Reklama

Zanim zaczniesz mówić o charyzmatach. Musisz to wiedzieć

2019-02-07 10:45

Czy mówienie o charyzmatach w Kościele katolickim to efekt mody wyniesionej z kościołów protestanckich? Co św. Tomasz powiedziałby na temat ruchu charyzmatycznego? Jak zrozumieć charyzmaty? Czym jest Boża obecność i jak wygląda?

Tagi:
charyzmat charyzmaty

Reklama

Papież na spotkaniu ruchów charyzmatycznych

2017-06-04 09:55

kg (KAI/RV) / Rzym / KAI

Prawie 50 tysięcy osób z ponad 120 krajów przybyło 3 czerwca do rzymskiego Circo Massimo na czuwanie modlitewne ruchów charyzmatycznych z okazji 50-lecia ich istnienia w Kościele katolickim. Odbyło się ono w przededniu uroczystości Zesłania Ducha Świętego, który jest ich patronem. Gościem czuwania był Franciszek, który w przemówieniu wygłoszonym do jego uczestników powiedział m.in., że spotkanie to przypomina Wieczernik, ale pod gołym niebem, "gdyż nie lękamy się". "I też stoimy z sercem otwartym na obietnicę Ojca" - dodał.

Grzegorz Gałązka

Czuwanie oficjalnie otworzyli o godz. 14 Michelle Moran - przewodnicząca Międzynarodowej Służby Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej (ICCRS) i Gilberto Gomes Barbosa - stojący na czele Bractwa Katolickiego (Catholic Fraternity). Po śpiewach, modlitwach, rozważaniach biblijnych i świadectwach na plac przybyli Franciszek i grupa kilkunastu liderów religijnych i o godz. 17.30 rozpoczęło się właściwe czuwanie.

Dłuższe wprowadzenia do niego wygłosili kaznodzieja Domu Papieskiego o. Raniero Cantalamessa i włoski pastor Giovanni Traettino, zwierzchnik Ewangelicznego Kościoła Pojednania. Pierwszy mówca oparł swe rozważania na jednoczącej mocy Ducha Świętego, objawionej podczas Jego zstąpienia na Apostołów w Wieczerniku. Wspomniał, że jeśli biblijną Wieżę Babel ludzie budowali dla własnej chwały i władzy, dlatego Bóg pomieszał im języki, to dar języków, jaki otrzymali uczniowie w dnu Pięćdziesiątnicy, posłużył im, aby głosili chwałę Boga i Jego nauczanie. Zaznaczył też, że w miłości wszyscy chrześcijanie powinni już stanowić jedność, niezależnie od tego, na jakim etapie dialogu w sprawach doktrynalnych znajdują się ich Kościoły.

Pan wzywa nas do nawrócenia "nas samych do Boga, od najmniejszej wspólnoty,jaką jest nasza parafia, nasz ruch, nasz Kościół, do wielkiej jednostki, jaką jest całe Ciało Chrystusa, co więcej: cała ludzkość" - zaapelował kaznodzieja papieski. Podkreślił wyrażone przez Franciszka pragnienie, aby wraz z wiernymi innych Kościołów pokazać, że jest to pragnienie wspólnie przez nas podzielane. Chodzi zwłaszcza o ekumeniczne kroczenie drogą miłości, która jest dostępna dla wszystkich - podkreślił mówca. Zauważył, że różnice są i można je przezwyciężać jedynie z wielką cierpliwością, można natomiast "palić etapy" podziałów na drodze miłości i już teraz osiągnąć jedność.

Pastor dużo miejsca w swym świadectwie poświęcił roli Ducha Świętego w budowaniu wspólnoty między wyznawcami Chrystusa, podkreślając znaczenie arcykapłańskiej modlitwy Pana Jezusa o jedność. Bóg zapragnął rozciągnąć na swe stworzenie swój ruch wewnętrznej miłości, wspólnoty - powiedział Traettino. Z wielkim uznaniem wyraził się też o Ojcu Świętym, którego - jak przypomniał - poznał kilkanaście lat temu w Buenos Aires i z którym do dzisiaj utrzymuje żywy kontakt. Zaznaczył, że z chwilą wyboru arcybiskupa stolicy Argentyny na papieża stosunki między Kościołem katolickim a wspólnotami ewagelikalnymi bardzo się poprawiły i ożywiły.

Następnie zabrał głos Ojciec Święty, który na wstępie z właściwym sobie poczuciem humoru zauważył, że „jesteśmy tu dziś jak w Wieczerniku, tyle że pod gołym niebem – bo nie ma w nas strachu! I też stoimy z sercem otwartym na obietnicę Ojca".

"Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebna jest jedność chrześcijan, zjednoczonych za sprawą Ducha Świętego w modlitwie i w działaniach na rzecz najsłabszych" - powiedział papież. Zaznaczył, że "jedność jest niezbędna do prowadzenia misji i głoszenia, że Jezus jest Panem, do głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim narodom, aby pokazać, że pokój jest możliwy, nawet jeśli nie jest łatwo ukazać go dzisiejszemu światu". "Ale w Imię Boże można to uczynić" - podkreślił z mocą mówca.

Zebraliśmy się my wszyscy wierzący, wszyscy, którzy wyznajemy, że Jezus jest Panem. Wielu przybyło z różnych części świata i Duch Święty zjednoczył nas w celu odnowienia więzi braterskiej przyjaźni, aby one nas zachęciły do drogi w kierunku jedności. Jedności dla misji, a nie dla zatrzymania się. Dla misji, aby głosić, że Jezus jest Panem” – wskazał Ojciec Święty. Dodał, że są różnice między chrześcijanami, ale "pragniemy być «pojednaną różnorodnością»", przypominając jednocześnie, że określenie to jest autorstwa protestanckiego.

"Dzisiaj postanowiliśmy zebrać się w tym miejscu, gdyż właśnie tutaj, w czasie prześladowań zamęczono wielu chrześcijan, dla rozrywki widzów. Dziś jest więcej męczenników chrześcijańskich niż wczoraj!" - mówił dalej Franciszek. Zwrócił uwagę, że ci, którzy zabijają chrześcijan, nie pytają ich, czy są katolikami, prawosławnymi czy protestantami, ale po prostu czy są chrześcijanami i natychmiast ich mordują. Jest to prawdziwy "ekumenizm krwi" - podkreślił mówca. Zachęcił słuchaczy do wzajemnego kochania się i wspólnego kroczenia naprzód, gdyż bez wybrania się w drogę nigdy nie dojdziemy do zgody.

Przechodząc następnie do "Złotego Jubileuszu" katolickiej odnowy charyzmatycznej zalecił zapoznanie się z pracami belgijskiego kardynała Leo Suenensa, który jako jeden z pierwszych z przekonaniem wspierał rozwój tego ruchu i szybko nawiązał kontakt ze studentami uniwersytetu z Duquesne w USA, którzy pierwsi doświadczyli na sobie w 1967 wylania Ducha Świętego.

Zaznaczył, że jest to "nurt łaski Ducha", gdyż nie ma ani swego założyciela, ani statutów, ani organów zarządzania. W sposób jasny narodziły się w nim liczne przejawy, które są niewątpliwie dziełami ludzkimi, ale pod natchnieniem Ducha, o różnych charyzmatach a wszystkie służą Kościołowi - stwierdził papież. Zwrócił uwagę, że nurtowi temu nie można stawiać tamy ani nie można zamknąć Duch Świętego w klatce.

To Duch Święty tworzy Kościół - Oblubienicę z Apokalipsy, jedyną Oblubienicę, jaką ma Pan - mówił dalej Franciszek. "Dzielić ze wszystkimi w Kościele chrzest w Duchu Świętym, nieustannie chwalić Pana, kroczyć razem z chrześcijanami z różnych Kościołów i wspólnot w modlitwie i działaniu na rzecz najbardziej potrzebujących, służeniu najuboższym i chorym - tego oczekuje od was Kościół i papież: od charyzmatyków katolickich, ale też od wszystkich, którzy weszliście w ten nurt łaski" - powiedział. Podziękował zarazem katolickiej odnowie w Duchu Świętym za wszystko, co już zrobiła dla Kościoła.

Na zakończenie czuwania odmówiono modlitwy - prośbę o przebaczenie za grzechy podziałów i o chrzest w Duchu Świętym, a o. Cantalamessa zawołał wraz z obecnymi po włosku, angielsku i hiszpańsku, że "Jezus jest Panem", "Ojciec wskrzesił Go z martwych" i że dzięki temu "Świat jest zbawiony".

W uroczystości uczestniczyli m.in. kardynałowie: Agostino Vallini - były już papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej, Salvatore De Giorgi i Christoph Schönborn z Wiednia, znany ze swej sympatii do ruchów charyzmatycznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwszy Cud Nad Wisłą

2019-11-05 12:48

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 10-13

Rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nie było zgody nawet co do tego, kiedy się ona dokładnie zaczęła

Library of Congress
Dzieci we wschodniej Polsce, lato 1919 r

Poszczególne stronnictwa polityczne za pierwszy dzień wolności uznawały daty korzystne dla siebie. Narodowa Demokracja za przełom uważała utworzenie przez Radę Regencyjną w październiku 1918 r. rządu Józefa Świeżyńskiego. Środowiska lewicowe wskazywały na 7 listopada – datę powołania w Lublinie Tymczasowego Rządu Ludowego. Zwolennicy Józefa Piłsudskiego stali na stanowisku, że decydującym faktem było jego przybycie do Warszawy 11 listopada, a sam Piłsudski przesuwał ten moment na 22 listopada 1918 r., kiedy to powstały całkowicie niezależne od okupanta polskie władze najwyższe.

Zniszczenia po Wielkiej Wojnie

Większość społeczeństwa nie interesowała się jednak tymi sporami. Po początkowej euforii z racji odzyskania niepodległości trzeba było szybko wrócić do szarej rzeczywistości. Około 450 tys. Polaków straciło życie w walce w obcych mundurach na różnych frontach Wielkiej Wojny. Niemal wszystkie polskie ziemie były teatrem działań wojennych, front przetaczał się przez nie niejeden raz. Kraj był pocięty siatką okopów, zaporami z drutu kolczastego i milionami lejów po bombach. W wielu gminach i powiatach Królestwa Polskiego i Galicji zniszczeniu uległo 70-80 proc. zabudowań. Drewniane w większości miasteczka i wioski paliły się w całości od jednego pocisku. Setki tysięcy osób koczowało w skleconych naprędce ziemiankach i lepiankach. Wojska okupacyjne, zarówno rosyjskie, jak i niemieckie, w ciągu 4 lat wojny ograbiły Polskę niemal doszczętnie. Infrastruktura przemysłowa była w gruzach. Fabryki w większych miastach zostały ogołocone z maszyn, kotłów parowych, silników elektrycznych, narzędzi; wyrywano nawet kable ze ścian i odkręcano klamki. Na wsi, dla potrzeb wojska, rekwirowano konie, krowy, a także ubrania i buty. Żeby zaorać wiosną pole, do pługów czasem zaprzęgały się kobiety.

Zmagania o granice

Niepodległość nie oznaczała jednak dla Polaków końca działań wojennych. Nowe państwo musiało mieć granice, o które trzeba było walczyć z większością sąsiadów. Jeszcze przed końcem I wojny światowej wybuchł zbrojny konflikt z Ukraińcami o Małopolskę Wschodnią i Wołyń, który trwał nieprzerwanie do lipca 1919 r. Ogromnym heroizmem wykazali się obrońcy Lwowa, także cywilni mieszkańcy, studenci i uczniowie, którzy przetrwali wielomiesięczne oblężenie miasta. Od lutego tego samego roku zmagano się z coraz bardziej napierającymi na zachód oddziałami Armii Czerwonej, która niosła Europie leninowskie idee rewolucji proletariackiej. Zwycięstwem militarnym i dyplomatycznym zakończyło się powstanie w Wielkopolsce, a antyniemieckie nastroje przybierały coraz bardziej na sile na Górnym Śląsku, co poskutkowało pierwszym, nieudanym powstaniem w sierpniu. Walka na tylu frontach spowodowała, że brakło już sił i środków, żeby skutecznie się przeciwstawić atakowi Czechów na Śląsku Cieszyńskim, Spiszu i Orawie. A do sporu z Polakami szykowali się także Litwini, marzący o własnym państwie w granicach przedrozbiorowego Wielkiego Księstwa Litewskiego ze stolicą w Wilnie.

Trudna codzienność

Prowadzenie działań zbrojnych wymagało ogromnych środków – na utrzymanie armii z budżetu państwa wydawano 60 proc. dochodów, a wystarczało to i tak na ledwie siódmą część wydatków. Pieniędzy brakowało na wszystko: administrację, wyżywienie obywateli, oświatę, służbę zdrowia. Jedyną alternatywą była pomoc z zagranicy. Osobista znajomość premiera Ignacego Paderewskiego z szefem amerykańskiej agencji Food Administration Herbertem Hooverem zaowocowała przysłaniem do Polski 1 mln ton żywności i 3 mln ton odzieży, głównie dla dzieci. Pomogły one setkom tysięcy ludzi przetrwać zimę. Znaczną pomoc finansową ofiarowała również Francja.

Poza wojną największym wyzwaniem dla młodego państwa było scalenie trzech dzielnic zaborczych. Po 120 latach rozdzielenia różnice dotyczyły dosłownie każdej dziedziny życia, także języka, kultury i mentalności. Wkrótce doprowadziły one do napięć politycznych i społecznych. Wielu Polaków walczyło przeciw sobie na frontach Wielkiej Wojny. Teraz służyli w tych samych jednostkach, pod rozkazami dowódców, którzy czasem wydawali komendy w obcym języku, bo innych nie znali. Nazywano siebie nawzajem: „Moskalami”, „Krzyżakami” bądź „Austryjecami”.

W 1919 r. płacono w Polsce sześcioma rodzajami walut. W każdej z dzielnic były odmienne warunki produkcji, a co za tym idzie – różne ceny. Między dawnym zaborem pruskim a resztą kraju utrzymywano nawet granicę celną. Sieci komunikacyjne w dzielnicach nie były ze sobą połączone, w dodatku panowały osobne systemy na kolei, stosowano inne urządzenia, sposoby sygnalizacji, nawet szerokość torów była inna. Podróż z Krakowa do Warszawy trwała kilkanaście godzin, a podróżni czasem musieli osobiście znosić z lasów drewno, żeby parowóz mógł ruszyć. Kto decydował się na podróż samochodem, musiał się liczyć z tragicznym stanem dróg, w większości gruntowych, a także z koniecznością ruchu lewostronnego obowiązującego w Małopolsce. Na terenie kraju obowiązywało pięć porządków prawnych. Za to samo przestępstwo w każdej dzielnicy inaczej karano. Teoretycznie możliwe były nawet bigamia i legalna pańszczyzna.

A jednak się udało!

Powołanie Naczelnika Państwa i centralnego rządu pozwoliło na rozpoczęcie porządkowania chaosu. Sprawnie i uczciwie zorganizowano wybory do Sejmu Ustawodawczego, a frekwencja wyborcza w wielu okręgach przekraczała 90 proc. Stopniowo reorganizowano administrację państwową i samorządową w terenie, przy czym borykano się z ogromnymi brakami kadrowymi. Tworzono polskie szkolnictwo podstawowe, wyższe, a także setki nowych instytucji, od Polskiego Towarzystwa Matematycznego po Polski Związek Piłki Nożnej. Na arenie międzynarodowej osobowość prawna Polski została uznana przez wszystkie państwa, polska delegacja wzięła udział w kongresie wersalskim, na którym uzyskała m.in. potwierdzenie praw do Wielkopolski i Pomorza.

Pomimo biedy, głodu, chorób i nieustających wojen, a także rozczarowania codziennością, mimo wszelkich przeciwności po roku istnienia odrodzonej Polski można było powiedzieć, że się udało. Udało się zbudować podwaliny państwa, które już w kolejnym roku miało przejść swój najtrudniejszy egzamin. Udało się dzięki porozumieniu mądrych polityków z wrogich sobie obozów, ale przede wszystkim dzięki ogromnemu wysiłkowi mieszkańców miast, miasteczek i wsi, ich uporowi i determinacji. To był prawdziwy pierwszy cud nad Wisłą.

W opracowaniu tekstu korzystałem m.in. z publikacji prof. Andrzeja Chwalby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem