Reklama

Nasze rodziny zwyczajne - niezwyczajne

Rodzina ośmiu błogosławieństw

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 13/2005

- Mamo! Mamo! Wiem, gdzie się spotkaliście i zakochaliście - woła Agnieszka. - A skąd wiesz? - pyta mama. - Tato mnie zawiózł i pokazał to miejsce. - To było prawie 30 lat temu - wspomina z nostalgią Danusia. Festyn na Podwolinie w racławickiej parafii. - Tak - mówi Adam. - Trochę wcześniej spotkałem z kolegami Cygankę i chciała nauczyć nas rzucać czar miłości na dziewczyny. Pomyślałem wówczas: o nie! Nie tak, ale co Ty mi, Panie, dasz! I chwała Bogu, że to się tak wtedy zaczęło. Tak niedawno, ale po naszych dzieciach widać, że już tak wiele się zmieniło. Kamilek to nasze ósme błogosławieństwo. A przecież wcześniej było ich siedem: Piotruś, Ania, Krzysiu, Gosia, Beatka, Sławek, Agnieszka. Teraz w rodzinie mamy już wnuka.

„Módl się i pracuj”

- Mamy rodzinną firmę hydrauliczną. Pan Bóg błogosławił, my pracowaliśmy, a firma rosła. Jestem nauczycielem zawodu i lubię pracować z młodzieżą. Przyjmując na praktyki, wychowałem ponad dwudziestu uczniów - opowiada Adam. - Otrzymałem za ten trud złotą odznakę z Warszawy. Dzielimy się obowiązkami. Trzeba wyjechać pomóc ludziom w różnych awariach. Trzeba planować front robót i szukać nowych inwestorów. Trzeba wykonać zlecenia, rozliczyć wykonane prace itd. Pracy nam nie brakuje, to też jest wielki dar od Pana Boga. Małżonka prowadzi dom, wychowuje dzieci, ale jest też świetną księgową.
Wśród tych zajęć mamy czas codziennie przyjechać do domu na godzinę 15.00, na wspólną Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Musi być taki czas, żeby wszystko układało się tak jak Pan Bóg chce. A On wie, co będzie dla nas najlepsze - mówi Adam. - Nie zawsze jesteśmy wszyscy, ale kto może, przyjeżdża na umówiony czas. Dzieci wracają ze szkoły, inne łączą się z nami w modlitwie tam, gdzie są, jeśli nie mogą przyjechać. Siedzimy właśnie w dużym pokoju, gdzie jest przygotowany na stole ołtarz modlitwy: obraz Jezusa Miłosiernego, świeca, kwiaty. To było wzruszające, gdy rozpoczęliśmy naszą rozmowę od modlitwy, zaproszeni przez Gospodarza.

Żyć dla innych

- Pomagam innym - zagalopował się Adam. - Pomagamy - dyskretnie i z uśmiechem poprawia go Danusia. - Tak, pomagamy tym, którzy tej pomocy oczekują. Trzeba dużo modlitwy, trzeba serca, czasu i prostej otwartości na człowieka. Od 15 lat jesteśmy w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Ofiarowałem ją w intencji, aby Opatrzność Boża pokierowała losami naszej Ojczyzny - wyznaje Adam. - Trwamy w niej z małżonką z potrzeby serca. Był piękny moment w historii naszego małżeństwa, gdy braliśmy udział w rekolekcjach ewangelizacyjnych w 1990 r. w parafii Opatrzności Bożej. Dowiedziałem się wówczas o Krucjacie. Powiedziałem do małżonki, że chciałbym podjąć taki post od alkoholu. Stwierdziłem wtedy: ja się decyduję, a ty postąp, jak zechcesz. Małżonka wówczas powiedziała do mnie: - Jeśli ty, to i ja. - To była piękna chwila. To jest wielka siła i znak jedności naszego małżeństwa. Wcześniej, gdy oczekiwaliśmy naszych dzieci, ofiarowywałem za nie post od alkoholu, aby się urodziły zdrowe, aby były dobre. W mojej pracy nie było to proste. Ludzie z wdzięczności chcą dziękować alkoholem za wykonaną pracę. Matka Boża mi pomogła, przez Cudowny Medalik.

Apostoł Cudownego Medalika

- Jestem apostołem Cudownego Medalika - mówiąc, Adam wręcza mi małą zafoliowaną karteczkę z modlitwą do Matki Bożej i oprawionym razem Cudownym Medalikiem. Traktuje go jako narzędzie pomocy ludziom. Wręczam go tym, z którymi się spotkam. I owoce są zaskakujące, np. siedem lat trzeźwości pewnego człowieka, którego Pan Bóg postawił na naszej drodze. Właściwie wszyscy go już przekreślili i on sam stoczył się bardzo nisko. Ale Matka Boża potrafi dokonywać wielkich dzieł, jeśli tylko człowiek z Nią współpracuje. Dziesiątek Różańca to tak niedużo, a dzieją się cuda, jeśli z wiarą poda się komuś rękę.
Pani doktor Wiola - ginekolog prosiła nas o pomoc. Jej pacjentka, która oczekiwała piątego dziecka, była załamana z powodu braku pracy i lęku o przyszłość. Chciała zabić swoją córeczkę pod presją męża i trudnej sytuacji. Żona nosiła wówczas pod sercem nasze ósme błogosławieństwo - Kamilka. Podobnie i pani doktor była w błogosławionym stanie, oczekując czwartego dziecka. Pojechaliśmy ją odwiedzić, porozmawiać. Wręczyłem Cudowny Medalik Matki Bożej, obiecaliśmy modlitwę i pomoc materialną. Pokazaliśmy jej z radością zdjęcia naszych dzieci. Kobieta uspokoiła się, pragnęła, by urodził się syn. Bóg dał im córeczkę. Kilka lat później urodziła jeszcze synka. Odwiedzamy czasami tamtą rodzinę. Jest w niej wiele pokoju i radości. To dzieło Matki Bożej. My staraliśmy się, by w niczym nie przeszkodzić.
Od kilku lat podejmujemy Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Właściwie nie wiemy, komu pomagamy. W tym przypadku Maryja pokazała nam naocznie, jak realizuje się ta adopcja w praktyce. Modlitwa, którą się zanosi przez dziewięć miesięcy za poczęte i zagrożone dziecko, rozciąga nad nim taki ochronny i skuteczny parasol. I to jest wielka nasza radość.

Reklama

U Kalwaryjskiej Pani

- Mamy wiele miejsc, gdzie jeździmy dziękować Panu Bogu i Matce Najświętszej. Najbardziej nam zapadło w serce sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej. Po raz pierwszy pojechałem tam w 1974 r. - wspomina Adam. - Byłem wówczas w wojsku. Mój dowódca zachęcił mnie, bym przeznaczył na ten wyjazd urlop nagrodowy. Pomyślałem: z Bożym błogosławieństwem mogę być i na Kalwarii i w domu. I tak się stało. Razem z małżonką jeździmy tam od naszego ślubu. Tam pod opieką Matki Bożej wzrastały i wychowywały się nasze dzieci, które, gdy podrosły, umieją tam trafić same. Wyjeżdżały do Kalwarii z nami także inne rodziny. Byliśmy tam z kręgiem Domowego Kościoła, do którego należymy.

Rodzina rodzin

- W Oazie Rodzin jesteśmy od 13 lat. Należymy do kręgu, w którym jest siedem małżeństw i wspólnie małżonkowie są rodzicami 35 dzieci. Otaczają nas ludzie, z którymi dzielimy nasze radości i smutki. Modlimy się wspólnie. Mamy czas na zorganizowanie zabawy i towarzyskiego spotkania. I jest czas na czytanie Biblii, religijne dyskusje i dzielenie się Bogiem w naszym życiu. Nie żałujemy czasu na uczestnictwo w codziennej Mszy św. Jesteśmy wraz z innymi rodzinami zaangażowani na rzecz parafii. To jest dla nas źródło wielkiej radości.

Życiowe krzyże

- Nie brakuje nam krzyży - ze wzruszeniem mówi Danusia. Przeżyliśmy ciężki wypadek syna. Bogu dzięki wyszedł z niego bez uszczerbku. Niedawno doświadczył nas Bóg kradzieżą samochodu syna. To znowu zostaliśmy oszukani na wielką sumę pieniędzy w firmie ubezpieczeniowej. Modlę się w intencji tej pani księgowej, żeby już nigdy nikogo nie oszukała. Bóg daje siłę, by to wszystko unieść. Byliśmy właśnie w Łagiewnikach, kiedy dowiedzieliśmy się o tych ostatnich malwersacjach. Tak nas Bóg przygotowywał, by godnie przeżyć tę chwilę. Nasze córki chciały zarobić trochę pieniędzy na studia. Były w Kalwarii Pacławskiej, by prosić o błogosławieństwo na ten wyjazd do Anglii. Mimo choroby Gosi tam za granicą udało się im zarobić trochę grosza dzięki pomocy mieszkających tam Polaków. Mimo tych naszych finansowych kłopotów córki mogą kontynuować studia.
Opowiadaniom nie ma końca, żal opuszczać tę atmosferę życzliwego domu Danusi i Adama Bąków z Niska. Przypomina się wołanie Kardynała Wyszyńskiego o święte rodziny. I w rodzinach jest odpowiedź na tę modlitwę profetycznego Prymasa Tysiąclecia.

Zespół Episkopatu ds. Apostolstwa Trzeźwości: alkohol pogłębia proces degradacji społecznej

2019-07-18 12:21

lk / Łomża (KAI)

Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki i pogłębia proces degradacji społecznej - napisał bp Tadeusz Bronakowski w corocznym apelu Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień – miesiąc abstynencji. W apelu ponowiony został postulat wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy alkoholu oraz skuteczniejszego egzekwowania zakazu jego sprzedaży osobom nieletnim.

©freshidea – stock.adobe.com

W apelu bp Tadeusz Bronakowski wspomina o odpowiedzialności, która powinna skłaniać do odważnej i prawdziwej oceny sytuacji zagrożenia wolności w Polsce. - Sytuacja ta jest bardzo poważna, związana przede wszystkim ze stałym wzrostem spożycia alkoholu i popadaniem w różnorakie uzależnienia coraz większej liczby rodaków - zauważa przewodniczący Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości.

"Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Można go kupić całą dobę, także na stacjach paliw. Ogromna liczba punktów sprzedaży alkoholu w przeliczeniu na mieszkańców oznacza, że ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki. To pogłębia proces degradacji społecznej" - czytamy w apelu.

Zdaniem bp. Bronakowskiego, na szczególnie potępienie zasługuje reklama alkoholu, utrwalająca stereotyp picia jako formy relaksu, a przemilczająca straszliwe skutki pijaństwa i popadania w alkoholizm.

Konieczne jest zatem w jego opinii wprowadzenie zakazu reklamy alkoholu, gdyż wpływa ona na podświadome wybory młodych ludzi, których efektem bywa uzależnienie i "stopniowe staczanie się w dół". - To właśnie obecność reklamy alkoholu w przestrzeni publicznej powoduje, że narosłe przez wieki szkodliwe wzory spożycia tak łatwo są przekazywane w kolejnych pokoleniach - czytamy w dokumencie na sierpień - miesiąc trzeźwości.

W apelu bp Bronakowski ubolewa nad faktem, że dla wielu Polaków alkohol jest uważany za napój powszechny, produkt spożywczy, a nawet "prozdrowotny". Alkohol stał się dla Polaków czymś tak bardzo ważnym i wartościowym, że wszelkie próby ograniczenia sprzedaży, chociaż motywowane dobrem obywateli i poparte najnowszymi badaniami naukowymi, traktowane są jako zamach na wolność osobistą.

"Z wielkim bólem - podkreśla biskup - obserwujemy tak częste przekraczanie prawa, polegające na sprzedaży alkoholu osobom nieletnim. Apelujemy do władz państwowych i samorządowych o podjęcie zdecydowanych kroków, aby prawo w tym zakresie było bezwzględnie egzekwowane".

"Z rozpitym społeczeństwem nie zrealizujemy wspaniałych projektów modernizacji Polski. Dlatego jednym z najistotniejszych obowiązków państwa i samorządów jest troska o trzeźwość narodu, wyrażająca się między innymi likwidacją reklamy, ograniczaniem fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu" - apeluje bp Bronakowski.

Apel przypomina także wielowiekową ofiarną pracę Kościoła w Polsce nad ochroną trzeźwości narodu. "Kościół cieszy się licznymi inicjatywami podejmowanymi w diecezjach i parafiach, takimi jak rekolekcje trzeźwościowe, spotkania modlitewne, pielgrzymki, wykłady i warsztaty, i wiele innych. Gorliwy apostolat różnych wspólnot abstynenckich i trzeźwościowych napawa nadzieją, że stale będzie wzrastać liczba tych, którzy praktykować będą cnotę trzeźwości" - napisał bp Bronakowski.

"Nie będzie trzeźwej Polski bez współpracy rodziny, Kościoła, instytucji państwowych i samorządowych. Nie będzie trzeźwej Polski bez odwagi mówienia prawdy, nawet trudnej, o naszych problemach. Nie będzie trzeźwej Polski bez mocnego sprzeciwu na rozpijanie Polaków, zwłaszcza najmłodszych" - podsumowuje przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Cordes na ewangelizacji Bieszczadów: opowiadajcie o Bogu, poświęćcie Mu czas

2019-07-19 11:56

pab / Polańczyk (KAI)

– Opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy – mówił kard. Paul Josef Cordes do uczestników Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2019” (WEB). Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum odwiedził ewangelizatorów wraz z abp. Józefem Michalikiem. Obaj sprawowali Mszę św. w czwartek wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku.

Karl-Michael Soemer/pl.wikipedia.org

Hierarchowie spotkali się z ewangelizatorami przed Eucharystią. Kard. Paul Josef Cordes uznał, że za rzecz bardzo ważną promowanie tego rodzaju wydarzeń, które głoszą Ewangelię również poza kościołem na ulicach.

Opowiedział o czasach z lat 80., kiedy kierował Międzynarodowym Ośrodkiem Młodzieżowym San Lorenzo w Rzymie. Mówił, że zawsze był zwolennikiem ewangelizacji ulicznej i zachęcał do niej młodzież. – Ale to nie wystarczy, że ja do tego zachęcam. Muszę pójść z nimi, żeby to potwierdzić i ich utwierdzić. Bardzo się bałem, było tam pełno ludzi – mówił.

Kard. Cordes przyznał, że początkowo się bał, że rozpozna go ktoś znajomy i powie: „on również trafił do tej sekty”. – Potem jednak byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem dać takie świadectwo. Później kontynuowaliśmy tę samą misję z krzyżem Roku Świętego – opowiadał.

Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum podkreślił, że ewangelizacja jest bardzo ważnym dziełem, bo przypomina ludziom, że Bóg istnieje, żyje i działa. – Baliśmy się bardzo, ale to ważne, żeby się przełamać i dać świadectwo. Nie tylko wobec tych, których spotkaliśmy, dla nas samych to jest bardzo ważne. Dać świadectwo to znaczy potwierdź swoją wiarę. Czynisz coś dobrego dla Boga, dla ludzi, ale także żebyś swoją wiarę utwierdził – powiedział purpurat. Kardynał przypomniał słowa Benedykta XVI, który przestrzegał, że człowiek jest w ciągłym niebezpieczeństwie zapomnieć o Bogu. – Tutaj jeszcze widzę Pana Boga w kulturze, w relacjach międzyludzkich – powiedział odnosząc się do swoich wrażeń z Polski. – Zachowajcie to! Mówcie, opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. Kiedy mamy wykreślić czas przeznaczony na jakiś cel, zawsze wykreślamy czas poświęcony Panu Bogu – zwrócił uwagę.

Kard. Cordes zaapelował, aby modlić się wspólnie w domu, bo jest to ogromnie ważne świadectwo wobec dzieci, zwłaszcza młodszych. – Biskupi afrykańscy mówili, że dziecko przyjmuje więcej wiadomości widząc rodziców, niż ich słysząc – wskazał.

Po spotkaniu abp Józef Michalik przewodniczył Mszy św. posłania, na zakończenie której ewangelizatorzy otrzymali krzyże. Eucharystię koncelebrował również kard. Cordes.

W homilii abp Michalik zachęcał obecnych, aby otaczali się właściwymi osobami, ponieważ otoczenie wpływa na nasze zachowania i możemy się zmienić na gorsze lub na lepsze. Zaznaczył przy tym, że w tym doborze nie wolno nikim gardzić.

Emerytowany metropolita przemyski zwracał uwagę, że świadectwo świeckich często mocniej przemawia do ludzi, ponieważ niektórzy na słowa księdza lub biskupa się zamykają.

– Nie trzeba narzucać, ale trzeba dać świadectwo z radości z tego, że jesteśmy blisko Pana i On jest blisko nas – powiedział.

Zaznaczył, żeby nie zrażać się upokorzeniami, ponieważ są one „zasługą na niebo”.

Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów trwa od poniedziałku, jednak główne wydarzenia rozpoczynają się dzisiaj. Pierwsze dni ewangelizatorzy spędzili na rekolekcjach. Natomiast w piątek i sobotę ze specjalnym programem będą obecni na koronie Zapory Solińskiej. Z kolei w niedzielę zaplanowano projekt „Niebiańska plaża” na Cyplu w Polańczyku.

W piątek wieczorem ulicami Polańczyka przejdzie Droga krzyżowa, którą przygotowuje teatr uliczny działający przy Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży w Besku. Natomiast w sobotę w amfiteatrze odbędzie się Christo Dancing, który poprowadzi Dj Cristo.

W niedzielę o 13.00 Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku będzie przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. Będzie ona transmitowana przez TV Polonia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem