Reklama

Kościół

Jasna Góra: pielgrzymka parlamentarzystów polskich

Z modlitwą za Ojczyznę, o dobre wybory dla Polaków, zgodę narodową i pokój na Jasną Górę już po raz 30. przybyli polscy parlamentarzyści. Posłowie i senatorowie różnych opcji politycznych prosili także za polityków, aby dobrze wypełniali swoją misję służby dla dobra wspólnego.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

parlament

Krzysztof Świertok/BPJG

Pielgrzymka parlamentarzystów na Jasną Górę

Zobacz
Zobacz zdjęcia: Pielgrzymka palamentarzystów na Jasną Górę

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski mówił w kazaniu o prymacie wiary w życiu każdego człowieka. Podkreślał, że „kto ma Boga ten przyszłość” i wzywał, by mimo trudności nie lękać się „stawiać na Chrystusa”, choć, jak zauważył, budowanie z Chrystusem i dla Chrystusa nigdy nie było łatwe”.

Kaznodzieja przypomniał słowa Jana Pawła II: „czas próby polskich sumień trwa, musicie być mocni w wierze, aby sumienia Polaków nie ulegały demoralizacji, nie poddawały się prądom moralnego permisywizmu, aby umiały odkryć wyzwalający charakter wskazań Ewangelii i Bożych przykazań”.

- Przychodzimy dzisiaj, aby oczyma wiary odkrywać drogi Pańskie w znakach naszego czasu i pytać się, co jest prawdą w epoce post-prawdy, co jest dobre w epoce, którą określamy zmaganiem z nienawiścią, co jest Bogu właściwe, a co człowiekowi? - mówił abp Depo. Grono parlamentarzystów modlitwą na Jasnej Górze rozpoczęło pięć pierwszych sobót miesiąca wynagradzających Maryi za wszystko zło, które jest udziałem dzisiejszego świata.

Reklama

- Powierzamy Maryi naszą pracę, by pomogła nam służyć dobru wspólnemu i budować lepszy świat w oparciu o wartości chrześcijańskie – powiedziała posłanka Halina Szydełko z PiS. Dodała, że kluczowa sprawą w Polsce jest kwestia obrony życia. Dodała, że "jeśli jej nie uda się załatwić, to trudno będzie rozwiązywać inne ważne sprawy". Jak zauważyła poseł PiS Ewa Szymańska ton dyskursowi publicznemu w dużym stopniu nadają politycy, dlatego potrzeba wielkiej ich modlitwy i modlitwy za nich. - Politycy powinni wziąć sobie do serca to, żeby zaprowadzać spokój. No, bo tak to już jest, że jeżeli politykom wolno, to ludzie czasami przybierają też takie formy wyrażania swoich myśli – powiedziała posłanka. Podkreśliła, że „cała nadzieja w Królowej Polski i to czym nas obdarza o czym niejednokrotnie Polacy się już przekonali”.

Zobacz zdjęcia: Parlamentarzyści w "Niedzieli"

W pielgrzymce parlamentarzystów uczestniczyli posłowie i senatorowie różnych opcji politycznych. - Najważniejszą naszą intencją powinno być dobre uchwalanie prawa, takiego, które służy człowiekowi i staranie się, aby to nasze procedowanie, nasze posiedzenia odbywały się we wzajemnym zrozumieniu, żebyśmy widzieli w każdym pośle, w koledze, koleżance też człowieka – powiedziała poseł PO Halina Rozpondek. Dodała, że „Jasna Góra to jest najlepsze miejsce, które łączy, które przynajmniej na moment pozwala się odizolować od tych trudnych problemów, wzajemnie się cenić, respektować, wierzyć w siebie”.

- Ta pielgrzymka to czas na podziękowanie Matce Najświętszej i prośba o dalsze wsparcie. Prosimy o opiekę nad Ojczyzną i nad narodem Rzeczypospolitej - powiedział Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa.

Posłuchaj: Parlamentarzyści na Jasnej Górze

- Jestem posłem do Parlamentu Europejskiego i jestem przekonana, że Polska jest sercem Europy i że to z Polski pójdzie taka iskra, która spowoduje, że Europa się odnowi. Europa została uformowana na chrześcijańskich korzeniach i trzeba o tym pamiętać, i powrót do tych chrześcijańskich korzeni może zapewnić nam, że Europa znów będzie się rozwijać - uważa Jadwiga Wiśniewska.

We wspólnej modlitwie uczestniczył ks. Piotr Burgoński, który od 4 lat pełni posługę krajowego duszpasterza parlamentarzystów. - Jasna Góra to jest miejsce, które od wieków jednoczyło Polaków i to jest także miejsce, które jednoczy ponad podziałami partyjnymi. Szczególne miejsce, gdzie możemy wznosić się ponad te podziały - uważa ks. Burgoński. Podkreśla, że „myślą przewodnią tegorocznej pielgrzymki jest pokora w życiu parlamentarzysty, pokora ludzi, którzy sprawują jakakolwiek władzę”.

Z Jasnej Góry posłowie i senatorowie udali się do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie modlili się przed obrazem Matki Bożej Trybunalskiej, patronki parlamentarzystów.

2019-02-02 16:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Portugalia: grupa międzyreligijna mówi „nie” dla eutanazji

2020-02-14 17:48

[ TEMATY ]

życie

parlament

eutanazja

Portugalia

Vatican News

Możliwość legalnej eutanazji i wspomaganego samobójstwa jest równoważna ze wspieraniem kultury śmierci szczególnie wśród tych, którzy są samotni i rozbici i w śmierci widzą rozwiązanie – pisze międzyreligijna grupa robocza „Religie – zdrowie” w Portugalii.

20 lutego tamtejszy parlament po raz kolejny ma się zająć legalizacją eutanazji.

„Wierzymy – piszą w specjalnej nocie jej autorzy – że życie ludzkie jest nienaruszalne, jest darem Boga i wraz ze współczuciem, jako fundamentem i normą organizacji i funkcjonowania społeczeństwa, są dwiema najważniejszymi wartościami etycznymi i duchowymi, które religie od wieków wnoszą w naszą cywilizację”.

Jednocześnie podkreślają, że osoby chore, którym się w sposób kompetentny i z uczuciem towarzyszy, nie domagają się śmierci. Odpowiedzią bowiem na ich cierpienie jest opieka paliatywna, która winna być zagwarantowana przez państwo w sposób satysfakcjonujący pacjentów. „Tylko powszechność prawa do opieki paliatywnej może ocalić najsłabszych i samotnych od wyboru śmierci”.

Apel przeciw legalizacji eutanazji wystosował także patriarcha Lizbony. Kard. Manuel Clemente podkreśla, że współczesne społeczeństwo powinno być w stanie ochronić, przyjąć i wspierać życie osoby ludzkiej na każdym jego etapie, od poczęcia aż po naturalną śmierć.

CZYTAJ DALEJ

Abby Johnson: przeraża mnie, że mamy całą masę katolików, popierających aborcję

2020-02-20 12:37

[ TEMATY ]

Abby Johnson

Twitter

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce – przyznała Abby Johnson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johnson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

AJ: Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

AJ: Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

AJ: Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

PG: Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

AJ: Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

PG: Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

AJ: Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

PG: Czy jest to też podróż miłosierdzia?

AJ: Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

PG: Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”

AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

PG: Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

AJ: Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

PG: Smakowała?

AJ: O tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

PG: Dziękuję za odnowienie również naszej wiary - potrzebujemy takiego głosu z zewnątrz, żeby odnowić naszą wiarę w Polce. Bardzo dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Papież nie jest liberalny, ale radykalny – uważa kard. Kasper

2020-02-22 17:29

[ TEMATY ]

diakonat

adhortacja

celibat

papież Franciszek

Querida Amazonia

źródło: vaticannews.va

kard. Walter Kasper

„W adhortacji «Querida Amazonia» papież pozostał całkowicie wierny sobie. Ci, którzy naprawdę go słuchali, zamiast tylko projektować na niego swoje pobożne życzenia, już dawno mogli to zauważyć” – stwierdził na łamach niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung kard. Walter Kasper. Skrytykował on przebieg reform w Niemczech i dodał, że papież „jest reformatorem, ale nie liberalnym, lecz radykalnym; jest radykalnie ewangelicznym papieżem w pierwotnym tego słowa znaczeniu”.

Były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan napisał, że w „Niemczech zrobiono wszystko, co możliwe, aby wzbudzić podejrzenie, że papież chce znieść celibat. Wywłaszczając ubogich amazońskich chrześcijan, przekształcono synod amazoński w przedbiegi do własnej drogi synodalnej, zgodnie z przekonaniem, że «niemieckość uzdrowi świat». Ktoś się jeszcze dziwi – pyta kardynał – że w Rzymie biją na alarm?”.

„Katolicki Związek Kobiet strzelił sobie w kolano, wymuszając odpowiedź Rzymu poprzez ogłoszenie diakonatu kobiet jako podgrzewacza dla ich przyszłych święceń kapłańskich i biskupich” – powiedział kard. Kasper i przestrzegł, że kto w niedoskonałym świecie i Kościele chce wszystko albo nic, ten zazwyczaj dostaje nic.

„Kapłaństwo kobiet spadło z wokandy, na której w istocie nigdy nie było” – dodał

i zauważył, że również diakonat kobiet okazał się w dwóch komisjach eksperckich skomplikowany i kontrowersyjny i mało prawdopodobne, by trzecia komisja to zmieniła. „Ale «Querida Amazonia» jest czarująca i wyraźnie pokazuje, że w przyszłości będzie i musi być o wiele więcej różnego rodzaju stanowisk kierowniczych dla kobiet” – zauważył purpurat.

Od celibatu, zdaniem kardynała, nie zależy przetrwanie Kościoła. „papież Franciszek wychodzi z założenia, że skoro od tysiąca lat się o nim dyskutuje, to może tak być dalej w trzecim tysiącleciu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję