Reklama

Kolędowanie w Silesia City Center

2018-12-28 11:09

ks. sk / Katowice (KAI)

Lestat (Jan Mehlich)/pl.wikipedia.org

W czwartek popołudniu kilkaset osób pośród sklepów w największym centrum handlowym w Katowicach kolędowało dla Nowonarodzonego. Wspólną modlitwę zorganizował ks. Bogdan Kania – rektor kaplicy przy Silesia City Center – wraz ze Wspólnotą Przymierza Rodzin „Mamre” i wydziałem Nowej Ewangelizacji kurii metropolitalnej w Katowicach.

- Teraz jest też czas na to, aby każdy z nas wyznał, że Jezus Chrystus jest jego Panem i Zbawicielem – mówił ks. Kania zachęcając wszystkich do wspólnej modlitwy. – Nie wiem co teraz jest w Twoim sercu, ale możesz to wszystko oddać Jezusowi – dopowiedział po chwili.

Podczas wspólnego kolędowania kilka osób ze wspólnoty rodzin „Mamre” podzieliło się także świadectwem swojego życia. – Od kilku lat jestem we wspólnocie. Trafiłam do niej dzięki córce, która uświadomiła mi, że życie w związku, który nie jest sakramentalny nie powinno mieć miejsca – mówiła Teresa dzieląc się swoją historią. Iwona opowiedziała o sile modlitwa, dzięki której walczy z chorobą nowotworową swojej córki. – To nie jest proste, ale wiem, że Pan Bóg nam błogosławi i dzięki temu możemy przez to przejść – powiedziała.

Reklama

Razem z dorosłymi kolędowali także najmłodsi przebrani za anioły oraz postacie biblijne. Każdy z uczestników spotkania otrzymał także specjalny list przygotowany przez wspólnotę „Mamre”.

Kolędowanie w Silesia City Center odbywa się już od kilku lat zaraz po świętach. Gromadzi w największym centrum handlowym Katowic kilkaset osób, które modlą się wspólnie, śpiewają kolędy i dzielą się świadectwem swojego życia.

Tagi:
kolędowanie Katowice

Reklama

Abp Skworc: Wojciech Korfanty jednym z najwybitniejszych synów Śląska

2019-08-17 13:33

mp / Katowice (KAI)

Metropolita Katowicki odprawił uroczystą Mszę św. z okazji przypadającej dziś 80-rocznicy śmierci Wojciecha Korfantego - wielkiego Ślązaka, który stanął na czele III powstania śląskiego, a później jednego z liderów polskiej chrześcijańskiej demokracji oraz opozycji antypiłsudczykowskiej. Msza św. sprawowana była 17 sierpnia w archikatedrze katowickiej w liturgiczne święto św. Jacka, który także pochodził ze Śląska.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wojciech Korfanty (1873 – 1939)

Abp Wiktor Skworc powiedział, że Korfanty był człowiekiem, który „na początku XX wieku, a zwłaszcza w czasie trzech powstań śląskich w i czasie plebiscytu stał się Lux ex Silesia i na firmamencie postaci z Górnego Śląska pozostaje gwiazdą pierwszej wielkości”. Dodał, że Korfanty był nie tylko mężem stanu, ale i znawcą jak i krzewicielem katolickiej nauki społecznej.

Przypomniał, że Wojciech Korfanty urodził się na terenie Siemianowic w rodzinie górniczej. Tuż przed maturą został relegowany za polskość z katowickiego gimnazjum, zdał egzamin dojrzałości i podjął studia wyższe. A jako młody człowiek, student we Wrocławiu zaangażował się na rzecz politycznej emancypacji Górnoślązaków.

„Od młodości trwał w wierności Kościołowi katolickiemu i katolickiej nauce społecznej, której był nie tylko znawcą, ale i krzewicielem” – podkreślił kaznodzieja. Dodał, że umiał ją aplikować do konkretnych sytuacji i w oparciu o nią proponował rozwiązywanie problemów polityczno-społecznych oraz chrześcijańskie „urządzanie” państwa polskiego.

A jako człowiek wielkiego zaufania ludu Śląskiego „niejako przymuszony rezultatem plebiscytu”, stanął na czele III powstania śląskiego, które wywalczyło korzystne dla Polski decyzje o podziale Górnego Śląska – podkreślił arcybiskup.

Następnie unaocznił prześladowania ze strony sanacji, jakie spotkały Korfantego jako jednego z liderów chrześcijańskiej demokracji, która była ugrupowaniem opozycyjnym wobec Piłsudczyków. „W związku z działaniami sanacji w kraju, został w 1930 roku aresztowany, po odzyskaniu wolności wrócił na Górny Śląsk” – wyjaśnił abp Skworc.

Dodał, że Korfanty, który był nieustannie inwigilowany, podjął decyzję o emigracji. Zamieszkał na kilka lat w czeskiej Pradze. „Tuż przed wybuchem II wojny wrócił jednak do Warszawy, lecz spotkał się z wrogim przyjęciem. Ponownie aresztowany. Zmarł 17 sierpnia 1939. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach. Uroczystościom przewodniczył biskup katowicki Stanisław Adamski” – zaznaczył metropolita katowicki.

Następnie abp Sworc przypomniał aktualność wielu tez, jakie za życia głosił Wojciech Korfanty, a które stanowiły rdzeń jego programu politycznego. Wśród nich wymienił troskę o zdrowie moralne narodu, troskę o dobro wspólne państwa i wszystkich obywateli w opozycji do partyjnych gier poszczególnych ugrupowań, a także troskę o uniwersalizm misji Kościoła, który nie powinien „mieszać się do walk partyjno-politycznych i zawsze stać ponad nimi”.

„Weźmy sobie do serca te słowa naszego rodaka, syna śląskiej ziemi, który dla naszej małej Ojczyzny i Polski nie tylko walczył i pracował, ale i cierpiał" – podkreślił metropolita, dodając, że "wiele wycierpiał od swoich, co było dla niego najbardziej bolesne”

Publikujemy treść homilii abp. Wiktora Skworca:

W liturgiczną uroczystość św. Jacka, patrona górnośląskiej metropolii, spotykamy się z postacią historycznie odległą, ale bliską w przestrzeni wiary i Kościoła, postacią, która nie przestaje być Lux ex Silesia. Światłością ze Śląska.

Życiorys św. Jacka ukazuje, że dla człowieka dojrzewającego w świetle Ewangelii – najważniejsze staje się jej głoszenie i świadczenie o niej. Z pewnością niezliczoną ilość razy – stając prze nowymi wyzwaniami – powtarzał słowa refrenu dzisiejszego psalmu responsoryjnego: „Przychodzę Boże, pełnić Twoją wolę”, które są syntezą odpowiedzi człowieka na wyzwania zawarte w słowie Bożym!

„Ten syn śląskiej ziemi – jak mówił o nim papież Benedykt XVI w czasie modlitwy „Anioł Pański” w 2007 roku – porwany duchem misyjnym św. Dominika, gorliwie głosił Ewangelię od Gdańska po Kijów. Wraz z całym Kościołem w Polsce dziękuję Bogu za jego życie i apostolstwo”.

Kiedy św. Jacek uciekał z Kijowa przed turecką inwazją, to – jak mówi podanie – w jednym ręku niósł monstrancję i figurę Matki Bożej w drugim…To były jego najcenniejsze skarby: Eucharystia i Maryja.

Św. Jacek – Ex Silesia Lux – „Światło ze Śląska” niech nam towarzyszy swoim patronatem i światłem; niech otoczy swoim wstawiennictwem dzieło nowej ewangelizacji! Niech ma w opiece wszystkie instytucje archidiecezji, służące dziełu ewangelizacji, zwłaszcza Księgarnię św. Jacka.

Niech wszystko dokonuje się w mocy Bożego Ducha i przy Jego pomocy!

Wspominamy dziś 80-tą rocznicę śmierci człowieka, który na początku XX wieku, a zwłaszcza w czasie trzech powstań śląskich w i czasie plebiscytu stał się „Lux ex Silesia” i na firmamencie postaci z Górnego Śląska pozostaje gwiazdą pierwszej wielkości.

Wojciech Korfanty – bo o nim mowa - urodził się na terenie Siemianowic w rodzinie górniczej. I chociaż (tuż przed maturą) relegowany za polskość z katowickiego gimnazjum, zdał egzamin dojrzałości i podjął studia wyższe. Sam wyznał: „Zasługę mojego uświadomienia narodowego przypisać muszę moim hakatystycznym profesorom w gimnazjum w Katowicach, którzy zohydzaniem wszystkiego co polskie i co katolickie wzbudzili we mnie ciekawość do książki polskiej, z której pragnąłem się dowiedzieć, czym jest ten lżony i poniżany naród, którego językiem w mojej rodzinie mówiłem.”

Już jako student we Wrocławiu angażował się na rzecz politycznej emancypacji Górnoślązaków. Od młodości trwał w wierności Kościołowi katolickiemu i katolickiej nauce społecznej, której był nie tylko znawcą, ale i krzewicielem. Umiał ją aplikować do konkretnych sytuacji i w oparciu o nią proponował rozwiązywanie problemów polityczno-społecznych a nawet po roku 1922 chrześcijańskie „urządzanie” państwa polskiego.

W tych dążeniach był konsekwentny, zwłaszcza, kiedy niejako przymuszony rezultatem plebiscytu, stanął na czele III powstania śląskiego. Dając przyzwolenie na rozpoczęcie walk chciał wywrzeć nacisk na aliantów, aby decyzje o podziale terytorium Górnego Śląska po plebiscycie były bardziej sprawiedliwe, a więc dla strony polskiej korzystniejsze. I taka zapadła 20 października 1921 r. Zadecydowała o tym walka i determinacja powstańców oraz mądre przywództwo Wojciecha Korfantego, wspieranego także przez znaczną część duchowieństwa śląskiego.

W związku z działaniami sanacji w kraju, został w 1930 roku aresztowany, po odzyskaniu wolności wrócił na Górny Śląsk. Nieustannie inwigilowany udał się na emigrację. Zamieszkał w czeskiej Pradze. Tuż przed wybuchem II wojny wrócił jednak do Warszawy, lecz spotkał się z wrogim przyjęciem. Ponownie aresztowany. Zmarł 17 sierpnia 1939. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach. Uroczystościom przewodniczył biskup katowicki Stanisław Adamski.

„Z wyroku Bożego, pełna chwały, ofiarna służba ojczyźnie dobiegła kresu. Stanął przed Sędzią Najwyższym wielki obywatel, syn Kościoła, nieustraszony rycerz Rzeczypospolitej. Tam go już nie dosięgnie ani zawiść, ani złość ludzka. Wojciech Korfanty znajdzie na kartach historii odrodzonej Polski należne mu stanowisko, choć go mu odmawiano za życia. Niech część głęboką dla jego zasług, jaką żywi wraz ze mną ogromna większość naszego narodu, będzie w tych ciężkich chwilach osłodą dla Czcigodnej Pani i dla pogrążonej w żałobie rodziny” (Ignacy Paderewski, Prezydent RP do Elżbiety Korfantowej).

Wojciech Korfanty był człowiekiem, który z przejęciem powtarzał słowa ślubów króla Jana Kazimierza: „Obieram Ciebie dzisiaj za moją Patronkę, za Królową mojego narodu”. Znał ich religijną i społeczną treść.

Niech zatem dziś – w 80 rocznicę Jego śmierci – przemówi do nas słowami nie tyle Ślubów, ile swoich artykułów, drukowanych w „Polonii”, pisanych w Polsce i na emigracji a zebranych w książce „Wojciech Korfanty, Naród - Państwo-Kościół”. Przyjmijmy jego kilka myśli o narodzie, państwie i Kościele, jak testament.

Zdrowie moralne narodu

W zdrowym ciele zdrowy duch. Jeżeli dusza narodu jest chorą, to na nic się nie zdadzą wszelkie przepisy, mające na względzie zdrowie cielesne. Naród chory na duszy i pod względem cielesnym musi z czasem zmarnieć, a razem z nim marnieje także i państwo, a naród i państwo staną się pastwą innych narodów zdrowych i silnych na duszy i ciele… Dlatego też każde państwo zalicza do swych obowiązków także troskę o zdrowie ducha i duszy narodu, aczkolwiek troska o duszę człowieka należy do najprzedniejszych zadań Kościoła. Jeżeli chodzi o moralne wychowanie obywatela, to pomiędzy Kościołem a państwem nie może być sprzeczności i rozbieżności, bo praca Kościoła i państwa w tej dziedzinie powinna się uzupełniać”.

O państwie i dobru powszechnym

"Celem państwa jest dobro powszechne, bonum commune, innymi słowy, szczęście doczesne obywateli, polegające na zaspokajaniu ich doczesnych potrzeb..."

Potęgę państwa stanowią nie tylko obszar jego ziemi, siła jego wojska, bogactwo i gospodarcza dzielność jego obywateli, ale przede wszystkim ich tężyzna moralna, ich zaufanie do władzy państwowej, ich ofiarność i zdolność do poświęcenia. Ale na to obywatel zdobywa się tylko wówczas, jeżeli w państwie widzi urzeczywistnienie dobra powszechnego (wspólnego), a przez to najwyższe swoje dobro doczesne. To jest moralna podstawa każdego państwa i każdego rządu” (por. „Polonia”. Nr 3917 z 8.XI.1935 r

Kościół stoi ponad walkami partyjnymi”

„Kościół nigdy nie miesza się do walk partyjno-politycznych i zawsze stoi ponad nimi. Intrygi poszczególnych partii, ich podstępne kombinacje, manewry wyborcze i targi partyjne, ambicje polityków wzajemnie się zwalczających i ubiegających się o ujęcie władzy w państwie w swoje ręce, częstokroć w egoistycznych interesach własnych lub pewnych ugrupowań społecznych pod pozorem służenia interesom ogólnym, są Kościołowi zupełnie obce. Z tą zawieruchą partyjno-polityczną Kościół nie chce mieć nic wspólnego…

Przeciwnie, jeżeli te walki partyjno-polityczne przybierają formy i rozmiary, niezgodne z dobrem publicznym i niezgodne z zasadami chrześcijańskimi, Kościół musi je publicznie potępić i nawoływać swoich wiernych, by w nich udziału nie brali”(str.383).

Bracia i Siostry! Weźmy sobie do serca te słowa naszego rodaka, syna śląskiej ziemi, który dla naszej małej Ojczyzny i Polski nie tylko walczył i pracował, ale i cierpiał. Wiele wycierpiał „od swoich”, co było dla niego najbardziej bolesne. Wierzymy, że otrzymał nagrodę życia wiecznego. A nam pozostaje – w duchu sumienności i pracowitości – powtarzać za św. Jackiem i śp. Wojciechem:

„Przychodzę, Boże, aby pełnić Twoją wolę” i działać zgodnie z poleceniami św. Piotra Apostoła: „Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, po poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwości, do cierpliwości pobożność, do pobożności miłość braterska, do przyjaźnie braterskiej zaś miłość… Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór..” Niech dzisiejsze spotkanie z tymi, którzy są „Lux ex Silesia” umacnia nasze powołanie i wybór. Amen.

***

Wojciech Korfanty urodził 20 kwietnia 1873 r. w Siemianowicach Śląskich. Jego ojciec był górnikiem. W latach 1903-1912 i 1918 Korfanty był posłem do Reichstagu oraz pruskiego Landtagu (1903-1918), gdzie reprezentował Koło Polskie.

25 października 1918 r. wystąpił w niemieckim parlamencie z żądaniem przyłączenia do państwa polskiego wszystkich polskich ziem zaboru pruskiego. Po powstaniu niepodległej Polski przeniósł się do Poznania. W latach 1918-1919 był członkiem Naczelnej Rady Ludowej stanowiącej rząd Wielkopolski podczas powstania, a w 1920 r., jako mianowany przez rząd polski komisarz plebiscytu na Górnym Śląsku, kierował całością przygotowań organizacyjnych do plebiscytu.

Korfanty współkierował II powstaniem śląskim, które było odpowiedzią polskich organizacji wojskowych i plebiscytowych na antypolskie działania niemieckie przed mającym tam się wkrótce odbyć plebiscytem. Rozkaz do walki wydano 19 sierpnia 1920 r. Powstanie objęło niemal cały górnośląski okręg przemysłowy. Zablokowane przez alianckie wojska zakończyło się 25 sierpnia. W jego wyniku niemiecką policję plebiscytową zastąpiono mieszaną – polsko-niemiecką, z obszaru plebiscytowego usunięto też osoby przybyłe tam po sierpniu 1919 r.

Plebiscyt odbył się 20 marca 1921 r. Za przynależnością do Polski głosowało 40,3 proc. ludności, przez co prawie cały obszar plebiscytowy przypadł Niemcom. Na tę wieść wcześniejsze pojedyncze strajki niezadowolonych z trudnych warunków materialnych i bezrobocia mieszkańców regionu przekształciły się 2 maja w strajk generalny i w nocy z 2 na 3 maja w III Powstanie Śląskie. Na jego czele znów stanął Korfanty, który – jako przeciwnik polityki faktów dokonanych i rozstrzygnięć zbrojnych – po pierwszych sukcesach militarnych dał rozkaz wstrzymania działań zbrojnych i czekania na decyzję Komisji Międzysojuszniczej Ententy.

W wyniku zrywu zdecydowano o korzystniejszym dla Polski podziale Śląska. Z obszaru plebiscytowego do Polski przyłączono 29 proc. obszaru i 46 proc. ludności. Podział był też korzystny dla Polski gospodarczo – na przyłączonym terenie znajdowały się 53 z 67 istniejących kopalni, 22 z 37 wielkich pieców oraz dziewięć z 14 stalowni.

W odrodzonej Polsce, Korfanty w latach 1922-1930 był posłem na Sejm z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Od października do grudnia 1923 r. był wicepremierem w rządzie Wincentego Witosa. Od 1924 r. wydawał dzienniki „Rzeczpospolita” i „Polonia”. W 1930 r. został aresztowany i wraz z posłami Centrolewu osadzony w twierdzy brzeskiej. Po uwolnieniu powrócił na Górny Śląsk, gdzie jednak jako polityczny przeciwnik wojewody Michała Grażyńskiego był zagrożony następnym aresztowaniem.

Wiosną 1935 r. w obawie przed represjami udał się na emigrację do czeskiej Pragi. Po aneksji Czechosłowacji wyjechał przez Niemcy do Francji. Był jednym z założycieli Frontu Morges (wraz z Ignacym Paderewskim, Józefem Hallerem i Wincentym Witosem), a później organizatorem i prezesem Stronnictwa Pracy powstałego z połączenia chadecji i Narodowej Partii Robotniczej.

W kwietniu 1939 r. po wypowiedzeniu przez III Rzeszę układu o nieagresji i niestosowaniu przemocy, powrócił do Polski, gdzie został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Pomimo protestów opinii publicznej spędził tam prawie 3 miesiące. Zwolniono go 20 lipca z powodu ciężkiej choroby. Zmarł 17 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kopalnia złota

2019-10-08 14:18

Ks. Tomasz Jaklewicz
Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 16-17

Zmienia się rola Dni Papieskich. Za życia Jana Pawła II były okazją do wyrażenia mu wdzięczności. Dziś przypominają jego osobę i dziedzictwo, które pozostawił. Zwłaszcza nam, Polakom, nie wolno o nim zapomnieć

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Im więcej upływa czasu od jego śmierci, tym bardziej go brakuje. Śmiem twierdzić, że nie jest to tylko moje odczucie. I nie jest to tylko zwykła nostalgia. W czasach płynnej nowoczesności, był skałą, punktem odniesienia, kompasem. Dawał poczucie bezpieczeństwa. Inspirował, dawał nadzieję, dodawał skrzydeł. Był ojcem, przy którym zwłaszcza my, Polacy, czuliśmy się zjednoczeni wokół Jezusa. Czuliśmy się Kościołem. Brakuje go, ale przecież jest z nami – w innym wymiarze. Oręduje za nami w niebie i mówi nadal przez swoje teksty.

Pokolenie tegorocznych maturzystów nie zna już Jana Pawła II. Nie mogą go pamiętać. Karol Wojtyła to dla nich historia. Do naszego pokolenia, które miało łaskę żyć w czasach Papieża Polaka, należy obowiązek nie tylko zachowania pamięci o jego osobie, ale i twórczego przekazania tego daru, którym był, kolejnym pokoleniom. Święci się nie starzeją. Prawda o świętych obcowaniu mówi, że oni wciąż żyją w Kościele. W przyszłym roku będziemy obchodzić setną rocznicę jego urodzin. To świetna okazja, aby powrócić do jego słów, odczytać je z dzisiejszej perspektywy. Ojciec Maciej Zięba, dominikanin, porównał niedawno nauczanie Jana Pawła II do „odkrywkowej kopalni złota”. Co z tej kopalni złota powinniśmy wydobyć na Dzień Papieski AD 2019? Tegoroczne hasło to tytuł książki Jana Pawła II, w której z okazji 45-lecia sakry biskupiej opowiedział nam o swojej drodze biskupiej posługi: „Wstańcie, chodźmy!”. Jak tłumaczył kard. Kazimierz Nycz – „bierzemy do siebie te słowa, aby wstać i zabrać się do przybliżania Papieża, jego osoby, jego dzieł”. A zatem sięgnijmy do tej „kopalni złota”. Proponuję trzy fragmenty nauczania na wagę złota. W kontekście dzisiejszej sytuacji Kościoła i świata widać ich prorocką siłę.

Obrońca wielkości człowieka

Człowiek jest drogą Kościoła. Jan Paweł II od pierwszej encykliki powtarzał te słowa wielokrotnie. Był głosicielem humanizmu płynącego z chrześcijańskiej wiary. Jako filozof, teolog i duszpasterz rozumiał doskonale, że źródłem kryzysu zachodniej cywilizacji jest fałszywa wizja człowieka, którego redukuje się do gatunku biologicznego. Wolność rozumie się jako prawo do robienia wszystkiego, co chce jednostka. Inni traktowani są jako środek do zaspokojenia własnych pragnień. Zanika umiejętność budowania więzów, narastają zagubienie i samotność.

Tym błędnym wizjom, które podcinają korzenie zachodniej cywilizacji i niszczą człowieka, Papież Polak przeciwstawił wielką pozytywną wizję osoby ludzkiej. Wojtyła jako filozof i jako duszpasterz akcentował niepowtarzalną godność człowieka, jego duchowość, moralność, podobieństwo do Boga. Nauczał, że człowiek jest wcielonym duchem albo uduchowionym ciałem. Papieskie katechezy o płciowości, seksualności, miłości – czyli genialna i wciąż niedoceniona tzw. teologia ciała – odwołują się do „początku” człowieka. Tym „początkiem” jest Bóg, który stworzył nas jako mężczyznę i niewiastę na swój obraz i podobieństwo. Człowiek z natury jest powołany do relacji, do więzi, wspólnoty z innymi i z Bogiem. Małżeństwo i rodzina mają odzwierciedlać miłość, która jest w samym Bogu. Człowiek nie udźwignął ciężaru własnej wielkości i upadł w grzech, ale Bóg posłał mu na ratunek Odkupiciela, Wcielone Słowo, Boga-Człowieka. „Odkupiciel człowieka” („Redemptor hominis”) to wymowny tytuł pierwszej encykliki. Papież wskazywał w niej na Chrystusa jako na klucz do człowieka. Często powtarzał, że Jezus objawił prawdę nie tylko o Bogu, ale i o człowieku. „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa” – wołał w pamiętnej homilii na pl. Zwycięstwa w Warszawie. Zaangażowanie Jana Pawła II w obronę życia i stanowczy sprzeciw wobec tzw. kultury śmierci (aborcja, eutanazja) wynikały z głębokiego rozumienia człowieka. Nic z tego papieskiego nauczania nie straciło na aktualności. Przeciwnie, w cywilizacyjnym starciu, którego jesteśmy świadkami, antropologia (nauka o człowieku) głoszona przez Jana Pawła II jest nam potrzebna jak tlen do życia. Jest czymś, czego trzeba bronić i co trzeba obronić. Stawką jest przyszłość naszej cywilizacji.

Papieska wizja demokracji

Kolejna „bryła złota” w nauczaniu Jana Pawła II to encyklika „Centesimus annus”. Jak zauważa George Weigel, „to najbardziej wszechstronny dokument katolickiej nauki społecznej, podsumowujący 100 lat jej rozwoju od czasów Leona XIII i jednocześnie kierujący Kościół w stronę XXI wieku. To także najlepsza analiza wolnego i prawego społeczeństwa, na które składają się trzy elementy: demokratyczna wspólnota polityczna, wolna gospodarka oraz żywotna moralna kultura społeczeństwa. Jan Paweł II przekonująco wyjaśnia, dlaczego właśnie moralna kultura jest kluczem do całej reszty”.

Papież akcentował, że do prawidłowego funkcjonowania demokracji niezbędne są nie tylko państwo prawa, ale także poprawna koncepcja osoby ludzkiej. Agnostycyzm i sceptyczny relatywizm bynajmniej nie służą demokratycznej formie polityki. „(...) w sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza” – podkreślił Jan Paweł II. Bez uznania obiektywnej prawdy o człowieku, wpisanej w ludzką naturę, demokracja zamienia się w walkę różnych frakcji o narzucenie „swojej prawdy” innym. „Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” – to jedno z najczęściej cytowanych zdań społecznego nauczania papieża Wojtyły. Jak bardzo było prorocze, widać w działaniu Unii Europejskiej, której elity usiłują narzucić nam wszystkim toksyczną ideologię. Pod sztandarami demokracji, wolności i tolerancji rośnie w siłę tzw. miękki totalitaryzm, który nie posługuje się przemocą fizyczną, ale wykorzystuje do swoich celów media, instytucje społeczne, uczelnie czy prawo.

Z tematyką społeczną wiąże się temat wolności i wyzwolenia. Jan Paweł II uczył, jak przeżywać wolność w szlachetny sposób, czyli wybierać dobro. Akcentował związek wolności i prawdy. Ukazywał, że Kościół nie jest wrogiem wolności, przeciwnie – jest jej „stróżem”. Ponieważ bez prawdy wolność staje się iluzją i obraca się przeciwko człowiekowi. Wolność nie jest ulgą, jest trudem wielkości – powtarzał często młodzieży.

Blask prawdy

Już 26 lat temu Jan Paweł II zauważył, że w samym Kościele narasta tendencja do relatywizowania zasad moralnych, często w imię troski duszpasterskiej o człowieka. Dlatego w encyklice „Veritatis splendor” przypomniał o prymacie prawdy w etyce i działaniach Kościoła. To niezwykle aktualne przesłanie.

Papież Wojtyła zwrócił uwagę, jak deformuje się dziś pojęcie sumienia. Uważa się je za „narzędzie” już nie słuchania Boga, ale słuchania samego siebie. „Do tezy o obowiązku kierowania się własnym sumieniem niesłusznie dodano tezę, wedle której osąd moralny jest prawdziwy na mocy samego faktu, że pochodzi z sumienia. Wskutek tego zanikł jednak nieodzowny wymóg prawdy, ustępując miejsca kryterium szczerości, autentyczności, «zgody z samym sobą», co doprowadziło do skrajnie subiektywistycznej interpretacji osądu moralnego”. Papież, z wykształcenia etyk, zdawał sobie sprawę, że zasady moralne głoszone przez Kościół ustawiają wysoko poprzeczkę. Podkreślał jednak: „żadne rozgrzeszenie, udzielone przez pobłażliwe doktryny, także filozoficzne czy teologiczne, nie może naprawdę uszczęśliwić człowieka: tylko Krzyż i chwała Chrystusa zmartwychwstałego mogą dać pokój jego sumieniu i obdarzyć zbawieniem”. Ani tanie miłosierdzie kosztem prawdy, ani prawda bez miłości. Miłość i prawda muszą być wspólną zasadą duszpasterskiej troski o człowieka.

W czasach obecnego zamętu nauczanie św. Jana Pawła II połączone z jego osobistą świętością jest jak latarnia wśród nocy. Pokazuje drogę. A więc... wstańcie, chodźmy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Dziecka Utraconego

2019-10-14 13:13

(buk)

Archiwum

W Lublinie 15 października już po raz 11. będziemy obchodzić Dzień Dziecka Utraconego. Tego dnia w kościele pw. bł. Piotra Jerzego Frassatiego, przy ul. Skierki 12, o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św. w intencji rodziców, którzy utracili swoje dziecko. W czasie Eucharystii rodzice będą mogli symbolicznie oddać swoje zmarłe dzieci Bogu, a po Mszy św. uczestniczyć w spotkaniu dla rodziców po stracie. Serdecznie zapraszamy na to wydarzenie rodziców dzieci utraconych oraz ich rodziny i przyjaciół do wspólnej modlitwy

Organizatorami wydarzenia są Ruch Światło-Życie Archidiecezji Lubelskiej wraz z grupą Rodziców Dzieci Utraconych działającą w Lublinie. Co roku wydarzenie gromadzi kilkaset osób, które w ten sposób chcą uczcić pamięć swoich dzieci i wspólnie pomodlić się za siebie nawzajem, o błogosławieństwo Boże i siłę do przezwyciężenia wielkiego bólu i żalu jaki powoduje śmierć własnego dziecka.

Idea obchodzenia Dnia Dziecka Utraconego jest także związana z potrzebą zmiany sposobu postrzegania przez społeczeństwo utraty dziecka. Niestety, wciąż nie ma społecznego przyzwolenia na przeżywanie przez rodziców żałoby po przedwczesnej utracie dziecka (np. tzw. poronieniu). Wciąż pokutuje wizja embrionu, płodu, a nie dziecka poczętego, które rodzice mają prawo odebrać ze szpitala, nadać mu imię i pochować w rodzinnym grobie. Dzień ten ma również przywołać pamięć wszystkich dzieci zmarłych także w wyniku aborcji, o których często nikt nie pamięta.

Z myślą o rodzicach dotkniętych utratą dziecka stworzyliśmy także Księgę Dzieci Utraconych, w której rodzice mogą zapisywać imiona swoich zmarłych dzieci. Jej papierowa wersja, godzinę przed Mszą św. 15 października będzie wyłożona w kościele pw. bł. Jerzego Frassatiego. Cały rok zapraszamy również rodziców do wpisywania swoich dzieci do Internetowej Księgi Dzieci Utraconych, znajdującej się na naszej stronie internetowej: http://rodzicepostracie.lublin.pl Swoje zmarłe dzieci wpisują tam rodzice nie tylko z Lublina, ale z całej Polski a także z zagranicy.

Zapraszamy również na comiesięczne Msze św. w intencji Rodziców Dzieci Utraconych oraz wspólne spotkania po nich w każdą pierwszą sobotę miesiąca (począwszy od listopada br.), o godz. 14.00, w Kościele p.w. bł. Jerzego Frassatiego w Lublinie, ul. Skierki 12. Rozpoczęliśmy także zapisy na III turę rekolekcji dla rodziców po stracie dziecka, które odbędą się 22-24 listopada 2019 w Wąwolnicy (woj. lubelskie). Tematem rekolekcji będą "Pytania do Boga”. Szczegóły dotyczące rekolekcji znajdują się na stronie internetowej.

Organizatorzy: Ruch Światło-Życie Archidiecezji Lubelskiej i Rodzice Dzieci Utraconych


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem