Reklama

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II nie tolerował „kultury milczenia”

2019-02-24 12:27

Paulina Guzik (KAI) / Rzym

Mazur/episkopat.pl

- Jan Paweł II dostrzegał, że problemem są nie tylko dramaty samego wykorzystania seksualnego małoletnich, ale również przykłady błędnych reakcji przełożonych – mówi kard. Stanisław Dziwisz, jego osobisty sekretarz w wywiadzie dla Telewizji Polskiej i portalu Crux, przeprowadzonym przez Paulinę Guzik, a którego fragmenty zostały wyemitowane dziś w programie „Między Ziemią a Niebem” TVP.


W serwisie KAI publikujemy pełen tekst wywiadu:

Paulina Guzik: – Jak Jan Paweł II reagował na informacje o przypadkach wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych?

Kard. Stanisław Dziwisz: – Gdy okazywało się, że zarzuty są prawdziwe, przede wszystkim był tym głęboko poruszony. On zawsze bardzo mocno żył sprawami Kościoła: cieszył się czynionym w Kościele dobrem i smucił wszelkimi przejawami zła. Informacje o tym, że księża i zakonnicy, których powołaniem jest pomagać ludziom w spotkaniu z Bogiem, stali się powodem tak ogromnego cierpienia i zgorszenia dla młodych ludzi, bardzo boleśnie Go dotykały.

Reklama

- Jakie były decyzje i konkretne działania Jana Pawła II?

- Swoje podejście jasno wyraził w przemówieniu, które wygłosił do kardynałów i biskupów amerykańskich w kwietniu 2002 r., po pierwszej fali ujawnień. Już wtedy Papież dostrzegał, że problemem są nie tylko dramaty samego wykorzystania, ale również przykłady błędnych reakcji przełożonych. Widział, że chociaż istniało prawo i procedury kościelne, to jednak nie zawsze były one stosowane przez biskupów. Stąd zlecił obowiązek zgłaszania każdego przypadku bezpośrednio do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, której wtedy przewodniczył kard. Ratzinger, do którego Jan Paweł II miał ogromne zaufanie. Wprowadzenie tego „mechanizmu kontrolnego” miało być elementem zapobiegania pokusie zamiatania tych bolesnych spraw pod dywan.

Wiedział, że wielkość zła wymaga radykalnych decyzji. Pamiętam Jego słowa, że w stanie kapłańskim i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdziliby nieletnich, i że dla ludzi w Kościele i społeczeństwie musi to być jasne. To było wezwanie do zdecydowanego działania, a następnie otwartego komunikowania. W tym sensie niedawną decyzję o usunięciu kard. McCarricka z Kolegium Kardynalskiego i stanu duchownego widzę jako konsekwencje wyznaczonego wtedy kierunku działań.

Papież miał jasną świadomość, że kryzys wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży dotyka nie tylko Kościół, ale również całe społeczeństwo i że jest on związany z przeżywanym głębokim nieuporządkowaniem w dziedzinie moralności seksualnej. On ten problem od lat diagnozował i przeciwstawiał się mu najpierw poprzez filozoficzną refleksję zawartą w książce „Miłość i odpowiedzialność”, a następnie poprzez cykl katechez zwanych „teologią ciała”. Aby się zmierzyć z tym kryzysem potrzeba wychowania do dojrzałego i odpowiedzialnego przeżywania ludzkiej płciowości i seksualności.

Widząc zło, Papież nigdy nie tracił nadziei. On na wszystko spoglądał z wiarą, że Bóg z największego zła może wyprowadzić dobro. Wierzył, że tam, gdzie wzmógł się grzech, może jeszcze obficiej rozlać się łaska. Otwarcie mówił, że ten kryzys może pomóc Kościołowi oczyścić się i umocnić w świętości.

- Czy w Watykanie za czasów Jana Pawła II panowała „kultura milczenia” która sprzyjała nadużyciom?

- Sam Papież był osobą bardzo przejrzystą i jednoznaczną. Kto się z Nim spotykał i współpracował, dobrze wie, że nie było w nim przyzwolenia na żadne zło. Uważał, że Kościół potrzebuje w swoim życiu przejrzystości, ale także i odpowiedzialności w traktowaniu każdego człowieka oraz poszanowania jego godności.

Jan Paweł II zawsze starał się działać roztropnie. To oczywiście nie oznacza żadnego świadomego krycia lub tuszowania nadużyć, ale stworzenie warunków do skutecznego eliminowania zła. Był przekonany, że jako katolicy koniecznie potrzebujemy przejrzystości w życiu i działaniu, aby być wiarygodnymi w swojej misji ewangelizacji w świecie. Mówił, że dziś Kościół czyni wiele wysiłków, aby być jak „szklany dom” i że to jest właściwe działanie.

- Mówi się, że Jan Paweł II bardziej zajmował się duszpasterstwem, a mniej administracją. Czy ten styl sprawowania władzy nie generował zaniedbań w odpowiadaniu na przypadki nadużyć?

- Duszpasterstwo było priorytetem, któremu była podporządkowana także praca administracji.

Przede wszystkim Jan Paweł II bardzo wymagał od siebie. Nauczył się tego podpatrując od najmłodszych lat swojego Ojca, jego ciężką pracę i gorliwą modlitwę. Stąd też rozumiał sprawowanie władzy przede wszystkim jako osobisty przykład oddanej służby i pracowitości dla innych.

- Jaka była rola Księdza Kardynała i innych bliskich współpracowników Jana Pawła II? Czy były przypadki, że ze względu na stan zdrowia Papieża nie był on o czymś ważnym informowany?

- Kuria Rzymska, jak każda instytucja, miała swoje słabości, ale nie było świadomego przyzwalania na zło. Jan Paweł II ufał ludziom. Był strategiem, który wyznacza cel, wskazuje drogę, kreśli sposób naprawy, ale szczegóły pozostawia do wykonania współpracownikom.

Jan Paweł II był człowiekiem Soboru. Współpraca kolegialna była dla Niego podstawową zasadą. Współpracownicy, zwłaszcza stający na czele watykańskich dykasterii, mieli osobisty kontakt z Papieżem i zawsze mogli wszystkie sprawy omówić z Nim bezpośrednio. Istotne sprawy były podejmowane wspólnie na zebraniach przełożonych dykasterii. Sekretariat Ojca Świętego nigdy nie zastępował żadnej dykasterii kurii rzymskiej. Jan Paweł II do końca swego życia w pełni świadomy i odpowiedzialny sposób kierował Kościołem.

Naturalnie kiedyś ani w Kościele ani w społeczeństwie nie byliśmy tak świadomi całej skali zjawiska przestępstw seksualnych ani jego globalnego charakteru, jak wyraźnie widzimy te sprawy dzisiaj.

- Co Ksiądz Kardynał myśli o szczycie, który właśnie odbywa się w Rzymie?

- To wydarzenie jest po linii działań Jana Pawła II. On w czasie całego pontyfikatu był blisko ludzi cierpiących i starał się stawać w ich obronie. Dotyczy to także pokrzywdzonych przez ludzi Kościoła.

Dobrze, że spuścizna Jana Pawła II jest wielokrotnie przywoływana na spotkaniu w Rzymie. Wiem, że dokument Jana Pawła II „Sacramentorum Santitatis Tutella” jest nadal ważnym punktem odniesienia. Dobrze, że kardynał O'Malley i abp Scicluna przypomnieli słowa Jana Pawła II, że nie ma miejsca w kapłaństwie dla tych, którzy krzywdzą dzieci. Niewątpliwie to zdecydowane stanowisko Jana Pawła II przyczyniło się do uświadomienia tego bolesnego problemu w Kościele i społeczeństwie.

- Nazwisko Księdza Kardynała jest wspomniane w książce o hipokryzji i homoseksualizmie w Watykanie. Czy Ksiądz Kardynał jakoś się do tego odniesie?

- Wydaje mi się, że ta publikacja była tworzona bez odpowiedzialności za słowa i krzywdzące opinie.

Tagi:
wywiad kard. Stanisław Dziwisz

Reklama

W Futomie zapachniało pielgrzymką!

2019-05-15 09:02

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 20/2019, str. 6

Jest już tradycją, że w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy odbywają się spotkania świąteczne pielgrzymów z poszczególnych grup Pieszej Przemyskiej Pielgrzymki na Jasną Górę. 3 maja takie spotkanie przeżywała grupa św. Wojciecha w Futomie. Za rok będą obchodzić jako grupa srebrny jubileusz pielgrzymowania. Skorzystałem z tej okazji, by zamienić parę słów o pielgrzymowaniu ze Stanisławem Kruczkiem, marszałkiem województwa podkarpackiego

Archiwum rodzinne
Stanisław Kruczek, marszałek województwa podkarpackiego

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – Panie Marszałku! Nie jest codziennością pielgrzymkową spotkać na szlaku wysoko postawionych notabli. Pan poświęca całe dwa tygodnie, by dzielić z pielgrzymami trudy wędrowania. Dlaczego?

STANISŁAW KRUCZEK: – Pewnie nie byłoby marszałka, gdyby nie pielgrzymka. Doskonale pamiętam pierwszą, na którą wybrałem się z całą moją rodziną, żoną Wiolą i dziećmi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska: Wczoraj Irlandia – dzisiaj Polska!

2019-05-19 14:30

Ewa H. Kowalewska, prezes Human Life International w Polsce / Gdańsk (KAI)

Ostatnie wydarzenia w Polsce mogą i powinny budzić nasz największy niepokój. Agresywne konfrontacje, dezinformacja, manipulacje faktami, dezintegrujące społeczeństwo akcje – wszyscy to odczuwamy. Można wyróżnić zasadnicze dwie linie tego ataku. Pierwsza dotyczy naszych dzieci, druga naszych duszpasterzy.

Graziako

Zaledwie 20 lat temu Irlandia była krajem jednoznacznie katolickim. W niedzielnej Mszy uczestniczyło ok. 90% obywateli. W 1983 roku społeczeństwo poparło w referendum poprawkę do konstytucji, zapewniającą prawo do życia dla każdego poczętego dziecka i było z tego bardzo dumne. Większość za wielką wartość uznawała liczną, katolicką rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, która przekazuje wiarę i tradycję swoim dzieciom.

Dzisiejsza Irlandia całkowicie się zmieniła. Demokratycznie wybrany premier Leo Varadkar nie jest chrześcijaninem i publicznie oświadcza, że jest gejem. Doprowadził on do przeprowadzenia dwóch ogólnonarodowych referendów. Pierwsze dotyczące akceptacji tzw. małżeństw jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci, drugie na temat wprowadzenia swobody aborcji na życzenie. Obydwa zdecydowanie wygrał, bo młodzi odcięli się od fundamentalnych zasad moralnych, głoszonych przez Kościół katolicki i z radością poparli jego propozycje. Teraz kościoły świecą pustkami, bo kapłani stracili autorytet, mało kto z młodych chce ich słuchać. Katolicka Irlandia przeżywa dramat utraty wiary.

Tak szybko? Jak to możliwe? To ważne pytania, ponieważ te zmiany nie nastąpiły same z siebie, ale były konsekwentnie stymulowane według określonego programu, nazywanego „scenariuszem irlandzkim”.

Nie ulega wątpliwości, że zastosowana tu została fachowo opracowana inżynieria społeczna. Warto się jej przyjrzeć dokładniej, odnosząc się do tych dwóch referendów. W jaki sposób można zmienić poglądy dorosłych ludzi, w dodatku oparte na fundamencie wiary? Oni są odporni, po prostu wiedzą swoje. Zmiany należy więc rozpoczynać od dzieci.

Otóż w Irlandii ok. 30 lat temu wprowadzono do szkół permisywną edukację seksualną według wzorca brytyjskiego. Irlandzkie dzieci otrzymywały wielką dawkę antychrześcijańskiej ideologii od 4 roku życia po kilka godzin w tygodniu. Pod pretekstem tolerancji uczono je akceptacji dla aktywności osób LGBT (do wyboru) oraz swobody seksualnej i co za tym idzie przyzwolenia na przerywanie niechcianej ciąży. To pokolenie po 30 latach przestało chodzić do kościoła i samo zmieniło obowiązujące prawo.

Kościół katolicki w Irlandii, wcześniej posiadający olbrzymią władzę i autorytet, zdecydowanie przegrał. Pojawiło się wielu kapłanów bez powołania, który dopuszczali się nadużyć. Wystarczyło nagłośnienie skandali. W Irlandii było to wyjątkowo łatwe, bo przypadki pedofilii zdarzały się często. Ludzie nie są ślepi, a krzywdzenie dzieci budzi wielki sprzeciw i obrzydzenie oraz utratę zaufania. W tej sytuacji wielu kapłanów bało się (lub nie chciało) protestować przeciwko pierwszemu referendum. Zabrakło odwagi do głoszenia prawdy. Drugie referendum było jakby kontynuacją pierwszej ofensywy. Młodzi już nie chcieli słuchać, zabrakło autorytetu Kościoła i żywej wiary.

Porównajmy to z obecną sytuacją w jeszcze katolickiej Polsce, która na tle ateizującej się Europy została samotną wyspą i usiłuje bronić swoich wartości. Akcja zmiany świadomości społecznej staje się coraz bardziej agresywna i jest prowadzona dwutorowo, podobnie jak w Irlandii.

Warto się zastanowić, skąd ten atak na nasze dzieci! Batalię przeciwko edukacji seksualnej typu brytyjskiego wygraliśmy wiele lat temu. W polskiej szkole obowiązuje, pozytywny i akceptowany przez rodziców, przedmiot „Wychowanie do Życia w Rodzinie”. Właśnie dzięki dobrej podstawie programowej polska młodzież nadal w większości opowiada się za tradycyjną rodziną i ochroną życia. Atak zaczął się od akcji wmawiania, że w polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej. Nie jest to prawda, gdyż realizowana jest edukacja seksualna typu „A” – wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji seksualnej nastolatków (według Amerykańskiego Instytutu Pediatrii). Wszystkie badania potwierdzają pozytywne efekty tego przedmiotu. Pomimo tego w mediach nieustannie pojawiają się twierdzenia, że trzeba wreszcie edukację seksualną wprowadzić do szkół i wiele osób, nie znając problemu, publicznie je popiera.

Wyraźnie widać, że podstawowym celem ataku jest właśnie szkoła i nasze dzieci. Wbrew podstawie programowej, obowiązującej w szkołach, gminy kilku dużych miast (np. Gdańska czy Warszawy) podjęły akcje wejścia do szkół z promocją zachowań IGBT oraz ideologii gender. Szokiem dla wielu była wypowiedź nowego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że te propozycje są jedynie programem przejściowym, a celem jest uchwalenie prawa do adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa jednopłciowe.

Równolegle pojawiło się zamieszanie w szkolnictwie poprzez strajk płacowy nauczycieli, zagrożenie egzaminów itd. Bardzo poważnym następstwem jest obniżenie autorytetu wielu nauczycieli oraz doprowadzenie do konfrontacji z uczniami. W kontekście akcji strajkowej w ogóle nie poruszano problemu czego, jak i przez kogo są uczone nasze dzieci. Można się spodziewać dalszej konfrontacji z początkiem roku szkolnego. Jeżeli nie uda się powstrzymać akcji wchodzenia przedstawicieli LGBT do polskich szkól, za kilkanaście lat, tak jak w Irlandii, ta młodzież straci wiarę i sama zmieni obowiązujące prawo.

Drugim elementem ataku jest wmawianie społeczeństwu, że za dramaty związane z pedofilią jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kościół katolicki. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest dramatem, wielką ohydą i podlega prawu karnemu. Osoba, która się dopuszcza takich czynów, powinna być surowo ukarana, niezależnie od tego z jakiego środowiska pochodzi i jaki wykonuje zawód. Prawo dla wszystkich powinno być jednakowo surowe. Potrzebujemy obiektywnej prawdy, odpowiednich kar i prewencji. Ofiarom należny jest szacunek i pomoc. Można mieć jednak wątpliwości czy trafianie na łamy gazet jest dla nich w jakimkolwiek stopniu pomocne.

Problem pedofilii w szerokim zakresie ogólnoświatowym dotyczy milionów ludzi, zwłaszcza wykorzystywania biednych dzieci z Azji. Nikt nie przypomina o znanych sprawach sądowych w Polsce dotyczących nauczycieli, psychologów, trenerów, artystów czy znanych osób ze świata polityki i biznesu. Cisza!

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wskazać jako sprawców tylko kapłanów katolickich. Pseudo raport, przekazany papieżowi przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus, składał się z doniesień prasowych bez weryfikacji. Na jego podstawie zrobiono mapę przypadków pedofilii w polskim Kościele, sugerującą, że jest to problem powszechny. Mnóstwo w tym pomówień i oszczerstw. Powstają kolejne filmy, których produkcja wiąże się z wielkimi kosztami. Przeciwko Irlandii szły wielkie pieniądze, które stymulowały realizację antykatolickich programów. Warto zadać pytanie, kto finansuje te filmy, manifestacje, raporty i programy czy kampanię „Wiosny” Biedronia, który coraz częściej jest przedstawiany jako kandydat na polskiego premiera.

Bieżących przypadków pedofilii niemal nie ma, więc ktoś wytrwale szuka w przeszłości, aby podgrzewać temat. Wyciągane są nazwiska zmarłych już dawno księży, którzy sami bronić się już nie mogą. Ten temat nie zniknie z naszych mediów. Będzie systematycznie wyciągany, stymulowany w celu podkręcania emocji i budowania postaw antykatolickich. Tymczasem jeżeli odetnie się pasterzy od stada, owce wilki zjedzą! To oczywiste! Kapłan jest krzewicielem wiary i szafarzem sakramentów, koniecznych do zbawienia. Zniszczenie zaufania do kapłanów, niszczy Kościół, pozbawia wiernych ochrony, naraża na odrzucenie wiary.

Widzę na Facebooku wypowiedzi nieznanych mi osób, że po obejrzeniu ostatniego filmu, nie puszczą dziecka do I Komunii. Nikt tego nie blokuje, tak jak moich informacji pro-life. Myślę, że to prowokacje, które mają służyć za przykład do naśladowania. Jeżeli dziecko nie będzie uczestniczyć w katechezie, nie będzie przystępować do sakramentów i uczestniczyć w grupach parafialnych, nie otrzyma żadnej „odtrutki” na indoktrynację ideologiczną serwowaną w szkole czy mediach. O to właśnie chodzi, bo głównym celem tej akcji jest doprowadzenie do kryzysu wiary! Chrystus i Jego przesłanie ma nie istnieć, tak jakby mogło być unicestwione przez ludzki grzech. Wtedy będzie można z nami zrobić dosłownie wszystko. Czyż to nam nie przypomina akcji z czasów komunizmu?

Polska ma szansę się obronić!

Polska nie jest jednak Irlandią. Mamy inne doświadczenia historyczne. Przeszliśmy przez trudny okres przymusowej ateizacji komunistycznej i obroniliśmy swoją wiarę! Do tych doświadczeń trzeba wracać i pokazywać naszym młodym tę perspektywę.

Po naszej stronie jest też czas. Takich zmian nie można przeprowadzić szybko, a oni tego czasu nie mają. Starają się więc atakować coraz bardziej frontalnie, a to budzi większy opór społeczny i daje dużo do myślenia.

Mamy też wiele ruchów i stowarzyszeń katolickich, również skupiających młodzież, które czynią Kościół żywym i zaangażowanym. Nie zabraniajmy dzieciom korzystać z tych spotkań. Te grupy są przyszłością Kościoła i naszą.

Polska jest bogata męczeństwem naszych kapłanów i podczas II wojny światowej, i w okresie dominacji komunizmu. Broni nas przesłanie, wielka odwaga i wiara Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, krew bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów bestialsko mordowanych w tamtych trudnych czasach. Mamy przesłanie św. Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Nie dziwią więc próby podważania tych wielkich autorytetów i skandaliczne, nie poparte faktami, próby dyskredytowania Papieża Polaka kłamliwymi pomówieniami, że nie sprzeciwiał się pedofilii w Kościele. Czy nawet bezczelne próby jego „dekanonizacji”! Obrażanie naszych biskupów, krzykliwe i bezpodstawne wnioski o „delegalizację Kościoła”, jakby był jakąś nikomu niepotrzebną, skompromitowaną organizacją pozarządową, bluźniercze ataki na Matkę Bożą Częstochowską, „artystyczne” bluźniercze wystawy i spektakle dopełniają tego obrazu. W przeproszeniu potrzebna jest wielka narodowa modlitwa i ekspiacja. Mieliśmy i mamy wielu wspaniałych kapłanów, którzy są ludźmi wielkich poświęceń – ofiarni, kochani, autentyczni. Stójmy za nimi, brońmy ich i wspomagajmy. Bardzo ich potrzebujemy!

Zachowując spokój, musimy zdać sobie sprawę, że obecny atak na wiarę naszych dzieci jest potężny i podstępny. Posługuje się fake newsami, króluje w liberalnych mediach oraz ukrywa się w ciszy mediów społecznościowych.

Pamiętajmy, że ateiści atakujący Kościół, nie są w stanie zrozumieć, jak wielką siłę daje wiara i żywa Boża obecność. Wygramy z nimi tylko wtedy, jeżeli tę wiarę zachowamy, przekażemy ją naszym dzieciom i pozostaniemy wierni Jezusowi Chrystusowi, który jest naszym Królem i prowadzi swój Kościół. Wszystkie problemy musimy nieustannie zanosić przed Boży tron, prosząc o pomoc w tym dramatycznym zmaganiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

II Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

2019-05-21 12:42

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka w Krakowie wespół z Duszpasterstwem Rodziców Dzieci Utraconych i Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej organizuje pod patronatem metropolity krakowskiego, abpa Marka Jędraszewskiego, II Ogólnopolską Pielgrzymkę Rodzin Dzieci Utraconych do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Pielgrzymka odbędzie się w sobotę, 1 czerwca, w Dzień Dziecka.

B. M. Sztajner/Niedziela
W Niedzielę Miłosierdzia Bożego otwarte są wszystkie możliwe zdroje łask. Warto zrobić krok wiary i przekroczyć bramy miłosierdzia

Program:

godz. 12.00 – rozpoczęcie pielgrzymki w bazylice modlitwą Regina Coeli - ks. prałat Franciszek Ślusarczyk, rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach

Msza świętej pod przewodnictwem ks. bp. prof. Janusza Mastalskiego – biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej po Mszy świętej nabożeństwo zawierzenia zmarłych dzieci Bożemu Miłosierdziu - ks. dr Paweł Gałuszka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

Rodziny są proszone o przybycie do sanktuarium z kartami, na których zapiszą imiona i nazwiska zmarłych dzieci. Imiona dzieci zapisane na kartach będą złożone na ołtarzu i zostaną wpisane do Księgi Dzieci Utraconych prowadzonej w sanktuarium. Tuż przy wejściu do bazyliki rodziny otrzymają akty zawierzenia dziecka Bożemu Miłosierdziu w dwóch wersjach - dla rodziców i dziadków. Podczas nabożeństwa zawierzenia rodziny otrzymają z paschału Płomień Miłosierdzia, symbolizujący Chrystusa Zmartwychwstałego, dlatego winny ze sobą zabrać świece. Wszyscy kapłani są zaproszeni do koncelebry Mszy świętej.

Pielgrzymka jest adresowana do wszystkich rodzin, które przedwcześnie utraciły swoje dzieci, nienarodzone i narodzone, bez względu na wiek dziecka i okoliczności jego śmierci.Zmarłe dzieci pragniemy zawierzyć Bożemu Miłosierdziu, zwłaszcza te dzieci, które nie miały własnego pogrzebu. Na pielgrzymkę zapraszamy osieroconych rodziców, rodzeństwo i dziadków oraz wszystkie osoby dotknięte stratą dziecka.

Uprzejmie prosimy Państwa o upowszechnienie informacji o pielgrzymce wśród zainteresowanych rodzin.

Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 667-837-106.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem