Reklama

Poznań: prezentacja Kalendarza Trzech Religii

2018-12-30 10:20

mw / Poznań (KAI)

UMP/poznan.pl

W piątek, 28 grudnia na konferencji prasowej w poznańskiej synagodze zaprezentowano Kalendarz Trzech Religii na 2019 rok.

Kalendarz na pierwszych stronach zawiera opracowanie dotyczące różnicy rachuby czasu w kulturze chrześcijańskiej, arabskiej i żydowskiej. Prezentuje znane nam kalendarium chrześcijańskie, jak i muzułmańskie i żydowskie, oparte na innych rachubach czasowych, bo datowanych od powstania świata (żydzi), czy pielgrzymki proroka Muhammeda z Mekki do Medyny (muzułmanie). Uwzględnia najważniejsze święta trzech religii, wyszczególnia dni ich modlitwy (dzień Pański, szabat, dzień zgromadzenia), nazwy poszczególnych miesięcy. W części dotyczącej chrześcijan pojawiają się święta nie tylko katolików, ale prawosławnych, protestantów, czy starokatolików.

Na poszczególnych kartach kalendarza znajdują się zdjęcia związane z Poznaniem, a także wyjaśnienia dotyczące modlitwy, jej rodzajów i znaczenia dla chrześcijaństwa, islamu i judaizmu.

Kalendarz został wydany ze środków budżetowych Miasta Poznania i jest dostępny za darmo. Otrzymać go można: w siedzibie Urzędu Miasta Poznania, w punktach informacji kulturalnej (Plac Wolności) i turystycznej (Stare Miasto), w synagodze, meczecie oraz w parafii i klasztorze oblatów w Poznaniu, jak i przez stronę www.misyjne.pl.

Reklama

Kalendarz Trzech Religii jest elementem dialogu międzyreligijnego w Poznaniu. Dialog chrześcijańsko-żydowski prowadzony jest tu już kilkanaście lat. Od kilku lat trwa też dialog chrześcijańsko-muzułmański, a niedawno pojawił się i żydowsko-muzułmański. Kalendarz jest efektem szeregu spotkań imama Youssefa Chadida, podrabina Szymona Zadumińskiego i księdza misjonarza oblata Marcina Wrzosa, odbywających się nie tylko w cieniu synagogi, meczetu czy poszczególnych kościołów, ale i w miejscach takich jak restauracja McDonalds przy ul. Półwiejskiej.

Twórców kalendarza wsparli ich przełożeni, abp. Stanisław Gądecki, naczelny rabin Michael Schudrich, mufti Nidal Abu Tabaq, wspólnoty religijne oraz władze miasta. Inspiracją był podobny kalendarz wydany wcześniej w Katowicach.

Kalendarz ma służyć do prowadzenia dialogu życia, wyrażania sobie wzajemnego szacunku, składania życzeń z okazji obchodzonych świąt.

Poznań był pierwszą siedzibą struktur kościelnych w Polsce, powstałą zaledwie dwa lata po chrzcie księcia Mieszka I. Początki gminy żydowskiej w Poznaniu sięgają już drugiej połowy XIII w. Najmłodszą społecznością religijną w mieście są muzułmanie. Trudno powiedzieć, kiedy pierwsi wyznawcy islamu przybyli do Poznania. Być może byli to Tatarzy polscy służący w wojsku polskim. Większą społeczność muzułmańską stworzyli przybywający w latach osiemdziesiątych XX w. do Poznania studenci z krajów arabskich. Niektórzy z nich osiedlili się tu na stałe i założyli rodziny.

Tagi:
Poznań kalendarz

Abp Gądecki: nie każdy odpowiada miłością na miłość Chrystusa

2019-06-20 14:05

ms / Poznań (KAI)

Obojętność, niewdzięczność, nienawiść do Boga, złorzeczenie czy profanacja – to przykłady grzechu przeciw miłości Bożej – mówił podczas procesji Bożego Ciała w Poznaniu abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wezwał do publicznego przebłagania Boga za popełnione ostatnio grzechy świętokradztwa.

Paweł Wysoki

Abp Gądecki wygłosił kazanie na zakończenie procesji eucharystycznej na placu katedralnym. „Dzisiejsza uroczystość wyraża radość całego Kościoła, który kontemplując i adorując Przenajświętszy Sakrament, uznaje, że jest w nim rzeczywiście i stale obecny Jezus, najwyższy i wieczny Kapłan” – mówił metropolita poznański do wiernych zgromadzonych przed ołtarzem z napisem: „Strzeżmy się tego, co nas rozdziela”.

Przewodniczący Episkopatu nawiązał do czytań biblijnych o Melchizedeku, wskazujących na ścisłe powiązanie Eucharystii z kapłaństwem Chrystusa, oraz do historii Mojżesza, którego posłannictwo zapowiadało dzieła Jezusa. Nawiązując do sceny rozmnożenia chleba, abp Gądecki zauważył, że Jezus „zachowuje się jak ojciec rodziny, rozpoczyna posiłek modlitwą błogosławieństwa, a następnie rozdziela pożywienie swojej rodzinie”.

„Jest to chwila głębokiej komunii; tłum zaspokojony pokarmem duchowym, może pożywić się następnie pokarmem cielesnym” – mówił abp Gądecki.

„Eucharystia jest dla każdego chrześcijanina niezbędnym pokarmem, którym się odżywiamy idąc przez pustynię tego świata, spustoszonego przez systemy ideologiczne i ekonomiczne, które nie wspierają życia, lecz je niszczą; idąc przez ten świat, w którym zamiast ducha służby i miłości panuje logika siły i posiadania; świat, w którym nierzadko tryumfuje kultura przemocy i śmierci” – podkreślił metropolita poznański.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że Jezus codziennie mówi współczesnemu Kościołowi: „Wy dajcie im jeść” i domaga się tego z uwagi na daną Kościołowi możliwość sprawowania Eucharystii, jednak „nie każdy na tę Miłość umie odpowiedzieć miłością”.

„Przeciw miłości Bożej można grzeszyć w różny sposób. Nienawiść do Boga zaprzecza Jego dobroci i usiłuje Mu złorzeczyć jako Temu, który potępia grzech i wymierza kary. Złorzeczenie polega na wypowiadaniu przeciw Bogu, Kościołowi Chrystusa, osobom lub rzeczom świętym – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na braku szacunku względem Niego, na nadużywaniu imienia Bożego” ‒ mówił abp Gądecki. Metropolita poznański nawiązał do popełnionych ostatnio w Polsce grzechów świętokradztwa. „Profanacja, zbezczeszczenie, znieważenie zmierza do pozbawienia poświęconych rzeczy lub konsekrowanych miejsc ich wartości kultowej i traktowania ich bez należytego szacunku. Przykładem tego akty profanacji, które uderzają w sam Najświętszy Sakrament, w Jezusa i Jego Matkę. Wszędzie tam, gdzie to się dzieje, miejscom i przedmiotom sprofanowanym trzeba przywrócić pierwotny charakter sakralny poprzez specjalny obrzęd pokutny” – mówił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski poinformował, że w tym duchu we wszystkich kościołach w Polsce 23 czerwca po każdej Mszy św. odśpiewana zostanie suplikacja „Święty Boże…”. „Ta czynność pomoże nam wyraźniej usłyszeć pukanie miłości Zbawiciela do naszych serc. Eucharystyczny Jezus kołacze i prosi, abyśmy pozwolili Mu tam wejść nie tylko na jeden dzień, lecz na zawsze” – zauważył abp Gądecki.

Metropolita poznański podkreślił także społeczny wymiar Eucharystii. „W Kościele, ale i w społeczeństwie, słowem kluczowym winna być «solidarność». Solidarność, czyli oddanie do dyspozycji Boga tego, co posiadamy, naszych skromnych zdolności, bo tylko dzięki dzieleniu się, dzięki darowi, nasze życie stanie się płodne i przyniesie owoc” – mówił abp Gądecki.

Trasa centralnej procesji eucharystycznej miasta Poznania wiedzie od sanktuarium Bożego Ciała, historycznego miejsca pielgrzymowania królów Polski, przez centrum miasta do katedry poznańskiej. Na zakończenie procesji abp Gądecki przedstawił wiernym siedmiu nowo wyświęconych kapłanów archidiecezji poznańskiej.


Publikujemy pełen tekst kazania abp. Gądeckiego.

„Drodzy czciciele Eucharystii!

W uroczystość Bożego Ciała potwierdzamy z radością naszą wiarę w Eucharystię, w tajemnicę, która jest sercem Kościoła. Tajemnica eucharystyczna jest bowiem „darem, jaki Jezus Chrystus czyni z samego siebie, objawiając nam nieskończoną miłość Boga wobec każdego człowieka” (Sacramentum caritatis, 1). Dzisiejsza uroczystość wyraża zatem radość całego Kościoła, który kontemplując i adorując Przenajświętszy Sakrament, uznaje, że jest w nim rzeczywiście i stale obecny Jezus, najwyższy i wieczny Kapłan.

Mając przed oczyma treść dzisiejszych czytań liturgicznych, chciałby teraz powiedzieć kilka prostych słów o czterech sprawach związanych z dzisiejszą uroczystością: o Chrystusie nowym Melchizedeku, Chrystusie nowym Mojżeszu, o wymiarze sakramentalnym i wymiarze społecznym Eucharystii.

1. Nowy Melchizedek

Pierwsza sprawa to ścisłe powiązanie Eucharystii z kapłaństwem. Na tę więź kieruje naszą uwagę pierwsze z dzisiejszych czytań. Ten krótki fragment z Księgi Rodzaju (14,18-20) mówi nam o tym, iż Melchizedek, król Szalemu, „kapłan Boga Najwyższego”, „wyniósł chleb i wino” i „błogosławił Abrama”, który odniósł zwycięstwo w wojnie (Rdz 14,18-20).

Ewangelie w osobie Melchizedeka, króla i kapłana w jednej osobie, dopatrują się symbolu, zapowiedzi Chrystusa: „Tyś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Ps 110 [109],4). Ta zapowiedź brzmi nad wyraz dziwnie, wiemy bowiem, że Jezusowi przypisywano w Nowym Testamencie wiele tytułów (Nauczyciel, Prorok, Syn Dawida, Mesjasz, Syn Człowieczy, Syn Boży, Pan), lecz Ewangelie nigdy nie nadały Jezusowi tytułu „kapłana”. Podobnie zresztą apostoł Paweł. On także nigdy nie nazwał Jezusa „kapłanem”. Według tradycji żydowskiej, Jezus nie mógł być w ogóle kapłanem, bo Jego rodzina nie należała do rodu kapłańskiego. On pochodził z plemienia Judy, a zatem – z punktu widzenia Prawa Mojżesza – droga do kapłaństwa była dla Jezusa zamknięta.

Trzeba było czekać wiele lat – aż do momentu napisania Listu do Hebrajczyków – aby pojawił się tytuł „kapłan” bądź „arcykapłan” przypisany osobie i misji Chrystusa: „Bracia święci „uczestnicy powołania niebieskiego, zwróćcie uwagę na Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania, Jezusa” (Hbr 3,1). Dopiero wtedy Pan Jezus zostaje po raz pierwszy nazwany „najwyższym kapłanem”. Dlaczego autor tego Listu nadał Jezusowi ten tytuł, skoro Jezus nie należał do rodzin kapłańskich (Hbr 7,14)?

Stało się tak, ponieważ – według Listu do Hebrajczyków – Jezus nie odziedziczył kapłaństwa na drodze narodzin z ludzi, tak jak je dziedziczyli potomkowie Aarona. On kapłaństwo otrzymał bezpośrednio od Boga, swojego Ojca, od Tego, który rzekł do Niego: „Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził” (Hbr 5,5). To znaczy, że kapłaństwo Chrystusa nie było pochodzenia ludzkiego, ale – boskiego.

Drugą nowością kapłaństwa Jezusa jest jego wieczne trwanie. Autor Listu do Hebrajczyków – cytując Psalm 110,4 – mówi o Jezusie: „Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Hbr 5,6). Melchizedek (Rdz 14,18) był „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie [miał] początku dni, ani też końca życia” (Hbr 7,3). Dlatego autor Listu dostrzegł w nim symbol i zapowiedź wiecznego kapłaństwa Chrystusa. Podczas gdy kapłani świątyni jerozolimskiej umierali, Chrystus „ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające” (Hbr 7,24).

Trzecią nowością kapłańskiej tajemnicy Chrystusa jest fakt, że Jego kapłaństwo przewyższa w doskonałości i skuteczności każde inne ludzkie kapłaństwo. Ofiary składane w świątyni jerozolimskiej gwarantowały Hebrajczykom wyłącznie prawną czystość, ale nie były w stanie gładzić ich grzechów (Hbr 10,11). Natomiast Jezus „jedną [...] ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10,14). On ofiarował swoją własną osobę: „przez własną krew wszedł do Miejsca Świętego, zdobywszy dla nas wieczne odkupienie” (Hbr 9,12).

Czwartą nowością kapłaństwa Chrystusa jest Jego wywyższenie i wejście do chwały. „Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka” (Hbr 8,1-2). Zmartwychwstanie i wywyższenie Chrystusa sprawiło, że stał się On kapłanem, który może nieustannie „wstawiać się za nami przed obliczem Boga” (Hbr 9,24). Odtąd doskonały kult nie ma już miejsca na ziemi, w świątyni jerozolimskiej, ale w niebie. Nie jest to więc kapłaństwo według przepisów Prawa Mojżesza (Kpł 8-9), ale „według porządku Melchizedeka”, czyli uzależnione jedynie od szczególnej relacji Chrystusa z Bogiem.

2. Nowy Mojżesz

Druga sprawa to Jezus jako nowy Mojżesz. Dzisiejsza Ewangelia o rozmnożeniu chleba i ryb na pustyni ukazuje nam z kolei Jezusa jako nowego Mojżesza, który prowadzi lud przez pustynię i karmi zgłodniałych. Kiedyś Mojżesz wyprosił u Boga przepiórki i mannę, czyli mięso i chleb (Wj 16,13). Mojżesz wyprosił u Boga te dary „według liczby osób, które należą do jego namiotu” (czyli do jego rodziny – Wj 16,16). „Ten, który zebrał wiele, nie miał nic zbywającego, kto zaś za mało zebrał, nie miał żadnego braku – każdy zebrał według swych potrzeb” (Wj 16,18). Jezus znalazł się w podobnej do Mojżesza sytuacji. Przemawia do wielkiego tłumu. Jest obecny pośród ludzi, mówi do nich, jest o nich zatroskany, ukazuje im Boże miłosierdzie. A ludzie słuchają Go, bo Jezus mówi i działa w nowy sposób, w sposób autentyczny i konsekwentny. Mówi prawdę i postępuje w prawdzie. Daje nadzieję pochodzącą od Boga. Jest objawieniem Oblicza Boga będącego miłością (por. Papież Franciszek, Boże Ciało – 30.05.2013). Gdy na pustkowiu kończył się dzień Jego przepowiadania Dobrej Nowiny, przystąpiło do Niego Dwunastu ze zdawałoby się całkiem roztropną propozycją: „Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność; bo jesteśmy tu na pustkowiu”. Lecz On rzekł do nich: „Wy sami dajcie im jeść”. Skąd pochodzi to polecenie, jakie Jezus kieruje do swoich uczniów? Wynika ono przede wszystkim z powodu tłumu, który idąc za Jezusem, znajduje się daleko od miejsc zamieszkałych. Następnie z racji zatroskania uczniów, którzy proszą Jezusa, aby odprawił tłum, by mógł udać się do okolicznych wsi i tam znaleźć schronienie i żywność (Łk 9,12). Jednym słowem uczniowie zauważyli swoją bezradność wobec stojącego przed nimi problemu. Proponowane przez nich rozwiązanie brzmi: niech każdy radzi sobie sam.

Tymczasem rozwiązanie Jezusa idzie w innym kierunku: „Wy dajcie im jeść!” (Łk 9,13). Jezus nakazuje uczniom: „Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu”. Uczynili tak i rozmieścili wszystkich (por. Wj 18,25-26).

W tym momencie Pan Jezus – podobnie jak kiedyś Mojżesz – dokonuje cudownego nakarmienia tłumów na pustkowiu. Zachowuje się jak ojciec rodziny, rozpoczyna posiłek modlitwą błogosławieństwa a następnie rozdziela pożywienie swojej rodzinie: „wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom”. Jest to chwila głębokiej komunii; tłum zaspokojony pokarmem duchowym, może pożywić się następnie pokarmem cielesnym. Później podobne gesty zostaną wykonane przez Jezusa podczas ustanowienia przez Niego Eucharystii (Łk 22,19).

Ale w tym cudzie Jezus okazuje się zarazem kim większym niż Mojżesz. On – korzystając z pośrednictwa uczniów – karmi tłumy hojniej niż Mojżesz, bo nie karmi ludzi „według ich potrzeb”, ale karmi ich „w obfitości”. Po jego uczcie pozostały jeszcze resztki: „Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały” (Łk 9,17).

Pojawiające się w tej historii liczby (5 tysięcy ludzi, dwanaście koszy, grupy po pięćdziesiąt osób, pięć chlebów) mają za zadanie podkreślenie wyższości tego cudu w porównaniu z tym, co dokonało się we wcześniejszych czasach. Np. wtedy, gdy prorok Elizeusz nakarmił 100 ludzi przy pomocy 20 chlebów (2 Krl 4,42nn).

3. Wymiar sakramentalny

Trzecia sprawa to wymiar sakramentalny Eucharystii. W cudownym rozmnożenia chleba na pustyni możemy dopatrzeć się zapowiedzi Eucharystii. Pojawiające się na pustyni gesty Jezusa (z nastaniem wieczoru, usiedli; wziął chleb, spojrzał w niebo, pobłogosławił, połamał, dał uczniom) zapowiadają Jego przyszłe gesty podczas Ostatniej Wieczerzy (Mt 26,26). Ten cud zapowiada daleko cenniejszy dar, jakim będzie Jezus, Chleb życia wiecznego (J 10,10). Zrozumiał to Ewangelista Jan komentujący tę scenę: „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,32-33).

„Ecce panis angelorum, factus cibus viatorum: vere panis filiorum Oto boski chleb aniołów, dla pielgrzymów wśród padołów, dla synowskich jeno stołów”.

„Jedli i nasycili się wszyscy”. Pragnieniem Zbawiciela jest to, by każdy człowiek spożywał Eucharystię, bo jest ona przeznaczona dla wszystkich. W święto Bożego Ciała – poprzez procesję i wspólnotową adorację Najświętszego Sakramentu – zwracamy uwagę na to, że Chrystus złożył siebie w ofierze za całą ludzkość (por. Benedykt XVI, Adorujemy Eucharystię, bo w niej jest obecne prawdziwe Ciało Jezusa).

Jak manna dla ludu Izraela, tak Eucharystia jest dla każdego chrześcijanina niezbędnym pokarmem, którym się odżywiamy idąc przez pustynię tego świata, spustoszonego przez systemy ideologiczne i ekonomiczne, które nie wspierają życia, lecz je niszczą. Idąc przez ten świat, w którym zamiast ducha służby i miłości panuje logika siły i posiadania; świat, w którym nierzadko tryumfuje kultura przemocy i śmierci. Ale Jezus wychodzi nam naprzeciw i daje nam pewność: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (por. J 6,51)”.

W tym wiecznym życiu uczestniczą już teraz ci wszyscy, którzy – z czystym sumieniem – biorą udział w uczcie eucharystycznej: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54). Eucharystia zakłada więc wcześniejsze odpuszczenie grzechów. Św. Ambroży pisze: „I tak nikt nie otrzymuje pokarmu Chrystusa, jeśli uprzednio nie został uzdrowiony, a ci, którzy są przywołani na ucztę, wpierw są uzdrowieni samym powołaniem. Jeśli kto jest chromy, otrzymuje moc chodzenia, aby mógł przyjść; jeśli oczy jego są pozbawione światła, nie może wejść do domu Pańskiego, o ile nie otrzyma światła. Tak zachowany jest porządek tajemnicy: najpierw zostaje dane lekarstwo na rany przez odpuszczenie grzechów, a następnie stół Pański obfituje w pokarm…” (Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukasza 6,69-71).

Codziennie Jezus mówi współczesnemu Kościołowi: „Wy dajcie im jeść”. Domaga się tego z uwagi na daną Kościołowi możliwość sprawowania Eucharystii. My dzisiaj bierzemy do ręki drobny kawałek chleba i trochę wina, a Jezus czyni z tego Pokarm Wieczny; Chleb Nieskończony, Napój Bezgranicznej Miłości. Na Eucharystii wszyscy możemy nasycić się Miłością, czyli tym, czego najbardziej potrzebujemy.

Nie każdy jednak na tę Miłość umie odpowiedzieć miłością. Przeciw miłości Bożej można grzeszyć w różny sposób. Obojętność zaniedbuje lub odrzuca miłość Bożą; nie uznaje jej inicjatywy i neguje jej moc. Niewdzięczność pomija lub odrzuca uznanie miłości Bożej. Oziębłość jest zwlekaniem lub niedbałością w odwzajemnieniu się za miłość Bożą. Znużenie lub lenistwo duchowe posuwa się do odrzucenia radości pochodzącej od Boga i do odrazy wobec dobra Bożego. Nienawiść do Boga zaprzecza Jego dobroci i usiłuje Mu złorzeczyć jako Temu, który potępia grzech i wymierza kary (KKK, 2094). Złorzeczenie polega na wypowiadaniu przeciw Bogu, Kościołowi Chrystusa, osobom lub rzeczom świętym – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na braku szacunku względem Niego, na nadużywaniu imienia Bożego (por. KKK, 2148).

Profanacja zaś, zbezczeszczenie, znieważenie zmierza do pozbawienia poświęconych rzeczy lub konsekrowanych miejsc ich wartości kultowej i traktowania ich bez należytego szacunku. Przykładem tego akty profanacji, które uderzają w sam Najświętszy Sakrament, w Jezusa i Jego Matkę. Wszędzie tam, gdzie to się dzieje, miejscom i przedmiotom sprofanowanym trzeba przywrócić pierwotny charakter sakralny poprzez specjalny obrzęd pokutny. W związku z tym chciałbym poinformować, że księża biskupi – zebrani na 383. Zgromadzeniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski – wzywają nas do publicznego przebłagania Boga za popełnione ostatnio grzechy świętokradztwa. Prosimy o to, by w najbliższą niedzielę – dnia 23 czerwca br. – we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce po każdej Mszy św. odśpiewać suplikację „Święty Boże…”.

Ta czynność pomoże nam wyraźniej usłyszeć pukanie Miłości Zbawiciela do naszych serc. Eucharystyczny Jezus kołacze i prosi, abyśmy pozwolili Mu tam wejść nie tylko na jeden dzień, lecz na zawsze. Przykład wzorowej odpowiedzi na tę prośbę Zbawiciela podaje ks. Ludwik Bielerzewski w swojej książce: Ksiądz nie zostaje nigdy sam. Dzieląc się przeżyciami z obozu koncentracyjnego pisze on, że w roku 1942 grupa polskich więźniów w liczbie ponad dwudziestu udała się z obozu do pracy w pobliskim miasteczku, w pobliżu Linzu w obecnej Górnej Austrii, eskortowana przez uzbrojonych esesmanów. W drodze napotkali jadącego na rowerze księdza z Wiatykiem do chorego. Wszyscy więźniowie, jak na komendę, uklękli na drodze. Nie skutkowały przekleństwa esesmanów, kopanie i bicie kolbami – wszyscy klęczeli wytrwale. Na ten widok ksiądz zszedł z roweru i pobłogosławił klęczących Najświętszym Sakramentem. Kiedy oddalił się, więźniowie podnieśli się z klęczek i ruszyli do swojej pracy. Powróciwszy od chorego, ksiądz, a był nim miejscowy proboszcz, pod wrażeniem tego spotkania z więźniami, opisał je w kronice parafialnej. Zakończył słowami: „Naród, który ma tak żywą wiarę, nie może zginąć. I dodał: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Opis tego wydarzenia jeszcze dziś można przeczytać w kronice tej parafii.

4. Wymiar społeczny

Czwarta sprawa to wymiar społeczny Eucharystii. Cud rozmnożenia chleba na pustyni ma nie tylko sakramentalny aspekt, on posiada także swój wymiar społeczny. Dzięki rozmnożeniu chleba, Zbawiciel przypomina nam o tym, że Bóg rozumie potrzeby człowieka i troszczy się o niego. Przypomina nam o czułości i troskliwości Boga o każdego człowieka, szczególnie o strapionego i udręczonego życiem.

Do takiej troskliwości o człowieka Jezus nieustannie zachęca swoich uczniów: „Wy dajcie im jeść”. Dzięki Eucharystii pozwala nam kroczyć Jego drogą; drogą służby, dzielenia się, daru. To niewiele, co posiadamy, kim jesteśmy – jeśli jest dzielone z innymi – staje się bogactwem, ponieważ moc Boża, która jest mocą miłości, zstępuje w nasze ubóstwo, aby je przekształcić i przemienić. To wydarzenie uczy nas tego, że w Kościele, ale i w społeczeństwie słowem kluczowym winna być „solidarność”. Solidarność, czyli oddanie do dyspozycji Boga tego, co posiadamy, naszych skromnych zdolności, bo tylko dzięki dzieleniu się, dzięki darowi nasze życie stanie się płodne i przyniesie owoc.

Słowami „Wy dajcie im jeść” Jezus ustanowił uczniów bliskimi współpracownikami swojej mesjańskiej działalności; zachęcił do troski o potrzeby bliźnich. Uświadomił nam, że w byciu apostołem nie chodzi tylko o słowa, ale również o czyn. Ewangelia głoszona bez potwierdzenia czynami jest odbierana bowiem jako nieprawdziwa. Dlatego zasada, którą dziś nazywamy zasadą solidarności, jawi się jako jedna z podstawowych zasad chrześcijańskiej organizacji społecznej i politycznej. Tę zasadę Leon XIII nazywał wcześniej „przyjaźnią”, papież Pius XI – „miłością społeczną”, a Paweł VI – „cywilizacją miłości” (por. Centesimus annus, 10).

Zarówno aspekt sakramentalny jak i aspekt społeczny są dziełem kapłaństwa Chrystusa, które Kościół odziedziczył i kontynuuje w historii w dwojakiej formie — powszechnego kapłaństwa ochrzczonych i kapłaństwa służebnego szafarzy, aby przemieniać świat Bożą miłością (por. Benedykt XVI, Adorujemy Eucharystię, bo w niej jest obecne prawdziwe Ciało Jezusa).

Nie zapominajmy o tym w czasie Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, która wyrusza z naszej katedry w sobotę dnia 6 lipca.

„Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20). Amen”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodzenie do kościoła wydłuża życie

2016-06-15 21:52

Artur Stelmasiak

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Małgorzata Młynarska
Uroczystości jubileuszowe w jarosławskiej świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses' Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

- Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wynika badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczące w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

- Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. - Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedoceniana przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” - piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poeta Józef Baran gościł w Powiatowej Bibliotece Publicznej

2019-06-27 11:29

Zofia Białas

26 czerwca rozpoczął się w Wieluniu I Festiwal Literatury Zarzewie. Głównym organizatorem i pomysłodawcą Festiwalu Literatury Zarzewie jest Fundacja Słowem Pisane. Nazwa i myśl przewodnia festiwalu nawiązują do zapomnianego dziś słowa „Zarzewie” - rozniecanie ognia, żaru. Jego synonimem jest słowo Początek. Dlatego idea Festiwalu to podjęcie wspólnego wysiłku przez czytelników i twórców literatury na rzecz spojrzenia na początki literatury i kultury. Będzie to, zatem powrót do słowa, do tego, co słowo poprzedza oraz do tego, co staje się jego konsekwencją.

Zofia Białas/Niedziela

Pierwszym gościem rozpoczynającym Festiwal Literatury Zarzewie był krakowski poeta Józef Baran (ur. 1947). Spotkanie odbyło się 26 czerwca w Powiatowej Bibliotece Publicznej. Rozmowę z zaproszonym Gościem poprowadził wieluński poeta Maciej Bieszczad. Przedstawiając sylwetkę poety mówił: Urodził się w Borzęcinie, mieszka w Krakowie. Jest poetą, publicystą, autorem ponad 30 książek, tomików i wyborów wierszy, dzienników i esejów. Absolwent Filologii Polskiej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Pracował, jako redaktor i reportażysta w tygodniku „Wieści” i w „Dzienniku Polskim” (rubryka „Wierszowisko”). Publikował w „Nowym Dzienniku” w Nowym Jorku. Debiutował w 1974 r. tomem ”Nasze najszczersze rozmowy”, za który otrzymał Nagrodę Andrzeja Bursy. W roku 2015 ukazał się 13. zbiór poety „Szczęście w czapce niewidce” nominowany do Nagrody Orfeusza im. Gałczyńskiego w 2016 r. W 2019 r. wydał czwarty tom dzienników „Stan miłosny… przerywany”. Wiersze Józefa Barana przetłumaczono na 20 języków. Za swoją twórczość poeta był wielokrotnie nagradzany. Otrzymał m.in.: Nagrodę Fundacji Kościelskich w Genewie (1980), Nagrodę Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa (2004). W roku 1984 jego wiersze znalazły się w podręcznikach szkolnych, pojawiły się na maturze. Do wierszy poety muzykę pisał m.in.: Andrzej Zarycki, Ola Mauer, Krzysztof Myszkowski, zespoły SDM, Grupa Pod Budą, Stare Dobre Małżeństwo. W roku 2015 poeta został uhonorowany Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze –Gloria Artis”.

Zobacz zdjęcia: Poeta Józef Baran gościł w Powiatowej Bibliotece Publicznej

Uzupełnieniem biografii przekazanej przez Macieja Bieszczada był trwający 30 minut film dokumentalny „Poeta pisze sobą” wg scenariusza i w reżyserii Marii Guzy, zrealizowany przez Bibliotekę Kraków i 3 Program TVP Kraków. Film opowiada o poezji Józefa Barana, o magii Borzęcina, o przyjaźniach poety z aktorami, historykami literatury. Z filmu i rozmowy wyłoniły się poetyckie credo poety: „Pisać o sobie przez pryzmat świata i o świecie przez pryzmat siebie” oraz prawda: „Można być w kropli wody świata odkrywcą / Można wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko” (J. Baran Przystanek Marzenie).

Józef Baran jest poetą uniwersalnym. Prawdy przekazywane w jego wierszach pozostają ciągle aktualne, bo ciągle aktualne i bliskie człowiekowi są: prawda, miłość, szczęście, samotność, zło, dobro, cierpienie, przyjaźń, życie, śmierć, czas, wiara…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem