Reklama

Dlaczego miłość nie jest akceptacją, a akceptacja miłością?

2019-02-15 10:55

Dlaczego miłość nie jest akceptacją, a akceptacja miłością? Dlaczego mylenie tych pojęć jest poważnym błędem?

- To bardzo częsty błąd, który popełniają i nastolatkowie, i dorośli; mylą miłość z akceptacją - mówił ks. Marek Dziewiecki

Reklama

- Akceptować to znaczy mówić: "bądź sobą, bądź taki, jaki jesteś". To fatalnie. Kiedy mylę miłość z akceptacją, to blokuję twój rozwój. Mówię wprost: nie zmieniaj się, nie rozwijaj się, nie nawracaj, nie wyciągaj wniosków z własnych błędów. Czyli akceptować to blokować rozwój. Kochać to dokładnie coś odwrotnie, to promować rozwój, to mówić, ponieważ cię kocham, to będę tak dobierał słowa i gesty, żeby pomagać ci się rozwijać - dodawał

Tagi:
miłość

Reklama

Żar Ognia

2019-10-29 12:48

Anna Bandura
Edycja małopolska 44/2019, str. 8

– Co takiego musiało być w spojrzeniu Jezusa, że mężczyźni naprawiający rybackie sieci zostawili wszystko i za Nim poszli? – pytał ks. Dariusz Talik na Mszy św. dla zakochanych, 15 października, w kościele św. Anny w Krakowie. Uroczysta Eucharystia rozpoczęła kolejny cykl spotkań „Żar Ognia”

Anna Bandura
„Żar Ognia” to Msze św. z konferencją dedykowane zakochanym

„Spojrzenie” było pierwszym punktem „Mistyki czułości” rozważanym przez zgromadzonych w świątyni wiernych. W tym roku akademickim zakochani podejmują tematykę czułości, która w miłości jest tak kluczową potrzebą. Na comiesięcznych spotkaniach odbywających się od października br. do czerwca 2020 r. pary zostaną przeprowadzone przez zagadnienia m.in. uśmiechu, przytulenia, wyznania miłości i pocałunku.

Czułe ślady Boga

– Każdy z tych tematów to element czułości. Wybrałem osiem przestrzeni i poddałem je małżonkom z ponad 20-letnim stażem, którzy są również doradcami życia rodzinnego, aby ułożyli kolejność, jaka według nich byłaby właściwa. Zdecydowali, że miłość zaczyna się od spojrzenia, a pocałunek powinien nastąpić po wyznaniu miłości – tłumaczył ks. Dariusz Talik, duszpasterz akademicki Krakowa.

Ale jak później dodał: – Żaru ognia nie można sprowadzać jedynie do rozpalonych uczuć czy fizycznej bliskości. Piękna miłość to wzajemność, która płonie między ludźmi, począwszy od doświadczenia uczuciowego, skończywszy na bardzo głębokim doświadczeniu duchowym. W księdze Pieśni nad Pieśniami czytamy przecież, że: „żar jej to żar ognia, płomień Pański”. Ten płomień miłości pochodzi od Boga.

Żar to trwające spotkanie

Centralnym punktem cyklicznego wydarzenia jest Eucharystia. Zakochani przychodzą do ołtarza, gdzie uobecnia się ten żar, czyli śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.

– Nie ma innego powodu, dla którego Jezus umarł na krzyżu – mówiąc w największym streszczeniu – niż spotkanie. Chrystus prowadzi nas do spotkania z Bogiem. Grzech rozbija więź, a żar to wszystko, co więzi służy – dodał ks. Talik.

Na Msze św. szczególnie zaproszone są pary, narzeczeni i małżonkowie. Modlitwa przy ołtarzu ubogaca dusze, karmi je, sprawia, że ogień Pana może dalej płonąć w ich sercach. Po zakończonej liturgii wierni mogą otrzymać wzmocnienie poprzez indywidualne błogosławieństwo oraz dobre słowo kapłana.

– Już dwukrotnie braliśmy udział w „Żarze Ognia”. To nasz trzeci sezon. Przychodzimy się tu modlić, bo urzeka nas, że Msze święte i treści kazań są dedykowane zakochanym – powiedział Andrzej po Eucharystii już przy herbacie i ciastku w salce duszpasterstwa. – Ogromną siłą i wzmocnieniem jest dla nas błogosławieństwo – dodała dziewczyna Andrzeja, Edyta.

O czułości przychodzą też posłuchać osoby samotne, które już teraz pragną przygotować się do małżeństwa. – Jestem tu, bo w przyszłości chciałabym być dobrą dziewczyną, narzeczoną i żoną. Ten czas w „samotności” mogę spożytkować na rozwój duchowy i emocjonalny. A tematyka czułości jest bliska chyba każdej kobiecie – powiedziała Magda.

Miłość zauważona

„Żar Ognia” już od kilku lat rozpala serca młodych. Tak przemyślana i odpowiedzialna nauka budowania relacji oraz nieustanne zawierzanie swojego związku Bogu przynosi piękne owoce. – Jednym z najważniejszych świadectw, którym można podsumować wszystkie, jakie słyszę odnośnie „Żaru Ognia”, to poczucie zakochanych, że Kościół zauważa i błogosławi ich miłość – mówi ks. Dariusz Talik i zaznacza: – Kościół karmi Chrystusem, udziela słowa wsparcia oraz właściwie ukierunkowuje. Zakochanych ujmuje to, że Bóg przy ołtarzu dostrzega prostą miłość dwojga ludzi. To jest bardzo cenne, bo rodzi przekonanie, że więź kobiety i mężczyzny ma swoje miejsce w sercu Boga, a często brakuje tego poczucia. Niektórzy myślą, że Pan Bóg patrzy na nas z przymrużeniem oka. Bo jaką wartość może mieć ludzka miłość? (śmiech). Ta miłość jest jednak ważna dla Boga. Podczas „Żaru Ognia” to nie tylko młodzi zapraszają Boga do swojego życia, ale to także Bóg zaprasza ich relację do Swojego wielkiego Serca.

Najbliższe spotkanie „Żaru Ognia” odbędzie się 12 listopada o godz. 19.30 w kościele św. Anny w Krakowie. Uczestnicy zastanawiać się będą na tym, jaki wpływ na budowanie relacji ma uśmiech. Na stronie: da-krakow.pl dostępny jest terminarz i tematyka spotkań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: Ave Maris Stella – adwentowy koncert z Dawidem Kuszem OP

2019-12-13 15:01

Materiały prasowe

W adwentową niedzielę 15 grudnia 2019 r. po raz pierwszy w Polsce wykonany zostanie utwór „Ave Maris Stella” współczesnego francuskiego kompozytora Remi Gousseau. W programie koncertu znajdą się także dwa nowe utwory o. Dawida: „O Radix Iesse” oraz „Rorate caeli”.

Fundacja Dominikański Ośrodek Liturgiczny

– Zapraszamy do zasłuchania się z nami w adwentowe piękno – zaprasza o. Łukasz Miśko OP, prezes Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny, organizującej wydarzenie.

Podczas koncertu w kościele garnizonowym św. Agnieszki przy ul. Dietla 30 o godz. 17 w Krakowie wystąpi Zespół Kameralny Sancta Trinitas, a także soliści: Maria Babicz – sopran, Magdalena Pawełek – sopran, Marek Pawełek – organy. Dyrygować będzie Dawid Kusz OP.

– Dzieło pt. Ave Maria Stella (Witaj Gwiazdo Morza) zostało zamówione przez diecezję Verdun we Francji z okazji Wielkiego Jubileuszu roku 2000” – mówi o swoim utworze Remi Gousseau. – „Premiera miała miejsce 29 czerwca 2001 r. w katedrze Wniebowzięcia NMP w Verdun. Mój utwór wiernie podąża za tekstem tego tradycyjnego maryjnego hymnu. Gdy byłem dzieckiem, bardzo głęboko zapadła mi w pamięć melodia Ave Maris słyszana podczas nieszporów w uroczystości i święta Najświętszej Maryi Panny. Utwór ten jest napisany jako suita na organy z chórem. Partia organów jest bardzo ambitna, bo organy katedry w Verdun, dla których utwór był pomyślany, doprawdy imponują brzmieniem. Melodia gregoriańska jest obecna w każdej warstwie utworu – wyjaśnia kompozytor.

Remi Gousseau – francuski dyrygent i kompozytor, były dyrektor Konserwatorium w Paryżu i Filharmonii Paryskiej, a zarazem dyrektor kilku festiwali muzycznych oraz szef chóru Radia France.

Dawid Kusz – dominikanin. Urodzony w 1979 roku w Rzeszowie. Do zakonu dominikanów wstąpił w 1998 roku, a w 2005 przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Krakowie na Wydziale Twórczości, Interpretacji i Edukacji Muzycznej, na Kierunku Edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej, specjalność – Prowadzenie Zespołów Wokalnych i Wokalno-Instrumentalnych oraz Nauczanie Przedmiotów Muzyczno-Teoretycznych. W roku 2014 z wyróżnieniem obronił doktorat na Akademii Muzycznej w Krakowie w dyscyplinie dyrygentura. W roku 2012 rozpoczął studia z kompozycji, najpierw w klasie prof. Zbigniewa Bujarskiego (licencjat), a ukończył je w 2016 roku w klasie prof. Józefa Rychlika. Był dyrygentem chóru i orkiestry podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie (2016) oraz podczas Mszy św. kończącej jubileusz 800-lecia Zakonu Kaznodziejskiego pod przewodnictwem papieża Franciszka na Lateranie (2017). Jest wykładowcą przedmiotów muzyczno-teoretycznych (na stanowisku adiunkta) w Międzyuczelnianym Instytucie Muzyki Kościelnej w Krakowie oraz członkiem Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Liturgicznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem