Reklama

Tę wspólnotę miał na myśli papież, gdy mówił o wykorzystywaniu zakonnic

2019-02-18 20:52

pb (KAI/freres-saint-jean.org/VaticanNews), st / Lyon

wikipedia.com
O. Marie-Dominique Philippe, 2005 r.

W czasie lotu z Abu Zabi do Rzymu 5 lutego papież Franciszek odpowiedział na pytanie o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez niektórych duchownych. Przyznał, że takie zjawisko istnieje i że „z tego powodu paru księży zostało usuniętych” z kapłaństwa, a nawet rozwiązano pewne żeńskie zgromadzenie zakonne.

Kryzysy

Do pierwszego kryzysu doszło w męskiej gałęzi Wspólnoty. Pojawiały się zarzuty o presję psychologiczną, zrywanie więzi z rodziną, brak opieki medycznej, metody formacyjne właściwe sektom, co przełożeni kategorycznie odrzucali. Jednak w 2000 r. bp Raymond Séguy, ówczesny ordynariusz Autun, pod którego władzą znajdował się instytut, wyraził zaniepokojenie zmęczeniem fizycznym i moralnym braci, wyczerpaniem, zachowaniami sprzecznymi z życiem chrześcijańskim i religijnym. Skłoniło to Stolicę Apostolską do mianowania trzech asystentów, którzy mieli doradzać i pomagać w kierowaniu Wspólnotą.

W 2009 r. doszło do kryzysu w żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty. Według samych sióstr, problemy dotyczyły zarządzania oraz różnic poglądów na temat powołania, co zakłócało ich jedność. Z tego powodu kard. Philippe Barbarin z Lyonu, któremu siostry podlegały, zwolnił z funkcji przeoryszy generalnej s. Alix Parmentier, która współpracowała z o. Philippe przy zakładaniu instytutu sióstr kontemplacyjnych i od 1982 r. nim kierowała. Po uzgodnieniu z watykańską Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego kard. Barbarin mianował nową przełożoną generalną. Decyzji tych nie zaakceptowała jednak część (ponad 30) sióstr, które postanowiły opuścić zgromadzenie.

W związku z tym kongregacja mianowała komisarza, którego władza jest taka jak przełożonej generalnej. Został nim bp Jean Bonfils z Nicei, którego zadaniem było przywrócenie zgromadzeniu jedności. Kongregacja nakazała też, aby cztery siostry z dawnej rady generalnej, w tym s. Alix, nie wywierały wpływu na resztę zgromadzenia.

Zdaniem bp. Bonfilsa, zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych św. Jana przeżywało kryzys wzrostu, co jest typowe dla każdego zakonu, który po okresie fundacji musi przejść do fazy instytucjonalizacji. Tłumaczył, że s. Alix jest już w wieku, w którym powinna ustąpić ze stanowiska, tym bardziej, że Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że przełożeni nie powinni zbyt długo rządzić bez przerwy. Hierarcha podkreślał, że siostry powinny też uzgodnić między sobą, jaki jest charyzmat ich instytutu. Konieczne jest odnalezienie równowagi między czasem poświęcanym na modlitwę, studia biblijne i teologiczne, samotność, życie liturgiczne, wspólnotowe, pracę ręczną czy odpoczynek. Wspólnota św. Jana należała do najbardziej dynamicznie rozwijających się nowych gałęzi życia zakonnego. Wielokrotnie jednak rodzice młodych sióstr, czy też byłe zakonnice, które opuściły zgromadzenie, wskazywały na trudności: nadmierne obciążanie pracą najmłodszych sióstr czy problemy związane ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.

W 2011 r. nowym komisarzem został bp Henri Brincard z Puy-en-Velay. Rok później siostry, które opuściły zgromadzenie, założyły w Kordowie w Hiszpanii Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika. Dołączyło do nich 70 nowicjuszek z dotychczasowej żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej. Jednak w styczniu 2013 r. papież Benedykt XVI rozwiązał instytut. W 2014 r., w porozumieniu ze Stolicą Apostolską, bp Brincard zaproponował siostrom, które opuściły Wspólnotę św. Jana, by stworzyły stowarzyszenie wiernych, które w przyszłości stanie się wspólnotą zakonną, pod warunkiem wykluczenia z niego wspomnianych wcześniej czterech sióstr z rady generalnej. W sierpniu 2014 r. powstała w diecezji San Sebastian wspólnota Maria Stella Matutina (Maryi Gwiazdy Zarannej). W lutym 2016 r. zmarła s. Alix Parmentier.

Tagi:
Franciszek

Franciszek: zatroszczmy się o życie wieczne

2019-09-22 13:03

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

Do sprytu w zapewnieniu sobie nie tyle sukcesu doczesnego, ile życia wiecznego zachęcił Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież skoncentrował się na fragmencie Ewangelii (Łk 16, 1-13) zawierającym przypowieść o nieuczciwym rządcy.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Bohaterem przypowieści zawartej w Ewangelii dzisiejszej niedzieli (por. Łk 16, 1-13) jest sprytny i nieuczciwy rządca, który oskarżony o roztrwonienie majątku swego pana niebawem zostanie zwolniony. W tej trudnej sytuacji nie żali się, nie szuka usprawiedliwienia ani nie zniechęca, ale szuka wyjścia, aby zapewnić sobie spokojną przyszłość. Najpierw reaguje trzeźwo, uznając swoje ograniczenia: „Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę” (w. 3); potem działa przebiegle, po raz ostatni okradając swojego pana. Wzywa dłużników i zmniejsza zadłużenie wobec pana, aby uczynić z nich sobie przyjaciół, a następnie być przez nich wynagrodzonym. Jest to czynienie sobie przyjaciół poprzez korupcję i pozyskiwanie wdzięczności poprzez korupcję, jak to jest dzisiaj w zwyczaju.

Jezus podaje ten przykład z pewnością nie po to, by zachęcać do nieuczciwości, ale do przebiegłości. Istotnie podkreśla: „Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił” (w. 8), to znaczy z tą mieszaniną inteligencji i sprytu, która pozwala przezwyciężyć sytuacje trudne. Kluczem do zrozumienia tej historii jest zachęta Jezusa: „Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (w. 9). Wydaje się to trochę dezorientujące, ale tak nie jest. „Niegodziwa mamona” to pieniądze - zwane także „diabelskim łajnem” - i ogólnie rzecz biorąc dobra materialne.

Bogactwo może pobudzać do wznoszenia murów, tworzenia podziałów i dyskryminacji. Jezus przeciwnie zachęca swoich uczniów do zmiany kursu: „Zyskujcie sobie przyjaciół za pomocą bogactwa”. Jest to zachęta, by umieć zamieniać dobra i bogactwa w relacje, ponieważ ludzie są ważniejsi niż rzeczy i liczą się bardziej niż posiadane bogactwo. W życiu bowiem przynosi owoce nie ten, kto ma wiele bogactw, ale ten, kto tworzy i utrzymuje wiele więzi, wiele relacji, wiele przyjaźni poprzez różne „bogactwa”, to znaczy różne dary, którymi obdarzył go Bóg. Ale Jezus wskazuje również na ostateczny cel swej zachęty: „Zyskujcie sobie przyjaciół bogactwem, aby was przyjęli do wiecznych przybytków”. Jeśli będziemy umieli przekształcić bogactwa w narzędzia braterstwa i solidarności, to w raju powita nas nie tylko Bóg, ale także ci, z którymi dzieliliśmy się, dobrze zarządzając, tym co Pan umieścił w naszych rękach.

Bracia i siostry. ten fragment Ewangelii sprawia, że rozbrzmiewa w nas pytanie nieuczciwego rządcy, wyrzuconego przez swego pana: „Co ja teraz pocznę” (w. 3). W obliczu naszych niedostatków i porażek Jezus zapewnia nas, że zawsze mamy czas, aby uzdrowić dobrem popełnione zło. Ten kto spowodował łzy, niech kogoś uszczęśliwi; kto zdefraudował, niech da potrzebującym. Jeśli tak będziemy czynili, to pochwali nas Pan „dlatego, że działaliśmy przebiegle”, to znaczy z mądrością tego, kto rozpoznaje siebie jako dziecko Boże i angażuje się na rzecz królestwa niebieskiego.

Niech Najświętsza Dziewica pomoże nam być sprytnymi w zapewnieniu sobie nie tyle sukcesu doczesnego, ile życia wiecznego, aby w chwili sądu ostatecznego osoby potrzebujące, którym pomogliśmy, mogły zaświadczyć, że widzieliśmy w nich Pana i służyliśmy Panu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaatakowano księdza z Najświętszym Sakramentem!

2019-09-15 20:34

Red.

Ksiądz idący do chorego w pierwszy piątek września został zelżony i uderzony – wynika ze słów metropolity częstochowskiego księdza arcybiskupa Wacława Depo. Hierarcha opowiedział o tym fatalnym wydarzeniu w rozmowie z „Niedziela TV”.

Bożena Sztajner/Niedziela

W wywiadzie metropolita częstochowski opisał wydarzenie, do jakiego doszło w pierwszy piątek września. Wtedy też siedzący na ławce pijany mężczyzna zaatakował księdza idącego do chorego z Ciałem Pańskim. Atak najpierw miał wymiar słowny, a następnie fizyczny (uderzenie w twarz). Pierwszy z ciosów napastnika dotarł do duchowego, zaś przed drugim ksiądz zdołał się zasłonić. Następnie na pomoc kapłanowi przyszli przechodnie. W trakcie interwencji policji ksiądz zdecydował, że nie wniesie oskarżenia.

Jednak zdaniem arcybiskupa Wacława Depo zapisanie nazwiska sprawcy byłoby zasadne, gdyż jest on mieszkańcem konkretnej parafii i powinny zostać wobec niego wyciągnięte społeczne konsekwencje. Hierarcha przywołał tutaj przykład papieża Jana Pawła II, który miłosiernie przebaczył Mehmetowi Ali Ağcy, jednak wymiar sprawiedliwości podejmował działania, a terrorysta znalazł się w więzieniu.

„Takie sytuacje kiedyś się nie zdarzały, a teraz w #Częstochowa kapłan idący z Komunią Świętą do chorego został pobity” – napisał na Twitterze dziennikarz tygodnika „Niedziela” Artur Stelmasiak, który opublikował także fragment rozmowy z arcybiskupem Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem