Reklama

Bp Józef Guzdek z okazji 100-lecia Biskupstwa Polowego: fundamentem silnej armii są wartości moralne!

2019-02-04 11:02

Marcin Przeciszewski i Krzysztof Stępkowski / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

- Specyfiką posługi duszpasterzy wojskowych jest troska o żołnierza, który często doświadcza rozterek i stawia sobie wiele pytań natury moralnej i egzystencjalnej - mówi KAI bp gen. Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego w wywiadzie z okazji setnej rocznicy powołania Biskupstwa Polowego Wojsk Polskich. „Kapelani zdawali trudny egzamin w czasach dla Polski najtrudniejszych i zapewniam, że gdyby zaszła taka potrzeba teraz, również nie zawiodą” – dodaje.

KAI: Jutro przypada rocznica 100-lecia powołania Biskupa Polowego Wojsk Polskich w osobie bp. Stanisława Galla. Jakie znaczenie fakt ten miał dla odrodzonej Polski i dla Kościoła?

Bp Józef Guzdek: Wraz z powołaniem pierwszego biskupa polowego, ojcowie Niepodległej dali wyraźny znak, że fundamentem silnej armii są wartości moralne. Owszem, ważna jest siła miecza, ale jeszcze ważniejsza jest siła ducha. Ponadto ówczesny Kościół wykazał niezwykłą mądrość i odpowiedzialność za tych, którzy są najbardziej narażeni na zranienia duchowe, utratę zdrowia a nawet życia. Zapewne wymiar religijny był także elementem jednoczącym żołnierzy pochodzących z różnych zaborów. Biskupstwo Polowe bardzo szybko zdało egzamin z wierności Ojczyźnie, posłudze żołnierzom, wystarczy przecież przypomnieć, że najczęściej wymienianą postacią w kontekście wojny polsko-bolszewickiej obok Józefa Piłsudskiego jest właśnie wojskowy kapelan – ks. Ignacy Skorupka.

- Jak postrzega Ksiądz Biskup rolę współczesnego kapelana wojskowego? Jaka jest linia duszpasterska Ordynariatu Polowego?

- Pomimo zmieniających się okoliczności i upływającego czasu jedno pozostaje niezmienne – zadaniem kapelana jest towarzyszenie żołnierzowi. Nie pyta on o stan wiary lub niewiary żołnierza, ale głosząc słowo Boże stara się tak kształtować jego sumienie, aby zachowując odwagę i męstwo na polu walki, nie zatracił cech dobrego, wrażliwego i szlachetnego człowieka. A zatem przede wszystkim: obecność, dyspozycyjność, posługa sakramentalna.

- Co w posłudze kapelana wojskowego jest najważniejsze? Jaka jest jego rola wobec żołnierzy a jaka wobec ich rodzin czy pracowników wojska? Posługa Ordynariatu obejmuje bowiem te wszystkie kategorie wiernych.

- Papież Franciszek często porównuje Kościół do szpitala polowego. Podobnie jak szpital jest miejscem dla wszystkich, którzy wymagają pomocy lekarza, tak Kościół ma być miejscem dla wszystkich, którzy potrzebują duchowej pomocy.
Każdy kapłan najpierw sam musi być człowiekiem głębokiej wiary, by potem mógł innym głosić Ewangelię. Specyfiką posługi duszpasterzy wojskowych jest troska o żołnierza, który często doświadcza rozterek i stawia sobie wiele pytań natury moralnej i egzystencjalnej, zmaga się ze słabością i grzechem, doświadcza wielu psychicznych zranień. Pamiętamy też o wymiarze rodzinnym służby wojskowej. To w rodzinie żołnierz znajduje oparcie, ale także niejednokrotnie wnosi w nią niepokój, nawet destrukcję które w sobie nosi, wskutek problemów związanych ze służbą – zwłaszcza po przeżyciach na misjach. Myśląc o żołnierzu wspieramy także jego rodzinę. Posługa kapelana to także uczestnictwo w ważnych wydarzeniach w życiu rodzin wojskowych: chrzty, śluby, pogrzeby…
Żołnierze cenią sobie posługę kapelanów, którzy dobrze znają realia służby wojskowej i byli z nimi w miejscach konfliktów zbrojnych. Mam w pamięci żołnierza, który na łożu śmierci poprosił o spowiedź, ale postawił jeden warunek: ma to być kapelan, który był ma misjach i zna realia służby w miejscach, gdzie pokój jest pieśnią przyszłości.

- Trudne, ale chyba ważne pytanie moralne. W swym nauczaniu Kościół wycofał się z pojęcia „wojny sprawiedliwej”. Tymczasem służba wojskowa, w sytuacji konfliktu zbrojnego, wiąże się niestety z pozbawianiem życia. W jakich sytuacjach żołnierz strzelający do człowieka reprezentującego inną armię może mieć spokojne sumienie? A czy pilot wojskowy zrzucający bomby na miasto na terenie wrogiego państwa może nie mieć wyrzutów sumienia?

- Na to pytanie w sposób niezwykle trafny odpowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II, syn oficera Wojska Polskiego, we wrześniu 1983 roku podczas uroczystych obchodów trzechsetnej rocznicy odsieczy wiedeńskiej. Papież w swoim przemówieniu przypomniał, że w Ewangelii nie słychać szczęku oręża. Jest w niej natomiast wezwanie do przebaczenia, braterstwa i miłości. Zaznaczył jednak, że są takie sytuacje, kiedy chrześcijanin jest zobowiązany chwycić za broń stając w obronie najwyższych wartości. Nasz Święty Rodak odwiedzając Polskę zawsze z największym szacunkiem pochylał się w miejscach uświęconych krwią polskiego żołnierza, a samych żołnierzy nazywał „stróżami bezpieczeństwa i pokoju”. Służba na rzecz pokoju i braterstwa należy do istoty ewangelicznych wartości. Skrajny pacyfizm jest obcy duchowi Ewangelii. Warto przypomnieć, że katechizm Kościoła Katolickiego mówi o „uprawnionej obronie z użyciem siły militarnej”.

- Jak Ordynariat Polowy Wojska Polskiego sytuuje się na tle duszpasterstwa wojskowego w innych, znanych nam armiach? Czy można mówić o jakiejś polskiej specyfice?

- Przez wiele lat duszpasterstwo wojskowe w naszym kraju w dużej mierze zajmowało się żołnierzami z powszechnego poboru. Po wprowadzeniu służby zawodowej zmienił się nieco charakter kapelańskiej posługi. Upodobniliśmy się pod tym względem do armii innych krajów w Europie i na świecie. O naszej, polskiej specyfice duszpasterskiej decyduje to, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa deklaruje swoją przynależność i związek z Kościołem katolickim. W innych armiach sytuacja jest inna, żołnierze katoliccy stanowią mniejszość, niekiedy kilkanaście a nawet kilka procent stanu osobowego.

- Jakie są wspólne inicjatywy duszpasterskie prowadzone przez Ordynariat na polu współpracy międzynarodowej, np. w ramach Paktu Atlantyckiego, do którego należymy?

- Od wielu już lat kapelani udający się na misje ściśle współpracują z kapelanami armii NATO. Niejednokrotnie w sytuacji braku kapelanów katolickich służą żołnierzom innych państw głosząc słowo Boże i sprawując sakramenty święte. Ordynariat bierze też udział w wojskowych wydarzeniach o charakterze międzynarodowym. W ubiegłym tygodniu w Krakowie odbyła się konferencja naczelnych kapelanów wojskowych, w której wzięło udział ponad stu przedstawicieli z całego świata, z krajów tak odległych jak Korea Południowa czy RPA. Oczywiście reprezentowane były kraje europejskie, a także przedstawiciele armii Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Nasze duszpasterstwo wojskowe bierze udział w dorocznych pielgrzymkach żołnierzy do Lourdes i do Lewoczy na Słowacji, to są także wydarzenia o charakterze międzynarodowym. Z kolei co roku w pielgrzymce na Jasną Górę uczestniczy grupa około stu żołnierzy z innych państw: USA, Niemiec, Słowacji, Chorwacji oraz Litwy. Można więc śmiało powiedzieć, że nasze kontakty z duszpasterstwami wojskowymi innych państw są żywe i owocne. Warto zauważyć, że kiedy przed kilku laty Serbowie organizowali struktury duszpasterstwa wojskowego, wówczas przyjechali do nas, aby skorzystać ze sprawdzonych i dobrze funkcjonujących wzorców.

- Ostatnio powraca dyskusja na temat relacji państwo–Kościół za sprawą kolejnych postulatów nowopowstających ugrupowań politycznych. Czy nie obawia się Ksiądz Biskup, że praca Ordynariatu może być w jakiś sposób zagrożona bądź ograniczana?

- Jestem przekonany, że wielu spośród tych, którzy nie widzą potrzeby posługi kapelanów w wojsku nie ma złej woli, ale nie zna specyfiki służby wojskowej. Kto był na misjach i otarł się o śmierć, takich wątpliwości nie ma. Wie bowiem z własnego doświadczenia, że pojawiają się natarczywe pytania egzystencjalne: śmierć i co dalej… Czy moja służba ma sens skoro mogę ją przypłacić życiem lub kalectwem?
Ponadto należy podkreślić, że w krajach gdzie jest ściśle przestrzegany rozdział państwa i Kościoła, np. we Francji, nikomu nie przychodzi na myśl, by likwidować duszpasterstwo wojskowe. Osobiście niejednokrotnie spotykałem się z usilnymi prośbami żołnierzy, aby skierować do ich garnizonu kapelana, który by im towarzyszył. Wspomnę tylko, że w Polsce zasadniczo przypada 1 kapelan na 1000 żołnierzy, a np. w Kanadzie, który trudno nazwać krajem, gdzie religia cieszy się przywilejami, na jednego kapelana przypada 500 żołnierzy.

- W temacie trudnych spraw związanych z walką z nadużyciami wobec nieletnich Ordynariat Polowy wykazał się bezkompromisową, godną naśladowania postawą. Wypracowany został wzorcowy sposób reagowania na zgłoszenia, wprowadzono nowe zasady prewencji. Jak zdaniem Księdza Biskupa powinien zachowywać się Kościół w Polsce w tej sprawie? Co pozostało w tej trudnej sferze do zrobienia?

- Chrystus powiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (por. J 8, 31). Trzeba więc poznać prawdę o świętości, ale i o grzeszności ludzi Kościoła. Prawda jest punktem wyjścia, by uporać się z problemem pedofilii i z każdym innym.
Podam rękę i będę chciał współpracować z każdym, komu zależy na dobru dziecka, na wyeliminowaniu patologii ze wszystkich grup społecznych. Chrystus powiedział: „ Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (J. 18, 6). Ta przestroga dotyczy wszystkich, bez względu na wyznawaną wiarę lub jej brak, na wykonywany zawód, pozycję społeczną i pełnione urzędy.

- Czy jest coś czego Kościół w Polsce powinien uczyć się od duszpasterstwa wojskowego?

- Kościół w Polsce i Ordynariat Polowy to jakby system naczyń połączonych. Ordynariat potrzebuje oparcia we wspólnocie powszechnego Kościoła, ale też Kościół potrzebuje duszpasterstwa wojskowego. Jesteśmy bowiem po to, aby odpowiedzialnie zająć się wiernymi, którzy założyli mundur i troszczą się o bezpieczeństwo Ojczyzny. Duchowieństwo diecezji terytorialnych nierzadko podziwia dyspozycyjność księży kapelanów pełniących posługę na terenie całego kraju i poza jego granicami.
Z grona stu dziesięciu kapelanów ponad dwudziestu podlega ciągłej rotacji, której przyczyną są wyjazdy na misje. Kapelani przebywają na nich pół roku, niekiedy trochę dłużej, ale już trzy miesiące przed wyjazdem przygotowują się uczestnicząc w ćwiczeniach zgrywających i w tzw. certyfikacji. Kapelani w sposób systematyczny muszą podnosić kwalifikacje językowe na kursach, które zasadniczo trwają pięć miesięcy. Jako biskup polowy nigdy nie spotkałem się z odmową zmiany garnizonu lub wyjazdu na misje. Cenię też wiernych Ordynariatu Polowego, że ze zrozumieniem przyjmują częste zmiany ich duszpasterzy. KAI: Czego życzyć Ordynariatowi Polowemu na kolejne sto lat posługi kapelańskiej?

- Wierności Bogu i Ojczyźnie. Kapelani bowiem składają podwójną przysięgę: w godzinie święceń i podejmując służbę wojskową. Wierność jest miarą wielkości i szlachetności człowieka. Inspiracją takiej postawy są nasi poprzednicy, którzy do końca pozostali wierni złożonej przysiędze oraz wierni tym, do których zostali posłani. Wielu kapelanów w 1939 r., mimo iż konwencja genewska chroniła ich przed niewolą, decydowało się jednak na towarzyszenie żołnierzom w obozach jenieckich. Wielu z nich poniosło śmierć w obozach zagłady, głównie w Dachau. Sowiecka Rosja po agresji na Polskę nie przestrzegała żadnych humanitarnych praw. Wskutek zbrodni katyńskiej śmierć poniosło 32 kapelanów, w tym 24 katolickich.

- W trosce o przyszłość Ordynariatu Polowego proszę o modlitwę o nowe powołania kapłańskie do tej wyjątkowej posługi. Potrzebni są duchowni, którym nie będzie brakować przymiotów takich jak: odwaga, męstwo, roztropność, a także siła fizyczna i duchowa do pokonywania trudności. Ich nie może po prostu w armii zabraknąć. Kapelani zdawali trudny egzamin w czasach dla Polski najtrudniejszych i zapewniam, że gdyby zaszła taka potrzeba teraz, również nie zawiodą.

- Dziękujemy za rozmowę.

--- Józef Guzdek urodził się 18 marca 1956 r. w Wadowicach. Święcenia kapłańskie otrzymał 17 maja 1981 r. w krakowskiej katedrze na Wawelu przez posługę kard. Franciszka Macharskiego. Przez 13 lat pełnił posługę wikariusza w parafiach archidiecezji krakowskiej,a następnie przez 4 lata był prefektem w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1998 r. uzyskał tytuł doktora teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W kolejnych latach pełnił funkcje: kierownika Studium Formacji Stałej Kapłanów Archidiecezji Krakowskiej, dyrektora Wydawnictwa św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej, a następnie rektora Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.
14 sierpnia 2004 r. został mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. Święcenia biskupie przyjął 15 września 2004 r. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Dewizą jego posługiwania są słowa: „In Te Domine speravi” (Tobie, Panie, zaufałem). 4 grudnia 2010 r. został mianowany przez papieża Benedykta XVI biskupem polowym Wojska Polskiego. Ingres do katedry polowej w Warszawie odbył 19 grudnia 2010 r.
1 sierpnia 2015 r. został mianowany na stopień generała brygady.

Tagi:
bp Józef Guzdek ordynariat polowy

Reklama

Bp Guzdek nawiedził Cmentarz Wojskowy na Powązkach

2019-10-31 14:31

kos / Warszawa (KAI)

Biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek modlił się 31 października przy grobach żołnierzy i kapelanów na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Duchownemu towarzyszył ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego oraz pracownicy Kurii Ordynariatu Polowego.

Łukasz Krzysztofka

Ordynariusz WP modlił się przy grobie ks. płk. Jana Mrugacza, kapelana saperów. Zapalił znicze przy pomniku upamiętniającym ofiarę polskich lotników, który został odsłonięty w ubiegłym roku, przy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej oraz w kwaterze „Ł”, gdzie potajemnie grzebani byli bohaterowie podziemia niepodległościowego. Duchowni nawiedzili także kwatery powstańcze, a także odnowioną w tym roku kwaterę żołnierzy biorących udział w wojnie obronnej Polski we wrześniu 1939 r.

Biskup Guzdek rano odprawił Mszę św. w intencji wszystkich poległych w obronie Ojczyzny żołnierzy, zmarłych biskupów polowych oraz kapelanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powstaniec ks. Wyszyński

Witold Dudziński
Edycja warszawska 31/2011

Powstanie Warszawskie, które wybuchło w stolicy, nie ominęło Puszczy Kampinoskiej. Pomoc powstańcom z puszczy niósł ówczesny kapelan AK ks. Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski

Powojenna działalność kard. Stefana Wyszyńskiego jest powszechnie znana. „Non possumus” rzucone władzom PRL, czas internowania, Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego, uroczystości milenijne - te wydarzenia z dziejów polskiego Kościoła kierowanego przez Prymasa Tysiąclecia zdają się być dobrze zapamiętane w zbiorowej pamięci. Przyczyniły się do tego liczne publikacje, książki, a nawet (trzeba przyznać - nieliczne, choć działające na wyobraźnię) filmy czy sztuki teatralne.
Natomiast w znacznie mniejszym stopniu utrwalił się w świadomości społecznej obraz ks. Stefana Wyszyńskiego jako duszpasterza, wykładowcy tajnych uniwersytetów i kapelana Armii Krajowej. Prawie zupełnie nieznana jest jego działalność w czasie powstania, tymczasem w pomoc powstańcom w Kampinosie był zaangażowany od godziny „W” aż do zakończenia walk.
„Podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej” - tak Prymas wspominał swój pobyt w Laskach po latach.
Pomagał nie tylko duchowo. Zajmował się chorymi, ale także razem ze współpracownikami chodził po lesie, zbierając rannych. - W jego obecności wszyscy czuli się bezpieczni - mówiła po latach s. Róża Szewczuk, franciszkanka służebnica Boża z Zakładu dla Ociemniałych w Laskach.
Kiedy w 1976 r. święcił tam tablicę upamiętniającą powstańców, zauważył, że pomimo wielu niebezpiecznych sytuacji nikt przebywający w ośrodku nie został nawet ranny. „Czasami pociski obcinały gałęzie, a jednak nie tykały ludzi” - wspominał.
Dziś materialnych śladów pobytu przyszłego prymasa Polski w Laskach nie ma zbyt wiele. - Konspiracja nie sprzyjała np. fotografiom - mówi franciszkanka, s. Rut Wosiek, opiekująca się w Laskach archiwum. W tym ważnym dla Prymasa Tysiąclecia miejscu, na skraju Puszczy Kampinoskiej pozostały tylko budynki, gdzie niegdyś mieszkał i działał.

Powstanie w Laskach

Powstały w 1922 r. z inicjatywy s. Róży Czackiej zakład stał się w czasie okupacji ośrodkiem pomocy także dla partyzantów. Szukali tu pomocy nocą, w dzień zajeżdżało gestapo, tropiąc poszukiwanych. Jeden z budynków - jak opisuje Ewa Czaczkowska, biografka Prymasa Tysiąclecia - zajmowali niemieccy żandarmi, a w innych, pod ich bokiem, ukrywali się uciekinierzy. W ośrodku produkowano miny dla partyzantów, prowadzono nasłuch radiowy.
Ks. Stefan Wyszyński bywał w Laskach już wcześniej: w 1926 r. przywiózł go po raz pierwszy ks. Władysław Korniłowicz, kapelan ośrodka, uważany przez ks. Wyszyńskiego za ojca duchowego. W 1942 r. ks. Wyszyński trafił tu spod Zamościa, skąd musiał uciekać poszukiwany przez nazistów.
Gdy wiosną 1944 r. ks. Wyszyński został kapelanem AK, przyjął pseudonim Radwan III. - Sam przyjmowałem od niego przysięgę i zlecałem zadania do wykonania - wspominał po latach ks. Jerzy Baszkiewicz, naczelny kapelan kampinoskiej AK. Późniejszy Prymas nie brał udziału w akcjach bojowych. - Może dlatego, że miałem do dyspozycji jeszcze pięciu innych kapelanów - mówił ks. Baszkiewicz.
Kiedy jednak akowcy szli do akcji, ks. Wyszyński w ich intencji prowadził nocne adoracje Najświętszego Sakramentu.

Na front do Matki Bożej

W przeddzień wybuchu powstania ks. Wyszyński poświęcił szpitalik, do którego za chwilę trafili ranni. Odtąd, przez całe powstanie sprawował opiekę duchową nad rannymi powstańcami. Odprawiał Msze św., spowiadał, rozgrzeszał, przygotowywał na śmierć. - Ranni wszystkie swoje pragnienia zawierzali księdzu profesorowi, prosili nawet, żeby był przy ich operacjach - mówiła s. Róża Szewczuk.
Operacje przeprowadzane przez dr. Kazimierza Cebertowicza trwały niekiedy dzień i noc. „Nieraz całymi godzinami wystawaliśmy z lekarzami przy tych, którzy nie bali się kul, ale bali się lancetu lekarskiego” - wspominał po latach Prymas. Wielokrotnie wspominał też młodych powstańców - Janka, szesnastolatka z Wileńszczyzny, który umierając śpiewał pieśni maryjne, albo dziewiętnastoletniego Zdzisia, który po ciężkim postrzale w brzuch „poszedł na front do Matki Bożej”. Mjr Józef Krzyczkowski, „Szymon”, dowódca Grupy Kampinos AK, dorzucił we wspomnieniach m.in. siedemnastoletniego Rysia z przestrzelonym płucem, którym zajął się ks. Wyszyński, widząc bezradność w oczach pielęgniarki.

Prawo do ojczyzny

Temat powstania pojawiał się wielokrotnie w homiliach Prymasa. Powstanie - jak zwraca uwagę Grzegorz Górny, autor opracowania o wojennych losach ks. Wyszyńskiego - zmieniło jego stosunek także do Warszawy. „Od chwili Powstania nie mogę rozstać się z myślą, że po Warszawie trzeba chodzić z wielką czcią - pisał w liście duszpasterskim w 1949 r. - Chodząc po ulicach stolicy, pamiętajmy, że jest to miasto, w którym zginęło 300 tys. warszawian. Najlepsza młodzież obmyła swoją krwią bruki tego miasta. Tak się miłuje. (...) Przez taką miłość zyskuje się prawo do ojczyzny”.
Laski stały się istotną częścią jego życia. Najpierw pociągała go atmosfera miejsca - otwartość na drugiego człowieka oraz praca nad intelektualnym pogłębianiem wiary połączona z franciszkańską prostotą. Potem także wspomnienia wydarzeń wojennych i powstańczych. - Laski na zawsze stały się dla kard. Wyszyńskiego ważnym miejscem. Mieszkał tutaj, a potem bywał niemal do śmierci - mówi Maria Bryzgalska, warszawska przewodniczka.
- Gdy już tu nie mieszkał, to przywoził tu gości jak do swojego domu. Odbywał tu ważne rozmowy, m.in. z posłami koła „Znak” - mówi s. Rut. Niepozorny, parterowy domek, stylizowany na starą chłopską chatkę, a dobudowany do kaplicy, w którym Prymas prowadził rozmowy, stoi do dziś. Przyjeżdżał też na cmentarz w Laskach, gdzie spoczywa ks. Korniłowicz. - Czasami o tych wizytach nikt nie wiedział. Samochód zatrzymywał się w lesie, a potem odjeżdżał. Innym razem Prymas przed odjazdem odwiedzał siostry - dodaje s. Rut.

Ślady po Prymasie

Materialnych śladów pobytu przyszłego prymasa Polski w Laskach nie ma wiele. Pozostały budynki, gdzie mieszkał. A także anegdotki. Podobno pewnego razu, gdy Niemcy nie znaleźli ks. Wyszyńskiego gdzie indziej, przyjechali do Lasek. Ksiądz był na spacerze. Poszukujący trafili na kapłana, ale nie wiedzieli, jak wygląda, więc spytali, gdzie mieszka prof. Wyszyński. Ten bez namysłu wskazał im dom, gdzie mieszkał, i poszedł w drugą stronę.
Ks. Stefan Wyszyński mieszkał w Laskach w trzech miejscach. - W czasie wojny w tzw. hoteliku i w drewnianym domku dziś zajmowanym przez nauczycieli z Zakładu - mówi s. Rut, archiwistka. - Po wojnie zatrzymywał się w tzw. bibliotece domu rekolekcyjnego - w pokojach, gdzie wcześniej mieszkał ks. Korniłowicz.
Do dziś stoją budynki, gdzie mieścił się szpital powstańczy, kaplica, w której ks. Wyszyński najczęściej odprawiał Msze św. W niezbyt efektownym „hoteliku” można wskazać okno należące do pokoju, który zajmował. Drewniany domek nieopodal kaplicy nie jest już dziś drewniany, przemurowano go. W dawnym pokoju ks. Korniłowicza nie ma śladu po ks. Wyszyńskim, ale są rzeczy, fotografie, książki należące niegdyś do jego ojca duchowego. W Laskach Prymas Tysiąclecia jest przede wszystkim w ludzkich myślach i we wspomnieniach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na wystawie „100 żłóbków”

2019-12-09 21:45

pb / Rzym (KAI)

Papież Franciszek obejrzał dziś po południu wystawę „100 żłóbków”, otwartą 8 grudnia w Sali Piusa X w pobliżu Watykanu. Po podpisaniu 1 grudnia w Greccio listu apostolskiego „Admirabile signum” dał w ten sposób kolejny znak swej dbałości o tę tradycję wiary.

BOŻENA SZTAJNER

Papieżowi towarzyszył przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella, który przedstawiał Ojcu Świętemu kolejne dzieła. Franciszek indywidualnie witał się z twórcami żłóbków, towarzyszącymi im artystami i ich rodzinami. Na koniec wspólnie z nimi odmówił modlitwę i udzielił im błogosławieństwa.

W czasie trwającej 45 minut papieskiej wizyty chór kameralny Kodály z Budapesztu śpiewał pieśni bożonarodzeniowe.

Wystawa powstała z inicjatywy Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Jest na niej ponad 130 szopek z 30 krajów. Współorganizatorem ekspozycji, którą można zwiedzać za darmo do 12 stycznia, jest ambasada Węgier przy Stolicy Apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem