Reklama

CBOS: Polacy coraz bardziej akceptują rozwody

2019-01-31 11:49

CBOS, dg / Warszawa (KAI)

aytuncoylum/fotolia.com

W ogólnych deklaracjach Polaków stosunek do rozwodów ewoluuje w kierunku coraz większej ich akceptacji, jednak akceptacja ta – jak wynika z badań CBOS – w większości przypadków nie jest bezwarunkowa, a samo zjawisko niezmiennie budzi w społeczeństwie wiele kontrowersji. Dwie trzecie badanych ma w swoim otoczeniu przynajmniej jedną rozwiedzioną osobę, a co dwunasty sam jest po rozwodzie. Odsetek osób, które zetknęły się z rozwodem w swoim najbliższym kręgu, maleje wraz ze wzrostem religijności.

Zjawisko rozpadu małżeństw od wielu lat utrzymuje się w Polsce na stabilnym, aczkolwiek relatywnie wysokim poziomie, co przy spadku liczby zawieranych związków małżeńskich sprawia, że współczynnik liczby małżeństw zawartych do liczby rozwodów jest w ostatnich latach najmniej korzystny w historii. Średnio na trzy zawierane związki małżeńskie przypada jeden rozwód. Sytuacja ta powoduje, że zjawisko rozwodu nie jest obce większości Polaków.

Stosunek do rozwodów ewoluuje w kierunku coraz większej ich akceptacji. Osoby mające rozwodników w swoim najbliższym otoczeniu, a tym bardziej rozwiedzione, częściej niż ogół badanych przyzwalają na rozwiązanie małżeństwa bez względu na okoliczności i niemal powszechnie wyrażają przekonanie, zgodnie z którym liczy się przede wszystkim osobiste szczęście człowieka i jeśli małżeństwo nie jest szczęśliwe, powinno się rozwieść i próbować ułożyć sobie życie na nowo – podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS).

Okazuje się, że zdecydowana większość dorosłych Polaków (67%) ma w swoim otoczeniu przynajmniej jedną osobę, która jest rozwiedziona. Znajomość takich osób jest tym częstsza, im wyższy poziom wykształcenia badanych, większa miejscowość zamieszkania i rzadsze uczestnictwo w praktykach religijnych. Relatywnie częściej niż inni znajomość osób rozwiedzionych deklarują także osoby o najwyższych dochodach per capita, badani w wieku od 35 do 44 lat, a w grupach społeczno-zawodowych – kadra kierownicza oraz specjaliści wyższego i średniego szczebla.

Reklama

Ci, którzy mają w swoim otoczeniu osoby rozwiedzione, w większości twierdzą, że po rozwodzie jest ktoś z ich dalszych znajomych lub sąsiadów (64%). Niemal trzy piąte ma takie osoby wśród dalszych krewnych (58%) oraz w gronie najbliższych przyjaciół lub znajomych (57%). Z kolei dwie piąte (40%) deklaruje, że po rozwodzie jest ktoś z ich najbliższej rodziny (rodzice, rodzeństwo, dzieci) lub ktoś z rodziny męża/żony czy partnera/partnerki (37%). Co dziewiąty z tej grupy badanych sam jest rozwiedziony (11%), a co czternasty żyje aktualnie w związku z osobą rozwiedzioną (7%).

Odnosząc powyższe dane do ogółu badanych można stwierdzić, że ponad dwie piąte dorosłych Polaków zetknęło się z rozwodem wśród swoich dalszych znajomych lub sąsiadów (42%), a niewiele mniej do grona osób rozwiedzionych może zaliczyć kogoś spośród swojej dalszej rodziny (38%) lub najbliższych przyjaciół i znajomych (38%). Mniej więcej jedna czwarta osoby rozwiedzione ma wśród członków najbliższej rodziny (27%) lub w rodzinie swojego męża/żony czy partnera/partnerki (24%). Co dwunasty dorosły Polak deklaruje, że sam jest rozwiedziony (8%), a 4% stanowią ci, których obecny mąż/żona lub partner/partnerka są po rozwodzie.

Łącznie ponad połowę badanych (52%) stanowią osoby, które zetknęły się z rozwodem w swoim najbliższym kręgu – same są po rozwodzie albo rozwiódł się ktoś z ich najbliższej rodziny lub przyjaciół. Odsetek tych osób jest tym wyższy im wyższe ich wykształcenie, dochód per capita, pozycja zawodowa i wielkość miejscowości zamieszkania, natomiast maleje wraz ze wzrostem religijności. Z kolei nieposiadanie osób rozwiedzionych w najbliższym gronie rodzinno-przyjacielskim najczęściej deklarują osoby najmłodsze – mające nie więcej niż 24 lata (73%), o najniższym poziomie wykształcenia (67%), najbardziej zaangażowane w praktyki religijne (64%) oraz badani mieszkający na wsi (60%). W grupach społeczno-zawodowych są to głównie uczniowie i studenci (74%) oraz rolnicy (63%).

Osoby, które same się rozwiodły lub mają rozwodników w gronie swojej najbliższej rodziny i/lub przyjaciół, CBOS zapytał o ich obserwacje i doświadczenia związane z przebiegiem rozwodów osób z ich najbliższego otoczenia. Większość z nich nie ma wątpliwości co do tego, że decyzja o rozwodzie najczęściej była słuszna (63% wskazań). Rozwody – w ocenie badanych – zazwyczaj przebiegały sprawnie i bez większych trudności (61%), najczęściej też udawało się uniknąć poważnych konfliktów związanych z podziałem majątku, opieką nad dziećmi itp. (56%).

Wyraźnie mniej jednoznacznie wypada jedynie akceptacja stwierdzenia, że w większości przypadków byli małżonkowie utrzymują ze sobą poprawne relacje. Zgadza się z nią 42% badanych, a 45% wyraża opinię przeciwną. Co czwarta osoba przyznaje, że rozwodom, które są jej znane, zazwyczaj towarzyszyły poważne konflikty na tle majątkowym lub związane z podziałem opieki nad dziećmi (26%), a co piąta nie może przyznać na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji, że rozwody zazwyczaj przebiegały sprawnie i bez większych trudności (20%). Niemal taki sam odsetek stanowią ci, którzy w ogóle kwestionują zasadność rozwodów w większości znanych im przypadków (19%).

Osoby mające w swoim najbliższym otoczeniu rozwodników oraz będące po rozwodzie istotnie częściej niż ogół badanych, a tym bardziej niż ci, którzy deklarują, że nie znają osób rozwiedzionych, podzielają stwierdzenie, że jeśli w małżeństwie nie ma dzieci, to lepiej się rozwieść, niż żyć w nieudanym związku, oraz że jeśli człowiek nie jest szczęśliwy w danym związku, to powinien się rozwieść i próbować ułożyć sobie życie na nowo. Rzadziej z kolei wyrażają przeświadczenie, że rozwody są złe i zawsze należy walczyć o związek małżeński, rozwody są grzechem i należy trwać w związku pomimo występujących problemów oraz że rozwody czynią spustoszenie w życiu dzieci, dlatego nawet jeśli rodzice nie potrafią się porozumieć, powinni pozostać w związku dla dobra dzieci.

Również deklarowane przyzwolenie na rozwód jest różne w zależności od osobistych doświadczeń w tym względzie. Ogólny wskaźnik przyzwolenia na rozwody mierzony na skali od 0 do 9, gdzie 0 oznacza brak przyzwolenia na rozwody w każdej z dziewięciu przedstawionych sytuacji, a 9 – zgodę na rozwód we wszystkich zaprezentowanych okolicznościach, najwyższą wartość przyjmuje dla respondentów rozwiedzionych (5,77), następnie dla mających w swoim bliskim gronie osoby po rozwodzie (5,37), a najniższą dla badanych, którzy deklarują brak takich osób w swoim otoczeniu (4,69).

Rozwiedzeni zdecydowanie częściej niż ogół badanych wyrażają przyzwolenie na rozwody w sytuacji choroby wenerycznej jednego z małżonków (52% wobec 35%), niezgodności charakterów (65% wobec 49%), niedobrania seksualnego (62% wobec 47%) oraz opuszczenia rodziny przez jednego z małżonków (92% wobec 81%).

Tagi:
rozwód

Rozwodów kościelnych nie ma!

2019-10-08 14:19

Z ks. prof. Grzegorzem Leszczyńskim rozmawiała Anna Skopińska
Edycja łódzka 41/2019, str. 4-6

Z ks. prof. Grzegorzem Leszczyńskim, wikariuszem sądowym Trybunału Metropolitalnego Łódzkiego, o tym, co oznacza „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, kto może go dokonać i czy bywają podstawy do rozpoczęcia procesu, rozmawia Anna Skopińska

Archiwum ks. Leszczyńskiego
Ks. prof. Grzegorz Leszczyński

ANNA SKOPIŃSKA: – Co jakiś czas słyszymy, że taki czy inny celebryta jest po „kościelnym rozwodzie” i szykuje się do drugiego ślubu. Przed drzwiami trybunału w łódzkiej kurii też kolejka. Czyżby panowała moda na rozwiązywanie małżeństw? Księże Profesorze – co to są te „kościelne rozwody” i jak mają się do składanej przed ołtarzem przysięgi – „Nie opuszczę cię aż do śmierci”?

KS. PROF. GRZEGORZ LESZCZYŃSKI: – „Rozwodów kościelnych” nie ma. Utarło się jedynie używać takiej terminologii ze względu na terminologię prawa cywilnego. W Kościele istnieje „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, czyli potwierdzenie, że od początku dane małżeństwo było z jakiś określonych przyczyn nieważne. Jak to się ma do przysięgi małżeńskiej? By ona była ważna, musi być przede wszystkim wyrażona świadomie i dobrowolnie. A więc wszystko, co eliminuje tę świadomość albo dobrowolność, sprawia, że przysięga od początku była wadliwa, bo złożona w sposób nieważny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem