Reklama

Spotkania… rozmowy…

Życie sztuką sakralną pisane

Piotr Jackowski
Edycja sandomierska 13/2005

W stronę sacrum

Władysław Szpunar pochodzi z Wysokiej k. Łańcuta, gdzie spędzał dzieciństwo. Odkrywszy w sobie artystyczną pasję, rozwijał talent w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. - Ta szkoła wytyczyła moją przyszłą drogę - wspomina. Dalszym etapem jego edukacji były studia w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie. Skąd wzięło się u niego zainteresowanie sztuką sakralną?
- Chrześcijaństwo stanowi dla mnie wielką wartość - podkreśla akcentując, że to właśnie wiara była czynnikiem ukierunkowującym jego twórcze zamiłowania. W aktywności na polu sztuki sakralnej dostrzegł nie tylko możliwość wyrażania ekspresji, lecz także przekazywania głębszych treści.

Artystyczne kulisy

Przystępując do pracy, artysta stara się poznać dokładnie wygląd kościoła, którego wystroju ma dokonać. W tym celu robi dokumentację fotograficzną. Potem powstaje seria rysunków w formie koncepcyjnych szkiców. Zwykle okazuje się, że pomysły powstałe jako pierwsze są najwartościowsze i najtrafniejsze. Myśląc nad nimi, Władysław Szpunar stopniowo je upraszcza, by powstające dzieło było zwięzłe formalnie, komunikatywne i przemawiało symboliką. Kolejnym etapem są rzuty przestrzenne, uwzględniające elementy architektury świątyni.
Często jest tak, że określony pomysł realizuje ktoś inny, np. pracownia stolarska. Artysta nadzoruje wykonywane prace, dbając o to, by przebiegały zgodnie z dokumentacją. Ów nadzór jest niezwykle istotny, ponieważ dopiero w trakcie jakiejś realizacji można zadecydować o jej ostatecznym wyglądzie. Ważna jest również konieczność zgrania działań ekip wykonawczych.

Gloria w bazylice

Bazylika konkatedralna w Stalowej Woli to miejsce o wielkim znaczeniu dla całej diecezji sandomierskiej.- Nie spodziewałem się, że moje przemyślenia będą tutaj wzięte pod uwagę - wspomina Władysław Szpunar. Realizując je, zaprojektował ławki, konfesjonały i sedilla, korespondujące znakomicie z gotycką architekturą bazyliki pw. Matki Bożej Królowej Polski.
Największym wyzwaniem było zaprojektowanie glorii - monumentalnej kompozycji, umieszczonej w prezbiterium kościoła. Myśląc nad jej koncepcją, artysta zastanawiał się, jak pogodzić płynną, kulistą formę z lekką i rozczłonkowaną architekturą konkatedry. Powstała eliptyczna gloria okazała się kompozycją lekką dzięki wprowadzeniu ażurowych wzorów. W jej centrum znalazło się tabernakulum symbolizujące hostię. Zostało ono otoczone motywami liści winnego grona oraz rozłożonymi promieniście kłosami zboża, mówiącymi o emanowaniu łaski Bożej.
Z innych przedsięwzięć Władysława Szpunara w bazylice na podkreślenie zasługuje zaprojektowanie Bożego Grobu. Jego cechą charakterystyczną jest gra światła w kolorowych szkłach, symbolizująca Zmartwychwstanie Pańskie. Kompozycja została zrobiona w sposób trwały, dzięki czemu można składać ją w świątyni corocznie.

Reklama

Ołtarz papieski

Znaczącym akcentem w dorobku twórczym artysty było wykonanie projektu ołtarza papieskiego. Władysław Szpunar zgłosił swój udział w konkursie, ogłoszonym w związku z wizytą Ojca Świętego Jana Pawła II w Sandomierzu. Przystępując do pracy, plastyk uwzględnił konkretne wymogi, związane z położeniem ołtarza u stóp skarpy wiślanej. Miał także na uwadze hasło „Potężni wiarą” oraz koloryt panoramy Sandomierza.
- Udział w konkursie był wartościowym doświadczeniem. Włożony trud przyniósł owoce pomimo tego, że mój projekt nie zwyciężył - zauważa artysta.

Od Kłyżowa po Brazylię

Twórczość Władysława Szpunara upiększa wnętrza wielu świątyń nie tylko w Polsce, lecz także za granicą. Swego czasu wykonał wizualny projekt dzwonnicy, która stanęła przy jednym z brazylijskich kościołów.
Z obiektów bliższych nam warto wymienić wystrój kościoła parafialnego w Kłyżowie, kaplicę cmentarną w Jastkowicach, stacje drogi krzyżowej wokół kościoła w Stanach, zbudowane w formie kapliczek.
Na szczególne podkreślenie zasługuje zaprojektowanie wystroju kaplicy, mieszczącej się w stalowowolskiej Ochronce im. św. Brata Alberta. Centralnym elementem jest płaskorzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego, osadzona na wielobarwnej, drewnianej kompozycji.

Pedagog i dyrektor

Mianem wieloletniej i wdzięcznej przygody określa artysta swoją działalność pedagogiczną. Władysław Szpunar uczył plastyki w Liceum Ogólnokształcącym im. Komisji Edukacji Narodowej w Stalowej Woli, pracując jednocześnie w Publicznej Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Pysznicy. Od czasu reformy oświaty miejscem jego pracy jest tylko pysznicki Zespół Szkół, gdzie aktualnie pełni funkcję dyrektora.
Udało mi się zachęcić młodzież do twórczej pracy, przynoszącej efekty w postaci udziału w konkursach ogólnopolskich i wojewódzkich. Za osiągane wyniki otrzymywał nagrody ministra edukacji i kuratora oświaty, przyznano mu także Medal Komisji Edukacji Narodowej. W swej obecnej aktywności kierowniczej kładzie nacisk na budowanie fundamentów pod przyszłe życie wychowanków.

Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Lublin stał się Częstochową

2019-07-24 08:46

Anna Artymiak

Z okazji 70. rocznicy Cudu Lubelskiego Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” przygotowało książkę pt. „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. Publikacja opracowana przez Mariolę Błasińską przedstawia historię i świadectwa uczestników niezwykłych wydarzeń w katedrze lubelskiej.

Katarzyna Artymiak

Historia i świadectwa

Książka Marioli Błasińskiej jest pierwszą tak obszerną rekonstrukcją wydarzeń. Zawiera świadectwa uczestników cudu, jak i analizę dokumentów z 20 archiwów państwowych i kościelnych z całej Polski. Autorce udało się dotrzeć do wielu źródeł, w tym do państwowych dokumentów, powszechnie uważanych za zniszczone, a także do będących jeszcze w opracowaniu zbiorów z sekretariatu prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Najcenniejszym i najbogatszym źródłem były jednak zbiory Archiwum Archidiecezjalnego i archikatedry lubelskiej. M. Błasińska wykorzystała również materiały ze zbiorów osób prywatnych. Tytułowe zagadnienie omówione jest w kontekstach historycznym i religijnym, było to bowiem wydarzenie, które wpisało się w dzieje regionu i całego kraju, stając się źródłem wielu głębokich przeżyć duchowych. Książkę ubogaca cenny materiał fotograficzny, na który składają się zdjęcia historyczne oraz współczesne, a także skany dokumentów państwowych i kościelnych.

Prezentacja książki

W przededniu rocznicy Cudu Lubelskiego w Trybunale Koronnym odbyła się promocja książki z udziałem autorki oraz zaproszonych gości, m.in. abp. Stanisława Budzika, biskupów Ryszarda Karpińskiego i Mieczysława Cisło, proboszcza archikatedry ks. Adama Lewandowskiego, dyrektora „Gaudium” ks. Marka Szymańskiego, dyrektora lubelskiego oddziału IPN Marcina Krzysztofika i Jacka Wołoszyna (KUL/IPN). W spotkaniu uczestniczyli także: Jerzy Cichocki - świadek wydarzeń sprzed 70 lat oraz rodziny Zygmunta Dempka, chemika który badał łzę na obrazie, i Heleny Rawczuk, młodej kobiety, która w lipcu 1949 r. zginęła przed katedrą.

Opowiadając o pracy nad książką, Mariola Błasińska podkreślała, że największe wrażanie zrobiły na niej świadectwa. Przywołała jedno, Stefani z Kozienic, do której 3 czerwca, dokładnie miesiąc przed rocznicą Cudu Lubelskiego, przyszła we śnie Matka Boża. Chora kobieta usłyszała słowa: „wytrzymaj jeszcze miesiąc”; była przekonana, że umrze. Kiedy dowiedziała się o cudzie w Lublinie, wybrała się do katedry. Modląc się przed obrazem Matki Bożej dostrzegła, że postać Maryi jest dokładnie taka sama, jak z jej snu. Uzdrowiona kobieta co roku przyjeżdżała do katedry i składała świadectwo; w latach 60. XX wieku złożyła wotum wdzięczności za dar uzdrowienia.

Relacja świadka

Bezpośrednim świadkiem zdarzenia z 1949 r. był gen. Jerzy Cichocki, obecnie prezes kraśnickiego okręgu Związku Piłsudczyków RP. - Byłem jednym z pierwszych świadków cudu, który miał miejsce w katedrze lubelskiej. W ostatnich dniach czerwca, po skończeniu gimnazjum, zdawałem egzaminy do technikum budowlanego w Lublinie. To była niedziela; miały być ogłoszone wyniki z pierwszej części egzaminu. Z kolegą pojechaliśmy do szkoły i okazało się, że zostaliśmy dopuszczeni do egzaminów ustnych. Wracając, szliśmy przez Krakowskie Przedmieście; po południu przechodziliśmy koło katedry. Zaproponowałem, by wstąpić na odmówienie pacierza w intencji dalszych egzaminów. Kiedy weszliśmy do kościoła było już po sumie, prawie pusto. Odmówiliśmy pacierz i w tym czasie usłyszeliśmy płacz, jakieś krzyki. Poszliśmy do lewej nawy by zobaczyć, co się stało. Odruchowo spojrzałem na obraz Matki Bożej i zobaczyłem, jak po prawej stronie utworzyła się krwawa łza, która popłynęła wzdłuż twarzy i zniknęła przy brodzie. Wszyscy padliśmy na twarz i zaczęliśmy się modlić. Zaraz pojechaliśmy do domu; o wszystkim opowiedziałem rodzicom, którzy tego samego dnia wybrali się do katedry - mówił J. Cichocki.

Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium zwraca się z prośbą, by świadkowie cudu, bądź osoby posiadające wiedzę lub materiały dotyczące samego wydarzenia jak i represji czy uzdrowień, zgłaszały się do siedziby wydawnictwa przy ul. Ogrodowej w Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem