Reklama

Apelowe „głosów zbieranie” 2018 r.

2018-12-24 07:38

Abp Wacław Depo

Marian Sztajner/Niedziela

31 grudnia 2018 r.
Jedno z najpiękniejszych zdań Ewangelii brzmi: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne". Nie ma Polski przedchrześcijańskiej. Polska powstała wraz ze chrztem, w imię Trójcy Przenajświętszej. I dlatego dziękując Bogu za stulecie odzyskania niepodległości Polski, prośmy Maryję: "Bądź z nami w każdy czas!".

30 grudnia 2018 r.
W kontekście dzisiejszej uroczystości Świętej Rodziny z Nazaretu warto przywołać dialog, który zapisał Karol Wojtyła w "Przed sklepem jubilera". „Jubiler, patrząc długo w oczy młodych ludzi powiedział: "Ciężar tych złotych obrączek, to nie ciężar metalu, ale ciężar właściwy człowieka. Każdego z was osobno i razem obojga”. Prośmy, żeby nasze wspólnoty rodzinne były wzajemnym darem. A wtedy każdy ciężar i każdą trudność można przezwyciężyć.

29 grudnia 2018 r.
Pozdrawiamy wszystkie wspólnoty rodzinne, ale również wspólnoty duchowe, które z łaski Bożej przychodzi nam również współtworzyć. I uczyńmy wszystko – jak mówił św. Jan Paweł II – aby w najwyższym poszanowaniu było macierzyństwo i dziewictwo na ziemi polskiej. Bo bez macierzyństwa duchowego i fizycznego nie będzie ani kolebki, ani narodu.

23 grudnia 2018 r.
W tych dniach bardzo często słyszymy życzenia: „wesołych i spokojnych świąt”. Niektórzy w imię fałszywej demokracji, czy nawet fałszywych propozycji idących ze świata mówią te słowa, zapominając o jakie święta chodzi. Nie łudźmy się i przyznajmy, że bez Chrystusa nie będzie ani prawdziwej radości, ani pokoju.

22 grudnia 2018 r.
Tajemnice macierzyństwa Maryi i św. Elżbiety ukazują nam prawdę, że zarówno początek, jak i horyzont życia nie zamykają się do spraw ziemi i do spraw tylko ludzkich, ale dotykają mocy Bożej i miłości Boga. Uwierzmy również, że dzięki tej mocy i miłości my jesteśmy powołani do życia.

21 grudnia 2018 r.
W ten czas radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela wpisał się dramat śmierci 12 polskich górników i jeszcze jednego Czecha. Zawierzmy ten ból i ten ciężar przez ręce Maryi Miłosiernemu Bogu. Bo Ona też, na Golgocie, wsłuchiwała się w skargę swojego Syna po ludzku nie wysłuchaną: "Boże mój, czemuś mnie opuścił". Daj im radość wieczną, a nam umocnienie na drogach zawierzenia Tobie.

19 grudnia 2018 r.
Wśród świateł tegorocznego Adwentu odczytujemy wynik badań amerykańskiego instytutu, który podaje, że wśród 34 krajów świata Polska jest na pierwszym miejscu w Europie jeśli chodzi o przyznanie się do religii katolickiej, w 87 procentach. Włosi są na drugim miejscu - 78 procent i inne kraje. Ale wśród tych świateł postawmy również pytanie o ciemność. Bo jak się to ma do antykościelności i antyklerykalizmu w Polsce? Ten ostatni nazywają „tramwajowym”, tak „od ucha do ucha”, poszerzającym zło. To jest nasza rzeczywistość rozdźwięku pomiędzy wiarą a życiem z wiary i świadectwem słowa i czynów. Dlatego prośmy Maryję jako naszą Pomoc i Obronę o zgodność wiary i życia.

18 grudnia 2018 r.
Na codziennych drogach naszej polskiej rzeczywistości są dwie bardzo niebezpieczne ścieżki. Pierwsza może się nazywać „mgłą niepewności jutra”, a więc pewnej również fałszywej troski o jutro pokładanej tylko w sobie. A druga ścieżka to jest fałszywa „prywatna religijność”. I wtedy każdy ma swoją prawdę, a Kościół jest oddalany na margines... Dlatego prośmy Maryję - Matkę spełnionego Adwentu o zawierzenie Bogu we wszystkim.

17 grudnia 2018 r.
Droga pedagogii Kościoła ukazuje nam w Adwencie genealogię Jezusa. Ale w jakim celu? Nie tylko po to, aby przypomnieć, że jest prawdziwym człowiekiem, będąc prawdziwym Bogiem. Lecz aby uświadomić nam prawdę, że Jezus wchodząc w nasze życie i w nasz świat, streścił w sobie biografię każdego człowieka, każdego z nas. I nie bójmy się, że kiedyś, każdy i każda z nas stanie przed Chrystusem, gdy przyjdzie sądzić żywych i umarłych. I nikt się wówczas nie wymówi...

16 grudnia 2018 r.
Wśród adwentowych pytań usłyszeliśmy dzisiaj: "Co mamy czynić?" Pytanie skierowane do Świętego Jana Chrzciciela, a pokazujące, że w człowieku jest głos, który nazywamy sumieniem. Ale trzeba sobie przypomnieć, że sumienie człowieka nie jest źródłem prawdy. Dlatego tak się dzielimy, że każdy ma swoje sumienie, tak jakby własną odpowiedzialność. Ale przed kim? Tylko Chrystus mógł o sobie powiedzieć: "Ja jestem Prawdą, Drogą i Życiem".

15 grudnia 2018 r.
Na progu trzeciej niedzieli Adwentu prosiliśmy dzisiaj słowami Psalmisty: "Odnów nas, Boże i daj nam Zbawienie!" Zdajemy sobie sprawę, że bez pomocy Ducha Świętego nie będzie właściwego rachunku sumienia. Nie będzie prawdy o nas samych i w nas samych. A cóż dopiero zrozumieć postawę pójścia z białym opłatkiem do drugiego człowieka i powiedzieć o miłości, która płynie z tajemnicy Bożego Narodzenia?

14 grudnia 2018 r.
W odczytanym fragmencie dzisiejszej Ewangelii według Świętego Mateusza słyszymy ocenę ludzką wobec Świętego Jana Chrzciciela, że zły duch go opętał. A wobec Syna Człowieczego, że to żarłok i pijak. A dzisiaj? Od ludzi stojących „na rynku”..., na zewnątrz Kościoła też słyszymy, że w Kościele jest tylko zło, przestępstwa, a nie dostrzega się świętych i nawet samego Boga. Dlatego prosimy: Maryjo, oręduj za nami!

13 grudnia 2018 r.
W tę noc grudniową, w kolejną rocznicę stanu wojennego zadajemy sobie pytania w duchu poezji pana Stanisława Mariana Hermaszewskiego z Lublina: " O Polskę Cię pytam... Co ty mi odpowiesz, zniewolony.... wielością politycznych mów. Co jest w sercu, co w myślach, co w głowie i mowie? Czy ją współtworzysz, czy czekasz na cud? A może na kolejną zdradę w grudniowej nocy? Co ty myślisz o Polsce? Kim ona jest dla ciebie? Matko Niezawodnej Nadziei, módl się za nami!

12 grudnia 2018 r.
W adwentowym wołaniu prosimy: "Niebiosa, spuście rosę z góry. Sprawiedliwego wylejcie chmury". I Bóg dał swoją odpowiedź, bo dał Syna, który nigdy nie zdradził ani człowieka, ani ziemi. W dniu dzisiejszym w tym samym duchu mówił do nas Ojciec Święty Franciszek, że „wiara chrześcijańska nie jest dodatkową dekoracją życia”, ale wiązaniem życia nieba i ziemi, gdzie prosimy Boga jako Ojca o powszedni chleb.

11 grudnia 2018 r.
Świat w wielu kwestiach poradzi sobie bez chrześcijaństwa. Ale bez chrześcijaństwa nie poradzi sobie ze sprawą nadziei, która jest potrzebna światu. A my pokładamy nadzieję w Chrystusie, Synu Maryi, który jest Jedynym Zbawicielem człowieka i świata, i On daje nam życie. Pokora księdza biskupa Antoniego nie pozwoliła mu powiedzieć, że on jest też "kawalerem uśmiechu". Dlatego uśmiechamy się i do Matki Bożej z Jezusem, i do siebie nawzajem.

10 grudnia 2018 r.
Patron Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Święty Jan Paweł II bardzo się natrudził nad tym, żeby miłość do drugiego człowieka i do Ojczyzny związać z powinnością i z poczuciem odpowiedzialności. Dlatego pytamy: Co się stało z naszymi sumieniami, które nie reagują na zło? Co się stało, że musimy się uczyć od polityków wskazań do oceniania dobra i zła? A tą miarą jest jedynie Syn Maryi w Duchu Świętym wobec Ojca pełnego Miłosierdzia.

9 grudnia 2018 r.
W czasie pobytu na Jasnej Górze, 28 lipca 2016 roku, Ojciec Święty Franciszek nazwał Maryję "schodami", poprzez które przychodzi do nas Chrystus. Bardzo często w naszej adwentowej dekoracji, wyrażającej oczekiwanie na narodzenie Zbawiciela, widzimy takie schody, po których schodzi Dzieciątko Jezus do przygotowanego żłóbka. Ale rozumiemy, że w tym obrazie chodzi o miejsce w sercu każdego człowieka, a nie tylko o żłóbek. A więc strzeżmy się wszelkiej komercjalizacji zbliżających się już świąt Bożego Narodzenia, żeby im bliżej tajemnicy Narodzin Jezusa nasze serca nie przestawały czuwać.

8 grudnia 2018 r.
W stuleciu odzyskania niepodległości Polski przypada dzisiaj 65. rocznica Apelu Jasnogórskiego. To wołanie było niekiedy nie tylko apelem, ale i krzykiem. Jak stało się to wówczas po Ślubowaniu Jasnogórskim w 1956 roku: „Maryjo, zejdź do nas!” Ten, którego wówczas nie było pośród pielgrzymów - kard. Stefan Wyszyński, dokonał niezwykłego dzieła. Pobłogosławiona przez papieża Piusa XII kopia Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej rozpoczęła wielką peregrynację po Polsce. Maryja jest pośród nas... Dlatego prośmy, żeby te słowa Apelu nigdy nie kłamały w naszym życiu, żebyśmy byli godnymi dziećmi Maryi.

6 grudnia 2018 r.
Wielki czciciel Maryi Święty Bernard przypomina nam na drogach naszego Adwentu, że Maryi nie znaleziono przypadkiem, jakby w ostatniej chwili. Ale Bóg wybrał Ją i przygotował, aby był w świecie Ktoś, kto odpowie Bogu na Jego miłość miarą, co prawda nierówną Bogu, ale podobną. Bo taką miarą nieskończoną odpowiedział dopiero Jej Syn. Dlatego wpatrujmy się w tajemnicę Matki prowadzącej nas do Syna.

5 grudnia 2018 r.
W dawnej liturgii roratniej codziennie był odczytywany fragment Ewangelii świętego Łukasza mówiący o Zwiastowaniu Najświętszej Maryi Pannie. Było to podkreślenie, że ta Ewangelia nie jest poematem czy jakąś bajką, ale rzeczywistością łaski udzielonej Maryi dla ludzkości. Podobnie jest z nami. Łaska to nie jest coś, co otrzymujemy, ale Ktoś - Bóg udzielający się nam w Chrystusie. Przyjmijmy więc na nowo Chrystusa jako naszego Pana i Boga.

4 grudnia 2018 r.
Są dwie drogi naszej ludzkiej rzeczywistości. Jest droga świata, która zgadza się na zło i wywraca porządek stworzenia, począwszy od prawa naturalnego do naturalnej śmierci. A druga to droga Kościoła, który wychodzi naprzeciw człowiekowi i proponuje drogę przemiany i nawrócenia ku Chrystusowi, który jest Jedynym źródłem życia i nadziei. Maryjo, prowadź!

3 grudnia 2018 r.
Czas Adwentu zobowiązuje nas do czuwania na modlitwie i pełni wdzięczności. W tym duchu przyjmujemy wspomnianą przed chwilą nominację księży biskupów nominatów: Janusza Mastalskiego i Franciszka Ślusarczyka z Krakowa i wypraszamy dla nich moc Bożego Ducha na każdy dzień posługi.

2 grudnia 2018 r.
Na drogach Adwentu są trzy słowa, które oznaczają zadania, na wzór Maryi: rozważać, zachowywać i strzec. Tutaj chodzi o słowo Boga i Jego prawo. A więc nie wystarczy tylko rozważyć i nawet przyznawać się do tego, że jest się człowiekiem wiary. Trzeba strzec i bronić praw Bożych w sercu, i w sumieniu człowieka, w każdym z nas.

29 listopada 2018 r.
Nie trzeba wiele przekonywać, że jesteśmy świadkami walki o życie człowieka, poczynając od jego poczęcia aż do naturalnej śmierci. My tutaj, na tym miejscu, wobec Matki Syna Bożego, potwierdzamy, że wierzymy w Boga, który jest Życiem, a nie tylko wybieramy życie dla samego życia. Dlatego prosimy: Maryjo, Matko Życia, módl się za nami!

24 listopada 2018 r.
Pragnę w duchu maryjnego Magnificat przywołać jeszcze raz rocznice. Zarówno setną rocznicę urodzin Ojca Jerzego Tomzińskiego, jak również przypadającą jutro rocznicę konsekracji biskupiej naszego Księdza Arcybiskupa Seniora Stanisława Nowaka. I stawiamy sobie pytanie, co łączy te dwie postaci? Myślę, że bardzo dobrze oddaje to hasło Księdza Arcybiskupa Stanisława: „Iuxta crucem Te cum stare” - „Pod krzyżem stać z Tobą, Maryjo”. Ta wierność Bogu jest przez Jej pośrednictwo. I życzymy dużo sił i mocy Boga.

23 listopada 2018 r.
W maju 1995 roku w Skoczowie Ojciec Święty Jan Paweł II przypomniał nam, że "czas próby polskich sumień wciąż trwa". Cieszymy się środkami społecznego przekazu - Telewizją Trwam, katolickimi radiami, czasopismami. Ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to jest zaledwie kropla w morzu tych mediów, które chcą rządzić sumieniami ludzkimi, a „nowo-mową” przykrywają kłamstwo. Dlatego prośmy: Maryjo, Królowo i Matko nasza, módl się za nami!

22 listopada 2018 r.
W listopadzie i w grudniu 1655 roku trwała tutaj obrona Jasnej Góry, która okazała się być zwycięska. Dlatego zaowocowała później Ślubami króla Jana Kazimierza w Katedrze Lwowskiej, 1 kwietnia 1656 roku. Mówmy więc, nie tylko o obronie, ale mówmy o zwycięstwie, które przychodzi przez Maryję, na każdym miejscu i w każdym sercu.

17 listopada 2018 r.
Jednym z tytułów, którym przyzywamy Matkę Bożą na tym miejscu jest "Hodegetria", co tłumaczy się: "wskazująca drogę", "wskazująca na Syna". A wiemy, że Chrystus jest dla nas Drogą, która nas jednoczy i która nas zbawia. Dlatego postawmy pytanie z dzisiejszej Ewangelii: "Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"
Przeżywając 35. Pielgrzymkę Kolejarzy na Jasną Górę stawiamy pytanie o zjawisko „zwijania torów”. Dlaczego w poprzednich latach z 30 tysięcy dróg kolejowych pozostało jedynie 19 tysięcy. Jednocześnie ponad 100 miejscowości zostało pozbawionych komunikacji kolejowej. Dziękuję Pracownikom Kolei, że z racji przyjazdu Ojca Świętego Franciszka ocalili kaplicę na dworcu kolejowym w Częstochowie, jedną z pierwszych w Polsce. Bądźmy razem z Maryją i na wszystkich naszych drogach!

16 listopada 2018 r.
Święty Jan Paweł II uczył nas, że „patriotyzm to jest umiłowanie tego, co ojczyste”. Polskość to jest powołanie; polskość to jest sposób istnienia; a maryjność jest sposobem oddychania.

15 listopada 2018 r.
Musimy przyznać, że na drogach odzyskanej niepodległości Polski jedną z największych chorób jest „pełzająca ateizacja i demoralizacja”. A w związku z tym również beznadziejność. Dlatego przychodzimy do Matki Niezawodnej Nadziei, którą pokładamy w Chrystusie...

14 listopada 2018 r.
W Liście apostolskim Jana Pawła II o Różańcu Świętym znajdujemy następujące słowa: „Odkąd Maryja po urodzeniu spojrzała na swojego i Bożego Syna, Jej spojrzenie już nigdy nie odwróci się od Niego”. Każdy z kapłanów przeżywający rekolekcje tak jak dzisiaj - czy gdziekolwiek na świecie – kiedy pochyla się nad Ciałem Chrystusa przed przyjęciem Komunii Świętej prosi: „Spraw abym nigdy nie odłączył się od Ciebie”. Wspomagajmy kapłanów w ich wierności otrzymanej łasce i w tym darze przekazywania Chrystusa. Abyśmy - każdy z nas i każdy z osobna - nigdy nie odłączyli się od Niego.

13 listopada 2018 r.
W „szkole Maryi” wciąż się uczymy, że wiara nie jest łatwym darem. Wymaga czujności sumienia i gotowości zaświadczenia nieraz swoim życiem, w Kogo się wierzy i Komu się wierzy. Wspomnijmy tylko: 997 rok - bp Wojciech, pierwszy męczennik na ziemi polskiej, dzisiejsi Patronowie: Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn to 1003 rok... Tak jest wciąż. Dlatego prośmy: Maryjo, wypraszaj nam głęboką wiarę i ufność Bogu, bez granic.

12 listopada 2018 r.
Przeżywając Jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości Polski, z pewnością stawiamy sobie wiele pytań: Jakie są nasze zadania? Jakie może być nasze współuczestnictwo? Pozwólcie, że taką podpowiedź odnalazłem w życiorysie i w hasłach moich dawnych sandomierskich biskupów. Dziesięć lat temu zmarł Biskup Marian Zimałek, którego hasłem było „Spem allere” – „Poszerzać nadzieję”. A Sługa Boży Biskup Piotr Gołębiowski, z którego rąk przyjąłem święcenia kapłańskie, wołał: „Maria Spes nostra” – „Maryja naszą nadzieją”. Pamiętajmy o tej drodze.

11 listopada 2018 r.
Z tego miejsca przyjmujemy słowa Jana Pawła II, które są rodzajem światła, ale jednocześnie i zadaniem. A dzisiaj nie sposób nie przypomnieć testamentu, który usłyszeliśmy na Krakowskich Błoniach w czerwcu 1979 roku: „Zanim stąd odejdę proszę was, abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której Chrystus wyzwala człowieka... Proszę was o to. Amen”.

10 listopada 2018 r.
Na progu Jubileuszu 2000 lat od Narodzin Zbawiciela św. Jan Paweł II uczył nas, że każdy Jubileusz, zarówno w dziejach Kościoła jak i świata jest przygotowany przez Opatrzność Bożą, czyli miłosną troskę Boga o człowieka i narody. Dlatego naszą odpowiedzią niech będzie wdzięczność za wszystko i za wszystkich oraz zobowiązanie, żeby samemu odpowiedzieć na to dobro i wolność, którą otrzymaliśmy.

09 listopada 2018 r.
Historia naszych zgromadzeń honorackich, michalickich, zmartwychwstańczych na przełomie odzyskiwania dróg niepodległości pokazuje nam nie tylko piękne daty historyczne i ilość pracujących w tych zakonach i stowarzyszeniach. Ale przede wszystkim mówi nam o świadectwie wierności Bogu poprzez sumienie każdego z tych ludzi, poczynając od naszych świętych i błogosławionych patronów. Wczytujmy się w ich historie, ale dołóżmy własny wysiłek i zapytajmy siebie: Ilu z nas, uczestników marszów, będzie przy kratkach konfesjonałów i w ofiarowaniu Komunii świętej za wolną, suwerenną i niepodległą Polskę?

08 listopada 2018 r.
Przed dwoma laty, w lipcu 2016 roku, dziękowaliśmy razem z Ojcem Świętym Franciszkiem z 1050 lat Chrztu Polski. Co dziś robimy z tą łaską, skoro łatwiej nam odejść od kryterium Dekalogu, Ewangelii? A prowadzimy siebie do sądów państwowych czy europejskich, żeby pytać się, jak mamy żyć? Jaki mamy przyjąć kierunek odpowiedzialności za siebie, za Naród, za przyszłość? Od wszelkiego zamętu, wybaw nas, Panie!

07 listopada 2018 r.
Zbyt łatwo zapomnieliśmy napis z Psalmu Pańskiego, który znajduje się u stóp Krzyży Gdańskich, tych ukrzyżowanych nadziei: "Pan da siłę swojemu ludowi. Pan obdarzy swój lud pokojem". Czy nam tak trudno zrozumieć, że bez Chrystusa i bez odniesień do ofiary Jego Krzyża nie będzie ani nadziei, ani pojednania? Królowo Polski, módl się za nami!

06 listopada 2018 r.
Stając na Apelu w Obliczu Matki, z pewnością coraz głębiej rozumiemy prawdę, że zgadzając się na utratę pamięci, zarówno w sensie narodowym, jak i kościelnym, zatracamy sumienia i poczucie grzechu. Dlatego prosimy Maryję o prawdziwą wolność.

05 listopada 2018 r.
W kronikach rzymskich odnotowano, że dnia 5 listopada 1943 roku w nalotach na Rzym kilka bomb spadło na Watykan. Warto przy tym przypomnieć, że we wrześniu 1939 roku trzy eskadry niemieckie miały rozkaz zbombardowania Jasnej Góry. Jedna z nich zrzuciła bomby kilkanaście kilometrów od tego miejsca. Inna na mapach widziała wielkie jezioro. Trzecia przeleciała aż do Czechosłowacji. To były świadectwa tychże lotników. Maryjo, Przedziwna Pomocy i Obrono, módl się za nami.

04 listopada 2018 r.
Cieszymy się, że dzień 4 listopada 2018 roku jest dniem odzyskanej pamięci historycznej związanej z tym miejscem i z wywieszeniem polskiej flagi z wieży jasnogórskiej, która wieńczy się krzyżem, świecącym pomiędzy mgłami i różnymi pogodami świata. Warto przytoczyć słowa Jana Pawła II z jego książki „Pamięć i tożsamość”: „Polskość to jest wielość i pluralizm, a nie ciasnota zamknięcie i zamęt”.

03 listopada 2018 r.
Od pewnego czasu na terenie naszej Ojczyzny, ale również poza jej granicami, przeżywamy ten piękny jubileusz, stulecia odzyskania niepodległości Polski. Ale nie wolno nam zapominać tych słów, które tutaj wypowiedział św. Jan Paweł II, podkreślając rzeczywistość duchową i ziemską: "Tutaj zawsze byliśmy wolni". I dlatego prosimy: Maryjo, wyzwalaj nas z każdego zniewolenia ducha, bo to jest największy wróg.

31 października 2018 r.
Kiedy kończymy dzisiaj miesiąc październikowy, miesiąc związany w sposób szczególny z naszą modlitwą maryjną, warto przywołać tutaj, przed Obliczem Matki, zmarłego w tym miesiącu Księdza Infułata Bonifacego Miązka – profesora na uniwersytecie w Wiedniu, kapłana Diecezji Sandomierskiej, a obecnie Diecezji Radomskiej – który w wierszu o kapłaństwie napisał:
"Nim dłonie przewiążą różańcem
i wersetami psalmów ochłodzą powieki,
odpowiem sobie,
kim jestem.
Jestem tylko glinianym dzbanem,
który codziennie leczy wielka ręka Boga".
Doświadczajmy tej tajemnicy, mocy różańca, na czas i na wieczność.

26 października 2018 r.
Stojąc wobec Oblicza Matki Bożej, potwierdzamy, że Kościół nie jest sprawą prywatną, zepchniętą do jakiegoś bezbytowego wymiaru publicznego. Kościół należy do Chrystusa. Jest wspólnotą ludzi i narodów. Dlatego ma prawo i obowiązek przypominać rodzicom o ich prawach do wychowania swoich dzieci i młodzieży, a jednocześnie jako wspólnota bronić, żebyśmy nie byli traktowani jedynie w kategoriach opresji i jakiegoś wykorzystywania tychże grup społecznych. Maryjo, Królowo Polski, módl się za nami!

25 października 2018 r.
Kiedy w tych dniach, w sposób szczególny doświadczamy siły wiatrów, nie tylko jako siły natury, ale różnych wiatrów ideologicznych, próbujących zmieniać naszą mentalność, a nawet tożsamość, trzeba przypomnieć słowa Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Kościół i Naród - który jest mocny rodzinami - są jak dwie dłonie splecione do modlitwy i żeby je rozerwać trzeba uderzać raz w Kościół, a raz w Naród i rodzinę”. Pamiętajmy o tym...

24 października 2018 r.
Opisując tajemnicę Kościoła, jeszcze wówczas kard. Karol Wojtyła pisał, że „idą ze sobą razem słowo i krew”. Słowo nieraz nie nawróci, potrzebna jest krew. I tą drogą poszedł Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko, kapelan "Solidarności". Jego miłość można było ukrzyżować, ale nie unicestwić. Bo on zmartwychwstanie z Chrystusem.

23 października 2018 r.
Niezależnie od miejsca sprawowania Eucharystii, każda jej tajemnica uobecnia Chrystusa pośród nas: "Jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata". W tej tajemnicy uczestniczy również Jego i nasza Matka. Wychodzi na drogi naszej ludzkiej i polskiej wolności - wolności prawdziwej i tej źle użytej, źle wybranej. Dlatego prośmy Maryję: "Bądź z nami w każdy czas!"

22 października 2018 r.
We wspomnienie liturgiczne Świętego Jana Pawła II, dzisiaj wobec młodzieży wypełniającej tę Kaplicę Cudownego Obrazu, zwłaszcza z Diecezji Drohiczyńskiej, ale i z całej naszej Ojczyzny, trzeba przypomnieć przestrogę, ale jednocześnie i prośbę. Abyśmy nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy. I abyśmy odkrywali – wśród zamętu ideologicznego – niezłomnego Prymasa Polski niepodległej, Polski okupacyjnej, Sługę Bożego Kardynała Augusta Hlonda, którego 70 rocznicę śmierci dzisiaj obchodzimy.

21 października 2018 r.
Przeżywamy Papieskie Dni związane z pontyfikatem Świętego Jana Pawła II, a jednocześnie wspominamy męczeńską śmierć Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki i śmierć Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda. Doświadczamy, że Opatrzność Boża nie pozwala zniknąć w „niepamięci” Kościoła i Narodu tych, którzy poświęcają się Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi.

20 października 2018 r.
Prawie przed 40 laty na placu Zwycięstwa w Warszawie usłyszeliśmy ufną modlitwę do Ducha Świętego, o odnowienie oblicza ziemi, tej ziemi. Przeszło dwa pokolenia młodych Polaków, a my nadal zmagamy się z tym, żeby nazwać ich pokoleniem Jana Pawła II. Dlatego trzeba nam prosić Ducha Świętego o dar męstwa w wyznawaniu wiary, a nie ufać bilbordom i sondażom. „Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych!”

19 października 2018 r.
W dzień męczeńskiej śmierci Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki warto przypomnieć jego pewne ewangeliczne przesłanie. Za Chrystusem powtarzał: "Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono, żebyście nie wybierali plew zamiast ziaren prawdy". Nie możemy zgodzić się na słabość.

18 października 2018 r.
Począwszy od sceny Zwiastowania, Święty Łukasz jak żaden z Ewangelistów w swojej Ewangelii zapisał najwięcej fragmentów, zawierających tajemnice Maryi. A jednocześnie ukazał również Chrystusa, który promuje godność i geniusz kobiety. To była pewna konsekwencja spotkań z Maryją. Dlatego niech nasze stawanie tutaj i wpatrywanie się w Oblicze i Serce Matki zaowocuje przywróceniem na nowo wartości takim pojęciom, jak "ojciec", "matka", "brat" i "siostra".

16 października 2018 r.
Historia nie jest tylko zapisem dat i wydarzeń, ale jest pewną siłą duchową. Niech świadczą o tym następujące fakty. Na progu swej posługi biskupiej św. Jan Paweł II przyjął hasło: "Totus Tuus" - Cały Twój, Maryjo. A w 1962 roku, na początku rekolekcji, zapisał: "Jestem cały, bardzo, mocno w rękach Boga". To jest kierunek… Uczmy się! Kolejna data, jaką była kanonizacja, 27 kwietnia 2014 r., pokazała, jak działa łaska Boga i sam Bóg w sercu pojedynczego człowieka, dla innych.

15 października 2018 r.
Pragnę przypomnieć, że na prośbę księży biskupów polskich Stolica Apostolska wpisała do Litanii Loretańskiej wezwanie: "Matko Miłosierdzia". W tym wezwaniu prosimy Maryję, aby swoje miłosierne oczy zwróciła na nas i ukazywała nam Jezusa. Myślę, że każdy, kto patrzy w Jej Oblicze i w Jej niespokojne Oczy wie, że trzeba ocalić siebie i drugiego człowieka. Nigdy jeden przeciw drugiemu! Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami!

Tagi:
abp Wacław Depo apelowe głosów zbieranie

Abp Depo: Maryja wzorem Kościoła oczekującego na przyjście Syna Bożego

2019-12-11 15:18

Dawid Gospodarek / Częstochowa (KAI)

Maryja jest wzorem Kościoła wierzącego i zarazem modlącego się o powtórne przyjście Syna Bożego - mówi abp Wacław Depo w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną. Metropolita Częstochowski i przewodniczący Komisji Maryjnej KEP opowiada o roli Maryi w katolickiej pobożności, doktrynie i ekumenizmie, odnosi się do postulatów wprowadzenia nowych dogmatów, a także wyjaśnia znaczenie Maryi w postrzeganiu kobiecości i seksualności.

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp Wacław Depo: - Same tytuły, które wypowiedział Sobór Watykański II w Konstytucji Dogmatycznej „Lumen Gentium”, właściwie wyczerpują całość ujęcia roli Maryi zarówno jako Matki Syna Bożego w ludzkiej osobie, jak i osoby, która była najbliżej Jezusa aż po spełnienie dzieła odkupienia na Golgocie. Następnie, jak wiemy z Nowego Testamentu, Jan spełniając prośbę Jezusa wziął Maryję do siebie jako Matkę, a ona była obecna w misyjnej działalności Kościoła. Jan wprowadza Ją w środowisko swojego życia i swojego apostolstwa. Dlatego przymnażanie dziś dodatkowych tytułów uważam za nie do końca przemyślane. Np. tytuł „współodkupicielka” prowadzi nas na pole bardzo podstawowego sporu, który istnieje już od czasów Reformacji – sugeruje się, że Maryja zastępuje wprost jedyność zbawczego działa Syna Bożego i właśnie to „zacienia” niepotrzebnie jej rolę i jej pośrednictwo.

KAI: A jak dobrze rozumieć pośrednictwo Maryi?

- Wydaje mi się, że taką puentą, która skupia maryjne tytuły, jest określenie św. Jana Pawła II z jego encykliki „Redemptoris Mater” - macierzyńskie pośrednictwo. I ono powinno być kluczem, który otwiera poszczególne drzwi do zrozumienia roli Maryi. I wobec Jezusa, bo w słowie „macierzyństwo” chodzi już oczywiście o dogmat Macierzyństwa Bożego, z nim będzie związana dogmatyczna strona ujęcia jako zawsze dziewicy - Bogurodzica Dziewica. I z kolei później pośrednictwo - Ona jest tą, która pośredniczy u Syna, jako jedynego Odkupiciela człowieka. I ta rola jest później również przypisana Maryi w Kościele jako dziele zbawczym, które prowadzi Duch Święty. Jak nas uczy zwłaszcza cała Ewangelia, ale i teksty Starego Testamentu - Maryja jest tą Oblubienicą Ducha Świętego i to przez Ducha Świętego dokonuje się dzieło poczęcia Syna Bożego, a z kolei później cała realizacja Jego dzieła zbawczego tak za Jego ziemskiego życia, jak pomiędzy wniebowstąpieniem i zesłaniem Ducha Świętego a aktualnym oczekiwaniem na powtórne przyjście. Na tych drogach Kościoła Maryja jest obecna jako wzór - wierzącego i zarazem modlącego się o powtórne przyjście Syna Bożego.

- Czyli nie ma potrzeby na nowe tytuły?

- Wydaje mi się, że w codziennej maryjnej pobożności, w spotkaniach z Maryją nie są potrzebne kolejne tytuły, o których teraz mówimy. Propozycje, które są podpisywane zarówno przez emerytowanych kardynałów czy biskupów z całego świata, żeby wpłynąć na Ojca Świętego w sprawie tych nowych tytułów, mają podstawę w ich odczytywaniu sensu wiary, ale wydaje mi się, że nie jest to głos całego Kościoła jak to było np. w przypadku konstytucji apostolskiej papieża Piusa XII o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, gdzie do orzeczenia dogmatu mamy podstawy w Objawieniu.

- W Piśmie Świętym też?

- Bracia ewangelicy nam przypominają, że nie ma w Piśmie Świętym żadnego zapisu o tym, że Maryja została wzięta do nieba, a cóż dopiero powiedzieć że wraz z duszą i ciałem. To problem teologiczny, który od samego początku Kościoła jest dyskutowany: co to znaczy, że Maryja wraz z duszą i ciałem została wzięta do nieba. Na podobieństwo człowieczeństwa, czyli ciała Chrystusa, który po zmartwychwstaniu wraz ze swoim przemienionym i uwielbionym ciałem wstępuje do nieba, wraca do Ojca. Dlatego wydaje mi się, że rola Maryi jest określona i nie ma potrzeby jej poszerzania, zwłaszcza że dla codziennej praktyki spotkań z Maryją, chociażby przez modlitwę „Zdrowaś Maryjo” czy „Pod Twoją obronę”, te proponowane tytuły nic nowego czy głębszego nie przynoszą.

- Skoro te tytuły są kontrowersyjne teologicznie i ekumenicznie, w dodatku w pobożności mogą też prowadzić do pewnych wypaczeń rozumienia Maryi, to może trzeba zmienić wezwania Kościołów poświęconych np. Wszechpośredniczce łask, jak bazylika w Niepokalanowie, której tytuł zatwierdził Jan Paweł II? Albo z modlitw – np. w nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest sformułowanie „współodkupicielko rodzaju ludzkiego”…

- Ja bym powiedział „nie używać”, a nie zachęcałbym żeby usuwać czy stwierdzać, że to był jakiś błąd, albo że to złe modlitwy. Podam przykład z ostatniego czasu - episkopat francuski przegłosował, a papież Franciszek to przyjął, by zmienić siódmą prośbę z Ojcze Nasz. Uznano, że dawne tłumaczenie „nie wódź nas na pokuszenie” kojarzy się tak, jakby Pan Bóg kusił ku złemu. Tymczasem jeśli się patrzy na całość tej modlitwy, to dalej jest wezwanie „zbaw nas ode złego”, więc widzimy, że gdy uwzględnimy cały tekst, nie obciążamy obrazu Boga fałszywymi skojarzeniami. Podobnie jest z tytułami maryjnymi obecnymi w pobożności – wystarczy popatrzeć na nie życzliwie, uwzględniając konteksty, a obawy przed pobłądzeniem w mariologii powinny minąć.

- Polska od wieków słynie jako kraj maryjny, z bardzo głęboką, też zewnętrzną maryjną pobożnością. Czy dzisiaj dochodzą do Księdza Biskupa sygnały o jakiejś przesadnej maryjności, która nie jest promowana w „Marialis Cultus” Pawła VI?

- Raczej nie. Zarówno drugi Sobór Watykański omawiając naukę o Maryi i kult maryjny w ostatnim rozdziale Konstytucji o Kościele, jak i adhortacja apostolska „Marialis Cultus” Pawła VI, pokazały nam pewne niebezpieczne ścieżki w maryjności. Położono jednocześnie nacisk na biblijne podstawy naszego podejścia do Maryi, na to by jej kult nie przysłaniał kultu Trójjedynego Boga. Bo, jak to wyrażamy w jednej z najstarszych polskich pieśni, zwracamy się do Maryi jako do Córki Boga Najwyższego, Matki Syna Bożego i Oblubienicy w Duchu Świętym. Proszę zauważyć, że poprzez Maryję występuje tu uczczenie całej Trójcy Świętej jako źródła świętości. Matka Boża jest wzorem wiary w Trójcę Przenajświętszą. To Trójjedyny jej się objawił przez archanioła Gabriela zwiastującego, że stanie się Matką Syna Bożego gdy Duch Święty zstąpi na Nią i moc Najwyższego Ją osłoni.

- Maryja wychowana w tradycji żydowskiej wiedziała kim jest Duch Święty?

- Oczywiście Stary Testament nie przedstawia mam doktryny trynitologicznej i nie opisuje dokładnie roli czy nawet samej Osoby Ducha Świętego. Maryja jest na progu Starego i Nowego Testamentu. O tym pisał papież Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu” – Nowy Testament zaczął się w Nazarecie. Bo to tutaj tajemnica Trójcy Świętej objawiła się w sposób niezwykły i rozpoczęła drogę przygotowującą do tego, jak Chrystus ukaże siebie, Ojca i Ducha Świętego poprzez nauczanie i całe dzieło odkupienia. Dlatego tutaj Maryja jest zawsze w cieniu Chrystusa i jest taką, jak to zostało sformułowane już po soborze, „pedagogią”, czyli drogą wychowującą ludzi wierzących i czczących jej imię, ale ku Chrystusowi i przez Chrystusa w Duchu Świętym do Ojca. Dlatego ja jestem mocno przekonany, że polska religijność i ta „mariocentryczność” wcale nie jest zubożeniem kultu Trójcy Przenajświętszej.

- A w jaki sposób to się konkretnie przejawia? Bo widzimy wiele świąt maryjnych, pielgrzymki maryjne, sanktuaria maryjne z Jasną Górą na czele... Gdzie w tym widać przez Marię kult Trójcy Świętej?

- Spójrzmy na modlitwę różańcową. Ona rozpoczyna się znakiem krzyża. I krzyż jest bardzo wyraźnie trynitarny: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Następnie odmawiamy Credo i znów mówimy „wierzę w Boga Ojca”, „wierzę w Syna”, „wierzę w Ducha Świętego”, a poszczególne artykuły wiary już nas ustawiają - kto jest na pierwszym miejscu, gdzie jest prymat nie tylko teologiczny, ale też pobożnościowy. Następnie rozpoczynamy modlitwą, której nas nauczył nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus – „Ojcze Nasz”. Po tym zawołaniu do Boga Ojca zanosimy siedem próśb, które Jezus nam wskazał. Dopiero wtedy zaczynamy biblijną modlitwę „Zdrowaś Mario” i później, co wypracował Kościół – „Święta Maryjo Matko Boża módl się za nami”. Jak widzimy, w modlitwie różańcowej występuje odpowiednie ustawienie kultyczne. Papież Jan Paweł II w „Rosarium Virginis Mariae” napisał, że modlitwa różańcowa zdaje się być powtarzaniem tych samych słów. Ale jeśli swoją myśl i swoje serce ukierunkowuje się w tej tajemnicy, którą się rozważa, to zobaczymy czym ona jest: rozmową z Maryją o tajemnicach jej Syna. Kiedy Jan Paweł II dodał nam tajemnice światła, to od Nazaretu poprzez tajemnice światła, a później bolesne i chwalebne, mamy streszczenie Ewangelii. A Ewangelią jest sam Jezus Chrystus, jako szczyt Objawienia Bożego, a nie Maryja. Czyli jeśli mówimy „różaniec streszczeniem Ewangelii”, to mówimy również o tajemnicach Syna Bożego przez oczy, serce i wstawiennictwo Maryi.

- W tej modlitwie jest miejsce na nasze intencje, naszą historię?

- Oczywiście! Odmawiając różaniec mamy też dostrzec siebie na tej drodze. Czyli jeśli na przykład rozważam tajemnicę zwiastowania, a akurat mam na myśli moją bratanicę, która jest w stanie oczekiwania na kolejne dziecko, to ja myśląc o zwiastowaniu, myślę również o mojej bardzo bliskiej osobie, dla której wypraszam potrzebną łaskę. Weźmy tajemnicę chrztu w Jordanie. Kiedy modlę się tą tajemnicą, to modlę się za swoich rodziców – to oni dali mi życie; modlę się za moich chrzestnych już też na drugiej stronie życia; modlę się za szafarza, którego poznałem gdy byłem młodym księdzem. Włączam te wszystkie osoby związane z moim chrztem. I odkrywam sprawę wydawałoby się bardzo prostą: dlaczego ja na chrzcie zostałem ochrzczony jako Wacław Tomasz? Dzisiaj to odkrywam. Proszę mi uwierzyć, że kiedy poszedłem w pierwszej swojej posłudze biskupiej do Zamościa, w katedrze na głównym obrazie zobaczyłem zmartwychwstałego Chrystusa i Tomasza, który podchodzi ze słowami „Pan mój i Bóg mój”. Wtedy dodatkowo zrozumiałem moje imię wpisane w chrzest. I to jest moje zadanie dzisiaj, tak jak wtedy określiłem swoje biskupie hasło: ku Chrystusowi Odkupicielowi człowieka prowadzić – „Ad Christum Redeptorem hominis”. To jest zasadnie Tomasza, to jest zadanie Wacława Tomasza. A dzisiaj w Częstochowie podprowadzam ludzi przez Maryję, tą maryjną drogą, do Chrystusa, Jedynego Pośrednika pomiędzy Bogiem a ludźmi. Tutaj Maryja nie jest żadną przeszkodą tylko Interpretatorką ścieżki wiary i coraz głębszej więzi z Chrystusem.

- Często stawia się taki zarzut, że niektóre elementy w pobożności maryjnej, też zatwierdzone na przykład przez włączenie pieśni do użytku liturgicznego, zaciemniają trochę obraz Maryi i w konsekwencji obraz Boga Ojca, pokazując Go jako tego surowego sędziego i Maryję jako Tę, która chroni pod płaszczem albo łamie strzały gniewu Bożego. Co robić np. z takimi elementami pieśni „Serdeczna matko”?

- Ten temat powraca w kolejnym już pokoleniu. Trzeba na to spojrzeć raczej w kategoriach emocji, psychologii, niż płaszczyzny wiary. Bo rzeczywiście ta ostrość ojca względem dzieci i pewne wymagania względem dzieci są, a przynajmniej były wpisane, w dotychczasowe sposoby wychowania i prowadzenia w domu. Dzisiaj przede wszystkim podkreśla się wolność w wychowaniu. Dlatego kiedy dzisiaj przytaczamy słowa „kiedy Ojciec rozgniewany siecze” to nie należy nigdy rozumieć jako jakąś doktrynę. Wydaje mi się, że gdy nasze babcie to śpiewały, nie przyszłoby im do głowy widzieć w ten sposób literalnie Boga jako karcącego i gniewnego. Dziś teologowie rzeczywiście postulują, żeby wykreślić to sformułowanie, bo wprowadza zamęt. Jednak uważam, że nie wolno nam oskarżać przodków, że oni się źle modlili, czy mieli wypaczoną wiarę. Tu mam pewne osobiste doświadczenie, pomagające mi szerzej na tę kwestię patrzeć. Kiedy w dzieciństwie przekraczałem pewne zasady i mój tata wiedział, że „miarka się przebrała”, otrzymałem odpowiednią karę. Moja mama obecna przy tym wcale nie rzucała się w obronę, tylko jeszcze dodawała swoje uwagi do mojego zachowania, i dostawał mi się na przykład dodatkowy klaps. To pozwalało mi zrozumieć, że konieczna jest jedność w procesie wychowawczym. Nie miałem pretensji do mamy, może ktoś powie że to aż dziwne. Jedność ojca i matki w wychowaniu dziecka i prostowaniu dróg dziecka była dla mnie argumentem. Ja czułem się zobowiązany, żeby tej granicy już później nie przekraczać. Z czymś podobnym mamy do czynienia w kulcie maryjnym i tych budzących kontrowersje teologów sformułowaniach.

- A modlitwa do Maryi nie rozleniwia? Mówi się, że jest skuteczną orędowniczką…

- I w modlitwie do Pana Jezusa może być tak, że zrzuca się na Niego wszystko, mówiąc „Panie Jezu, załatw to”, albo jak u słynnego ks. Dolindo - „Jezu Ty się tym zajmij”, a ja będę oczekiwał tylko na cud i na rozwiązanie. Nie o to chodzi w modlitwie. Maryja powie tak jak każda matka: wysłuchałam cię, a teraz Ty się okaż moim dzieckiem. To widzimy w scenie z Kany Galilejskiej, gdzie Maryja mówi – działajcie, róbcie wszystko, co wam powie mój Syn. Czyli wysiłek musi iść z też drugiej strony. Tu nie ma miejsca na bierne oczekiwanie spełnienia prośby czy wymuszania na Panu Bogu by przez mnogość naszych modlitw realizował nasze drogi… W modlitwie „Ojcze Nasz” ten kierunek jest bardzo dobrze pokazany. „Bądź wola Twoja”, czyli nie moja.

- W jaki sposób postać Maryi powinna być obecna w ewangelizacji i katechezie?

- Posłużę się tutaj przykładem papieża Benedykta XVI, który przyznał, że kiedy był młodym teologiem - a był przecież wtedy ekspertem na drugim soborze watykańskim – uważał, że rzeczywiście mariologia zacienia drogę ku Chrystusowi. Ale to też wynikało z pewnego kontekstu niemieckiego, gdzie od wystąpienia Marcina Lutra rozpoczęła się Reformacja i miały miejsce późniejsze relacje jej spadkobierców z Kościołem katolickim. Benedykt XVI mówił, że im jest starszy, tym bardziej podkreśla rolę Maryi jako nauczycielki dróg Jezusa. Wróćmy do wcześniejszego wątku z modlitwą różańcową – nie możemy widzieć Maryi jako zagrożenia, a wprost odwrotnie: w tajemnicy Kościoła jest ona dana nam jako ratunek. Spójrzmy na uznane przez Kościół objawienia maryjne, np. w Lourdes, Fatimie czy Guadalupe – te wybrane miejsca wcale nie są jakimś „zawłaszczeniem” przez Maryję jedynej i koniecznej drogi, ona nigdy nie zatrzymuje na sobie. Dziś raczej mamy do czynienia z usuwaniem Maryi z katechezy, z biblistyki czy z liturgii. Tymczasem Kościół odczytuje rolę Maryi już w Starym Testamencie, czy to będzie protoewangelia w Księdze Rodzaju, czy Księga Izajasza pokazująca Maryję jako Pannę rodzącą Boga z nami Emanuela. Dziś się o tej tradycji Kościoła zapomina. Nie możemy pomijać głosu Kościoła, poczynając od Ojców i pisarzy starożytnych, poprzez Doktorów Kościoła aż do dzisiejszego czasu, kiedy również tradycja jest koniecznym elementem dla poznawania wiary. Wierzymy, że to się dokonuje w Kościele z pomocą Ducha Świętego.

- A gdyby Ksiądz Biskup miał wymienić główne zasady, wskazówki, aby ta pobożność maryjna była dobra - na co zwracać uwagę?

- Mocno podkreślam rolę modlitwy do Ducha Świętego. Dlatego, że Duch Święty jest określony w Ewangelii św. Jana jako Ten, który przypomina nam całą prawdę o Jezusie. Całą prawdę - to są słowa tak mocne, bo czy w ogóle jest do ogarnięcia cała prawda o Jezusie? Kim On dla nas jest i co dla nas uczynił? Gdybyśmy to zrozumieli, musielibyśmy powiedzieć, że wchodzimy już w inne życie, w życie wieczne, bo to jest miłość. Tego, kim jest Jezus nie pojmujemy tylko w kategoriach wiary, ale miłości, którą On ma do nas. „Bóg tak umiłował świat, że dał swojego Syna”. On objawia nam Boga jako miłość. Obok tej całej prawdy, rolą Ducha Świętego jest też przypominanie światu o grzechu, czyli kryterium sumienia. Duch Święty przypomina nam o Sądzie Bożym, czyli o sprawiedliwości. My musimy być świadkami, a nie tylko wyznawcami danego dogmatu, danego kultu. A co to znaczy świadectwo? Tu znowu wracamy do „Ojcze Nasz” – tych wszystkie próśb, które dotykają dla nas i życia duchowego, i życia ziemskiego. Tak jak tego chleba, którego potrzebujemy nie tylko w sensie spożywczym, ale też chleba prawdy, którą powinniśmy się karmić wzajemnie, a nie schodzić na manowce. Kiedy przebaczamy naszym winowajcom, to już nie modlimy się o niebo, ale mówimy, żebym ja miał silę przebaczyć tym, którzy mnie oczerniają. Którzy ze mną walczą, którzy są dla mnie jakimkolwiek zagrożeniem. Czyli znowu zauważamy, że bez pomocy Ducha Świętego nie możemy spełnić dobrze świadectwa. Św. Paweł mówi: wierzymy, że bez pomocy Ducha Świętego nikt z nas nie powie Panem moim jest Jezus, czyli Jezus jest moim zbawicielem. Ale z drugiej strony, gdy my nie potrafimy się modlić – sam Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. I to nas stawia w postawie zaproszenia, nie jakiegoś zmuszenia, bo wiara nie jest przymusem. To jest propozycja, która idzie od samego Chrystusa właśnie w Duchu Świętym i Duch Święty nam podpowiada tę drogę. A pomocą na tej drodze – bo ona to zrealizowała jako pierwsza przy Chrystusie – jest właśnie Maryja.

- Dzisiaj pojawia się często taka wątpliwość, że współczesnej kobiecie trudno naśladować to jaka jest Maryja, jak jest pokazywana na obrazach, w pieśniach, w katechezie. Że to nie jest ideał kobiecości dla współczesnych kobiet. Druga kwestia to seksualność – np. Olga Tokarczuk parę lat temu w „Więzi” powiedziała o Maryi, że „pozostając dziewicą nie jest w pełni kobietą, pozbawiona jest bowiem aspektu seksualnego, jest niejako bytem niedojrzałym”. To dziewictwo Maryi jawi się jako jakaś przeszkoda. I wreszcie Święta Rodzina – jak patrzeć na nią jako wzór dla rodzin, jeśli tam jest dziewictwo, nie ma jakiegoś aspektu seksualności…

- To jest szereg zagadnień na osobną, bardzo długą rozmowę. Spróbuję krótko się do tych kwestii odnieść. Dzieło stworzenia jest darem, ale i zobowiązaniem. I czytamy na samym początku w Księdze Rodzaju „stworzył ich”, czyli powołał do życia „mężczyznę i niewiastę”. Później przykazał im: rozmnażajcie się, czyńcie sobie ziemię poddaną. Czyli mamy już w naturę wpisaną kwestię ciała i ducha czyli tej seksualności, która będzie się realizować poprzez ojcostwo i macierzyństwo. Ale mamy też tu wpisane pewne ofiarowanie siebie dla drugiego. Bo skoro Bóg jest Wspólnotą Osób, stworzył nas na swoje podobieństwo, to ofiarowanie jest darem z siebie dla drugiego człowieka, żeby zaistniało nowe życie. I dzisiaj jest bardzo ważne, by o tym przypominać. Gdzie jest ta tajemnica seksualności? Czy tylko w wymiarze spełnienia się w akcie seksualnym, czy w samej naturze, że ktoś jest istotą seksualną, otwartą na życie? Czy z kolei mężczyzna nie jest tylko tym, który ma dopełniać poprzez swój akt seksualny z kobietą powstawanie życia, a ta potencjalność w nas pokazuje, że jest to nie nasz porządek, tylko porządek, który został nam zadany przez Boga? Teraz spójrzmy na Izajaszowe proroctwo, gdzie mowa o Dziewicy, która ma począć i porodzić syna. Wydaje się to naruszeniem porządku natury. Ale tu się okazuje, czym jest ta dziewiczość „dla” Syna Bożego, która się spełnia poprzez Nazaret. Jest otwartością. Maryja powiedziała „nie znam męża” – nie współżyłam z mężem, jak to się stanie? Posłaniec odpowiedział – Duch Święty zstąpi na Ciebie. Tu po raz kolejny Pan Bóg ingeruje w naszą naturę. Ten, który powołał porządek stworzenia mężczyzną i niewiastą, w tym wypadku „zatrzymuje” prawa natury, chciał, żeby Syn Boży nie przyszedł drogą tylko i wyłącznie ludzką, a by przyjął naszą naturę rodząc się z Matki otwartej wiarą.

- W porządku naszej ludzkiej natury, obok rozumu jest nie tylko serce, które chce przeżywać emocje, ale jest również wiara jako sposób poznania. I tutaj wiara jest pewnym światłem, ale wcale nie rozjaśniającym wszystko do końca. Najlepszym przykładem jest droga Maryi. Józef widzi jej brzemienność. Czy Maryja tłumaczyła mu, że to z Ducha Świętego? Dla niej samej była tajemnica. I jak czytamy w Ewangelii, znowu było potrzebne zwiastowanie – anioł mówi Józefowi: nie bój się przyjąć Maryi, to nie jest dziecko grzechu, tylko tutaj się dzieją sprawy Boże. I znowu posłuszeństwo wiary. Józef wstał i wprowadził Maryję do siebie. To wcale nie oznacza, że było mu łatwo, kiedy muszą iść do Betlejemu, nie zostają przyjęci do żadnej gospody i trzeba rodzić w upokarzających warunkach. Potem musieli uciekać do Egiptu, bo Herod kazał mordować dzieci Betlejemu. Sposób rozpoznawania wiary, że Józef wziął Maryję i z Dzieciątkiem uciekł do Egiptu pokazuje, że wiara nie jest światłem, które rozjaśnia wszystko. Jest zawierzeniem planom Boga mimo niezrozumienia. Jeszcze raz wracam do naszego sposobu rozpoznawania prawdy o naszej seksualności, macierzyństwie i ojcostwie, na przykładzie świętej Rodziny. Św. Józef to kolejna tajemnica. Jak mówi tradycja, on odchodzi, gdy Jezus ma zacząć publiczną działalność. Okazuje się, że on może i był człowiekiem milczącym na kartach Pisma Świętego, ale widzimy w nim mężczyznę niezwykłej wiary i posłuszeństwa Bogu. Abraham jest ojcem wiary Starego Testamentu, tu mamy świadectwo Maryi i Józefa. Dla mnie to rewelacyjna, ale bardzo trudna prawda, którą zapisał Jan Paweł II w „Redemptoris Mater”: pod krzyżem Maryja przeżyła największą w historii tajemnicę „wyniszczenia wiary” w sercu człowieka, bo krzyż zaprzeczył zwiastowaniu. Miała w pamięci – i przy tym przecież wyraziła swoją zgodę - że Jezus będzie wielki, będzie Synem Najwyższego, Pan Bóg da mu tron Dawida, jego panowaniu nie będzie końca. A co się okazuje? Kim Ona teraz jest pod krzyżem? Matką Skazańca. Ale ona, jak mówi Jan Paweł II, przenosi tamtą wiarę przez Wielki Piątek aż do tajemnicy zmartwychwstania, nigdy nie zwątpiła w Boży plan, którego nie rozumiała i któremu wszystko zdawało się zaprzeczać.

- A Maryja pod krzyżem nie stoi z wiarą w zmartwychwstanie Syna? Może miała w pamięci Jego obietnice, nauczanie, może już rozumiała „znak Jonasza”…

- Nie, nie oszukujmy się – ona dalej jest zwykłą matką i kobietą, która boleje i cierpi razem ze swoim umęczonym, umierającym Synem. Tu też jest ta cała tajemnica dziewictwa, które jest wpisane w ofiarowanie siebie. Chrystus wchodzi w naszą ludzką rzeczywistość jako mężczyzna, nie zakłada rodziny i tego samego nawet żąda od tych, którzy idą za Nim: opuścisz ojca, matkę braci, siostry i idź za mną, nie oglądaj się. Czyli znowu ofiarowanie siebie przez bezżeństwo albo dziewicze życie jest naśladowaniem Chrystusa. Trzeba mieć tę perspektywę, mocne światło wiary, żeby chcieć się tak ofiarować Panu Bogu i zrozumieć, że dziewictwo np. naszych sióstr zakonnych wcale nie umniejsza ich kobiecości. Jan Paweł II w liście do osób konsekrowanych napisał wprost: dziękuję ci siostro, że jesteś kobietą i od strony ducha poprzez ofiarę z siebie rodzisz nowe dzieci, że się poświęcasz, że jesteś posłana na krańce świata misyjnego czy każdej innej rzeczywistości, gdzie możesz heroicznie świadczyć o miłości Chrystusa. Tu jest jakaś przestrzeń do dialogu z wypowiedzią pani Tokarczuk, ale trzeba mieć szerszą perspektywę niż seksualność, która zresztą jest w nas niezależnie od tego jak ją realizujemy. Postawmy w tej „przestrzeni” trudne pytanie: czym jest w takim układzie rzeczywistość związków homoseksualnych?

- A spróbowałby Ksiądz Biskup tak konkretniej wyjaśnić, jak to jest, że Maryja dziewica może być wzorem dla żon i matek…

- Nie bagatelizując ostrości pytania przytoczę fragment Konstytucji Duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, rozdział 24, nad którym, jak podkreślają badacze, bardzo mocno pochylał się Karol Wojtyła jako ojciec soboru. Czytamy tam: „Człowiek jest jedynym w świecie stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego i dlatego człowiek nie może odnaleźć się inaczej niż poprzez bezinteresowny dar z siebie.” Czy my mamy świadomość, nawet w naszym odkrywaniu miłości wzajemnej, że ja opatrznościowo jestem darem dla kogoś? I ten mój dar musi się realizować poprzez bezinteresowność. To właśnie o Maryi mówi pięknie prefacja mszalna – jak Ewa przez nieposłuszeństwo oddaliła się od Boga, tak Maryja przez posłuszeństwo wiary zrealizowała swoje powołanie, bo poświęciła się dziełu swojego Syna. Ona będąc Jego matką i dziewicą, całą siebie oddała w realizację dzieła swojego Syna. Nie zatraciła siebie. Tak jak nie zatraca siebie matka rodząca dziecko i wiedząca, że to dzieło rodzenia może jej przynieść śmierć.

- A jak wygląda mariologia w dialogu ekumenicznym? Trwają spory o rolę Maryi? A może grzecznie się Jej postać przemilcza?

- Jest to często powracające pytanie. Wydaje mi się, że po soborze i w dialogu ekumenicznym udało się przezwyciężyć pewne kontrowersje. Przede wszystkim dostrzeżeniem, że nigdy dla protestantów nie było kłopotu z tym, żeby nazwać Maryję Matką Jezusa. Niektórzy z nich nie idą jednak dalej, żeby powiedzieć, że matka Chrystusa jako Mesjasza jest jednocześnie Bogarodzicą, jak określił ją Kościół na soborze efeskim w 431 r. Chciałbym jednak zaznaczyć, że maryjność dzisiaj nie zaprzecza wspólnej drodze. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem pięknego komentarza Marcina Lutra do „Magnificat”. Uważam, że wspólne ponowne odkrycie Maryi i jej roli przy Jezusie w tajemnicy Kościoła jest ekumenicznym zadaniem. Niosącym konsekwencje, bo gdy tam ukazujemy Maryję, gdy nazywamy ją Matką Kościoła, to pojawia się dyskusja o tym, czym jest Kościół? Czy sakramentem zbawienia, jak chcą katolicy, a może tylko wspólnotą wierzących? Przede wszystkim musimy pamiętać, że nie mówimy o Kościele Piotra (mimo „na tobie zbuduję Kościół”), Pawła czy Apollosa – mówimy o Kościele Chrystusa, tak samo jak mówimy o Matce Chrystusa. Uwzględniamy w ekumenicznym dialogu pewną hierarchię prawd, ale widzimy jednocześnie, że wychodząc od jednoczącej nas Osoby Chrystusa dochodzimy do rozmowy i o Kościele i o Jego Matce, przez Jezusa zbliżamy się do tych tajemnic i do upragnionej jedności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem