Reklama

Kościół Sióstr Benedyktynek w Drohiczynie

Oprac. Anna Charytoniuk
Edycja podlaska 44/2001

Zwiedzając Drohiczyn nie sposób nie zauważyć przepięknej sylwetki kościoła Sióstr Benedyktynek, chociaż położony jest on już na obrzeżu miasta. Szczególnie zachwycający jest fronton tego kościoła z finezyjnymi załamaniami, kolumnami, oknami i innymi detalami architektonicznymi. Pomalowany w kolorze jasnego beżu przyciąga wzrok każdego pielgrzyma czy turysty. Do kościoła przylega klasztor Sióstr Benedyktynek.

Dzieje benedyktynek w Drohiczynie rozpoczynają się w latach 20. XVII w. W 1623 r. wojewoda podlaski Wojciech Niemira ofiarował plac pod budowę kościoła i klasztoru benedyktyńskiego w Drohiczynie oraz dwór w Sytkach wraz z trzema włókami ziemi uprawnej, łąkami i zagajnikami. Z własnych dochodów ufundował również drewniany kościół pw. Wszystkich Świętych oraz drewniany klasztor. Pierwotne dobra klasztoru zostały powiększone ziemiami, które odziedziczyła po zmarłych rodzicach i rodzeństwie Zofia Kiszczanka, starościanka drohicka, jedna z zakonnic nowo powstałego klasztoru. Klasztor benedyktyński stał się posiadaczem wsi: Grochów, Dalne Pole, Brzozowo i Czerwonka.

Rozwój klasztoru, który zapowiadał się tak dobrze (ludność miejscowa i duchowieństwo przyjęli siostry bardzo życzliwie) został przerwany w czasie wojen szwedzkich 1655-1657. Wojska szwedzkie, kozackie, siedmiogrodzkie pustoszyły Rzeczpospolitą, Podlasie - taki również był los Drohiczyna. Po kościele i klasztorze Panien Benedyktynek pozostały tylko popioły i zgliszcza. Siostry schroniły się na zamku w Liwie. Ksieni klasztoru Elżbieta Chronowska opisuje krótko to straszne najście wrogów: "W czasie najazdu, wrogowie, którzy wdarli się do wnętrza Królestwa do województwa podlaskiego i do powiatu drohickiego, niszczyli ogniem i mieczem wszystko, co stanowiło wyposażenie domowe i same zabudowania. (...) W 1657 r. począwszy od niedzieli ´Misericordiae´ prawie przez 18 tygodni siali tu bez przerwy wielkie zniszczenie" .

Po odejściu Szwedów mniszki wróciły na zgliszcza podejmując trud odbudowy kościoła i klasztoru. Początkowo były to budowle prowizoryczne, a Benedyktynki zabiegały o zbudowanie murowanego kościoła i klasztoru.

Fundatorami nowego murowanego kościoła i klasztoru stali się bracia Wiktoryn i Marcin Kuczyńscy (Wiktoryn był kasztelanem podlaskim, a Marcin - stolnikiem ziemi bielskiej). W latach 1734-1738 został wzniesiony piękny murowany zespół późnobarokowy składający się z kościoła Wszystkich Świętych i opasującego go z trzech stron klasztoru.

Jak wyglądał kościół? Długość 28,50 m, szerokość ok. 12 m, wysokość 17 m. Był pokryty dachówką. Z frontu facjata z krzyżem żelaznym, dzwonnica, a na niej dwa dzwony. Cmentarz przykościelny niewielki, ogrodzony murem, ma bramę z furtką do wchodzenia z miasta od strony południowej.

A jak wyglądało wnętrze świątyni? W prezbiterium wielki ołtarz, a w nim figura Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Po obu stronach krzyża drewniane figury założycieli zakonu: św. Benedykta i św. Scholastyki, poniżej drewniane tabernakulum. W środku kościoła jeszcze dwa ołtarze: po prawej stronie z obrazem św. Benedykta, po lewej - Matki Bożej Bolesnej. Także po lewej stronie ambona z baldachimem z figurami czterech ewangelistów. W kościele były ławki, konfesjonały i niewielkie organy.

Jeśli chodzi o fundatorów kościoła i klasztoru benedyktyńskiego należeli oni do jednego z najznakomitszych rodów Podlasia. W ich rękach skupiały się dobra: Kuczyn, Trojanowo, Drażniewo, Wólka, Tuniewo, Huszlew, Górki, Tolatycze, Mężenin, Skokowiski, Kostry, Wierzchowo, Kobylany, Stardyń, Korzew, Krześlin, Gródek, Malinowo, Mierzyce, Ząbki, Wilków, Lubowicz, Wołkowy, Chomizna i Korczew. Wiktoryn Kuczyński urodził się w 1668 r. w Kuczynie. Piastował on różne funkcje: łowczego drohickiego, podstolego, podstarosty, sędziego drohickiego, chorążego mielnickiego, podkomorzego drohickiego, a od roku 1730 kasztelana drohickiego. Marcin Kuczyński był kolejno: wojskim mielnickim, pisarzem grodzkim brańskim, stolnikiem, chorążym bielskim, posłem na sejm. Wiktoryn nie dożył zakończenia budowy i zmarł w 1737 r, w Korczewie. Został pochowany w podziemiach Kościoła Trójcy Świętej (jezuitów) w Drohiczynie. Tu również spoczął jego brat Marcin w 1751 r.

Konsekracji kościoła Panien Benedyktynek w Drohiczynie dokonał 21 września 1744 r. biskup łucki Franciszek Kobielski.

Benedyktynki z drohickiego klasztoru uczestniczyły w życiu Podlasia. Przede wszystkim zajmowały się nauczaniem i wychowaniem dziewcząt, ale również były one ofiarnymi pielęgniarkami i gorliwymi patriotkami. Czas uświęcały modlitwą i pracą. Prowadziły działalność opiekuńczą wśród chorych i biednych: "otaczały opieką chorych, wspomagały biednych, żywiły głodnych".

Od XVII w., a więc od powstania klasztoru benedyktynek w Drohiczynie, istniał przy nim szpital prowadzony przez siostry. Zakończył on swoje istnienie, gdy zaborcy usunęli zakonnice z Drohiczyna.

I znów smutny czas rozbiorów, zaborów i niewoli narodowej. Kościół i klasztor dzieli los umęczonej Ojczyzny. Zaborcy odbierają benedyktynkom wszelkie dobra, które stanowiły podstawę ich utrzymania. Do klasztoru zaczyna zaglądać prawdziwa bieda. Ale siostry trwają na swoim posterunku i same, nieraz głodując, nadal prowadzą szpital i wspomagają miską strawy ubogich.

25 czerwca 1856 r. władze carskie podejmują decyzję o likwidacji klasztoru - siostry przewieziono do Wilna, a budynki klasztorne przekazano w administrację proboszczowi drohiczyńskiemu. Owocna działalność benedyktyńskiego konwentu w Drohiczynie trwająca 233 lata została brutalnie przerwana. W okresie powstania styczniowego udało się siostrom na krótko powrócić do klasztoru. Były to Siostry Miłosierdzia (szarytki) z Warszawy i Benedyktynki z Wilna. Działały tutaj przez dwa lata prowadząc szpital i tajną szkołę dla dzieci. Władze carskie usunęły zakonnice i 2 września 1864 r. zamknęły kościół benedyktyński. W klasztorze urządzono koszary wojskowe, potem przeznaczono go na szpital zakaźny, wreszcie władze carskie sprowadziły tu mniszki prawosławne, które jednak opuściły Drohiczyn "ze względu na nieprzychylność miejscowej ludności". Wtedy klasztor i kościół oddano duchowieństwu prawosławnemu. Klasztor został rozebrany do fundamentów, a zakrystię kościoła zamieniono na małą cerkiew św. Agapita. Kościół popadał stopniowo w ruinę.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. świątynia wróciła do Kościoła katolickiego. Wizytujący parafię drohiczyńską 8 maja 1920 r. biskup wileński błogosławiony Jerzy Matulewicz pisał w protokole wizytacyjnym o kościołach pobenedyktyńskim i pofranciszkańskim: " Dwa inne kościoły, niegdyś najpiękniejsze, przez niegodziwość rosyjskich władz zostały zamknięte i doprowadzone do ruiny, ale niech przybędą mocni (w wierze) zakonnicy i je odbudują". Odbudową kościoła Wszystkich Świętych zajął się prefekt drohickiego gimnazjum ks. Kazimierz Dobrzycki. Po doprowadzeniu świątyni do stanu używalności przeznaczono ją na kościół szkolny dla dzieci i młodzieży.

Podczas okupacji sowieckiej (1939-1941) władze okupacyjne, po wysiedleniu księży z Drohiczyna, zamieniły ten kościół na szalet dla żołnierzy i składowisko wszelkich śmieci.

Podczas okupacji niemieckiej świątynia (po oczyszczeniu) pełniła rolę kościoła parafialnego do października 1944 r., kiedy to parafia przeniosła się do kościoła Trójcy Świętej. Odtąd kościół Wszystkich Świętych pełnił rolę kaplicy pogrzebowej ze względu na bliskość cmentarza grzebalnego. Taki stan trwał do 1957 r. W tym to roku na swoje benedyktyńskie siedlisko wracają jego pierwotne właścicielki - Siostry Benedyktynki. Było to 8 listopada. Siostry zamieszkały w domu prywatnym i zabrały się do odbudowy od fundamentów zburzonego klasztoru. Pracowały niezwykle ofiarnie wykonując prace przekraczające siły kobiece. Codziennie spotkać je było można przy odrywaniu resztek fundamentów i sklepień, lasowaniu wapna, noszeniu cegieł. Stopniowo z rumowiska zaczęły na nowo wyrastać mury klasztoru opasującego kościół.

Dzisiaj klasztor jest już w całości odbudowany. Kościół również, chociaż już bez barokowego przepychu. Wnętrze czyste i schludne zachęca do wejścia, do zadumy i modlitwy. Kiedy się zwiedza drohiczyńskie kościoły często przychodzą na myśl Sienkiewiczowskie słowa z Quo vadis - "Tak minął Nero (...) a bazylika watykańska dotąd króluje Miastu i Światu".

Odpusty w kościele Panien Benedyktynek:

11 lipca - Świętego Ojca Benedykta, założyciela zakonu

1 listopada - tytuł kościoła.

Na podstawie artykułu ks. E. Borowskiego pt. Działalność Panien Benedyktynek w Drohiczynie nad Bugiem zamieszczonego w Studiach Teologicznych nr 7.

Watykan: nowy biskup pomocniczy kijowsko-żytomierski

2019-09-18 13:54

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty mianował dotychczasowego kanclerza diecezji kijowsko-żytomierskiej, 40-letniego ks. Aleksandra Jazłowieckiego biskupem pomocniczym tej diecezji, przydzielając mu jednocześnie stolicę tytularną Tulana.

programkatolicki.org

Biskup nominat urodził się 2 marca 1979 roku w Szarogrodzie w obwodzie winnickim, na wschodnim Podolu.

Przygotowywał się do kapłaństwa w Wyższym Seminarium Duchownym p.w. Ducha Świętego w Gródku Podolskim. 26 czerwca 2004 roku przyjął święcenia kapłańskie i został włączony do prezbiterium diecezji Kamieniecko-Podolskiej. W latach 2004-2006 był wikariuszem w Murafie, a jednocześnie pracował jako formator w Wyższym Seminarium Duchownym w Gródku Podolskim.

W latach 2006-2013 ks. Jazłowiecki studiował na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, uzyskując doktorat z prawa kanonicznego. Następnie był wicerektorem i ekonomem Wyższego Seminarium Duchownego p.w. Ducha Świętego w Gródku Podolskim, zaś w 2014 roku został jego rektorem. W roku 2018 został kanclerzem diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Moja nominacja to wyraz ogromnego zaufania Ojca Świętego do mnie – powiedział biskup-nominat Aleksander Jazłowiecki w rozmowie z ukraińskim portalem katolickim "Credo". Franciszek mianował go 18 września biskupem pomocniczym diecezji kijowsko-żytomierskiej, której ordynariuszem jest bp Witalij Krywicki. Biskup-nominat jest drugim pod względem wieku najmłodszym hierarchą Kościoła katolickiego.

O swym mianowaniu nominacji nominat dowiedział się dwa tygodnie temu. "Rozumiem, że jest to ogromna odpowiedzialność i duże wyzwanie, dlatego pojechałem do sióstr karmelitanek, które posługują w Kijowie, by spędzić tam dzień w ciszy i skupieniu, po czym wyraziłem zgodę. Pomogło mi także wsparcie i słowo mojego ojca duchownego, który zna mnie, szczególnie moje ludzkie słabości. W najbliższym czasie pojadę na parę dni na ćwiczenia duchowne w ciszy do klasztoru Wspólnoty Niepokalanej Matki Wielkiego Zawierzenia, (zawierzanek) w Częstochowie" – powiedział biskup-nominat. Jednocześnie poprosił krewnych, przyjaciół, bliskich i wszystkich wiernych Kościoła katolickiego o modlitwę w jego intencji. "Bardzo liczę na wsparcie moich świętych patronów, zwłaszcza Tomasza More'a i dusz w Czyśćcu cierpiących" – oświadczył rozmówca agencji "Credo".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Porto: po śmierci zakonnicy biskup krytykuje wymiar sprawiedliwości i feministki

2019-09-19 20:29

mz (KAI/JS/P) / Porto

Biskup diecezji Porto Manuel Linda skrytykował portugalską klasę polityczną za stworzenie źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości w Portugalii. Krytyka ze strony hierarchy ma związek z zamordowaniem 8 września siostry Antonii Pinho. Zakonnica zginęła w miejscowości São João da Madeira podczas próby gwałtu ze strony uzależnionego od narkotyków kryminalisty.

Adam Bujak/Biały Kruk

Siostra Antonia opiekowała matką agresora. Portugalski biskup nazwał zabójcę popularnej w diecezji Porto 61-letniej zakonnicy “prawdziwym potworem”, zaznaczając, że agresor pozostawał na wolności z powodu źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości. - W tym przypadku zawiódł on w dotkliwy sposób. Żadna instytucja, twierdząca, że stoi na straży praw człowieka, też nie zareagowała w przypadku morderstwa siostry Antonii – napisał w komunikacie bp Manuel Linda, przypominając, że 44-letni morderca wielokrotnie był oskarżany o gwałty.

Hierarcha skrytykował też działanie systemu więziennictwa w Portugalii. Stwierdził, że jest on nieskuteczny i nie resocjalizuje osadzonych. Wyraził wątpliwość czy zakłady karne są w “Portugalii ośrodkami poprawiania ludzi, czy raczej szkołami nauki wysublimowanej przestępczości”.

Biskup Linda skrytykował też organizacje feministyczne, które “nie zabrały głosu” po bestialskim mordzie na zakonnicy. Stwierdził, że zrobiły to prawdopodobnie w związku z tym, że siostra Antonia była osobą konsekrowaną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem