Reklama

Seminarium zaprasza na warsztaty

2019-02-26 12:59

Katarzyna Krawcewicz

archiwum M. Ostapczuka
Warsztaty Tria Arcana to propozycja przygotowania się do Triduum Paschalnego – mówi kl. Mikołaj Ostapczuk

Z kl. Mikołajem Ostapczukiem rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Katarzyna Krawcewicz: - W dniach 22-24 marca odbędą się w Paradyżu warsztaty liturgiczne Tria Arcana.

Mikołaj Ostapczuk: - To nasza propozycja przygotowania się do Triduum Paschalnego. Zapraszamy na warsztaty przede wszystkim ministrantów i lektorów, którzy ukończyli 15 lat, a więc tych starszych, ze względu na duchowe treści, które chcemy przekazać. Poza tym chcemy, żeby przyjechali ludzie, którzy będą w swoich parafiach odpowiedzialni za posługę podczas Triduum.

Uczestnicy mogą się spodziewać zajęć teoretycznych oraz wprowadzenia duchowego w przeżywanie tej wyjątkowej liturgii. Nie zabraknie części praktycznej, w której przećwiczymy poszczególne elementy, pokażemy, jak powinny wyglądać, co powinny zawierać. Powiemy o rzeczach, które można zrobić, a które często są pomijane w parafiach.

Reklama

Zapisać można się przez formularz na stronie paradisus.pl. Koszt warsztatów to 60 zł.


Cała rozmowa w papierowym wydaniu.

Tagi:
Triduum Paschalne Paradyż warsztaty liturgiczne

Uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego w Paradyżu

2019-10-11 11:23

Kamil Krasowski

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu trwa inauguracja nowego roku akademickiego. Zakończyła się właśnie uroczysta Msza św. w kościele seminaryjnym. Przed uczestnikami inauguracji jest jeszcze oficjalna gala, która odbędzie się w seminaryjnej auli św. Józefa.

Karolina Krasowska
Uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego w kościele seminaryjnym

Uroczystą inaugurację nowego roku akademickiego otworzył rektor paradyskiego seminarium ks. dr Dariusz Mazurkiewicz, który prosił o modlitwę w intencji wspólnoty seminaryjnej oraz o nowe i święte powołania do służby w diecezjalnym Kościele. Uroczystej Liturgii inaugurującej nowy rok akademicki przewodniczył bp Tadeusz Lityński. – Przed alumnami miesiące wysiłku nie tylko intelektualnego, ale także duchowego, by kształtować w sobie postawę ucznia Jezusa i podjąć wysiłek naśladowania Go w codzienności – mówił pasterz diecezji.

Cały artykuł w wydaniu drukowanym

Zobacz zdjęcia: Inauguracja nowego roku akademickiego w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Austria: Kolędnicy Misyjni w 2020 wesprą dzieci ulicy w Kenii

2019-12-11 15:34

tom (KAI) / Wiedeń

Głód, bieda, nieletnie matki i gangi uliczne są częścią codziennego życia w slumsach Mukuru w stolicy Kenii, Nairobi. Według szacunków Kolędników Misyjnych (DKA) w Afryce 700 tys. ludzi żyje w ciasnocie i największym ubóstwie, w tym 60 tys. dzieci ulicy. W 2020 r. państwo wschodnioafrykańskie jest głównym celem akcji Kolędników Misyjnych w 2020 r. i jednym z 20 krajów, które otrzymują środki zebrane przez "Kacpara, Melchiora i Baltazara" między Bożym Narodzeniem a Świętem Trzech Króli - 6 stycznia 2020 r. Zostaną wykorzystane na finansowanie projektów edukacyjnych, rekreacyjnych i społecznych dla dzieci ulicy w slumsach Mukuru. Wiele z nich żyje z żebractwa, czyszcząc buty lub zbierając śmieci.

Archiwum s. Moniki Nowickiej

Edukacja, pozytywne wzorce do naśladowania i stabilne środowisko są najważniejszymi elementami ochrony dzieci i młodzieży przed ubóstwem - uważają 20-letnia Mary i 26-letni Paul w wywiadzie dla austriackiej agencji katolickiej „Kathpress”. Tych dwoje młodych ludzi mieszka w slumsach Nairobi przypominając, że dzięki wsparciu „Projektów rozwoju slumsów Mukuru" (MSDP) i „Centrum promocji Mukuru” (MPC) - projektów społecznych dla dzieci ulicy finansowanych dzięki akcji Kolędników Misyjnych - mogą one liczyć na lepszą przyszłość. Młodzi studenci i ich dwaj opiekunowie przybyli do Austrii, aby poinformować o sytuacji dzieci ulicy w Nairobi. Odwiedzili m.in. wiedeńskie centrum kierujące akcją Kolędników Misyjnych.

"Największym wyzwaniem dla dzieci ulicy jest wydostanie się z `błędnego koła` ubóstwa, zaniedbania i rezygnacji" - powiedział Paul. Jako 14-latek przez rok musiał żyć na ulicy, ponieważ rodzice zostawili go w slumsach po tym, jak nie znaleźli pracy w mieście i musieli się przeprowadzić do innej miejscowości. Każdego roku tysiące dzieci cierpi podobny los jak Paweł, m.in. dlatego, że ich rodzice nie mogą sobie pozwolić na kupno jedzenia lub zapewnienia mieszkania. Dzieje się też często tak, że znajdują sobie nowych partnerów, którzy nie chcą zaadoptować dzieci z poprzednich związków.

„Miałem wielkie szczęście” - powiedział Paul. Dzięki przyjacielowi poznał MSDP i ich ośrodek pomocy społecznej. Tam otrzymał pomoc medyczną i psychologiczną. Ośrodek opłacił mu również szkołę dzięki której został trenerem tańca i akrobatyki. Dziś uczy dzieci ulicy w ramach programów rekreacyjnych MSDP i stara się je motywować do normalnego życia dzięki opanowaniu umiejętności tańca i akrobatyki.

"Głównym celem organizacji charytatywnej jest przywrócenie dzieci ulicy ich rodzinom lub znalezienie rodziny zastępczej", powiedziała Anne Muthoni Wachira, odpowiedzialna za program MSDP, która sama urodziła się i dorastała w slumsach Mukuru. Dzięki wsparciu MSDP była w stanie ukończyć studia i teraz pracuje jako pracownik socjalny i pomaga młodym ludziom wyjść z ubóstwa. „Paul, Mary i ja jesteśmy najlepszymi wzorami do naśladowania dla dzieci ulicy i stale pokazujemy, że nie musisz być skazany na swój los ale go zmieniać” - powiedział Wachira w wywiadzie dla „Kathpress”. Z kolei Mary powiedziała, że wiele dzieci i nastolatków żyje tylko z żebractwa, zbierając śmieci, prostytucji, popełniając przestępstwa lub przyłączając się do różnych gangów. Młoda kobieta, wraz z trójką rodzeństwa, jest wspierana przez MPC - projekt szkolny - ponieważ jej matka alkoholiczka nie może się nimi opiekować. Kładzenie się spać głodnym lub chodzenie do szkoły z pustym żołądkiem było dla niej normalne. „Ważniejsze niż jedzenie w żołądku jest jednak moje wykształcenie” - powiedziała Mary, która obecnie studiuje zarządzanie biznesem, co jest dla niej jedyną drogą wyjścia z ubóstwa. Studia finansowane są przez MPC.

Z kolei wieloletnia nauczycielka MPC, Risper Adhiambo Ogutu zauważyła, że dzieci i młodzież mają w sobie „godne podziwu moce”, aby opanować codzienne życie w slumsach. Mimo to, wielu z nich jest obciążonych traumą na skutek życia na ulicy. "Potrzeba dużo cierpliwości, dyscypliny i wsparcia dla nich, aby chodziły do szkoły i uczyły się" - powiedziała Adhiambo Ogutu. W ramach projektu finansowanego z akcji Kolędników Misyjnych MPC prowadzi sześć szkół i wysyła pracowników socjalnych do dzieci ulicy.

W Austrii i innych krajach europejskich przebrane za Trzech Króli dzieci chodzą ze śpiewem od domu do domu, zazwyczaj w okresie od 27 grudnia do uroczystości Trzech Króli, czyli 6 stycznia, a czasem nawet do połowy miesiąca. Na drzwiach odwiedzanych domów piszą kredą litery "C+M+B" i rok. Litery oznaczają prośbę, aby "Chrystus pobłogosławił ten dom" (Christus mansionem benedicat), ale także nawiązują do podawanych przez tradycję imion Trzech Króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara. Ze zbiórki finansowanych jest ponad 500 projektów społecznych w 20 krajach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej.

W sumie cztery miliony dzieci i nastolatków w Austrii zgłosiło się na ochotnika od początku akcji w 1954 r. Przez ten czas zebrano łącznie 450 milionów euro. Tylko w 2019 r. zebrała dokładnie 17 607 677,10 euro. W międzyczasie akcja przekroczyła granice Austrii i odbywa się w innych krajach europejskich, w tym w Polsce. Jak się szacuje w akcji Kolędników Misyjnych bierze udział ok. 500 tys, dzieci na całym kontynencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem