanie jest nieakaceptowalne i przeciwne temu, co mówi ich religia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mateusz Morawiecki i Jakub Błaszczykowski w Truskolasach

2019-07-22 18:17

PAP

– Moim marzeniem jest, żeby młodzież mogła trenować, żeby odciągnąć ją od głupstw – podkreślił premier Mateusz Morawiecki w Truskolasach, który w poniedziałek odwiedził Szkołę Podstawową im. Stanisława Ligonia, gdzie zainicjował budowę boiska sportowego.

Twitter.com

Morawiecki w Truskolasach spotkał się z piłkarzem, reprezentantem Polski, byłym zawodnikiem m.in. Borussi Dortmund, a obecnie Wisły Kraków, pochodzącym z Truskolasów Jakubem Błaszczykowskim.

Według premiera trzeba się zastanowić nad systemem szkolenia młodych piłkarzy i nowatorskim podejściem do piłki nożnej.

– Wielkim naszym pragnieniem, a moim marzeniem jest to, żeby dzieciaki, młodzież również z Truskolasów, z takiej ziemi jak ta, północna część woj. śląskiego, żeby mogły trenować, żeby chciało im się chcieć, żeby odciągnąć ich od tych głupstw, głupotek i większych jakiś chuligańskich wybryków, albo siedzenia z nosem w smartfonach – powiedział Morawiecki.

Premier oznajmił, że „droga do sukcesu jest usiana ciężką pracą”. – Nie wolno się załamywać. Trzeba podnosić głowę po drobnych i większych porażkach – oznajmił.

Jestem przekonany, że za 5-10 lat będziemy w stanie osiągać sukcesy w Lidze Mistrzów, w piłkarskich mistrzostwach świata i Europy – ocenił premier...

– Trzeba iść do przodu w ramach pewnej dyscypliny. Taką drogę przebył nasz piłkarz. Chciałem podziękować Kubie Błaszczykowskiemu za wspaniałą postawę, postawę patriotyczną i naukę patriotyzmu w praktyce – dodał.

Jakub Błaszczykowski stwierdził, że jest to dla niego „bardzo ważny dzień”. – Jak wspomniałem panu premierowi, od 2010 r. starałem się, żeby takie wydarzenie miało miejsce, żeby powstało boisko, akurat tu, bo tutaj wykonywałem pierwsze kroki – powiedział.

Budowa boiska w Truskolasach jest częścią finansowanego przez rząd Programu Certyfikacji Szkółek Piłkarskich PZPN.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem